Archiwum dla Sierpień, 2011

Jak większość zagadnień z historii Świątnik Górnych ustalenie samych początków jest problematyczne i wynika to nie tyle z braków odpowiedniego materiału źródłowego, co jego interpretacji. Korzystałem głównie z opracowań F. Batki (Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych, wiek XVIII, maszynopis), W. Szczygła (praca magisterska) oraz źródeł niedostępnych wcześniej badaczom w postaci Ksiąg sądowych kustosza katedry krakowskiej (Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis 1717-1781, wł. rodziny Czerwińskich) i Wypisów źródłowych do dziejów Wawelu opracowanych przez B. Przybyszewskiego zawierających księgi katedralne:  Acta Episcopalia, Acta officialia, Acta actorum capituli Cracoviensis i Precepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis). Pozostałe materiały umieszczone w tekście.

Fabryka katedry. Jak już zwróciłem na to uwagę w artykule o świątnikach, istotnym błędem wielokrotnie potarzanym w każdej publikacji traktującej o początkach rzemiosła w Świątnikach, było coś, co pozwolę sobie określić jako „mit fabryki katedry”. Błąd ten zaistniał jeszcze w pionierskich pracach F. Batki (Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych, wiek XVIII z  roku 1935), kiedy to autor utożsamił pojęcie „fabryki katedry” z istnieniem fizycznie warsztatów przy katedrze. Problem w tym, że średniowieczne określenie „fabryki katedry” nie oznacza warsztatów, ale prace wykonywane dla katedry w ramach jej remontów i rozbudowy. Ale nie to jest jeszcze w tym najgorsze, bo  Batko wszelkie prace z zakresu kowalstwa i ślusarstwa przypisał świątnikom tłumacząc, że autorzy ksiąg rachunkowych katedry nie wymieniali pracujących osób z imion. Nie jest to jednak w żadnej mierze prawdą. Zarówno katedra jak i Zamek Królewski mieli zawsze stałych rzemieślników (kowali, cieśli), którzy wykonywali tam prace. Stanowisko to było bardzo nobilitowane, o czym świadczą zapiski w księgach kurii (Acta Episcopalia, Acta officialia i Acta actorum capituli Cracoviensis). Ponad to taka osoba najczęściej przewodziła też danemu krakowskiemu cechowi. Ich imiona, a także dokładne adresy zamieszkania, można łatwo odnaleźć. Wszystkie prace wymienione w księgach fabryki wykonywali fachowcy z krakowskich cechów.

Żaden z wpisów do księgi fabryki dotyczących wyrobów kowalsko – ślusarskich nie świadczy o tym, że prace te wykonywali świątnicy. Batko jednak bez namysłu przypisał wszystkie wpisy z tej dziedziny świątnikom (i w ten właśnie sposób rozumiał na przykład wpis z 1594: za dwa zamki ingrichtowege do krat i grobu św. Stanisława 2 zł 10 gr [1] jakoby to świątnicy wykonali te zamki). Należy wziąć wszak pod uwagę to, że świątnicy (których było przeważnie tylko czworo) mieli swoje obowiązki, by przez 24 godziny na dobę obsługiwać katedrę i do tego byli przeznaczeni, a nie po to, by dorabiać sobie w „warsztatach”. Fabryka katedry notuje jedynie wypłaty ze skarbca katedry, a nigdy zaś zysków. Gdyby istniał taki „warsztat”, byłby on najbardziej nierentownym przedsięwzięciem w Królestwie Polskim.

Podam kilka przykładów prac ślusarskich w katedrze i ich autorów. W 1524 starszy cechu Kasper schlosser z Krakowa wykonał kraty do grobowca Władysława Jagiełły i pręty żelazne renesansowego baldachimu [2]. Był głównym ślusarzem Zamku w latach 1510-1535 i w tym czasie wykonał wiele prac także i w katedrze. Poza nim pracował też w tym czasie Błażej ślusarz, który min. w 1532 dostarczył żelazne drzwiczki do pieców, haki i zamki. Stałym ślusarzem katedry był Wojciech Seczeński z Kleparza, który zrobił kratę do wejścia na schody do kaplicy, gdzie wystawiano głowę św. Stanisława [3], wieszaki i zamki do Skarbca katedralnego, śruby do mocowania dzwonów, a specjalizował się wykonywaniu zamków i kluczy. Specjalistą od dzwonów był Stanisław Kośmider z Wieliczki [4], który wykuwał i naprawiał siercza (czyli serca) dzwonów, zajmował się ich regulacją (min. poprawiał Zygmunta). Wszyscy Ci ślusarze mieli swoje warsztaty i kuźnie poza miastem – na Stradomiu, Kleparzu, w Wieliczce czy w Zielonkach, a w katedrze jedynie montowali wykonane przedmioty. Odpada również teoria, że świątnicy uczyli się fachu przyglądając się fachowcom katedralnym w produkcji. Takie informacje z całego okresu funkcjonowania katedry są dostępne w Archiwum na Wawelu.

Należy zatem z cała stanowczością odrzucić teorię, że rzemiosło w świątnikach miało swój początek od prac wykonywanych dla katedry przez świątników.

Rusznikarstwo. Początki rzemiosła należy szukać w dobrze znanych i udokumentowanych poczynaniach świątniczan w zakresie produkcji uzbrojenia – zarówno ochronnego jak i broni. Produkcji na tyle znanej, że zyskała w Polsce i nie tylko określenie „świątnicki”. Materiały źródłowe odnoszą się niestety dopiero do XVIII w. Główne informacje posiadamy od badaczy przemysłu polskiego z  XIX w. O Świątnikach pisał historyk Franciszek Maksymilian Sobieszczański, Julian Kołaczkowski i ks. Franciszek Siarczyński.

Siarczyński w Słowniku historyczno-statystyczno-geograficznym królestwa Galicji z 1829 napisał pod pozycją Świątniki: Rządny biskup krakowski Tylicki zaprowadził tu rzemieślników, którzy wyrabiali pancerze, broń ręczną, karaceny, szable z żelaza, którego kuźnice biskupie dostarczały. Z nich to utworzeni kowale, ślusarze rozwożąc swe roboty po kraiu, znajdowali korzyść swej pracy, z wielką ich szkodą przepisy celne zawarły im przystęp do Polski [5]. Później jednak zmienił zdanie co do odpowiedzialnego biskupa i w Obrazie wieku panowania Zygmunta III króla polskiego i szwedzkiego z 1859 roku napisał: Wyrabiano też wiele dobrej broni w Korczynie i we wsi Swiątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy Radziwiłł biskup krakowski rusnicarzów osadził. Tych potomki w ślusarskich robót rzemiośle zatrudnienie korzystnie dotąd utrzymują [6]. Zdanie to jest wierną kopią z pracy Sobieszczańskiego (Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce) z 1849 roku: Wyrabiano też wiele pieknej zbroi w Korczynie i Swiątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy Radziwiłł biskup krakowski rusznicarzy osadził. Tych potomkowie w slusarskich robotach znajdują dla siebie dotąd wygodne utrzymanie [7]. Z powyższych wypisów wynika, że w Światnikach, w czasach, kiedy biskupem krakowskim był Jerzy Radziwiłł (1591-1600) lub Piotr Tylicki (1607-1616) osadzono rusznikarzy, czyli osoby produkujące broń palną, a w szczególności rusznice.

Podobnie, ale o wiele bardziej precyzyjniej, pisze Julian Kołaczkowski (Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce z 1888 r.): Były też fabryki broni w Korczynie za Zygmunta I zkad rusznice po 3 złot. R., a simplices po 1 złt. R. gr. 20 kupowano (Czacki); w Krzepicy i w Świątnikach pod Krakowem w XVI wieku [8]. Dalej wspomina także autor:

Na początku XVII wieku, najcelniejsi włoscy i niemieccy mistrze poczęli w Warszawie osiedlać, gdyż w r. 1607 sejm postanowił, aby Warszawa i Łomża dostateczną ilość rzemieślników do rynsztunków wojennych posiadały, a sejm w r. 1611 dodał do tego także miasto Lublin, ażeby z przyczyny potrzeb i niebezpieczeństw Rzeczypospolitej stan szlachecki z rynsztunków wojennych ogołocony nie został. Prawa krajowe w r. 1611 i 1613 nakazały miastom Wilnu i Kownu, by najdalej do końca 1613 sprowadziły płatnerzy ze wszystkimi do tego rzemiosła potrzebami, tak ażeby tam zaraz zbroje i szyszaki nowe wyrabiać można. W skutek tego powstało płatnerstwo w wielu miejscach, mianowicie: […] w Świątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy ks. Radziwiłł biskup krakowski rusznikarzy osadził.[9]

Kołaczkowski wspomina także, że: W Świątnikach koło Krakowa wyrabiano w dawnych czasach szable, pancerze i zbroje [10], a opisując wyroby żelazne dodaje: Wyroby żelazne świątnickie słynęły oddawna [11].

Szyszak husarski (Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych)

Wynika z tego, że pod koniec XVI w staraniem biskupa Jerzego Radziwiłła, sprowadzono do Świątnik rusznikarzy, którzy mieli produkować broń dla chorągwi biskupich, ale wkrótce, bo po ok. dwóch dekadach nastąpiło przebranżowienie się na płatnerstwo. Nie wiemy jednak, z jakich źródeł korzystali XIX-wieczni badacze. Brakuje również informacji ze strony kostusza i kapituły, bo nawet jeśli biskup zorganizował osadzenie w Świątnikach rusznikarzy, to pozwolenie na to musiał dać kustosz i kapituła krakowska. Również spisy podatkowe nie wykazują tego, by zwiększyła się liczba mieszkańców w tym czasie (ale o tym będzie za chwile). Można jednak założyć, że pierwsze kuźnice w  Świątnikach powstały właśnie pod koniec XVI w, bo lufy rusznic wyrabiano rozkuwając rozgrzaną sztabę wokół stalowego pręta, dzięki czemu uzyskiwano lufy znacznie lżejsze i bardziej wytrzymałe niż lufy odlewane.

Kozak zaporoski z rusznicą

Pominę milczeniem domniemany związek świątnickiego płatnerstwa z przedsiębiorstwem włoskiej rodziny Cacciów pochodzących z Bergamo. Batko przyjął bez żadnych dowodów, uznając że płatnerze świątniccy stanowili filię zakładów Cacciów. Jak wspominali XIX-wieczni badacze, materiały świątniczanom dostarczały biskupie manufaktury. Jednakże brak przesłanek ku temu, by stawiać takie tezy, bo nie tylko włoscy dzierżawcy dóbr biskupich z rodziny Cacciów produkowali żelazo i stal. Batko zapewne zasugerował się tym, że Sobieszczański i Siarczyński w zdaniu poprzedzającym rusznikarzy ze Świątnik wspomniał o działalności Jana Hieronima Caccio w okolicach Kielc).

Ze spisów i ksiąg parafialnych. Przyjrzyjmy się teraz informacjom zawartymi w spisach podatkowe i mogilańskich księgach parafialnych. Podam chronologicznie przykłady:

1581 r. (spis podatkowy) – w Świątnikach znajduje się 12 zagrodników, 2 komorników (najemców) z bydłem, 2 komorników bez bydła, 3 rzemieślników i 1 dudka (muzykant) – podana liczba przy spisach podatkowych nie oznacza osobę, ale podmiot podatkowy, można rozumieć że były 3 rodziny lub 3 warsztaty rzemieślnicze we wsi) [12]

1629 r (spis podatkowy) – 12 zagrodników z rolami, 2 komorników z bydłem, 7 komorników bez bydła, 1 rzemieślnik i 1 muzykant [13]

1644 (księgi parafialne) – żył ślusarz Urban Popek [14]

1652 r (spis podatkowy) – prawdopodobnie 4 rzemieślników[15]

1662.11.02 (wykaz chrztów) – rodzicem jest Tomasz Błoniarz (rzemieślnik wykonujący okna) [16]

1665.06.07 (wykaz chrztów) – matką chrzestną jest Anna Ślusarka [17]

1666.02.14 (rejestr małżeństw) – świadkiem był min. Józef Slosarz [18]

Według spisów podatkowych rozwój rzemiosła datuje się dopiero w połowie XVII w. Rzemieślnicy z lat wcześniejszych to najprawdopodobniej osoby naprawiające sprzęt rolniczy, błoniarze czy cieśle. Jeżeli początki rzemiosła w Świątnikach oznaczały sprowadzenie ludzi ze sprzętem, to nie zostało to ujęte w spisach podatkowych, co wcale nie musi być sprzecznością, bo zarówno władze świeckie jak i duchowne zwalniały dla zachęty z podatków i wszelkich zobowiązań zbrojmistrzów pochodzących nie tylko z Polski, ale i całej Europy.

Mogło to wyglądać w ten sposób, że dzięki szerokim włoskom kontaktom biskup Radziwiłł sprowadził z Włoch zbrojmistrza o nazwisku brzmiącym jak Terrellio zapewniając mu otwarcie w Świątnikach własnej kuźni, gwarantując mu zwolnienie od podatków w zamian za to, że miejscowych chłopów weźmie na czeladników i po wyedukowaniu pomoże im wybudować własne kuźnie i rozpocznie produkcję dla wojsk biskupich. W roku 1629 wójtem gromady był niejaki Marcin Terella, o nazwisku bez wątpienia włoskiego pochodzenia.

Płatnerstwo. Produkcja uzbrojenia w Świątnikach rozwijała się równie dynamicznie, co kolejne poczynania zbrojne w XVII w. Wytwarzano zarówno broń (głównie szable, pałasze i koncerze), jak i uzbrojenie ochronne (husarskie zbroje, półzbroje, szyszaki, karwasze, obojczyki, naramienniki). Zamawiali zarówno wielcy magnaci na uzbrojenie swoich oddziałów husarskich i pancernych, ale także pojawiały się zamówienia indywidualne, często załatwiane bez pośrednictwa cechu i kustosza. Świątnickie wyroby były jednocześnie tanie (bo przeważnie nie posiadały kosztownych i pracochłonnych zdobień, ale pojawiały się też proste zdobienia głównie w mosiądzu), ale i solidnie wykonane więc cieszyły się dużym powodzeniem.

W rejestrze ruchomości z 31.03.1712 r. po Stanisławie Ważyńskim, towarzyszu pancernym chorągwi wojewody małopolskiego, wśród wymienionych ubiorów, pancerzy, broni, końskich kulbak są także „karwasze świątnickie z łapciami w mosiądz oprawne[19]

Karwasze husarskie skromnie dekorowane mosiądzem (Z. Bocheński, „Ornamentyka ludowa na zbrojach husarskich”)

Krakowski cech. Nie wiemy dokładnie jak wyglądały zobowiązania płatnerzy świątnickich wobec krakowskiego cechu mieczników i szabelników. Na pewno świątnickie kuźnie były w sferze wpływów z krakowskim cechem. W księgach cechowych można również znaleźć informacje o współpracy płatnerzy świątnickich z miecznikami krakowskimi. I tak przy produkcji szabel i pałaszy w świątnikach wykuwali jelce (zwane potocznie krzyżami), pochwy żelazne i okucia, natomiast w Krakowie wykuwano klingi i składali broń. Ale zapisów wynika również, że w Świątnikach bez problemu radzono sobie z całymi zamówieniami, o czym wspomina historia niejakiego Tymińskiego, który na szabelni i w Świątnikach ustawicznie siedząc skupował towar od płatnerzy bezpośrednio omijając cech i uprzedzając innych sprzedawał po dworach i gospodach. W pewnym momencie przyszło duże zamówienie do cechu jakośmy się na cech podjęli roboty dla Węgrzyna sto szabel, o którym Węgrzynie dowiedział się tenże Tymiński i wygotował sto szabel, odmówiwiszy go od nas i wziąwszy zadatek od Węgrzyna, więcej po kilka razy przysposobił nam roboty, dla której i my się zawiedli na robocie i Węgrzyn nie chciał od nas brać szabel [20].

W dniu 8.01.1761 rajcy krakowscy zatwierdzili uchwały odnoszące się do cechu mieczniczego, w których w punkcie szóstym zabrania się, aby nikt nie handlu bronią z pominięciem cechu, tudzież na kuźnie zjeżdżać, klingów jako w Świątnikach fordimentów, krzyżów i griffesów i innych okowów, nawet i po drogach zastępując, na przeszkodę i zgubę cechu mieczniczego i szpadniczego krakowskiego wykupywać nie ważył [21], gdyż grozi to konfiskatą towaru.  Skargi cechowe zawierają jednakże sporo informacji o tzw. przeszkodniakach z podkrakowskich wsi, czyli płatnerzach, którzy na własną rękę wykonywali zlecenia omijając cech i jego prawa.

Z Acta iudicialia. Wiek XVIII oznaczał schyłek najsilniejszej polskiej formacji bojowej – husarii. W Świątnikach wciąż jednak produkowano uzbrojenie – takie, na jakie było zapotrzebowanie. Oprócz powyższego przykładu wiele przykładów działalności płatnerskiej można w Księgach sądowych kustosza katedry krakowskiej (Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis) [22].

W rozprawie z 15.12.1739 roku czytamy[23], że zmarły Marcin Kotarba posiadający własną chałupę z kuźnicą zaciągnął wcześniej dług u Walentego Jarskiego (wójta) w wysokości 80 zł, zaznaczając, że jeśli nie odda to ten dom i kuźnie zapisuje pożyczkodawcy. Sąd kustoszowski potwierdził przekazanie nieruchomości Jarskiemu. Ponadto sąd wylicza pozostałe po nieboszczyku narzędzia: 2 śrubstaki, miech i młot, jako zadośćuczynienie pozostałych długów po zmarłym.

Najistotniejszym zapisem z Akt sądowych kustosza jest ustawa magistrów płatnerskich z Górek zwana ordynacją płatnerską czy statutem. Jego sformułowanie było konsekwencją rozwiązanie przez wójta Mateusza Terelli sporu z między magistrami płatnerskimi Antonim Kozłem i Marcinem Zakułą zwanym Konikiem, a braćmi Bartłomiejem i Jędrzejem Zakułami, uczniami płatnerskimi, którzy podkupili zakontraktowany węgiel Kozła, czynili kłótnie i swary w kuźni Zakuły i rozpowiadali nieprawdę innym o Marcinie Zakule oraz Janie Zakule, u którego terminowali. Sprawa na tyle zbulwersowała opinie publiczną w Świątnikach, że wójt chciał, aby sąd kustosztowski ukarał winnych srogo, jednak sprawę nakazano rozpatrzyć w sądzie wójtowskim. W dniu 13 września 1755 roku wójt zebrał przysiężnych i wszystkich płatnerzy świątnickich, aby wydać wyrok i ustalić zasady postępowania w innych podobnych przypadkach. Poniżej przedstawię tekst owej ustawy, ponieważ wcześniejsze publikacje zawierały niepełny tekst:

1mo. Kiedy magister ieden drugiemu zepsuje targ, albo zgani robotę, dla swego profitu, na którą stanął kontrakt, lub umowa, za takowy występek, podległy będzie karze grzywien dwadzieścia, Zwierzchności Kustoszowskiej 10, Urzędowi 10 y w tymże Urzędzie plag 50.

2do.  Kiedy się który magister podeymie roboty iakiey, iako to zbroi na chorągiew, y bierze kontrakt, na którym kontrakcie zawsze zwykli podpisywać całą Gromadę. Więc gdy się takowa robota trafi, powinien to czynić ten magister z wiadomością całego Urzędu, y innych magistrów, a niepotaiemnie, bo gdyby zawiódł, toby cała Gromada była w kłopocie, iako się częstokroć przytrafiało. A zatym ieżeli kto takowy kontrakt potaiemnie uczyni, za nieważny go mieć chcemy, y wolno ten kontrakt y zadatek do Urzędu Wóytowskiego odebrać, y dać takiemu magistrowi, któryby rzetelny y niezawodny był. A ten coby potaiemnie uczynił, podlega wyżey wspomnianey karze y winie.

 3tio. Aby magistrowie niedawali żadney płatnerskiey czyli ślusarskiey roboty za granicę i do inszych wsiów, ale raczey życzył bogatszy uboższemu w swojey wsi kawałka chleba, żeby się mieli czym obżywić, podatek tak Pański iaki y Rzeczypospolitey opłacić, takowy będzie podległy wyższey wyrażoney karze y winie, który będzie dawał robotę do cudzey wsi ludziom zagranicznym.

 4to. Aby ieden drugiemu roboty żadney nieganieł, tak w Krakowie po kramach, iako y na inszych mieyscach, co nam często a gęsto wyrzucaią na oczy y sami kupcy krakowscy, więc ieżeli którykolwiek będzie w tym obwiniony, za takową zazdrość podpada wyżey wyrażoney winie y karze.

 5to.  Ażeby żaden magister nieważył się przyimować człeka ogranicznego do rzemiosła, bez wiadomości Urzędu y magistrów, gdyż w tym krzywdę maią nasi sukcesorowie y potomkowie, bo swoich częściey zażywamy do domowey posługi, a obcych na warsztat. Więc y w tym ieżeli który magister przyimie na ćwiczenie do rzemiosła iakiego chłopca, powinien się wysługiwać lat siedem z rzemiosła, y powinien wstępnego dać magistrom piwa beczkę, magister zaś chłopcu ćwiczenie w Boiaźni Pana Boga y w rzemiośle y aby niebył nagi y głodny

 Działo się to w domu Mateusza Terelli Wóyta natenczas Góreckiego y w obecności iego, tudzież Balcera Bodzonia, Stanisława Bodzonia, Kaźmierza Synowca, Marcina Drabika, Antoniego Kowalczyka y Jana Gorzkowskiego przysiężnych. [24]

Poniżej podano imiona obecnych płatnerzy świątnickich, którzy zaaprobowani tą ordynację:

  1. Bartłomiei Kozieł
  2. Adam Kozieł
  3. Antoni Kozieł
  4. Marcin Konik
  5. Jan Zakuła
  6. Sebastyan Zakuła
  7. Grzegorz Drapich
  8. Sebastyan Popek
  9. Michał Popek
  10. Mateusz Terella
  11. Jakub Góral
  12. Antoni Kotarba
  13. Floryan Kotarba
  14. Woyciech Kotarba
  15. Woyciech Górny Kotarba
  16. Woyciech Kotarba
  17. Stanisław Biertasik
  18. Jakub Kowalczyk
  19. Antoni Kowalczyk
  20. Bartłomiei Kowalczyk
  1. Mateusz Popek
  2. Kaźmierz Synowiec
  3. Franciszek Synowiec
  4. Jakub Stok
  5. Jakub Walas
  6. Gaspar Drapich
  7. Jakub Drapich
  8. Balcer Bodzoń
  9. Kasper Kotarba
  10. Bartłomiei Walas
  11. Matyasz Zaczek
  12. Szymon Dziewuński
  13. Stanisław Dziewuński
  14. Piotr Kotarba
  15. Błażey Kotarba
  16. Matyasz Walas
  17. Woyciech Bączek
  18. Piotr drugi Kotarba
  19. Matyasz Kotarba
  20. Walenty Kozieł

W dniu 9 października 1755 kustosz ks. Michał Maurycy Komecki aprobował ustawę uznając ją za słuszną i sprawiedliwą. Ciekawą sprawą jest to, że w Świątnikach było wówczas 40 płatnerzy, a jeden z wpisów z tamtego okresu wspomina, że gromada liczyła 87 mężczyzn. [25]
.

Już niedługo przyszło wcielić w życie ustawę w odniesieniu do niezdrowej konkurencji wśród płatnerzy, gdy 19.11.1755 roku płatnerz Marcin Zakuła zwany Konikiem pozwał Stanisława Bodzonia o to, że rozpowiada potencjalnym klientom nie prawdziwe informacje, min. niejakiemu panu Moszczyńskiemu powiedział, że Konik pije i nie dba o robotę, więc ten Moszczyński u niego zlecił robotę. Dochodziło również do podbierania kontraktów – w 1754 roku Jan Zakuła maister płatenerski wraz z Mateuszem Terelą otrzymali zlecenie od wojewody ruskiego, natomiast bracia Adam i Antoni Kozłowie wraz z Marcinem Konikiem obiecali towarzyszowi pancernemu tej chorągwi, Dominikowi Odrowąż-Pieniążkowi, że wykonają 3 blachy (tj. zbroje) z tego kontraktu, przez co Jan Zakuła dostał mniej, cho mógł spokojnie wykonać całość roboty. Sąd wymierzył surową karę: musieli zwrócić Janowi pieniądze za robotę, którą mu odebrali, a poza tym zgodnie z statutem płatnerzy każdy musiał zapłacić po 20 zł na dla kustosza, 10 zł dla urzędu gromadzkiego i 50 uderzeń. Marcin Konik i Antoni Kozioł przeprosili i oddali Zakule pieniądze, więc sąd zwolnił ich od grzywien i plag, natomiast Adam Kozioł, który był głównym buntownikiem i obiecywał spuszczenie cen do 10 zł za zbroję oraz 20 szabel zdobionych mosiądzem otrzymał karę w pełnym wymiarze. Miał on zresztą sporo więcej na sumieniu, a wszystko po to, by zniszczyć Jana Zakułę, łącznie z tym, że sfałszował kontrakt dla pana Konieckiego wymazując imię Zakuły i wpisując własne, przekupił gospodarza karczmy, gdzie miało dojść do podpisania kontraktu Zakuły na chorągiew do Jasła i spisał kontrakt zanim dotarł tam Zakuła. Wcześniej zniszczył swego ojca podbierając mu kontrakty przez obniżanie cen za zbroje [26].

Tzw. blacha, czyli napierśnik półzbroi husarskiej z XVII w (Z. Bocheński)

Adam Kozioł często figurował w tamtych latach w rejestrach sadowych. W dniu 10 maja 1757 ponownie został oskarżony przez żydowskiego handlarza Szymona Berka, że zakupił wraz z żoną Katarzyną srebrny pas i korale za 24 złote pod zastaw materiałów na produkcje zbroi na chorągwie pana Potockiego [27].

Również sprawa z 7.06.1764 roku dotyczy naruszenia ordynacji płatnerskiej. Antoni i Adam Kozłowie wzięli bowiem kontrakt na 4 zbroje, 2 zbroje pocztowe i 2 zbroje towarzyskie. Suma wyliczona przez kustosza za robotę wynosiła 44 talary tj. 352 złote polskie. Sąd ukarał surowo zarówno płatnerzy jak i urząd wójtowski za nieostrożne postępowanie przy przyjmowaniu kontraktu. [28]

Kustosz ks. Michał Maurycy Komecki w dniu 24 maja 1760 roku wydał edykt obywatelom magistrom ślusarzom dóbr wsi Górek Świątniczych [29], w którym kustosz dowiedziawszy się, że kuźnie są zbyt blisko chałup położone, co już powodowało pożary, nakazał, żeby przenieść kuźnie dalej od domostw w przeciągu pół roku pod karą grzywien i 50 plag. Dla powagi i znaczenia tej sprawy kustosz osobiście podpisał i sygnował ten dekret.

Przykładów procesów zapisanych w Aktach sądowych kustosza jest znacznie więcej i wszystkich nie mam zamiaru podawać. Można jednak wyciągnąć wniosek, że zwiększona ilość procesów w połowie XVIII w spowodowana była następującymi czynnikami. Po pierwsze duża aktywność w sądach wójtowskich i kustoszowskich świadczy o tym, że pomimo powolnego zmniejszania się w skali kraju zapotrzebowania na płatnerską robotę, to w Świątnikach kuźnie  tętniły cały czas pracą, wykonywano długoterminowe kontrakty dla chorągwi magnaterii obojga narodów. Wynikało to także z ciężko zapracowanej, ale wreszcie wyrobionej renomie świątnickich produktów. Nie da się porównać, dziś wielkości tej renomy, ale musiała być niemała skoro sami książęta korzystali z tej pracy.  Drugim czynnikiem był wzrost liczby samych płatnerzy w Świątnikach. Przy takiej ich liczbie konkurencja była tak ostra, że wiele osób nie wahało się łamać prawa i ordynacji płatnerskiej, byle tylko dostać kontakt. Po trzecie zaś zwykła ludzka zazdrość i zawiść.

Wiek XVIII był z całą pewnością szczytem osiągnięć rzemieślniczych w Świątnikach. Do dzisiejszych czasów przetrwało wiele egzemplarzy broni i elementów zbroi, ale nie sposób jednoznacznie określić pochodzenie takiego egzemplarza w kuźni świątnickiej, gdyż świątniczanie nie mieli własnych punc (marek czyli znaków umieszczanych na zbroi lub głowni).

I nagle przyszedł rok 1772 i świątniczanie musieli szybko dostosować się do nowej rzeczywistości.  Granice i cła zamknęły dotychczasowy rynek zbytu, a na nowym nie było miejsca dla płatnerzy świątnickich. Ale jak dobrze wiemy, świątniczanie świetnie się i tam odnaleźli, ale już z nowym asortymentem i z nowymi sposobami handlu. Ale o tym będzie w kolejnych artykułach.


[1] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s.37

[2] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 45, s.139 wpis 326 z 5.12.1524 r.

[3] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 60 s.381 wpis 496 z 18.10.1530 r.

[4] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 53, s. 52-53 wpis 426 z 27.11.1538 r.

[5] Franciszek Siarczyński, Słownik historyczno-statystyczno-geograficzny królestwa Galicji, tom III, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, rękopis 1829/III s. 156

[6] Franciszek Siarczyński, Obraz wieku panowania Zygmunta III króla polskiego i szwedzkiego… tom II, Poznań 1858 s. 116-117

[7] Franciszek Maksymilian Sobieszczański, Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce zawierające opis dziejów i zabytków budownictwa, rzeźby, snycerstwa, malarstwa i rytownictwa, z krótką wzmianką o życiu i dziełach znakomitszych artystów krajowych, lub w Polsce zamieszkałych, tom II, Warszawa 1849, s. 285

[8] Julian Kołaczkowski, Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce, Kraków i Warszawa 1888, s. 70

[9] Tamże, s. 467

[10] Tamże, s. 566

[11] Tamże, s. 620

[12] Adolf Pawiński, Źródła dziejowe, tom XIV – Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. Małopolska tom III, Warszawa 1886 r. s. 43

[13] Rejestr poborów R 1629  z województwa krakowskiego, rękopis OSSOLINEUM we Wrocławiu

[14] F. Batko, op. cit. s. 33

[15] F. Batko, op. cit. s. 14

[16] F. Batko, op. cit. s. 31

[17] F. Batko, op. cit. s. 32

[18] F. Batko, op. cit. s. 29

[19] Rel. Castr. Crac. 136 (658), 1712, s 775-782.

[20] Z. Bocheński, Krakowski cech mieczników, Kraków 1937, s. 32.

[21] Archiwum Państwowe w Krakowie, Uchwały cechu mieczniczego i szpadniczego miasta Krakowa z 1761 r

[22] Znane mi są dwie zachowane księgi – jedna znajdują się w zbiorach PAN, jako rękopis nr 1872 (Ai.1872), z czego część została wydana drukiem przez B. Ulanowskiego w 1921 r. w XII tomie cyklu Starodawne prawa polskiego pomniki i dla tej części istnieje numeracja rozpraw; druga jest własnością rodziny Czerwińskich (Ai.Cz)

[23] Ai.Cz, s.14

[24] Ai.Cz, s.50-52

[25] Ai.Cz, nr 197

[26] Ai.1872, nr 7162

[27] Ai.1872, nr 7200

[28] Ai.1872, nr 7248

[29] Ai.Cz, s.68

Reklamy

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić w zarysie informację o świątnikach ze Świątnik Górnych. Temat jest obszerny, wszyscy świątniccy historycy zgłębiali go na różne sposoby i postanowiłem i ja dołożyć cegiełkę własnych badań w tym zakresie. Żeby móc scharakteryzować pracę świątników należy rozpatrzeć ją w dwóch przedziałach czasowych: pierwszy od XI wieku do 1780 roku, drugi od 1780 do 1945 roku. Zacznijmy więc od tego co było na początku.

Zapisy źródłowe. Górki, czyli Świątniki Górne, zostały założone na potrzeby obsługi katedry krakowskiej najprawdopodobniej pod koniec XI w. Zapisów o pierwszych świątnikach (łac. sanctuarii lub aeditui) w katedrze na Wawelu jest niewiele. W 1101 roku podczas przeprowadzania spisu Inwentarza Skarbca Katedry Wawelskiej wspomniano o ludziach określanych mianem custodes, którzy pilnują skarbca, a co do których władze kościelne nie mają pełnego zaufania[1]. Nie ma pewności, co do tego, że chodzi o świątników i wyjaśnię to przy okazji omawiania skarbca katedry. Kolejny zapis pochodzi dopiero z ok. 1253 r, kiedy to Wincenty z Kielczy (Żywot większy św. Stanisława) opisywał, że wśród świadków cudownego objawienia się zmarłego biskupa byli także dwaj mężczyźni pilnujących w nocy katedrę[2]. Pierwszy niepodważalny historyczny wpis został dokonany w 1261 r, gdy Bolesław Wstydliwy nadał książęce dobra kapitule katedralnej leżące w Szczytnikach, ponieważ zaistniał spór z pomieszaniem pól z polami świątników szczytnickich[3].

Jan Długosz wyliczył, że w XV w było w Górkach 12 świątników. W pozostałych wsiach świątniczych należących do kustodii było ich: w Trąbkach – 5, w  Szczytnikach – 4, w Opatkowicach – 2 (Długosz nie podał ilu było świątników w Świątnikach)[4].

L. Wyczółkowski, Świątnik wawelski Stanisław Synowiec, pastela, ok 1910 r.

Obowiązki. Do obowiązków świątników należało: pilnowanie (stróżowanie) kościoła katedralnego przed złodziejami i pożarami (tzw. wigilancja, czyli bycie czujnym, powstrzymywanie się od snu), w tym także otwieranie i zamykanie katedry, dzwonienie, sprzątanie, służba liturgiczna oraz oprowadzanie pielgrzymów po katedrze. Chciałbym w tym miejscu wyjaśnić często podawana informację, że świątnicy pilnowali skarbca katedralnego. Nie jest to do końca prawdą. Z zapisów Akt Kapituły wynika, iż ochroną skarbca zajmowali się podkustoszowie [5]. Było zawsze dwóch podkusztoszych, których wybierała cała kapituła (a nie kustosz). Do zadań podkustoszych należało w szczególności troska o zakrystię i pilnowanie inwentarza, za co odpowiadali własnym majątkiem. Ponadto jeden z nich, na zmianę, spędzał noc w skarbcu. Przygotowywali także święte szaty liturgiczne, ozdabiali prezbiterium w części od wielkiego ołtarza do grobu św. Stanisława, przygotowywali procesję na wybrane święta. Taka sytuacja była do 1780 roku. Prawdopodobnie to o podkustoszych traktuje wspomniany wpis z 1101 r. Wg ks. prof. Bolesława Przybyszewskiego, długoletniego badacza archiwum kapitularnego, podkustoszowie kontrolowali prace świątników i także mogli stosować wobec nich sankcje karne, w zakresie zapewne samej pracy w katedrze [6].

Przykład opisu prac związanych ze świętem św. Stanisława znajdujemy w aktach kapituły (Acta actorum capituli Cracoviensis t III, k. 111-111’). Podkustoszowie zarówno przed jaki po sumie przygotowywali srebrne ornaty obszyte perłami i kamieniami szlachetnymi, świątnicy zaś pomagali przenieść stoły pod główny ołtarz katedry:

Dum tabulas argenteas in celebrationibus festorum sanctuarii ad maius altare deferent, domini mandant, ut vicecustos ante et post missam summam easdem tabulas diligenter revideat, ne aliquod damnum in argento et margaritis aut lapidus preciosis, quibus ornate sunt tabule committatur.

Co tydzień kolejno z poszczególnych wiosek świątniczych wysyłano 4 świątników (zmiana dokonywała się w najpierw w niedzielę, od 1698 r nakazano, by kolejna zmiana pojawiała się już w sobotę przed południem). Z okazji świąt: Bożego Narodzenia, Wielkiejnocy, Zielonych Świątek, św. Stanisława i św. Michała oraz ich oktaw katedrę obsługiwało 9 świątników. Jak na czterech mężczyzn pracy było bardzo dużo przez 24 godziny na dobę. W dawnych wiekach bowiem katedra tętniła życiem, dziennie oprawiano dziesiątki nabożeństw. Gdy 9 lipca 1521 roku na jednej z wież katedry zawisł dzwon zwany Zygmuntem, doszedł im kolejny obowiązek. Król widząc, że świątnicy są zbyt zajęci by podołać kolejnemu obowiązkowi postanowił edyktem z 1525 r. nadać przywilej obsługi dzwonu cechowi ciesielskiemu:

Iż będąc dokładnie o tem przeświadczeni, że posługacze Kościoła Katedralnego Krakowskiego dla wielu przy tymże Kościele zatrudnień, z dokonania ich obowiązków wypływających, w Dzwon Wielki Królewski uderzać nie mogą (…) Zatem dobrowolną zawarliśmy ugodę, na mocy której wszyscy członkowie cechu, o wiązaniu w Dzwon Wielki utrzymującem staranie i troskliwość nieustannie będą mieli, uszkodzenie jego naprawiali, ciężarem jego w czasie dzwonienia poruszali bez żadnej sprzeczki wymówki i zaniedbania. […] Z naszej zaś strony, że pilność i trudy przy dzwonieniu podjęte, przyrzekamy cechowi ciesielskiemu rokrocznie grzywnę pieniędzy z dochodów naszych wypłacać. [7]

Przywilej królewski trwał do XVIII wieku, kiedy to znów świątnicy powrócili do dzwonienia Zygmuntem.

Wyboru na świątników z Górek dokonywał kustosz rozpatrując kandydatów przedstawionych przez proboszcza mogilańskiego w okresie do 1856 roku, a później świadectwo moralności, bo tak nazywało się to poręczenie, wydawał proboszcz świątnicki. Z założenia kandydat na świątnika musiał być mężczyzną prawego charakteru, dziś byśmy powiedzieli: o nieposzlakowanej opinii. Ale oczywiście, jak w życiu, różnie z tym bywało. Sytuacja zmieniła się w latach po roku 1780, gdy zmienił się też charakter służby.

W roku 1640 próbowano zmienić system pracy świątników zwiększając ich liczbę do 6. Wybór miał być dokonywany przez gromady wsi świątniczych, a kadencja miała trwać przez cały rok. Świątnicy mieliby też być zobowiązani do złożenia odpowiedniej przysięgi, która gwarantowałaby sumienność pracy. Jednak zamysł reformy odłożono z nieznanych powodów, prawdopodobnie w wyniku sprzeciwu samych świątników [8]. Wprowadzono jedynie przysięgę następującej treści (na podstawie Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis) :

Jako my przy Kościele tutejszym Katedralnym Krakowskim wiernie, podciwie sprawować się będziemy y ani sami, ani przez kogo w niczym Skarbu nie ukrzywdzimy, owszem takowego Zwierzchności doniesiemy, y cokolwiek by ze szkodą tegoż Kustosza wiedzielibyśmy wydamy komu należy i wypełnili.[9]

Ponowną próbę zreformowania systemu pracy świątników (oczywiście z korzyścią dla kustosza) w systemie rocznym próbował podjąć ks. kan. Sebastian Komecki w 1739 roku. Pomysł ten jednak pojawił się w tracie ostrego sporu mieszkańców wsi świątniczych z kustoszem i również nie ujrzał on światła dziennego[10].

Do obowiązku świątników należało również płacenie czynszu na rzecz kustosza. W XV w. czynsz ten wynosił 5 grzywien (wg Liber beneficiorum) i tyle samo wynosił w 1529 roku (wg Liber retaxationum)[11], w tym, że nie było równości między wszystkimi świątnikami, bowiem 8 płaciło czynsz 24 gr (1/2 grzywny) a 4 po 12 gr (1/4 grzywny). Drugą opłatą, jaką ponosili świątnicy z Górek, było zobowiązanie wobec parafii macierzystej w Mogilanach i wynosiła on 1 korzec owsa od każdej zagrody świątnika, czyli w sumie 12 korców (być może właśnie względy czynszowo-daninowe powodowały, że pomimo wzrostu ludności w Górkach zagrody się nie podzieliły i nie zwiększyła się ich ilość).

Kary. Tam gdzie są obowiązki są także kary za ich zaniedbanie. Kustosz miał prawo ukarać za niewywiązywanie się ze swojej powinności sumą w wysokości 1 wiardunku (czyli 1/4 grzywny tj. 12 groszy krakowskich, co stanowiło realnie roczny koszt czynszu) oraz dwie miary owsa i dwa kapłony. Kustosz posiadał pełną feudalną władzę na świątnikami ekonomiczną i sądową. Akta katedralne odnotowały w latach 1544, 1556, 1586 ordynacje nakazujące świątnikom wywiązywania się ze swoich obowiązków. Dochodziło bowiem do tego, że świątnicy wynajmowali zwykłych włóczęgów lub nieletnich do pracy w katedrze. W wyniku takich podmian doszło w 1619 r. do kradzieży srebrnych ampułek, kropidła, obrusu i pieniędzy ze skarbony. W 1640 skradziono tablice z 40 wotami.

W Acta iudicialia znajduję się opis rozprawy sądowej z 25 września 1767 w sprawie zaniedbania służby (wigilancji) w katedrze. Sąd orzekł zastosowanie kary cielesnej (50 plag czyli uderzeń):

Między Instygatorem Urzędu niniejszego aktorem, a Grzegorzem Rogalczykiem, Antonim Kozłem, Mikołaiem y Stanisławem Lenczowskiemi z zagrody walaszowskiey pozwanymi, o wigilancję w Kościele Katedralnym Krakowskim zaniedbałą.

Sąd niniejszy Kustoszowski krak. wysłuchawszy obodwóch stron skargi i odpowiedzi tak decyduie. Ponieważ wyżej zmiankowani pozwani pieniądze oddali Rogalczykowi także zapozwanemu na tę wigilancyę dla człowieka takowego któryby są odrpawi, a on zawczasu tego nie uczynił owszem zaniedbał y karencya była tey wigilancyi w kościele, czego nie negował, przeto Grzegorza Rogalczyka karanego uznacie, aby teraz zaraz 50 plag odniósł, pieniądze iest R.3 gr 15 Polski w sądzie niniejszym, aby do dyspozycyi sądowej złożył nakazanie mocą dekretu swego. Praesentibus ut supra.[12]

Przywileje. Świątnicy mieli prawo pobierać opłaty za dzwonienie na intencję. Wartość jej różniła się w zależności o tego, czy intencja dotyczyła osoby związanej z dworem lub katedrą i wynosiła odpowiednio 1 wiardunek od osób związanych z katedrą i od pół do jednej grzywny dla pozostałych. Kolejnym przywilejem były zobowiązania żup solnych z Wieliczki i Bochni, które miały świątnikom dostarczać wieprzowinę, proso, słoniny i grochu oraz soli. Przywileje te jednak były już martwa literą prawa na długo przed spisem Długosza, prawdopodobnie pochodzą z pierwszych wieków funkcjonowania kapituły. Świątnicy (z Górek, Trąbek i 4 z Szczytnik) mieli prawo natomiast pobierać dziesięcinę z pól Czyżowa (parafia Brzezie). Kolejnym źródłem dochodów były też datki od pielgrzymów, których oprowadzali po katedrze i kryptach.

Przywilejami świątników było również zwolnienie ich z niektórych podatków. Świątnicy byli zwolnienie od płacenia świętopietrza (podatek na rzecz papiestwa wprowadzony przez Mieszka I, zbierany do 1555 r.), poradlnego (podatek płacony od łana tj. ok. 17 ha, przed XIV w nazywano go łanowym, po 1629 zastąpiono go podymnym), nie odrabiali pańszczyzny (bo nie było w Górkach ani dworu ani folwarku) oraz byli zwolnieni od wszelkich robocizn (poza służbą świątników) i od płacenia dziesięciny (podatek 1/10 dochodów na rzecz Kościoła).

Świątnicy mieli również możliwość dorobić sobie podczas prac budowlanych prowadzonych w katedrze. Kapituła katedralna wybierała z pośród siebie jednego członka (praefectus fabricae ecclesiae), który był odpowiedzialny za prowadzenie konserwacji katedry i dóbr kościelnych kapituły. Prefekt skrzętnie notował wszystkie wydatki poniesione na budowy, remonty i wymianę sprzętu w katedrze w księdze Precepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis. Księga fabryki (z łac. ‘budowa’) i jej funkcja stała się przedmiotem błędnej interpretacji przez Franciszka Batkę, a następnie kolejno przez wszystkich regionalistów. Co gorsza, do owej ‘fabryki’ przypisano także istnienie ‘warsztatów’ i ustanowiono tezę o początkach ślusarstwa w Świątnikach. Szczegółowo postaram się to wyjaśnić, gdy będę omawiał historie płatnerstwa i ślusarstwa w Świątnikach, jednakże już teraz pragnę uczulić wszystkich na ten częsty błąd. Poniżej przedstawię przykładowe wpisy do księgi prefekta fabryki dotyczące świątników:

1533-10-11 Item pro duobus struibus lignorum ad ecclesiam sanctuariis et vicecustodibus et ad scholam castrensem, expositi sunt grossi viginti quatuor cum medio. [za dwa stosy drewna na opał dla świątników, podkustoszy i scholarów 24 grosze][13]

1535-05-13 Item sanctuariis a portacione et reportacione circa XI lapidum ad moniales et candelarum ad Castrum reportacione, dati sunt grossi sex. [świątnikom za dostarczenie 11 brył wosku dla mniszek i świec na zamek 6 groszy][14]

1536-06-28 Item feria quarta in vigilia sanctorum Petri et Pauli apostolorum  – pro septem roboribus ad reformandum pinacula templi – quibus sanctuarii ire ad campanas, dati sunt florenus unus grossi novem [w środę, w przeddzień św. Piotra i Pawła – za 7 kłód na świątynne pinakle, przez które zwykle przechodzą świątnicy do dzwonów, floren 9 gr][15]

1536-09-25 Item feria secunda ante festum sancti Michaelis archangeli pro duobus cum medio decennariis lignorum tam pro scolaribus quam vicecustodibus et sanctuariis exposit sunt floreni duodecem. [na 2 stosy drewna na ogrzewanie izdebek scholarów, podkustoszych i świątników 12 florenów][16]

1537-01-05 Item pro vase alias za czebr ad portandum aquam et pro zawyaszy ad fornacem aput sanctuarios IIII grosii [za naczynie zwane cebrem do noszenia wody i za zawiasy do pieca świątników 4 grosze][17]

1537-01-27 Item sanctuariis portantibus formas ad candelabrium pro candelis duabus pashalibus formandis, pro vitro, lampade et alio pro oliva servanda ac VIII talentis olive super conficiendo crisma [świątnikom na formy do robienia świec i paschałów, na szkło i lampy i drzewo oliwne do przechowywania i przygotowywania krzyżma][18]

1537-11-05 Item feria secunda post Omnium Sanctorumi pro duobus cum decimariis lignorum pro scolaribus ad scolam et pro vicecustodibus et sanctuariis ecclesiam custodientibus, dati sunt floreni novem. [po Wszystkich Świętych 2 stosy drewna na ogrzewanie dla scholarów, podkustoszych i świątników katedralnych kustoszowskich 9 florenów][19]

1539-07-17 Item pro alio medio decimali vicecustodis et sanctuariis ad sacristiam una cum dimissione exposicione et ductura, expositi sunt floreni tres.[20]

1596 r. Za łopatę żelazną świątnikom 9 gr.[21]

1598 r. Za siekierę świątnikom 9 gr.[22]

1603 r. Za 4 kwatery nowe do skarbu i oprawienie okna u świątników 2 flor.[23]

1603 r. Świątnikom dwom od wybierania blach ołowianych z koszów kościelnych 2 gr.[24]

1603 r. Mularzowi od izdebki świątnikom, pieca fortki i rynsztoku naprawienia 3 flor.[25]

1605 r. Świątnikom za klucz do drzwi przy zakrystyjej 4 gr.[26]

1605 r. Za latarnie świątnikom 1 flor. 9 gr.[27]

1641 r. Za siekierę do skarbu świątnikom 1 flor 3 gr.[28]

1644 r. Mularzowi do wymurowania komina świątniczego i wyprawienia oddrzwia kamiennego do izdebki 6 flor 9 gr.[29]

1658 r.  Za oprawki sukien świątniczych 1 flor.[30]

1743-10-01 Świątnikom od pomykania trumien w grobie, dźwigania kamienia i kości spod Pasji dobytych z trumną schowania 1 flor. 6 gr [31]

1750-10-05 Mularzowi od wykorygowania posadzki w kościele, naprawianiu ogniska świątnikom pod wieżą Zygmuntowską, wybielenia izby księży podkustoszych […] 11 flor.[32]

1756-10-12 Za zamek do izby świątników 12 flor.[33]

1760-10-19 Dzwonnego w Zygmunta dla najjaśniejszej królewiczowej Konstancji przez dni trzy świątnikom 36 flor.[34]

1765-10-01  Dzwonnego w Zygmunta IW IMci P. Stanisławowi Czartoryskiemu za jedne raz świątnikom flor 4.[35]

1766-10-03 Za pręt żelazny, klucze 2 nowe i reperacje zamków na kapitularzu w kamienicy i za klucz nowy do izby świątnickiej ślosarzowi 7 flor.[36]

1767-10-10 Za kachli 20 na piec do izby świątników 2 flor.[37]

1771-10-11  Dzwonnego świątnikom J. Wielm. JMć. Branickiemu kasztelanowi krakowskiemu w Zygmunta 4 flor.[38]

1774-10-12 Od wymycia kościoła świątniczanom i innym 13 flor.[39]

1775-10-10 Od postawienia pieca w izbie świątników 3 flor. 10 gr.[40]

1775-10-10 Od zrobienia sanek z kościelnego żelaza do pieca świątnikom 4 flor.[41]

1784 r Świątnikom co dzwonili ks. Prymasowi [Antoniemu Kazimierzowi Ostrowskiemu] 21 razy 42 flor.  a flor 2 od razu[42]

Strój. Do roku 1596 r. strój świątnika nie był sprecyzowany, więc świątnicy nosili zwykły chłopski ubiór. W 1596 r kard. Jerzy Radziwiłł podczas wizytacji katedry polecił, aby wprowadzić dla świątników odmienny strój. Wprowadzenie tego zarządzenia trwało jeszcze kilka lat, ponieważ kapituła zobowiązała gromady wsi świątniczych do zapewnienia strojów na własny koszt. Strój ten składał się z długiej, granatowej sukni i pelerynki. Pelerynka posiadała zewnętrzne obszycie w zależności od funkcji świątnika – brak obszycia posiadali początkujący świątnicy, obszycie karmazynową lamówką przypadało przewodnikom i kościelnym, a obszycie srebrnym galonem przysługiwało seniorom świątników (klucznicy). Strój ten bez zmian pozostał do II wojny światowej.

Świątnicy przy grobie królowej Jadwigi, ok 1910 r.

Rok 1780. Przełom w funkcjonowaniu administracyjnym katedry nastąpił, kiedy arcyksiążę Austrii Józef II zniósł wszystkie beneficja w całej Archidiecezji Lwowskiej i w części Archidiecezji Krakowskiej. Wówczas dawne majątki kościelne trafiły albo na rzecz państwa, albo w ręce prywatnych właścicieli ziemskich. Ponieważ w Górkach nigdy nie było folwarku i cała wieś należała do kustosza, dlatego przeszła na własność tzw. Kamery w Wiedniu, którą zarządzało Ministerstwo Finansów. Ustał obowiązek świadczenia usług dla katedry. W dotychczasowych publikacjach najczęściej mowa jest o przełomowym roku 1772, kiedy to doszło do pierwszego rozbioru Polski (pomylił się także biskup Łętowski wskazując ten rok, jako moment, gdy katedrę opuścili wszyscy świątnicy poza tymi z Górek). Jednak pomimo tego faktu i ustanowienia granicy na Wiśle, świątnicy wszystkich wsi nadal wypełniali swe zobowiązania, o czym świadczą zapisy w Acta iudiciale zachowujące płynność wpisów do początku lat 80-tych XVIII w. Potwierdza to fakt, że kustosz nadal sprawował pełną władzę nad swoimi dobrami. Rok 1780 był olbrzymim ciosem dla kapituły katedry. Sensem istnienia kapituły było w dużej mierze zarządzanie majątkiem 36 prebend. Po edykcie cesarza zlikwidowane były całe prebendy, min. kustodia. Kapituła przetrwała, ale utraciła większość dochodów. Resztę przejęcia dóbr kościelnych dopełniły kolejne rozbiory.

Gdy dla świątników ustał obowiązek służby w katedrze, mieszkańcy wsi Szczytnik, Trąbek i Świątnik zaprzestali wysyłać swoich ludzi do Krakowa. Nie znamy do końca powodów, dlaczego dawni świątnicy z tych wsi nie podjęli się pracy zarobkowej w katedrze. Z pewnością istotna sprawą była odległość dzieląca te wsie od Krakowa oraz fakt, ze zaborca wcale nie ułatwiał przejścia przez granicę. Pomimo trudności z pokonywaniem granicy świątnicy z Górek (otrzymanie przepustek wymagało interwencji Gubernium Lwowskiego) pozostali przy katedrze, w tym, że zmienił się charakter ich służby z przymusowej na zarobkową. Nadal nosili te same stroje i wykonywali te same funkcje. Pracy było znacznie mniej, gdyż w katedrze nie odprawiano już tak wielu nabożeństw i zmniejszyła się liczba kanoników i wikariuszy wobec utraty dóbr.

Status społeczny. Świątnicy w Górkach stanowili zamożniejszą część mieszkańców wsi. Z racji tego, że oprowadzali pielgrzymów (często zagranicznych) oraz jako osoby będące blisko dworu królewskiego, biskupów, prałatów i kanoników świątnicy stanowili również intelektualną grupę względem pozostałych mieszkańców wsi. Po XVI w do grupy zamożnych chłopów zaczęli zaliczać się również świątniccy płatnerze, a później ślusarze. Gdy w XIX w pojawili się w Świątnikach kupcy, zaczęli oni powoli odgrywać główne znaczenie zarówno ekonomiczne jak i intelektualne. Zawód świątnika stał się coraz bardziej elitarny i coraz bardziej zamknięty w obrębie kilku rodzin.

Świątnicy dbali nie tylko katedrę, ale również o życie religijne w rodzimej wsi. To oni uzyskali kolejne zgody, aby wybudować najpierw kaplicę w 1767, a potem kościół w latach 1846-1856. Dzięki ich aktywnej postawie w katedrze i prestiżu, jaki zyskali po lojalnej decyzji pozostania w służbie katedry krakowskiej, katedra podarowała Świątnikom obraz Matki Boskiej Łaskawej i dwa barkowe ołtarze. Z tymi ołtarzami wiąże się historia opowiadana przez świątników, iż ok 1905 roku kard. Puzyna przy zakończaniu remontu generalnego katedry postanowił pozbyć się 4 ołtarzy. Obiecał podarowanie świątnikom dwóch z nich, pod warunkiem, że uwiną się przed świtem. Świątnicy sprawnie zorganizowali furmanki i rano ks. kardynał był mocno zdziwiony, że ołtarzy już nie ma. Na ile ta anegdota jest prawdziwa ciężko ocenić, ale fakt jest taki, że do Świątnik trafiły dwa ołtarze z czarnego marmuru dłuta F. Placidiego z XVIII w. Dwa pozostałe ołtarze trafiły do parafii św. Marcina w Porębie Żegocie (k. Alwerni). Wiadomo, że miało to miejsce przełomie XIX i XX w, na pewno przed rokiem 1905, kiedy zakończyła się generalna renowacja katedry na Wawelu.

Ostatni świątnicy podczas II wojny światowej wsławili się ewakuacją skarbów narodowych z Wawelu. Podczas okupacji Niemcy zezwolili odprawiać 2 msze tygodniowo – celebrował ks. Figlewicz, a asystować mu mógł jedynie świątnik Wojciech Walas oraz kościelny Władysław Jurek. Wraz z nastaniem władzy PRL po zakończeniu wojny, ponownie zmieniła się organizacja służby w katedrze. Zwód świątnika odszedł do historii, zastąpili go zakrystianie i kościelni. Dawni świątnicy nadal pracowali jako zakrystianie – wspomniany Wojciech Walas pracował łącznie 34 laty do 1952 r., kiedy został zatrzymany przez UB i jak podały władze – zmarł na serce. Jan Synowiec „Komoda” zmarł nagle w czasie pracy przy zakrystii w 1968 r. W roku 1988 odszedł ostatni ze świątników – Jan Synowiec (s. Stanisława).

Świątnicy pod katedrą, 1938 r.

Świątnicy w sztuce. Świątnicy zawsze byli nieodłącznym tłem do wizerunków wnętrz katedry. Przykładem są barwne litografie wnętrza katedry Francois Stroobanta z 1859 zdobiące dzieło Ludwika Łętowskiego, Katedra krakowska na Wawelu czy serie obrazów Saturnina Świeżyńskiego z 1877 r. Rycina Michała Stachowicza (Monumenta Regum, 1822) przedstawia świątników oprowadzających króla Stanisława Augusta po grobach królewskich. Również Artur Grottger wykonał w 1866 r. rysunek U grobowca Kościuszki przedstawiając świątnika oprowadzającego po kryptach. Nie zabrakło również postaci świątnika u Willibalda Richtera, który w 1832 r przedstawił Kryptę św. Leonarda w katedrze na Wawelu. Najważniejszym dziełem malarskim pozostaje jednak pastel Leona Wyczółkowskiego, przedstawiający portret świątnika Stanisława Synowca z roku 1912. Znajduje się on w Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych.

Poza malarstwem świątnicy pojawiają się także w literaturze z XIX i XX w, głównie w podaniach związanych z katedrą krakowską (Jan Kasprowicz) oraz wspomnieniach i pamiętnikach – takich jak wspomnienie angielskiej turystki zwiedzającej groby królewskie z 1891 (Ménie Muriel Dowie, A Girl in The Karpathians), czy Karol Estreicher, Nie od razu Kraków zbudowano, 1958.

Reasumując – świątnicy, jako zawód, odeszli już w zapomnienie, ale my, świątniczanie, powinniśmy pamiętać, jak wiele z tego co dziś na w Świątnikach urzeka, zawdzięczamy właśnie pokoleniom tamtych ludzi. Może stać nas na coś więcej, niż tylko mała, wąska i ślepa uliczka.

Poniżej podaję listę znanych świątników ze Świątnik Górnych. Listę tę stworzył Marcin Mikuła, który świątnikom poświęcił obszerny maszynopis pt. Świątniczanie. Strażnicy katedry wawelskiej (1989). Uzupełniłem listę o dane z Acta iudicialia, usunąłem też nazwiska osób, o których przekazy nie świadczą o przynależności do zawodu świątników.

Imię i Nazwisko Lata służby Rok zgonu
Jakub Bochorek 1455 ?
Szymon Kotarba 1583 ?
Jan Bedel 1583 ?
Grzegorz Rogalczyk ?-1767 ?
Antoni Kozioł ?-1767 ?
Mikołaj Lenczowski ?-1767 ?
Stanisław Lenczowski ?-1767 ?
Jan Słomka 1767-? ?
Piotr Dziedo 1767-? ?
Błażej Drapiszek 1767-? ?
Wojciech Popek 1767-? ?
Jędrzej Kotarba 1767-? ?
Antoni Góralczyk 1767-? ?
Jakub Walasik 1767-? ?
Józef Gorzkowski 1772-? ?
Marcin Walas 1772-? ?
Barłomiej Kozłowski 1822-? ?
Stanisław Kotarba 1880-? ?
Józef Gorzkowski 1888-? ?
Królikowski (Langwehr) ? ?
Kotarba (Filamus) ? ?
Cholewa (Brzyzek) ? ?
Józef Zaczek 1890-1916 1917
Stanisław Synowiec 1896-1913 1913
Wojciech Michalec 1896-1939 1942
Wojciech Kotarba 1899-1932 1952
Józef Synowiec (brat Stanisława) 1900-1925 1925
Jan Synowiec 1900-1914 1949
Konstanty Dziewoński 1902-1910 1938
Fryderyk Miziura 1914-1939 1943
Józef Izdebski 1915-1939 1988
Wojciech Walas 1918-1952 1952
Jan Synowiec (s. Stanisława) 1924-1939 1988
Ignacy Cholewa 1924-1939 1976
Kazimierz Michalec (s. Wojciecha) 1936-1939 1971
Jan Cholewa (kuśnierz) 1936-1939 1970
Jan Słomka (od Baranionki) 1945-1946 1979
Jan Synowiec (Komoda) 1937-1939 i 1945-1968 1968 ostatni

W artykule tym celowo nie wspominam o sporach świątniczan z kustoszem, gdyż spore te nie dotyczyły tylko świątników, ale ogółu mieszkańców wsi świątniczych, a i temat jest na tyle obszerny, że wart jest oddzielnego opracowania.


[1] W. Szczygieł, Świątnicy z Królewskiej Katedry, artkuł

[2] Wincenty z Kielczy, Vita maior, ok. 1253 r.

[3] M. D. Kowalski, Uposażenie krakowskiej kapituły katedralnej w średniowieczu, Kraków 2000 r. s. 37

[4] Jan Długosz, Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis, lata 1470-1480 , t. 1, s.89-95

[5] B. Przybyszewski, Wypisy źródłowe do dziejów Wawelu 1536-1538, tom XII cz. 1, Kraków 1989, s. 70-71

[6] B. Przybyszewski, Fabrica Ecclesiae Cracoviensis – Materiały źródłowe do dziejów katedry krakowskiej w XVIII w, Kraków 1993, s. 83-84

[7] W. Szczygieł, Królewski Dzwon Zygmunt, artykuł

[8] J. Kracik, Świątnicy katedry krakowskiej, s.72

[9] Ai.Cz, s. 96

[10] J. Kracik, op. cit. s. 73

[11] Liber retaxationum, czyli Księga dochodów beneficjów diecezji krakowskiej z roku 1529, s. 314

[12] Ai.Cz, s. 96

[13] Regestrum perceptorum – et expositorum super fabricam ecclesiae cathedralis t. II, k. 23’

[14] Tamże, k. 35’

[15] Tamże, k. 42

[16] Tamże, k. 43’

[17] Tamże, k. 46’

[18] Tamże, k. 46’

[19] Tamże, k. 48

[20] Tamże, k. 56’

[21] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r, s. 37

[22] Tamże,

[23] Tamże,

[24] Tamże,

[25] Tamże, s. 38

[26] Tamże,

[27] F. Batko, op. cit. s. 38

[28] Tamże,

[29] Tamże,

[30] Tamże, s.39

[31] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis Hyacintho Łopacki, canonico et archipresbytero Cracoviensi, uti destinatio procuratore fabricae a 8 novembris 1731 3, s. 50-53

[32] Tamże, s. 83-89

[33] F. Batko, op. cit. s. 40,

[34] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis (…), s. 125-128

[35] Tamże, s. 141-143

[36] F. Batko, op. cit. s. 41,

[37] F. Batko, op. cit. s. 41,

[38] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis (…), s. 159-161

[39] F. Batko, op. cit. s. 42,

[40] F. Batko, op. cit. s. 42,

[41] F. Batko, op. cit. s. 42,

[42] F. Batko, op. cit. s. 42,

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przytoczyć historię obrazu, który jest umieszczony w barkowym marmurowym ołtarzu w kościele świątnickim. Podejmuję się tego tematu z kilku powodów. Pierwszy powód to zbieżność tematu z statutem tej strony, by prostować ścieżki, które poprzedni historycy poskręcali, by wiodły w ich tylko znanym kierunku lub po prostu omijali. Drugi powód to niezwykła wartość zarówno religijna jak i historyczna tego obrazu, wobec której nie można przejść obojętnie. Trzeci powód to niewątpliwie duża liczba niewiadomych i zagadek – postaram się nie tylko zadać parę pytań, ale i spróbować na nie odpowiedzieć.

Matka Boska Świątnicka

Na początku warto poznać wszystkie fakty. Obraz przedstawia wizerunek Matki Boskiej Łaskawej – Maryi opiekunki chroniącej przed chorobami, a zwłaszcza zarazami. Szczególnie często spotykany motyw maryjny w XVII w, kiedy to w Polsce wybuchały kolejne zarazy, których przyczyna leżała w wojnach, które przetaczały się przez nasz kraj. Obraz pochodzi właśnie z XVII w. Prawdopodobnie został namalowany techniką oleju na desce (wcześniejsze publikację podawały za podkład płótno, aczkolwiek można wyraźnie dostrzec uszkodzenie deski na stopie Dzieciątka Jezus). Obraz przykryty jest srebrną suknią, pozłacaną, z wytłoczonymi kwiatami i ozdobną agrafą z ametystów (prawie niewidoczną teraz, bo przykrytą koralami). Całość umieszczona jest w barokowym XVIII-wiecznym ołtarzu marmurowym dłuta Francesco Placidiego i znajduję się w lewym ołtarzu bocznym w kościele parafialnym w Świątnikach Górnych.

Przez długi czas uważano, że obraz był od samego początku związany z ołtarzem, który trafił do naszego kościoła z katedry Wawelskiej przed 1905 rokiem. Żeby przybliżyć historyczne losy obrazu, wraz z Witkiem Szczygłem, musieliśmy zagłębić się w historię kościoła w… Lanckoronie. Ale od początku.

W roku 1874 przybył do Świątnik ks. Sebastian Krzyściak i przebywał tutaj pełniąc funkcję administratora do roku 1885. Następnie został powołany na proboszcza w Lanckoronie. Ks. Krzyściak, jak zapisał w kronice parafialnej w Lanckoronie, początkowo nie cieszył się ze swego pierwszego probostwa. W Świątnikach miał pod opieką nową parafię z nowym kościołem, a w Lanckoronie czekał na niego chylący się ku upadkowi stary budynek kościoła. Tęsknota księdza Krzyściaka była tak duża, że postanowił zamówić u znanego krakowskiego malarza, Walerego Eliasza Radzikowskiego, kopię obrazu Matki Boskiej ze Świątnik. Radzikowski kopię obrazu wykonał, a świątniczanie w uroczystej procesji przenieśli ją do Sułkowic, gdzie czekała już procesja parafian z Lanckorony. Uważni czytelnicy mogli o tym przeczytać też z artykułu Agaty Małysy (z domu Kotarby) umieszczonego stronie internetowej, którą kiedyś sama prowadziła http://www.swiatniki_gorne.republika.pl/.

Obraz Matki Boskiej Lanckorońskiej (2017 r.)

Z powyższej historii jasno wynika, że obraz Matki Boskiej był już w kościele parafialnym przed rokiem 1885. Przypomnijmy, że kościół parafialny został poświęcony w dniu 8 grudnia 1856 roku. Z prowadzonej skromnie kroniki parafialnej jak dotąd nie udało się znaleźć jakichkolwiek zapisków, które by wskazywały, że w tym czasie parafia otrzymała obraz. Jest prawie pewne, że obraz pochodzi z Katedry na Wawelu. Tak cenny i znaczący dar z pewnością wart byłby zapisu w księgach parafialnych, a i tradycja powinna to wydarzenie zapamiętać.

Jest zatem wielce prawdopodobne, że obraz ów przybył do Świątnik, gdy mieszkańcy modlili się wciąż w pierwszej świątyni. I stało się to prawdopodobnie w latach 1767-1778. Przypomnę, że gdy pierwsza świątynia była poświęcana, nadano jej patrona w postaci św. Stanisława BM. Natomiast co ciekawe, 11 lat później kaplica była już pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława. Dar ze strony katedry tak cennego obrazu z pewnością byłby podkreślony oddaniem kaplicy pod opiekę Matki Bożej. Nie posiadamy informacji, co mogło stanowić ołtarz główny pierwszej kaplicy w momencie jej poświęcenia. Nie zachował się żaden wizerunek św. Stanisława albo krucyfiks z tamtego okresu. Być może to właśnie obraz Matki Boskiej Łaskawej stał się głównym elementem tego ołtarza.

Z powyższego tekstu nasuwa się wiele pytań, a ja sam jestem zmuszony odpowiadać na nie przypuszczeniami. Jak wspomniałem, obraz zapewne pochodzi z katedry krakowskiej. Jak podają teksty źródłowe z Archiwum Kapituły Krakowskiej, katedra bardzo często zamawiała takie obrazy z Włoch. Nie należy się również dziwić temu, że katedra mogła podarować taki obraz. Biskup Ludwik Łętowski w swoim dziele Katedra na Wawelu wielokrotnie nadmienia, że w katedrze przez wieki następowała rotacja zarówno ołtarzy jak i licznych obrazów i nie wszystkie darowizny były nawet zapisywane. A należy dodać, że świątnicy ze Świątnik byli właśnie po 1772 roku szczególnie cenieni, gdyż pomimo trudności z przekraczaniem granicy na Wiśle, nadal służyli w katedrze (jednak tak naprawdę kluczową data nie był pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku, ale rok 1780, ale o tym, co się wtedy wydarzyło i o tym częstym błędzie regionalistów wspomnę przy okazji omawiania samych świątników).

W 2015 roku dokonano całkowitej renowacji i konserwacji ołtarza łącznie z obrazem. Podczas prac rozdzielono złocone szaty od obrazu i zaskoczeniem odkryto, że pod malunek przedstawiono na 5 deskach i obejmuje jedynie miejsca odsłonięte przez szaty. Ponadto oceniono wiek desek na koniec XVII w, złocone szaty natomiast na wiek XVII. Nasuwa się zatem hipoteza, że to malunek został wykonany do gotowej lub starszej szaty, co nieczęsto się zdarzało.

Obraz Matki Biskiej Świątnickiej po renowacji w 2015 r.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Dwa zdania jeszcze tylko odnośnie miejsca postawienia kaplicy. Napisałem wcześniej, że kaplicę wybudowano na centralnym placu wsi. Dotychczas wszyscy wiązali lokalizację kaplicy z położeniem stojącej do dzisiaj z boku Rynku figury św. Floriana. W poprzednich opracowaniach najczęściej tłumaczono w ten sposób, że po rozebraniu kaplicy postawiono w jej miejscu ową figurę patrona strażaków. Krąży po Świątnikach wiele mitów mających uzasadnić, dlaczego akurat św. Florian. Pominę je w tym momencie milczeniem.

Okazuje się jednak, że nasza świątnicka świątynia zbudowana została w miejscu, w którym dzisiejsza ul. św. Jadwigi krzyżuje się z ul. Bielowicza. Informację tę uzyskałem w dwojaki sposób – po pierwsze pamięć ludzka wciąż okazuje się żywa i nieprzypadkowo mój ojciec, Józef Czerwiński, pamięta historię z domu rodzinnego po babci, że w tamtym ogrodzie stała owa słynna kaplica. Potwierdzenie tej historii nie okazało się wcale trudne – wykorzystując fragment mapy katastralnej Świątnik Górnych założonej w 1847 roku oraz zdjęcia lotnicze uzyskałem efekt, który przedstawiam poniżej.

Lokalizacja kaplicy

Objaśnienie: Kolorem zielonym zaznaczone są granice działek (linie)  i parcel budowlanych (obszar zakreskowany) wg mapy katastralnej, kaplica kolorem czerwonym. Jak można zauważyć, figura św. Floriana znajduję się dokładnie po przeciwnej stronie dzisiejszego Rynku. Tak na marginesie mogę dodać, że owa mapa katastralna niesie z sobą wiele informacji o kształtowaniu się osady sprzed Wielkiego Pożaru i jeśli uzyskam z Archiwum Państwowego fotokopię, postaram się podzielić swoimi spostrzeżeniami.