Archive for the ‘I. Czasy Korony (do 1772)’ Category

Opracował Jerzy Czerwiński

Chciałbym niniejszym artykułem poruszyć temat skrzętnie dotychczas pomijany przy opisie dziejów Świątnik, czyli jak wyglądało życie świątniczan, z czego żyli, kto sprawował władzę zwierzchnią i samorządową. Próżno dotychczas można było szukać wzmianki o lokalizacji Świątnik na prawie niemieckim. Postaram przybliżyć również ówczesne systemy administracyjne w odniesieniu zarówno do kraju, jak i samych Świątnik. Opiszę, jak zmieniała się zabudowa i co warunkowało te zmiany.

OD ŚREDNIOWIECZA DO HABSBURGÓW NA TRONIE

Niewiele można podać faktów z życia Świątnik – Górek w pierwszych wiekach od powstania osady, czyli począwszy od końca XI wieku. Historia powstania kapituły przy biskupstwie krakowskim dość jednoznacznie sugeruje, że Świątniki znajdowały się w dobrach kościelnych jeszcze przed jej utworzeniem, a mieszkańcy świadczyli posługę w katedrze pod nadzorem kustosza. Wraz z powstaniem kapituły, kustosz o godności prałata otrzymał w ramach swojej prebendy wszystkie wsie, z których wywodzili się katedralni świątnicy i tym samym Świątniki weszły w skład fundusu1 kustodii. Nie znamy początkowej liczby kmieci – świątników zobowiązanych do posługi w katedrze krakowskiej. Mogło być ich mniej niż w wiekach późniejszych.

W owych pierwszych wiekach istnienia osady kustosz jedynie czerpał materialne korzyści wynikające z wypłacanego w naturze czynszu. Władzę sądową otrzymał po przyznaniu przywilejów z 1252 i 1255 roku. Utrwaliła się liczba 12 świątników ze Świątnik, tj. każde z 12 siedlisk osady zobowiązane było wysunąć swojego przedstawiciela do obowiązkowej posługi w katedrze. Musiały minąć lata, zanim wykarczowano prastary las Czarnej Puszczy i przygotowano teren pod gospodarkę rolną, opartą wówczas na systemie przemienno-odłogowym, tj. uprawianiu kolejno przez 6-7 lat trzeciej części gruntu, pozwalając pozostałym ugorowanym polom odzyskać żyzność.

Analizując zmiany, jakie dokonywały się w okolicznych miejscowościach, można z pewnym przybliżeniem przyjąć, że pod koniec XIII wieku lokalizacja Świątnik została przekształcona na prawie niemieckim (magdeburskim) w wieś niwową. Struktura osady oraz jej położenie wokół szczytu masywu Pogórza Wielickiego sprzyjały takiemu przekształceniu miejscowości. Osada tego typu składała się z dwóch części – niwy domowej, czyli pewnej wydzielonej strefy przeznaczonej tylko pod zabudowę oraz z niwy uprawnej otaczającej zabudowania.

W Świątnikach niwą domową określano mianem siedlisk, o czym wspomina m.in. Długosz w Liber beneficiorum. Siedlisk tych było 12, ale nie był to podział na równe części, o czym świadczą opłaty czynszowe – 8 siedlisk płaciło kustoszowi czynszu po 1/2 grzywny, a pozostałe 4 po 1/4 grzywny. Miarą zamożności była liczba sztuk posiadanego żywego inwentarza. Ponieważ granica między częścią mieszkalną a częścią uprawną była bardzo sztywna i przestrzegana, do końca XIX wieku Świątniki zachowały swój niwowy charakter, czego cechą charakterystyczną było znaczne zagęszczenie zabudowy rozwijającej się wsi. W centralnym punkcie osady znajdowała się studnia opisywana jeszcze w XIX wieku (jedna z lokalnych tradycji podaje, że studnia ta została zasypana, a w jej miejscu postawiono figurę św. Floriana). Siedliska obejmowały swym zasięgiem obszar Zboisk, Gwoźnicy, okolice Rynku oraz najbliższe centrum części Kosterki i Wąwozu. Między gęstą zabudową powstała pajęczyna ulic, a taki typ urbanistyczny określa się mianem ulicówki.

Tereny rolne otaczały wokół osadę z wyjątkiem jarów i wąwozów, których otoczenie stanowiły krzewy. Tych było niemało, co nie uszło obserwacji Jana Długosza, który pisał: habet etiam praedicta villa bona virgulta pro sanctuariorum necessitate, czyli „Ma owa wieś piękne krzaki na potrzeby świątników”. Krzewy zapewniały wiklinę, chrust oraz materiał do prostych konstrukcji. Poza tym tereny zakrzewione pod względem podatkowym traktowano na równi z gruntami ornymi. Jeszcze pod koniec XX wieku wielu mieszkańców chodziło „do krzoków” zbierać potrzebne surowce.

Istniejące przed przekształceniem wsi gospodarstwa rolne zostały scalone w jeden wspólny dla całej osady obszar. Wprowadzono znacznie wydajniejszy system agrarny w postaci trójpolówki, tj. dzielono pola na 3 części i następnie pierwsze obsiewano jesienią zbożem ozimym, drugie wiosną zbożem jarym, a trzecia przez rok była ugorowana stanowiąc jednocześnie pastwisko. Pola nie były wydzielone dla poszczególnych mieszkańców miedzami, lecz każdy użytkował określony pas ziemi od początku do końca pola, a dla uniknięcia ewentualnych rozbieżności pasy wydzielano żerdziami. O ile urzędowo stosowano miary powierzchni takie jak morgi (mórg chełmiński liczący 0,5985 ha) i łany (mniejszy, chełmiński liczący 30 mórg oraz większy, frankoński mający mórg 48), ludność przy określeniu wielkości pola posługiwała jednostkami długości opisującymi szerokość pola w skibach, łokciach (0,60 m), prętach (2 kroki, czyli 4,466 m), czy zagonach (pas pola szerokości najczęściej 6 skib, czyli jednego kroku 2,233 m). Większe długości wyrażano w sznurach (10 prętów, czyli 44,665 m) oraz w stajach lub stajaniach (3 sznury, czyli 133,996 m). Wobec braku miedz istniała konieczność, aby wszelkie prace dokonywane przez uprawiających pole były wykonywane w tym samym czasie.

Oprócz wspomnianych pól i krzaków na północy oraz na południu Świątnik znajdowały się stawy rybne położone w pobliżu potoków. Do dziś zachowała się miejscowa nazwa Stawiska określająca łąki w północnej części Gwoźnicy. Stawy te jednak nie były zbyt liczne, gdyż ukształtowanie terenu nie pozostawiało zbyt wiele miejsca na ich usytuowanie, a także żadne zobowiązanie w naturze świątnickich kmieci nie było wyrażone w rybach. Ze stawów, podobnie jak z pól, korzystała zapewne solidarnie cała osada.

Świątnicka wspólna niwa rolna miała swój podział odpowiadający 12 siedliskom. Tereny użytkowane rolniczo (łącznie z krzakami) wraz z siedliskami tworzyły zagrody, a ich nazwy pochodziły od nazwiska władającego nimi danego rodu świątnickiego. Czy zagrody stanowiły jeden ciągły obszar gruntu? Dotychczas odpowiadano na takie pytanie twierdząco i próbowano lokalizować konkretne zagrody w odpowiednich częściach Świątnik. Jednakże w XVIII wieku zagrody nie stanowiły już jednego, oddzielnego obszaru gruntu, lecz były między sobą wymieszane. Świadczą o tym zapisy w księgach sądowych kustosza katedry krakowskiej, które zawierają najwięcej informacji o strukturze własnościowej gruntów z dostępnych źródeł. Przykładowo grunty zagrody Synowcowskiej leżały m.in. na Wstroniu, Leńcach i Kopaniu, a Zaczkowskiej na Michałce, Wądołach i Zboiskach. Być może na skutek zawierania przez wieki małżeństw głównie wewnątrz tej samej społeczności doszło do porozdzielania niegdyś jednolitych gruntów zagród.

Zarówno najstarszy dokument wspominający o Świątnikach, jak i ostatnie materiały z czasów rządów kustosza katedralnego, wspominają pojęcie cząstki gruntu, występujące we wsiach niwowych i opisujące konkretny pas gruntu rolnego, który dana osoba posiadała i obrabiała. Początku i końca takiego pasa nie było potrzeby definiować, gdyż zawsze dotyczyło to po prostu początku i końca pola, które mogły stanowić np. linia zabudowy, droga, las, potok czy granica wsi. Ewentualny podział następował jedynie wzdłuż pola (względem szerokości cząstki).

Rolnictwo było podstawą świątnickiej egzystencji także w wiekach XVII i XVIII, czyli w erze intratnego płatnerstwa i kowalstwa. U schyłku I Rzeczypospolitej, gdy połowa mieszkańców zajmowała się produkcją zbroi, broni i wszelakich wyrobów żelaznych, wobec kontrolowanego przez kustoszów rynku zbytu towarów (zgodnie z ustawą magistrów płatnerskich góreckich z 1755 roku każde podejmowane zlecenie płatnerskie musiało być zgłoszone urzędowi wójtowskiemu i jawne wobec pozostałych magistrów) oraz mało rozwiniętego handlu, świątniczanie poprzez uprawę roli musieli sami sobie zapewnić wyżywienie, a także opłacić należne podatki w naturze.

Własność gruntów. Grunty w średniowiecznych Świątnikach należały do mieszkańców, którzy mogli dowolnie nimi rozporządzać. Przeniesienie własności odbywało się albo przed samym kustoszem, albo przed urzędem wójtowskim, po czym wójt był zobowiązany następnie przedstawić kustoszowi ową umowę. Nie były z racji tego pobierane dodatkowe opłaty, aczkolwiek prowadziło to do kontroli, czy cena z umowy sprzedaży nie jest zawyżona lub zaniżona. Oczywiście dochodziło do umów pozaurzędowych, ale ich ryzyko polegało na tym, że w razie późniejszych dochodzeń np. spadkowych, ważniejsze były te umowy, które zawierano przed kustoszem (na zbliżonych zasadach funkcjonuje dziś rękojmia ksiąg wieczystych). Poza umowami kupna-sprzedaży grunty można było również zastawić pod pożyczkę lub jako spłatę długu. Tu również zalecane było poinformowanie o tym kustosza albo wójta i przysiężnych, aby mogli później świadczyć. Należy też zwrócić uwagę na równość mężczyzn i kobiet wobec prawa rozporządzania swoimi dobrami, o czym najlepiej świadczy najstarszy wpis dotyczący Świątnik z 1389 r., w którym sprzedającymi są dwie świątniczanki.

Warto zwrócić na uwagę na zasady dziedziczenia gruntów. Grunty dziedziczyło się zarówno od strony ojca, jak i matki. Rozróżnienie to było bardzo istotne zwłaszcza w sytuacji, kiedy dochodziło do wielokrotnych małżeństw dokonywanych po śmierci wcześniejszego małżonka. Właściwie do połowy XIX wieku przeciętna rodzina świątnicka posiadała 2-3 dzieci łącznie z rodzeństwem przyrodnim. Wobec znikomej wiedzy medycznej duża śmiertelność dotykała zwłaszcza dzieci i kobiet. Po rodzicach ziemie przechodziły na dzieci. Jeśli umierał ojciec, ziemie przekazywane były dzieciom, natomiast matce zostawała ta część, która stanowiła jej wiano. W związku z liczną pajęczyną powiązań genealogicznych istniało wiele lokalnych zasad i zwyczajów dotyczących sposobu przekazywania ziemi np.: według zwyczaju y ustaw świątnickich szczytnickich i góreckich, kiedy wdowiec pannę bierze za żonę, to iey trzecią część tych pieniędzy, których rola ta wart na którey siedzi, za wiano dać powinien.2 Powyższe prawo miało chronić kobiety w razie przedwczesnej śmierci małżonka.

Administracja. Świątniki przez wieki terytorialnie znajdowały się w województwie krakowskim i powiecie szczyrzyckim. Miało to jedynie znaczenie przy ściąganiu podatków państwowych. Mniejszymi jednostkami podziału kraju były parafie (fary), a Świątniki do czasu tworzenia kapelanii w 1846 roku należały do parafii w Mogilanach wraz Włosaniem i Konarami.

Urząd wójta wywodził się ze wspomnianego niemieckiego prawa lokalizacji i dotyczył przedstawiciela zarządcy ziem, którym w przypadku Świątnik był kustosz krakowskiej katedry. W księgach sądowych kustosza przedstawiono sposób wybierania wójta oraz przebieg jego zaprzysiężenia. Mieszkańcy Świątnik mogli kustoszowi przedstawić swoich trzech kandydatów na wójta, ale ostateczny wybór należał do kustosza, jak również mógł on w sytuacji, gdy nie podobały mu się kandydatury, wybrać samemu. Kadencja trwała rok, przy czym w razie niewywiązywania się wójta ze swojego urzędu, kustosz mógł w każdej chwili złożyć go ze stanowiska.

Wójt realizował władzę wykonawczą kustosza w osadzie. Odpowiedzialny był za ściąganie podatków, czynszów oraz zobowiązań wsi wobec kustosza, proboszcza i władzy świeckiej. Prowadził poprzez pisarza urzędowego zapisy na wzór akt sądowych kustosza i mógł rozstrzygać w sprawach spornych mniejszej wagi. Z pełnionym urzędem nie wiązała się zbytnia gratyfikacja ze strony kustosza, a obowiązków było niemało, które trzeba było pogodzić z pracą na roli oraz zleceniami płatnerskimi. Reszta mieszkańców nierzadko wyrażała swoje niezadowolenie wobec urzędowych czynności wójta poprzez rękoczyny łącznie z ciężkimi pobiciami. Za uchylanie się wójta od objęcia urzędu i wypełniania swoich obowiązków groziły poważne kary cielesne.3

Wójt działał zgodnie z ustalonymi zasadami wywodzącymi się z reguł prawa magdeburskiego, czyli lokalizacyjnego prawa niemieckiego, o czym najdobitniej świadczy poniższy cytat z Akt sądowych kustosza katedry krakowskiej:

Po takowey przysiędze, według prawa y porządku Magdeburskiego opisaney, a przez wyzey wyrażonych urzędników wykonaney, temu urzędowi przysiężnemu punkta czyli postanowienia maiące moc prawa, do zachowania Zwierzchność y władza kustoszowska podała y naznaczyła w niżey opisany sposób.

1mo. Wóyt nie powinien żadnych spraw sądzić bez przysiężnych namniey dwóch, y bez pisarza aktowego, ani żadnych transakcyi czynić bez nich.

2do. Wóyt nie powinien się uwodzić faworem, pokrewieństwem, przyiaźnią lub nieprzyiaznią lub passyą, niecierpliwością, ale według prawa y świętey sprawiedliwości ma sądzić.

3tio. Wóyt iako też y przysiężni żadney kary lub pobicia nie powinni sami sobie czynie prywatnie albo z passyi, rankoru, gniewu, ale urzędownie lub przez dekret wykraczaiących według miary występku y prawa karać maią, y dekreta wszytkie tak kustoszowskie z appellacyi, iako tez wóytowskie do exekucyi swoiey przyprowadzać, aby przez takowy rygor sprawiedliwość y prawo zachowane było.

4to. Pisarz przysiężny urzędowny wszytkie sprawy, terminy prawne y dekreta w ksiąszkę, to iest w akta urzędowne swoie oprawne powinien zawsze pisać y one konnotowac y z akt komu się trafi potrzeba, osobliwie z appellaciy do sądów kustoszowskich wypisywać y one sumiennie wydawać przy bytności y z wiadomością wóyta y przysiężnych.

5to. Pisarz przysiężny urzędowny od zapisania skargi aktora y odpowiedzi pozwanego od inkwizycyi, od dekretu, od napisania iakiego zapisu, testamentu, komplanacyi, zgody y iakiegokolwiek pisania osobliwą, według pomiarkowania pracy swoiey, powinien mieć zapłatę.4

Jak wyżej wspomniano, w skład urzędu wójtowskiego wchodziło sześciu przysiężnych oraz pisarz przysiężny. Wybór urzędników należał oczywiście do kustosza, ale mieszkańcy wsi mieli prawo przedstawienia swoich kandydatów, a tych przeważnie było 12. Rola przysiężnych ograniczała się głównie do funkcji mężów zaufania, którzy zapewniali sprawiedliwy i bezstronny przebieg procesu przed wójtem, poświadczając to znakiem krzyża w księgach wójtowskich. Zapisy w księdze prowadził pisarz przysiężny – wybór jego był przeważnie bardzo ograniczony, gdyż najczęściej był jedyną osobą we wsi posiadającą umiejętność czytania i pisania. Wobec czego ciążyła nad nim wielka odpowiedzialność, by zapisy był prowadzone bezstronnie i zgodnie z relacją stron, które nie były w stanie zweryfikować poprawności zapisów.

 7330 (76). Ponieważ gromada obywatelów wsi Górek, z rozkazu Zwierzchności kustoszowskiey katedralney Krakowskiey podała na wóyta kandydatów trzech, z których iest obrany Ian Knapczyk dawny wóyt, na przysiężnych podała gromada na piśmie 12 kandydatów, z których są obrani przez Zwierzchność kustoszowską sześciu, to iest: Iakub Buias, Mateusz Popek, Stanisław Bodzon, Ierzy Cholewa, Balcer Bodzon y Sebastyan Kotarba na przysiężnego, oraz y za pisarza urzędowego, iako umieiący pisać, którzy na ten rok 1762 obrani przez Zwierzchność kustoszowską osobiście stawaiący przysięgę klęcząc na krucyfixie Chrystusa Pana, przez położenie dwóch palców od prawey ręki sądownie według roty, w porządku prawa Magdeburskiego opisaney, wykonali, co się w aktach ninieyszych konnotuie.5

Oczywiście bywały pewne odstępstwa od ogólnie przyjętych zasad, czego najlepszym przykładem był okres, od kiedy w 1723 roku kustodię przejął ks. Sebastian Komecki.6 Szczegółowo opisałem o tym przy omawianiu sporów między świątnikami a kustoszami. Wobec niezgody z ludnością podległych mu wsi Komecki zdecydował się umieścić na wójtowskich urzędach wsi świątniczych swoich ludzi, przez co w Świątnikach niepodzielnie przez kilkanaście lat „panował” Walenty Jarski. Jak wynika z Akt sądowych, jego relacje z mieszkańcami nie były łatwe, czego przykładem jest obdukcja kustosza po tym, kiedy „całą gromadę osiemdziesiąt siedem chłopa zwaliwszy, przymuszali rozciągnowszy go dla sromoty na kupie gnoiu wszyscy”, w wyniku czego „ciało iego zczerniałe y do kości obite bardzo spuchłe, zaś piersi pogniecione spuchłe, głowa potłuczona”.7 Pomimo takich sytuacji dorobił się niemałego majątku (sądząc z ilości dokonywanych przezeń transakcji handlowych i udzielanych pożyczek pod zastaw), dwukrotnie się ożenił i zostawił po sobie jedną córkę.

Liczba mieszkańców. W wiekach średnich przeprowadzano sporadyczne „liczenie głów”, jednakże sumowano dane do całego powiatu. Ponadto niewiele mamy danych do określenia liczby mieszkańców w czasach Królestwa. Lokalizacyjny podział na 12 gospodarstw oznaczał zapewne około 100 mieszkańców (zakładając gospodarstwo 8-9 osobowe) pod koniec XIII wieku. Gospodarstwa sukcesywnie się rozrastały. Wspomniany kustosz Sebastian Komecki wymienia w 1739 roku, że faktycznych gospodarstw było ponad 60. Znamy również z Akt sądowych liczbę wszystkich mężczyzn w Świątnikach ok. 1730 roku, a mianowicie 87. Czterdziestu mężczyzn podpisało się pod ustawą płatnerską.

O świątnickim ubiorze zdanie jedno. Należałoby założyć, że mieszkańcy Świątnik nosili stroje podobne do ubiorów podkrakowskich włościan. Poniższy cytat z rozprawy przed sądem kustoszowskim, która dotyczyła zwrotu odsetek za pożyczkę gotówkową, wspomina o posiadanych przez mieszkańców Świątnik strojach:

A że tenże Woyciech Kotarba nie kontęnt z tego, że mu dała żupan, kontusz y spodnie żona nieboszczyka Antoniego y dlatego ich do chałupy odniozł.8

O ile w dawnej Polsce bogate włościańskie sukmany nazywano żupanami, to kontusz był już typowym strojem ówczesnej szlachty.

Zabudowania. Typowa wiejska chata miała niewielkie wymiary i zbudowana była z drewnianych belek o konstrukcji sumikowo-łątkowej lub wieńcowej. W środku najczęściej była tylko jedna izba oraz sień z wejściem połączona z częścią gospodarczą. Dachy kryto głównie strzechą. Oprócz budynków mieszkalnych co najmniej od XVI wieku we wsi znajdowała się karczma, którą w 1532 roku z rąk miejscowych wykupił kustosz, kontrolując odtąd handel i produkcję alkoholu. Kustosz Sebastian Komecki szczególnie chciwie próbował wykorzystywać posiadane prawo propinacji do ucisku świątniczan, wobec czego doszło do podpalenia karczmy. Odbudowana karczma przetrwała do czasów rozbiorów Polski. Co najmniej od XVII w. na świątnickim „rynku” znajdowała się drewniana kapliczka, a następnie wybudowana i poświęcona w 1767 roku pierwsza świątynia wykonana z modrzewiowych bali i kryta gontem.

Ryc. 1. Świątnickie chaty (1965 r.)

Ryc. 1. Świątnickie chaty (1965 r.)

POD RZĄDAMI AUSTRII

Ryc. 2. Pieczęć urzędowa starostwa w Podgórzu.

Ryc. 2. Pieczęć urzędowa starostwa w Podgórzu.

Administracja samorządowa w Galicji. Bezpośrednio po przejęciu w 1772 roku przez Austrię Galicji przez krótki czas okupacji, władza administracyjna tymczasowo znalazła się w rękach dowódców armii austriackiej. Kolejnym etapem było mianowanie przez Marię Teresę pierwszego gubernatora hr. Antoniego Pergena. W ramach tworzonego na nowo ustroju i aparatu administracyjnego podzielono Galicję na mniejsze okręgi. Pierwszy system administracji był dwustopniowy – kraj podzielono na 6 większych obszarów zwanych cyrkułami (Kreise), a te na 59 dystrykty lub też okręgi (Kreisdistricten). Braki kadrowe i finansowe nie pozwoliły jednak utworzyć tak rozbudowanej administracji, skutkiem czego w marcu 1775 roku przeorganizowano granice cyrkułów oraz zmniejszono liczbę dystryktów do 19, a w marcu 1782 roku całkiem je zlikwidowano. Jednocześnie zaproponowano nową strukturę: podział na 18 cyrkułów bezpośrednio podlegających Gubernium we Lwowie. Stolicami cyrkularnymi były: Myślenice, Bochnia, Nowy Sącz, Tarnów, Rzeszów, Dukla, Przemyśl, Sambor, Lesko, Tomaszów, Zamość, Bełz, Lwów, Złoczów, Brody, Halicz, Zaleszczyki i Stanisławów. Liczba cyrkułów zmieniała się w zależności od sytuacji politycznej Austrii i wynosiła od 16 do 24. W 1809 roku do Galicji przyłączono nowe ziemie i powstały cyrkuły ze stolicami w Krakowie, Białej Podlaskiej, Kielcach, Lublinie i Końskich. W 1850 r. powrócono do dwustopniowego podziału na 19 cyrkułów i 178 urzędów powiatowych. W 1860 r. połączono cyrkuł krakowski i bocheński tworząc nowy ze stolicą w Krakowie. Od 1867 roku (ustawą z 12 sierpnia 1866 r.) zlikwidowano ostatecznie cyrkuły, tworząc początkowo 74 powiaty (w 1914 roku było ich 82).

Na czele cyrkułu stał starosta (Kreishauptmann), który kierował pięcioma resortami swojego urzędu: populare (imigracja, emigracja, ruch ludności), militare (pobór do wojska, kwaterunek wojsk), commerziale (rolnictwo, handel, przemysł, komunikacja lądowa), camerale (podatki i ich egzekucja) oraz politicum (nadzór na kościołem, duchowieństwem, wyznaniami, policja, oświata i szkolnictwo).

Cyrkuły stanowiły zwierzchnią władzę wobec miejskich magistratów oraz wiejskich dominiów. Na czele administracji miejskiej stał burmistrz lub prezydent (w większych miastach), wybierany początkowo po staropolsku na kadencje, ale władze austriackie szybko zmieniły ten zwyczaj i odtąd stanowiska te otrzymywano z nominacji, często także dożywotnio. System dominiów wiejskich przyszedł z Czech i Moraw – władza państwowa przekazywała jednemu ziemianinowi (szlachcicowi) klucz dóbr ziemskich (Bezirk) pod jego władzę administracyjną i sądowniczą oraz zwierzchność nad włościanami. Ustawa z 12 sierpnia 1866 r. zniosła dominia wiejskie i ustanowiła gminy i powiaty.

W Świątnikach pierwsza dekada okupacji austriackiej nie zmieniła nic z dawnych porządków. Administracja austriacka istniała tylko na papierze, a kustosz krakowski nadal sprawował swoją zwierzchność. Stan ten odmienił się w 1782 roku, gdy Józef II (święty cesarz rzymski i arcyksiążę Austrii) zlikwidował dobra kościelne przy diecezji krakowskiej. Świątniki trafiły tymczasowo na własność tzw. kamery, czyli cesarskiego urzędu, który zarządzał dobrami państwowymi. Następnie zostały włączone do klucza byszyckiego, w którym były do 3 marca 1798 roku, kiedy to za sumę 43 tys. guldenów zostały wraz Wrząsowicami, Byszycami, Świątnikami Dolnymi, Szczytnikami i Trąbkami zakupione przez Łukasza z Lubrańca Dąmbskiego. Wsie te zostały następnie odkupione przez braci Jana (1732-1804) i Piotra (1735-1801) Konopków herbu Nowina, których rodzina niegdyś pochodziła z ziemi łomżyńskiej, a której dwór znajdował się w pobliskich Mogilanach. Rodzina ta cieszyła się przychylnością dworu cesarskiego, będąc dzierżawcą żup solnych w Wieliczce i Bochni tak, że w 1791 roku bracia otrzymali od Leopolda II (świętego cesarza rzymskiego, króla Niemiec i arcyksięcia Austrii) tytuł barona. Konopkowie utworzyli dominium z klucza biskupickiego składającego się ze wsi: Biskupice, Byszyce, Szczytniki, Świątniki Dolne, Świątniki Górne, Trąbki i Wrząsowice. Kolejnym dziedzicem klucza został Antoni (1790-1852) syn Piotra, a po nim jego syn Henryk (1821-1892).

Prawa rodziny Konopków do Świątnik były w gruncie rzeczy podobne to praw kustoszów krakowskich, ze znacznie mniejszymi korzyściami, które ograniczały się do prawa propinacji, czyli wyłączności na produkcję i handel alkoholem. Zyski musiały być niewielkie (karczma została już wcześniej zlikwidowana), gdyż w 1856 roku baron Henryk Konopka zgodził się na wykupienie przez gromadę swoich praw za jedynie 1650 guldenów, co rekompensowało grunt po karczmie. Gromada przejęła również obowiązek finansowania edukacji w miejscowości, co w tamtym czasie oznaczało pensję na organisty uczącego w szkółce parafialnej. Formalnie Świątniki nadal pozostawały w kluczu biskupickim do czasu reformy dokonanej przez cesarza Franciszka Józefa I związanej z utworzeniem dualistycznej monarchii austro-węgierskiej w 1867 roku. Przynależność administracyjną Świątnik przedstawia poniższe zestawienie:

1773-1775 cyrkuł bocheński, okręg Wieliczka.

1775-1782 cyrkuł kazimierski, okręg Wiśnicz.

1782-1860 cyrkuł bocheński.

1860-1867 cyrkuł krakowski.

1867-1897 powiat wielicki

1897-1918 powiat podgórski

W 1867 roku Świątniki stały się oficjalnie gminą wiejską z urzędem wójtowskim i radą gminną. Do tego czasu świątniczanie nadal wybierali wójta i przysiężnych jak za czasów kustoszowskich (jako przedstawicieli rodu Konopków), a wójt nadal prowadził swoją urzędową księgę, kontynuując wpisy w księgach kustoszowskich (stąd też w księdze Akta sądowe kustosza krakowskiego z lat 1717-1782 znajdują się wpisy nawet z 1815 roku, inne wpisy były dokonywane w dawnych księgach gromadzkich oraz na luźnych kartach). Pomimo tego, że formalnymi zarządcami byli Konopkowie, najwidoczniej na rękę było im posługiwanie się dawnym staropolskim aparatem urzędniczym, który jednak nie był uwzględniony w austriackich strukturach władzy samorządowej. Po wejściu reformy administracyjnej świątniczanie mogli samodzielnie wybierać wójta oraz radę gminną, która składała się z trzech kół, z których każde liczyło po 6 radnych. Przeprowadzone wybory zatwierdzało starostwo powiatowe. Wójt miał do dyspozycji zastępcę, pisarza oraz asesora.

Lokalny Związek Świątnicki opisywał szczegółowo kulisy wyborów na wójta i radnych w 1911 roku. Dla świątniczan stanowiska urzędnicze były bardziej formą podkreślenia swojej pozycji w społeczeństwie czy nawet awansu, niż chęci prowadzenia określonej polityki korzystnej dla miejscowości, w rezultacie czego chętnych na stanowisko wójta było ponad stu mężczyzn, a na radnych prawie wszyscy uprawnieni do głosowania mężczyźni. Wyłonieni zwycięzcy reprezentowali ułamek społeczeństwa. Świątniczanie mogli także kandydować i wybierać władze powiatowe.

Na koniec warto zaznaczyć, że świątnicki urząd gminny zaliczał się do biedniejszych w Galicji. W tamtych czasach gminy mogły czerpać dochody z prowadzonej przez siebie gospodarki, bowiem z podatków zasilano głównie skarb krajowy i państwowy. W rzemieślniczych Świątnikach gmina posiadała jedynie jedną rzeźnię, która przynosiła więcej strat niż zysków, korzystała z udzielania koncesji na szynk, natomiast musiała dofinansowywać szkolnictwo, a i dotacje państwowe związane z budową i rozbudową szkoły ślusarskiej, wiązały się z odpowiednim wkładem własnym gminy.

Mapa Galicji, Lodomerii i Bukowiny z podziałem administracyjnym z 1855 r.

Ryc. 3 Mapa Galicji, Lodomerii i Bukowiny z podziałem administracyjnym z 1855 r.

Rolnictwo. Austriacy wraz ze wprowadzeniem pierwszego podatku katastralnego wymusili dokonanie znacznych zmian w strukturze agrarnej. Zniesiono podział jednej niwy na 12 części i utworzono 6 niw nazwanych od nazw lokalnych: Ogrody, Dział, Zagrabie, Michałka, Zboiska i Postronie. Pomierzono grunty podlegające podatkom, określając ich powierzchnie w morgach dolnoaustriackich, gdzie 1 mórg (Joch) odpowiadał 1600 wiedeńskim sążniom kwadratowym, co wynosi 0,5756 ha. Do gruntów podlegających podatkowi należały: pola orne, łąki i ogrody, pastwiska oraz lasy. Ponieważ wciąż stosowano trójpolowy system upraw, określono wielkości zbiorów łącznie z ostatnich 3 lat. I tak z 369 mórg 761 i 5/6 sążni kwadratowych gruntów ornych (212,6205 ha) zbierano 142 korce9 i 5/64 (półgarncy) pszenicy, 1600 korców i 16/64 żyta, 739 korców i 55/64 jęczmienia oraz 3530 korców i 48/64 owsa; z 280 mórg 203 i 4/6 sążni kwadratowych łąk (161,2032 ha) zbierano 408,16 cetnara10 siana i 40,29 cetnara potrawu; 115 mórg i 387 sążni kwadratowych świątnickich lasów (66,3177 ha) rocznie dawało 57 i 69/80 sążni sześciennych drzewa miękkiego. Łączna powierzchnia pomierzonych gruntów wyniosła 703 morgi i 151 4/6 sążnia kwadratowego, co odpowiada 404,6056 ha. Powyższe liczby określające zbiory jednoznacznie podkreślają niską jakość i wydajność gruntów ornych.

Sam system opodatkowania gospodarstw rolnych dzielił gospodarstwa pod względem dochodu uzyskanego z gruntu na dwie kategorię, dla których rozgraniczającym progiem była wartość dochodu 10 guldenów. Podatek dzielił się na dwie kategorie: z tytułu odsetek (aufgrund Zins) oraz w naturze (An Zins Haber in Natura). Podczas dokonywania pierwszego spisu najbogatszym mieszkańcem był Jan Słomka, zamieszkały w domu nr 2 na Dziale, który płacił rocznie 38 guldenów 4 krajcary i 5 fenigów11 podatku z ról, 4 guldeny 10 krajcarów 3 fenigi z łąk i ogrodów, 54 krajcary z pastwisk. Do tego dochodził także czynsz 7 guldenów i 7 krajcarów oraz podatek w naturze 12 krajcarów i 7 fenigów. Także osoby nieposiadające gospodarstw rolnych (chałupnicy i komornicy) dla celów podatkowych zostały podzielone na dwie grupy pod względem zamożności. Miały obowiązek odpracowania podatku w folwarku właściciela klucza, ale ponieważ w Świątnikach folwarku nie było, przeliczano to na wartość robocizny i stawki te wynosiły odpowiednio 5 guldenów 36 krajcarów oraz 2 guldeny 48 krajcarów. W 1787 roku w Świątnikach było 4 chałupników i 2 komorników.

Drugi kataster założony w Świątnikach w 1847 roku zaczął się od szczegółowego opisania każdej parceli – określenia właściciela oraz rodzaju i jakości gruntu. Szczegółowy pomiar wykazał w Świątnikach gruntów ornych 528 mórg (303,8450 ha), łąk i ogrodów 60 mórg (34,5278 ha), pastwisk 91 mórg (52,3672 ha) i 63 morgi lasów (36,2542), co dało łącznie 742 morgi (426,9942 ha) gruntów podlegających podatkowi. Zwiększyła się znacznie ilość gruntów ornych kosztem łąk i pastwisk. Gdyby można było dysponować danymi ilości żywego inwentarza z końca XVIII wieku, to z pewnością odnotowano by duży jej spadek. W 1900 roku w Świątnikach było zaledwie 18 koni, 165 sztuk bydła i 32 świnie. Wiązało się to w dużej mierze z odchodzeniem świątniczan od konieczności uprawy roli w sytuacji, kiedy można kupować żywność, wymieniać za wykonane ślusarskie produkty lub kupować za zarobione z własnej sprzedaży pieniądze. Gospodarstwa rolne stopniowo kurczyły się, ale pola nie leżały odłogiem, gdyż powszechne było wynajmowanie pól pod uprawę mieszkańcom sąsiednich wsi. Wyjątkiem były gospodarstwa prowadzone przez zamożnych świątniczan, w tym kupców świątnickich, które zwiększały swoje areały.

Ponieważ w wieku XIX i XX większość świątniczan trudniła się rzemiosłem, praca w polu stała się domeną głównie kobiet. Rodziny ślusarzy powiązane umowami z konkretnymi kupcami bardzo często pomagały także obrabiać im pola, w zamian za udział w płodach.

Ryc. 4 Rynek w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Ryc. 4 Rynek w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Zabudowa. Do 1900 roku Świątniki pomimo podwojenia liczby domów mieszkalnych nie zwiększyły znacząco swojej powierzchni terenów zabudowanych, co oznaczało znaczne zwiększenie gęstości zabudowy. To, czym wyróżniało Świątniki od większości galicyjskich wsi, była znaczna przewaga ilości domów mieszkalnych nad budynkami gospodarczymi, co w znacznej mierze wynikało z kładzenia większego nacisku na rzemiosło, kosztem uprawy roli. Większości świątniczanom wciąż wystarczały niewielkie jednoizbowe chaty drewniane, z dachami czterospadowymi krytymi głównie gontem, o podłodze z glinianego klepiska, a zwane domami „na jeden koniec”. W połowie XIX wieku ten typ budowania domów mieszkalnych zaczął powoli być wypierany przez domy,w skład których wchodziła kuchnia (tzw. piekarnia), jedna izdebka (pszeniczna), sień oraz często przylegające do niej pomieszczenia gospodarcze. W domach starszego typu za palenisko służyła tzw. nalepa, czyli gliniany piec stawiany w jednym z narożników izby. Ogień rozpalano głównie przy użyciu krzesiwa jeszcze do końca XIX wieku, kiedy pojawiły się siarczane zapałki. W nowszych domach pojawiały się ceramiczne piece kuchenne „pod blachą”, z prostym systemem kominowym, spotykane do końca XX wieku.

Ryc. 5 Typowy plan chaty „na jeden koniec” z XIX w.

Ryc. 5 Typowy plan chaty „na jeden koniec” z XIX w.

Zamożniejsi świątniczanie, w tym przede wszystkim świątniccy kupcy, budowali typowe galicyjskie miejskie domy (tzw. domy „na dwa końce”), które składały się z dwóch części przedzielonej sienią: w części mieszkalnej znajdowała się kuchnia i kilka izb, natomiast drugą część stanowił magazyn, sklep lub inne pomieszczenie gospodarcze. Kuchnia zaopatrzona była w ceramiczny piec z urządzeniami kominowymi. Ciekawostką jest, że większe, wieloizbowe domy zamożniejszych mieszkańców, na zewnątrz nie wyróżniały się specjalnie wśród innych świątnickich zabudowań.

Ryc. 6 Plan domu „na dwa końce” z XIX w.

Ryc. 6 Plan domu „na dwa końce” z XIX w.

Główny materiał budowlany, czyli drewno, kupowano w okolicy Stróży i Pcimia. Również z rejonów na południe od Myślenic sprowadzano do ich budowania cieśli.

W roku 1787 budynkom mieszkalnym nadano 138 numerów porządkowych. W roku 1847 tychże domów było już 204. Dokładny stan zagospodarowania przestrzennego przedstawia mapa katastralna. Na wąskich działkach budowlanych znajdowały się średnio 2-3 domy mieszkalne w kilkumetrowej odległości od siebie. Statystyki z 1890 roku podają liczbę zabudowań 294, a z 1907 roku 311. Warto zwrócić uwagę, że w pożarze z 1889 roku spłonęły 52 domy i 18 stodół, a mimo to nie zmniejszyła się liczba domów mieszkalnych. Wielki pożar bardzo często w literaturze podawany jest za punkt zwrotny w rozwoju świątnickiego zagospodarowania przestrzennego, lecz tak naprawdę nie doszło tu do żadnej urbanistycznej rewolucji, gdyż domy odbudowano na pogorzeliskach i nie zmniejszyło to zagęszczenia zabudowań. Jednak to wydarzenie z całą pewnością pozostało w pamięci ówczesnych i przypominało o grożącym niebezpieczeństwie związanym ze zbyt gęstą zabudową. Powolna rozbudowa Świątnik, która nastąpiła w ostatnich dwóch dekadach panowania Habsburgów, wynikała z rozwoju sieci dróg krajowych: trasa Mogilany-Głogoczów od ok. 1910 roku miała przebieg całą dzisiejszą ulicą Bruchnalskiego (wcześniej biegła przez Wydartą ulicą Różaną), a także powstało nowe połączenie Wrząsowice-Świątniki-Siepraw dzisiejszymi ulicami Krakowską, Bruchnalskiego i Sportową. Tereny położone bezpośrednio przy tych traktach dały możliwości rozbudowy miejscowości przez następne lata. Jeśli chodzi o nawierzchnie dróg, były one utwardzonymi ziemnymi traktami, co powodowało czasową ich nieprzejezdność w czasie roztopów i większych opadów. Taki stan nawierzchni utrzymywał się jeszcze po II wojnie światowej.

Ryc. 7 Niedziela na Rynku w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Ryc. 7 Niedziela na Rynku w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

W połowie XIX wieku w drewnianych Świątnikach zaczęły pojawiać się pierwsze budynki murowane. Najprawdopodobniej pierwszym był kościół, którego budowa zakończyła się w 1856 roku. W 1865 roku powstał dwukondygnacyjny budynek szkoły trywialnej z częścią mieszkalną (dzisiejszy komisariat policji). O murowanej karczmie wspominają zapisy dotyczące wspomnianego pożaru z 1889 roku, jako o budynku, który przetrwał pożogę. W 1890 r. świątnickie Siostry Służebniczki rozpoczęły budowę murowanego domu zakonnego, w 1894 r. wybudowano gmach szkoły ślusarskiej, a Spółka Ślusarska miała swoją siedzibę w murowanym parterowym budynku (dziś Bruchnalskiego 15, długoletnia siedziba władz gminnych). Lepsza komunikacja z Krakowem dała świątniczanom dostęp do krakowskich cegielni (Łagiewniki-Bonarka), ale drewno wciąż było tańszym i popularniejszym materiałem budowlanym dla przeciętnego mieszkańca Świątnik.

Liczba mieszkańców. Austriacy podczas swoich 146 lat rządów wykonali sześć szczegółowych spisów ludności w 1857, 1869, 1880, 1890, 1900 i 1910 roku zawsze 31 grudnia. Liczbę ludności, która by odpowiadała 138 gospodarstwom z 1786 roku, można oszacować na ok. 1 tysiąc. W 1857 roku było 1369 mieszkańców12, w 1880 roku 1804 mieszkańców13, w 1890 roku 1855 mieszkańców14, w 1900 roku liczba mieszkańców osiągnęła jedną z największych wartości w historii, wynosząc 2212, z czego 1100 mężczyzn i 1112 kobiet, natomiast w 1910 roku mieszkańców było 2053.15

Ryc. 8 Panorama Świątnik widziana z Wąwózu (ul. Sportowa) (1912 r.)

Ryc. 8 Panorama Świątnik widziana z Wąwózu (ul. Sportowa) (1912 r.)

Świątniki w etnografii. Na przełomie wieków szereg polskich pionierów etnografii podróżowało, obserwując życie mieszkańców wsi. Świątniki odwiedził m.in. Seweryn Udziela, szukając romantycznych legend i przesądów16, czy Oskar Kolberg mieszkający w dworku rodziny Konopków w pobliskich Mogilanach. Udziela opisał legendę o św. Stanisławie i królowej Jadwidze, a także jako pierwszy przedstawił i opisał lokalne nazewnictwo świątnickie. Cytował z imienia i nazwiska rozmówców, którzy opisywali mieszkające w Dziadowcu boginki podmieniające dzieci, duchy w okolicy cmentarza cholerycznego przy krzyżu na Gwoźnicy, skarby ukryte pod figurą św. Stanisława na Kosterce, noc śródpościa, kiedy pod figurami świątnickimi bił się olejárz ze rzeźnikiem, rozsypując w ich pobliżu różne przysmaki, a także magiczny wielki kamień na Wydartej i zapadnięty dzwon urwany z dzwonnicy w Mogilanach. Ponadto Udziela wspomina, że w Świątnikach brak jest karczmy z prawdziwego zdażenia, natomiast kiedyś w okolicy było ich kilka, a miejscu świątnickiej dawnej karczmy odbywają się teraz jatki, czyli targ mięsny.

Społeczeństwo. Jedynym kryterium, jakie dzieliło świątniczan pod rządami kustosza, był stan majątkowy. W czasie rządów austriackich wyodrębniły się nowe warstwy społeczne. Na początku XIX wieku pojawili się i osiedlili w Świątnikach kupcy, którzy skupywali produkty świątnickich rzemieślników, w zamian dostarczając im nie tylko materiał do produkcji, ale również zapewniając dostęp do produktów spożywczych. Również zamożniejsi świątniczanie próbowali z powodzeniem opanowywać olbrzymi rynek zbytu ślusarskich produktów, jakim było imperium Habsburgów. W następnych pokoleniach wśród rodzin kupieckich zaczęła się tworzyć inteligencja, wobec ograniczonej możliwości edukacji pozostałej części społeczeństwa. Do grupy tej dołączyli kolejni kapelanowie, a później proboszczowie parafii, nauczyciele szkoły trywialnej, a później także szkoły ślusarskiej. Wielu nauczycieli osiedliło się w Świątnikach na stałe, zakładając tu rodziny i często dając kolejne pokolenie nauczycieli.

Świątniccy kupcy początkowo osobiście wozili towar, podróżując setki kilometrów od domu. Wraz z uzyskaniem dostępu do kolei oraz telegrafu zmienił się sposób dystrybucji towaru, tzn. kupcy zaczęli zakładać swoje filie w większych miastach i wysyłali koleją towar na wezwania ajentów.

Największą grupę społeczną tworzyli rzemieślnicy pracujący w przydomowych warsztatach. Sprzedawali swoje produkty kupcom, a czasem sami wyruszali na szlak, handlując nimi. W oczach zewnętrznych obserwatorów, tj. wspomnianych etnografów oraz krakowskich polityków zainteresowanych rozwojem gospodarczym Galicji, uchodzili za bardzo biednych, a zarazem niezbyt pracowitych ludzi, o czym wspomina nawet Słownik geograficzny Królestwa Polskiego:

Świątniki nie mają przyjaznych warunków dla rozwoju przemysłu ślusarskiego, Świątniczanie nie odznaczają się pracowitością, robią zazwyczaj tylko 3 do 4 dni w tygodniu, chociaż uprawą dosyć lichej roli sami się nie zajmują ale wyręczają najemnikami. Że mimo to przemysł utrzymał się dotąd, a teraz znacznie się podnosi, tłumaczy się tradycyą i tem, że dawniej przerobiony materyał zwiększał trzydziestokrotnie wartość, a i dzisiaj jeszcze ma wartość dziesięciokrotną.17

Wobec faktu, że świątnicki majster nie miał nad sobą nikogo, kto by go zmuszał do pracy, pracował wtedy, kiedy potrzebował i nic ponadto. Wobec tak ukształtowanej tradycji konserwatywni rzemieślnicy niechętnie podchodzili do zorganizowanej produkcji, jakiej początki dała powstała w 1888 roku Spółka Ślusarska. Zmieniała się również technologia produkcji oraz sposoby kształcenia ślusarzy, w czym zasługi największe miała powstała w 1888 roku państwowa szkoła ślusarska.

Nieliczną grupę stanowili katedralni świątnicy, pracując teraz za wynagrodzeniem. Świątnicy stali się elitarną i wąską grupą społeczną, którzy dobrze znali historię Polski, Krakowa i katedry, a także języki obce, aby móc oprowadzać pielgrzymów przybyłych z różnych stron świata.

Lata pod zaborem austriackim, a zwłaszcza przełom XIX i XX wieku to także okres, kiedy powstały liczne organizacje działające dla lokalnej społeczności. Były to w Straż Ogniowa (1879 r.), chór (1905 r.), biblioteka (1903 r.), teatr amatorski (1910 r.) i orkiestra (1911 r.) działające przy powstałej w 1907 roku Czytelni Ludowej oraz klub sportowy „Templarya” (1912 r.). Wspomniane organizacje omówiłem szczegółowo w oddzielnych opracowaniach.

 WOLNA POLSKA

Administracja. Młoda II Rzeczypospolita długo zmagała się z wprowadzeniem na wszystkich ziemiach jednolitej administracji, pozostawiając formę organów samorządowych ustanowioną przez zaborców. Świątniki nadal były jednostkową gminą z urzędem na zasadach określonych w 1866 roku. Wprowadzono jedynie hierarchię w samorządzie, tj. gminy podlegały powiatom, a powiaty województwom. Dopiero ustawa z 23 marca 1933 roku o częściowej zmianie ustroju terytorialnego oraz konstytucja kwietniowa z 1935 roku wprowadziły dla całego kraju jednolity samorząd terytorialny, który przetrwał do 28 listopada 1939 roku, kiedy został uchylony rozporządzeniem Generalnego Gubernatorstwa. Utworzono wiejskie gminy zbiorowe składające się z kilku miejscowości. Organem zarządzającym i wykonawczym gminy został zarząd gminny, a organem stanowiącym i kontrolującym – rada gminna. Zarząd tworzyli wójt i podwójci wybierani przez radę w tajnym głosowaniu oraz ławnicy, natomiast rada składała się z wójta, członków zarządu i radnych.

Świątniki należały do województwa i powiatu krakowskiego. W skład gminy Świątniki Górne wchodziły dodatkowo miejscowości: Rzeszotary, Ochojno, Wrząsowice, Olszowice, Konary, Włosań, Mogilany i Chorowice.

Ryc. 9 Świątniczanie w radzie powiatowej – Mieczysław Czerwiński (stoi 7 od prawej w środkowym rzędzie)

Ryc. 9 Świątniczanie w radzie powiatowej – Mieczysław Czerwiński (stoi 7 od prawej w środkowym rzędzie)

W 1937 roku dokonano na starych katastralnych mapach bonitacyjnej klasyfikacji gruntów, tzn. w odpowiednich miejscach pobrano i zbadano warstwy gleby i na podstawie tego określono jej rodzaj i klasę. Na mapach oznaczono miejsca wykonania badań. Większości gruntów przyznano IV klasę gruntów rolnych (R IV), najlepsze grunty miały zaledwie klasę III (część Wydartej i część Kosterki, Madejki, oraz Stawiska na Gwoźnicy), łąkami określono najczęściej tereny przy ciekach wodnych (IV i V klasa), pastwisk znalazło się niewielkie ilości oraz lasy głównie III klasy. Liczbę posiadłości wyliczono na 1040 przy 444 ha powierzchni gromady.

Ryc. 10 Główna ulica (dziś Bruchnalskiego) przy Kościele z zabudową murowano-drewnianą (1930 r.)

Ryc. 10 Główna ulica (dziś Bruchnalskiego) przy Kościele z zabudową murowano-drewnianą (1930 r.)

Rzemiosło a rolnictwo. W latach 1921-1939 świątniczanie utrzymywali się głównie z produkcji rzemieślniczej, odkładając na bok pracę w polu poza prowadzeniem niewielkich gospodarstw. Kontynuowano dzierżawę gruntów ornych rolnikom z sąsiednich miejscowości.

Ryc. 11 Gwoźnica z XIX-wiecznymi chatami krytymi strzechą (1936 r.)

Ryc. 11 Gwoźnica z XIX-wiecznymi chatami krytymi strzechą (1936 r.)

Społeczeństwo. Nowy porządek oznaczał dla świątniczan czas wielkich zmian. Zniknął całkowicie dawny system kupiecki, a następne pokolenie po powrocie z frontów wojennych postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Pierwszym krokiem było przejęcie przez młodsze pokolenie rządów wójtowskich. Następie, zapominając o dawnych różnicach dzielących kupców i rzemieślników, wspólnie zaczęli tworzyć mniejsze i większe zakłady produkcyjne. Pomimo trudnych czasów dla polskiej gospodarki, świątniczanie przeżywali najlepszy okres swojej produkcyjnej działalności, produkty ze Świątnik były rozpoznawane w całym kraju, a fachowcy doceniani we wszelakich gałęziach przemysłu metalowego.

Liczba świątników katedralnych cały czas się kurczyła i obejmowała kilka świątnickich rodzin. Niektóre z nich przenosiły się już na stałe na wzgórze wawelskie.

Ryc. 12 Świątnicka chata z typowym dla Świątnik ogrodzeniem wykonanym z ścinków blachy po wybijaniu prasą lub sztancą ręczną (1930 r.)

Ryc. 12 Świątnicka chata z typowym dla Świątnik ogrodzeniem wykonanym z ścinków blachy po wybijaniu prasą lub sztancą ręczną (1930 r.)

Liczba mieszkańców. W okresie międzywojennym odbyły się dwa państwowe powszechne spisy ludności. Pierwszy miał miejsce w 1921 roku i wykazał w Świątnikach 1541 mieszkańców. W spisie drugim w 1931 roku Świątniki zamieszkiwały 1623 osoby. Przyczyną tak gwałtownego spadku w porównaniu z danymi z 1910 roku była nie tylko I wojna światowa, ale przede wszystkim emigracja zarobkowa, która rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem wojny. Po wojnie wykwalifikowani ślusarze byli potrzebni odradzającemu się polskiemu przemysłowi metalowemu i świątniczanie łatwo znajdowali zatrudnienie w przemyśle metalowym w całym kraju, natomiast ilość miejsc pracy w rodzinnej miejscowości pomimo funkcjonowania trzech większych zakładów pracy, była mocno ograniczona.

Ryc. 13 Rynek (1930 r.)

Ryc. 13 Rynek (1930 r.)

Wykorzystałem ilustracje:

– z Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych: 1, 4, 7, 13

– ze zbiorów rodziny Słomków: 8, 11

PRZYPISY:

1 Fundus, czyli dobra własne, całe wsie wchodzące w skład prebendy.

2 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai. Cz tom 1717, karta 29 z 30.06.1750)

3 Ai.1872 (7247 z 5.06.1764)

4 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.1872 7223 z 15.05.1760)

5 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.1872 7330 z 3.06.1762)

6 Łętowski Ludwik, Katalog biskupów, prałatów i kanoników krakowskich, tom III , Kraków 1852, s. 154. Według Jana Kracika, Świątnicy katedry krakowskiej, s. 80, Sebastian Komecki był kustoszem krakowskim w latach 1720-1755.

7 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.Cz tom 1722, karta 197, wpis niedatowany z ok 1730 r.)

8 Ai. Cz. tom 1717, k. 28.

9 1 korzec (123 litry) = 4 ćwiercie = 32 garnce; 1 garniec (3,8 litra)= 2 półgarnce = 4 kwarty = 16 kwaterek.

10 1 cetnar odpowiada 40,55 kg.

111 gulden = 60 kajcarów (kreuzer); 1 krajcar = 4 fenigi

12 Skorowidz wszystkich miejscowości położonych w Królestwie Galicyi i Lodomeryi wraz z Wielkiem Księstwem Krakowskiem, Lwów 1868, s. 215

13 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich, tom XI, Warszawa 1892, s. 640.

14 Jan Bigo, Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości z przysiółkami w Królestwie Galicyi, Wielkiem Księstwie Krakowskiem i Księs. Bukowińskiem (…), Lwów 1897, s. 187

15 Jan Bigo, Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości z przysiółkami w Królestwie Galicyi, Wielkiem Księstwie Krakowskiem i Księstwie Bukowińskiem (…), wyd. piąte, Lwów 1918, s. 162

16 Seweryn Udziela, Topograficzno-etnograficzny opis wsi polskich w Galicji, Materiały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne, tom VI, Kraków 1903.

17 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich pod red. B. Chlebowskiego i W. Walewskiego, Warszawa 1890, tom XI, s.640-641

 

Reklamy

Opracował Jerzy Czerwiński.

O sporach, jakie świątnicy katedralni krakowscy toczyli ze swoimi zwierzchnikami, wspomniałem już przy okazji przedstawienia zarysu o świątnikach. Przyznaje, że celowo pominąłem ten aspekt w tamtym opracowaniu, gdyż owe wydarzenia były moim zdaniem zbyt silnie akcentowane. Uznałem jednak, że nie są one tak istotne dla przedstawienia ogólnej charakterystyki społeczności świątników – nie można przedstawiać spraw sądowych, prawnych racji, siły argumentów oraz argumentów siłowych jako część studium socjologicznego. Gdybyśmy historię społeczeństw, czy nawet cywilizacji czytali poprzez kroniki kryminalne i sądowe, moglibyśmy mylnie odnieść wrażenie, że ludzie ci pałali się jedynie zbrodnią. A dodać należy że najstarsze i najpełniejsze materiały źródłowe o dawnych wiekach w Polsce to właśnie księgi sądowe. Dlatego chcę przestrzec by w przypadku omawianych wydarzeń związanych ze świątnikami katedry krakowskiej nie wyciągać pochopnie wniosków, widząc w tamtych ludziach wichrzycieli i buntowników. Można jednak przesadzić także w drugą stronę i zbytnio gloryfikować poczynania chłopów wsi świątnickich.

O ile świadomie zbagatelizowałem sprawy sporów świątników wcześniej, o tyle całkiem tych wydarzeń nie można pominąć i przejść obojętnie wobec dużej liczby materiałów źródłowych. Najobszerniejsze opracowanie to oczywiście Świątnicy katedry krakowskiej autorstwa historyka archidiecezji krakowskiej ks. Jana Kracika. Posłużę się cytatami z Ordynacji i ustaw wiejskich Stanisława Kurasia oraz dodam do tego wcześniej niewykorzystany traktat z lat 1739-1744 Ad perpetuam rei memoriam własnoręcznego pióra ks. Sebastiana Komeckiego, kustosza katedralnego, dzięki czemu będzie można spojrzeć na te wydarzenia także z innego punktu widzenia.

Przypomnę z wiadomości ogólnych, że zgodnie z wykazem podanym przez Jana Długosza w Liber beneficiorum przy katedrze krakowskiej pełnili służbę kmiecie z Górek [Świątnik Górnych] (12), ze Szczytnik(4), z Trąbek (5), ze Świątnik koło Szczytnik [Świątnik Dolnych] oraz z Opatkowic tynieckich (2). Cztery pierwsze wsie były własnością kustosza (kustodia). We wsiach tych było wówczas: 12 siedlisk w Górkach (czyli wszyscy chłopi byli świątnikami), 16 siedlisk, 1 karczma i 2 stawy w Szczytnikach, 14 siedlisk w Świątnikach, i 5 siedlisk w Trąbkach. Chłopi ci mieli obowiązek służby w katedrze, ale również otrzymali pewne zwolnienia od obciążeń podatkowych, ale mylnie przyjęło się uważać, że nie mieli żadnych zobowiązań wobec swojego właściciela i tylko wobec mogilańskiego plebana płacili daninę w zbożu. Należy przypomnieć, że do XIV wieku chłopi w Królestwie nie byli „przywiązani” do ziemi i nie było wówczas tak wyraźnych różnic klasowych – dopiero kolejne wieki zaznaczyły się wyraźnym wzrostem przywilejów dla szlachty, a gdy jedna z klas społecznych zyskiwała musiało się to odbywać kosztem pozostałych – tracił więc władzę monarcha, a chłopi byli coraz bardziej zniewoleni.

Podatki. Świątnicy do czasów spornych z kustoszami nie odrabiali pańszczyzny, a jedynym ich zobowiązaniem poza odbywaną pracą był płacony czynsz ustalony według określonej stawki, który w XV w wynosił:

  • Górki – 12 siedlisk (8 kmieci płaciło po 24 grosze czyli ½ grzywny1, 4 po 12 groszy czyli ¼ grzywny) co daje 5 grzywien
  • Szczytniki – 16 siedlisk (10 grzywien i 24 grosze), 1 karczma (1 grzywna) i 2 stawy – czynsz 11 i ½ grzywny
  • Świątniki – 14 siedlisk – czynsz 10 grzywien 43 grosze
  • Trąbki – 5 siedlisk – czynsz 3 grzywny 36 groszy2

Jeśli chodzi o Górki Świątnicze to przez kolejne 100 lat czynsz nie uległ zmianie, co za tym idzie nie zmieniła się struktura gospodarstw we wsi3. Co ciekawe zmalały dochody kustosza z pozostałych wsi świątniczych. Ze spisu podatkowego z 1629 roku wynika, że Górki płaciły łącznie 18 grzywien i 22 groszy, co wynikało zarówno z podniesienia stawek jak i z zwiększenia ludności (12 kmieci za siedliska z rolami płaciło po 24 grosze, 7 komorników bez bydła po 8 groszy, muzykant płacił 3 grzywny i 6 groszy, a rzemieślnik 1 grzywnę i 2 grosze).4 Co ciekawe taki sam czynsz zachował się przez kolejne 100 lat, bo wspominając objęcie dziedziny kustosza w 1720 roku ks. Sebastian Komecki wspominał:

Zastałem te wioski in eo Statu pessimi proventus; że nie dawały Sczytniki tylko czynszu złotych 30, Świątniki 30, Trąbki 16, Górki złotych 18(…)5

Nie bez powodu podaję wartości podatków, jakie płacili świątnicy, gdyż przyczyną wielu sporów świątników z kustoszami były właśnie pieniądze.

Spory kompetencyjne. Kustoszowie nie zawsze byli zadowoleni z jakości pełnionej przez świątników pracy. Zdarzało się bowiem, że mieszkańcy wsi świątniczych wysyłali do katedry nieletnich lub całkiem obcych ludzi. Prowadziło to do zaniedbań i kradzieży. W dniu 9 lutego 1544 roku kustosz Stanisław Wolski wydał następująca ordynację nawołującą do osobistego wypełniania służby przez świątników:

Domini (…) decreverunt rev. d. Stanislaum Volski custodem Cracoviensem (…) adhortandum esse, ut ex officio suo et iurisdictione in eos ipsos rusticos sanctuarios negligentes et protervos severius, quam solet, animadvertat utque mittantur ad servitia ecclesiae habiles, idonei et sufficientes rustici ac possessionati efficiat et mandet, alioqui personae vagae et suspectae ac ad ferenda onera ecclesiae insufficientes deinceps repellentur.6

Podobne ordynacje wydawano także w roku 1556 i 1586. W wyniku takich zaniedbań świątnicy musieli odkupić w 1607 roku urwany sznur, w 1617 roku skradziono pieniądze z jednej ze skarbon katedry, w 1619 roku ampułki, kropidło i obrus, a w 1640 roku skradziono min. tablice z 40 wotami. W 1750 roku musieli oni zapłacić odszkodowanie niebagatelną sumę 500 zł.

W 1640 roku, po wspomnianej kradzieży, postanowiono zmienić organizację pracy świątników na stałą roczną pracę w katedrze 6 wybranych osób przez mieszkańców czterech wsi świątniczych. Opór świątników i nieobecność kustosza spowodowały zaniechanie wprowadzenia tej reformy.

W 1767 roku za zaniedbanie służby czyli tzw. wigilancję kustosz ukarał winnych cielesną karą 50 uderzeń.7

Spory pańszczyźniane czyli jak każdy chłopa wykorzystać chciał. Wraz z upływem czasu w kraju pogarszała się coraz bardziej sytuacja chłopów. Kolejni kustoszowie oraz okoliczna szlachta szukała tylko pretekstu, aby narzucić zwyczajowe prawo na gruntach kustodii, a samych świątników zagonić do pługa. Świątnicy w pierwszej kolejności szukali wsparcia w kapitule, która była zwierzchnikiem kustosza i niekoniecznie popierała działania kustoszów, którzy działali wyłącznie we własnym, prywatnym interesie. Coraz powszechniejsze stawało się też prawo zagrabiania siłą gruntów. Czyniła tak szlachta i czyniło tak duchowieństwo, w żyłach których płynęła przecież szlachecka krew. Sądzono się także w sprawie przebiegu granic, co akurat i w dzisiejszych czasach nie straciło na aktualności.

Pierwszy spór o wykonywanie pracy na polach kustosza (agorum praedialium) pochodzi z 1475 roku i dotyczył mieszkańców Szczytnik i Świątnik [Dolnych]. W roku 1490 doszło do zatargu między kustoszem a mieszkańcami Górek w sprawie lasów i stawów rybnych. Chłopi bronili swojego prawa do dowolnego użytkowania tych terenów powołując się na przywileje za czasów księcia Bolesława (być może chodzi tu o Bolesława Wstydliwego który nadał przywileje mieszkańcom dóbr kapitulnych). Ówczesny kustosz Jan Szebieński8 nie negował tych praw i potwierdził, że poprzedni kustoszowie pobierali tylko czynsz, natomiast swoje roszczenia opierał na prawie zwyczajowym i poniesionymi kosztami na sporach o lasy z sąsiednimi miejscowościami (Siepraw). Sąd ostatecznie (2 lutego 1491 r) zawiesił postępowanie i kustoszowi nie udało się wyegzekwować swoich roszczeń.

W XV w powstał w Szczytnikach folwark szlachecki. W 1552 roku tamtejsi świątnicy poskarżyli się kapitule na ucisk ze strony właściciela tego majątku, Adama Niewiarowskiego. W roku 1558 szlachta z okolic pozwała tychże świątników o wyrządzone im bliżej nieokreślone szkody.

W roku 1566 powstał ponownie spór na terenie Szczytnik. Kustosz Marcin Izdbieński9 postanowił utworzyć tam własny folwark, zajmując przy tym grunty gromadzkie. Kontynuował ten zabór jego następca, Wojciech Brudziński10. Przymusił on tamtejszych chłopów, żeby odrabiali pańszczyznę na jego folwarku. Chłopi udali się do biskupa Franciszka Krasińskiego, który co prawda uznał ich wolność, ale również uznał zwierzchnią władzę kustosza nad nimi, a zważywszy na ogólny wzrost powinności poddanych w kraju wyznaczył 15 dni rocznie pańszczyźnianych prac polowych tymi słowami:

(…) powinni będą przez rok zawżdy 2 dni na oziminę, a 2 dni na jarzynę orać; item 2 dni oziminę i jarzynę żąć; item dzień kosić, dzień grabić; item 2 dni młócić, dzień gnoji wozić, dzień zboże z pola sprzętać i do folwarku wozić; item dzień jeden drew i chróstu wozić na potrzebę folwarkową z tamtego miejsca, gdzie sobie blizko kustosz zjedna, albo wkupi; item dzień jeden przewóz do Krakowa, albo stamtąd zasie odwóz z jakimikolwiek potrzebami albo rzeczami uczynić, k’temu dzień jeden dla odprawowania pewnych posług w folwarku robić, zachowując je jednak przy tych powinnościach, które kościołowi krakowskiemu czynić są powinni.11

Kustosz bezwzględnie egzekwował wyrok biskupi – opierających się chłopów więził w Krakowie, a jednego nawet wysłał do ciężkiego więzienia w Czorsztynie, ale aresztowany uciekł w drodze do więzienia.

Skarga kustosza na świątników z 1574 r.

Skarga kustosza na świątników z 1574 r.

W obronie chłopów wystąpiła kapituła krakowska wydając odpowiedni statut12 (11.06.1574) podkreślający znaczny ucisk chłopów i srogość kar w dobrach kościelnych (stwierdzono niedopuszczalność zamykania poddanych w więzieniach publicznych). Przyczyną takiego stanowiska były świadome działanie świątników, którzy przy każdej nadarzającej się okazji żalili się napotkanym osobistościom łącznie z królem Henrykiem Walezym i Anną Jagiellonką. Kapituła ukarała kustosza zawieszając jego prawa na 1 miesiąc (w tym także dochody), później jednak wobec pokory kustosza sprowadziło się to do symbolicznej kary. Brudziński jednak nie zamierzał ustąpić i oświadczył, „iż ról sobie przykopawszy więcej ich mają ponad swe starodawne zasadzenie”. Biskup wysłał komisje do zbadania sprawy na miejscu, która potwierdziła oświadczenie kustosza i 16 sierpnia 1575 roku wydał nowy wyrok, który niejako miał pofolgować chłopom zamieniając pańszczyznę na zbiorową pracę całych wsi:

(…) iż przerzeczeni świątnicy ze trzech wsi, z Szczytnik, Świątnik, a z Trąbek i ich potomkowie folwark wszytek kustoszowski na Szczytnikach leżący zorać, sprzeorać, zawlec, odwrócic, i wedle zwykłego obyczaju dobrze uprawić i zasiać, tak na zimę, jako na jar i z niego wszelakie zboża sprzątnąć i zwozić zawżdy kożdego roku wiecznym czasy będą powinni, a gdy to sprawować będą mieli, mają się zawżdy porozumieć i pomiarkować z sobą jakoby wszyscy zarówno wedle dzierżenia a używania ról robili, a więcej albo mniej jeden nad drugiego nie robił, jedno wedle wielości albo małości ról zarówno robotę odprawował.13

Oznaczało to zrzucenie odpowiedzialności za wykonaną pracę na władze gromadzkie. Nie zapomniano również o Górkach:

Item świątniki z Górek, z czwartej wsi, tak postanowić raczył, aby oni i ich potomkowie zawżdy każdego roku wiecznymi czasy łąkę kustoszowską na dziedzinie Opatkowicach leżącą porozumiawszy się z sobą i pomiarkowawszy wedle tego, jako kto rolej więcej albo mniej ma tak, iżby żadnemu krzywda w robocie nie była, posiec i zgrabić siano, jako przystoi, a to względem pobudowania stawków i wykopania ról na górce, zachowując jednak wszytkie świątniki ze wszytkich wsi wyżej opisanych przy ich posługach i powinnościach, które kościołowi krakowskiemu czynić są z starego zwyczaju i postanowienia powinni.14

Wraz z nastaniem nowego krakowskiego biskupa Piotra Myszkowskiego świątnicy ponownie podnieśli głosy sprzeciwu, jednak biskup odrzucił skargi i przestrzegł, że nagabywanie króla będzie karane powrozem albo siedzeniem słusznym ks. kustoszowi. Brudziński tymczasem siłą egzekwował swoje prawa i skutkiem obrony chłopskiej zginął jeden z jego zauszników, a drugi został ranny. Świątnicy zaczęli poszukiwać po wszystkich stanach opiekunów. Zaniechali także służby w katedrze porzucając klucze kościelne i opuściwszy kościół przez czas niemały służby kościelnej omieszkiwając z niemałą osławą tego kościoła zacnego krakowskiego. Działania chłopów i niezadowolenie kapituły doprowadziły wkrótce do zawarciu kompromisu przed biskupem Myszkowskim w dniu 7 października 1583 roku, na mocy którego kustosz miał zostawić folwark mieszkańcom Szczytnik i Świątnik, pozostawiając sobie jedynie browar, plac z ogrodem i sadzawki. W zamian za to chłopi ci mieli odtąd płacić dodatkowy czynsz za użytkowanie danego folwarku w wysokości 30 zł polskich15, 30 korców owsa miary kazimierskiej i 20 kapłonów. Mieszkańcy Trąbek zamiast wykonywanych prac mieli płacić czynszu więcej o 10 zł, natomiast z Górek zamiast prac w Opatkowicach płacić mieli dodatkowe 10 zł, 8 korców owsa i 8 kapłonów. Wszystko to miało być płacone na dzień św. Marcina czyli 11 listopada. Kustosz i kolejni jego następcy mieli oddawać w zastaw 500 czerwonych złotych16 i zastaw ten byłby utracony, gdyby zdecydowali się kiedyś podnieść ustanowione czynsze. Wyrok biskupi przedstawiono przedstawicielom wsi świątniczych – z Górek byli to Szymon Kotarba i Jan Bedle.

Dekret kompromisarski kapituły katedralnej krakowskiej z 1583 r.

Dekret kompromisarski kapituły katedralnej krakowskiej z 1583 r.

W roku 1606 w imieniu szczytnickich świątników wystąpił kustosz Wojciech Szydłowski, gdyż lokalny dziedzic Lubowiecki zajął 30 zagonów gruntów świątników.

Całkowicie odmienna sytuacja miała miejsce w 1631 roku, kiedy to świątnicy ze wszystkich wsi pozwali chłopów z Czyżowa. Zgodnie z dawnymi przywilejami mieli prawo pobierać z tej wsi dziesięcinę snopową17. W roku 1634 świątnicy z Górek wystąpili nawet do sądu biskupiego, aby zakazano chłopom z Czyżowa zwożenia zboża do stodół przed wydaniem dziesięciny.

Akta Kapituły wspominają także o sporze między świątnikami z Górek a Tomaszem Wiejskim, właścicielem Witkowic w latach 1685-1686. Nie wiadomo do końca dziś, jakie to gwałty pewne i najście na grunt, wiolencyje popełnili świątnicy. Szlachcic kazał uwięzić na zamku krakowskim Alberta Kotarbę a także przetrzymywał chłopskie zboże we młynie

W latach 1690-1696 mieszkańcy Górek toczyli spór o przygraniczne tereny z Tomaszem Ujejskim, właścicielem Olszowic.

Pod koniec lat 30. XVIII wieku zaistniał także spór między świątnikami ze Szczytnik i Świątnik, a dzierżawcą tamtejszego ziemskiego folwarku o granice użytkowania gruntów. Dochodziło do odbierania plonów siłą i wzajemnych rękoczynów. Szlachcic wycenił swoje straty w 1740 roku na 1984 złp 24 gr18. Pozwano przed trybunałem lubelskim 16 mieszkańców Świątnik [Dolnych] i 38 ze Szczytnik.

Jeszcze w 1772 roku właściciel dóbr w Konarach próbował zmusić do pańszczyzny chłopów z Górek.

Spory o pieniądze. Płacone przez mieszańców wsi świątniczych czynsze nie były w swych wysokościach zadowalające dla kustoszy, którzy nie mieli zysku z uprawianych pól świątników. W Górkach-Świątnikach sytuację tę przedstawił ks. kustosz Komecki:

Kustoszowszy Chłopi są tak dilatati, że w którey wsi powinno bydź według Erekcyi dwunastu kmieci, iest gospodarzów 60, y po innych więcey, ale na zgubę kustosza, bo nawet gdzie były lasy w role ich obrocili, a co raz to mniey kustoszom niedbałym dawali.19

Z powyższego tekstu wynika też pewna machinacja podatkowa świątników góreckich, którzy pozornie i sztucznie utrzymywali podział na 12 zagród, pomimo tego, że gospodarstw było 60. Podatki bowiem płacone były od historycznej zagrody (siedliska). Zresztą podobny pozór zachowywali wobec proboszcza swego z Mogilan i do XVIII wieku płacili rocznie 12 korców owsa (1 korzec na zagrodę). Pozorne gospodarstwa zlikwidowali dopiero Austriacy (listę 12 zagród wykazano w metryce józefińskiej w 1787, ale straciły one na swoim znaczeniu), gdzie system podatku katastralnego oparty był na indywidualnym posiadaniu nieruchomości.

Należy też zauważyć, że wraz z czasem pomniejszało się realne zobowiązanie czynszowe świątników. Żeby opłacić cały czynsz w 1583 roku wynoszący 32 grzywny i 50 złp chłopi musieli sprzedać 68 korców owsa, podczas gdy w 1722 roku by opłacić całościowy czynsz 350 złp potrzeba było tylko 54 korców.

Osobnego artykułu wymagałoby również omówienie systemu monetarnego w Polsce. Zmieniała się bowiem wartość kruszcu, z jakiego były wybite monety. Złote dukaty (czerwone złote) w 1526 miały wartość 45 groszy srebrnych, podczas gdy w XVII wieku jego wartość wynosiła nawet 195 groszy srebrnych. Później wprowadzono jeszcze grosze miedziane oraz tymfy (złote) których wartość o kursie urzędowym wynosiła 30 groszy, a rynkowa 12-18 groszy, gdyż monety te miały mniej srebra, co było spowodowane trudnościami kraju po potopie szwedzkim. Zwiększała się też wartość monety złotej względem monet srebrnych, a później miedzianych. Przy takich komplikacjach nic dziwnego, że bez przeprowadzenia okresowych rewaloryzacji czynszów kustosz był coraz bardziej stratny.

Prawdziwą batalię o osiągnięcie większych zysków ze wsi świątniczych podjął wspomniany Sebastian Komecki20. Zaraz po objęciu kustodii w 1720 roku uwięził władze gromadzkie w swej kamienicy i pod groźbą kijów wymusił powiększenie czynszu o 46 ćwiertni krakowskich owsa21 i 77 kapłonów tytułem użytkowania dawnego folwarku i stawów rybnych.

Kolejnymi obciążeniami, którymi obarczył świątników Komecki było łojowe – roczny podatek od rzeźników (12 złp lub kamień łoju), obowiązek kupna śledzi na Wielki Post, różnego rodzaju robocizny oraz narzucenie propinacji. W rękach kustosza była karczma wykupiona w 1532 r od chłopów w Górkach oraz browar w Szczytnikach. Kustosz próbował też sprowadzić Żydów, aby następnie przejąć i egzekwować karczemne długi, jednak Żydzi szybko wycofali się z niepewnego terenu. Świątnicy jak mogli tylko to starali się omijać kustoszowskie alkohole korzystając ze szlacheckich karczm oraz samemu wytwarzając sobie trunki. To drugie było karane, co doprowadziło do podpalenia góreckiej karczmy i szczytnickiego browaru. Kustosz mimo to dalej nielegalnie sprowadzał alkohol min. z Krzywaczki, która była w jego posiadaniu.

Komecki zapewnił sobie lojalność wójtów gromad osobiście ich wybierając oraz zwalniając od płacenia czynszu. W Górkach takim zaufanym wójtem był przez długi czas Walenty Jarski – osoba nader często pojawiająca się w zapisach Acta iudicialia jako zamożna osoba skupująca grunty. Był on min. autorem wymuszenia łapówki dla kustosza – rozpowiedział fałszywą pogłoskę, jakoby Komecki miał odchodzić ze stanowiska kustosza i za odpowiedni prezent mógłby nie przekazać swojemu następcy informacji o podwyższonych czynszach. Górczanie uwierzyli i zakupili wartego 9 talarów wołu. Kustosz prezent przyjął, ale nic na tym nie zyskali.

Ucisk ze strony kustosza spowodował konsolidację opozycji przeciw niemu. W 1737 nowy wójt Górek Łukasz Bujas nie oddał czynszów gromadzkich. Komecki od razu wystąpił do biskupa kard. Jana Lipskiego. W dniu 31.01.1738 r. zapadł wyrok oparty na przewalutowaniu przez nuncjaturę czynszów i zamiast 350 złotych wsie świątnicze miały odtąd płacić 889 złotych i 19 groszy oraz wcześniejsze zobowiązania w naturze (kapłony i osep). Przyjęto przelicznik 1 grzywna = 21 tynfów liczonych po 38 groszy.

Pismo kustosza Komeckiego ponaglające zapłaty czynszów z 1738 roku.

Pismo kustosza Komeckiego ponaglające zapłaty czynszów z 1738 roku.

W wyroku zakazano kustoszowi narzucania chłopom trunku i płacenia łojowego, ale zarazem utwierdzono jego prawa propinacyjne z prawem budowania karczem, a także przyznano mu stawy rybne (w Szczytnikach). W wyroku wspomniano także o darowanym wole uznając to za prezent poddanych dla swojego pana. Komecki nie ustępował w kolejnych pozwach i wkrótce osadził 5 chłopów z Górek w lochu próbując bez powodzenia zmusić ich do przyjęcia nowych stawek czynszów. Nasyłał swoich ludzi by rekwirowali dobytek chłopów. Ponieważ kustosz nie otrzymywał już od 3 lat żadnego czynszu, jego staraniem wszyscy mieszkańcy zostali kilkakrotnie ekskomunikowani. W odpowiedzi na poczynania kustosza świątnicy wysłali do samego papieża trzyosobową delegację w skład której wchodził min. wójt górecki Łukasz Bujas. Delegacja została zatrzymana w Loretto i pod groźbami zawrócona. Niedługo później w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł wójt Górek. Komecki wysłał nocą 27.08.1739 r. do Szczytnik swoich pachołków zamiarem uprowadzenia trzech przywódców buntu. W obronie ich stanęło około 200 chłopów uzbrojonych w kosy, cepy i siekiery. Obrońców wsparli też chłopi z sąsiednich wsi i w wyniku tej potyczki napastników udało się rozgromić, ciężko raniono ich przywódcę szlachcica Franciszka Płazowskiego, a chłopi zdobyli 7 strzelb, szablę, parę pistoletów, 5 dukatów i 1 talar.

Sprawa ranienia szlachcica oraz jawne wystąpienie chłopów przeciw swojemu panu trafiła po dwóch tygodniach przed sąd grodzki. Pozwano imiennie 20 świątników, co ciekawe – ze wszystkich 4 wsi świątniczych, choć nie było możliwości by chłopi z Górek czy Trąbek mogli brać udział w tych walkach. Orzeczono infamię i nakaz aresztowania.

Świątnicy nadal próbowali bronić się przed sądami i zaapelowali do Trybunału Nuncjatury w Warszawie, który jedynie potwierdził 17 lutego 1740 roku orzeczenie kard. Lipskiego. Oddając cios za cios w 1742 roku to kustosz pozwał przed ten sam trybunał świątników za niepłacenie czynszów, nielegalne powiększanie swoich areałów ornych oraz herezję. W odpowiedzi świątnicy wysłali ponowne skargę do papieża – w drogę udali się Jan Ćwikliński i Wojciech Kleczkowski ze Szczytnik. Dotarli oni do Rzymu, ale nie udało im się uzyskać przez kilka tygodni audiencji u Benedykta XIV i skargę zostawili w kurii rzymskiej. Z Rzymu natomiast dotarł papieski przelicznik czynszów, który jednak nie był sprzyjający świątnikom (1 grzywna = 33 tynfów i 9 groszy). Przelicznik ten zawile wyłożył sam Komecki:

W teyże kancellaryi nalazłem Reductionem Marcarum to iest Duchowney per Regem, Rempublicam, et Comissarior Papa, quomodo intelligi debet, to iest dzieli się marka na cztery fertony, Ferton ieden reducitur na złotych pięć monety stary iaka na ten czas była, to iest bity szostak sześć groszy, złoty pięć szostkaków; złotych pięć osm Tynfów y szostak. Ergo marca efficit 33. Tynfów y trzy y szostak.22

Sprawa sporu została zakończona na polecenie kapituły dopiero w 1766, kiedy to kustoszem był Michał Maurycy Komecki, bratanek poprzednika, a przyczyną zakończenia sporu miała być troska kapituły o zbawienie dusz chłopskich. Faktycznie spory zakończyły się w roku 1782, kiedy to kustosz stracił swoją władzę na wsiami świątniczymi.

Sam Sebastian Komecki w swoim Ad perpetuam nie wspomina w ogóle o swoich pozaprawnych działaniach przeciwko chłopom. Omawia dawne dzieje jak to świątnicy od kilkuset lat z kustoszami woiowali, o kompromisie, o kolejnych wyrokach sądów biskupich, o spaleniu folwarku i browaru, o ekskomunikach nadawanych za niepłacenie czynszu, o wyprawie do Rzymu świątników. W ostatnim zdaniu kustosz opisuje wyrok Rzymu z 1744 roku między mieszczanami a duchowieństwem krzepickim, gdzie przelicznik starej monety wynosił 1 stary grosz = 28 nowych groszy.

Ad perpetuam rei memoriam, rękopis zawarty w Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1717.

Ad perpetuam rei memoriam, rękopis zawarty w Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1717.

Kustoszowscy czy kapitulni? Przy okazji sporów z kustoszem Komeckim pojawił się dość niezwykły argument ze strony świątników, a mianowicie, że świątnicy nie podlegają kustoszowi tylko kapitule. Kustosz pisał o tym tymi słowami:

Usurpują sobie żeśmy Kapitulni Poddani nie kustosza. Hoc negatur per omnia23. Bo lubo Capitulum ma Jus inspectionis nad wszystkiemi Dobrami kościołowi krakowskiemu in korperowanemi, tak Kapitulemi iako y Biskupiemi, nisi propter Conservationem Ius tale monitionis, est Ius remotum non proximum. A dotego nigdzie słówka nie naydzie aby te dobra były dane Capitulo, nisi Custodi.24

Mając do dyspozycji wszystkie dostępne dziś materiały archiwalne trudno nie przyznać racji Komeckiemu. Wszak już przecież u Długosza wsie świątnicze zostały opisane we wszystko mówiącym rozdziale zatytułowanym: Custodia Cracoviensis, sexta et ultima dignitas post pontificalem, in choro vero sinistro tertia, a kustodia była jedną z 36 prebend kapituły przyznawaną kustoszom katedry. Kustosz nie tylko był ich feudalnym panem, ale przede wszystkim nadzorcą prac wykonywanych w katedrze, więc świątnicy doskonale byli świadomi, czyimi byli poddanymi. Można się jedynie domyślać, że próbowali w ten sposób deprecjonować osobę kustosza i chcieli uciec się pod opiekę kapituły, która stała w hierarchii ponad kustoszem. W niektórych opracowaniach, w tym także u Marcina Mikuły (Świątnicy. Strażnicy katedry wawelskiej) pojawiło się dwuznaczne twierdzenie, jakoby wsie świątnicze należały do kapituły, a były tylko dzierżawione przez kustoszów. Forma dzierżawy odnosiła się jednak do dóbr kościelnych zwanych prestymonialnymi.

Podsumowanie. Powyższe barwne przykłady z dziejów dawnych Świątnik świadczą z całą pewnością o determinacji, z jaką walczyli ówcześni mieszkańcy o swoją jakość życia, pomimo tego, że byli z góry na przegranych pozycjach. Na uwagę zasługuje fakt, że starali się wykorzystać wszystkie instancje – od kapituły, poprzez biskupów, nuncjuszów po samego papieża. Szukali oparcia u szlachty, magnaterii i nawet u króla i w rodzinie królewskiej. Większość chłopów pańszczyźnianych nie miała takich możliwości. Należy też zwrócić uwagę na solidarność świątników ze wszystkich wsi świątniczych – wspólna obrona, wspólne petycje i w konsekwencji solidarnie ponoszenie przez nich kar.

1 Grzywna była w średniowieczu zarówno jednostką masy (1 grzywna = 4 wiardunki; grzywna krakowska wynosiła 196.26-201.86 gramów) jak i jednostką monetarną zwana w Europie marką (1 grzywna = 48 groszy za czasów Długosza)

2 Jan Długosz, Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis,1470-1480, t. 1, s. 89-95

3 Liber retaxatiorum, 1529 r, s. 314.

4 Rejestr poborów z 1629r. z województwa krakowskiego, Ossolineum – Wrocław

5 Sebastian Komecki, Ad perpetuam rei memoriam, rękopis zawarty w Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1717, karty 183-185.

6 De sanctuariis, Acta actorum t.4, k. 6v, Archiwum Kapitulne w Krakowie.

7 Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1721, karta96.

8 Jan Szebieński h. Biberstein (?-1499) – notariusz publiczny, od 1472 kanonik, od 1482 kustosz w kapitule krakowskiej, 1472-1488 kanclerz biskupa Jana Rzeszowskiego, 1492-1498 wikariusz generalny kard. Fryderyka Jagiellończyka

9 Marcin Izdbieński h. Poraj (1520-1594) – doktor obojga praw, 1546 kanonik gnieźnieński, 1559 kanonik krakowski, w latach 1563-1571 kustosz katedry krakowskiej, 1565-1577 oficjał i wikiariusz generalny biskupów Filipa Padniewskiego i Franciszka Krasińskiego.

10 Wojciech Brudziński h. Prawdzic (ok 1530-1594) – od 1566 członek kapituły krakowskiej, 1571-1594 kustosz katedralny.

11 Decrctum sanctuariorum ecclesiae cathedralis Cracoviensis cum d. Brudzyński custode Cracoviensi, Acta episcopalia, Kraków 28 IV 1574, Archiwum Metropolitalne w Krakowie, t. 30, k. 220-222.

12 De subdiltis ecclesiae benigne tractandis et corrigendis, Acta actorum, Archiwum Kapitulne, t. 6, k. 292 v

13 Decretum inter d. Brudzyński custoclem ex una et sanctuarios ecclesiae cathedralis Cracoviensis ex altera partibus, 16 VIII 1575, Acta episcopalia, Archiwum Metropolitalne w Krakowie, t. 30, k. 462v-464.

14 Tamże.

15 Srebrna moneta wartości obrachunkowej, 1 złoty = 30 groszy

16 Czerwone złote czyli dukaty to złote monety monety o wadze ok 3.5 g. Ich wartość w tym okresie wynosiła ok 180 srebrnych groszy i z czasem rosła, gdyż zwiększała się wartość złota względem srebra.

17 Dziesięcinę snopową pobierano zaraz po żniwach, a chłopi musieli czekać na polu ze zwózką na przedstawiciela Kościoła, który odliczał należną mu część.

18 1 złoty (tymf) wynosił wówczas 38 groszy

19 Sebastian Komecki, op. cit.

20 Sebastian Komecki h. Ślepowron (?-1755) – kanonik włocławski i gnieźnieński, 1720-1755 kustosz krakowski, 1722-23 pleban Kościelca koło Chrzanowa

21 1 ćwiertnia wynosiła ¼ korca tj. 8 garnców czyli ok 30,75 l

22 Sebastian Komecki, op. cit.

23 Łac. „To tak nie jest we wszystkich rzeczach”

24 Sebastian Komecki, op. cit.

Jak większość zagadnień z historii Świątnik Górnych ustalenie samych początków jest problematyczne i wynika to nie tyle z braków odpowiedniego materiału źródłowego, co jego interpretacji. Korzystałem głównie z opracowań F. Batki (Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych, wiek XVIII, maszynopis), W. Szczygła (praca magisterska) oraz źródeł niedostępnych wcześniej badaczom w postaci Ksiąg sądowych kustosza katedry krakowskiej (Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis 1717-1781, wł. rodziny Czerwińskich) i Wypisów źródłowych do dziejów Wawelu opracowanych przez B. Przybyszewskiego zawierających księgi katedralne:  Acta Episcopalia, Acta officialia, Acta actorum capituli Cracoviensis i Precepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis). Pozostałe materiały umieszczone w tekście.

Fabryka katedry. Jak już zwróciłem na to uwagę w artykule o świątnikach, istotnym błędem wielokrotnie potarzanym w każdej publikacji traktującej o początkach rzemiosła w Świątnikach, było coś, co pozwolę sobie określić jako „mit fabryki katedry”. Błąd ten zaistniał jeszcze w pionierskich pracach F. Batki (Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych, wiek XVIII z  roku 1935), kiedy to autor utożsamił pojęcie „fabryki katedry” z istnieniem fizycznie warsztatów przy katedrze. Problem w tym, że średniowieczne określenie „fabryki katedry” nie oznacza warsztatów, ale prace wykonywane dla katedry w ramach jej remontów i rozbudowy. Ale nie to jest jeszcze w tym najgorsze, bo  Batko wszelkie prace z zakresu kowalstwa i ślusarstwa przypisał świątnikom tłumacząc, że autorzy ksiąg rachunkowych katedry nie wymieniali pracujących osób z imion. Nie jest to jednak w żadnej mierze prawdą. Zarówno katedra jak i Zamek Królewski mieli zawsze stałych rzemieślników (kowali, cieśli), którzy wykonywali tam prace. Stanowisko to było bardzo nobilitowane, o czym świadczą zapiski w księgach kurii (Acta Episcopalia, Acta officialia i Acta actorum capituli Cracoviensis). Ponad to taka osoba najczęściej przewodziła też danemu krakowskiemu cechowi. Ich imiona, a także dokładne adresy zamieszkania, można łatwo odnaleźć. Wszystkie prace wymienione w księgach fabryki wykonywali fachowcy z krakowskich cechów.

Żaden z wpisów do księgi fabryki dotyczących wyrobów kowalsko – ślusarskich nie świadczy o tym, że prace te wykonywali świątnicy. Batko jednak bez namysłu przypisał wszystkie wpisy z tej dziedziny świątnikom (i w ten właśnie sposób rozumiał na przykład wpis z 1594: za dwa zamki ingrichtowege do krat i grobu św. Stanisława 2 zł 10 gr [1] jakoby to świątnicy wykonali te zamki). Należy wziąć wszak pod uwagę to, że świątnicy (których było przeważnie tylko czworo) mieli swoje obowiązki, by przez 24 godziny na dobę obsługiwać katedrę i do tego byli przeznaczeni, a nie po to, by dorabiać sobie w „warsztatach”. Fabryka katedry notuje jedynie wypłaty ze skarbca katedry, a nigdy zaś zysków. Gdyby istniał taki „warsztat”, byłby on najbardziej nierentownym przedsięwzięciem w Królestwie Polskim.

Podam kilka przykładów prac ślusarskich w katedrze i ich autorów. W 1524 starszy cechu Kasper schlosser z Krakowa wykonał kraty do grobowca Władysława Jagiełły i pręty żelazne renesansowego baldachimu [2]. Był głównym ślusarzem Zamku w latach 1510-1535 i w tym czasie wykonał wiele prac także i w katedrze. Poza nim pracował też w tym czasie Błażej ślusarz, który min. w 1532 dostarczył żelazne drzwiczki do pieców, haki i zamki. Stałym ślusarzem katedry był Wojciech Seczeński z Kleparza, który zrobił kratę do wejścia na schody do kaplicy, gdzie wystawiano głowę św. Stanisława [3], wieszaki i zamki do Skarbca katedralnego, śruby do mocowania dzwonów, a specjalizował się wykonywaniu zamków i kluczy. Specjalistą od dzwonów był Stanisław Kośmider z Wieliczki [4], który wykuwał i naprawiał siercza (czyli serca) dzwonów, zajmował się ich regulacją (min. poprawiał Zygmunta). Wszyscy Ci ślusarze mieli swoje warsztaty i kuźnie poza miastem – na Stradomiu, Kleparzu, w Wieliczce czy w Zielonkach, a w katedrze jedynie montowali wykonane przedmioty. Odpada również teoria, że świątnicy uczyli się fachu przyglądając się fachowcom katedralnym w produkcji. Takie informacje z całego okresu funkcjonowania katedry są dostępne w Archiwum na Wawelu.

Należy zatem z cała stanowczością odrzucić teorię, że rzemiosło w świątnikach miało swój początek od prac wykonywanych dla katedry przez świątników.

Rusznikarstwo. Początki rzemiosła należy szukać w dobrze znanych i udokumentowanych poczynaniach świątniczan w zakresie produkcji uzbrojenia – zarówno ochronnego jak i broni. Produkcji na tyle znanej, że zyskała w Polsce i nie tylko określenie „świątnicki”. Materiały źródłowe odnoszą się niestety dopiero do XVIII w. Główne informacje posiadamy od badaczy przemysłu polskiego z  XIX w. O Świątnikach pisał historyk Franciszek Maksymilian Sobieszczański, Julian Kołaczkowski i ks. Franciszek Siarczyński.

Siarczyński w Słowniku historyczno-statystyczno-geograficznym królestwa Galicji z 1829 napisał pod pozycją Świątniki: Rządny biskup krakowski Tylicki zaprowadził tu rzemieślników, którzy wyrabiali pancerze, broń ręczną, karaceny, szable z żelaza, którego kuźnice biskupie dostarczały. Z nich to utworzeni kowale, ślusarze rozwożąc swe roboty po kraiu, znajdowali korzyść swej pracy, z wielką ich szkodą przepisy celne zawarły im przystęp do Polski [5]. Później jednak zmienił zdanie co do odpowiedzialnego biskupa i w Obrazie wieku panowania Zygmunta III króla polskiego i szwedzkiego z 1859 roku napisał: Wyrabiano też wiele dobrej broni w Korczynie i we wsi Swiątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy Radziwiłł biskup krakowski rusnicarzów osadził. Tych potomki w ślusarskich robót rzemiośle zatrudnienie korzystnie dotąd utrzymują [6]. Zdanie to jest wierną kopią z pracy Sobieszczańskiego (Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce) z 1849 roku: Wyrabiano też wiele pieknej zbroi w Korczynie i Swiątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy Radziwiłł biskup krakowski rusznicarzy osadził. Tych potomkowie w slusarskich robotach znajdują dla siebie dotąd wygodne utrzymanie [7]. Z powyższych wypisów wynika, że w Światnikach, w czasach, kiedy biskupem krakowskim był Jerzy Radziwiłł (1591-1600) lub Piotr Tylicki (1607-1616) osadzono rusznikarzy, czyli osoby produkujące broń palną, a w szczególności rusznice.

Podobnie, ale o wiele bardziej precyzyjniej, pisze Julian Kołaczkowski (Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce z 1888 r.): Były też fabryki broni w Korczynie za Zygmunta I zkad rusznice po 3 złot. R., a simplices po 1 złt. R. gr. 20 kupowano (Czacki); w Krzepicy i w Świątnikach pod Krakowem w XVI wieku [8]. Dalej wspomina także autor:

Na początku XVII wieku, najcelniejsi włoscy i niemieccy mistrze poczęli w Warszawie osiedlać, gdyż w r. 1607 sejm postanowił, aby Warszawa i Łomża dostateczną ilość rzemieślników do rynsztunków wojennych posiadały, a sejm w r. 1611 dodał do tego także miasto Lublin, ażeby z przyczyny potrzeb i niebezpieczeństw Rzeczypospolitej stan szlachecki z rynsztunków wojennych ogołocony nie został. Prawa krajowe w r. 1611 i 1613 nakazały miastom Wilnu i Kownu, by najdalej do końca 1613 sprowadziły płatnerzy ze wszystkimi do tego rzemiosła potrzebami, tak ażeby tam zaraz zbroje i szyszaki nowe wyrabiać można. W skutek tego powstało płatnerstwo w wielu miejscach, mianowicie: […] w Świątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy ks. Radziwiłł biskup krakowski rusznikarzy osadził.[9]

Kołaczkowski wspomina także, że: W Świątnikach koło Krakowa wyrabiano w dawnych czasach szable, pancerze i zbroje [10], a opisując wyroby żelazne dodaje: Wyroby żelazne świątnickie słynęły oddawna [11].

Szyszak husarski (Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych)

Wynika z tego, że pod koniec XVI w staraniem biskupa Jerzego Radziwiłła, sprowadzono do Świątnik rusznikarzy, którzy mieli produkować broń dla chorągwi biskupich, ale wkrótce, bo po ok. dwóch dekadach nastąpiło przebranżowienie się na płatnerstwo. Nie wiemy jednak, z jakich źródeł korzystali XIX-wieczni badacze. Brakuje również informacji ze strony kostusza i kapituły, bo nawet jeśli biskup zorganizował osadzenie w Świątnikach rusznikarzy, to pozwolenie na to musiał dać kustosz i kapituła krakowska. Również spisy podatkowe nie wykazują tego, by zwiększyła się liczba mieszkańców w tym czasie (ale o tym będzie za chwile). Można jednak założyć, że pierwsze kuźnice w  Świątnikach powstały właśnie pod koniec XVI w, bo lufy rusznic wyrabiano rozkuwając rozgrzaną sztabę wokół stalowego pręta, dzięki czemu uzyskiwano lufy znacznie lżejsze i bardziej wytrzymałe niż lufy odlewane.

Kozak zaporoski z rusznicą

Pominę milczeniem domniemany związek świątnickiego płatnerstwa z przedsiębiorstwem włoskiej rodziny Cacciów pochodzących z Bergamo. Batko przyjął bez żadnych dowodów, uznając że płatnerze świątniccy stanowili filię zakładów Cacciów. Jak wspominali XIX-wieczni badacze, materiały świątniczanom dostarczały biskupie manufaktury. Jednakże brak przesłanek ku temu, by stawiać takie tezy, bo nie tylko włoscy dzierżawcy dóbr biskupich z rodziny Cacciów produkowali żelazo i stal. Batko zapewne zasugerował się tym, że Sobieszczański i Siarczyński w zdaniu poprzedzającym rusznikarzy ze Świątnik wspomniał o działalności Jana Hieronima Caccio w okolicach Kielc).

Ze spisów i ksiąg parafialnych. Przyjrzyjmy się teraz informacjom zawartymi w spisach podatkowe i mogilańskich księgach parafialnych. Podam chronologicznie przykłady:

1581 r. (spis podatkowy) – w Świątnikach znajduje się 12 zagrodników, 2 komorników (najemców) z bydłem, 2 komorników bez bydła, 3 rzemieślników i 1 dudka (muzykant) – podana liczba przy spisach podatkowych nie oznacza osobę, ale podmiot podatkowy, można rozumieć że były 3 rodziny lub 3 warsztaty rzemieślnicze we wsi) [12]

1629 r (spis podatkowy) – 12 zagrodników z rolami, 2 komorników z bydłem, 7 komorników bez bydła, 1 rzemieślnik i 1 muzykant [13]

1644 (księgi parafialne) – żył ślusarz Urban Popek [14]

1652 r (spis podatkowy) – prawdopodobnie 4 rzemieślników[15]

1662.11.02 (wykaz chrztów) – rodzicem jest Tomasz Błoniarz (rzemieślnik wykonujący okna) [16]

1665.06.07 (wykaz chrztów) – matką chrzestną jest Anna Ślusarka [17]

1666.02.14 (rejestr małżeństw) – świadkiem był min. Józef Slosarz [18]

Według spisów podatkowych rozwój rzemiosła datuje się dopiero w połowie XVII w. Rzemieślnicy z lat wcześniejszych to najprawdopodobniej osoby naprawiające sprzęt rolniczy, błoniarze czy cieśle. Jeżeli początki rzemiosła w Świątnikach oznaczały sprowadzenie ludzi ze sprzętem, to nie zostało to ujęte w spisach podatkowych, co wcale nie musi być sprzecznością, bo zarówno władze świeckie jak i duchowne zwalniały dla zachęty z podatków i wszelkich zobowiązań zbrojmistrzów pochodzących nie tylko z Polski, ale i całej Europy.

Mogło to wyglądać w ten sposób, że dzięki szerokim włoskom kontaktom biskup Radziwiłł sprowadził z Włoch zbrojmistrza o nazwisku brzmiącym jak Terrellio zapewniając mu otwarcie w Świątnikach własnej kuźni, gwarantując mu zwolnienie od podatków w zamian za to, że miejscowych chłopów weźmie na czeladników i po wyedukowaniu pomoże im wybudować własne kuźnie i rozpocznie produkcję dla wojsk biskupich. W roku 1629 wójtem gromady był niejaki Marcin Terella, o nazwisku bez wątpienia włoskiego pochodzenia.

Płatnerstwo. Produkcja uzbrojenia w Świątnikach rozwijała się równie dynamicznie, co kolejne poczynania zbrojne w XVII w. Wytwarzano zarówno broń (głównie szable, pałasze i koncerze), jak i uzbrojenie ochronne (husarskie zbroje, półzbroje, szyszaki, karwasze, obojczyki, naramienniki). Zamawiali zarówno wielcy magnaci na uzbrojenie swoich oddziałów husarskich i pancernych, ale także pojawiały się zamówienia indywidualne, często załatwiane bez pośrednictwa cechu i kustosza. Świątnickie wyroby były jednocześnie tanie (bo przeważnie nie posiadały kosztownych i pracochłonnych zdobień, ale pojawiały się też proste zdobienia głównie w mosiądzu), ale i solidnie wykonane więc cieszyły się dużym powodzeniem.

W rejestrze ruchomości z 31.03.1712 r. po Stanisławie Ważyńskim, towarzyszu pancernym chorągwi wojewody małopolskiego, wśród wymienionych ubiorów, pancerzy, broni, końskich kulbak są także „karwasze świątnickie z łapciami w mosiądz oprawne[19]

Karwasze husarskie skromnie dekorowane mosiądzem (Z. Bocheński, „Ornamentyka ludowa na zbrojach husarskich”)

Krakowski cech. Nie wiemy dokładnie jak wyglądały zobowiązania płatnerzy świątnickich wobec krakowskiego cechu mieczników i szabelników. Na pewno świątnickie kuźnie były w sferze wpływów z krakowskim cechem. W księgach cechowych można również znaleźć informacje o współpracy płatnerzy świątnickich z miecznikami krakowskimi. I tak przy produkcji szabel i pałaszy w świątnikach wykuwali jelce (zwane potocznie krzyżami), pochwy żelazne i okucia, natomiast w Krakowie wykuwano klingi i składali broń. Ale zapisów wynika również, że w Świątnikach bez problemu radzono sobie z całymi zamówieniami, o czym wspomina historia niejakiego Tymińskiego, który na szabelni i w Świątnikach ustawicznie siedząc skupował towar od płatnerzy bezpośrednio omijając cech i uprzedzając innych sprzedawał po dworach i gospodach. W pewnym momencie przyszło duże zamówienie do cechu jakośmy się na cech podjęli roboty dla Węgrzyna sto szabel, o którym Węgrzynie dowiedział się tenże Tymiński i wygotował sto szabel, odmówiwiszy go od nas i wziąwszy zadatek od Węgrzyna, więcej po kilka razy przysposobił nam roboty, dla której i my się zawiedli na robocie i Węgrzyn nie chciał od nas brać szabel [20].

W dniu 8.01.1761 rajcy krakowscy zatwierdzili uchwały odnoszące się do cechu mieczniczego, w których w punkcie szóstym zabrania się, aby nikt nie handlu bronią z pominięciem cechu, tudzież na kuźnie zjeżdżać, klingów jako w Świątnikach fordimentów, krzyżów i griffesów i innych okowów, nawet i po drogach zastępując, na przeszkodę i zgubę cechu mieczniczego i szpadniczego krakowskiego wykupywać nie ważył [21], gdyż grozi to konfiskatą towaru.  Skargi cechowe zawierają jednakże sporo informacji o tzw. przeszkodniakach z podkrakowskich wsi, czyli płatnerzach, którzy na własną rękę wykonywali zlecenia omijając cech i jego prawa.

Z Acta iudicialia. Wiek XVIII oznaczał schyłek najsilniejszej polskiej formacji bojowej – husarii. W Świątnikach wciąż jednak produkowano uzbrojenie – takie, na jakie było zapotrzebowanie. Oprócz powyższego przykładu wiele przykładów działalności płatnerskiej można w Księgach sądowych kustosza katedry krakowskiej (Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis) [22].

W rozprawie z 15.12.1739 roku czytamy[23], że zmarły Marcin Kotarba posiadający własną chałupę z kuźnicą zaciągnął wcześniej dług u Walentego Jarskiego (wójta) w wysokości 80 zł, zaznaczając, że jeśli nie odda to ten dom i kuźnie zapisuje pożyczkodawcy. Sąd kustoszowski potwierdził przekazanie nieruchomości Jarskiemu. Ponadto sąd wylicza pozostałe po nieboszczyku narzędzia: 2 śrubstaki, miech i młot, jako zadośćuczynienie pozostałych długów po zmarłym.

Najistotniejszym zapisem z Akt sądowych kustosza jest ustawa magistrów płatnerskich z Górek zwana ordynacją płatnerską czy statutem. Jego sformułowanie było konsekwencją rozwiązanie przez wójta Mateusza Terelli sporu z między magistrami płatnerskimi Antonim Kozłem i Marcinem Zakułą zwanym Konikiem, a braćmi Bartłomiejem i Jędrzejem Zakułami, uczniami płatnerskimi, którzy podkupili zakontraktowany węgiel Kozła, czynili kłótnie i swary w kuźni Zakuły i rozpowiadali nieprawdę innym o Marcinie Zakule oraz Janie Zakule, u którego terminowali. Sprawa na tyle zbulwersowała opinie publiczną w Świątnikach, że wójt chciał, aby sąd kustosztowski ukarał winnych srogo, jednak sprawę nakazano rozpatrzyć w sądzie wójtowskim. W dniu 13 września 1755 roku wójt zebrał przysiężnych i wszystkich płatnerzy świątnickich, aby wydać wyrok i ustalić zasady postępowania w innych podobnych przypadkach. Poniżej przedstawię tekst owej ustawy, ponieważ wcześniejsze publikacje zawierały niepełny tekst:

1mo. Kiedy magister ieden drugiemu zepsuje targ, albo zgani robotę, dla swego profitu, na którą stanął kontrakt, lub umowa, za takowy występek, podległy będzie karze grzywien dwadzieścia, Zwierzchności Kustoszowskiej 10, Urzędowi 10 y w tymże Urzędzie plag 50.

2do.  Kiedy się który magister podeymie roboty iakiey, iako to zbroi na chorągiew, y bierze kontrakt, na którym kontrakcie zawsze zwykli podpisywać całą Gromadę. Więc gdy się takowa robota trafi, powinien to czynić ten magister z wiadomością całego Urzędu, y innych magistrów, a niepotaiemnie, bo gdyby zawiódł, toby cała Gromada była w kłopocie, iako się częstokroć przytrafiało. A zatym ieżeli kto takowy kontrakt potaiemnie uczyni, za nieważny go mieć chcemy, y wolno ten kontrakt y zadatek do Urzędu Wóytowskiego odebrać, y dać takiemu magistrowi, któryby rzetelny y niezawodny był. A ten coby potaiemnie uczynił, podlega wyżey wspomnianey karze y winie.

 3tio. Aby magistrowie niedawali żadney płatnerskiey czyli ślusarskiey roboty za granicę i do inszych wsiów, ale raczey życzył bogatszy uboższemu w swojey wsi kawałka chleba, żeby się mieli czym obżywić, podatek tak Pański iaki y Rzeczypospolitey opłacić, takowy będzie podległy wyższey wyrażoney karze y winie, który będzie dawał robotę do cudzey wsi ludziom zagranicznym.

 4to. Aby ieden drugiemu roboty żadney nieganieł, tak w Krakowie po kramach, iako y na inszych mieyscach, co nam często a gęsto wyrzucaią na oczy y sami kupcy krakowscy, więc ieżeli którykolwiek będzie w tym obwiniony, za takową zazdrość podpada wyżey wyrażoney winie y karze.

 5to.  Ażeby żaden magister nieważył się przyimować człeka ogranicznego do rzemiosła, bez wiadomości Urzędu y magistrów, gdyż w tym krzywdę maią nasi sukcesorowie y potomkowie, bo swoich częściey zażywamy do domowey posługi, a obcych na warsztat. Więc y w tym ieżeli który magister przyimie na ćwiczenie do rzemiosła iakiego chłopca, powinien się wysługiwać lat siedem z rzemiosła, y powinien wstępnego dać magistrom piwa beczkę, magister zaś chłopcu ćwiczenie w Boiaźni Pana Boga y w rzemiośle y aby niebył nagi y głodny

 Działo się to w domu Mateusza Terelli Wóyta natenczas Góreckiego y w obecności iego, tudzież Balcera Bodzonia, Stanisława Bodzonia, Kaźmierza Synowca, Marcina Drabika, Antoniego Kowalczyka y Jana Gorzkowskiego przysiężnych. [24]

Poniżej podano imiona obecnych płatnerzy świątnickich, którzy zaaprobowani tą ordynację:

  1. Bartłomiei Kozieł
  2. Adam Kozieł
  3. Antoni Kozieł
  4. Marcin Konik
  5. Jan Zakuła
  6. Sebastyan Zakuła
  7. Grzegorz Drapich
  8. Sebastyan Popek
  9. Michał Popek
  10. Mateusz Terella
  11. Jakub Góral
  12. Antoni Kotarba
  13. Floryan Kotarba
  14. Woyciech Kotarba
  15. Woyciech Górny Kotarba
  16. Woyciech Kotarba
  17. Stanisław Biertasik
  18. Jakub Kowalczyk
  19. Antoni Kowalczyk
  20. Bartłomiei Kowalczyk
  1. Mateusz Popek
  2. Kaźmierz Synowiec
  3. Franciszek Synowiec
  4. Jakub Stok
  5. Jakub Walas
  6. Gaspar Drapich
  7. Jakub Drapich
  8. Balcer Bodzoń
  9. Kasper Kotarba
  10. Bartłomiei Walas
  11. Matyasz Zaczek
  12. Szymon Dziewuński
  13. Stanisław Dziewuński
  14. Piotr Kotarba
  15. Błażey Kotarba
  16. Matyasz Walas
  17. Woyciech Bączek
  18. Piotr drugi Kotarba
  19. Matyasz Kotarba
  20. Walenty Kozieł

W dniu 9 października 1755 kustosz ks. Michał Maurycy Komecki aprobował ustawę uznając ją za słuszną i sprawiedliwą. Ciekawą sprawą jest to, że w Świątnikach było wówczas 40 płatnerzy, a jeden z wpisów z tamtego okresu wspomina, że gromada liczyła 87 mężczyzn. [25]
.

Już niedługo przyszło wcielić w życie ustawę w odniesieniu do niezdrowej konkurencji wśród płatnerzy, gdy 19.11.1755 roku płatnerz Marcin Zakuła zwany Konikiem pozwał Stanisława Bodzonia o to, że rozpowiada potencjalnym klientom nie prawdziwe informacje, min. niejakiemu panu Moszczyńskiemu powiedział, że Konik pije i nie dba o robotę, więc ten Moszczyński u niego zlecił robotę. Dochodziło również do podbierania kontraktów – w 1754 roku Jan Zakuła maister płatenerski wraz z Mateuszem Terelą otrzymali zlecenie od wojewody ruskiego, natomiast bracia Adam i Antoni Kozłowie wraz z Marcinem Konikiem obiecali towarzyszowi pancernemu tej chorągwi, Dominikowi Odrowąż-Pieniążkowi, że wykonają 3 blachy (tj. zbroje) z tego kontraktu, przez co Jan Zakuła dostał mniej, cho mógł spokojnie wykonać całość roboty. Sąd wymierzył surową karę: musieli zwrócić Janowi pieniądze za robotę, którą mu odebrali, a poza tym zgodnie z statutem płatnerzy każdy musiał zapłacić po 20 zł na dla kustosza, 10 zł dla urzędu gromadzkiego i 50 uderzeń. Marcin Konik i Antoni Kozioł przeprosili i oddali Zakule pieniądze, więc sąd zwolnił ich od grzywien i plag, natomiast Adam Kozioł, który był głównym buntownikiem i obiecywał spuszczenie cen do 10 zł za zbroję oraz 20 szabel zdobionych mosiądzem otrzymał karę w pełnym wymiarze. Miał on zresztą sporo więcej na sumieniu, a wszystko po to, by zniszczyć Jana Zakułę, łącznie z tym, że sfałszował kontrakt dla pana Konieckiego wymazując imię Zakuły i wpisując własne, przekupił gospodarza karczmy, gdzie miało dojść do podpisania kontraktu Zakuły na chorągiew do Jasła i spisał kontrakt zanim dotarł tam Zakuła. Wcześniej zniszczył swego ojca podbierając mu kontrakty przez obniżanie cen za zbroje [26].

Tzw. blacha, czyli napierśnik półzbroi husarskiej z XVII w (Z. Bocheński)

Adam Kozioł często figurował w tamtych latach w rejestrach sadowych. W dniu 10 maja 1757 ponownie został oskarżony przez żydowskiego handlarza Szymona Berka, że zakupił wraz z żoną Katarzyną srebrny pas i korale za 24 złote pod zastaw materiałów na produkcje zbroi na chorągwie pana Potockiego [27].

Również sprawa z 7.06.1764 roku dotyczy naruszenia ordynacji płatnerskiej. Antoni i Adam Kozłowie wzięli bowiem kontrakt na 4 zbroje, 2 zbroje pocztowe i 2 zbroje towarzyskie. Suma wyliczona przez kustosza za robotę wynosiła 44 talary tj. 352 złote polskie. Sąd ukarał surowo zarówno płatnerzy jak i urząd wójtowski za nieostrożne postępowanie przy przyjmowaniu kontraktu. [28]

Kustosz ks. Michał Maurycy Komecki w dniu 24 maja 1760 roku wydał edykt obywatelom magistrom ślusarzom dóbr wsi Górek Świątniczych [29], w którym kustosz dowiedziawszy się, że kuźnie są zbyt blisko chałup położone, co już powodowało pożary, nakazał, żeby przenieść kuźnie dalej od domostw w przeciągu pół roku pod karą grzywien i 50 plag. Dla powagi i znaczenia tej sprawy kustosz osobiście podpisał i sygnował ten dekret.

Przykładów procesów zapisanych w Aktach sądowych kustosza jest znacznie więcej i wszystkich nie mam zamiaru podawać. Można jednak wyciągnąć wniosek, że zwiększona ilość procesów w połowie XVIII w spowodowana była następującymi czynnikami. Po pierwsze duża aktywność w sądach wójtowskich i kustoszowskich świadczy o tym, że pomimo powolnego zmniejszania się w skali kraju zapotrzebowania na płatnerską robotę, to w Świątnikach kuźnie  tętniły cały czas pracą, wykonywano długoterminowe kontrakty dla chorągwi magnaterii obojga narodów. Wynikało to także z ciężko zapracowanej, ale wreszcie wyrobionej renomie świątnickich produktów. Nie da się porównać, dziś wielkości tej renomy, ale musiała być niemała skoro sami książęta korzystali z tej pracy.  Drugim czynnikiem był wzrost liczby samych płatnerzy w Świątnikach. Przy takiej ich liczbie konkurencja była tak ostra, że wiele osób nie wahało się łamać prawa i ordynacji płatnerskiej, byle tylko dostać kontakt. Po trzecie zaś zwykła ludzka zazdrość i zawiść.

Wiek XVIII był z całą pewnością szczytem osiągnięć rzemieślniczych w Świątnikach. Do dzisiejszych czasów przetrwało wiele egzemplarzy broni i elementów zbroi, ale nie sposób jednoznacznie określić pochodzenie takiego egzemplarza w kuźni świątnickiej, gdyż świątniczanie nie mieli własnych punc (marek czyli znaków umieszczanych na zbroi lub głowni).

I nagle przyszedł rok 1772 i świątniczanie musieli szybko dostosować się do nowej rzeczywistości.  Granice i cła zamknęły dotychczasowy rynek zbytu, a na nowym nie było miejsca dla płatnerzy świątnickich. Ale jak dobrze wiemy, świątniczanie świetnie się i tam odnaleźli, ale już z nowym asortymentem i z nowymi sposobami handlu. Ale o tym będzie w kolejnych artykułach.


[1] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s.37

[2] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 45, s.139 wpis 326 z 5.12.1524 r.

[3] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 60 s.381 wpis 496 z 18.10.1530 r.

[4] Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Acta officialia 53, s. 52-53 wpis 426 z 27.11.1538 r.

[5] Franciszek Siarczyński, Słownik historyczno-statystyczno-geograficzny królestwa Galicji, tom III, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, rękopis 1829/III s. 156

[6] Franciszek Siarczyński, Obraz wieku panowania Zygmunta III króla polskiego i szwedzkiego… tom II, Poznań 1858 s. 116-117

[7] Franciszek Maksymilian Sobieszczański, Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce zawierające opis dziejów i zabytków budownictwa, rzeźby, snycerstwa, malarstwa i rytownictwa, z krótką wzmianką o życiu i dziełach znakomitszych artystów krajowych, lub w Polsce zamieszkałych, tom II, Warszawa 1849, s. 285

[8] Julian Kołaczkowski, Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce, Kraków i Warszawa 1888, s. 70

[9] Tamże, s. 467

[10] Tamże, s. 566

[11] Tamże, s. 620

[12] Adolf Pawiński, Źródła dziejowe, tom XIV – Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. Małopolska tom III, Warszawa 1886 r. s. 43

[13] Rejestr poborów R 1629  z województwa krakowskiego, rękopis OSSOLINEUM we Wrocławiu

[14] F. Batko, op. cit. s. 33

[15] F. Batko, op. cit. s. 14

[16] F. Batko, op. cit. s. 31

[17] F. Batko, op. cit. s. 32

[18] F. Batko, op. cit. s. 29

[19] Rel. Castr. Crac. 136 (658), 1712, s 775-782.

[20] Z. Bocheński, Krakowski cech mieczników, Kraków 1937, s. 32.

[21] Archiwum Państwowe w Krakowie, Uchwały cechu mieczniczego i szpadniczego miasta Krakowa z 1761 r

[22] Znane mi są dwie zachowane księgi – jedna znajdują się w zbiorach PAN, jako rękopis nr 1872 (Ai.1872), z czego część została wydana drukiem przez B. Ulanowskiego w 1921 r. w XII tomie cyklu Starodawne prawa polskiego pomniki i dla tej części istnieje numeracja rozpraw; druga jest własnością rodziny Czerwińskich (Ai.Cz)

[23] Ai.Cz, s.14

[24] Ai.Cz, s.50-52

[25] Ai.Cz, nr 197

[26] Ai.1872, nr 7162

[27] Ai.1872, nr 7200

[28] Ai.1872, nr 7248

[29] Ai.Cz, s.68

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić w zarysie informację o świątnikach ze Świątnik Górnych. Temat jest obszerny, wszyscy świątniccy historycy zgłębiali go na różne sposoby i postanowiłem i ja dołożyć cegiełkę własnych badań w tym zakresie. Żeby móc scharakteryzować pracę świątników należy rozpatrzeć ją w dwóch przedziałach czasowych: pierwszy od XI wieku do 1780 roku, drugi od 1780 do 1945 roku. Zacznijmy więc od tego co było na początku.

Zapisy źródłowe. Górki, czyli Świątniki Górne, zostały założone na potrzeby obsługi katedry krakowskiej najprawdopodobniej pod koniec XI w. Zapisów o pierwszych świątnikach (łac. sanctuarii lub aeditui) w katedrze na Wawelu jest niewiele. W 1101 roku podczas przeprowadzania spisu Inwentarza Skarbca Katedry Wawelskiej wspomniano o ludziach określanych mianem custodes, którzy pilnują skarbca, a co do których władze kościelne nie mają pełnego zaufania[1]. Nie ma pewności, co do tego, że chodzi o świątników i wyjaśnię to przy okazji omawiania skarbca katedry. Kolejny zapis pochodzi dopiero z ok. 1253 r, kiedy to Wincenty z Kielczy (Żywot większy św. Stanisława) opisywał, że wśród świadków cudownego objawienia się zmarłego biskupa byli także dwaj mężczyźni pilnujących w nocy katedrę[2]. Pierwszy niepodważalny historyczny wpis został dokonany w 1261 r, gdy Bolesław Wstydliwy nadał książęce dobra kapitule katedralnej leżące w Szczytnikach, ponieważ zaistniał spór z pomieszaniem pól z polami świątników szczytnickich[3].

Jan Długosz wyliczył, że w XV w było w Górkach 12 świątników. W pozostałych wsiach świątniczych należących do kustodii było ich: w Trąbkach – 5, w  Szczytnikach – 4, w Opatkowicach – 2 (Długosz nie podał ilu było świątników w Świątnikach)[4].

L. Wyczółkowski, Świątnik wawelski Stanisław Synowiec, pastela, ok 1910 r.

Obowiązki. Do obowiązków świątników należało: pilnowanie (stróżowanie) kościoła katedralnego przed złodziejami i pożarami (tzw. wigilancja, czyli bycie czujnym, powstrzymywanie się od snu), w tym także otwieranie i zamykanie katedry, dzwonienie, sprzątanie, służba liturgiczna oraz oprowadzanie pielgrzymów po katedrze. Chciałbym w tym miejscu wyjaśnić często podawana informację, że świątnicy pilnowali skarbca katedralnego. Nie jest to do końca prawdą. Z zapisów Akt Kapituły wynika, iż ochroną skarbca zajmowali się podkustoszowie [5]. Było zawsze dwóch podkusztoszych, których wybierała cała kapituła (a nie kustosz). Do zadań podkustoszych należało w szczególności troska o zakrystię i pilnowanie inwentarza, za co odpowiadali własnym majątkiem. Ponadto jeden z nich, na zmianę, spędzał noc w skarbcu. Przygotowywali także święte szaty liturgiczne, ozdabiali prezbiterium w części od wielkiego ołtarza do grobu św. Stanisława, przygotowywali procesję na wybrane święta. Taka sytuacja była do 1780 roku. Prawdopodobnie to o podkustoszych traktuje wspomniany wpis z 1101 r. Wg ks. prof. Bolesława Przybyszewskiego, długoletniego badacza archiwum kapitularnego, podkustoszowie kontrolowali prace świątników i także mogli stosować wobec nich sankcje karne, w zakresie zapewne samej pracy w katedrze [6].

Przykład opisu prac związanych ze świętem św. Stanisława znajdujemy w aktach kapituły (Acta actorum capituli Cracoviensis t III, k. 111-111’). Podkustoszowie zarówno przed jaki po sumie przygotowywali srebrne ornaty obszyte perłami i kamieniami szlachetnymi, świątnicy zaś pomagali przenieść stoły pod główny ołtarz katedry:

Dum tabulas argenteas in celebrationibus festorum sanctuarii ad maius altare deferent, domini mandant, ut vicecustos ante et post missam summam easdem tabulas diligenter revideat, ne aliquod damnum in argento et margaritis aut lapidus preciosis, quibus ornate sunt tabule committatur.

Co tydzień kolejno z poszczególnych wiosek świątniczych wysyłano 4 świątników (zmiana dokonywała się w najpierw w niedzielę, od 1698 r nakazano, by kolejna zmiana pojawiała się już w sobotę przed południem). Z okazji świąt: Bożego Narodzenia, Wielkiejnocy, Zielonych Świątek, św. Stanisława i św. Michała oraz ich oktaw katedrę obsługiwało 9 świątników. Jak na czterech mężczyzn pracy było bardzo dużo przez 24 godziny na dobę. W dawnych wiekach bowiem katedra tętniła życiem, dziennie oprawiano dziesiątki nabożeństw. Gdy 9 lipca 1521 roku na jednej z wież katedry zawisł dzwon zwany Zygmuntem, doszedł im kolejny obowiązek. Król widząc, że świątnicy są zbyt zajęci by podołać kolejnemu obowiązkowi postanowił edyktem z 1525 r. nadać przywilej obsługi dzwonu cechowi ciesielskiemu:

Iż będąc dokładnie o tem przeświadczeni, że posługacze Kościoła Katedralnego Krakowskiego dla wielu przy tymże Kościele zatrudnień, z dokonania ich obowiązków wypływających, w Dzwon Wielki Królewski uderzać nie mogą (…) Zatem dobrowolną zawarliśmy ugodę, na mocy której wszyscy członkowie cechu, o wiązaniu w Dzwon Wielki utrzymującem staranie i troskliwość nieustannie będą mieli, uszkodzenie jego naprawiali, ciężarem jego w czasie dzwonienia poruszali bez żadnej sprzeczki wymówki i zaniedbania. […] Z naszej zaś strony, że pilność i trudy przy dzwonieniu podjęte, przyrzekamy cechowi ciesielskiemu rokrocznie grzywnę pieniędzy z dochodów naszych wypłacać. [7]

Przywilej królewski trwał do XVIII wieku, kiedy to znów świątnicy powrócili do dzwonienia Zygmuntem.

Wyboru na świątników z Górek dokonywał kustosz rozpatrując kandydatów przedstawionych przez proboszcza mogilańskiego w okresie do 1856 roku, a później świadectwo moralności, bo tak nazywało się to poręczenie, wydawał proboszcz świątnicki. Z założenia kandydat na świątnika musiał być mężczyzną prawego charakteru, dziś byśmy powiedzieli: o nieposzlakowanej opinii. Ale oczywiście, jak w życiu, różnie z tym bywało. Sytuacja zmieniła się w latach po roku 1780, gdy zmienił się też charakter służby.

W roku 1640 próbowano zmienić system pracy świątników zwiększając ich liczbę do 6. Wybór miał być dokonywany przez gromady wsi świątniczych, a kadencja miała trwać przez cały rok. Świątnicy mieliby też być zobowiązani do złożenia odpowiedniej przysięgi, która gwarantowałaby sumienność pracy. Jednak zamysł reformy odłożono z nieznanych powodów, prawdopodobnie w wyniku sprzeciwu samych świątników [8]. Wprowadzono jedynie przysięgę następującej treści (na podstawie Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis) :

Jako my przy Kościele tutejszym Katedralnym Krakowskim wiernie, podciwie sprawować się będziemy y ani sami, ani przez kogo w niczym Skarbu nie ukrzywdzimy, owszem takowego Zwierzchności doniesiemy, y cokolwiek by ze szkodą tegoż Kustosza wiedzielibyśmy wydamy komu należy i wypełnili.[9]

Ponowną próbę zreformowania systemu pracy świątników (oczywiście z korzyścią dla kustosza) w systemie rocznym próbował podjąć ks. kan. Sebastian Komecki w 1739 roku. Pomysł ten jednak pojawił się w tracie ostrego sporu mieszkańców wsi świątniczych z kustoszem i również nie ujrzał on światła dziennego[10].

Do obowiązku świątników należało również płacenie czynszu na rzecz kustosza. W XV w. czynsz ten wynosił 5 grzywien (wg Liber beneficiorum) i tyle samo wynosił w 1529 roku (wg Liber retaxationum)[11], w tym, że nie było równości między wszystkimi świątnikami, bowiem 8 płaciło czynsz 24 gr (1/2 grzywny) a 4 po 12 gr (1/4 grzywny). Drugą opłatą, jaką ponosili świątnicy z Górek, było zobowiązanie wobec parafii macierzystej w Mogilanach i wynosiła on 1 korzec owsa od każdej zagrody świątnika, czyli w sumie 12 korców (być może właśnie względy czynszowo-daninowe powodowały, że pomimo wzrostu ludności w Górkach zagrody się nie podzieliły i nie zwiększyła się ich ilość).

Kary. Tam gdzie są obowiązki są także kary za ich zaniedbanie. Kustosz miał prawo ukarać za niewywiązywanie się ze swojej powinności sumą w wysokości 1 wiardunku (czyli 1/4 grzywny tj. 12 groszy krakowskich, co stanowiło realnie roczny koszt czynszu) oraz dwie miary owsa i dwa kapłony. Kustosz posiadał pełną feudalną władzę na świątnikami ekonomiczną i sądową. Akta katedralne odnotowały w latach 1544, 1556, 1586 ordynacje nakazujące świątnikom wywiązywania się ze swoich obowiązków. Dochodziło bowiem do tego, że świątnicy wynajmowali zwykłych włóczęgów lub nieletnich do pracy w katedrze. W wyniku takich podmian doszło w 1619 r. do kradzieży srebrnych ampułek, kropidła, obrusu i pieniędzy ze skarbony. W 1640 skradziono tablice z 40 wotami.

W Acta iudicialia znajduję się opis rozprawy sądowej z 25 września 1767 w sprawie zaniedbania służby (wigilancji) w katedrze. Sąd orzekł zastosowanie kary cielesnej (50 plag czyli uderzeń):

Między Instygatorem Urzędu niniejszego aktorem, a Grzegorzem Rogalczykiem, Antonim Kozłem, Mikołaiem y Stanisławem Lenczowskiemi z zagrody walaszowskiey pozwanymi, o wigilancję w Kościele Katedralnym Krakowskim zaniedbałą.

Sąd niniejszy Kustoszowski krak. wysłuchawszy obodwóch stron skargi i odpowiedzi tak decyduie. Ponieważ wyżej zmiankowani pozwani pieniądze oddali Rogalczykowi także zapozwanemu na tę wigilancyę dla człowieka takowego któryby są odrpawi, a on zawczasu tego nie uczynił owszem zaniedbał y karencya była tey wigilancyi w kościele, czego nie negował, przeto Grzegorza Rogalczyka karanego uznacie, aby teraz zaraz 50 plag odniósł, pieniądze iest R.3 gr 15 Polski w sądzie niniejszym, aby do dyspozycyi sądowej złożył nakazanie mocą dekretu swego. Praesentibus ut supra.[12]

Przywileje. Świątnicy mieli prawo pobierać opłaty za dzwonienie na intencję. Wartość jej różniła się w zależności o tego, czy intencja dotyczyła osoby związanej z dworem lub katedrą i wynosiła odpowiednio 1 wiardunek od osób związanych z katedrą i od pół do jednej grzywny dla pozostałych. Kolejnym przywilejem były zobowiązania żup solnych z Wieliczki i Bochni, które miały świątnikom dostarczać wieprzowinę, proso, słoniny i grochu oraz soli. Przywileje te jednak były już martwa literą prawa na długo przed spisem Długosza, prawdopodobnie pochodzą z pierwszych wieków funkcjonowania kapituły. Świątnicy (z Górek, Trąbek i 4 z Szczytnik) mieli prawo natomiast pobierać dziesięcinę z pól Czyżowa (parafia Brzezie). Kolejnym źródłem dochodów były też datki od pielgrzymów, których oprowadzali po katedrze i kryptach.

Przywilejami świątników było również zwolnienie ich z niektórych podatków. Świątnicy byli zwolnienie od płacenia świętopietrza (podatek na rzecz papiestwa wprowadzony przez Mieszka I, zbierany do 1555 r.), poradlnego (podatek płacony od łana tj. ok. 17 ha, przed XIV w nazywano go łanowym, po 1629 zastąpiono go podymnym), nie odrabiali pańszczyzny (bo nie było w Górkach ani dworu ani folwarku) oraz byli zwolnieni od wszelkich robocizn (poza służbą świątników) i od płacenia dziesięciny (podatek 1/10 dochodów na rzecz Kościoła).

Świątnicy mieli również możliwość dorobić sobie podczas prac budowlanych prowadzonych w katedrze. Kapituła katedralna wybierała z pośród siebie jednego członka (praefectus fabricae ecclesiae), który był odpowiedzialny za prowadzenie konserwacji katedry i dóbr kościelnych kapituły. Prefekt skrzętnie notował wszystkie wydatki poniesione na budowy, remonty i wymianę sprzętu w katedrze w księdze Precepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis. Księga fabryki (z łac. ‘budowa’) i jej funkcja stała się przedmiotem błędnej interpretacji przez Franciszka Batkę, a następnie kolejno przez wszystkich regionalistów. Co gorsza, do owej ‘fabryki’ przypisano także istnienie ‘warsztatów’ i ustanowiono tezę o początkach ślusarstwa w Świątnikach. Szczegółowo postaram się to wyjaśnić, gdy będę omawiał historie płatnerstwa i ślusarstwa w Świątnikach, jednakże już teraz pragnę uczulić wszystkich na ten częsty błąd. Poniżej przedstawię przykładowe wpisy do księgi prefekta fabryki dotyczące świątników:

1533-10-11 Item pro duobus struibus lignorum ad ecclesiam sanctuariis et vicecustodibus et ad scholam castrensem, expositi sunt grossi viginti quatuor cum medio. [za dwa stosy drewna na opał dla świątników, podkustoszy i scholarów 24 grosze][13]

1535-05-13 Item sanctuariis a portacione et reportacione circa XI lapidum ad moniales et candelarum ad Castrum reportacione, dati sunt grossi sex. [świątnikom za dostarczenie 11 brył wosku dla mniszek i świec na zamek 6 groszy][14]

1536-06-28 Item feria quarta in vigilia sanctorum Petri et Pauli apostolorum  – pro septem roboribus ad reformandum pinacula templi – quibus sanctuarii ire ad campanas, dati sunt florenus unus grossi novem [w środę, w przeddzień św. Piotra i Pawła – za 7 kłód na świątynne pinakle, przez które zwykle przechodzą świątnicy do dzwonów, floren 9 gr][15]

1536-09-25 Item feria secunda ante festum sancti Michaelis archangeli pro duobus cum medio decennariis lignorum tam pro scolaribus quam vicecustodibus et sanctuariis exposit sunt floreni duodecem. [na 2 stosy drewna na ogrzewanie izdebek scholarów, podkustoszych i świątników 12 florenów][16]

1537-01-05 Item pro vase alias za czebr ad portandum aquam et pro zawyaszy ad fornacem aput sanctuarios IIII grosii [za naczynie zwane cebrem do noszenia wody i za zawiasy do pieca świątników 4 grosze][17]

1537-01-27 Item sanctuariis portantibus formas ad candelabrium pro candelis duabus pashalibus formandis, pro vitro, lampade et alio pro oliva servanda ac VIII talentis olive super conficiendo crisma [świątnikom na formy do robienia świec i paschałów, na szkło i lampy i drzewo oliwne do przechowywania i przygotowywania krzyżma][18]

1537-11-05 Item feria secunda post Omnium Sanctorumi pro duobus cum decimariis lignorum pro scolaribus ad scolam et pro vicecustodibus et sanctuariis ecclesiam custodientibus, dati sunt floreni novem. [po Wszystkich Świętych 2 stosy drewna na ogrzewanie dla scholarów, podkustoszych i świątników katedralnych kustoszowskich 9 florenów][19]

1539-07-17 Item pro alio medio decimali vicecustodis et sanctuariis ad sacristiam una cum dimissione exposicione et ductura, expositi sunt floreni tres.[20]

1596 r. Za łopatę żelazną świątnikom 9 gr.[21]

1598 r. Za siekierę świątnikom 9 gr.[22]

1603 r. Za 4 kwatery nowe do skarbu i oprawienie okna u świątników 2 flor.[23]

1603 r. Świątnikom dwom od wybierania blach ołowianych z koszów kościelnych 2 gr.[24]

1603 r. Mularzowi od izdebki świątnikom, pieca fortki i rynsztoku naprawienia 3 flor.[25]

1605 r. Świątnikom za klucz do drzwi przy zakrystyjej 4 gr.[26]

1605 r. Za latarnie świątnikom 1 flor. 9 gr.[27]

1641 r. Za siekierę do skarbu świątnikom 1 flor 3 gr.[28]

1644 r. Mularzowi do wymurowania komina świątniczego i wyprawienia oddrzwia kamiennego do izdebki 6 flor 9 gr.[29]

1658 r.  Za oprawki sukien świątniczych 1 flor.[30]

1743-10-01 Świątnikom od pomykania trumien w grobie, dźwigania kamienia i kości spod Pasji dobytych z trumną schowania 1 flor. 6 gr [31]

1750-10-05 Mularzowi od wykorygowania posadzki w kościele, naprawianiu ogniska świątnikom pod wieżą Zygmuntowską, wybielenia izby księży podkustoszych […] 11 flor.[32]

1756-10-12 Za zamek do izby świątników 12 flor.[33]

1760-10-19 Dzwonnego w Zygmunta dla najjaśniejszej królewiczowej Konstancji przez dni trzy świątnikom 36 flor.[34]

1765-10-01  Dzwonnego w Zygmunta IW IMci P. Stanisławowi Czartoryskiemu za jedne raz świątnikom flor 4.[35]

1766-10-03 Za pręt żelazny, klucze 2 nowe i reperacje zamków na kapitularzu w kamienicy i za klucz nowy do izby świątnickiej ślosarzowi 7 flor.[36]

1767-10-10 Za kachli 20 na piec do izby świątników 2 flor.[37]

1771-10-11  Dzwonnego świątnikom J. Wielm. JMć. Branickiemu kasztelanowi krakowskiemu w Zygmunta 4 flor.[38]

1774-10-12 Od wymycia kościoła świątniczanom i innym 13 flor.[39]

1775-10-10 Od postawienia pieca w izbie świątników 3 flor. 10 gr.[40]

1775-10-10 Od zrobienia sanek z kościelnego żelaza do pieca świątnikom 4 flor.[41]

1784 r Świątnikom co dzwonili ks. Prymasowi [Antoniemu Kazimierzowi Ostrowskiemu] 21 razy 42 flor.  a flor 2 od razu[42]

Strój. Do roku 1596 r. strój świątnika nie był sprecyzowany, więc świątnicy nosili zwykły chłopski ubiór. W 1596 r kard. Jerzy Radziwiłł podczas wizytacji katedry polecił, aby wprowadzić dla świątników odmienny strój. Wprowadzenie tego zarządzenia trwało jeszcze kilka lat, ponieważ kapituła zobowiązała gromady wsi świątniczych do zapewnienia strojów na własny koszt. Strój ten składał się z długiej, granatowej sukni i pelerynki. Pelerynka posiadała zewnętrzne obszycie w zależności od funkcji świątnika – brak obszycia posiadali początkujący świątnicy, obszycie karmazynową lamówką przypadało przewodnikom i kościelnym, a obszycie srebrnym galonem przysługiwało seniorom świątników (klucznicy). Strój ten bez zmian pozostał do II wojny światowej.

Świątnicy przy grobie królowej Jadwigi, ok 1910 r.

Rok 1780. Przełom w funkcjonowaniu administracyjnym katedry nastąpił, kiedy arcyksiążę Austrii Józef II zniósł wszystkie beneficja w całej Archidiecezji Lwowskiej i w części Archidiecezji Krakowskiej. Wówczas dawne majątki kościelne trafiły albo na rzecz państwa, albo w ręce prywatnych właścicieli ziemskich. Ponieważ w Górkach nigdy nie było folwarku i cała wieś należała do kustosza, dlatego przeszła na własność tzw. Kamery w Wiedniu, którą zarządzało Ministerstwo Finansów. Ustał obowiązek świadczenia usług dla katedry. W dotychczasowych publikacjach najczęściej mowa jest o przełomowym roku 1772, kiedy to doszło do pierwszego rozbioru Polski (pomylił się także biskup Łętowski wskazując ten rok, jako moment, gdy katedrę opuścili wszyscy świątnicy poza tymi z Górek). Jednak pomimo tego faktu i ustanowienia granicy na Wiśle, świątnicy wszystkich wsi nadal wypełniali swe zobowiązania, o czym świadczą zapisy w Acta iudiciale zachowujące płynność wpisów do początku lat 80-tych XVIII w. Potwierdza to fakt, że kustosz nadal sprawował pełną władzę nad swoimi dobrami. Rok 1780 był olbrzymim ciosem dla kapituły katedry. Sensem istnienia kapituły było w dużej mierze zarządzanie majątkiem 36 prebend. Po edykcie cesarza zlikwidowane były całe prebendy, min. kustodia. Kapituła przetrwała, ale utraciła większość dochodów. Resztę przejęcia dóbr kościelnych dopełniły kolejne rozbiory.

Gdy dla świątników ustał obowiązek służby w katedrze, mieszkańcy wsi Szczytnik, Trąbek i Świątnik zaprzestali wysyłać swoich ludzi do Krakowa. Nie znamy do końca powodów, dlaczego dawni świątnicy z tych wsi nie podjęli się pracy zarobkowej w katedrze. Z pewnością istotna sprawą była odległość dzieląca te wsie od Krakowa oraz fakt, ze zaborca wcale nie ułatwiał przejścia przez granicę. Pomimo trudności z pokonywaniem granicy świątnicy z Górek (otrzymanie przepustek wymagało interwencji Gubernium Lwowskiego) pozostali przy katedrze, w tym, że zmienił się charakter ich służby z przymusowej na zarobkową. Nadal nosili te same stroje i wykonywali te same funkcje. Pracy było znacznie mniej, gdyż w katedrze nie odprawiano już tak wielu nabożeństw i zmniejszyła się liczba kanoników i wikariuszy wobec utraty dóbr.

Status społeczny. Świątnicy w Górkach stanowili zamożniejszą część mieszkańców wsi. Z racji tego, że oprowadzali pielgrzymów (często zagranicznych) oraz jako osoby będące blisko dworu królewskiego, biskupów, prałatów i kanoników świątnicy stanowili również intelektualną grupę względem pozostałych mieszkańców wsi. Po XVI w do grupy zamożnych chłopów zaczęli zaliczać się również świątniccy płatnerze, a później ślusarze. Gdy w XIX w pojawili się w Świątnikach kupcy, zaczęli oni powoli odgrywać główne znaczenie zarówno ekonomiczne jak i intelektualne. Zawód świątnika stał się coraz bardziej elitarny i coraz bardziej zamknięty w obrębie kilku rodzin.

Świątnicy dbali nie tylko katedrę, ale również o życie religijne w rodzimej wsi. To oni uzyskali kolejne zgody, aby wybudować najpierw kaplicę w 1767, a potem kościół w latach 1846-1856. Dzięki ich aktywnej postawie w katedrze i prestiżu, jaki zyskali po lojalnej decyzji pozostania w służbie katedry krakowskiej, katedra podarowała Świątnikom obraz Matki Boskiej Łaskawej i dwa barkowe ołtarze. Z tymi ołtarzami wiąże się historia opowiadana przez świątników, iż ok 1905 roku kard. Puzyna przy zakończaniu remontu generalnego katedry postanowił pozbyć się 4 ołtarzy. Obiecał podarowanie świątnikom dwóch z nich, pod warunkiem, że uwiną się przed świtem. Świątnicy sprawnie zorganizowali furmanki i rano ks. kardynał był mocno zdziwiony, że ołtarzy już nie ma. Na ile ta anegdota jest prawdziwa ciężko ocenić, ale fakt jest taki, że do Świątnik trafiły dwa ołtarze z czarnego marmuru dłuta F. Placidiego z XVIII w. Dwa pozostałe ołtarze trafiły do parafii św. Marcina w Porębie Żegocie (k. Alwerni). Wiadomo, że miało to miejsce przełomie XIX i XX w, na pewno przed rokiem 1905, kiedy zakończyła się generalna renowacja katedry na Wawelu.

Ostatni świątnicy podczas II wojny światowej wsławili się ewakuacją skarbów narodowych z Wawelu. Podczas okupacji Niemcy zezwolili odprawiać 2 msze tygodniowo – celebrował ks. Figlewicz, a asystować mu mógł jedynie świątnik Wojciech Walas oraz kościelny Władysław Jurek. Wraz z nastaniem władzy PRL po zakończeniu wojny, ponownie zmieniła się organizacja służby w katedrze. Zwód świątnika odszedł do historii, zastąpili go zakrystianie i kościelni. Dawni świątnicy nadal pracowali jako zakrystianie – wspomniany Wojciech Walas pracował łącznie 34 laty do 1952 r., kiedy został zatrzymany przez UB i jak podały władze – zmarł na serce. Jan Synowiec „Komoda” zmarł nagle w czasie pracy przy zakrystii w 1968 r. W roku 1988 odszedł ostatni ze świątników – Jan Synowiec (s. Stanisława).

Świątnicy pod katedrą, 1938 r.

Świątnicy w sztuce. Świątnicy zawsze byli nieodłącznym tłem do wizerunków wnętrz katedry. Przykładem są barwne litografie wnętrza katedry Francois Stroobanta z 1859 zdobiące dzieło Ludwika Łętowskiego, Katedra krakowska na Wawelu czy serie obrazów Saturnina Świeżyńskiego z 1877 r. Rycina Michała Stachowicza (Monumenta Regum, 1822) przedstawia świątników oprowadzających króla Stanisława Augusta po grobach królewskich. Również Artur Grottger wykonał w 1866 r. rysunek U grobowca Kościuszki przedstawiając świątnika oprowadzającego po kryptach. Nie zabrakło również postaci świątnika u Willibalda Richtera, który w 1832 r przedstawił Kryptę św. Leonarda w katedrze na Wawelu. Najważniejszym dziełem malarskim pozostaje jednak pastel Leona Wyczółkowskiego, przedstawiający portret świątnika Stanisława Synowca z roku 1912. Znajduje się on w Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych.

Poza malarstwem świątnicy pojawiają się także w literaturze z XIX i XX w, głównie w podaniach związanych z katedrą krakowską (Jan Kasprowicz) oraz wspomnieniach i pamiętnikach – takich jak wspomnienie angielskiej turystki zwiedzającej groby królewskie z 1891 (Ménie Muriel Dowie, A Girl in The Karpathians), czy Karol Estreicher, Nie od razu Kraków zbudowano, 1958.

Reasumując – świątnicy, jako zawód, odeszli już w zapomnienie, ale my, świątniczanie, powinniśmy pamiętać, jak wiele z tego co dziś na w Świątnikach urzeka, zawdzięczamy właśnie pokoleniom tamtych ludzi. Może stać nas na coś więcej, niż tylko mała, wąska i ślepa uliczka.

Poniżej podaję listę znanych świątników ze Świątnik Górnych. Listę tę stworzył Marcin Mikuła, który świątnikom poświęcił obszerny maszynopis pt. Świątniczanie. Strażnicy katedry wawelskiej (1989). Uzupełniłem listę o dane z Acta iudicialia, usunąłem też nazwiska osób, o których przekazy nie świadczą o przynależności do zawodu świątników.

Imię i Nazwisko Lata służby Rok zgonu
Jakub Bochorek 1455 ?
Szymon Kotarba 1583 ?
Jan Bedel 1583 ?
Grzegorz Rogalczyk ?-1767 ?
Antoni Kozioł ?-1767 ?
Mikołaj Lenczowski ?-1767 ?
Stanisław Lenczowski ?-1767 ?
Jan Słomka 1767-? ?
Piotr Dziedo 1767-? ?
Błażej Drapiszek 1767-? ?
Wojciech Popek 1767-? ?
Jędrzej Kotarba 1767-? ?
Antoni Góralczyk 1767-? ?
Jakub Walasik 1767-? ?
Józef Gorzkowski 1772-? ?
Marcin Walas 1772-? ?
Barłomiej Kozłowski 1822-? ?
Stanisław Kotarba 1880-? ?
Józef Gorzkowski 1888-? ?
Królikowski (Langwehr) ? ?
Kotarba (Filamus) ? ?
Cholewa (Brzyzek) ? ?
Józef Zaczek 1890-1916 1917
Stanisław Synowiec 1896-1913 1913
Wojciech Michalec 1896-1939 1942
Wojciech Kotarba 1899-1932 1952
Józef Synowiec (brat Stanisława) 1900-1925 1925
Jan Synowiec 1900-1914 1949
Konstanty Dziewoński 1902-1910 1938
Fryderyk Miziura 1914-1939 1943
Józef Izdebski 1915-1939 1988
Wojciech Walas 1918-1952 1952
Jan Synowiec (s. Stanisława) 1924-1939 1988
Ignacy Cholewa 1924-1939 1976
Kazimierz Michalec (s. Wojciecha) 1936-1939 1971
Jan Cholewa (kuśnierz) 1936-1939 1970
Jan Słomka (od Baranionki) 1945-1946 1979
Jan Synowiec (Komoda) 1937-1939 i 1945-1968 1968 ostatni

W artykule tym celowo nie wspominam o sporach świątniczan z kustoszem, gdyż spore te nie dotyczyły tylko świątników, ale ogółu mieszkańców wsi świątniczych, a i temat jest na tyle obszerny, że wart jest oddzielnego opracowania.


[1] W. Szczygieł, Świątnicy z Królewskiej Katedry, artkuł

[2] Wincenty z Kielczy, Vita maior, ok. 1253 r.

[3] M. D. Kowalski, Uposażenie krakowskiej kapituły katedralnej w średniowieczu, Kraków 2000 r. s. 37

[4] Jan Długosz, Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis, lata 1470-1480 , t. 1, s.89-95

[5] B. Przybyszewski, Wypisy źródłowe do dziejów Wawelu 1536-1538, tom XII cz. 1, Kraków 1989, s. 70-71

[6] B. Przybyszewski, Fabrica Ecclesiae Cracoviensis – Materiały źródłowe do dziejów katedry krakowskiej w XVIII w, Kraków 1993, s. 83-84

[7] W. Szczygieł, Królewski Dzwon Zygmunt, artykuł

[8] J. Kracik, Świątnicy katedry krakowskiej, s.72

[9] Ai.Cz, s. 96

[10] J. Kracik, op. cit. s. 73

[11] Liber retaxationum, czyli Księga dochodów beneficjów diecezji krakowskiej z roku 1529, s. 314

[12] Ai.Cz, s. 96

[13] Regestrum perceptorum – et expositorum super fabricam ecclesiae cathedralis t. II, k. 23’

[14] Tamże, k. 35’

[15] Tamże, k. 42

[16] Tamże, k. 43’

[17] Tamże, k. 46’

[18] Tamże, k. 46’

[19] Tamże, k. 48

[20] Tamże, k. 56’

[21] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r, s. 37

[22] Tamże,

[23] Tamże,

[24] Tamże,

[25] Tamże, s. 38

[26] Tamże,

[27] F. Batko, op. cit. s. 38

[28] Tamże,

[29] Tamże,

[30] Tamże, s.39

[31] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis Hyacintho Łopacki, canonico et archipresbytero Cracoviensi, uti destinatio procuratore fabricae a 8 novembris 1731 3, s. 50-53

[32] Tamże, s. 83-89

[33] F. Batko, op. cit. s. 40,

[34] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis (…), s. 125-128

[35] Tamże, s. 141-143

[36] F. Batko, op. cit. s. 41,

[37] F. Batko, op. cit. s. 41,

[38] Percepta pro Fabrica Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis (…), s. 159-161

[39] F. Batko, op. cit. s. 42,

[40] F. Batko, op. cit. s. 42,

[41] F. Batko, op. cit. s. 42,

[42] F. Batko, op. cit. s. 42,

Opracował Jerzy Czerwiński.

Dwa zdania jeszcze tylko odnośnie miejsca postawienia kaplicy. Napisałem wcześniej, że kaplicę wybudowano na centralnym placu wsi. Dotychczas wszyscy wiązali lokalizację kaplicy z położeniem stojącej do dzisiaj z boku Rynku figury św. Floriana. W poprzednich opracowaniach najczęściej tłumaczono w ten sposób, że po rozebraniu kaplicy postawiono w jej miejscu ową figurę patrona strażaków. Krąży po Świątnikach wiele mitów mających uzasadnić, dlaczego akurat św. Florian. Pominę je w tym momencie milczeniem.

Okazuje się jednak, że nasza świątnicka świątynia zbudowana została w miejscu, w którym dzisiejsza ul. św. Jadwigi krzyżuje się z ul. Bielowicza. Informację tę uzyskałem w dwojaki sposób – po pierwsze pamięć ludzka wciąż okazuje się żywa i nieprzypadkowo mój ojciec, Józef Czerwiński, pamięta historię z domu rodzinnego po babci, że w tamtym ogrodzie stała owa słynna kaplica. Potwierdzenie tej historii nie okazało się wcale trudne – wykorzystując fragment mapy katastralnej Świątnik Górnych założonej w 1847 roku oraz zdjęcia lotnicze uzyskałem efekt, który przedstawiam poniżej.

Lokalizacja kaplicy

Objaśnienie: Kolorem zielonym zaznaczone są granice działek (linie)  i parcel budowlanych (obszar zakreskowany) wg mapy katastralnej, kaplica kolorem czerwonym. Jak można zauważyć, figura św. Floriana znajduję się dokładnie po przeciwnej stronie dzisiejszego Rynku. Tak na marginesie mogę dodać, że owa mapa katastralna niesie z sobą wiele informacji o kształtowaniu się osady sprzed Wielkiego Pożaru i jeśli uzyskam z Archiwum Państwowego fotokopię, postaram się podzielić swoimi spostrzeżeniami.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Od czasów średniowiecza mieszkańcy Świątnik byli przypisani do parafii w Mogilanach. Jak pisał Jan Długosz w XV w, każdy kmieć miał obowiązek oddawać 1 korzec owsa dla proboszcza w Mogilanach. Z czasem wielkość daniny zmieniała się skutkiem różnie przyjmowanej objętości korca (łącznie rodzajów korca było ok 300). Zwyczajowo dzień zapłaty przypadał na święto św. Marcina czyli 11 listopada. Świątniczanie wielokrotnie występowali przeciw farze mogilańskiej, a to odmawiając płacenia tego taczma, a to chodzili do bliżej położonego kościoła w Sieprawiu i tam chrzcili swoje dzieci.  W konsekwencji tego wikariusze mogilańscy zaniechiwali przyjazdy do chorych. Takie wzajemne szachowanie trwało przez wiele lat.  Świątniczanie wielokrotnie wykazywali chęci posiadania własnej świątyni, aczkolwiek wszystkie ich plany stopowało probostwo z Mogilan bojąc się utraty parafian i wpływów.

Gdy w 1662 roku J. Nowina Konopka opisywał wsie należące do parafii w Mogilanach, wspomniał, że w Górkach czyli Świątnikach znajdowała się mała kapliczka poświęcona św. Stanisławowi. Do tej kapliczki za chwilę powrócę.W połowie XVIII w świątniczanie za wstawiennictwem świątników wawelskich uzyskali możliwość wybudowania małego kościółka. Posiadamy dwa ważne dowody potwierdzające te informację w postaci dwóch rozpraw sądowych przed kustoszem katedralnym zapisanych w dwóch rożnych księgach Akt sądowych kustosza katedry krakowskiej (Acta iudicialia Custodiae ecclesiae Cathedralis Cracoviensis). Sprawa dotyczyła podejrzenia sprzeniewierzenia przez obecnego wójta Mateusza Terelę 500 zł zbieranych przez gromadę na budowę nowej kaplicy. Warto zwrócić uwagę na pojawiające się słowo nowa sugerujące, że była wcześniej inna kaplica (wspomniana przez Konopkę).

Pierwsza rozprawa odbyła się 12 listopada 1756 roku. Przedstawiono sprawę księdzu kanonikowi Józefowi Łukaszkiewiczowi, a ten nakazał, aby zarówno oskarżający jak i oskarżony dostarczyli rozliczenia z finansów. To samo dotyczyło przysiężnego poborcy pogłównego, Antoniego Kowalczyka. Ksiądz kanonik naznaczył, że jeśli doszło do złamania prawa, to winny powinien bez zwłoki zwrócić pieniądze pod karą więzienia. Zapis ten znajduje się w Aktach sądowych z Biblioteki PAN w Krakowie.

Druga rozprawa odbyła się 8 marca 1757 r. Kazimierz Synowiec, Kazimierz i Mateusz Bujasowie, Kasper i Jakub Drapichowie oraz Damian i Antoni Kotarbowie występujący w imieniu całej gromady oskarżają wójta Mateusza Terelę, że z pieniędzy, które gromada składa na budowę nowej świątyni opłacił półroczny podatek tudzież wydał na inne cele. W czasie rozprawy wyszło na jaw spore niezadowolenie ze sprawowanego urzędu wójtowskiego, bo aż 30 gospodarzy podpisało pismo, że nie chcą tego wójta (nadmienić należy, że w tamtych czasach osobę na wójta wyznaczał kustosz katedry). Zarówno wójt jak i przysięgły poborca przedstawili szczegółowe wyliczenia przeprowadzonych operacji finansowych, z których jasno wynikało, że wójt nie wykorzystał pieniędzy na kaplicę w innych celach. Dowiadujemy się z tej rozprawy również, że na pokrycie gontem nowej kaplicy wykorzystano stare gonty z kaplicy wcześniejszej. Oskarżyciele musieli przeprosić wójta, zapłacić koszty procesowe, a na dodatek wyszło na jaw, że dwoje z oskarżających ścięło nielegalnie cudze drzewo orzechowe. Cała rozprawa zawarta jest w Aktach kustosza (własność rodziny Czerwińskich).

Acta iudicialia karta 69P

Acta iudicialia karta 70L

Acta iudicialia karta 70P

Acta iudicialia karta 71L

Pomimo ciągnących się jeszcze parę lat sporów z wójtem (które – jak już można było poznać z przedstawionego skrótu – miało bardziej charakter prywatnych porachunków, a nie faktycznej szkody) udało się postawić na placu w środku osady kapliczkę wykonaną z bali modrzewiowych. Kaplica zgodnie ze starym kanonem skierowana była ołtarzem w kierunku wschodnim. Na dachu znajdowała się barokowa wieża – dzwonnica, na której zawieszono odlany przez świątniczan dzwon. Dach pokryto gontem. Światło padało przez dwa duże okna położone tak na południowej, jak i na północnej ścianie. Każde okno podzielone było na 10 fragmentów. Od strony północnej była ponoć jeszcze mała zakrystia. Wizerunki kaplicy zachowały się na dawnych pieczęciach gromady z XIX w.

Pieczęć gromady z 1852 r.

Uroczyste poświęcenie kaplicy nastąpiło w dniu 7 maja 1767 r. w wigilię święta św. Stanisława, którego dokonał proboszcz z Mogilan, ks. Antoni Ćwierzowicz. Zaproszono proboszczów z dekanatu. W parafii w Mogilanach zachowała się odpowiedź na zaproszenie ks. Koźbiałowicza, dziekana i proboszcza z Sułkowic, który nie krył swojego niezadowolenia z faktu poświęcenia kaplicy w Świątnikach, sugerując, że może to zniechęcić świątniczan to płacenia rocznego taczma i prowadzić do oderwania się Świątnik od parafii w Mogilanach. Podczas poświecenia kazanie wygłosił ks. Ćwierzowicz przypominając o powinnościach świątniczan wobec swojej macierzystej parafii.

Rekonstrukcja pierwszej świątyni w Świątnikach

Proboszcz mogilański jasno określił regulamin funkcjonowania nowej świątyni. Msze święte miały być tu odprawiane tylko cztery razy w roku – 8 maja na św. Stanisława, 13 czerwca na św. Antoniego Padewskiego, 6 sierpnia na święto Przemienienia Pańskiego oraz 4 października na św. Franciszka z Asyżu. Prawo do odprawiania mszy mieli tylko proboszcz i wikariusze z Mogilan, choć w rzeczywistości nabożeństwa najczęściej odprawiali emerytowani księża i ojcowie zakonni. Ponadto proboszcz mogilański wybierał na okres jednego roku jedną osobę na dzwonnika. Podczas nabożeństw przygrywał organista na małym pozytywku. Pierwszym znanym organistą był nauczyciel Teofil Willimek.

Kaplica otrzymała patrona w postaci św. Stanisława. Jednakże co ciekawe, na kielichu mszalnym pochodzącym z tamtego okresu znajdowała się inskrypcja: Kielich ten sprawiony jest od całego zgromadzenia światniczanów do kaplicy stojącej we wsi Górkach nazwanej pod Tytułem N. M. Panny i św. Stanisława Biskupa i Męczennika, anno 1778 die 8 Mai. Poza kielichem kaplica posiadała 2 pary kryształowych ampułek oraz ufundowany strój liturgiczny (ornat, alba, komże) i mszał.

Kaplica przetrwała blisko 100 lat i została rozebrana w latach 60-tych XIX w po erygowaniu kościoła i parafii w Świątnikach. Po kaplicy pozostały:

  1. Dzwon z wieży kaplicy – dziś używany jako sygnaturka, jako jedyny przetrwał lata wojenne dzięki inicjatywie ks. Edmunda Brzostka, który w 1943 ukrył go na strychu kościoła pod gruzem, a zawiesił dzwonek szkolny. Niemcy zabrali pozostałe dzwony.
  2. Kielich mszalny z 1778 r. Wg opisu F. Batki powinien się znajdować wśród dóbr parafii, Batko cytuje inskrypcję z niego, jednakże na dzień dzisiejszy nie wiadomo, gdzie się znajduje.
  3. Plany budowy kaplicy. Wg. opisu F. Batki plany te wcześniej były w parafii w Mogilanach i zostały przekazane około 1970 roku do Świątnik (jeszcze za czasów ks. Brzostka). Jednakże nie wiadomo, co się dziś z nimi stało.
  4. Pieczęcie Gromady z roku 1827 i 1852 przedstawiające zewnętrzny widok świątyni. Wcześniejsza pieczęć z 1788 r, której nie zachował się wizerunek, ale znamy jej opis – przedstawiała konfesję św. Stanisława z katedry na Wawelu.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Wszystkie prace, artykuły i broszury traktujące o historii Świątnik lakonicznie stwierdzają: Świątniki zwane Górkami założono w XI w. Pierwszy tą tezę podał Franciszek Batko, jednakże jak za chwilę przestawię, jego argumenty nie są adekwatne do stanu wiedzy historycznej o tamtych czasach. Batko uznał bowiem, że Świątniki założono zaraz po ustanowieniu biskupstwa krakowskiego w 1000 r. Dotychczas nikt nie kwestionował tego toku myślenia. Może tylko dla tego, że wynik był dobry. Dla mnie to za mało.

Założenie osady to określenie czasu oraz sposobu. Żeby spróbować przybliżyć czas, w jakim w średniowieczu założono osadę Górki, należy bliżej przyjrzeć się historii katedry na Wawelu oraz historii kapituły krakowskiej. Zagadnienie to wbrew pozorom wcale nie jest proste i jak za chwile pokażę, niejedni już na tym zagadnieniu połamali zęby.

Pierwszą sprawą jest katedra na Wawelu. Należy jednak postawić pytanie, która, bo były w sumie trzy. Pierwsza była to katedra romańska pod wezwaniem św. Wacława, tzw. chrobrowska, bo budowana od 1020 roku po utworzeniu biskupstwa w Krakowie. Drugą katedrę, także romańską, zaczęto budować za panowanie Bolesława II Śmiałego, następnie kontynuowano budowę za czasów Władysława I Hermana (i stąd nazywa się ją hermanowską), by ostatecznie zakończyć budowę za Bolesława III Krzywoustego. Spłonęła w 1305 roku, ale jej zgliszcza doczekały jeszcze koronacji Władysława II Łokietka w 1320 roku. Następnie biskup Nanker zaczął budowę trzeciej katedry – gotyckiej. Nas interesować będzie katedra hermanowska.

Katedra romańska św. Wacława

Druga istotna kwestia konieczna do zdefiniowania na wstępie to kapituła katedralna krakowska. Było to kolegium prałatów i kanoników skupionych wokół biskupa. Proces tworzenia się kapituł był rozłożony w czasie, dlatego jeszcze trudniej jest dziś uściślić konkretne daty. Problem jest też to, iż w tamtych czasach wpisy do prowadzonych roczników nie przywiązywano do konkretnej daty tylko do osoby, a najwięcej informacji zawierały nekrologi. Pierwszym etapem do utworzenia kapituły krakowskiej było powstanie odrębnego od dóbr biskupich majątku. Pod koniec XI w kanonicy pozostawali wciąż we wspólnocie majątkowej z biskupem, który zarządzał jednym majątkiem kościelnym. Faktyczne utworzenie kapituły miało miejsce po nadaniu przez Bolesława III dóbr na uposażenie 20 kanoników, które nastąpiło zapewne w pierwszej dekadzie XII w, o czym świadczy wpis w Roczniku małopolskim:

Iste Boleslaus edificavit ecclesiam s. Wenceslai in Cracovia, canonicos XX instituit et regali munificentia dotavit

Majątek kapituły składał się z prebend oraz z majątku wspólnego (mensa communis). Każdy kanonik posiadał swoją prebendę, z której miał prawo otrzymywać korzyści. Prebendą mogła być cała wieś, jak również jej część, także prawo do pobierania dziesięciny, zapłaty w naturze czy wykonywania określonych obowiązków. Zaraz po nadaniu Bolesława napłynęły także liczne nadania świeckie i ostatecznie utworzono 36 prebend (30 prebend kanonicznych i 6 prałatowskich), która to liczba utrzymała się przez kolejne stulecia. Majątek wspólny kapituły składał się głownie z wsi prestymonialnych, z których dochody czerpała cała kapituła.

Kapituła wybierała ze swojego grona kustosza, którego zadaniem było dbanie o katedrę i skarbiec. Kustoszowi przysługiwała określona prebenda zwana kustodią. Od samego początku istnienia kapituły w skład kustodii wchodziły tzw. wsie świątnicze, czyli: Górki (Świątniki Górne), Trąbki, Szczytniki, Świątniki Dolne, Opatkowice oraz części wsi Chorowice i Zabierzowa Bocheńskiego. Kustodia była niejako ewenementem w stosunku do innych prebend, bowiem przeważnie prebenda składała się z jednej wsi, a wyjątkowo z dwóch, podczas gdy prebenda kustosza posiadała ich aż 5. Wynika to bowiem z tego, że w momencie powstania kapituły wszystkie wsie zamieszkałe przez świątników trafiły jaku fundus do kustodii. Otrzymujemy zatem pewnik, że na początki XII wieku Górki już istniały.

Herb Kapituły Krakowskiej

Nadmienić jeszcze trzeba, że wszystkie źródła dochodów, które złożyły się na uposażenie prebend, zostały przydzielone kanonikom w momencie formowania się kapituły przez biskupa. Wygląda więc na to, że Górki były wcześniej własnością biskupią i jako taka została przekazana kapitule na prebendę kustosza. Jak wspomniałem w artykule związanym z nazwą miejscowości, na pieczęci gromadzkiej z 1827 roku widniał napis „WIEŚ GÓRNE ŚWIĄTNIKI GRONT S. STANISŁAWA”. Być może legendarne przypisywanie naszej miejscowości do włości biskupa ze Szczepanowa (ok 1030-1079) jest nie tylko legendarne. Marcin Mikuła w swoim maszynopisie Ludzie i wydarzenia w Świątnikach Górnych 1888-1955 niestety z góry odrzuca prawdziwość tej legendy argumentując, że Świątniki nie należały do biskupstwa tylko do kapituły. Nie wziął jednak pod uwagę ani on, ani Batko, że w czasach św. Stanisława nie było jeszcze kapituły i jeśli Górki już istniały to należały do ogółu dóbr kościelnych pod zarządem biskupa.

Odniosę się przy okazji do często cytowanego tekstu z tzw. metryki józefińskiej z 1787 r, w którym podano: Wieś Górki Świątniki z chojności Mieczysława króla polskiego kościołowi katedralnemu na Zamku miasta Krakowa ku usłudze dane i zaznaczona. Nie można traktować tego tekstu jako źródłowego, gdyż jego pochodzenie nie jest w żaden sposób udokumentowane, a najprawdopodobniej pochodzi z relacji ustnych przekazanych władzom austriackim przez mieszkańców Świątnik. Bardzo szeroko uogólniając może być to nawet prawdą, bo za czasów Mieszka II (panowanie 1025-1031) trwały już rozpoczęte przez Bolesława Chrobrego nadania ziemi królewskich dla nowopowstałych biskupstw. Ale przeczy temu cytatowi fakt, że w tamtych czasach powstawały dopiero mury pierwszej katedry, więc nikt nie myślał jeszcze o ustanawianiu świątników. Dodam jeszcze, że brak jest zapisów, w jaki sposób stanowiono majątek nowego biskupstwa. Pierwszy bowiem zapis o darowiźnie dla kościoła wsi Chrobrów dotyczy Judyty, drugiej żony Władysława I Hermana, prawdopodobnie z początku XII w.

Aby dopełnić ramy chronologiczne opisywanych wydarzeń warto wspomnieć, że w dniu 27 sierpnia 1252 Bolesław Wstydliwy nadał na wiecu w Oględowie (a później potwierdził w Zawichoście i Chrobrzu) immunitet ekonomiczny i sądowy dotyczący części ludności w posiadłościach kapitulnych. Nie wiadomo czy immunitet ten objął też świątników – jeśli nie, to trzy lata później, 18 maja 1255 r w Baszowej uwzględnił już wszystkich mieszkańców dóbr kapituły. Potwierdzony został w 1258 na wiecu w Błoniu k. Sandomierza. W 1261 r Bolesław Wstydliwy powiększył dobra kapituły o pola ludzi książęcych w Szczytnikach z powodu sporów pomieszanie tychże pól z polami świątników szczytnickich. I jest to najstarszy udokumentowany zapis o świątnikach. Owszem istnieje z 1101 roku zapis z Inwentarza Skarbca Katedry Wawelskiej o tym, że pilnują go custodes, ale nie mamy pewności co do tego, o kogo chodzi. W dniu 6 grudnia 1279 roku książę przyznał kapitule 200 grzywien czynszu z żup bocheńskich. Z tychże przywilejów korzystać mieli także początkowo świątnicy, ale jak pisał Długosz, w XV w zaniechano już tego.

Na początku tego wątku pisałem, że istotny jest także sposób założenia osady, czyli jej lokalizacja. Górki założono na prawie polskim o strukturze tzw. wsi niwowej. Oznacza to, że cały obszar wsi został podzielony na dwie części. Pierwsza część to tzw. niwa domowa, czyli obszar wydzielony pod zabudowę. Z zapisów Długosza wynika, że w XV w była ta niwa podzielona na 12 kmieci, ale ponieważ taki stan utrzymywany był później przez wieki, to również prawdopodobne, że istniał od jej założenia. Długosz określił tą górecką niwę mianem siedliska. Układ zabudowań tworzył tzw. ulicówkę, czyli zabudowania były po obu stronach drogi. Początkowo zabudowania leżały wzdłuż głównego gościńca, ale wraz z wzrostem liczby mieszkańców z czasem zaczęła się tworzyć tzw. wieś wielodrożna.

Drugą część gruntów we wsi stanowiły pola uprawne, stawy i krzaki, które góreccy kmiecie mieli na własny użytek. Każdy z nich miał wydzielony pas gruntu, który uprawiał. W systemie niwowym pola nie były oddzielone miedzami, co wiązało się również z tym, że prace na polach wszyscy musieli wykonywać w tym samym czasie (stąd pochodzi słowo żniwa czyli przymus niwowy).

Podsumowując – za czasy lokalizacji Świątnik należy uznać koniec XI w.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Pierwszym tematem jakim się zajmę jest nazwa miejscowości – jak była i jaka jest.  Porównam teorie opracowane przez innych badaczy tego zagadnienia z wynikami moich własnych badań. W nawiasach [] będę podawał oryginalną pisownie nazwy miejscowości.

Nazwa Świątniki pochodzi od funkcji, jaką pełniła ta miejscowość w średniowieczu, tj. obsługi katedry na Wawelu (w tym pomoc podczas liturgii, dzwonienie, oprowadzanie pielgrzymów i stróżowanie katedry i skarbca). Osoby wykonujące te czynności nazywano świątnikami (łac. sanctuarii). Wiadomo również, że w średniowieczu osada ta nosiła nazwę Górki. Źródła pochodzenia tej nazwy można się tylko domyślać – zapewne osadę tak nazwano od falistego ukształtowania terenu. Śmiałą teorię na temat tej nazwy zaproponował regionalista Witold Szczygieł sugerując, że nazwa może mieć coś wspólnego z kopcami tudzież kurhanami. Jednakże brak jest na to dowodów, a o jedynych kopcach z tamtych czasów wiadomo tylko ze wspomnianego poniżej opisu Jana Długosza, który jednak wspomina tylko o kopcach granicznych.

Najstarsze znane materiały pisane podają nazwę Świątniki w roku 1389. Przytoczę tutaj fragment tego tekstu:

Swachna, Virchoslaua de Swatnik partem ipsarum in Ochonin pro X mar. Stasconi de Ochonin Sixstouicz vendiderunt,

co tłumaczy się, że Święchna i Wierzchosława ze Świątnik sprzedały swoją część w Ochojnie 10 marca Staszkowi Sykstowiczowi z Ochojna. Cytat ów pochodzi z najdawniejszych ksiąg sądowych krakowskich z lat 1374-1390.  Można zadać pytanie, czy aby na pewno chodzi o dzisiejsze Świątniki Górne, a nie o Świątniki Dolne koło Gdowa, jednak wspomnienie tutaj pobliskiego Ochojna daje tą gwarancję. Z resztą to nie jedyny cytat,w którym pada słowo „Światniki”

Również sądowe księgi grodzkie wspominają o Świątnikach [Svąthnyky] w sprawie z roku 1455 o nielegalny wyrąb dwóch dębów w przygranicznych Rzeszotarach przez kmiecia świątnickiego Jakuba Bochorka. Nota bene w sprawie tej zasądzał Jan Długosz.

Kolejna pozycja, to wspomniane Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis autorstwa kanonika krakowskiego Jana Długosza. Znajduję się tam dokładny opis beneficjów Diecezji Krakowskiej w Małopolsce, w tym także uposażenie Kapituły Katedralnej. Wieś Górki [Gorky] liczyła wówczas 12 kmieci zwanych też świątnikami (o samych świątnikach będzie później), którzy w ramach zwolnienia od płacenia dziesięciny, osepu i poradlnego zobowiązani byli do pilnowania i obsługiwania Katedry na Wawelu. Ponieważ w nie było tam folwarku, również nie musieli odrabiać pańszczyzny. Jedyną powinnością owych kmieci była roczna danina korca owsa od każdego kmiecia dla proboszcza w Mogilanach. Długosz opisuje również dokładnie granice wsi z Sieprawiem, Olszowicami, Lusiną i Rzeszotarami oraz wspomina o zatargach granicznych, których widocznym efektem było wzajemne niszczenie kopców granicznych.

Na podstawie dostępnych rejestrów poborowych udało się Adolfowi Pawińskiemu w 1886 roku przedstawić obraz województwa małopolskiego w 1581 roku. Występują tam Świątniki zwane Górką [Świąthniki alias Gorka] należące do parafii w Mogilanach w powiecie szczyrzyckim. Według tego spisu w Światnikach nadal było 12 zagrodników z rolą, 2 komorników (chłopów nie posiadających własnej ziemi mieszkających u gospodarzy) z bydłem, 2 komorników bez bydła, 3 rzemieślników i 1 muzykant.

W 1583 biskup krakowski Piotr Myszkowski wydał tzw. Dekret kompromisatorski kończący długi spór między świątnikami a księdzem Wojciechem Brodzińskim, który dzierżawił wówczas wsie świątnicze. Dokument ów wspomina mieszkańców Górek – Szymona Kotarbę i Jana Bedlę.

We wrocławskim Ossolineum zachował się rękopis rejestru podatkowego z 1629 roku, w którym jest  mowa ponownie o Świątnikach zwanych też Górką [Swiątniki als Gorka] i wymienia osobę Marcina Terelli (prawdopodobnie wójta), który zapłacił podatek za 12 zagrodników z rolami, 2 komorników z bydłem, 7 komorników bez bydła, 1 rzemieślnika i 1 muzykanta.

Rejestr poborów z 1629r z województwa krakowskiego

Księgi sądowe kustoszowskie obejmujecie okres 1717-1821 wymieniają nazwę Górki lub Górki Świątnicze.

Księga Kustoszowska

Na najstarszej mapie topograficznej z lat 1779-83 zanotowano SZWĄTNIKY. Od czasu wprowadzania nowego ładu administracyjnego w Galicji austriackiej nazwa Górki zaczyna znikać z oficjalnych dokumentów.

Pieczęć gromady sprzed 1788 opisana przez proboszcza Mogilańskiego zawierała nazwę Świątniki zwane Górki.

Górki Świątnicze pojawiają się w 1794 w liście Urzędu Gromadzkiego do proboszcza mogilańskiego, a także w austriackim spisie statystycznym Index Locorum omnium Galiciae, Lodomeriae atque ad huius calcem adjectu Bukovinae oraz na szczegółowej mapie Karte eines Theils von Neu oder West Gallicien z 1797 roku.

Pierwszy raz dzisiejsza nazwa [Świątniki grn.] pojawia sie w 1830 roku na mapie Polen, südliche Hälfte gegen Schlesichen & Oesterreich. Trzy lata wcześniej w 1827 r. używano już w Światnikach pieczęci z odwróconym szykiem, tj. WIEŚ GÓRNE ŚWIĄTNIKI GRONT S. STANISŁAWA. Późniejsza pieczęć gromady z 1852 posiada napis: GROMADA GÓRNE ŚWIĄTNIKI S STANISŁAWA.

Pieczęć gromady z 1827 r.

Pieczęć gromady z 1852 r.

Z powyższego zestawienia wynika, że nazwy Świątniki i Górki widnieją naprzemiennie od najstarszych czasów, aż do pierwszej połowy XIX wieku, przy czym nazwę Górki stosowano częściej w oficjalnych pozycjach – w nazwie urzędu, na pieczęciach oraz w pismach Kapituły. Dodawano sporadycznie także przymiotnik Świątnicze, który przysługiwał wszystkim wsiom świątnicznym (i tak były Trąbki Świątnicze i Szczytniki Świątnicze). Ostateczne przyjęcie nazwy miejscowości zawdzięczamy władzom austriackim, które w szeregu reform administracyjnych i podatkowych przyjęły nazwę Świątniki Górne, zmieniając równocześnie nazwę drugiej świątnickiej wsi na Świątniki Dolne.

Można również wysnuć wniosek, że nazwa Górki jest nazwą starszą (stąd jej pierwszeństwo w urzędowych pismach), a nazwa Świątniki pojawiła się w momencie przepisania jej na własność Kapituły Katedralnej. Kiedy tak się stało? Kiedy powstały Świątniki – o tym będzie kolejny artykuł.