Posts Tagged ‘kupcy świątniccy’

Opracował Jerzy Czerwiński

Chciałbym niniejszym artykułem poruszyć temat skrzętnie dotychczas pomijany przy opisie dziejów Świątnik, czyli jak wyglądało życie świątniczan, z czego żyli, kto sprawował władzę zwierzchnią i samorządową. Próżno dotychczas można było szukać wzmianki o lokalizacji Świątnik na prawie niemieckim. Postaram przybliżyć również ówczesne systemy administracyjne w odniesieniu zarówno do kraju, jak i samych Świątnik. Opiszę, jak zmieniała się zabudowa i co warunkowało te zmiany.

OD ŚREDNIOWIECZA DO HABSBURGÓW NA TRONIE

Niewiele można podać faktów z życia Świątnik – Górek w pierwszych wiekach od powstania osady, czyli począwszy od końca XI wieku. Historia powstania kapituły przy biskupstwie krakowskim dość jednoznacznie sugeruje, że Świątniki znajdowały się w dobrach kościelnych jeszcze przed jej utworzeniem, a mieszkańcy świadczyli posługę w katedrze pod nadzorem kustosza. Wraz z powstaniem kapituły, kustosz o godności prałata otrzymał w ramach swojej prebendy wszystkie wsie, z których wywodzili się katedralni świątnicy i tym samym Świątniki weszły w skład fundusu1 kustodii. Nie znamy początkowej liczby kmieci – świątników zobowiązanych do posługi w katedrze krakowskiej. Mogło być ich mniej niż w wiekach późniejszych.

W owych pierwszych wiekach istnienia osady kustosz jedynie czerpał materialne korzyści wynikające z wypłacanego w naturze czynszu. Władzę sądową otrzymał po przyznaniu przywilejów z 1252 i 1255 roku. Utrwaliła się liczba 12 świątników ze Świątnik, tj. każde z 12 siedlisk osady zobowiązane było wysunąć swojego przedstawiciela do obowiązkowej posługi w katedrze. Musiały minąć lata, zanim wykarczowano prastary las Czarnej Puszczy i przygotowano teren pod gospodarkę rolną, opartą wówczas na systemie przemienno-odłogowym, tj. uprawianiu kolejno przez 6-7 lat trzeciej części gruntu, pozwalając pozostałym ugorowanym polom odzyskać żyzność.

Analizując zmiany, jakie dokonywały się w okolicznych miejscowościach, można z pewnym przybliżeniem przyjąć, że pod koniec XIII wieku lokalizacja Świątnik została przekształcona na prawie niemieckim (magdeburskim) w wieś niwową. Struktura osady oraz jej położenie wokół szczytu masywu Pogórza Wielickiego sprzyjały takiemu przekształceniu miejscowości. Osada tego typu składała się z dwóch części – niwy domowej, czyli pewnej wydzielonej strefy przeznaczonej tylko pod zabudowę oraz z niwy uprawnej otaczającej zabudowania.

W Świątnikach niwą domową określano mianem siedlisk, o czym wspomina m.in. Długosz w Liber beneficiorum. Siedlisk tych było 12, ale nie był to podział na równe części, o czym świadczą opłaty czynszowe – 8 siedlisk płaciło kustoszowi czynszu po 1/2 grzywny, a pozostałe 4 po 1/4 grzywny. Miarą zamożności była liczba sztuk posiadanego żywego inwentarza. Ponieważ granica między częścią mieszkalną a częścią uprawną była bardzo sztywna i przestrzegana, do końca XIX wieku Świątniki zachowały swój niwowy charakter, czego cechą charakterystyczną było znaczne zagęszczenie zabudowy rozwijającej się wsi. W centralnym punkcie osady znajdowała się studnia opisywana jeszcze w XIX wieku (jedna z lokalnych tradycji podaje, że studnia ta została zasypana, a w jej miejscu postawiono figurę św. Floriana). Siedliska obejmowały swym zasięgiem obszar Zboisk, Gwoźnicy, okolice Rynku oraz najbliższe centrum części Kosterki i Wąwozu. Między gęstą zabudową powstała pajęczyna ulic, a taki typ urbanistyczny określa się mianem ulicówki.

Tereny rolne otaczały wokół osadę z wyjątkiem jarów i wąwozów, których otoczenie stanowiły krzewy. Tych było niemało, co nie uszło obserwacji Jana Długosza, który pisał: habet etiam praedicta villa bona virgulta pro sanctuariorum necessitate, czyli „Ma owa wieś piękne krzaki na potrzeby świątników”. Krzewy zapewniały wiklinę, chrust oraz materiał do prostych konstrukcji. Poza tym tereny zakrzewione pod względem podatkowym traktowano na równi z gruntami ornymi. Jeszcze pod koniec XX wieku wielu mieszkańców chodziło „do krzoków” zbierać potrzebne surowce.

Istniejące przed przekształceniem wsi gospodarstwa rolne zostały scalone w jeden wspólny dla całej osady obszar. Wprowadzono znacznie wydajniejszy system agrarny w postaci trójpolówki, tj. dzielono pola na 3 części i następnie pierwsze obsiewano jesienią zbożem ozimym, drugie wiosną zbożem jarym, a trzecia przez rok była ugorowana stanowiąc jednocześnie pastwisko. Pola nie były wydzielone dla poszczególnych mieszkańców miedzami, lecz każdy użytkował określony pas ziemi od początku do końca pola, a dla uniknięcia ewentualnych rozbieżności pasy wydzielano żerdziami. O ile urzędowo stosowano miary powierzchni takie jak morgi (mórg chełmiński liczący 0,5985 ha) i łany (mniejszy, chełmiński liczący 30 mórg oraz większy, frankoński mający mórg 48), ludność przy określeniu wielkości pola posługiwała jednostkami długości opisującymi szerokość pola w skibach, łokciach (0,60 m), prętach (2 kroki, czyli 4,466 m), czy zagonach (pas pola szerokości najczęściej 6 skib, czyli jednego kroku 2,233 m). Większe długości wyrażano w sznurach (10 prętów, czyli 44,665 m) oraz w stajach lub stajaniach (3 sznury, czyli 133,996 m). Wobec braku miedz istniała konieczność, aby wszelkie prace dokonywane przez uprawiających pole były wykonywane w tym samym czasie.

Oprócz wspomnianych pól i krzaków na północy oraz na południu Świątnik znajdowały się stawy rybne położone w pobliżu potoków. Do dziś zachowała się miejscowa nazwa Stawiska określająca łąki w północnej części Gwoźnicy. Stawy te jednak nie były zbyt liczne, gdyż ukształtowanie terenu nie pozostawiało zbyt wiele miejsca na ich usytuowanie, a także żadne zobowiązanie w naturze świątnickich kmieci nie było wyrażone w rybach. Ze stawów, podobnie jak z pól, korzystała zapewne solidarnie cała osada.

Świątnicka wspólna niwa rolna miała swój podział odpowiadający 12 siedliskom. Tereny użytkowane rolniczo (łącznie z krzakami) wraz z siedliskami tworzyły zagrody, a ich nazwy pochodziły od nazwiska władającego nimi danego rodu świątnickiego. Czy zagrody stanowiły jeden ciągły obszar gruntu? Dotychczas odpowiadano na takie pytanie twierdząco i próbowano lokalizować konkretne zagrody w odpowiednich częściach Świątnik. Jednakże w XVIII wieku zagrody nie stanowiły już jednego, oddzielnego obszaru gruntu, lecz były między sobą wymieszane. Świadczą o tym zapisy w księgach sądowych kustosza katedry krakowskiej, które zawierają najwięcej informacji o strukturze własnościowej gruntów z dostępnych źródeł. Przykładowo grunty zagrody Synowcowskiej leżały m.in. na Wstroniu, Leńcach i Kopaniu, a Zaczkowskiej na Michałce, Wądołach i Zboiskach. Być może na skutek zawierania przez wieki małżeństw głównie wewnątrz tej samej społeczności doszło do porozdzielania niegdyś jednolitych gruntów zagród.

Zarówno najstarszy dokument wspominający o Świątnikach, jak i ostatnie materiały z czasów rządów kustosza katedralnego, wspominają pojęcie cząstki gruntu, występujące we wsiach niwowych i opisujące konkretny pas gruntu rolnego, który dana osoba posiadała i obrabiała. Początku i końca takiego pasa nie było potrzeby definiować, gdyż zawsze dotyczyło to po prostu początku i końca pola, które mogły stanowić np. linia zabudowy, droga, las, potok czy granica wsi. Ewentualny podział następował jedynie wzdłuż pola (względem szerokości cząstki).

Rolnictwo było podstawą świątnickiej egzystencji także w wiekach XVII i XVIII, czyli w erze intratnego płatnerstwa i kowalstwa. U schyłku I Rzeczypospolitej, gdy połowa mieszkańców zajmowała się produkcją zbroi, broni i wszelakich wyrobów żelaznych, wobec kontrolowanego przez kustoszów rynku zbytu towarów (zgodnie z ustawą magistrów płatnerskich góreckich z 1755 roku każde podejmowane zlecenie płatnerskie musiało być zgłoszone urzędowi wójtowskiemu i jawne wobec pozostałych magistrów) oraz mało rozwiniętego handlu, świątniczanie poprzez uprawę roli musieli sami sobie zapewnić wyżywienie, a także opłacić należne podatki w naturze.

Własność gruntów. Grunty w średniowiecznych Świątnikach należały do mieszkańców, którzy mogli dowolnie nimi rozporządzać. Przeniesienie własności odbywało się albo przed samym kustoszem, albo przed urzędem wójtowskim, po czym wójt był zobowiązany następnie przedstawić kustoszowi ową umowę. Nie były z racji tego pobierane dodatkowe opłaty, aczkolwiek prowadziło to do kontroli, czy cena z umowy sprzedaży nie jest zawyżona lub zaniżona. Oczywiście dochodziło do umów pozaurzędowych, ale ich ryzyko polegało na tym, że w razie późniejszych dochodzeń np. spadkowych, ważniejsze były te umowy, które zawierano przed kustoszem (na zbliżonych zasadach funkcjonuje dziś rękojmia ksiąg wieczystych). Poza umowami kupna-sprzedaży grunty można było również zastawić pod pożyczkę lub jako spłatę długu. Tu również zalecane było poinformowanie o tym kustosza albo wójta i przysiężnych, aby mogli później świadczyć. Należy też zwrócić uwagę na równość mężczyzn i kobiet wobec prawa rozporządzania swoimi dobrami, o czym najlepiej świadczy najstarszy wpis dotyczący Świątnik z 1389 r., w którym sprzedającymi są dwie świątniczanki.

Warto zwrócić na uwagę na zasady dziedziczenia gruntów. Grunty dziedziczyło się zarówno od strony ojca, jak i matki. Rozróżnienie to było bardzo istotne zwłaszcza w sytuacji, kiedy dochodziło do wielokrotnych małżeństw dokonywanych po śmierci wcześniejszego małżonka. Właściwie do połowy XIX wieku przeciętna rodzina świątnicka posiadała 2-3 dzieci łącznie z rodzeństwem przyrodnim. Wobec znikomej wiedzy medycznej duża śmiertelność dotykała zwłaszcza dzieci i kobiet. Po rodzicach ziemie przechodziły na dzieci. Jeśli umierał ojciec, ziemie przekazywane były dzieciom, natomiast matce zostawała ta część, która stanowiła jej wiano. W związku z liczną pajęczyną powiązań genealogicznych istniało wiele lokalnych zasad i zwyczajów dotyczących sposobu przekazywania ziemi np.: według zwyczaju y ustaw świątnickich szczytnickich i góreckich, kiedy wdowiec pannę bierze za żonę, to iey trzecią część tych pieniędzy, których rola ta wart na którey siedzi, za wiano dać powinien.2 Powyższe prawo miało chronić kobiety w razie przedwczesnej śmierci małżonka.

Administracja. Świątniki przez wieki terytorialnie znajdowały się w województwie krakowskim i powiecie szczyrzyckim. Miało to jedynie znaczenie przy ściąganiu podatków państwowych. Mniejszymi jednostkami podziału kraju były parafie (fary), a Świątniki do czasu tworzenia kapelanii w 1846 roku należały do parafii w Mogilanach wraz Włosaniem i Konarami.

Urząd wójta wywodził się ze wspomnianego niemieckiego prawa lokalizacji i dotyczył przedstawiciela zarządcy ziem, którym w przypadku Świątnik był kustosz krakowskiej katedry. W księgach sądowych kustosza przedstawiono sposób wybierania wójta oraz przebieg jego zaprzysiężenia. Mieszkańcy Świątnik mogli kustoszowi przedstawić swoich trzech kandydatów na wójta, ale ostateczny wybór należał do kustosza, jak również mógł on w sytuacji, gdy nie podobały mu się kandydatury, wybrać samemu. Kadencja trwała rok, przy czym w razie niewywiązywania się wójta ze swojego urzędu, kustosz mógł w każdej chwili złożyć go ze stanowiska.

Wójt realizował władzę wykonawczą kustosza w osadzie. Odpowiedzialny był za ściąganie podatków, czynszów oraz zobowiązań wsi wobec kustosza, proboszcza i władzy świeckiej. Prowadził poprzez pisarza urzędowego zapisy na wzór akt sądowych kustosza i mógł rozstrzygać w sprawach spornych mniejszej wagi. Z pełnionym urzędem nie wiązała się zbytnia gratyfikacja ze strony kustosza, a obowiązków było niemało, które trzeba było pogodzić z pracą na roli oraz zleceniami płatnerskimi. Reszta mieszkańców nierzadko wyrażała swoje niezadowolenie wobec urzędowych czynności wójta poprzez rękoczyny łącznie z ciężkimi pobiciami. Za uchylanie się wójta od objęcia urzędu i wypełniania swoich obowiązków groziły poważne kary cielesne.3

Wójt działał zgodnie z ustalonymi zasadami wywodzącymi się z reguł prawa magdeburskiego, czyli lokalizacyjnego prawa niemieckiego, o czym najdobitniej świadczy poniższy cytat z Akt sądowych kustosza katedry krakowskiej:

Po takowey przysiędze, według prawa y porządku Magdeburskiego opisaney, a przez wyzey wyrażonych urzędników wykonaney, temu urzędowi przysiężnemu punkta czyli postanowienia maiące moc prawa, do zachowania Zwierzchność y władza kustoszowska podała y naznaczyła w niżey opisany sposób.

1mo. Wóyt nie powinien żadnych spraw sądzić bez przysiężnych namniey dwóch, y bez pisarza aktowego, ani żadnych transakcyi czynić bez nich.

2do. Wóyt nie powinien się uwodzić faworem, pokrewieństwem, przyiaźnią lub nieprzyiaznią lub passyą, niecierpliwością, ale według prawa y świętey sprawiedliwości ma sądzić.

3tio. Wóyt iako też y przysiężni żadney kary lub pobicia nie powinni sami sobie czynie prywatnie albo z passyi, rankoru, gniewu, ale urzędownie lub przez dekret wykraczaiących według miary występku y prawa karać maią, y dekreta wszytkie tak kustoszowskie z appellacyi, iako tez wóytowskie do exekucyi swoiey przyprowadzać, aby przez takowy rygor sprawiedliwość y prawo zachowane było.

4to. Pisarz przysiężny urzędowny wszytkie sprawy, terminy prawne y dekreta w ksiąszkę, to iest w akta urzędowne swoie oprawne powinien zawsze pisać y one konnotowac y z akt komu się trafi potrzeba, osobliwie z appellaciy do sądów kustoszowskich wypisywać y one sumiennie wydawać przy bytności y z wiadomością wóyta y przysiężnych.

5to. Pisarz przysiężny urzędowny od zapisania skargi aktora y odpowiedzi pozwanego od inkwizycyi, od dekretu, od napisania iakiego zapisu, testamentu, komplanacyi, zgody y iakiegokolwiek pisania osobliwą, według pomiarkowania pracy swoiey, powinien mieć zapłatę.4

Jak wyżej wspomniano, w skład urzędu wójtowskiego wchodziło sześciu przysiężnych oraz pisarz przysiężny. Wybór urzędników należał oczywiście do kustosza, ale mieszkańcy wsi mieli prawo przedstawienia swoich kandydatów, a tych przeważnie było 12. Rola przysiężnych ograniczała się głównie do funkcji mężów zaufania, którzy zapewniali sprawiedliwy i bezstronny przebieg procesu przed wójtem, poświadczając to znakiem krzyża w księgach wójtowskich. Zapisy w księdze prowadził pisarz przysiężny – wybór jego był przeważnie bardzo ograniczony, gdyż najczęściej był jedyną osobą we wsi posiadającą umiejętność czytania i pisania. Wobec czego ciążyła nad nim wielka odpowiedzialność, by zapisy był prowadzone bezstronnie i zgodnie z relacją stron, które nie były w stanie zweryfikować poprawności zapisów.

 7330 (76). Ponieważ gromada obywatelów wsi Górek, z rozkazu Zwierzchności kustoszowskiey katedralney Krakowskiey podała na wóyta kandydatów trzech, z których iest obrany Ian Knapczyk dawny wóyt, na przysiężnych podała gromada na piśmie 12 kandydatów, z których są obrani przez Zwierzchność kustoszowską sześciu, to iest: Iakub Buias, Mateusz Popek, Stanisław Bodzon, Ierzy Cholewa, Balcer Bodzon y Sebastyan Kotarba na przysiężnego, oraz y za pisarza urzędowego, iako umieiący pisać, którzy na ten rok 1762 obrani przez Zwierzchność kustoszowską osobiście stawaiący przysięgę klęcząc na krucyfixie Chrystusa Pana, przez położenie dwóch palców od prawey ręki sądownie według roty, w porządku prawa Magdeburskiego opisaney, wykonali, co się w aktach ninieyszych konnotuie.5

Oczywiście bywały pewne odstępstwa od ogólnie przyjętych zasad, czego najlepszym przykładem był okres, od kiedy w 1723 roku kustodię przejął ks. Sebastian Komecki.6 Szczegółowo opisałem o tym przy omawianiu sporów między świątnikami a kustoszami. Wobec niezgody z ludnością podległych mu wsi Komecki zdecydował się umieścić na wójtowskich urzędach wsi świątniczych swoich ludzi, przez co w Świątnikach niepodzielnie przez kilkanaście lat „panował” Walenty Jarski. Jak wynika z Akt sądowych, jego relacje z mieszkańcami nie były łatwe, czego przykładem jest obdukcja kustosza po tym, kiedy „całą gromadę osiemdziesiąt siedem chłopa zwaliwszy, przymuszali rozciągnowszy go dla sromoty na kupie gnoiu wszyscy”, w wyniku czego „ciało iego zczerniałe y do kości obite bardzo spuchłe, zaś piersi pogniecione spuchłe, głowa potłuczona”.7 Pomimo takich sytuacji dorobił się niemałego majątku (sądząc z ilości dokonywanych przezeń transakcji handlowych i udzielanych pożyczek pod zastaw), dwukrotnie się ożenił i zostawił po sobie jedną córkę.

Liczba mieszkańców. W wiekach średnich przeprowadzano sporadyczne „liczenie głów”, jednakże sumowano dane do całego powiatu. Ponadto niewiele mamy danych do określenia liczby mieszkańców w czasach Królestwa. Lokalizacyjny podział na 12 gospodarstw oznaczał zapewne około 100 mieszkańców (zakładając gospodarstwo 8-9 osobowe) pod koniec XIII wieku. Gospodarstwa sukcesywnie się rozrastały. Wspomniany kustosz Sebastian Komecki wymienia w 1739 roku, że faktycznych gospodarstw było ponad 60. Znamy również z Akt sądowych liczbę wszystkich mężczyzn w Świątnikach ok. 1730 roku, a mianowicie 87. Czterdziestu mężczyzn podpisało się pod ustawą płatnerską.

O świątnickim ubiorze zdanie jedno. Należałoby założyć, że mieszkańcy Świątnik nosili stroje podobne do ubiorów podkrakowskich włościan. Poniższy cytat z rozprawy przed sądem kustoszowskim, która dotyczyła zwrotu odsetek za pożyczkę gotówkową, wspomina o posiadanych przez mieszkańców Świątnik strojach:

A że tenże Woyciech Kotarba nie kontęnt z tego, że mu dała żupan, kontusz y spodnie żona nieboszczyka Antoniego y dlatego ich do chałupy odniozł.8

O ile w dawnej Polsce bogate włościańskie sukmany nazywano żupanami, to kontusz był już typowym strojem ówczesnej szlachty.

Zabudowania. Typowa wiejska chata miała niewielkie wymiary i zbudowana była z drewnianych belek o konstrukcji sumikowo-łątkowej lub wieńcowej. W środku najczęściej była tylko jedna izba oraz sień z wejściem połączona z częścią gospodarczą. Dachy kryto głównie strzechą. Oprócz budynków mieszkalnych co najmniej od XVI wieku we wsi znajdowała się karczma, którą w 1532 roku z rąk miejscowych wykupił kustosz, kontrolując odtąd handel i produkcję alkoholu. Kustosz Sebastian Komecki szczególnie chciwie próbował wykorzystywać posiadane prawo propinacji do ucisku świątniczan, wobec czego doszło do podpalenia karczmy. Odbudowana karczma przetrwała do czasów rozbiorów Polski. Co najmniej od XVII w. na świątnickim „rynku” znajdowała się drewniana kapliczka, a następnie wybudowana i poświęcona w 1767 roku pierwsza świątynia wykonana z modrzewiowych bali i kryta gontem.

Ryc. 1. Świątnickie chaty (1965 r.)

Ryc. 1. Świątnickie chaty (1965 r.)

POD RZĄDAMI AUSTRII

Ryc. 2. Pieczęć urzędowa starostwa w Podgórzu.

Ryc. 2. Pieczęć urzędowa starostwa w Podgórzu.

Administracja samorządowa w Galicji. Bezpośrednio po przejęciu w 1772 roku przez Austrię Galicji przez krótki czas okupacji, władza administracyjna tymczasowo znalazła się w rękach dowódców armii austriackiej. Kolejnym etapem było mianowanie przez Marię Teresę pierwszego gubernatora hr. Antoniego Pergena. W ramach tworzonego na nowo ustroju i aparatu administracyjnego podzielono Galicję na mniejsze okręgi. Pierwszy system administracji był dwustopniowy – kraj podzielono na 6 większych obszarów zwanych cyrkułami (Kreise), a te na 59 dystrykty lub też okręgi (Kreisdistricten). Braki kadrowe i finansowe nie pozwoliły jednak utworzyć tak rozbudowanej administracji, skutkiem czego w marcu 1775 roku przeorganizowano granice cyrkułów oraz zmniejszono liczbę dystryktów do 19, a w marcu 1782 roku całkiem je zlikwidowano. Jednocześnie zaproponowano nową strukturę: podział na 18 cyrkułów bezpośrednio podlegających Gubernium we Lwowie. Stolicami cyrkularnymi były: Myślenice, Bochnia, Nowy Sącz, Tarnów, Rzeszów, Dukla, Przemyśl, Sambor, Lesko, Tomaszów, Zamość, Bełz, Lwów, Złoczów, Brody, Halicz, Zaleszczyki i Stanisławów. Liczba cyrkułów zmieniała się w zależności od sytuacji politycznej Austrii i wynosiła od 16 do 24. W 1809 roku do Galicji przyłączono nowe ziemie i powstały cyrkuły ze stolicami w Krakowie, Białej Podlaskiej, Kielcach, Lublinie i Końskich. W 1850 r. powrócono do dwustopniowego podziału na 19 cyrkułów i 178 urzędów powiatowych. W 1860 r. połączono cyrkuł krakowski i bocheński tworząc nowy ze stolicą w Krakowie. Od 1867 roku (ustawą z 12 sierpnia 1866 r.) zlikwidowano ostatecznie cyrkuły, tworząc początkowo 74 powiaty (w 1914 roku było ich 82).

Na czele cyrkułu stał starosta (Kreishauptmann), który kierował pięcioma resortami swojego urzędu: populare (imigracja, emigracja, ruch ludności), militare (pobór do wojska, kwaterunek wojsk), commerziale (rolnictwo, handel, przemysł, komunikacja lądowa), camerale (podatki i ich egzekucja) oraz politicum (nadzór na kościołem, duchowieństwem, wyznaniami, policja, oświata i szkolnictwo).

Cyrkuły stanowiły zwierzchnią władzę wobec miejskich magistratów oraz wiejskich dominiów. Na czele administracji miejskiej stał burmistrz lub prezydent (w większych miastach), wybierany początkowo po staropolsku na kadencje, ale władze austriackie szybko zmieniły ten zwyczaj i odtąd stanowiska te otrzymywano z nominacji, często także dożywotnio. System dominiów wiejskich przyszedł z Czech i Moraw – władza państwowa przekazywała jednemu ziemianinowi (szlachcicowi) klucz dóbr ziemskich (Bezirk) pod jego władzę administracyjną i sądowniczą oraz zwierzchność nad włościanami. Ustawa z 12 sierpnia 1866 r. zniosła dominia wiejskie i ustanowiła gminy i powiaty.

W Świątnikach pierwsza dekada okupacji austriackiej nie zmieniła nic z dawnych porządków. Administracja austriacka istniała tylko na papierze, a kustosz krakowski nadal sprawował swoją zwierzchność. Stan ten odmienił się w 1782 roku, gdy Józef II (święty cesarz rzymski i arcyksiążę Austrii) zlikwidował dobra kościelne przy diecezji krakowskiej. Świątniki trafiły tymczasowo na własność tzw. kamery, czyli cesarskiego urzędu, który zarządzał dobrami państwowymi. Następnie zostały włączone do klucza byszyckiego, w którym były do 3 marca 1798 roku, kiedy to za sumę 43 tys. guldenów zostały wraz Wrząsowicami, Byszycami, Świątnikami Dolnymi, Szczytnikami i Trąbkami zakupione przez Łukasza z Lubrańca Dąmbskiego. Wsie te zostały następnie odkupione przez braci Jana (1732-1804) i Piotra (1735-1801) Konopków herbu Nowina, których rodzina niegdyś pochodziła z ziemi łomżyńskiej, a której dwór znajdował się w pobliskich Mogilanach. Rodzina ta cieszyła się przychylnością dworu cesarskiego, będąc dzierżawcą żup solnych w Wieliczce i Bochni tak, że w 1791 roku bracia otrzymali od Leopolda II (świętego cesarza rzymskiego, króla Niemiec i arcyksięcia Austrii) tytuł barona. Konopkowie utworzyli dominium z klucza biskupickiego składającego się ze wsi: Biskupice, Byszyce, Szczytniki, Świątniki Dolne, Świątniki Górne, Trąbki i Wrząsowice. Kolejnym dziedzicem klucza został Antoni (1790-1852) syn Piotra, a po nim jego syn Henryk (1821-1892).

Prawa rodziny Konopków do Świątnik były w gruncie rzeczy podobne to praw kustoszów krakowskich, ze znacznie mniejszymi korzyściami, które ograniczały się do prawa propinacji, czyli wyłączności na produkcję i handel alkoholem. Zyski musiały być niewielkie (karczma została już wcześniej zlikwidowana), gdyż w 1856 roku baron Henryk Konopka zgodził się na wykupienie przez gromadę swoich praw za jedynie 1650 guldenów, co rekompensowało grunt po karczmie. Gromada przejęła również obowiązek finansowania edukacji w miejscowości, co w tamtym czasie oznaczało pensję na organisty uczącego w szkółce parafialnej. Formalnie Świątniki nadal pozostawały w kluczu biskupickim do czasu reformy dokonanej przez cesarza Franciszka Józefa I związanej z utworzeniem dualistycznej monarchii austro-węgierskiej w 1867 roku. Przynależność administracyjną Świątnik przedstawia poniższe zestawienie:

1773-1775 cyrkuł bocheński, okręg Wieliczka.

1775-1782 cyrkuł kazimierski, okręg Wiśnicz.

1782-1860 cyrkuł bocheński.

1860-1867 cyrkuł krakowski.

1867-1897 powiat wielicki

1897-1918 powiat podgórski

W 1867 roku Świątniki stały się oficjalnie gminą wiejską z urzędem wójtowskim i radą gminną. Do tego czasu świątniczanie nadal wybierali wójta i przysiężnych jak za czasów kustoszowskich (jako przedstawicieli rodu Konopków), a wójt nadal prowadził swoją urzędową księgę, kontynuując wpisy w księgach kustoszowskich (stąd też w księdze Akta sądowe kustosza krakowskiego z lat 1717-1782 znajdują się wpisy nawet z 1815 roku, inne wpisy były dokonywane w dawnych księgach gromadzkich oraz na luźnych kartach). Pomimo tego, że formalnymi zarządcami byli Konopkowie, najwidoczniej na rękę było im posługiwanie się dawnym staropolskim aparatem urzędniczym, który jednak nie był uwzględniony w austriackich strukturach władzy samorządowej. Po wejściu reformy administracyjnej świątniczanie mogli samodzielnie wybierać wójta oraz radę gminną, która składała się z trzech kół, z których każde liczyło po 6 radnych. Przeprowadzone wybory zatwierdzało starostwo powiatowe. Wójt miał do dyspozycji zastępcę, pisarza oraz asesora.

Lokalny Związek Świątnicki opisywał szczegółowo kulisy wyborów na wójta i radnych w 1911 roku. Dla świątniczan stanowiska urzędnicze były bardziej formą podkreślenia swojej pozycji w społeczeństwie czy nawet awansu, niż chęci prowadzenia określonej polityki korzystnej dla miejscowości, w rezultacie czego chętnych na stanowisko wójta było ponad stu mężczyzn, a na radnych prawie wszyscy uprawnieni do głosowania mężczyźni. Wyłonieni zwycięzcy reprezentowali ułamek społeczeństwa. Świątniczanie mogli także kandydować i wybierać władze powiatowe.

Na koniec warto zaznaczyć, że świątnicki urząd gminny zaliczał się do biedniejszych w Galicji. W tamtych czasach gminy mogły czerpać dochody z prowadzonej przez siebie gospodarki, bowiem z podatków zasilano głównie skarb krajowy i państwowy. W rzemieślniczych Świątnikach gmina posiadała jedynie jedną rzeźnię, która przynosiła więcej strat niż zysków, korzystała z udzielania koncesji na szynk, natomiast musiała dofinansowywać szkolnictwo, a i dotacje państwowe związane z budową i rozbudową szkoły ślusarskiej, wiązały się z odpowiednim wkładem własnym gminy.

Mapa Galicji, Lodomerii i Bukowiny z podziałem administracyjnym z 1855 r.

Ryc. 3 Mapa Galicji, Lodomerii i Bukowiny z podziałem administracyjnym z 1855 r.

Rolnictwo. Austriacy wraz ze wprowadzeniem pierwszego podatku katastralnego wymusili dokonanie znacznych zmian w strukturze agrarnej. Zniesiono podział jednej niwy na 12 części i utworzono 6 niw nazwanych od nazw lokalnych: Ogrody, Dział, Zagrabie, Michałka, Zboiska i Postronie. Pomierzono grunty podlegające podatkom, określając ich powierzchnie w morgach dolnoaustriackich, gdzie 1 mórg (Joch) odpowiadał 1600 wiedeńskim sążniom kwadratowym, co wynosi 0,5756 ha. Do gruntów podlegających podatkowi należały: pola orne, łąki i ogrody, pastwiska oraz lasy. Ponieważ wciąż stosowano trójpolowy system upraw, określono wielkości zbiorów łącznie z ostatnich 3 lat. I tak z 369 mórg 761 i 5/6 sążni kwadratowych gruntów ornych (212,6205 ha) zbierano 142 korce9 i 5/64 (półgarncy) pszenicy, 1600 korców i 16/64 żyta, 739 korców i 55/64 jęczmienia oraz 3530 korców i 48/64 owsa; z 280 mórg 203 i 4/6 sążni kwadratowych łąk (161,2032 ha) zbierano 408,16 cetnara10 siana i 40,29 cetnara potrawu; 115 mórg i 387 sążni kwadratowych świątnickich lasów (66,3177 ha) rocznie dawało 57 i 69/80 sążni sześciennych drzewa miękkiego. Łączna powierzchnia pomierzonych gruntów wyniosła 703 morgi i 151 4/6 sążnia kwadratowego, co odpowiada 404,6056 ha. Powyższe liczby określające zbiory jednoznacznie podkreślają niską jakość i wydajność gruntów ornych.

Sam system opodatkowania gospodarstw rolnych dzielił gospodarstwa pod względem dochodu uzyskanego z gruntu na dwie kategorię, dla których rozgraniczającym progiem była wartość dochodu 10 guldenów. Podatek dzielił się na dwie kategorie: z tytułu odsetek (aufgrund Zins) oraz w naturze (An Zins Haber in Natura). Podczas dokonywania pierwszego spisu najbogatszym mieszkańcem był Jan Słomka, zamieszkały w domu nr 2 na Dziale, który płacił rocznie 38 guldenów 4 krajcary i 5 fenigów11 podatku z ról, 4 guldeny 10 krajcarów 3 fenigi z łąk i ogrodów, 54 krajcary z pastwisk. Do tego dochodził także czynsz 7 guldenów i 7 krajcarów oraz podatek w naturze 12 krajcarów i 7 fenigów. Także osoby nieposiadające gospodarstw rolnych (chałupnicy i komornicy) dla celów podatkowych zostały podzielone na dwie grupy pod względem zamożności. Miały obowiązek odpracowania podatku w folwarku właściciela klucza, ale ponieważ w Świątnikach folwarku nie było, przeliczano to na wartość robocizny i stawki te wynosiły odpowiednio 5 guldenów 36 krajcarów oraz 2 guldeny 48 krajcarów. W 1787 roku w Świątnikach było 4 chałupników i 2 komorników.

Drugi kataster założony w Świątnikach w 1847 roku zaczął się od szczegółowego opisania każdej parceli – określenia właściciela oraz rodzaju i jakości gruntu. Szczegółowy pomiar wykazał w Świątnikach gruntów ornych 528 mórg (303,8450 ha), łąk i ogrodów 60 mórg (34,5278 ha), pastwisk 91 mórg (52,3672 ha) i 63 morgi lasów (36,2542), co dało łącznie 742 morgi (426,9942 ha) gruntów podlegających podatkowi. Zwiększyła się znacznie ilość gruntów ornych kosztem łąk i pastwisk. Gdyby można było dysponować danymi ilości żywego inwentarza z końca XVIII wieku, to z pewnością odnotowano by duży jej spadek. W 1900 roku w Świątnikach było zaledwie 18 koni, 165 sztuk bydła i 32 świnie. Wiązało się to w dużej mierze z odchodzeniem świątniczan od konieczności uprawy roli w sytuacji, kiedy można kupować żywność, wymieniać za wykonane ślusarskie produkty lub kupować za zarobione z własnej sprzedaży pieniądze. Gospodarstwa rolne stopniowo kurczyły się, ale pola nie leżały odłogiem, gdyż powszechne było wynajmowanie pól pod uprawę mieszkańcom sąsiednich wsi. Wyjątkiem były gospodarstwa prowadzone przez zamożnych świątniczan, w tym kupców świątnickich, które zwiększały swoje areały.

Ponieważ w wieku XIX i XX większość świątniczan trudniła się rzemiosłem, praca w polu stała się domeną głównie kobiet. Rodziny ślusarzy powiązane umowami z konkretnymi kupcami bardzo często pomagały także obrabiać im pola, w zamian za udział w płodach.

Ryc. 4 Rynek w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Ryc. 4 Rynek w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Zabudowa. Do 1900 roku Świątniki pomimo podwojenia liczby domów mieszkalnych nie zwiększyły znacząco swojej powierzchni terenów zabudowanych, co oznaczało znaczne zwiększenie gęstości zabudowy. To, czym wyróżniało Świątniki od większości galicyjskich wsi, była znaczna przewaga ilości domów mieszkalnych nad budynkami gospodarczymi, co w znacznej mierze wynikało z kładzenia większego nacisku na rzemiosło, kosztem uprawy roli. Większości świątniczanom wciąż wystarczały niewielkie jednoizbowe chaty drewniane, z dachami czterospadowymi krytymi głównie gontem, o podłodze z glinianego klepiska, a zwane domami „na jeden koniec”. W połowie XIX wieku ten typ budowania domów mieszkalnych zaczął powoli być wypierany przez domy,w skład których wchodziła kuchnia (tzw. piekarnia), jedna izdebka (pszeniczna), sień oraz często przylegające do niej pomieszczenia gospodarcze. W domach starszego typu za palenisko służyła tzw. nalepa, czyli gliniany piec stawiany w jednym z narożników izby. Ogień rozpalano głównie przy użyciu krzesiwa jeszcze do końca XIX wieku, kiedy pojawiły się siarczane zapałki. W nowszych domach pojawiały się ceramiczne piece kuchenne „pod blachą”, z prostym systemem kominowym, spotykane do końca XX wieku.

Ryc. 5 Typowy plan chaty „na jeden koniec” z XIX w.

Ryc. 5 Typowy plan chaty „na jeden koniec” z XIX w.

Zamożniejsi świątniczanie, w tym przede wszystkim świątniccy kupcy, budowali typowe galicyjskie miejskie domy (tzw. domy „na dwa końce”), które składały się z dwóch części przedzielonej sienią: w części mieszkalnej znajdowała się kuchnia i kilka izb, natomiast drugą część stanowił magazyn, sklep lub inne pomieszczenie gospodarcze. Kuchnia zaopatrzona była w ceramiczny piec z urządzeniami kominowymi. Ciekawostką jest, że większe, wieloizbowe domy zamożniejszych mieszkańców, na zewnątrz nie wyróżniały się specjalnie wśród innych świątnickich zabudowań.

Ryc. 6 Plan domu „na dwa końce” z XIX w.

Ryc. 6 Plan domu „na dwa końce” z XIX w.

Główny materiał budowlany, czyli drewno, kupowano w okolicy Stróży i Pcimia. Również z rejonów na południe od Myślenic sprowadzano do ich budowania cieśli.

W roku 1787 budynkom mieszkalnym nadano 138 numerów porządkowych. W roku 1847 tychże domów było już 204. Dokładny stan zagospodarowania przestrzennego przedstawia mapa katastralna. Na wąskich działkach budowlanych znajdowały się średnio 2-3 domy mieszkalne w kilkumetrowej odległości od siebie. Statystyki z 1890 roku podają liczbę zabudowań 294, a z 1907 roku 311. Warto zwrócić uwagę, że w pożarze z 1889 roku spłonęły 52 domy i 18 stodół, a mimo to nie zmniejszyła się liczba domów mieszkalnych. Wielki pożar bardzo często w literaturze podawany jest za punkt zwrotny w rozwoju świątnickiego zagospodarowania przestrzennego, lecz tak naprawdę nie doszło tu do żadnej urbanistycznej rewolucji, gdyż domy odbudowano na pogorzeliskach i nie zmniejszyło to zagęszczenia zabudowań. Jednak to wydarzenie z całą pewnością pozostało w pamięci ówczesnych i przypominało o grożącym niebezpieczeństwie związanym ze zbyt gęstą zabudową. Powolna rozbudowa Świątnik, która nastąpiła w ostatnich dwóch dekadach panowania Habsburgów, wynikała z rozwoju sieci dróg krajowych: trasa Mogilany-Głogoczów od ok. 1910 roku miała przebieg całą dzisiejszą ulicą Bruchnalskiego (wcześniej biegła przez Wydartą ulicą Różaną), a także powstało nowe połączenie Wrząsowice-Świątniki-Siepraw dzisiejszymi ulicami Krakowską, Bruchnalskiego i Sportową. Tereny położone bezpośrednio przy tych traktach dały możliwości rozbudowy miejscowości przez następne lata. Jeśli chodzi o nawierzchnie dróg, były one utwardzonymi ziemnymi traktami, co powodowało czasową ich nieprzejezdność w czasie roztopów i większych opadów. Taki stan nawierzchni utrzymywał się jeszcze po II wojnie światowej.

Ryc. 7 Niedziela na Rynku w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

Ryc. 7 Niedziela na Rynku w Świątnikach – fotografia barwiona autorstwa Leona Franczykowskiego (ok . 1912 r.)

W połowie XIX wieku w drewnianych Świątnikach zaczęły pojawiać się pierwsze budynki murowane. Najprawdopodobniej pierwszym był kościół, którego budowa zakończyła się w 1856 roku. W 1865 roku powstał dwukondygnacyjny budynek szkoły trywialnej z częścią mieszkalną (dzisiejszy komisariat policji). O murowanej karczmie wspominają zapisy dotyczące wspomnianego pożaru z 1889 roku, jako o budynku, który przetrwał pożogę. W 1890 r. świątnickie Siostry Służebniczki rozpoczęły budowę murowanego domu zakonnego, w 1894 r. wybudowano gmach szkoły ślusarskiej, a Spółka Ślusarska miała swoją siedzibę w murowanym parterowym budynku (dziś Bruchnalskiego 15, długoletnia siedziba władz gminnych). Lepsza komunikacja z Krakowem dała świątniczanom dostęp do krakowskich cegielni (Łagiewniki-Bonarka), ale drewno wciąż było tańszym i popularniejszym materiałem budowlanym dla przeciętnego mieszkańca Świątnik.

Liczba mieszkańców. Austriacy podczas swoich 146 lat rządów wykonali sześć szczegółowych spisów ludności w 1857, 1869, 1880, 1890, 1900 i 1910 roku zawsze 31 grudnia. Liczbę ludności, która by odpowiadała 138 gospodarstwom z 1786 roku, można oszacować na ok. 1 tysiąc. W 1857 roku było 1369 mieszkańców12, w 1880 roku 1804 mieszkańców13, w 1890 roku 1855 mieszkańców14, w 1900 roku liczba mieszkańców osiągnęła jedną z największych wartości w historii, wynosząc 2212, z czego 1100 mężczyzn i 1112 kobiet, natomiast w 1910 roku mieszkańców było 2053.15

Ryc. 8 Panorama Świątnik widziana z Wąwózu (ul. Sportowa) (1912 r.)

Ryc. 8 Panorama Świątnik widziana z Wąwózu (ul. Sportowa) (1912 r.)

Świątniki w etnografii. Na przełomie wieków szereg polskich pionierów etnografii podróżowało, obserwując życie mieszkańców wsi. Świątniki odwiedził m.in. Seweryn Udziela, szukając romantycznych legend i przesądów16, czy Oskar Kolberg mieszkający w dworku rodziny Konopków w pobliskich Mogilanach. Udziela opisał legendę o św. Stanisławie i królowej Jadwidze, a także jako pierwszy przedstawił i opisał lokalne nazewnictwo świątnickie. Cytował z imienia i nazwiska rozmówców, którzy opisywali mieszkające w Dziadowcu boginki podmieniające dzieci, duchy w okolicy cmentarza cholerycznego przy krzyżu na Gwoźnicy, skarby ukryte pod figurą św. Stanisława na Kosterce, noc śródpościa, kiedy pod figurami świątnickimi bił się olejárz ze rzeźnikiem, rozsypując w ich pobliżu różne przysmaki, a także magiczny wielki kamień na Wydartej i zapadnięty dzwon urwany z dzwonnicy w Mogilanach. Ponadto Udziela wspomina, że w Świątnikach brak jest karczmy z prawdziwego zdażenia, natomiast kiedyś w okolicy było ich kilka, a miejscu świątnickiej dawnej karczmy odbywają się teraz jatki, czyli targ mięsny.

Społeczeństwo. Jedynym kryterium, jakie dzieliło świątniczan pod rządami kustosza, był stan majątkowy. W czasie rządów austriackich wyodrębniły się nowe warstwy społeczne. Na początku XIX wieku pojawili się i osiedlili w Świątnikach kupcy, którzy skupywali produkty świątnickich rzemieślników, w zamian dostarczając im nie tylko materiał do produkcji, ale również zapewniając dostęp do produktów spożywczych. Również zamożniejsi świątniczanie próbowali z powodzeniem opanowywać olbrzymi rynek zbytu ślusarskich produktów, jakim było imperium Habsburgów. W następnych pokoleniach wśród rodzin kupieckich zaczęła się tworzyć inteligencja, wobec ograniczonej możliwości edukacji pozostałej części społeczeństwa. Do grupy tej dołączyli kolejni kapelanowie, a później proboszczowie parafii, nauczyciele szkoły trywialnej, a później także szkoły ślusarskiej. Wielu nauczycieli osiedliło się w Świątnikach na stałe, zakładając tu rodziny i często dając kolejne pokolenie nauczycieli.

Świątniccy kupcy początkowo osobiście wozili towar, podróżując setki kilometrów od domu. Wraz z uzyskaniem dostępu do kolei oraz telegrafu zmienił się sposób dystrybucji towaru, tzn. kupcy zaczęli zakładać swoje filie w większych miastach i wysyłali koleją towar na wezwania ajentów.

Największą grupę społeczną tworzyli rzemieślnicy pracujący w przydomowych warsztatach. Sprzedawali swoje produkty kupcom, a czasem sami wyruszali na szlak, handlując nimi. W oczach zewnętrznych obserwatorów, tj. wspomnianych etnografów oraz krakowskich polityków zainteresowanych rozwojem gospodarczym Galicji, uchodzili za bardzo biednych, a zarazem niezbyt pracowitych ludzi, o czym wspomina nawet Słownik geograficzny Królestwa Polskiego:

Świątniki nie mają przyjaznych warunków dla rozwoju przemysłu ślusarskiego, Świątniczanie nie odznaczają się pracowitością, robią zazwyczaj tylko 3 do 4 dni w tygodniu, chociaż uprawą dosyć lichej roli sami się nie zajmują ale wyręczają najemnikami. Że mimo to przemysł utrzymał się dotąd, a teraz znacznie się podnosi, tłumaczy się tradycyą i tem, że dawniej przerobiony materyał zwiększał trzydziestokrotnie wartość, a i dzisiaj jeszcze ma wartość dziesięciokrotną.17

Wobec faktu, że świątnicki majster nie miał nad sobą nikogo, kto by go zmuszał do pracy, pracował wtedy, kiedy potrzebował i nic ponadto. Wobec tak ukształtowanej tradycji konserwatywni rzemieślnicy niechętnie podchodzili do zorganizowanej produkcji, jakiej początki dała powstała w 1888 roku Spółka Ślusarska. Zmieniała się również technologia produkcji oraz sposoby kształcenia ślusarzy, w czym zasługi największe miała powstała w 1888 roku państwowa szkoła ślusarska.

Nieliczną grupę stanowili katedralni świątnicy, pracując teraz za wynagrodzeniem. Świątnicy stali się elitarną i wąską grupą społeczną, którzy dobrze znali historię Polski, Krakowa i katedry, a także języki obce, aby móc oprowadzać pielgrzymów przybyłych z różnych stron świata.

Lata pod zaborem austriackim, a zwłaszcza przełom XIX i XX wieku to także okres, kiedy powstały liczne organizacje działające dla lokalnej społeczności. Były to w Straż Ogniowa (1879 r.), chór (1905 r.), biblioteka (1903 r.), teatr amatorski (1910 r.) i orkiestra (1911 r.) działające przy powstałej w 1907 roku Czytelni Ludowej oraz klub sportowy „Templarya” (1912 r.). Wspomniane organizacje omówiłem szczegółowo w oddzielnych opracowaniach.

 WOLNA POLSKA

Administracja. Młoda II Rzeczypospolita długo zmagała się z wprowadzeniem na wszystkich ziemiach jednolitej administracji, pozostawiając formę organów samorządowych ustanowioną przez zaborców. Świątniki nadal były jednostkową gminą z urzędem na zasadach określonych w 1866 roku. Wprowadzono jedynie hierarchię w samorządzie, tj. gminy podlegały powiatom, a powiaty województwom. Dopiero ustawa z 23 marca 1933 roku o częściowej zmianie ustroju terytorialnego oraz konstytucja kwietniowa z 1935 roku wprowadziły dla całego kraju jednolity samorząd terytorialny, który przetrwał do 28 listopada 1939 roku, kiedy został uchylony rozporządzeniem Generalnego Gubernatorstwa. Utworzono wiejskie gminy zbiorowe składające się z kilku miejscowości. Organem zarządzającym i wykonawczym gminy został zarząd gminny, a organem stanowiącym i kontrolującym – rada gminna. Zarząd tworzyli wójt i podwójci wybierani przez radę w tajnym głosowaniu oraz ławnicy, natomiast rada składała się z wójta, członków zarządu i radnych.

Świątniki należały do województwa i powiatu krakowskiego. W skład gminy Świątniki Górne wchodziły dodatkowo miejscowości: Rzeszotary, Ochojno, Wrząsowice, Olszowice, Konary, Włosań, Mogilany i Chorowice.

Ryc. 9 Świątniczanie w radzie powiatowej – Mieczysław Czerwiński (stoi 7 od prawej w środkowym rzędzie)

Ryc. 9 Świątniczanie w radzie powiatowej – Mieczysław Czerwiński (stoi 7 od prawej w środkowym rzędzie)

W 1937 roku dokonano na starych katastralnych mapach bonitacyjnej klasyfikacji gruntów, tzn. w odpowiednich miejscach pobrano i zbadano warstwy gleby i na podstawie tego określono jej rodzaj i klasę. Na mapach oznaczono miejsca wykonania badań. Większości gruntów przyznano IV klasę gruntów rolnych (R IV), najlepsze grunty miały zaledwie klasę III (część Wydartej i część Kosterki, Madejki, oraz Stawiska na Gwoźnicy), łąkami określono najczęściej tereny przy ciekach wodnych (IV i V klasa), pastwisk znalazło się niewielkie ilości oraz lasy głównie III klasy. Liczbę posiadłości wyliczono na 1040 przy 444 ha powierzchni gromady.

Ryc. 10 Główna ulica (dziś Bruchnalskiego) przy Kościele z zabudową murowano-drewnianą (1930 r.)

Ryc. 10 Główna ulica (dziś Bruchnalskiego) przy Kościele z zabudową murowano-drewnianą (1930 r.)

Rzemiosło a rolnictwo. W latach 1921-1939 świątniczanie utrzymywali się głównie z produkcji rzemieślniczej, odkładając na bok pracę w polu poza prowadzeniem niewielkich gospodarstw. Kontynuowano dzierżawę gruntów ornych rolnikom z sąsiednich miejscowości.

Ryc. 11 Gwoźnica z XIX-wiecznymi chatami krytymi strzechą (1936 r.)

Ryc. 11 Gwoźnica z XIX-wiecznymi chatami krytymi strzechą (1936 r.)

Społeczeństwo. Nowy porządek oznaczał dla świątniczan czas wielkich zmian. Zniknął całkowicie dawny system kupiecki, a następne pokolenie po powrocie z frontów wojennych postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Pierwszym krokiem było przejęcie przez młodsze pokolenie rządów wójtowskich. Następie, zapominając o dawnych różnicach dzielących kupców i rzemieślników, wspólnie zaczęli tworzyć mniejsze i większe zakłady produkcyjne. Pomimo trudnych czasów dla polskiej gospodarki, świątniczanie przeżywali najlepszy okres swojej produkcyjnej działalności, produkty ze Świątnik były rozpoznawane w całym kraju, a fachowcy doceniani we wszelakich gałęziach przemysłu metalowego.

Liczba świątników katedralnych cały czas się kurczyła i obejmowała kilka świątnickich rodzin. Niektóre z nich przenosiły się już na stałe na wzgórze wawelskie.

Ryc. 12 Świątnicka chata z typowym dla Świątnik ogrodzeniem wykonanym z ścinków blachy po wybijaniu prasą lub sztancą ręczną (1930 r.)

Ryc. 12 Świątnicka chata z typowym dla Świątnik ogrodzeniem wykonanym z ścinków blachy po wybijaniu prasą lub sztancą ręczną (1930 r.)

Liczba mieszkańców. W okresie międzywojennym odbyły się dwa państwowe powszechne spisy ludności. Pierwszy miał miejsce w 1921 roku i wykazał w Świątnikach 1541 mieszkańców. W spisie drugim w 1931 roku Świątniki zamieszkiwały 1623 osoby. Przyczyną tak gwałtownego spadku w porównaniu z danymi z 1910 roku była nie tylko I wojna światowa, ale przede wszystkim emigracja zarobkowa, która rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem wojny. Po wojnie wykwalifikowani ślusarze byli potrzebni odradzającemu się polskiemu przemysłowi metalowemu i świątniczanie łatwo znajdowali zatrudnienie w przemyśle metalowym w całym kraju, natomiast ilość miejsc pracy w rodzinnej miejscowości pomimo funkcjonowania trzech większych zakładów pracy, była mocno ograniczona.

Ryc. 13 Rynek (1930 r.)

Ryc. 13 Rynek (1930 r.)

Wykorzystałem ilustracje:

– z Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych: 1, 4, 7, 13

– ze zbiorów rodziny Słomków: 8, 11

PRZYPISY:

1 Fundus, czyli dobra własne, całe wsie wchodzące w skład prebendy.

2 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai. Cz tom 1717, karta 29 z 30.06.1750)

3 Ai.1872 (7247 z 5.06.1764)

4 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.1872 7223 z 15.05.1760)

5 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.1872 7330 z 3.06.1762)

6 Łętowski Ludwik, Katalog biskupów, prałatów i kanoników krakowskich, tom III , Kraków 1852, s. 154. Według Jana Kracika, Świątnicy katedry krakowskiej, s. 80, Sebastian Komecki był kustoszem krakowskim w latach 1720-1755.

7 Akta sądowe kustosza katedry krakowskiej (Ai.Cz tom 1722, karta 197, wpis niedatowany z ok 1730 r.)

8 Ai. Cz. tom 1717, k. 28.

9 1 korzec (123 litry) = 4 ćwiercie = 32 garnce; 1 garniec (3,8 litra)= 2 półgarnce = 4 kwarty = 16 kwaterek.

10 1 cetnar odpowiada 40,55 kg.

111 gulden = 60 kajcarów (kreuzer); 1 krajcar = 4 fenigi

12 Skorowidz wszystkich miejscowości położonych w Królestwie Galicyi i Lodomeryi wraz z Wielkiem Księstwem Krakowskiem, Lwów 1868, s. 215

13 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich, tom XI, Warszawa 1892, s. 640.

14 Jan Bigo, Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości z przysiółkami w Królestwie Galicyi, Wielkiem Księstwie Krakowskiem i Księs. Bukowińskiem (…), Lwów 1897, s. 187

15 Jan Bigo, Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości z przysiółkami w Królestwie Galicyi, Wielkiem Księstwie Krakowskiem i Księstwie Bukowińskiem (…), wyd. piąte, Lwów 1918, s. 162

16 Seweryn Udziela, Topograficzno-etnograficzny opis wsi polskich w Galicji, Materiały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne, tom VI, Kraków 1903.

17 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich pod red. B. Chlebowskiego i W. Walewskiego, Warszawa 1890, tom XI, s.640-641

 

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić w ogólnym zarysie dalsze dzieje przemysłu metalowego w Świątnikach Górnych w czasach zaboru austriackiego. W osobnym wątku postanowiłem przedstawić proces produkcji kłódek, używanych narzędzi, technologie i ich klasyfikację oraz historię Szkoły Ślusarskiej.

Od połowy XVIII wieku płatnerstwo w Świątnikach zaczęło szybko upadać. Owszem, nadal pojawiały się zlecenia na uzbrojenie, ale było ich już zbyt mało, by zapewnić ciągłość finansową blisko pięćdziesięciu majstrom. Taniejące żelazo sprawiło, iż coraz częściej mieszkańcy nie tylko miast, ale również wsi, zaczęli korzystać z dobrodziejstw sztuki kowalskiej i ślusarskiej. W drzwiach zamiast drewnianych zamków i zasuw zaczęto montować pierwsze zamki zapadkowe i skoble w postaci łańcucha spinanego kłódką. Montowano w oknach kraty żelazne, a do wielu elementów z zakresu budownictwa oraz do przedmiotów codziennego użytku zaczęto stosować żelazne okucia.

Główna przyczyna przestawienia produkcji rzemieślniczej w Świątnikach leżała nie w zmianach na arenie politycznej związanej z pierwszym rozbiorem Polski, lecz z braku zapotrzebowania na tradycyjne uzbrojenie wojsk Rzeczypospolitej. Na skutki paktu z 5 sierpnia 1772 roku podpisanego przez głowy sąsiednich mocarstw w Petersburgu trzeba było jeszcze czekać kilka lat. Wszystkie zapisy z lat 70. nie wykazują żadnych gwałtownych zmian w porównaniu z latami poprzednimi. Pomimo tego, że Górki znalazły się w granicach cesarstwa austriackiego, nadal płacono w polskich złotych, a kustosz katedry wciąż miał feudalną władzę nad miejscowością. Pomimo ustalenia granicy na Wiśle, władze cesarskie za panowania Marii Teresy nie spieszyły się z wprowadzaniem cesarskiego prawa w takich dalekich prowincjach jak Galicja. Dopiero gdy samodzielne rządy rozpoczął cesarz Józef II zmieniła się sytuacja mieszkańców całej Galicji. Uszczelniona została granica północna państwa, mała wieś Podgórze zaczęła wyrastać nowoczesne miasto o dużym znaczeniu politycznym i ekonomicznym, odebrane zostały w 1780 roku majątki kościelne i trafiły albo w ręce prywatne lub państwowe oraz sporządzone zostały w roku 1787 szczegółowe spisy ludności i pomiary granic. Górki trafiły na własność państwa (Kamery), a następnie weszły w skład tzw. dominium Biskupice, które składało się z Biskupic, Byszyc, Górek, Darczyc, Szczytnik, Świątnik (Dolnych), Trąbek i Wrząsowic. Dominium tym zarządzała rodzina Konopków h. Nowina. Formalnie Świątniki pozostawały w rękach rodziny Konopków do 1856 roku, kiedy to gromada wykupiła się za sumę zaledwie 1650 złotych reńskich (niska cena wynikała z faktu, że baron Konopka posiadał w Świątnikach tylko plac z karczmą i prawo propinacji)[1]. System administracji cesarskiej ulegał ciągłym zmianom – najpierw zlikwidowano stare polskie powiaty i wprowadzono cyrkuły, których ilość i granice też co chwile się zmieniały, tak, że Górki należały najpierw do cyrkułu wielickiego, na początku XIX w do bocheńskiego, a w latach 60. tegoż wieku zlikwidowano cyrkuły i przywrócono powiaty.

Lata 80. definitywnie odcięły świątnickich rzemieślników od polskiego rynku, ale z drugiej strony otworzyły drzwi na kraje imperium austriackiego i ich sąsiadów.

Materiały źródłowe. Najstarsze zachowane materiały dotyczące prac ślusarskich pochodzą z Akt sądowych kustosza katedralnego oraz z zapisów ks. Franciszka Ćwierzowicza, proboszcza mogilańskiego w latach 1763-1800.

W dniu 7 stycznia 1759 przyszedł Florian Kotarba złożyć oświadczenie przed kustoszem o następującej treści: „Ia Floryan Koterba, obywatel wsi Górek y magister ślusarz, zeznaię tym skryptem y submissyą moią, iżem się podioł roboty dla Iaśnie Wielmożnego I.M.X. Hieronima Wielogłowskiego, scholastyka katedralnego Krakowskiego, to iest łużek trzech żelaznych z kotarami, to iest z prętami żelaznemi według inforamcyi słownie mnie podaney, które łuszka maią bydź kożde z nich z gałkami piącia mosiężnemi, to iest cztery mnieyszych na zaśrubowaniu prętów a piąta wieksza na wierzchu kotary, powinny bydź piekne y dobrze zrobione y akkomodowane, boki zaś tych łóżek maią bydź w kwadrat robione, w śrzodku nitowane, za każde łuszko teraz mi iest obiecano zł. 40 polskich, po oddaniu tych łóżek y gdy się będą podobać, deklarowano mi iest po zł. 42 polskich dać, które to łuszka powinny bydź z żelaza dobrego polerowno, biało, grontwnie, iako naylepiey y naypiękniey zrobione…[2]

W tym samym roku, 1 kwietnia przed sąd kustosza zostali wezwani płatnerze Adam i Antoni Kozłowie oraz Marcin Zakuła, którzy nie wywiązali się z roboty „względem zamków y inszey różney roboty w kontrakcie opisaney, na która robotę wzięli zł 100 polskich” dla przeora OO. Karmelitów Bosych z Krakowa reprezentowanego przez ojca Tadeusza. Powodem opóźnienia w robocie była kłótnia między wspólnikami. Sąd wyznaczył termin na skończenie roboty, a dla nieobecnych na rozprawie Adama Kozła i Marcina Zakuły nakazał Urzędowi Góreckiemu zakuć ich w łańcuchy na jedną noc i wymierzyć 15 plag.[3] Wspomniani magistrowie wielokrotnie występowali przed sądem kustosza w tamtych latach, dlatego można zauważyć przeplatanie się w tym okresie zleceń z zakresu płatnerstwa oraz ślusarstwa u tych samych rzemieślników.

Na temat wykonywania zamków czytamy także przy okazji sprawy przeciw Walentemu Kozłowi, który poręczył za zbiegłego ze wsi płatnerza Jakuba Stoka, wobec czego został przymuszony, „aby na dzień N. Panny Nadgrodzenia tynfów 8, zameczków 2, okowów 2 koniecznie Walenty Kozieł oddał pod złapaniem jego do kurdygardy zamka krakowskiego[4]

W roku 1768 ks. Franciszek Ćwierzowicz wspomniał o wykonanych przez świątnickich ślusarzy przedmiotach liturgicznych: niejaka Jachimowska z Mogilan „z mężem swoim Józefem sprawili obumbraculum  na wstawienie Sanctissimi in monstratorio – wysokości na miarę tabernaculum prawie równo z obrazem wielkiego ołtarza, żelazne całe, składane z gałkami i krzyżem mosiężnym, świątnickiej, szlosarskiej roboty”[5]

W tym samym roku też „kociołek ad thuribulum zrobił i dał człowiek ze Świątnik”[6], czyli dorobił część do kadzielnicy. Dalej znajduje się opis niezwykle istotny, gdyż jest to najstarsze wspomnienie o kłódkach świątnickich i o ich rodzajach:

Kupił JMC ks. pleban kilka kłódek, które powinny być w konserwowaniu: pierwsza z tych trzojasta z łańcuszkiem, na zamykanie schowania za organami, druga mała, z zakrzywionymi zębami, klucz do niej. Czwartą kłódkę jeszcze mniejszą na zamykanie dzwonnicy, klucz oddał JMC ks. pleban organiście[7]

W 1777 roku proboszcz zapisał: „Lecz ponieważ Franciszkowi Rosołowi szlosarzowi do zamku wielkiego, który u niego kupiłem do drzwi kościelnych należą się jeszcze ode mnie złote 4…”[8]

Z powyższych zapisów wyłania się obraz drugiej połowy XVIII wieku – świątniccy rzemieślnicy przyuczeni dotychczas do wykonywania elementów uzbrojenia bez oporów podjęli się wytwórczości kowalskiej i ślusarskiej, która choć wykorzystywała istniejące kuźnie i warsztaty płatnerskie, to jednak wymagała zupełnie nowej technologii. Poza tym musiał być ktoś, kto by rozprowadzał produkowany towar po rynkach i jarmarkach. Potrzeba ta wykształciła w Świątnikach symbiozę w postaci rzemieślników i kupców.

Rzemieślnicy i kupcy. Rzemieślnicy wykonywali nie tylko prace zlecone na zamówienie, ale także produkty przeznaczone na handel. Już w 1757 kupcy kazimierscy skarżyli się na Żydów z Kazimierza, którzy handlowali towarami żelaznymi wykonanych w Świątnikach ora domagali się, aby „chłopi w Świątnikach towary żelazne robiący, według praw nie powinni nikomu inszemu swego towaru sprzedawać, szczególnie Ich Mościom kupcom krakowskim[9]. Jednocześnie Akta sądowe kustosza obejmujące XVIII wiek nie wspominają, żeby w tym czasie w Świątnikach ktoś trudnił się kupiectwem. Rzemieślnicy dostarczali towar kupcom krakowskim nawet po I rozbiorze, o czym świadczą liczne wpisy w rejestrze mostu wielickiego wspominając o wozach z robotą świątnicką. W 1785 roku odnotowano 35 takich wozów[10].

Prawdopodobnie za początek kupiectwa w Świątnikach należy przyjąć początek XIX wieku. Kwaśniewicz na podstawie własnych badań genealogicznych rodzin kupieckich wyznaczył daty 1810 i 1830, choć właściwie większość rodzin kupieckich nosiła nazwiska występujące w Świątnikach od wieków (nazwisko Kotarba w zapisach pojawia się już w XVI w[11], Słomka – w XVII w, Dębski – w XVII w, Bodzonie – w XVII w[12]). Podanym datom odpowiada rodzina Czerwińskich, która pojawiła się w Świątnikach na początku XVIII w, ale kupiectwem zaczęła się zajmować od 1869 roku. Podobnie rodzina Zaporowskich, którzy posiadali murowaną piętrową kamienicę na przeciw plebanii (później należała do rodziny Dziewońskich, a obecnie gminny budynek przy Bruchnalskiego 5). Wiadomo, że w na początku wieku XX było w Świątnikach 6 rodzin kupieckich[13].

Rolą kupców było przede wszystkim sprowadzanie surowca do produkcji kłódek lub już gotowych półfabrykatów. Do lat 70. XIX w sprowadzanym surowcem były tzw. lupy żelaza fryszerskiego, czyli bryły żelaza, które musiałby być najpierw przetopione, aby pozbyć się zanieczyszczeń w postaci żużlu. Nie znamy całkowitej liczby kuźni w Świątnikach w tamtych czasach, ale w XIX wieku większość kuźni trafiła w ręce kupców, którzy wynajmując kowali zaczęli dostarczać rzemieślnikom gotowe półfabrykaty. Rzemieślnik kupował od kupca materiały za gotówkę lub na kredyt, a po wykonaniu kłódek mógł sprzedawać je dowolnemu kupcowi oferującemu najlepszą cenę lub też we własnym zakresie próbować sprzedać. Generalnie rzemieślnik mógł wybierać sobie, z którym kupcem chce robić interesy i w tym zakresie kupcy konkurowali ze sobą o rzemieślników. Zdarzały się też sytuacje, że pewni rzemieślnicy byli związani pracą tylko dla jednego, konkretnego kupca. Istniała także możliwość zaopatrywania się przez rzemieślników w sklepach żelaznych Krakowa i Podgórza, jednak w Świątnikach konie posiadali tylko kupcy (prace na roli wykonywano ręcznie lub wynajmowano chłopów z sąsiednich wsi) więc istniał problem z transportem materiału.

Kupcy skupując kłódki płacili albo gotówką, albo w postaci produktów spożywczych, albo w rozliczeniu za zakupiony na kredyt materiał. Kupcy bowiem zajmowali się nie tylko handlem kłódkami, ale także prowadzili we wsi sklepy spożywcze i żelazne.

Każdej wiosny kupcy wyruszali w drogę swoimi wozami. Wyprawy trwały nawet po kilka miesięcy, a takich podróży odbywali po kilka w roku tak, aby wrócić przed zimą. Każdy z nich miał własną trasę dostosowaną w czasie do miejscowych jarmarków i z uwzględnieniem lokalnych potrzeb. Kłódki tuzinami były nakładane na obręcz z drutu i umieszczane w skrzyniach lub beczkach. Wóz mógł pomieścić 6 beczek, a w każdej beczce mieściło się do 200 kg kłódek. Obszar penetrowany przez świątniczan obejmował: Galicję, Śląsk Cieszyński, Czechy, Słowację, Węgry, Morawy, Mołdawię, landy Austrii (Austrię Górną, Dolną, Styrię i Tyrol), kraje bałkańskie (Serbię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Słowenię) Bułgarię, a niektóre publikacje podają też Turcję, kraje Afryki Północnej i Hiszpanię. Próbowano również docierać do obszarów pod panowaniem Prus, aczkolwiek trudno było świątniczanom konkurować z tamtejszym wysoce uprzemysłowionym rzemiosłem. Niedostępne z racji wysokich ceł były także tereny Królestwa Polskiego pod carskim zaborem. Powracający na jesień kupcy przywozili ze sobą liczne artykuły spożywcze (min sól, słoninę, skwarki), w tym także gulasz, którym częstowano rodzinę i znajomych. Stąd powstała tradycja organizowania „świątnickich gulaszów” – towarzyskich spotkań, na których dzielono się wrażeniami ze świata spożywając barani gulasz. Nie brakowało na tych spotkaniach także alkoholu.

Gdy w Świątnikach otworzono ajencję pocztową, zaistniała możliwość szybkiej komunikacji podróżujących kupców z rodziną w Świątnikach i w razie potrzeby dowiezienia większej partii towaru. Dawny system dalekich podróży uległ całkowitemu zanikowi wraz z przeprowadzeniem linii kolejowych łączących Kraków z Wiedniem i innymi krajami Austro-Węgier. Wówczas kupcy wyruszali w podróż koleją jedynie z niewielkim bagażem wioząc przykładowe egzemplarze pokazowe, a w razie uzgodnienia kontraktu depeszowano do Świątnik i wysyłano towar. Z czasem zaczęły się pojawiać prospekty reklamowe na wzór austriackich cenników i zatrudniono pomocników w innych miastach, do wyszukiwania zamówień.

W skład przedsiębiorstwa kupieckiego wchodziły kuźnie (gdzie pracowali najęci kowale), a w późniejszym okresie sztancownie. Ponadto kupiec posiadał wozy transportowe i zatrudniał woźniców. W prowadzonych przez kupców sklepach pracowali sklepowi subiekci, najczęściej osoby wywodzące się z rodziny danego kupca. Zajmowali się oni handlem w sklepie i przygotowaniem towaru do podróży i wysyłki. Do pomocy w gospodarstwie rolnym kupca zatrudnieni byli na stałe parobkowie oraz dziewki. Oprócz tego sezonowo kupiec najmował osoby na czas żniw i zbiorów. Istotną cechą przedsiębiorstwa kupieckiego było jego dziedziczenie poprzez przekazywane interesu z ojca na jednego wybranego syna. Przyszły spadkobierca był wysłany do szkół handlowych w Krakowie i Bielsku, gdzie duży nacisk kładziono na edukację języka niemieckiego. Potem często oni odbywali praktyki w sklepach żelaznych w Wiedniu, Lwowie czy Budapeszcie.

Elementy kuźni świątnickiej z 1910 roku – rekonstrukcja z dawnej Izby Regionalnej

Rzemieślnicy całość prac wykonywali w domowych warsztatach. Najczęściej jego usytuowanie było w części kuchni domu. W pracy udział brała cała rodzina ślusarza – zona i dzieci nawet od sidmiu lat. Rodziny rzemieślników musiały poza pracami ślusarskimi wykonywać także prace na roli. Edukacja rzemieślnicza sprzed 1888 roku polegała na zasadzie terminowania u majstra. Młodzi chłopcy w wieku 13 tal składali już sami kłódki. Majstrowie mając pomoc w postaci czeladników, przywiązywali coraz mniejszą sumienność do wykonywanej roboty. Większość pracy wykonywali czeladnicy, podczas gdy majstrowie spędzali czas w szynkach wraz z kolegami ślusarzami. System pracy świątnickich rzemieślników stanowił przez długie lata niechlubną sławę, gdyż mówiło się, że w Świątnikach ślusarze zaczynają pracować dopiero w środę, a kończą w sobotę, spędzając pozostały czas przy alkoholu.

Ślusarze zrzeszeni w Spółce Ślusarskiej, 1889 rok

Handel kłódkami w XIX wieku był zajęciem sezonowym. Wobec zimowych utrudnień kupcy nie wyruszali w trasy i czekali na przejezdność szlaków. Dlatego ceny zmieniały się w ciągu roku i malały w okresie zimowym. Dla rzemieślników kapitalistyczne działanie przedsiębiorstw kupieckich było odbierane, jako celowe działanie kupców skierowane na zarobek kosztem ich pracy i stąd brały się konflikty między rzemieślnikami a kupcami. Temat ten został szczególne podkreślony w pracy Kwaśniewicza[14], gdyż idealnie pasował do marksistowskiej teorii walki klas. Co ciekawe, nawet gdy już niebyło obowiązku chwalenia idei socjalizmu, nadal w publikacjach powtarzano teorię wielkiego wyzysku kupców względem rzemieślników.

Hausernicy. O ile kupcy zajmowali się praktycznie tylko handlem hurtowym, to hausernicy (niem. der Hausierer czyli domokrążca) zajmowali się właśnie handlem detalicznym. W Świątnikach zawsze była grupa mężczyzn, którzy na stałe zajmowali się wędrowaniem po okolicznych jarmarkach w promieniu ok 40 km od Świątnik. Taki handlarz skupywał kłódki od majstrów, rzadziej u kupców i pakował je w drewnianą skrzynię (zwaną putnią, stąd pogardliwa nazwa putniarze), którą zakładał na plecy i wyruszał piechotą na tygodniowy obchód okolicznych jarmarków (Wieliczka, Niepołomice, Bochnia, Gdów, Dobczyce, Myślenice, Sucha Beskidzka, Kalwaria Zebrzydowska) według określonej trasy. Czasem decydowano się na dłuższe trasy piesze (Jordanów, Nowy Targ, Mszana Dolna, Limanowa, Nowy Sącz, Grybów) i trasy położone blisko kolei (Stróże, Jasło, Krosno, Sanok). Niektórzy handlarze odwiedzali także gospodarstwa domowe i poza nowymi kłódkami oferowali usługi w zakresie napraw zepsutych kłódek i zamków.

Ludwik Langiewicz – sprzedawca kłódek spod Sukiennic, fot. 1932 r

Oprócz tego nieodzowny miejscem detalicznego handlu były dwa główne centra Galicji – Kraków i Lwów. Mieli hausernicy swoje stałe miejsca, np. w Krakowie pod Sukiennicami, ul. Siennej, na Tandecie. Na potrzeby takiego handlu poza noszonej putni mieli także na szyi zawieszone tzw. różańce, czyli przywiązane na rzemieniach kłódki.

Poza osobami na stałe zajmującymi się handlem obnośnym, hausernikami zostawali także dorywczo sami rzemieślnicy, którzy woleli część odłożonych gotowych kłódek, których nie sprzedali kupcom samemu próbować sprzedać za wyższą cenę niż mógł kupiec zaproponować. Takie osoby, gdy już sprzedali zapas powracali ponownie to działalności wytwórczej.

Na początku XX wieku, wobec narastającej coraz bardziej konkurencji ze strony pruskich manufaktur (wobec dostępu do tańszego żelaza niż w Austro-Węgrach oferowały kłódki o 30-40% tańsze), pojawiły się negatywne opinie o działalności hauserników. Po pierwsze zarzucano im kiepską jakość oferowanych kłódek, a ponieważ handlarze stanowili swoistą reklamę produktów świątnickich, powodowało to zniechęcenie do świątnickich produktów. Po drugie sprzedawano po zawyżonych cenach, co z połączenie z zarzutem pierwszym jeszcze bardziej zniechęcało klientów do kupowania kłódek świątnickich. Po trzecie – z ubolewaniem stwierdzano, że niektórzy putniarze sprzedają także kłódki pruskie.[15]

Liczba osób trudniących się „hojzerką” wynosiła około 15-30.

Zawody ślusarskie w Świątnikach XIX wieku. Ewolucja procesu wytwarzania kłódek w Świątnikach powołała do życia całkiem nowe zawody i specjalizacje rzemieślnicze dotąd tu niewystępujące. Poza wspomnianymi ślusarzami – wytwórcami, kupcami i hausernikami byli także: kowale, sztancownicy, pilnikarze czy szniciarze. Kowale zajmowali się wykuwaniem poszczególnych elementów kłódek. Pracowali głownie na zasadzie pracy najemnej u kupców. Ponieważ nie używano żadnych przyrządów mierniczych, grubość blachy podczas jej kucia osiągano „na oko”, wymagało więc dużej wprawy wykonanie blachy o stałej grubości. Ręczne wykuwanie blachy na kłódki trwało do lat 70. XIX wieku. Po powstaniu Szkoły Ślusarskiej zaczęto kształcić wychowanków w kierunku kowalstwa artystycznego. Aczkolwiek wszystkie kuźnie kupieckie zostały już do tego czasu zlikwidowane.

Sztancownicy pojawili się w Świątnikach w latach 70. XIX wieku. W tamtych czasach dostępne były już w sprzedaży gotowe arkusze i pasy blach. Po sprowadzeniu przez kupca Błażeja Dębskiego pierwszej prasy ręcznej zwanej potocznie sztancą, zaczęto odchodzić od ręcznego wycinania poszczególnych elementów kłódki na rzecz wybijania ich na sztancy. Sztance posiadali na początku tylko kupcy, później dostępne były w warsztatach Szkoły Ślusarskiej. Obsługa sztancy nie była skomplikowana, więc często kupcy najmowali chłopów z okolicznych miejscowości.

Bardziej skomplikowane było przygotowanie prasy, czyli odpowiednie ustawienie wykrojników. Osoby, które wykonywały wykrojniki pras oraz zajmowały się obsługą i ustawieniami nazywano szniciarzami.

Narzędzia ślusarskie stanowiły swoisty skarb każdego majstra. Te bardziej trwałe przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Inne wymagały okresowych napraw i renowacji. Dlatego też część rzemieślników zajmowała się wykonywaniem, naprawami i konserwacją poszczególnych narzędzi. Przykładem takich narzędziowców byli pilnikarze, którzy zajmowali się renowacją pilników.

Kobiety aktywnie współdziałały w ramach funkcjonowania rodzinnego warsztatu. Wśród nich były też takie, które zajmowały się tylko opiłowywaniem gotowych już kłódek. Takie kobiety nazywano piłowaczkami.[16]

Zmiany. Istotnym motorem zmian w Świątnikach było założenie w 1888 roku Szkoły Ślusarskiej. Szczegółowa historia tej niezwykle ważnej instytucji wymaga oddzielnego opracowania. Celem założenia takiej szkoły było rozwinięcie i podniesienie poziomu rzemiosła w okolicy. Początkowa dwuletnia, a od 1895 roku czteroletnia nauka pozwalała młodym ludziom ze Świątnik i okolic na uzyskanie stosownego wykształcenia w dziedzinie ślusarstwa i kowalstwa artystycznego. Skończenie szkoły dawało możliwość dalszego kontynuowania nauki, a także podejmowania pracy w uprzemysłowionych miastach Galicji.

Szkoła Ślusarska wraz z warsztatami oddana do użytku w 1894 roku.

W roku 1888 dyrektor Szkoły Ślusarskiej, Kazimierz Bruchnalski, zainicjował w lokalnej społeczności powstanie Spółki Ślusarskiej, pierwszej spółki zrzeszającej świątnickich rzemieślników. Spółka udostępniała swym członkom warsztaty Szkoły Ślusarskiej, posiadające min. prasy ręczne i nowoczesną prasę parową. Spółka miała również dostęp do wielu dużych zamówień rządowych dla kolei, poczty, wojska (w szczególności artylerii) i więziennictwa. Celem założenia Spółki było stworzenie konkurencji dla systemu kupieckiego. Spółka wprowadziła nawet, naśladując kupców, własny sklep spożywczy, który zapewniał członkom niezależny od kupców dostęp do produktów spożywczych i materiałów żelaznych.

Członkowie Spółki Ślusarskiej prezentują maszynę parową. Rok 1894.

Jednakże wkrótce wyszły na jaw mankamenty Spółki. Pomimo zapewnienia stałości cen w okresie rocznym Spółka nie oferowała wcale wyższych zarobków dla rzemieślników (złożył się na to także kryzys gospodarki austriackiej, tak, że kłódki produkowane ręcznie sprzed lat 70. XIX dawały lepszy zysk niż kłódki wybijane na sztancach). Uzależnienie się w znacznej mierze od kontraktów rządowych niosło ze sobą uzasadnione ryzyko, że w razie kryzysu gospodarczego państwa, ucierpi także Spółka. Już wkrótce wobec zawiązania się kartelu wielkich pruskich fabryk, ceny żelaza w Austrii zaczęły drożeć, a państwu bardziej opłacało się w dziedzinie przemysłu metalowego (w tym zbrojeniowego) korzystać z zamówień np. brytyjskich niż krajowych. Najistotniejszą jednak sprawą było to, że pojawianie się Spółki nie spełniło jej głównego celu i po prostu stała się kolejnym „kupcem” w Świątnikach. Spełnienie założeń Spółki byłoby możliwe, gdyby Spółka zrzeszyła wszystkich rzemieślników. Nierzadko bywało jednak tak, że wykonywano kłódki w szkolnych warsztatach, a później sprzedawano je kupcom, jeśli dali lepsze ceny niż Spółka. Zresztą, gdy Spółka nie miała zleceń, to nie skupywała kłódek od rzemieślników, więc i rzemieślnicy by przeżyć musieli sprzedawać je kupcom.

Jednym z dużych osiągnięć Spółki było opracowanie i opatentowanie specjalnego stopu stali „Delta”. W skład jego wchodziły: miedź, cynk, żelazo i mangan. Cechował się znaczoną odpornością na wilgoć i wodę słoną i kwaśną.

Warsztaty Szkoły Ślusarskiej, rok 1898.

Wobec wzrastającej konkurencji ze strony produktów pruskich, rzemiosło świątnickie wymagało raczej zjednoczenia, a nie wzajemnych podziałów. Jednakże natychmiast dały o sobie znać wzajemne świątnickie animozje:

  • brak zgody i konflikty między samymi rzemieślnikami,
  • brak porozumienia między rzemieślnikami i kupcami,
  • wzajemne konflikty między samymi kupcami.

Brak porozumienia uniemożliwił min. stworzenia wspólnego magazynu do przechowywania nadmiaru wytworzonych kłódek, który byłby zabezpieczeniem na czasy kryzysu. Nie udało się także zjednoczyć kapitał i rzemieślników w jedną fabrykę na zasadzie przekształcenia dotychczasowej Spółki Ślusarskiej. Świątniczanie w krytycznej sytuacji potrafili się jednak zjednoczyć – wobec groźby likwidacji i przeniesienia Szkoły Ślusarskiej ze Świątnik do Krakowa (inicjatywa taka powstała ze strony przewodniczącego Izby Handlowo-Przemysłowej dra Benisa, który proponował zlikwidować szkoły w Świątnikach i Sułkowicach i przenieść je do Krakowa i Podgórza) murem za tym stanęli rzemieślnicy, kupcy i tworzone przez nich władze gminy.

Nie wiadomo, jak potoczyłaby się historia świątnickiego przemysłu, gdyby nie wybuchła wojna. Sytuacja też mogłaby wyglądać inaczej, gdyby zrealizowano połączenie kolejowe między Krakowem a Rabką przez Świątniki i Myślenice (plany z ok 1910 roku). Być może doszłoby do jakiegoś kompromisu centralizującego produkcję i handel w Świątnikach. A tak młodzi ludzie, absolwenci i uczniowie Szkoły Ślusarskiej musieli walczyć na obcych frontach. Ci, którzy powrócili wkrótce po uzyskaniu i utrzymaniu niepodległości, wzięli w swoje ręce przemysł kłódkarski i poprowadzili go nowymi ścieżkami. Ale o tym będzie już w kolejnych artykułach.


[1] F. Kiryk, Świątniki Górne (Krótki zarys dziejów do 1914 r.), maszynopis na prawach rękopisu, Kraków 1971

[2] Ai.1872, nr 7113

[3] Ai.1872, nr 7215.

[4] Ai.1872, s. 58-59

[5] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s. 69

[6] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s. 69

[7] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s. 70

[8] F. Batko, Przemysł metalowy w Świątnikach Górnych pod Krakowem w XVIII w, maszynopis 1935 r. s. 70

[9] M. Kulczykowski, Kraków jako ośrodek towarowy Małopolski Zachodniej w drugiej połowie XVIII wieku, Warszawa 1963 r. s. 110-111

[10] M. Kulczykowski, op. cit.

[11] Dekret kompromisarski Kapituły Katedralnej Krakowskiej z 7 października 1583 roku

[12] Nazwiska te pojawiają się w księgach parafii Mogilany z 1662 roku. Brak materiałów z wcześniejszego okresu nie wyklucza występowania tychże rodzin.

[13] Związek Świątnicki, ROK 1911, Nr 2 (czerwiec)

[14] W. Kwaśniewicz, Wiejska społeczność rzemieślnicza w procesie przemian. Studium socjologiczne wsi Świątniki Górne pow. krakowskiego 1850-1960, PAN 1970 r.

[15] Związek Świątnicki, ROK 1911, Nr 2 (czerwiec)

[16] K. Bruchnalski, Terminologia kłódkarska w Świątnikach Górnych, ok. 1891 r.