Archive for the ‘II. Okres zaboru (od 1772 do 1918)’ Category

Opracował Jerzy Czerwiński ©2021

W tym artykule chciałbym przedstawić, jak powstawała w Świątnikach służba zdrowia oraz nakreślić sylwetki pierwszych lekarzy, którzy poświęcili swoje życie świątniczanom zarówno na polu medycznym jak i społecznym. Pamięć o tych pionierach medycyny przetrwała niestety w mikroskopijnej formie, tak że nawet groby ich niszczeją lub dawno zrównano z ziemią.

Pisząc o służbie zdrowia w Świątnikach w czasie trwającej pandemii COVID-19 nie sposób nie wspomnieć, jakie zagrożenia epidemiologiczne występowały w dawnych wiekach, jakie znane epidemie przeżywali świątniczanie i jakie ich były skutki oraz ile i gdzie były położone cmentarze epidemiologiczne w Świątnikach.

Medycyna w Świątnikach.

Do przełomu XIX i XX wieku nie mamy żadnych informacji, jak wyglądała medycyna w Świątnikach Górnych, kto (personalnie) sprawował opieką medyczną i czy miała ona ciągłą strukturę. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że miała ona formę medycyny ludowej znanej dobrze z opisów pochodzących z XIX wieku, zarówno tych o charakterze naukowym (prace prof. Izydora Kopernickiego, Bronisława Gustawicza, Seweryna Udzieli), publicystycznym czy literackim (twórczość Bolesława Prusa, Elizy Orzeszkowej, Henryka Sienkiewicza itd.), choć jeśli chodzi o literaturę, to ta traktowała medycynę ludową głównie jako przejaw ciemnoty i przesądu.

Charakterystyczne jest, że medycyna ludowa nie widziała różnicy między chorobami zwierząt i ludzi i bardzo mocno osadzona była w wierzeniach i tradycjach. Za wykonywanie odpowiednich zabiegów leczniczych odpowiadali przedstawiciele konkretnych profesji:1

  • pasterze zajmowali się złamaniami kończyn zarówno zwierzęcych jak i ludzkich,
  • kowale sprawowali opiekę dentystyczną i chirurgiczną,
  • babki odbierały porody ludzi i zwierząt, zabezpieczały noworodki przed tzw. podmianą czynioną przez złe boginki, leczyły choroby kobiece i dziecięce,
  • cieśle pełnili role znachorów lub czarowników i mieli być odpowiedzialni za to, czy budowany dom będzie nadawał się do zamieszkania i będzie odpowiednio chroniony przed nieszczęściami,  
  • młynarze mieli mieć magiczne zdolności leczenia i nasyłania chorób.

U schyłku XIX wieku wciąż bardzo silna była wiara magiczne zdolności medyczne, co potwierdzają badania etnograficzne. Przykładowo jeszcze w 1897 roku podawano, że żebrak stary Franciszek Kotarba ps. Gemza potrafił czarować krowy i potrafił je odczarowywać w zamian za gorzałkę, aby mleko dawały. Także krowy potrafiła czarować stara babka Kotaśka.2 Aczkolwiek jeśli chodzi o leczenie zwierząt, zachował się dość obszerny rękopis opisujący XIX wieczną praktykę leczenia zwierząt w Świątnikach bez uciekania się do mocy magicznych.3

Władze austriackie wprowadziły w drugiej połowie XIX wieku urzędowy system medyczny, mianując lekarzy okręgowych. Ci jednak prowadzili praktyki głównie w miastach powiatowych. Dla Świątniczan oznaczało to zatem wyprawę po lekarza do Podgórza, Wieliczki czy Myślenic. Wobec tych trudności jeden z najbogatszych świątniczan kupiec Wojciech Kotarba z Filamusów, postanowił sprowadzić do Świątnik lekarza. W 1899 roku ofertę nowej pracy przyjął doktor Hubert Dika4(ur. 2 lutego 1867, zmarły 15 sierpnia 1905), syn Józefa i Teresy mieszkający w Podgórzu. Pierwszy świątnicki lekarz otrzymał 50 tys. koron wyprawy oraz posagu żeniąc się 29 września 1900 roku z Marią Kotarbą (ur. 3 sierpnia 1878, zmarła 6 kwietnia 1914 r.), córką rzeczonego kupca. Ponadto otrzymał stanowisko lekarza okręgowego oraz sądowego. Doktor Dika otworzył także pierwszą aptekę5 w Świątnikach w dniu 4 września 1899 roku, co było powszechną praktyką wśród lekarzy pracujących na prowincji. Niestety podczas epidemii tyfusu zaraził się i zmarł 15 sierpnia 1905 roku w wieku 38 lat. Żona Maria wyszła powtórnie za mąż za inżyniera Kazimierza Sedlaka, nauczyciela i późniejszego dyrektora szkoły ślusarskiej i zapisała się także w historii parafii świątnickiej jako darczyńca domu drewnianego wraz z parcelą przy kościele świątnickim, który przez wiele lat służył jako plebania, a także pokaźnej sumy na remont kościoła. Po śmierci Maria została pochowana razem z pierwszym mężem i zmarłymi córeczkami na cmentarzu świątnickim, a rodzina postawiła granitowy nagrobek. Niestety w latach 90. XX wieku granitowy krzyż nagrobka uległ zniszczeniu i wykonano jedynie powierzchowną naprawę zachowanych elementów, tracąc pierwotną formę).

Ryc. 1 Tablica nagrobku Huberta Diki oraz jego żony Marii (stan z 2013 r.) oraz stan całego pomnika w 2021 r.
Ryc. 1 Tablica nagrobku Huberta Diki oraz jego żony Marii (stan z 2013 r.) oraz stan całego pomnika w 2021 r.

Przez kilka miesięcy 1905 roku funkcję doktora w Świątnikach pełnił dr Maksymilian Blasberg z Krakowa, praktykant w szpitalu św. Łazarza6 w 1906 roku, a następnie sekundariusz I klasy w szpitalu św. Łazarza w 1907 roku.7

W dniu 7 grudnia 1905 roku na lekarza okręgowego w Świątnikach Górnych został mianowany dr Jan Höflich (1865-1919)8, który wcześniej był lekarzem w Warężu w powiecie sokalskim (obecnie Ukraina, wieś przy granicy polsko-ukraińskiej).9 Mieszkał w Świątnikach w domu pod numerem 359. Prowadził także przydomową aptekę. Dr Höflich był inicjatorem i współorganizatorem działania organizacji lekarzy okręgowych, czyli utworzenia związku zawodowego lekarzy.10 Poza działalnością medyczną dr Höflich zaangażował się w życie społeczno-kulturalne w Świątnikach, w szczególności w działalność Czytelni Ludowej, a od 1912 roku został jej prezesem, prowadząc towarzystwo przez trudny okres wojny światowej. Sprawował opiekę medyczną w trakcie działań wojennych na terenie Świątnik w grudniu 1914 roku. Dzięki działalności medycznej oraz kulturalno-oświatowej zyskał wielką sympatię i popularność w Świątnikach, a po wyborach z 2 listopada 1919 roku został pierwszym naczelnikiem gminy po odzyskaniu niepodległości. Nie było mu dane jednak wykazać się na tym polu, gdyż zmarł nagle 20 grudnia 1919 roku11 i został pochowany na miejscowym cmentarzu w dniu 22 grudnia 1919 r. Miejsce pochówku tego wielkiego obywatela Świątnik jest nieznane.

Jak dotąd nie udało się odnaleźć informacji o następcy lub następcach dra Höflicha, warto natomiast dodać, że od 1903 do 1930 roku Świątniki miały stałą akuszerkę w osobie Teresy Figiel.12

W 1934 roku do Świątnik przybył objąć posadę lekarską dr Franciszek Bielowicz (ur. 3 lipca 1900, zm. 1 listopada 1989), urodzony w Krzywaczce k. Kalwarii, absolwent gimnazjum w Myślenicach, ochotnik w wojnie polsko-ukraińskiej w 1919 roku (obrona Lwowa) oraz wojnie polsko-radzieckiej w 1920 r. Ukończył w 1927 roku studia na Wydziale Lekarskim UJ, a w 1928 roku otrzymał dyplom doktora medycyny na Uniwersytecie Warszawskim. Praktykę lekarską rozpoczął w 1929 roku w Wielkopolsce, poznając tam także swoją przyszłą żonę Irenę pochodzącą z ziemi kaliskiej. Od 22 stycznia 1935 roku uruchomił także aptekę domową.13 W szkole ślusarskiej prowadził do 1939 roku zajęcia z higieny. W czasie II wojny światowej leczył okolicznych partyzantów oraz uczył w świątnickiej szkole gospodarczej. Znany był z tego, że pobierał niskie wynagrodzenia, a najbiedniejszych leczył za darmo. Nie ograniczał się tylko do mieszkańców Świątnik i chętnie pomagał także wszystkim z okolicznych wiosek.

Ryc. 2 Dr Bielowicz (z lewej) odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, 1978 (Gazeta Południowa nr 166, rok XXX)
Ryc. 2 Dr Bielowicz (z lewej) odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, 1978 (Gazeta Południowa nr 166, rok XXX)

W 1946 roku został utworzony w Świątnikach Ośrodek Zdrowia, a dr. Bielowicz został jego pierwszym kierownikiem. Przez wiele lat ośrodek zdrowia mieścił się na I piętrze kamienicy przy świątnickim Rynku. W 1978 roku otrzymał za pracę lekarską i społeczną Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.14 Dr. Bielowicz w Świątnikach pracował przez prawie 50 lat, a ludziom pomagał także będąc już na emeryturze przyjmując w swoim domu mieszczącego się vis-à-vis Spółdzielni Przyszłość. W 1983 roku przeprowadził się do córki dr Teresy Bielowicz do Krakowa. Zmarł 1 listopada 1989 roku w Krakowie i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim (kwatera XCIII, rząd 4, miejsce 32).

Ryc. 3 Dr. Bielowicz podczas na gali zwieńczającej jego 50-letnią pracę w służbie zdrowia, 1979.
Ryc. 3 Dr. Bielowicz podczas na gali zwieńczającej jego 50-letnią pracę w służbie zdrowia, 1979.

Świątniczanie zorganizowali dla dra Bielowicza gale w Spółdzielni Przyszłość: w 1969 r. z okazji 40. rocznicy pracy w zawodzie, w 1979 r. z okazji 50. rocznicy oraz w 1983 r. na pożegnanie. Jego nazwiskiem nazwano także główną ulicę w Świątnikach począwszy od Rynku do Piasnej Górki.  Nazywano go świątnickim Judymem. Po wybudowaniu nowego ośrodka zdrowia i śmierci doktora umieszczono pamiątkową tablicę:

Ryc. 4 Pamiątkowa tablica poświęcona dr. Bielowiczowi przy wejściu do Ośrodka Zdrowia.
Ryc. 4 Pamiątkowa tablica poświęcona dr. Bielowiczowi przy wejściu do Ośrodka Zdrowia.

W 1979 roku otworzono w Świątnikach aptekę, której lokal znajdował się w budynku Spółdzielni „Krakus”. W 1984 roku rozpoczęto budowę nowego ośrodka zdrowia przy obecnej ul. Krakowskiej. Władze samorządowe utworzyły najpierw Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, który od 1 stycznia 2001 r. został przekształcony w Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, a którego dyrektorem został dr Jarosław Bielatowicz. W 2021 roku NZOZ świadczy usługi w zakresie medycyny rodzinnej, poradni rehabilitacyjnej, ginekologii, stomatologii, położnictwa, cytologii, badań diagnostycznych, prowadzenia szczepień oraz porady kardiologiczne, ortopedyczne oraz diabetologiczne.

Ryc. 5 NZOZ Świątniki (2021)
Ryc. 5 NZOZ Świątniki (2021)

W 2001 roku rozpoczęła działalność prywatna apteka, mająca siedzibę przy ul. Bruchnalskiego 33A, a od 2015 roku druga apteka, mająca siedzibę najpierw pod adresem ul. Bielowicza 57, a następnie ul. Bielowicza 52. 15

W 2016 roku otwarte zostały specjalistyczne gabinety lekarskie z formie spółki LegionMED, świadczące usługi z zakresu diagnostyki, endokrynologii, dermatologii, ortopedii, ginekologii, kardiologii, laryngologii, pediatrii, osteopatii, psychoterapii oraz interny (choroby wewnętrzne).

Krótki zarys ludzkich zagrożeń epidemicznych.

Ludzkość nie pierwszy raz zmaga się z poważną epidemią czy też pandemią. Na ocenę skutków COVID-19 przyjdzie jeszcze poczekać, stąd też cofnijmy się w czasie, gdzie grozę budziła dżuma (czarna śmierć), tyfus czy cholera. Niebagatelną rolę w rozwoju epidemii miała ówczesna „wiedza medyczna”, a właściwie średniowieczna teoria miazmatów, wyznawana i praktykowana do połowy XIX wieku, która głosiła, że źródłem choroby jest „złe powietrze”. Ludzie przenosili się zatem z miejsca na miejsce w poszukiwaniu „lepszego” powietrza i jednocześnie rozsiewając zarazę. Choroby leczono poprzez upuszczanie krwi, stosowanie środków napotnych i wymiotnych. Ochronę przed zarazą miało dawać palenie w domach wonnych ziół, czy okadzanie przedmiotów, ale stosowano również kwarantanny oraz izolowanie chorych. Najczęściej pojawienie się „złego powietrza” utożsamiane było jako kara za ludzkie grzechy, albo było dziełem „obcych”, np. Żydów lub innych mniejszości narodowych, etnicznych lub religijnych.

Epidemię dżumy poznano już w Europie w VI w, ale prawdziwą grozę zaczęła budzić od XIV wieku. Dżuma zwana też czarną śmiercią lub morem była bakteryjną chorobą roznoszoną przez gryzonie (szczury) i żerujące na nich pchły. Występowała w 3 odmianach, przy czym najłagodniejsza oznaczała śmiertelność na poziomie 10-20%, a najostrzejsza związana z dżumowym zapaleniem płuc, była wysoce zaraźliwa i miała poziom śmiertelności prawie 100%. Największą liczbę ofiar pochłonęła czarna śmierć w XIV w, a została sprowadzona z krajów Azji Środkowej i do Europy (Krym) dostała się w 1346 roku jedwabnym szlakiem, a stamtąd rozprzestrzeniła się na cały kontynent, zabierając 30-60% całej populacji XIV wiecznej Europie.

Osobami chorymi podczas epidemii w miastach zajmowali się tzw. doktorzy plag. Byli to najczęściej lekarze i chirurdzy, którzy nie byli w stanie sami prowadzić własnych praktyk, jednak w czasie wybuchających na nowo epidemii byli bardzo cenieni. Od XVII wieku nosili charakterystyczne maski z dziobami, stąd w Niemczech nazywano ich Schnabledoktor – doktorami z dziobami. Maska miała chronić przed miazmatami, a dzioby były wypełnione ziołami i wonnymi cieczami, aby zapewnić doktorom „dobre” powietrze. Ponadto nosili ochronny płaszcz z nawoskowanej tkaniny, rękawice i laski. Chorych leczono przez upuszczanie krwi oraz przykładanie żab i pijawek na dymienice.

Ryc. 6 Paul Fürst, Der Doctor Schnabel von Rom, ok. 1656 r. miedzioryt.
Ryc. 6 Paul Fürst, Der Doctor Schnabel von Rom, ok. 1656 r. miedzioryt.

Posiadamy skąpe informacje w epidemiach na terenie Polski, gdyż rzadko kronikarze poświęcali im miejsca w kronikach, czasem jedynie jednym zdaniem wspominając zarazę jako przyczynę np. zawieszenia prac sądów lub gdy przekładano ważne uroczystości państwowe, jak było na przykład w czasie pogrzebu królowej Anny Habsburżanki w 1599 roku w Krakowie. Z tych i tak skąpych informacji udało się ustalić, że pod koniec XV wieku w Krakowie wybuchały epidemie dżumy nawet co 2-3 lata. Jednym z niewielu kronikarskich zapisków jest opis Joachima Bielskiego w jego Kronikach z 1588 roku, jak król Zygmunt III uciekał z Krakowa przed zarazą:

Dnia 27 miesiąca Września wyiechał Król z Krakowa przed morem y z Krolową starą y Krolewną Szwedzką. […] Przyszła mu droga na Sęndomirz y tam marło, [umierano – przyp.], przetoż się do Lublina puścił, a z tamtąd do Warszawy, gdzie się y tam zaraz się dwor Krolewski zapowietrzył, owo marło wszędy za Krolem y gdzie sie ieno obrocił„.16

W latach 1601-1650 w Krakowie odnotowano 19 epidemii moru. Dżuma dziesiątkująca armie Rzeczypospolitej i Szwecji w 1629 roku stała się jednym z powodów zawieszenia broni. Zaraza zaczęła zanikać na początku XIX wieku.

Częstą siłą sprawczą i napędową zarazy była wojna. Poza dżumą często roznoszona była dyzenteria (czerwonka) oraz tyfus plamisty (dur). Czerwonka jest śmiertelną chorobą zakaźną jelit, wywołaną najczęściej infekcją bakteryjną lub pasożytniczą. Tyfus plamisty natomiast jest bakteryjną chorobą roznoszoną przez wszy lub pchły. Obie te choroby są nadal spotykane na świecie i mogą się rozwijać w środowiskach o zaniżonej higienie. Armie przetaczające się przez kraje stanowiły potężne zagrożenie epidemiologiczne dla wszystkich, którzy się z nią stykali. Straty wywołane epidemiami przekraczały nawet 50% stanu wojska, jak np. podczas powstania Chmielnickiego w 1653 roku z 30-tysięcznej armii koronnej zmarło około 20 tysięcy żołnierzy. Poznań i Warszawa zostały zdziesiątkowane przez epidemie przyniesione przez Szwedów w latach 1655-1656. Sobieski, pisząc w listach do królowej Marysieńki, żalił się, że zaraza objęła połowę armii udającej się na odsiecz Wiednia.

Wśród mieszkańców miast i wsi znana była inna odmiana tyfusu, potocznie nazywana jako tyfus lub dur brzuszny. Była to choroba wywołana bakteriami Salmonella, a wywoływała ją brudna lub skażona nieczystościami woda, a także niemyte owoce. Podobnie jak czerwonka, jest to tzw. choroba brudnych rąk, bo do rozwoju epidemii przyczyniał się brak higieny mycia rąk po korzystaniu z toalety. Stąd też najczęściej chorowali wszyscy domownicy, chyba że źródłem epidemii była skażona studnia i wtedy tyfus mógł dziesiątkować całe miasta i wsie. W czasie wojny secesyjnej w USA zanotowano występowanie duru brzusznego u 80 tys. żołnierzy Unii, z czego 30 tys. zmarło. Powszechność tej choroby sprawiła, że niektóre regimenty nazywano tyfusowymi.

Wiek XIX to przede wszystkim wiek cholery, która do Europy trafiła z Azji przez armię carską. Powodowało ją spożycie bakterii w pokarmie lub wodzie. Początkowo utożsamiano ją z najniższymi kręgami społecznymi, lecz szybko zweryfikowano ten pogląd, gdy zmarł w 1831 roku uchodzący po wybuchu powstania listopadowego z Warszawy książę Konstanty Romanow i carski feldmarszałek Zabałański. Prawdopodobnie na nią zmarł także Adam Mickiewicz w czasie epidemii w Konstantynopolu w 1855 roku. Przy braku leczenia śmiertelność wynosiła do 50%. To właśnie cholera zmieniła ludzkie myślenie o chorobach zakaźnych dzięki odkryciu brytyjskiego lekarza Johna Snow’a, który wykazał, że źródło londyńskiej epidemii leży w jednej studni. Zaczęto zrywać w końcu z teorią miazmatów. Większość europejskich krajów zaczęła wprowadzać w struktury administracyjne inspekcje sanitarne, które badały stan i położenie studni oraz wydawały zalecenia odnośnie do bezpiecznej gęstości zabudowy i sposobu budowy systemów wodociągowo-kanalizacyjnych.

Także I wojna światowa przyniosła na wszystkich frontach zarazy czerwonki i tyfusu, ale największe śmiertelne żniwo zebrała pandemia grypy hiszpanki w latach 1918-1920. Określa się, że na hiszpankę zachorowało co najmniej 500 milionów osób (niektóre szacunki dochodzą do miliarda, czyli 2/3 ówczesnej populacji na Ziemi), a liczba zgonów w optymistycznych szacunkach wyniosła 21 milionów17, a w pesymistycznych 100 milionów.18 Śmiertelność szacowana jest na 5-10%, ale w przeciwieństwie do zwykłej grypy, dotykała głównie ludzi młodych (20-40 lat) i dobrze odżywionych. Zarazę wywołała odmiana wirusa A grypy H1N1. Śmierć następowała w wyniku wirusowego krwiotocznego zapalania płuc lub następującego po nim bakteryjnego zapalenia płuc.

Pandemia miała swój początek w styczniu 1918 roku w Kansas (USA) i następnie wraz z armią amerykańską dostała się do Europy, Azji i Afryki. Większość krajów zaangażowanych w wojnę cenzurowała przebieg pandemii, stąd do powszechnej wiadomości docierały głównie głosy o wysokiej aktywności wirusa w Hiszpanii, która była krajem neutralnym i otwarcie informowała o zagrożeniu, stąd też wirusa „ochrzczono” hiszpanką. Pandemia miała trzy fale (szczyty zachorowań), przy czym największa śmiertelność była w II fali począwszy od sierpnia 1918.

Na terenie Polski hiszpanka pojawiła się latem 1918 roku. W Galicji lokalna prasa informowała o szybko rozwijającej się grypie w Krakowie (sierpień) oraz Lwowie (wrzesień), ale także o niepokojącej skali zachorowań na wsiach. Przykładowe opisy z prasy:

„Hiszpanka (…) grasuje po wsiach w sposób przerażający, (…) nie ma prawie chaty, w którejby  nie było chorego na hiszpankę; zazwyczaj ulegają jej wszyscy mieszkańcy danej chaty po kolei. Śmiertelność jest ogromna. Stolarze po wsiach i miasteczkach nie robią nic innego, tylko trumny. Choroba tak wycieńcza ludność, że staje się na długi czas niezdolną do pracy. Cierpi na tem ogromnie cała gospodarka na roli. Nie kopie się ziemniaków, które wkrótce zaczną gnić, nie uprawia się roli pod zasiew ozimy. Ludność poddała się uczuciu zupełnej apatyi, bo nie ma możności zapobieżenia zarazie”.19

Na terenie Galicji oprócz hiszpanki zaczęła jesienią 1918 roku także dodatkowo grasować czerwonka. Nie znamy skali ofiar hiszpanki w Polsce, gdyż okres występowania zarazy zbiegł się z czasem końca wojny i tworzenia nowego państwa, a ponadto zarazę traktowano jako grypę, więc nie było ustawowego obowiązku zawiadamiania organów lekarskich oraz prowadzenia statystyk zachorowań. Szacuje się jednak, że mogło być 250 tys. ofiar na terenie Polski.

Ryc. 7 Żołnierze z Fort Riley w Kansas chorują na hiszpańską grypę na oddziale szpitalnym w Camp Funston (National Museum of Health and Medicine)
Ryc. 7 Żołnierze z Fort Riley w Kansas chorują na hiszpańską grypę na oddziale szpitalnym w Camp Funston (National Museum of Health and Medicine)

Wirus hiszpanki nie był tak śmiercionośny jak dżuma, ale rozprzestrzeniał się w błyskawicznym tempie, a ówczesna medycyna nie była w stanie nic poradzić. Przypomnę, że wirusa grypy A wyizolowano od ludzi dopiero w 1933 roku.

Kolejna wojna światowa to także potężne ognisko epidemiotwórcze. Tyfus powszechny był w gułagach, obozach jenieckich i koncentracyjnych. Wielu cywili skazanych na wygnanie i tułaczkę stawało się ofiarami czerwonki. Roznosicielami chorób były armie lokowane podczas przemarszu w cywilnych domach. W czasie II wojny światowej szacuje się, że w wyniku samych chorób i głodu zmarło ok. 20 mln ludności cywilnej.

W latach powojennych doszło do dużego wzrostu zachorowań na poznaną z XIX wieku chorobę Heidnego-Medina, wywołaną wirusem polio. W 0,5 % przepadków prowadziła on do dziecięcego porażenia nerwowego. W szczytowym momencie w Stanach Zjednoczonych rocznie notowano 40 tys. zachorowań. Tam też wynaleziono szczepionkę20 i od 1954 roku zaczęto masowo szczepić dzieci. Po 4 latach programu szczepień liczba przypadków zachorowań rocznie spadła do 30. Na świecie masowe programy szczepień pojawiły się od lat 70. XX wieku, co pozwoliło opanować epidemię. Szczepienia pozwoliły wyeliminować chorobę. W Polsce ostatni przypadek polio stwierdzono w 2001 roku.

Wiek XX pod względem epidemiologicznym to wiek grypy. Poza wspomnianą grypą hiszpańską w 1957 roku pojawiła się w Chinach grypa azjatycka (typ A, H2N2), której pandemia pochłonęła od 1 do 4 mln ofiar. W latach 1968-1970 pojawiła się zmutowana wersja grypy azjatyckiej nazwana grypą hongkong (typ A, H3N2), której epidemia zabrała do 1 mln ofiar. Z groźnych odmian grypy należy wymienić także epidemię grypy rosyjskiej w latach 1977-1978 oraz pandemię grypy meksykańskiej (typ A, H1N1) w latach 2009-2010, którą wywołał zmutowany wirus świńskiej grypy. Na całym świecie zachorować mogło od 250 do 500 mln ludzi. Śmiertelność wirusa wynosiła 0,1 %, stąd na chorobę oraz wywołane nią powikłania zmarło do 150 do 500 tys. osób, a 80 % zgonów miało miejsce u ludzi powyżej 65 roku życia. W Polsce w 2010 roku zmarły na świńską grypę 182 osoby.

Wśród współczesnych pandemii należy także wymienić AIDS, czyli zespół nabytego niedoboru odporności, wywołany wirusem HIV. Zakażenie następuje poprzez kontakt seksualny oraz kontakt z krwią czy śliną chorego. Największa zachorowalność była w latach 90. XX wieku. Według WHO zachorowało 78 mln ludzi, z czego 35 mln zmarło. Najwięcej zakażeń wirusa HIV odnotowano w państwach południowej Afryki. Nieleczone zakażenie HIV ulega progresji do AIDS w ciągu 10 lat od zakażenia i po 2 latach następuje śmierć chorego. Leczenie może zwiększyć czas przeżycia o 10 lat.

Wiek XXI stoi obecnie pod znakiem SARS, czyli ciężkiego ostrego zespołu oddechowego wywołanego przez koronawirusa SARS-Cov, który rozprzestrzeniał się głównie drogą kropelkową. Pierwsza epidemia wybuchła w Chinach w 2002 roku, jednak władze ocenzurowały raporty o zakażeniach, tak że świat dowiedział się dopiero po 4 miesiącach, gdy pojawili się chorzy w Hongkongu i Wietnamie zakażeni przez chińskich podróżnych. W dniu 16 kwietnia 2003 roku WHO ogłosiła, że za SARS odpowiada nieznany dotychczas u ludzi patogen z rodziny koronawirusów. Nie udało się opracować szczepionki na wirusa, nim epidemia osłabła i naturalnie wygasła. Zanotowano 8096 przypadków zakażenia oraz 774 zgony, czyli śmiertelność na poziomie prawie 10%! W Polsce nie stwierdzono żadnych przypadków.

W listopadzie 2019 roku z chińskiego miasta Wuhan po raz pierwszy pojawiło się doniesienie o nowej serii zachorowań prowadzących do ostrej choroby układu oddechowego. Choroba została nazwana jako COVID-19 (coronavirus disease 2019), a patogen wywołujący ją to koronawirus SARS-CoV-2. W dniu 11 marca 2020 roku WHO ogłosiła pandemię. U znacznej większości (81%) choroba ma bezobjawowy lub łagodny charakter z objawami podobnymi do grypy; u 14% przebieg może mieć charter ostry, a u 5 % krytyczny. W ostrych i krytycznych przypadkach dochodzi do infekcji dolnych dróg oddechowych, obustronnego zapalenia płuc oraz problemów z oddychaniem. Wśród licznych powikłań dochodzi do niewydolności wielonarządowej, ostrej niewydolności serca, choroby naczyniowo-mózgowe, uszkodzenia nerek czy wątroby.

Koronawirus rozprzestrzenia się szybko głównie drogą kropelkową, a czas wylęgania wynosi od 2 do 14 dni (najczęściej 5 dni). Śmiertelność (CFR – case fatality rate) wynosi około 3%.21 Najbardziej narażone są osoby starsze oraz przewlekle chore. Wirus nadal mutuje, ale wbrew oczekiwaniom kolejne mutacje są jeszcze agresywniejsze od poprzedników, stąd też wszelkie dane liczbowe mogą znacznie ulec zmianie. Na chwilę obecną potwierdzono obecność wirusa u 219 mln osób, a zmarło 4,54 mln osób. W Polsce według danych oficjalnych wykryto 2,89 mln zachorowań oraz stwierdzono ponad 75 tys. zgonów.22 Oczywiście, wszelkie dane liczbowe budzą sporo kontrowersji. Naukowcy szacują, że faktyczna liczba zachorowań jest 5-6 razy większa od wykazywanej w statystykach rządowych. Niewiarygodne są dane pochodzące z krajów totalitarnych, zwłaszcza Chin.

Także liczba zgonów nie jest w pełni wiarygodna, zarówno poprzez nieuzasadnione przypisywanie w szpitalach zgonów kowidowych jak i poprzez nieuwzględnianie osób zmarłych na COVID nieobjętych opieką medycznej. Należy także wspomnieć ofiarach będących następstwem rządowych ograniczeń (lockdown’ów), kwarantann i izolacji oraz wstrzymania na wiele miesięcy lecznictwa chorób przewlekłych (onkologia, kardiologia, diabetologia itp.). W rezultacie w roku 2020 w Polsce zmarło 480 tys. ludzi, tj. o 79 tys. więcej niż w 2019 roku i jest to największa liczba zgonów od 1946 roku, a także największa liczba zgonów na tysiąc mieszkańców (12,4) od 1951 roku. W ostatnich 5 latach liczba tygodniowych zgonów wahała się między 8 a 10 tys., a tymczasem w listopadzie 2020 (II fala) roku doszło do 16 tys. Na dane z 2021 roku trzeba jeszcze poczekać, ale już wiadomo, że podczas wiosennego szczytu (III fala) liczba zgonów tygodniowych zbliżyła się do 14 tys.

Ryc. 8 Wykres dziennej liczby wykrytych zakażeń w Polsce na dzień 2.09.2021 r. (https://koronawirusunas.pl)
Ryc. 8 Wykres dziennej liczby wykrytych zakażeń w Polsce na dzień 2.09.2021 r. (https://koronawirusunas.pl)

Przyjęło się określać, że wirus zaatakował dotychczas w trzech falach na obszarze Polski: I fala na przełomie sierpnia i września 2020 roku23, II fala ze szczytem w listopadzie 2020 roku oraz III fala na przełomie marca i kwietnia 2021 roku.

Na świecie od jesieni 2020 roku, a w Polsce od początku 2021 roku rozpoczął się program szczepień masowych na SARS-CoV-2. Opracowano kilka rodzajów szczepionek na podstawie badań pierwszych wariantów wirusa. Szczepionki w założeniu mają przede wszystkim chronić przed ciężkimi przypadkami choroby oraz znacznie zmniejszać ryzyko zachorowania.

Mimo danych statystycznych, faktycznego obłożenia szpitali w okresie szczytów zachorowań, badań naukowych czy dramatycznych załamań się służby zdrowia w wielu krajach około 1/3 społeczeństwa polskiego uważa, że nie ma pandemii lub zagrożenie ze strony COVID-19 zostało wyolbrzymione24, a zagrożenie chorobą jest porównywalne ze zwykłą grypą. Jeszcze więcej osób wyraża swój sceptycyzm w sprawie szczepionek, stąd liczba osób w Polsce w pełni zaszczepionych nie przekroczyła 50%.

Epidemie w Świątnikach Górnych.

Ponieważ wszelkie metryki zgonów, statystki medyczne oraz informacje publicystyczne zaczęto na terenie Świątnik prowadzić od XIX wieku, niewiele można powiedzieć o wcześniejszych wiekach, zwłaszcza odnośnie zagrożenia czarną śmiercią. Z racji jednak ciągłej pracy w katedrze krakowskiej jest wysoce prawdopodobne, że i dżuma trafiła pod świątnickie strzechy.

Duże znaczenie przy wybuchach epidemii miało położenie i ilość studni gromadzkich, bo ewentualne skażenie takiego zbiornika mogło w szybki sposób doprowadzić do zakażeń wielu ludzi. Jak wiadomo, niegdyś główna studnia miała znajdować się w centrum wsi, w okolicy obecnej figury św. Floriana (woda z tej studni miała służyć także gaszeniu pożarów). Ponadto były dwie duże studnie przy źródłach – tzw. Wielka Studnia na Gwoźnicy oraz studnia w Markowym Potoku (Dziadowiec).

Warto podkreślić, że pojawienie się choroby zakaźnej wynikającej z braku higieny (tyfus, czerwonka, cholera) nie zawsze musiało doprowadzić do wybuchu epidemii, czyli do zachorowania większej liczby osób. Wraz ze wzrostem standardu życia mieszkańców Świątnik oraz wraz z rosnącą wiedzą medyczną choroby te pojawiały się coraz rzadziej w XX wieku i dopiero czasy II wojny  światowej na nowo przypomniały to zagrożenie.

Poniżej przedstawiam listę odnotowanych epidemii na terenie Świątnik:

1702 – epidemia wiązana z III wojną północą miała według tradycji zapoczątkować powstanie cmentarza epidemicznego na Gwoźnicy w pobliżu obecnego przydrożnego krzyża.

1831 – epidemia cholery;

1846-48 – epidemia tyfusu i cholery odnotowana na pierwszych stronach Księgi zgonów i pochówków nowo utworzonej lokalnej kapelanii. Pierwszą osobą pochowaną na świątnickim cmentarzu był zmarły na tyfus 22 maja 1846 roku Jan Miziura, 70-letni majster kłódkarski (faber serrarius), a w 31 lipca zmarł 12-letni Stanisław Kotarba. Na cholerę zmarli: Tekla Bujas, Tekla Zakuła i Wiktoria Kotarba zd. Królik.25 W wyniku epidemii w Galicji w latach 1847-48 zmarło prawie 1/5 mieszkańców.

1855 – epidemia,

1862 – epidemia cholery lub tyfusu (albo obu jednocześnie). Zmarłych chowano na cmentarzu epidemicznym na Gwoźnicy. Pierwotnie przy drodze został postawiony krzyż drewniany ufundowany przez Jana Cholewę właśnie z datą „1862”, po postawieniu krzyża murowanego na tablicy pojawiła się data „1872”, gdy również panowała epidemia cholery.

1866 – epidemia,

1872 – epidemia cholery, liczba ofiar i tempo zgonów musiało być na tyle wysokie, że zorganizowano w lesie Pod Lechą cmentarz choleryczny. Do 1930 roku znajdował się tam drewniany krzyż.26

1880 – w pierwszej połowie lipca wybuchła epidemia ospy nie tylko w Świątnikach, ale także w Głogoczowie, Radziszowie, Rabie Niżnej i Wyżnej, Rudniku czy w Zakopanem. Śmiertelność wyniosła 10%,27 w księgach parafialnych zanotowano 2 zgony.

1888 – Pojawił się tyfus plamisty w Świątnikach Górnych – 4 przypadki. Prasa podkreśliła, że z powodu nędzy, gęstej zabudowy, sedentarnego życia mieszkańców tyfus plamisty ze szczególniejszem upodobaniem się utrzymuje.28  Starostwo wezwało lekarza rządowego dra Ponikłę do kontroli wszystkich gmin, gdzie pojawił się tyfus plamisty ze szczególnym wyróżnieniem Świątnik. Zarządzono wyczyszczenie studni, pospuszczanie bagnisk i wody stojącej ze zbiorników pod karą grzywny i dozorem żandarmerii,

1892 – we wrześniu i  październiku wybuchła w regionie epidemia cholery, w szczególności w Krakowie, Podgórzu i Niepołomicach29, ponieważ sytuacja robiła się poważna, gmina Świątniki otrzymała 200 złr zasiłku na urządzenie szpitala cholerycznego, w księgach parafialnych odnotowano śmierć 5 osób, w tym dwoje dzieci.

1905 – tyfus w sierpniu, wśród ofiar dr Hubert Dika, pierwszy świątnicki lekarz,

1911 – odra wśród dzieci z łagodnym przebiegiem (brak ofiar śmiertelnych).

1918-1919 – grypa hiszpańska. W księgach parafialnych odnotowano w 1918 roku śmierć na hiszpankę 26 osób (na 75 wszystkich zgonów), a w 1919 roku 12 (na wszystkich 54). Oznacza to, że na chorobę zmarło łącznie 38 osób, a zachorować mogło do 800 świątniczan. W rezultacie ta groźna odmiana grypy zabiła tyle samo świątniczan co fronty I wojny światowej. Zastanawiający jest jednak zapis, jaki ks. Migdałek sporządził ołówkiem na marginesie księgi sumę ofiar od 1914 roku wynoszącą 294 osoby. Podejrzewam, że chodzi o wszystkich świątniczan zmarłych poza parafią w czasie wojny, w tym poległych na frontach, a pozostała część to ofiary hiszpanki, tyfusu czy czerwonki. Liczba ta tłumaczy spadek populacji Świątnik, bo zgodnie z danymi ze spisów ludności, w latach 1910-1921 ubyło w Świątnikach 512 osób.

Od 2020 – pandemia COVID-19. Według oficjalnych danych na terenie Świątnik Górnych w 2020 r. zarejestrowano 111 przypadków zakażeń koronawirusem i nie stwierdzono zgonów. Do 30 sierpnia 2021 roku zachorowało 95 osób i zmarły 3 osoby.30 Także 3 ofiary COVID-19 odnotowały księgi parafii świątnickiej, tym niemniej w 2020 roku zmarły w Świątnikach 32 osoby, podczas gdy w roku 2019 było 24 zgony, a w 2018 było 23. Czy wzrost zgonów jest przypadkiem, czy też odpowiada ogólnopolskiemu wzrostowi śmiertelności w 2020 roku, tego obecnie nie można jednoznacznie określić.   Zwracam ponownie szczególną ostrożność w podchodzeniu do wszelkich liczb ujętych w statystykach medycznych.

Ryc. 9 Pozytywny wynik na COVID-19 z trzeciej fali.
Ryc. 9 Pozytywny wynik na COVID-19 z trzeciej fali.

Cmentarze epidemiczne, choleryczne. Były to cmentarze położone poza obszarem zabudowanym i użytkowanym rolniczo (np. stoki, jary), gdzie grzebano ofiary epidemii do zbiorowych mogił. Surowe prawo kościele zakazywało chowania na katolickich cmentarzach osób zmarłych bez podania ostatnich sakramentów. Cmentarze te były wykorzystywane wielokrotnie przy kolejnych epidemiach. W czasie I i II wojny światowej traktowano je jako cmentarze dla innowierców, zabitych żołnierzy rosyjskich, ukraińskich i niemieckich. Na terenie Świątnik znamy przybliżone położenie dwóch cmentarzy epidemicznych. Pierwszy z nich miał wg. tradycji powstać na Gwoźnicy jeszcze około 1702 roku, gdy szalała epidemia związana z III wojną północną. Po epidemii cholery w 1862 roku postawiono przy drodze krzyż drewniany z datą, co zostało zanotowane w Inwentarzu przedmiotów kultu na terenie Świątnik Górnych z 1972 roku.

Ryc. 10 Krzyż na Gwoźnicy postawiony w pobliżu cmentarza epidemicznego (2015)
Ryc. 10 Krzyż na Gwoźnicy postawiony w pobliżu cmentarza epidemicznego (2015)

Drugi znany i młodszy cmentarz choleryczny to cmentarz w lesie Pod Lechą, który wg. Włodzimierza Słomki powstał w czasie epidemii w 1872 roku. Chowano tam także później poległych wojsk carskich z 1914 roku oraz zabitych Ukraińców i Niemców w 1945 roku. Oba cmentarze od dziesiątek lat nie były używane i odeszły w zapomnienie wobec braku widocznych mogił. Z inicjatywy Witolda Szczygła (regionalisty i historyka) oraz młodzieży gimnazjalnej w lesie Pod Lechą została usypana symboliczna kamienna mogiła, postawiony kuty krzyż wraz z małą metalową tabliczką z datami: „1872, 1914, 1945” oraz symboliczny nr mogiły wojennej 382B31.

Położenie cmentarzy epidemicznych udało mi się odnaleźć na dwóch mapach. Pierwsza to wielkoskalowa mapa Twierdzy Kraków z 1900 r., na której w lesie Pod Lechą oznaczono krzyż, o którym wspominał Wł. Słomka. Jest to jedyna urzędowa mapa przedstawiająca położenie tego krzyża, a co za tym idzie cmentarza cholerycznego z 1872 roku: cmentarz leżał w południowo-zachodniej części lasu, w pobliżu  obecnej ulicy Spokojnej.  Na poniżej mapie oznaczyłem nie tylko miejsce krzyża Pod Lechą, ale także najbardziej prawdopodobne miejsce cmentarza na Gwoźnicy, położone na wschód od przydrożnego krzyża. W ostatnich latach tereny te zostały mocno zurbanizowane, ale kilkadziesiąt lat temu był tam mało przystępny, mocno pofałdowany teren.  Pomimo tego, że tradycyjne zwykło się wiązać Krzyż na Gwoźnicy z miejscem samego cmentarza epidemicznego, to uważam, że jest to jedynie uogólnienie, gdyż niemożliwe było utworzenie cmentarza przy samym królewskim gościńcu. Ponieważ na zachód od tego miejsca znajdują się tereny rolnicze oraz tzw. Stawiska, gdzie wcześniej były stawy rybne, najbardziej wiarygodną lokalizacją byłyby jary na wschód od obecnego krzyża, które widoczne są jeszcze na mapach sprzed kilkudziesięciu lat.

Ryc. 11 Mapa Twierdzy Kraków z 1900 roku z zaznaczonymi lokalizacjami cmentarzy epidemicznych.
Ryc. 11 Mapa Twierdzy Kraków z 1900 roku z zaznaczonymi lokalizacjami cmentarzy epidemicznych.

Ciekawy w temacie cmentarzy epidemicznych jest też zagadkowy szkic zatytułowany Festungkommando Krakau, który tytułem nawiązuje do Twierdzy Kraków z I wojny światowej, zawiera wojskowe punkty obserwacyjne, jednakże zasięg zabudowy oraz infrastruktury (linia energetyczna) jest z czasów  po II wojnie światowej. Pomimo tego, że dokument ten jest jedynie szkicem (brak zachowanej skali) to zawiera szereg ciekawych informacji, w tym położone na wschód od krzyża na Gwoźnicy kopce lub mogiły oraz symbol trzech krzyży po południowej stronie w lesie Pod Lechą. Biorąc pod uwagę, że jest to odręczny rysunek, wskazane miejsca odpowiadają tym oznaczonych na mapie z 1900 roku.

Ryc. 12 Szkic Festungkommando Krakau o zagadkowymi oznaczeniami mogił.
Ryc. 12 Szkic Festungkommando Krakau z zagadkowymi oznaczeniami mogił.

Bibliografia:

Domańska Aneta, Metody leczenia chorób wśród ludu polskiego w XIX wieku. Próba bilansu, Zeszyty Wiejskie, Z. XXII, 2016.

Nowicki Witold, Kilka słów o t. zw. grypie hiszpańskiej, Kurier Lwowski nr 494, s.10.

Wnęk Jan, Pandemia grypy hiszpanki (1918-1919) w świetle polskiej prasy, Krakowska Akademia im . Andrzeja Frycza Modrzewskiego, ARCHIWUM HISTORII I FILOZOFII MEDYCYNY 2014, 77, 16-23


[1] Domańska Aneta, Metody leczenia chorób wśród ludu polskiego w XIX wieku. Próba bilansu, Zeszyty Wiejskie, Z. XXII, 2016.

[2] Zbiór Czarownica, Muzeum Etnografii w Krakowie, I/1565/Rkp, s. 100-102, 1897.

[3] Zbiór O sposobach leczenia koni, bydła i trzody chlewnej w Świątnikach Górnych, Muzeum Etnografii w Krakowie, I/1584/Rkp

[4] Szematyzm królestwa Galicyi i Lodomeryi z wielkiem księstwem krakowskiem na rok 1900, Lwów  1900

[5] Dodatek do 246 Kuriera Lwowskiego nr 245, rok XVII.

[6] Szematyzm Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkiem Księstwem Krakowskiem na rok 1906, Lwów 1906.

[7] Szematyzm Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkiem Księstwem Krakowskiem na rok 1907, Lwów 1907.

[8] Szematyzm Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkiem Księstwem Krakowskiem na rok 1907, Lwów 1907.

[9] Przegląd Lekarski, rok XVIL – 1905 nr 49 z 9 grudnia 1905, pod red. dr. Augusta Kwaśnickiego, Kraków 1905, s. 785.

[10] Głos Lekarzy, rok VII z 1 marca 1909 roku, Lwów.

[11] Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1919 nr 349.

[12] Szematyzm Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkiem Księstwem Krakowskiem na rok 1903, Lwów 1903.

[13] Krakowski Dziennik Wojewódzki nr 8.

[14] Gazeta Południowa nr 166 (9389) rok XXX.

[15] Na podstawie wpisów Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) ( https://prod.ceidg.gov.pl/)

[16] Bielski Joachim, Joachima Bielskiego Dalszy ciąg Kroniki Polskiej zawierającej dzieje od 1587 do 1598, pod red. F. M. Sobieszczańskiego, Warszawa 1851, s. 95.

[17] Cartwright Frederick F., Biddiss Michael, Niewidoczny wróg. Zarazy i historia. Warszawa: Jakość Wiedzy, 2002, s. 154–156. ISBN 978-83-89344-08-3.

[18] Johnson Niall P. A. S., Updating the Accounts: Global Mortality of the 1918–1920 „Spanish” Influenza Pandemic, Bulletin of the History of Medicine – Volume 76, Number 1, Spring 2002, s. 105–115.

[19] Głos Narodu, 1918, nr 238.

[20] Wynalazcą szczepionki był polski lekarz i wirusolog Hilary Koprowski, pracujący w USA od 1944 roku.

[21] Statistics and Research Mortality Risk of COVID-19, https://ourworldindata.org/mortality-risk-covid?country=~POL

[22] Dane na dzień 2 września 2021 r.

[23] I fala w Polsce, jak widać na wykresie nie przyniosła znaczącej liczby zachorowań w Polsce i była jedynie echem ciężkiej walki z epidemią w krajach Europy Zachodniej.

[24] Komunikat z badań CBOS nr 158/2020: Koronosceptycyzm, czyli kto wierzy w zagrożenie epidemią, Grudzień 2020, ISSN 2353-5822.

[25] Księga zgonów i pochówków, Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

[26] Słomka Włodzimierz, Świątniki Górne, maszynopis, ok. 1985 r.

[27] Gazeta Lwowska 1880 nr 167.

[28] Czas nr 221 rocznik 41.

[29] Gazeta Lwowska  1892 nr 234.

[30] Na podstawie odpowiedzi na wniosek o udzielenie informacji publicznej przez Urząd Miasta i Gminy Świątniki Górne nr. ORG.1431.80.2021 z 6 września 2021 r.

[31] Pod numerem 382 znajduje się parafialny cmentarz świątnicki oznaczony jako cmentarz wojenny c. k. armii z I wojny światowej, gdzie pochowano poległych w 1914 roku żołnierzy austriackich.

Opracował Jerzy Czerwiński ©2020

W poniższym artykule przedstawię, jak kształtowała się gminna samorządność świątnicka od średniowiecza po rok 2020 oraz  jak zmieniały się granice gminy. Ponadto przedstawię listę wójtów od XVII wieku oraz nazwiska radnych, sołtysów oraz członków rady osiedla.

W 2020 roku obchodzono 30-lecie samorządu terytorialnego, gdyż 30 lat temu odbyły się pierwsze po II wojnie światowej w pełni wolne wybory do władz samorządowych. PRL skutecznie na wiele lat zdusił ideę samorządnej gminy, tak jak wcześniej zrobił to niemiecki okupant. Samorząd to możliwość sprawowania władzy niezależnie od władzy nadrzędnej. Pierwsze namiastki samorządności zaczęły się pojawiać jeszcze za czasów polskiej monarchii, gdy z namaszczenia zwierzchności władzę w gromadach sprawowali najpierw sołtysowie, a potem wójtowie. Pełna samorządność na obszarze świątnickiej gminy pojawiła się po 1866 roku. Poniżej przedstawiam opis systemu władzy lokalnej od średniowiecza po czasy obecne.

Pierwsze informacje dotyczące wójtów świątnickich pochodzą z rejestrów podatkowych oraz Akt Sądowych Kustosza Krakowskiego (Acta Iudicialia). Bardziej współczesne informacje, tj. Od końca XIX wieku znajdują się w Archiwum Narodowym w Krakowie, są to jednak materiały często niekompletne, czasem tylko pojedyncze protokoły i luźne kartki z czasu całej dekady. Z tych wszystkich materiałów postarałem się zebrać spójną relację i wspomnieć tych wszystkich, którzy urzędową władzę w Świątnikach sprawowali. Na samym końcu artykułu jest tabela ze spisem wszystkich znanych włodarzy Świątnik.

Urząd wiejski w dawnej Polsce i zaborze austriackim do 1866 roku. Jak wspominałem w poprzednich artykułach, wieś kustoszowska Świątniki zwana też Górkami, została założona na prawie polskim w XI wieku, a następnie przekształcona na prawo magdeburskie, zapewne w XIII wieku. Wraz z lokacją niemiecką pojawiły się w Polsce urzędy wójta (z niem. Vogt) w miastach i sołtysa (z niem. Scholtis) we wsiach. Urząd wójtowski był pierwotnie dziedziczny, a wójt był lennikiem właściciela miasta, posiadał obowiązek służby wojskowej, przewodniczył sądowi ławniczemu, a także otrzymywał liczne przywileje. W późniejszym czasie miasta same wykupowały dziedziczne urzędy wójtowskie i mianowały własnych wójtów sądowych. Sołtys także był lennikiem pana wsi i urząd ten był dziedziczony przez najstarszego męskiego potomka. Dzięki licznym prerogatywom sołtysowie stali się w XIV wieku bardzo silną, majętną i wpływową warstwą społeczną, co nie podobało się rycerstwu, które wymusiło na królu Władysławie Jagielle w 1423 roku znaczne ograniczenia w możliwości posiadania majątków przez sołtysów (statut warcki), a ostatecznie w 1563 roku zlikwidowano urząd sołtysa i zastąpiono go urzędem wójta, powoływanego i odwoływanego przez właściciela wsi. Od XVI wieku wójt we wsi (gromadzie) pełnił swój urząd wraz z przysiężnymi i pisarzem gromadzkim, który prowadził księgi sądowe.

Nie inaczej rzecz się miała w Świątnikach, gdzie do XVI wieku kustosza katedralnego reprezentowali sołtysowie, a następnie urząd ten zamieniono na wójtów całkowicie zależnych od kustoszów. Przy wyborze wójta były pewne elementy demokratyczne, gdyż najpierw to gromada wybierała trzech kandydatów, z których następnie kustosz wybierał jednego. Aczkolwiek w sytuacji, gdyby kustoszowi nie spodobał się wybór gromady, mógł on mianować wójta wedle własnego upodobania. Przeważnie wybór zatwierdzany był na roczną kadencję, mogłoby być ona wielokrotnie przedłużana lub skrócona w każdym momencie.

Do obowiązków wójta było ściąganie podatków, czynszów, zobowiązań w naturze wobec kustosza i proboszcza mogilańskiego. Rolą wójta było także rozstrzygania sądów mniejszej wagi, poświadczania dokonywanych transakcji nieruchomości, spisywania testamentów i pilnowania sukcesji spadkowej oraz ściąganie długów. W dzisiejszej terminologii taki wójt pełnił funkcje sędziego, notariusza i komornika. Trudniejsze sprawy były załatwiane przed kustoszem w Krakowie, a także zdarzały się wizytacje kustosza, podczas których rozpatrywał on na miejscu najpilniejsze sprawy. W zamian za rzetelne wykonywanie obowiązków wójt mógł liczyć na zwolnienia podatkowe i czynszowe.

Pieczęć gromady z 1852 r.

Jak wspomniałem, urząd wójtowski tworzyli także przysiężni oraz pisarz gromadzki. W Świątnikach kustosz powoływał 6 przysiężnych spośród przedstawionych przez gromadę 12 kandydatów. Wszystkie działania wójta musiały się odbywać w obecności co najmniej dwóch przysiężnych oraz pisarza gromadzkiego. Przysiężni mieli być bezstronnymi mężami zaufania i doradcami wójta w sprawach sądowych. Posada pisarza gminnego wymagała od kandydata wielkiego zaufania, gdyż przeważnie był on jedyną osobą w gromadzie, która potrafiła pisać i czytać, a musiał on prowadzić księgi sądowe oraz spisywać wszystkie umowy, w szczególności testamenty, wierzytelności, transakcje nieruchomości i kontrakty płatnerskie. Ze względu na unikalną w tamtych czasach umiejętność czytania i pisania, posada pisarza gromadzkiego w Świątnikach była przeważnie wieloletnia.

System władzy lokalnej oparty na urzędzie wójtowskim gromady przetrwał do połowy XIX wieku, czyli także obejmował pierwsze dekady pod zaborem austriackim. Po oddzieleniu Galicji od Rzeczypospolitej w 1772 roku jeszcze przez 10 lat wobec anarchii administracyjnej dalej uznawali zwierzchność kustoszowską. W kolejnych latach, gdy zwierzchność została oddana w ręce najpierw państwowej kamery, a następnie okolicznej szlachty (rodziny Dąbskich, a następnie Konopków), zasadniczo model władzy lokalnej nie uległ zmianie, w tym, że rolę kustosza odgrywał właściciel ziemski, poprzez ustanowionego sędziego. Przykładowo w aktach sądowych znajduje się zapis z 1818 roku, sporządzony przez Ignacego Nikoledona, podpisanego jako sędziego klucza biskupickiego1. Świątniki należały do klucza biskupickiego do 1856 roku, zatem właściciel klucza decydował o wyborze wójta. Z posiadanych informacji wynika, że rodzina Konopków, która była najdłużej w posiadaniu klucza, nie narzucała się mieszkańcom Świątnik przy wyborach wójtów, dopóki podatki spływały na czas.

Granice gminy (gromady) Świątniki Górne od czasów zaborów do 1935 roku.

Granice gminy (gromady) Świątniki Górne od czasów zaborów do 1935 roku.

Czasy zaborów.

Do 1849 roku mieszkańcy wsi galicyjskich mieli bardzo ograniczone możliwości przy wyborze lokalnych władz oraz urzędników lokalnych. Na kanwie rewolucji z 1848 roku wstępujący na tron cesarz Franciszek Józef I wyszedł naprzeciw oczekiwaniom społecznym i nadał patentem cesarskim ustawę o gminie z 17 marca 1849 roku, dla której kluczową zmianą było przejęcie owego systemu, w którym fundamentem wolnego państwa jest wolna gmina2. Oznaczało to wprowadzenie możliwości wolnych wyborów do władz gminy. I choć cesarz szybko wycofał się z liberalnych pomysłów autonomiczności gmin i ustawę wycofano, to stanowiła ona kamień węgielny do zmian, które wkrótce nadeszły. W dniu 5 marca 1862 roku została przyjęta przez cesarza ustawa o gminie3 wprowadzająca koncepcje z 1849 roku.

Na podstawie ustawy z 1862 roku sejm krajowy Galicji i Lodomerii we Lwowie uchwalił ustawę gminną4, którą cesarz podpisał w dniu 12 sierpnia 1866 roku. Zgodnie z nią, każda osada posiadają dotychczas własne władze, miała odtąd stanowić gminę. Władzami gminy była rada gminna (organ uchwałodawczy i nadzorczy) i zwierzchność gminna (organ zarządzający i wykonawczy). Rada gminna była wybierana w wyborach, natomiast zwierzchność składała się z naczelnika gminy (wójta) oraz przynajmniej dwóch assesorów (przysiężnych). Rada gminy wybierała spośród swojego grona zarówno naczelnika, jak i assesorów, a z grona assesorów był wybierany także zastępca naczelnika. Warto podkreślić, że poza nielicznymi wyjątkami, osoba wybrana na radnego musiała przyjąć wybór pod karą grzywny. Radny nie otrzymywał z racji urzędu żadnego wynagrodzenia poza zwrotem poniesionych kosztów. Na wynagrodzenie mogła liczyć tylko zwierzchność w wysokości ustalonej przez radę. Początkowo kadencja władz gminy trwała 3 lata, od 1884 roku wynosiła 6 lat. Prawa wyborcze mieli tzw. członkowie gminy płacący podatek bezpośredni za nieruchomości lub przedsiębiorstwa, a także m.in. duszpasterze, przełożeni klasztorów, urzędnicy państwowi, oficerowie w stanie spoczynku, adwokaci, czy nauczyciele.

Warto jeszcze wspomnieć o dość skomplikowanym systemie kurialnym wybierania rady gminy. Członkowie gminy zostali podzieleni i przypisani do trzech tzw. kół lub kurii w ten sposób, że na każde koło przypadała 1/3 sumy wszystkich opłacanych podatków. Pierwsze koło skupiało najbardziej majętnych mieszkańców i zarazem było najmniej liczne, a jego przeciwieństwem było koło III. Z każdego koła wybierano po 6 radnych oraz po 3 radnych zastępczych, w przypadku, gdyby któryś z radnych zrezygnował lub zmarł.

Z infomracji dotyczących pierwszych lat fukcjonowania szkoły ślusarskiej wynika, że naczelnikiem gminy był w 1890 roku Wojciech Dębski4a.

Najstarszy zachowany skład świątnickiej zwierzchności gminnej pochodzi z listopada 18985, kiedy dobiegała końca kadencja z lat 1892-1898. Naczelnikiem był wówczas kupiec Piotr Czerwiński6, zastępcą Józef Słomka, a asesorami Stanisław Kotarba i Jan Michalec. Ponadto radę tworzyli Stanisław Bujas, Jan Cholewa (nr domu 301), Antoni Ćmielowski, Antoni Drapich, Józef Gorzkowski, ks. Franciszek Karpiński, Stanisław Kotarba (z domu nr 145), Jakub Kowal, Józef Kozioł, Jan Miziura, Józef Słomka oraz Franciszek Synowiec.

W wyniku wyborów z 5 grudnia 1898 roku świątniczanie wybrali nowe władze w osobach naczelnika Franciszka Kotarby ps. Chmielnik7, zastępcy Stanisława Kozłowskiego oraz asesora Konstantego Bodzonia. Radnymi zostali: Stanisław Bujas, Leon Czerwiński, Józef Dębski, Franciszek Dudek, Stanisław Dziewoński, ks. Franciszek Karpiński, Stanisław Kotarba (nr domu 145), Stanisław Kotarba, Jan Miziura, Józef Słomka i Józef Synowiec8. Funkcję policjanta gminnego powierzono Wojciechowi Kotarbie.

W wyborach z 5 stycznia 1905 roku naczelnikiem został Stanisław Kotarba, jego zastępcą Stanisław Bodzoń, a asesorami Piotr Synowiec oraz Stanisław Synowiec. Pozostałymi członkami rady gminnej byli: Piotr Czerwiński, Franciszek Dziewoński, Franciszek Kotarba, Stanisław Kozłowski, Józef Słomka, Stanisław Słomka (nr domu 65), Stanisław Słomka, Józef Synowiec i Idzi Walas9.

Kolejna kadencja władz samorządowych rozpoczęła się po wyborach z 4 maja 1911 roku. Dzięki lokalnej gazetce Związek Świątnicki (zeszyt 2 z 1911 roku) zachował się szczegółowy opis zarówno kampanii wyborczej, samych wyborów i dalszych perturbacji. Uprawnionych do głosowania były 104 osoby, kandydatów na radnych było około 70, a 10 na wójta. Radymi I koła zostali: Franciszek Dziewoński (12 głosów), Piotr Kotarba ps. Konicek (11 głosów), Piotr Czerwiński (10 głosów), Józef Kotarba ps. Kwasiocyk (10 głosów), Józef Słomka (8 głosów), Michał Słomka (8 głosów). Z II koła zostali wybrani: Konstanty Bodzoń (30 głosów), Stanisław Kotarba ps. Chmielnik (22 głosy), krawiec Piotr Kotarba i rzeźnik Franciszek Kotarba (po 17 głosów), Tadeusz Kotarba ps. Opitka (17 głosów), Józef Zaczek (17 głosów). Radnymi III koła zostali wybrani: Andrzej Słomka (62 głosy), ks. Józef Migdałek (49 głosów), Stanisław Kozłowski (44 głosów), Stanisław Kwintowski (36 głosów), Stanisław Bodzoń (34 głosy) i Wojciech Kotarba ps. Pachonik (34 głosy). Zastępcami z I koła byli Stanisław Słomka ps. Jonosek, Ernest Słomka i Stanisław Dziewoński; z II koła: Idzi Walas, Józef Rogal, Józef Synowiec ps. Zamkowy; z III koła: Józef Izdebski, Stanisław Kotarba ps. Kusik i Józef Kozioł. Rada wybrała na naczelnika Andrzeja Słomkę, zastępcą został Józef Zaczek, a asesorami Konstanty Bodzoń i Wojciech Kotarba10. Członkowie zwierzchności złożyli przysięgę w dniu 27 maja, a jednym z pierwszych zarządzeń nowego wójta był zakaz palenia tytoniu w nocy, ze względu na zagrożenie pożarowe. Gmina Świątnicka należała to jednych z najbiedniejszych gmin, gdyż jedynym dochodem własnym gminy była rzeźnia, ale to nie wystarczało na pokrycie wszystkich rozchodów, przez co utrzymanie gminy spadło na obywateli, którzy musieli w związku z tym ponosić większe podatki (do 320%). Na nowego wójta, oprócz wyprostowania finansów gminy, czekała reforma pobierania opłat gminnych, naprawa studni i dróg oraz najważniejszy problem, czyli budowę nowej szkoły ludowej11.

W dniu 24 marca 1912 roku Andrzej Słomka zrezygnował z urzędu. Powstał mały zamęt w radzie, która mylnie wybrała nie tylko nowego naczelnika, ale i całą zwierzchność. Po wielu głosowaniach wybrano w dniu 30 kwietnia ostatecznie propinatora Franciszka Kotarbę (byłego wójta z 1898 roku) i nowy skład zwierzchności. Wobec zamieszania starostwo przysłało wiadomość, że wybór ma dotyczyć tylko nowego naczelnika12. Urząd przez wiele dni nie funkcjonował. Po wyborze nowego naczelnika powstały też wątpliwości, czy urząd wójta można łączyć z prowadzeniem wyszynku, nad którym to gmina sprawowała kontrolę. Wobec dalszego chaosu pracami urzędu kierował zastępca Józef Zaczek. Urząd zwrócił się do starostwa o przysłanie funkcjonariusza do zbadania i uporządkowania rachunków gminnych13. Wybór Franciszka Kotarbę na naczelnika starostwo w Podgórzu zatwierdziło dopiero 17 lipca 1912 roku14.

W czasie I wojny światowej urząd naczelnika dalej pełnił Franciszek Kotarba, jednakże prace rady były utrudnione, bo zważywszy na nieobecność wielu radnych (brak kworum), wiele sesji rady było odraczanych.

Pieczęć gminna z 1919 roku.

Pieczęć gminna z 1919 roku.

Okres międzywojenny. Gdy upadek austriackiego imperium Habsburgów stał się nieuchronny, czołowi polscy politycy powołali 28 października 1918 roku w Krakowie Polską Komisję Likwidacyjną, której celem było zniesienie prawnych relacji między Galicją i Austro-Węgrami oraz utrzymanie bezpieczeństwa do czasów utworzenia niepodległego państwa polskiego. Wojny z Ukrainą i Rosją Radziecką, kryzysy polityczne i kryzys gospodarczy sprawiły, że uporządkowanie i ujednolicenie prawa na terenach dawnych trzech zaborów stało się możliwe dopiero w latach 30. XX wieku.

Przez ponad dekadę po odzyskaniu niepodległości trwała w polskim sejmie dyskusja na temat przyszłego kształtu samorządu terytorialnego. W 1924 roku powstał projekt pakietu ustaw tzw. wielkich ustaw samorządowych, ale ostatecznie nie został przyjęty wobec skrajnie różnych poglądów partii politycznych na przyszły kształt samorządu, w szczególności gminy.

W dniu 23 listopada 1918 roku dokonano zmian w gminnym prawie wyborczym i wprowadzono dodatkowe koło dla najuboższych mieszkańców oraz kobiety uzyskały prawo głosu.

Do rady gminy z nowego koła dostali się: Józef Bujas (ślusarz), Ludwik Cholewa (prawnik), Stanisław Nowak (ślusarz), Władysław Kotarba (ślusarz), Aleksander Słomka (ślusarz) i Franciszek Wilkosz (ślusarz)15. Najważniejszymi sprawami po odzyskaniu niepodległości było zapewnienie mieszkańcom Świątnik dostępu do produktów spożywczych, stąd rada ustalała ceny żywności i powołała Gminną Komisję Aprowizacyjną na czele z poczmistrzem Leonem Franczykowskim.

Pierwsze wybory samorządowe w II Rzeczypospolitej odbyły się jesienią 1919 roku. Radnymi zostali: Alojzy Bodzoń, Stanisław Bodzoń, Józef Bujas, Karol Chlebowski, Mieczysław Czerwiński, Jan Drapich, Franciszek Dziewoński, Stanisław Dziewoński, Leon Franczykowski, dr Jan Hoeflich, Franciszek Kotarba, Józef Kotarba, Władysław Kotarba, Stanisław Kozłowski, Marian Kwieciński, Stanisław Kwintowski, Stanisław Nowak, Józef Popczyński, Aleksander Słomka, Piotr Słomka, Józef Słomka, Jan Synowiec i Jan Walas. W dniu 2 listopada 1919 roku rada wybrała zwierzchność, tj. doktora Jana Hoeflicha16 na naczelnika, Stanisława Dziewońskiego na zastępcę oraz Władysława Kotarbę i Józefa Popczyńskiego na asesorów17. Na nieszczęście długoletni świątnicki lekarz, społecznik i prezes miejscowej Czytelni Ludowej zmarł miesiąc później, wobec czego rada wybrała na naczelnika Mieczysława Czerwińskiego18. Mieczysław Czerwiński19 był naczelnikiem do 28 stycznia 1923 roku, kiedy zastąpił go Konstanty Bodzoń20. W tym okresie Świątniki nie miały szczęścia do stabilnych rządów. W dniu 20 września 1925 roku Bodzonia zastąpił na stanowisku naczelnika Józef Słomka21 (młodszy), a i on został w drugiej połowie 1926 roku zastąpiony przez Stanisława Dziewońskiego22. Akta gminy jednostkowej Świątniki Górne w postaci jednej księgi były prowadzone od 1898 roku i kończą się na roku 1927.

W 1935 roku sporządzony został protokół zdawczo-odbiorczy, który przekazywał mienie jednostkowej gminy Świątniki Górne na rzecz tworzonej nowej gminy zbiorowej. Wójtem nadal był Stanisław Dziewoński, a w skład przekazywanego mienia wchodziły m.in. pieczęcie gminy, pieczęć do ewidencji koni, pieczęć do ewidencji poborowej, tablica urzędowa, księgi podatkowe, rejestry mieszkańców, poborowych, rezerwistów, księgi protokołów rady gminnej, księga kasowa. Do nieruchomości gminnych należało 5 morgów (2,9 ha) krzaków, 2000 sążni kwadratowych (0,7 ha) pól ornych, dwa domy o numerach 73 i 166, rzeźnia (jatki) oraz sklep rzeźniczy i 2 place gminne. Ponadto gmina miała książeczki oszczędnościowe na sumę 4 tys. zł, remizę strażacką oraz 21 tomów publikacji prawnych, w tym XIX-wiecznego prawa austriackiego23. Do ruchomości gminnych wpisano m.in. mapę katastralną, 10 krzeseł, bęben, zegar ścienny, godło państwowej, meble, 2 piece żelazne, mikroskop dla rzeźni oraz chorągiew24.

Do 1935 roku Świątniki Górne tworzyły jednostkową gminę wiejską, czyli samorządność odbywała się na obszarze jednej miejscowości, co dużym stopni wywodziło się jeszcze z czasów staropolskich i przetrwała w czasach zaboru austriackiego. Sejm II Rzeczypospolitej przyjął w dniu 23 marca 1933 roku tzw. małą ustawę samorządową, czyli ustawę o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego25, która dla prawie całego kraju (bez Śląska) tworzyła system znany już w zaborze rosyjskim, gdzie jedna gmina składała się z kliku lub kilkunastu gromad (gmina zbiorowa). Reforma wprowadzała 5-letnią kadencję rady gminy jako organu uchwalającego, prawo wyborcze od 25 lat, kandydaci do rady musieli mieć skończone 30 lat. Rada wybierała zarząd gminy, zajmowała się jego kontrolą, uchwalała prawo miejscowe oraz budżet. Zarząd gminy był organem wykonawczym i składał się z wójta, podwójciego oraz 2-3 członków zarządu, czyli ławników. Kadencja zarządu trwała także 5 lat. Wójt był zwierzchnikiem gminy, urzędu gminnego i reprezentował gminę, natomiast samym urzędem kierował sekretarz. Nadzór nad wójtem posiadał starosta powiatowy, który zatwierdzał wybór wójta, mógł go zwolnić z urzędu oraz rozwiązać radę w przypadku naruszenia prawa. W założeniu gmina miała być częścią administracji państwowej, stąd też przyjęto rozwiązania nadzoru nad działaniami wójta, a finansowanie gminy uzależniono w znacznym stopniu od władzy centralnej. Każda gromada w gminie miała również swoje organy samorządowe. Zebranie gromadzkie wybierało sołtysa oraz radę gromadzką w liczbie 12-30 osób na 3-letnią kadencję. Sołtys kierował sprawami gromady, zarządzał jej majątkiem, dbał o bezpieczeństwo w gromadzie, porządek publiczny, doręczanie pism sądowych oraz wykonywał obowiązki związane z poborem do wojska.

Gmina zbiorowa Świątniki Górne, w skład której wchodziły w latach 1935-1939 gromady: Chorowice, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne, Włosań, Wrząsowice i Zbydniowice.

Gmina zbiorowa Świątniki Górne, w skład której wchodziły w latach 1935-1939 gromady: Chorowice, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne, Włosań, Wrząsowice i Zbydniowice.

Reforma samorządu miała wejść w życie 1 sierpnia 1934 roku, ale w praktyce zaczęła działać od 1935 roku. Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych utworzona została gmina Świątniki Górne z siedzibą w Świątnikach Górnych składająca się z 9 gromad: Chorowice, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne, Włosań, Wrząsowice i Zbydniowice26.

Wójtem nowej gminy zbiorowej został dotychczasowy wójt świątnicki, czyli Stanisław Dziewoński, a sołtysem Świątnik Jan Drapich27. Na początku 1939 roku wybrano nowe władze gminy i wójtem został Józef Chorabik z Mogilan, podwójcim Franciszek Batko z Ochojna, a sekretarzem Ludwik Przetocki z Rzeszotar.

II WOJA ŚWIATOWA. Niemcy po zajęciu Polski wprowadziły własną strukturę administracyjną. Świątniki znalazły się w Generalnej Guberni, dystrykcie krakowskim (Distrikt Krakau) i powiecie krakowskim (Landkreis Krakau). Władze okupacyjne rozwiązały dotychczasowy samorząd gminny, mianując własnych wójtów, sołtysów oraz sekretarzy gminnych, jednak praktycznie w czasie wojny samorząd został zlikwidowany. Wójt był mianowany przez starostę i przez niego całkowicie kontrolowany. Językiem urzędowym był niemiecki, a warunkowo dopuszczalny był język polski. Nadal obowiązywało prawo polskie, chyba że stało w sprzeczności z prawem okupanta.

Władze niemieckie nakazały dotychczasowym wójtom, sołtysom i sekretarzom pozostanie na stanowiskach. Wójt Józef Chorabik za zgodą władz niemieckich przeniósł siedzibę gminy do Mogilan. Na urzędowych pismach nazwa Gmina Mogilany pojawia się w lipcu 1941 roku28. Do gminy Mogilany włączona została gromada Gaj. Okupacyjny urząd gminny działał do wkroczenia armii radzieckiej w styczniu 1945 roku. Niewiele zachowało się dokumentów z działalności gminy w czasie wojny. Sołtysem świątnickim do 1 marca 1945 był Feliks Bujas.

Gmina Świątniki Górne w latach 1945-1954: Brzyczyna Dolna, Chorowice, Gaj, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne i Włosań.

Gmina Świątniki Górne w latach 1945-1954: Brzyczyna Dolna, Chorowice, Gaj, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne i Włosań.

PRL 1945-1950. Ustanowiony przez władze radzieckie Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego na drodze dekretów przywrócił gminny system administracyjny z 1939 roku. Oznaczało to przywrócenie nazwy gminy i jej siedziby w Świątnikach Górnych. Zmieniona została jednak struktura gminy, w skład której wchodziły sołectwa: Brzyczyna Dolna, Chorowice, Gaj, Konary, Mogilany, Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne i Włosań29. Nowy ustrój zastąpił dotychczasową radę gminną przez gminną radę narodową (GRN)30. GRN mogła liczyć od 16 do 32 członków powoływanych przez partie polityczne i organizacje społeczne. Na czele rady narodowej stało prezydium składające się z przewodniczącego, zastępcy oraz członków. Prezydium GRN było organem uchwałodawczym, natomiast organem wykonawczym był zarząd gminy na czele z wójtem. Znacznie zmniejszyły się kompetencje zarządu i wójta kosztem prezydium i jego przewodniczącego. Urząd gminy obejmował stanowiska sekretarza gminy, referenta finansowo-podatkowego, referenta wojskowego, referenta gospodarczo-społecznego, drogomistrza, kancelisty i praktykanta. Nowy ustrój pozostawił sołectwa jako organy pomocnicze dla gmin, likwidując rady gromadzkie.

Przywrócenie siedziby gminy do Świątnik spotkało się ze sprzeciwem części mieszkańców Mogilan. W odpowiedzi władze powiatowe stwierdziły, że za pozostawieniem siedziby w Świątnikach Górnych przemawiają słuszne względy gospodarczo-kulturalne, w których gromada Świątniki Górne przoduje, świecąc przykładem okolicznym wioskom, z których żadna jej nie dorównuje. […] Dla każdego, który zna stosunki przemysłowo-kulturalne w Świątnikach i poziom inteligencji jej mieszkańców gromada Świątniki Górne w stosunku do innych gromad gminy w tym Mogilan robi wrażenie takie, jak miasteczko do wsi31. Pismo nie uspokoiło nastrojów, a jedynie spotęgowało nastroje separatystyczne. Pomimo różnych projektów rozdzielenia gminy, taki układ administracyjny przetrwał do 1954 roku.

Zarząd gminy. Pierwszym powojennym wójtem został mieszkający w Świątnikach fotograf Józef Stryszowski32, który został wybrany 30 stycznia 1945 roku przez przedstawicieli wszystkich gromad, a mając poparcie Polskiej Partii Robotniczej, a dzień później starostwo zatwierdziło ten wybór33. Zastępcą jego został ślusarz Bronisław Słomka ps. Jonosek34, przed wojną zaangażowany w Spółkę Ślusarską. Zarząd gminy tworzyli jeszcze Edward Górnisiewicz z Włosani oraz Józef Haja z Mogilan. W dniu 14 września 1945 roku doszło do zamiany stanowisk: wójtem został Bronisław Słomka, podwójcim Józef Haja, a członkami zarządu Jan Kępiński, Józef Stryszowski i Stefan Kopta.

Wójta Słomkę odwołano latem 1947 roku, a nowy zarząd wybrano dopiero 19 listopada 1947 roku. Wójtem został Jan Gubała z Konar, podwójcim Józef Haja z Mogilan, a członkami zarządu zostali Stanisław Chudzik z Gaja, Wiktor Burda z Rzeszotar i Leon Kotarba ze Świątnik35. Gmina powołała Komitet Budowy szkoły podstawowej w Świątnikach na czele z Feliksem Słomką. Jan Gubała pełnił urząd wójta do maja 1950 roku.

Urząd gminny. Do czerwca 1947 roku urzędem gminnym kierował nadal sekretarz Ludwik Przetocki. Urząd w pierwszych latach powojennych borykał się głównie z trudnościami z obsadzeniem wszystkich etatów oraz ich utrzymaniem. Pensje urzędnicze nie pozwalały na przeżycie, urzędnicy głodowali i sami byli głównymi beneficjentami zapomóg. Po Przetockim urzędem kierował Ludwik Czajkowski.

Gminna Rada Narodowa. Pierwsze prezydium GRN tworzył zarząd gminny z wójtem Józefem Stryszowskim na czele. Wśród świątnickich radnych GRN z wiosny 1945 roku znaleźli się Albin Bodzoń, Mieczysław Czerwiński, Leon Kotarba i Feliks Słomka. Wybranie nowej rady narodowej napotykało na wiele trudności, bo niektóre gromady (w tym Świątniki) stosowały reguły przedwojenne, wobec czego starostwo ciągle przysyłało pisma nakazujące uzupełnić wybory. Chodziło przede wszystkim o delegacje kandydatów przez partie polityczne. Zostały ustalone parytety, żeby PPR i PPS miały po 4 członków, a SL 3 członków36. Pierwsze wybrane prezydium powołano 12 czerwca 1945 roku i przewodniczącym został Jan Ożóg, którego wkrótce, tj. 25 sierpnia zastąpił Edward Górnisiewicz z Włosani, a do prezydium weszli także Feliks Słomka, Józef Haja i Wiktor Burda. Skład rady narodowej często się zmieniał, gdyż zmieniały się delegacje partii politycznych, np. 1 kwietnia 1947 roku nowych członków delegowały PPR (ze Świątnik delegaturę otrzymał Józef Walas), SL i PPS37. Pod koniec 1948 roku odwołany został Górnisiewicz, a w jego miejsce powołano Wiktora Burdę, którego zastępcą został Jan Ożóg38. Na początku 1950 roku przewodniczącym prezydium GRN został Józef Hosadyna.

Sołectwo. Pierwsze powojenne wybory gromadzkie odbyły się już w pierwszych miesiącach 1945 roku. Sołtysem świątnickim został Albin Bodzoń, a podsołtysem Ignacy Cholewa. Wybrano także na zasadach przedwojennych świątnicką radę gromadzką w składzie: Albin Bodzoń, Ignacy Cholewa, Jan Cholewa, Józef Cholewa, Mieczysław Czerwiński, Gustaw Dębski, Stanisław Dziewoński, Sykstus Kochanik, Izydor Kotarba, Leon Kotarba, Teodor Kotarba, Józef Kowal, Augustyn Kowalczyk, Stanisław Leńczowski, Jan Michalec, Juliusz Miziura, Stanisław Miziura, Stanisław Nawała, Bronisław Słomka, Feliks Słomka, Józef Słomka, Aleksy Synowiec i Józef Synowiec39. Większość członków rady gromadzkiej była zaangażowana w życie społeczne, kulturalne i polityczne okresu międzywojennego i osoby te miały jeszcze nadzieje, że uda im się zachować możliwość wpływania na dalsze losy Świątnik.

Latem 1945 roku sołtysem został Feliks Cholewa, a od września Ludwik Kotarba, który sprawował urząd do 1946 roku. Po nim sołtysem został Stanisław Nawała, a podsołtysem Czesław Kotarba, który przejął sołectwo po śmierci Nawały w czerwcu 1947 roku. Według danych archiwalnych z 1949 roku sołtysem był nadal Czesław Kotarba, a podsołtysem Józef Zaczek40.

LATA 1950-1954. Ustawą o terenowych organach jednolitej władzy państwowej z 20 marca 1950 roku41 władze polskie ostatecznie zlikwidowały samorząd terytorialny, w szczególności urząd starosty powiatowego i wójta. Zgodnie z radzieckimi wzorcami władze na wszystkich szczeblach miały być w ręku rad narodowych: gminnych, powiatowych, wojewódzkich i (od 1952 roku) Rady Państwa. Pełnia lokalnej władzy uchwałodawczej i wykonawczej była w ręku prezydium GRN, które tworzyli przewodniczący, zastępca, sekretarz i członek. Przewodniczący i sekretarz prezydium stali się odtąd etatowymi pracownikami urzędu. Urzędem gminy określano odtąd jako biuro prezydium.

Pierwsza sesja świątnickiej GRN według nowego prawa odbyła się 27 czerwca 1950 roku. Inauguracja miała charakter uroczystości z udziałem orkiestry OSP, na którą zostali zaproszeni przedstawiciele powiatu oraz lokalni przedstawiciele wszystkich środowisk. Jak zanotowano w protokołach, referent powołał się na wielkie osiągnięcia we wszystkich dziedzinach życia w ZSRR zdobyte w Wielkiej Rewolucji Październikowej, w oparciu o geniusz Lenina i Stalina (…)42.

Przedstawiciele Partii nominowali na przewodniczącego prezydium dotychczasowego wójta Jana Gubałę, zastępcą został Józef Haja, sekretarzem prezydium dotychczasowy sekretarz gminny Ludwik Czajkowski, a członkiem Walenty Krawczyk43. Stanowiska w prezydium zmieniały się co kilka miesięcy. Na początku 1951 roku przewodniczącym był Jan Gubała, zastępcą Józef Hosadyna, sekretarzem Ludwik Czajkowski, a członkiem Franciszek Borkowski. W lutym 1951 sekretarzem po rezygnacji poprzednika został Marian Michalec44. Od 1 stycznia do listopada 1952 roku przewodniczącym był Walenty Krawczyk, a następnie zastąpił go Ludwik Nenko. W 1953 roku prezydium tworzyli ponadto zastępca Walenty Krawczyk, sekretarz Marian Michalec oraz członkowie Stefan Klaś i Czesław Kotarba45.

Skład gminnej rady narodowej ulegał zmianom praktycznie na każdej sesji rady. W 1953 roku ze Świątnik delegatami byli Elżbieta Miziura, Antoni Ślęczka i Czesław Kotarba.

Z tego okresu pochodzi jedynie jedna informacja, że w 1952 roku sołtysem Świątnik był Czesław Kotarba46.

LATA 1954-1972. Ustawą z dnia 25 września 1954 r. o reformie podziału administracyjnego wsi i powołaniu gromadzkich rad narodowych47 zlikwidowane zostały dotychczasowe gminy i gromady, a w ich miejsce powołano do życia nowe gromady, jako jednostkę podziału administracyjnego wsi. Zgodnie z ustawą na okres 3 lat była wybierana w wyborach powszechnych48 gromadzka rada narodowa (GrRN), która miała być organem władzy państwowej w nowej gromadzie i liczyła, w zależności od swej wielkości od 9 do 27 radnych. Po wyborze GrRN następował wybór prezydium jako organu wykonawczego i zarządzającego. Prezydium GrRN składało się z przewodniczącego, jego zastępcy, sekretarza rady oraz co najmniej 2 członków. Kompetencje władz gromady zostały po 1954 ograniczone głównie do wykonywania poleceń organów nadrzędnych. Sytuacja poprawiła się od 1958 roku, gdyż ustawą z dnia 25 stycznia 1958 r. o radach narodowych49 znacznie zwiększono kompetencje rad gromadzkich. Zaczęto także tworzyć większe gromady. Prezydium w gromadzkich radach narodowych składało się z przewodniczącego oraz członków. Na czele biura gromadzkiego powołano urząd sekretarza gromadzkiego, który był pracownikiem etatowym zatrudnionym niezależnie od trwania kadencji rady i nie był członkiem jej prezydium. Od 1961 roku wydłużono kadencję rady do 4 lat.

Gromada Świątniki Górne w latach 1954-1960 (kolor żółty). Od 1960 roku powiększona o Ochojno, Olszowice i Rzeszotary (kolor różowy).

Gromada Świątniki Górne w latach 1954-1960 (kolor żółty). Od 1960 roku powiększona o Ochojno, Olszowice i Rzeszotary (kolor różowy).

GrRN. Od 1954 roku nowa gromada Świątniki Górne obejmowała jedynie obszar samych Świątnik50, natomiast od 1 lipca 1960 roku dołączono do niej Rzeszotary, Ochojno i Olszowice51. Pierwszą radę GrRN nowej gromady wybrano pod koniec 1954 roku i w skład jej weszli: Franciszek Borkowski, Józef Cholewa, Ludwik Cholewa, Maria Cholewa, Józef Czerwiński, Roman Kogut, Czesław Kotarba, Stanisław Kozłowski, Piotr Łątka, Jan Michalec, Stefan Michalec, Józef Mika, Elżbieta Miziura, Józef Pokuta i Ludwik Walas52. Przewodniczącym prezydium GrRN został Roman Kogut, jego zastępcą Piotr Łątka, sekretarzem Czesław Walas, a członkami Elżbieta Miziura i Jan Michalec. W marcu 1957 roku przewodniczącego zastąpił Józef Mika53.

Po wyborach w 1958 roku radę GrRN tworzyli: Jan Chmiel, Kazimierz Cholewa, Józef Cholewa, Ludwik Cholewa, Roman Cholewa, Jan Furtak, Stanisław Kotarba, Wacław Kotarba, Jan Michalec, Stefan Michalec, Józef Rogal, Jan Synowiec, Stanisław Szczygieł, Józef Słomka i Feliks Synowiec. Przewodniczącym prezydium został Roman Cholewa, a członkami Ludwik Cholewa, Józef Mika i Jan Chmiel54. Od 16 kwietnia przewodniczącym był Stanisław Kotarba55.

Po powiększeniu się gromady w 1960 roku wzrosła także liczba radnych. Od 16 kwietnia 1961 roku ze Świątnik wybrano 7 radnych i byli to: Kazimierz Cholewa, Józef Cholewa, Stanisław Kotarba, Marian Michalec, Feliks Synowiec, Włodzimierz Słomka oraz Stanisław Szczygieł. Przewodniczącym prezydium został Stanisław Kotarba, a członkami Paweł Michalik (Ochojno), Włodzimierz Słomka oraz Julian Stryszowski (Rzeszotary)56. Nim jeszcze władze gromadzkie zaczęły pracować, 6 maja przewodniczącego zastąpił Stanisław Szczygieł, a Stanisław Kotarba został członkiem prezydium w miejsce Włodzimierza Słomki57.

Kolejne wybory odbyły się 30 maja 1965 roku. Do GrRN wybrano ze Świątnik Henryka Kotarbę, Stanisława Kotarbę, Stanisława Kozłowskiego, Jana Michalca, Michała Ogórka i Juliana Szczurka. Przewodniczącym prezydium został początkowo Tomasz Kurleto z Ochojna, jego zastępcą Stanisław Kotarba oraz członkami Antoni Strzępek (Olszowice), Stefan Klaś i Marian Krawczyk (obaj z Rzeszotar)58. Kotarba i Strzępek złożyli w grudniu 1966 roku rezygnację, przy czym rada nie przyjęła rezygnacji Kotarby, a w miejsce Strzępka został powołany do prezydium Stanisław Kozłowski. Nowym przewodniczącym został Julian Szczurek, ale tylko do 16 września 1967 roku, kiedy zastąpił go Stanisław Stryszowski z Rzeszotar59.

Po wyborach z 1 czerwca 1969 roku do nowej rady weszli ze Świątnik: Władysław Bujas, Stanisław Cholewa, Henryk Kotarba, Stanisław Kotarba, Janina Kwintowska i Michał Ogórek. W archiwach brakuje protokołów wielu sesji rady, stąd wiadomo jedynie, że pierwszym przewodniczącym był Stanisław Stryszowski z Rzeszotar, a od 9 lipca 1971 Henryk Satora60, dotychczasowy sekretarz biura gromadzkiego.

Sołectwo. Jeśli chodzi o sołtysów, to w latach 1958-1961 był nim Marian Stryszowski, w latach 1967-1970 Józef Zaczek, a od roku 1970 Tadeusz Gawęda.

LATA 1973-1990. W dniu 29 listopada 1972 roku sejm PRL przyjął ustawę o utworzeniu gmin i zmianie ustawy o radach narodowych61, która od 1973 roku miała kolejny raz zmienić podział administracyjny i kompetencje organów lokalnych. Ustawa wyraźniej niż poprzednio rozdzieliła organy uchwałodawcze od wykonawczych. Przywrócono gminne rady narodowe (GRN) i zwiększona została liczba radnych wybieranych wyborach powszechnych. Rada wybierała prezydium na czele z przewodniczącym. Członkowie prezydium byli jednocześnie przewodniczącymi gminnych komisji. Zadaniem prezydium było reprezentowanie rady na zewnątrz, organizacja pracy rady oraz komisji gminnych. Ustanowiony został także urząd naczelnika gminy, którego powoływał przewodniczący prezydium wojewódzkiej rady narodowej z kandydatury przedstawionej przez GRN. Zadaniem naczelnika było wykonywanie zadań postawionych przez władze państwowe oraz kontrola i nadzór nad działalnością gminnych jednostek organizacyjnych. Był także organem wykonawczym i zarządzającym w gminie. Ustawa nie zakładała kadencyjności nowego organu. Naczelnik wykonywał swoje zadania przy pomocy urzędu gminy oraz kierowników jednostek podporządkowanych gminnej radzie narodowej (np. kierowników szkół). Sam urząd gminy został podzielony na biuro urzędu gminy, gminną służbę rolną oraz urząd stanu cywilnego. Utrzymane zostały sołectwa jako jednostki pomocnicze. Naczelnik zwoływał zebranie wiejskie, które wybierało sołtysa. Jeśli nie był on członkiem GRN, to wybór sołtysa musiała zatwierdzić rada na wniosek naczelnika.

W okresie stanu wojennego zawieszono na kilka miesięcy funkcjonowanie rad narodowych. Od 1984 roku zaczęła działać ustawa o systemie rad narodowych i samorządzie terytorialnym z 20 lipca 1983 roku62. Zgodnie z nią wprowadzono rady sołeckie i nadano większe uprawnienia sołtysom. W kolejnych latach wprowadzano także stopniowo zmiany w kompetencjach naczelnika, którego odtąd wybierała rada GRN, a wojewoda jedynie ten wybór zatwierdzał. Urząd naczelnika został zlikwidowany na podstawie ustawy o samorządzie terytorialnym z 8 marca 1990 roku63.

Gmina Świątniki Górne w 1973 roku. Zbydniowice (kolor niebieski) jeszcze w tym samym roku zostały włączone do miasta Krakowa.

Gmina Świątniki Górne w 1973 roku. Zbydniowice (kolor niebieski) jeszcze w tym samym roku zostały włączone do miasta Krakowa.

W 1973 roku w skład nowej gminy Świątniki Górne weszły następujące miejscowości: Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne, Wrząsowice i Zbydniowice, które jeszcze w tym samym roku zostały włączone w granice miasta Krakowa. W 1975 roku doszło do kolejnych zmian w systemie administracji państwowej: zostały zlikwidowane powiaty, a Polskę podzielono na 49 nowych województw.

GRN. Pierwsza sesja nowej GRN odbyła się 4 stycznia 1973 roku w sali zakładowej Spółdzielni Pracy metalowców „Przyszłość” w Świątnikach. Do rady liczącej 24 członków wybrano wówczas ze Świątnik Władysława Bujasa, Stanisława Cholewę, Henryka Kotarbę, Mariana Kotarbę, Stanisława Kotarbę, Janinę Kwintowską, Henryka Łopatę i Michała Ogórka, a przewodniczącym prezydium został Stanisław Kotarba. Pozostałymi członkami prezydium byli Aleksander Malec (zastępca), Władysław Bujas, Ryszard Burda, Michał Ogórek oraz Franciszek Bruzda64. Nowe władze działały niespełna rok, bo kolejne wybory odbyły się 9 grudnia 1973 roku. Ze Świątnik wybrano do GRN podobnie jak poprzednio Władysława Bujasa, Stanisława Cholewę, Stanisława Kotarbę i Michała Ogórka. Przewodnictwo prezydium nadal pozostało w ręku Stanisława Kotarby, który miał dwoje zastępców w osobach Magdaleny Piątek oraz Franciszka Batki, oraz członków Władysława Bujasa, Władysława Przetockiego, Michała Ogórka i Tadeusza Nowaka65. Stanisław Kotarba stał na czele prezydium do 30 grudnia 1976 roku, kiedy zastąpił go Wiesław Sitek. Kolejne wybory odbyły się 5 lutego 1978 roku. Do rady GRN zostali wybrani Władysław Bujas, Stanisław Cholewa, Stanisław Kotarba, Wacław Kotarba, Henryk Łopata i Henryk Wyka. Na czele prezydium pozostał Wiesław Sitek, mając zastępców w osobach Wacława Kotarby i Henryka Łopaty, a członkami byli Irena Bielańska, Julian Burda, Władysław Przetocki i Tadeusz Nowak66.

W dniu 17 czerwca 1984 roku do rady GRN wybrano ze Świątnik Jana Bodzonia, Henryka Łopatę, Stanisława Kotarbę, Jana Michalca i Annę Zaczek-Kuc, a przewodniczącym prezydium został Henryk Łopata67. Na ostatnią dwuletnią kadencję władz gminy Świątniki Górne w dniu 19 czerwa 1988 roku wybrano ze Świątnik Jana Bodzonia, Stanisława Kotarbę, Jana Michalca i Marię Walas. Przewodniczącym prezydium został Józef Thier, zastępcami Henryk Łopata i Lesław Piechowicz, a członkami Jan Szczurek, Władysław Przetocki, Adam Kowalczyk, Stanisław Myśkow i Marta Szafran68. GRN zakończyła działalność w kwietniu 1990 roku.

Naczelnicy. Pierwszym naczelnikiem gminy Świątniki Górne został w 1973 roku Stefan Bednarski, a w 1975 roku zastąpił go Henryk Łopata. Kolejna zmiana naczelnika miała miejsce w 1978 roku, kiedy mianowany został Kazimierz Domanik, ale już w 1979 roku zastąpił go Andrzej Pasek. Kolejnym naczelnikiem był Piotr Szczepańczyk wybrany w 1986 roku, który pełnił urząd do 1990 roku.

Sołectwo. Z archiwalnych akt gminnych zachowały się informację o Stanisławie Cholewie, jako długoletnim sołtysie świątnickim z lat 70. i 80. XX wieku.

Gmina Świątniki Górne od 1990 roku obejmująca miejscowości: Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne i Wrząsowice o pow. 20,17 km2.

Gmina Świątniki Górne od 1990 roku obejmująca miejscowości: Ochojno, Olszowice, Rzeszotary, Świątniki Górne i Wrząsowice o pow. 20,17 km2.

SAMORZĄD OD 1990 ROKU. W dniu 27 maja 1990 roku weszła w życie ustawa o samorządzie terytorialnym69, która przywróciła samorządność gminną. Organem stanowiącym i kontrolnym została rada gminna wybierana w bezpośrednich wyborach przez mieszkańców gminy. Organem wykonawczym był zarząd gminy na czele z wójtem (od 1997 roku burmistrzem), którego do 2002 roku wybierała rada. Na mocy ustawy z dnia 20 czerwca 2002 roku o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta70 zarząd gminy został zastąpiony przez wybieranych w bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Sołectwo miało być jednostką pomocniczą gminy, sołtysa wybierało zebranie wiejskie, a do pomocy sołtysa powołano rade sołecką.

Na mocy § 1. rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 23 grudnia 1996 r. w sprawie nadania niektórym miejscowościom statusu miasta oraz zmiany granic niektórych miast położonych na obszarach gmin71 z dniem 1 stycznia 1997 roku Świątniki Górne uzyskały prawa miejskie, a co za tym idzie, rada gminna stała się radą miejską, Urząd Gminy stał się Urzędem Miasta i Gminy, a wójta zastąpił burmistrz. Zamiast sołectwa powstała w Świątnikach rada osiedla.

Pieczęć gminy Świątniki Górne z lat 90. XX wieku.

Pieczęć gminy Świątniki Górne z lat 90. XX wieku.

Rada gminy i rada miejska. Rada gminy w 1990 roku liczyła 19 radnych, z czego czworo radnych wybranych zostało przez świątniczan. W latach 1994-2002 liczba radnych wynosiła 20, a ze Świątnik wybrano 5 radnych. Od 2002 roku liczba radnych wynosi 15, a ze Świątnik mandaty otrzymuje 4 radnych. Lista radnych ze Świątnik w kolejnych kadencjach:

1990-1994 1994-1998 1998-2002 2002-2006
Kotarba Marian

Lewandowska-Malec Izabela

Matys Krystyna

Młynarczyk Emilia

Cholewa Roman

Drapich Piotr

Lewandowska-Malec Izabela

Słomka Jerzy

Wyka Marek

Gniadek Jan

Jutrznia-Kępińska Zofia72

Kowal Marian

Pawłowski Waldemar

Słomka Jerzy

Słomka Witold

Bodzoń Urszula

Jutrznia-Kępińska Zofia

Pawłowski Waldemar

Wyka Marek (do 2003)73

Lewandowska-Malec Izabela (2003-2006)

2006-2010 2010-2014 2014-2018 2018-2022
Jutrznia-Kępińska Zofia

Kotarba Wacław

Małucha Marian

Pawłowski Waldemar

Jutrznia-Kępińska Zofia

Małucha Marian

Matoga Janusz

Pawłowski Waldemar

Jutrznia-Kępińska Zofia

Małucha Marian

Matoga Janusz

Pawłowski Waldemar

Jutrznia-Kępińska Zofia

Matoga Janusz

Szafran Waldemar

Tylek Karolina

Wójtowie i burmistrzowie Świątnik. Od pierwszych wyborów scenę lokalnej polityki gminy Świątniki Górne spolaryzował podział na dwa komitety wyborcze: Gminny Komitet Obywatelski (GKO) oraz Gminny Komitet Obywatelski Solidarność (GKOS). Oba komitety uzyskały remis w radzie gminy, która miała dokonać wyboru wójta spośród trojga kandydatów. Najwięcej głosów uzyskała, reprezentująca GKO, Izabela Lewandowska-Malec74 ze Świątnik Górnych. W skład zarządu wchodzili ponadto dwoje zastępców Marian Kotarba ze Świątnik i Stefan Juszczak z Rzeszotar oraz członkowie: Adam Piąstka z Ochojna, Marian Gawron z Olszowic i Barbara Zakrzewska z Wrząsowic. W 1994 roku wójtem został Jerzy Leszek Batko75 z Ochojna i był nim do końca 1996 roku. Zarząd gminy ponadto tworzyli: Wanda Kułaj ze Świątnik jako zastępca wójta oraz członkowie Władysława Baran (Wrząsowice), Roman Cholewa (Świątniki), Stanisław Dańda (Ochojno), Helena Gwóźdź (Olszowice) i Andrzej Zaczek (Rzeszotary). Po przyznaniu praw miejskich Batko został pierwszym burmistrzem Świątnik. W 1998 roku ponownie został wybrany przez radę miejską na burmistrza. Zarząd miejski tworzyli: Wanda Kułaj jako zastępca wójta oraz Zofia Popczyńska-Konon, Danuta Staszczak, Franciszek Bakalarz, Jerzy Jasiołek, Antoni Jendrzej, Dariusz Tylek i Krzysztof Żołnierczyk. W dniu 27 października 2002 roku odbyły się pierwsze bezpośrednie wybory na burmistrza Świątnik i mieszkańcy gminy ponownie wybrali Jerzego Batkę. Również w wyborach z 12 listopada 2006 roku Jerzy Batko zdobył największą liczbę głosów. W wyborach z 21 listopada 2010 roku mieszkańcy gminy Świątniki Górne wybrali na burmistrza Witolda Słomkę76 ze Świątnik Górnych, dotychczasowego zastępce burmistrza. Słomka w wyborach z 16 listopada 2014 roku ponownie wygrał wybory na burmistrza. W wyniku wyborów z 21 października 2018 roku burmistrzem została Małgorzatą Duży77 ze Świątnik.

Herb miasta Świątniki Górne.

Herb miasta Świątniki Górne.

Sołtysi i rada osiedla. W 1994 roku sołtysem Świątnik był Józef Synowiec. W 1997 roku w miejsce sołectwa powołana została rada osiedla, która od 1999 roku przyjęła nazwę zarządu rady osiedla. Poniżej lista kolejnych przewodniczących oraz składy rady:

1997-1999 1999-2003 2003-2007
Leszek Fudaliński Teresa Sanecka Anna Sosin
Marian Kotarba

Stanisław Marszalik

Józef Synowiec

Marek Wyka

Włodzimierz Zaczek

Zofia Kępińska

Jan Kotarba

Stanisław Marszalik

Jolanta Synowiec

Jan Szczurek

Marek Wyka

Zofia Kępińska

Bogumiła Kotarba

Jan Kotarba

Zdzisław Synowiec

Bogdan Szczurek

Marek Wyka

2007-2011 2011-2015 2015-2019
Danuta Dębska Danuta Dębska Krystyna Kotarba
Tadeusz Chlebda

Grażyna Gniadek

Stanisław Marszalik

Janusz Matoga

Marian Milewski

Jerzy Rajca

Krystyna Bodzoń

Tadeusz Chlebda

Grażyna Gniadek

Andrzej Kiszka

Jan Kotarba

Stanisław Marszalik

Zbigniew Dłużewski

Jan Kotarba

Renata Kotarba

Anna Sosin

Danuta Synowiec

Jadwiga Szwachta

2019-
Krystyna Kotarba
Magdalena Chlebda

Zbigniew Dłużewski

Jan Kotarba

Renata Kotarba

Witold Słomka

Jolanta Synowiec

Załącznik nr 1. Lista włodarzy Świątnik Górnych:

Objaśnienie: w nawiasach [] wskazano zakres lat, w których dana osoba pełniła urząd, na podstawie odnalezionych wpisów archiwalnych.

A. Wójtowie gromady Świątniki Górne:

Terella Marcin [1629]
Bujas Andrzej [1692]
Nalepczyk Błażej [1701]
Staszek Jakub [1710-1714]
Jarski Walenty [1717-1734]
Kotarba Kacper [1737]
Bujas Łukasz [1737-1738]
Kowalczyk Stanisław [1743]
Walas Jan [1744-1749]
Kozioł Bartłomiej [1750-1751]
Popek Mateusz [1752]
Zaczek Matyasz [1752-1753]
Terella Matyasz [1755-1758]
Zaczek Matyasz [1759-1760]
Knapczyk Jan [1760-1762]
Cholewa Jerzy [1762]
Zaczek Józef [1764-1765]
Buias Jakub [1768]
Drabik Sebastyan [1775]
Kotarba Franciszek [1779]
Drabik (Drapich) Błażej [1787]
Zaczek Józef [1798-1801]
Kotarba Wincenty [1808-1811]
Drapich Marcin [1814]
Synowiec Kasper [1815]
Kotarba Andrzej [1821]
Popczyński Wojciech [1838-1844]
Kotarba Wawrzyniec [1852]
Popczyński Wojciech [1853-1858]

B. Naczelnicy Świątnik Górnych:

Czerwiński Piotr 1892-1898
Kotarba Franciszek 1898-1905
Kotarba Stanisław 1905-1911
Słomka Andrzej 1911-1912
Kotarba Franciszek 1912-1919
Hoeflich Jan 1919
Czerwiński Mieczysław 1919-1923
Bodzoń Konstanty 1923-1925
Słomka Józef (mł) 1925-1926
Dziewoński Stanisław 1926-1935

C. Wójtowie gminy Świątnik Górnych w II Rzeczypospolitej: 

Dziewoński Stanisław 1935-1939
Chorabik Józef 1939

D. II wojna światowa – likwidacja gminy Świątniki Górne, od 1941 roku gmina Mogilany:

Chorabik Józef 1939-1945

E. Wójtowie wczesnego PRL:

Stryszowski Józef 1945
Słomka Bronisław 1945-1947
Gubała Jan 1947-1950

F. Przewodniczący prezydium gminnej rady narodowej (GRN):

Ożóg Jan 1945
Górnisiewicz Edward 1945-1948
Burda Wiktor 1948-1950
Hosadyna Józef 1950
Gubała Jan 1950-1951
Krawczyk Walenty 1951
Nenko Ludwik 1951-1954

G. Przewodniczący prezydium gromadzkiej rady narodowej (GrRN):

Kogut Roman 1954-1957
Mika Józef 1957-1958
Cholewa Roman 1958
Kotarba Stanisław 1958-1960
Szczygieł Stanisław 1960-1965
Kurleto Tomasz 1965-1966
Szczurek Julian 1966-1967
Stryszowski Stanisław 1967-1971
Satora Henryk 1971-1973

H. Przewodniczący prezydium gminnej rady narodowej (GRN):

Kotarba Stanisław 1973-1976
Sitek Wiesław 1976-1984
Łopata Henryk 1984-1988
Thier Józef 1988-1990

I. Naczelnicy gminy:

Bednarski Stefan 1973-1975
Łopata Henryk 1975-1978
Domanik Kazimierz 1978-1979
Pasek Andrzej 1979-1986
Szczepańczyk Piotr 1986-1990

J. Wójtowie gminy Świątniki Górne w III RP:

Lewandowska-Malec Izabela 1990-1994
Batko Jerzy Leszek 1994-1996

K. Burmistrzowie miasta i gminy Świątniki Górne:

Batko Jerzy Leszek 1997-2010
Słomka Witold 2010-2019
Duży Małgorzata 2018-

Przypisy:

1 Ignaz von Nicoledon (ok. 1774-1832), urzędnik austriacki urodzony na Węgrzech, protokolista, sekretarz i radca rady miejskiej w Krakowie, od 1815 roku przeniesiony do Podgórza, gdzie pełnił funkcję podsędka i notariusza miejskiego, a w latach 1818-1830 burmistrz Podgórza.

2 Art I ustawy prowizorycznej z 17.03.1849 r. o gminie (das Provisorische Gemeindegesetz vom 17. März 1849, Reichsgesetzblatt 1849/170)

3 Das Reichsgemeindegesetz vom 5. März 1862 (RGBl 1862/18).

4 Ustawa gminna z dnia 12. sierpnia 1866. wydana nakładem Karola Wilda, Lwów 1867.

4a Gazeta Lwowska 1890 nr 222 rocznik 80.

5 Archiwum Narodowe w Krakowie, zespół Akta gminy Świątniki Górne, sygn. 1, k 1.

6 Piotr Czerwiński, ur. 20 stycznia 1852, zm. 11 lipca 1918, kupiec, współzałożyciel Straży Ogniowej, działacz samorządowy (naczelnik, radny gminny i powiatowy).

7 Franciszek Kotarba ps. Chmielnik (1867-1943), rzeźnik i propinator świątnicki, wieloletni naczelnik

8 Archiwum Narodowe w Krakowie, sygn. 1, k 3.

9 Tamże, k. 150.

10 Związek Świątnicki, nr 2/1911, s. 4-5.

11 Związek Świątnicki, nr 3/1911, s. 6-11.

12 Związek Świątnicki, nr 3/1912, s. 15-16.

13 Archiwum Narodowe w Krakowie, zespół Akta gminy Świątniki Górne, sygn. 1, k 180.

14 Tamże, k. 184.

15 Tamże, k. 270.

16 Jan Hoeflich (ur. 1865, zm. 20 grudnia 1919), doktor, lekarz okręegowy, społecznik (prezes Czytelni Ludowej od 1912 r., naczelnik gminy.

17 Archiwum Narodowe w Krakowie, k. 281.

18 Tamże, k. 282.

19 Mieczysław Czerwiński, ur. 7 lutego 1891, zm. 12 marca 1966, przemysłowiec, główny założyciel spółki M. Czerwiński i Ska, wieloletni prezes Czytelni Ludowej, społecznik, samorządowiec (naczelnik gminy, radny gminny i powiatowy).

20 Archiwum Narodowe w Krakowie, k. 328.

21 Józef Słomka (1888-1953), syn Józefa, od 1920 roku przejął po ojcu kierownictwo nad OSP do 1932 roku.

22 Stanisław Dziewoński, kupiec, właściciel kamienicy na ul. Bruchnalskiego 15, społecznik, wieloletni naczelnik i wójt świątnicki, fundator figury Jezusa na głównej elewacji kościoła świątnickiego.

23 Archiwum Narodowe w Krakowie, k. 353.

24 Tamże, k. 355.

25 Dz. U. 1933 nr 35 poz. 294.

26 Dz. U. 1934 nr 64 poz. 535 oraz Krakowski Dziennik Wojewódzki 1934 nr 19 poz. 240.

27 Archiwum Narodowe w Krakowie, zespół Akta gminy Świątniki Górne, sygn. 45, k 270.

28 Archiwum Narodowe w Krakowie, zespół Akta gminy Świątniki Górne, sygn. 3, k 1.

29 Wykaz gromad Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej: według stanu z dnia 1 VII 1952, GUS Warszawa 1952. s. 264.

30 Dekret PKWN z 23 listopada 1944 r. o organizacji i zakresie działania samorządu terytorialnego, Dz. U. 1944 nr 14 poz. 74.

31 Archiwum Narodowe w Krakowie, zespół Akta gminy Świątniki Górne, sygn. 14.

32 Józef Stryszowski, ur. 30 kwietnia 1910 r. w Rzeszotarach.

33 Tamże, sygn. 15 k. 36.

34 Bronisław Słomka ps. Jonosek (ur. 22 października 1896, zm. 29 października 1952), absolwent szkoły ślusarskiej, w Czasie I wojny św. w marynarce austriackiej, pracownik zakładów artyleryjskich w Toruniu i Starachowicach.

35 Archiwum Narodowe w Krakowie, sygn. 14 k. 359.

36 Tamże, sygn. 14, k 287.

37 Tamże, sygn. 15, k 3.

38 Tamże, sygn. 15, k 291.

39 Tamże, sygn. 45, k 167.

40 Tamże, sygn. 14, k 465.

41 Dz. U. 1950 nr 14 poz. 130.

42 Archiwum Narodowe w Krakowie, sygn. 15, k 397.

43 Tamże, sygn 48, brak paginacji (b.p.).

44 Tamże.

45 Tamże.

46 Tamże, sygn. 50.

47 Dz. U. 1954 nr 43 poz. 191.

48 Kandydaci pochodzili jednakże tylko z listy Frontu Jedności Narodu, od 1956 roku Frontu Narodowego, czyli instytucji łączącej partie PZPR, ZSL i SD.

49 Dz. U. 1958 nr 5 poz. 16.

50 Dz. Urz. WRN Kraków 1954, nr 11 poz. 50.

51 Dz. Urz. WRN Kraków 1960, nr 10 poz. 55.

52 Archiwum Narodowe w Krakowie, protokoły GRN w Świątnikach Górnych 1954, sygn. 4, k 14.

53 Tamże, sygn. 8 k. 20.

54 Archiwum Narodowe w Krakowie, protokoły GRN w Świątnikach Górnych 1958, sygn. 9, k 89.

55 Tamże, k. 47

56 Tamże, sygn. 12, k. 41.

57 Tamże, k. 48.

58 Tamże, sygn 15.

59 Tamże, sygn 17.

60 Tamże, sygn 22.

61 Dz. U. 1972 nr 49 poz. 312.

62 Dz. U. 1983, nr 41, poz. 185.

63 Dz. U. 1990, nr 16, poz. 95.

64 Archiwum Narodowe w Krakowie, GRN Świątniki Górne, uchwała nr I/3/73 GRN z 4.01.1973 r.

65 Tamże, uchwała I/4/73.

66 Tamże, protokół 1/78 z posiedzenia GRN z 1.03.1978 r.

67 Tamże, protokół sesji GRN z 31.01.1986 r.

68 Tamże, uchwały GRN nr I/1/88 oraz I/3/88 z 1.07.1988 r.

69 Dz. U. 1990, nr 16, poz. 95.

70 Dz. U. 2002, nr 113, poz. 984.

71 Dz. U. 1996, nr 155, poz. 760.

72 Wybrana w wyborach uzupełniających z 26 lutego 2001 roku.

73 Do 1 kwietnia 2003 roku.

74 Izabela Lewandowska-Malec, ur. 2 sierpnia 1962 r, prawnik, historyk, polityk, samorządowiec (wójt, radna gminy Świątniki i powiatu krakowskiego), doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny UJ.

75 Jerzy Leszek Batko, ur. 14 maja 1957 roku, członek ZW NSZZ RI „S” internowany 13.12.1981-27.03.1981, samorządowiec (wójt i burmistrz m. Świątniki).

76 Witold Słomka, ur. 22 września 1954, inżynier technolog materiałów, doktor AGH, przedsiębiorca, samorządowiec (radny, wiceburmistrz i burmistrz Świątnik).

77 Małgorzata Duży z d. Sanecka, ur. 1971, pedagog, burmistrz Świątnik od 2018 roku.

Opracował Jerzy Czerwiński © 2019.

Świątniki Górne, należące do kustodii, były do końca XVIII wieku izolowane i migracja ludności była znacznie utrudniona. Wszystkie sąsiednie miejscowości były częścią szlachecki folwarków. Chęć opuszczenia Świątniki lub zawarcia małżeństwa z osobami pochodzącymi z okolicznych wsi wymagały zezwolenia kustosza i właściciela folwarku. Tym niemniej od czasu do czasu dochodziło do takich małżeństw, a dodatkowo źródła potwierdzają, że zawierano także małżeństwa z osobami pochodzącymi z innych wsi świątniczych.1

Po 1780 roku Świątniki zostały przekazane na rzecz austriackiego skarbu państwa (tzw. kamery), potem pod jurysdykcję szlachecką, a w końcu same się wykupiły i rządziły samodzielnie. Ale tak naprawdę tradycja świątnicka niechętnym wzorkiem spoglądała na zawieranie małżeństw z mieszkańcami innych miejscowości aż do I połowy XX wieku, wykuwając dla takich nowych obywateli świątnickich określenie wlazłok.

Izolacja osady sprzyjała umocnieniu się kilku czy kilkunastu rodów świątnickich. Z biegiem lat, dekad, wieków, nazwiska i przydomki rodów świątnickich ulegały zmianom, jedne przetrwały, a niektóre całkowicie zanikały. Błędne by było założenie, że niektóre rody wymarły – raczej zanikanie nazwisk wiązało się z wymieraniem męskiej linii rodu, po której to najczęściej nazwiska i przydomki były dziedziczone. Warto zatem przyjrzeć się jakie nazwiska w ostatnich wiekach dominują w Świątnikach, a jakie zniknęły już zupełnie z ludzkiej pamięci.

Wstęp. Przyjmuje się, że zjawisko polegające na przyjmowaniu nazwisk, wiąże się bezpośrednio z rozwojem miast na ziemiach polskich od XV wieku, ale pierwsze ślady występowania nazwisk pojawiają się w zapiskach już od XIII wieku. W pierwszej kolejności to szlachta zaczęła stosować zwyczaj zachowywania dziedzicznego nazwiska, następnie mieszczanie, a na końcu także chłopi, przy czym w niektórych regionach nazwisk nie używano nawet do XIX wieku.

Z początku nazwisko nie zawsze było przekazywane z ojca na syna. Nazwiska szlacheckie, mające końcówkę –cki i –ski, które według Długosza2 szlachta polska zaczęła używać od XV wieku, wiązały się z siedzibą rodu, a co za tym idzie, przy zmianie tejże, zmieniało się również nazwisko. Znane są także przypadku przechodzenia nazwiska z teścia na zięcia, przyjmowania nazwiska po pierwszym mężu przez drugiego męża oraz wiązania nazwiska z zagrodą i przyjmowanie odpowiedniego nazwiska po przejęciu takiego gospodarstwa.

Ślady najstarszych świątnickich nazwisk. Najastarszy zapis świątnickiego naziwska pochodzi z 1455 roku, kiedy to w krakowskich księgach sądowych grodzkich zapisano sprawę niejakiego Jakuba Bochorka ze Świątnik (Jacobus Bochorek kmetonem de Svąthnyky), który dopóścił się wyrębu drzew na terenie Rzeszotar2a.  O sporach świątników katedralnych z plenipotentami kustodii krakowskiej pisałem w artykule pt. Spory świątników z kustoszami. W 1583 roku biskup krakowski Piotr Myszkowski3 zakończył trwający od 1566 roku spór mieszkańców wsi świątniczych z kolejno z kustoszami Marcinem Izbieńskim i Wojciechem Brodzińskim ogłaszając w kapitularzu katedralnym tzw. Dekret kompromisarski, wedle którego dwaj delegaci gromady Górki (czyli Świątnik Górnych) Szymon Kotarba i Jan Bedle4podali kustoszowi ręce na znak ugody. Jest to najstarszy dokument, w którym padają świątnickie nazwiska.

Kolejnym dokumentem, w którym zapisano nazwisko świątniczanina, jest Rejestr poborów z województwa krakowskiego z 1629 roku, gdzie zaznaczono, że wójtem był wówczas Marcin Terella .

Trzecim źródłem informującym o nazwiskach świątniczan są księgi parafialne z Mogilan i Sieprawia, które szczegółowo zaczęto prowadzić od XVII wieku. Przytoczę kilka najstarszych wpisów metrykalnych5:

Śluby:

  • wikariusz mogilański ks. Stanisław Jezierski zanotował: 13 Januarii 1662 matrimonium Contractum Confirmari inter Blasium Bodzan et Hadwig Drapichowna de villa Świątniki. Testes fuere Mathias Kotarba, Mathias Walasik et alii. [ślub Błażeja Bodzonia z Jadwigą Drapichówną przy świadkach Macieju Kotarbie i Macieju Walasiku].
  • 19 listopada 1662 roku wzięli ślub Marcin Bodzonik i Zofia Rosołówna, a świadkami byli Piotr Najdus, Tomasz Gorzkowski i Jerzy Jurek.
  • 2 listopada 1664 roku zawarto małżeństwo między Marcinem Popkiem i Anną Bodzoniówną przy świadkach Albercie Grzesiku, Szymonie Kotarbie i Albercie Kotarbie;
  • 25 lutego 1664 roku Grzegorz Grzesik poślubił Teklę Synowcównę, przy świadkach: Szymonie Kotarbie, Walentym Grzesiku i Tomaszu Bodzoniu.
  • 3 lutego 1665 roku odbyły się dwa ślub naraz: Wojciech Popek poślubił Reginę Dziedównę, a Krzysztof Luzarek Katarzynę Rosołównę. Świadkami byli: Stanisław Koziełek, Maciej Gorzkowski, Stanisław Popek, Szymon Kotarba i Błażej Nowak.
  • 9 lutego 1665 roku Wojciech Pulchny z Olszowic poślubił Zuzannę Terelankę, a świadkami byli Piotr Terela, Marcin Dziedo i Wojciech Popek.

Chrzciny:

  • 8 lutego 1662 roku Wojciech i Zuzanna Miziurowie ochrzcili syna Macieja, a chrzestnymi byli: Jan Dyndał oraz Regina Domagalina.
  • 1 marca 1662 roku została ochrzczona Zofia, córka Wojciecha Słomki [Słąka – pisownia oryginana] i jego żony Krystyny, a chrzestną była Zuzanna Walaska;
  • 27 czerwca 1662 roku Józef Kotarba i żona Anna ochrzcili syna Piotra wraz z chrzestnymi Wojciechem Łukowiczem oraz Katarzyną Kozłowską.
  • 28 grudnia 1663 roku została ochrzczona córka Stanisława i Zofii Nowak Agnieszka, a rodzicami chrzestnymi był Błażeja Bodzoń zwany Zuberkiem i Dorota Terelanka.

W tych kilku najstarszychzapisach znaleźli się przedstawiciele najstarszych świątnickich rodzin: Bodzoniów, Domagałów, Dyndałów, Drapichów, Gorzkowskich, Grzesików, Miziurów, Nowaków, Kotarbów, Kozłów, Popków, Rosołów, Słomków, Synowców, Terelów i Walasów. Aby uzupełnić tę listę, należy sięgnąć do kolejnego źródła, którym są Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis, czyli tzw. księgi kustoszowskie, najstarsze kompendium wiedzy o życiu w Świątnikach.

Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1717.

Acta iudicialia custodiae ecclesiae cathedralis cracoviensis, Ex hac Parte Acta ab an. 1717.

Samym księgom będę chciał poświęcić osobny materiał. Jedynie przypomnę, że powstawały one w latach od 1717 do 1821 roku, ale sięgają wydarzeń nawet z 1654 roku. W setkach zapisów zostawiło swój ślad blisko 800 świątniczan i opisano dziesiątki lokalnych miejsc. Do wspomnianych świątniczan wrócę za chwilę, bo jednym z elementów podawania lokalizacji czyjejś nieruchomości było wskazanie zagrody, w której się ona znajduję. Zagroda była do XIX wieku nie tyle co konkretnym miejscem, ile raczej jednostką systemu podatkowego. Oznacza to, że za wszystkie nieruchomości leżące np. w Zagrodzie Nowakowskiej obowiązywała jedna roczna stawka podatkowa, a faktycznie zagroda ta składała się z dziesiątek ról rozsianych po całych Świątnikach.

Każda zagroda posiadała nazwę patronującej rodziny, która kiedyś była odpowiedzialna za zebranie odpowiedniego podatku od wszystkich właścicieli ról. Z czasem nazwy ulegały zmianie, dlatego łącznie w księgach kustoszowskich wymienione zostało 16 nazw zagród, podczas gdy samych zagród było 12. U schyłku funkcjonowania zagród świątnickich powstał dokument Górki Świątnicze: Urząd Gromady Górki Świątnicze, posiadacze 12 ról wieś tę składających6 z 1798 roku, który przedstawia stan nazewnictwa 12 zagród na koniec XVIII wieku. Łącznie zatem otrzymujemy następujący zbiór 18 nazw zagród (w nawiasach podaję alternatywną wymowę nazwy zagrodyoraz źródło):

  1. Bodzońska (Bodzowska), [AI, 1798]
  2. Bujasowska, [1798]
  3. Cholewińska (Cholewieńska),[AI]
  4. Dębrowska, [AI]
  5. Domagaleńska (Domagalińska), [AI, 1798]
  6. Drabowska, [AI, 1798]
  7. Dyndałowska, [AI]
  8. Gunieńska (Gonieńska, Guniejska), [AI, 1798]
  9. Kotarbińska (Kotarbieńska), [AI, 1798]
  10. Miziurowska, [AI]
  11. Nowakowska, [AI, 1798]
  12. Plewińska, [AI]
  13. Popkowska [1798]
  14. Rosołowska (Rosołoska), [AI]
  15. Słomczyńska (Słonczyńska, Słączyńska), [AI, 1798]
  16. Synowcowska, [AI, 1798]
  17. Walasowska (Walaszowska), [AI, 1798]
  18. Zaczkowska [1798].

Można zatem listę najstarszych nazwisk świątnickich uzupełnić o Cholewów, Guniów, Plewów. Z czego nazwiska Guniów i Plewów już całkiem zanikły XVIII-wiecznych Świątnikach.

O historii nazwisk i ich zapisie. Przede mną byli już badacze, którzy próbowali autorytarnie przypisać znaczenie i pochodzenie etymologiczne nazwisk świątnickich. Franciszek Batko opublikował swoje rozważania w czasopiśmie Język polski. Organ Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego,7 jednakże nie każdego mogą przekonać domniemania, jakby nazwisko Bujas pochodziło od czasownika bujać, Drapich od drapania, a Kotarba od zioła zwanego kocierpka. Z pewnością osoby posiadające znaczną wiedzę z zakresu słowiańszczyzny i historii języka polskiego byłyby w stanie dokonać takiej analizy, lecz ponieważ samemu takiej wiedzy nie posiadam, dlatego skupię się historii występowania nazwisk i sposobie ich zapisu, bo właśnie ten ostatni element często ukształtował dane nazwisko do formy znanej obecnie.

Przez wieki nazwiska były zapisywane, tak jak usłyszała je osoba umiejąca pisać. Przy urzędzie kustosza był to najczęściej notariusz lub czasem sam kustosz, a w osadzie jedyną osobą umiejącą pisać i czytać był pisarz gminny. Należy pamiętać, że nie istniały wtedy jednolite zasady ortografii, więc zapisy z tamtych lat,nawet autorstwa osób z tytułami doktora, wyglądają jak dyktando grupy dyslektyków. Po 1780 roku pojawiła się niemieckojęzyczna administracja austriacka, która miała poważne trudności z zapisywanie polskich nazw własnych, dlatego dochodziło do licznych przeinaczeń i uproszczeń. W tym duchu dokonane zostały spisy ludności w 1787 roku (metryka józefińska) i w 1847 roku (metryka franciszkańska) oraz wydawane były imienne dokumenty, które ostatecznie ujednoliciły pisownie wielu nazwisk.Warto podkreślić, że większość świątniczan umiejętność czytania i pisania poznała pod koniec XIX wieku, zatem wcześniej nie miała nawet wiedzy, jak ich nazwisko się zapisuje i kształtuje w czasie. Dokumenty określające tożsamość posiadali nieliczni, np: żołnierze i rezerwiści mieli książeczki wojskowe, a wędrowni handlarze otrzymywali Haufirbuchy czyli książki domokrąztwa.

Haufirbuch czyli książka domokrąztwa Stanisława Słomki wystawiona w 1901 roku.

Haufirbuch czyli książka domokrąztwa Stanisława Słomki wystawiona w 1901 roku.

Poszczególne nazwisko mogło występować jednocześnie nawet w kilku wariantach. Pierwszy wariant to zdrobnienie nazwiska, które początkowo pozwalało określić syna czy wnuka i tak np. syna starego Kowala nazywano Kolwalczykiem, starego Bujasa – Bujasikiem, Oskuba – Oskubkiem, Popa – Popkiem, czy Synowca – Synowczykiem. W niektórych przypadkach te zdrobnienia stały się z czasem osobnym nazwiskiem, który niejednokrotnie zdominował czy nawet wyparł pierwotną formę nazwiska, a czasem tworzone były w ten sposób przydomki. W XIX wieku zaczęto w niektórych rodzinach dodawać końcówkę -ski do nazwiska, tworząc np. od Zakuły – Zakulskiego, od Popka – Popczyńskiego, czy od Kozła – Kozłowskiego. W załączniku nr 1 na końcu artykułu wypisałem, w jakich wariantach wymawiano i zapisywano świątnickie nazwiska.

Ilu ich było? Żeby odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule, wziąłem pod uwagę księgi kustoszowskie, spisy ludności i gospodarstw, statystyki cmentarne i aktualne dane o właścicielach. Wszystkie zestawienia przedstawiam w formie wykresu kołowego z procentowym udziałem danego nazwiska w społeczności świątnickiej. Wybierałem przeważnie około 20 nazwisk o najliczniejszej reprezentacji, a resztę ujmowałem w kategorii „Pozostałe”. Warto zwrócić uwagę także na udział tej ostatniej kategorii. Oto jak kształtowała się historia świątnickich nazwisk przez ostatnie 300 lat:

  • Wiek XVIII. Największą bazą danych o świątniczanach i ich nazwiskach są wspomniane księgi kustoszowskie wymieniające 775 osób ze Świątnik (Górek). Najczęściej występowało w tym okresie nazwisko Kotarba – prawie co piąta osoba spotkana w Świątnikach osoba nosiła to nazwisko (w księgach wymieniono 130 osób o tym nazwisku). Na drugim miejscu znalazło się nazwisko występujące w dwóch wariantach: Drapich i Drabik8 – co trzynasta osoba nosiła to nazwisko (60 osób). Podium zamyka nazwisko Zaczek – takie nazwisko nosiła jedna osoba na czternaście (56 osób).

    Acta Iudicialia 1717-1821

    Acta Iudicialia 1717-1821

  • Spis właścicieli gospodarstw z 1787 roku, tzw. metryka józefińska. W przeciwieństwie do pierwszego zestawienia spis ten obejmował jedynie gospodarzy i właścicieli 154 domostw i gospodarstw. Spis miał na celu określenia podmiotów do płacenia podatków. Na podium ponownie Kotarbowie z bardzo podobnym wynikiem jak w aktach kustoszowskich (28 rodzin nosiło to nazwisko). Całkowicie natomiast odmienne jest natomiast dalsze pozycje podium: na drugim miejscu rodziny Walasów (11 rodzin), a na trzecim Bujasów (8 rodzin).

    Metryka józefińska z 1787 roku.

    Metryka józefińska z 1787 roku.

  • Spis właścicieli gospodarstw z 1847 roku, tzw. metryka franciszkańska. Kolejny spis podatkowy (katastralny). Liczba ujawnionych rodzin wynosi 206, a prawie co czwarta osoba nosiła nazwisko Kotarba (48 rodzin). Na drugim miejscu jest nazwisko Cholewa (16 rodzin), a na trzecim Walas (14 rodzin).

    Metryka franciszkańska z 1847 roku.

    Metryka franciszkańska z 1847 roku.

  • Lista nazwisk i przydomków świątnickich z 1905 roku. W ramach zbierania materiałów etnograficznych przez Seweryna Udzielę w latach 1900-1905 powstał spis rodzin świątnickich wraz z przydomkami i przydomkami, który sporządził miejscowy nauczyciel Karol Chlebowski. Lista zawiera 306 pozycji. Najwięcej, bo aż 66 rodzin nosiło nazwisko Kotarba, rodzin Synowców było 24 a Cholewów 22. Łączna liczba nazwisk wynosiła 71.

    Lista rodzin i przydomków świątnickich z 1905 roku.

    Lista rodzin i przydomków świątnickich z 1905 roku.

  • Spis gospodarstw oraz zwierząt hodowlanych z 1918 roku – w zbiorach biblioteki PAN w Krakowie przez przypadek udało mi się odkryć taki spis sporządzony przez naczelnika gminy Franciszka Kotarbę 15 maja 1918 roku. Co prawda dane zebrano 13 lat po liście nazwisk i przydomków, to przedstawia ten spis stan po I wojnie światowej, gdzie populacja mieszkańców Świątnik uległa znacznemu spadkowi na skutek strat wojennych oraz wzmożonej emigracji zarobkowej. Lista zawiera 302 pozycje. Na pierwszym miejscu rodzina Kotarbów (48 rodzin), na drugim Synowców (23 rodziny), a na trzecim rodzina Walasów (po 20 rodzin).

    Spis gospodarstw oraz zwierząt hodowlanych z 1918 roku

    Spis gospodarstw oraz zwierząt hodowlanych z 1918 roku

  • Spis pochowanych na cmentarzu świątnickim, według stanu na 2013 roku z niewielkimi aktualizacjami późniejszymi. W 2013 roku na podstawie wykonanych wcześniej przeze mnie fotografii tablic nagrobnych sporządziłem spis pochowanych na parafialnym cmentarzu. Z oczywistych powodów spis obejmuje jedynie oznaczone groby. Łącznie udało się zidentyfikować 1256 osób pochowanych na świątnickim cmentarzu, z czego 170 osób urodzonych w XIX wieku (jedna osoba urodzona w XVII wieku). Najwięcej, bo aż 184, pochowanych jest Kotarbów, 86 Synowców i 57 Słomków. Łączna liczba nazwisk wynosi 240.

    Nazwiska wg oznaczonych grobów na cmentarzu parafialnym (stan na 2013 r.)

    Nazwiska wg oznaczonych grobów na cmentarzu parafialnym (stan na 2013 r.)

  • Zestawienie właścicieli gruntów świątnickich na rok 2019. Zestawienie aktualne stanu posiadania gruntów, które można porównać ze spisami z 1787 i 1847 roku z tą różnicą, że w obecnych czasach najczęściej grunty są we władaniu wielu współwłaścicieli. W zestawieniu brałem jedynie osoby fizyczne, których liczba wynosi 1652. Należy też podkreślić, że o ile w XIX wieku wlaściciel gospodarstwa prawie zawsze mieszkał w Świątnikach, o tyle obecnie potężna liczba właścicieli w Świątnikach nie mieszka, stąd też pojawiło się w zestawieniu tyle nowych nazwisk. W spisie znalazło się 94 Kotarbów, 61 Synowców i 39 Cholewów. Oznacza to statystycznie, że obecnie co osiemnasta spotkana osoba nosi nazwisko Kotarba.

    Nazwiska według ewidencji gruntów na 2019 rok.

    Nazwiska według ewidencji gruntów na 2019 rok.

Podsumowując widać, że przez ostatnie 300 lat wciąż niezmiennie najczęściej wstępującym nazwiskiem wśród świątniczan jest nazwisko Kotarba. Liczba Kotarbów cały czas rośnie, choć obecnie ten wzrost nie jest już tak zauważalny, jaki był XX wieku. Wynika to przede wszystkim ze znacznego wzrostu napływu nowych nazwisk: na 20 najczęściej występujących obecnie nazwisk prawie połowa w ogóle nie była notowana w Świątnikach na początku XX wieku. Warto też zwrócić na wartość procentową grupy nazwisk „Pozostałe” – obecnie wynosi on prawie 70%. Wynika ona z tego, że obecnie występuje 588 różnych nazwisk, podczas gdy w 1905 roku nazwisk było zaledwie 71, a na cmentarzu pochowane są osoby o 240 różnychh nazwiskach. Nagły przyrost nowych nazwisk jest olbrzymi. A warto przypomnieć, że w 1900 roku Świątniki liczyły 2212 mieszkańców, a obecnie jest ich 2422.

Przydomki. Żeby zachować indywidualność pośród innych Kotarbów, Synowców czy Drapichów nadawano często dzieciom rzadziej wówczas stosowane imiona takie jak: Beniamin, Izydor, Marceli oraz Ernestyna, Eufrozyna czy Melania. Pomimo tego np. na początku XX wieku mieszkało w Świątnikach 25 Franciszków Kotarbów. Jedynym sposobem, aby pozostać rozpoznawalnym, było posiadania przydomka.

Przydomek, jak sama nazwa wskazuje, jest to dodatkowa nazwa dziedziczna przy domu, wyróżniająca jedną linię rodu. Mechanizm powstawania przydomków trafnie opisał Ignacy Krasicki: „Gdy za czasem jednego herbu familje znacznie się rozradzać poczęły, przybierały sobie dla różnicy nowe nazwiska z różnych przyczyn, a mianowicie od osiadłości swoich, jako to: Karczewscy, Wiśniowieccy, Zamojscy etc., co znaczyło: pan Karczewa, Wiśniowca, Zamościa. A dawne z herbów nazwiska zostały przydomkami, oznaczającymi z jakiego kto źródła pochodzi. Wszakże nie wszystkie przydomki od herbów wzięły początek. Niezwykły jaki postępek, przypadek lub przyrodzona jaka wada lub ułomność niejednego przydomku stała się przyczyną”.9 Taki sam mechanizm występował też wśród nazwisk i przydomków świątnickich – w księgach kustoszowskich dla rodzin posiadających przydomek, stał on na pierwszym miejscu po imieniu, a pierwotne nazwisko traktowane było na miejscu drugim, dodatkowym. I tak np. Stanisław Zuber zwany był Bodzoniem, a jego żoną przedstawiała się jako Zofia Zuberowa. Podobnie płatnerz Marcin Kunik zwany był jako Zakułą, będącsynem Jana Kunika.

Warto tu także przypomnieć definicję przezwiska, które to nadawano konkretnej osobie i raczej nie było dziedziczne. Należy jednak podkreślić, że przezwisko niesie za sobą żartobliwy lub złośliwy wydźwięk i posiadacz takiegoż rzadko bywał nim uszczęśliwiony. Granica między przydomkiem i przezwiskiem jest bardzo cienka, a przezwiska, które przetrwały próbę czasu lub z jego biegiem utraciły negatywne znaczenie, stawały się czasem przydomkami. W załączniku nr 2 do artykułu przy nazwiskach świątnickich podałem występujące przydomki.

Wiele przydomków powstawało lub ulegało w czasie zmianom poprzez dodawanie końcówek do pierwotnego rdzenia. Powszechnie występują tutaj tak, jak i przy nazwiskach, zdrobnienia: Zuber – Zuberek, Mikołaj – Mikołajc(z)yk. Gwarowo końcówkę –czyk najczęściej wymawiano jako –cyk. Można zauważyć, że niektóre przydomki i przezwiska pojawiają się w tym samym brzmieniu w różnych rodzinach. Bywało nierzadko tak, że jedna osoba miała dwa przydomki, np. po dziadku Florek, a po bracie Turut. Przydomki można było odziedziczyć po ojcu, po matce czy od rodzeństwa. A jeśli już sam przydomek nie wystarczał, żeby określić osobę, to dodawano do przydomka lokalizację miejscową lub sposób dziedziczenia przydomka, np.: Kochanecki z Pól, Konicosek z Madejek, czy Jantusik po Tekli.

Przydomki świątnickie można podzielić na kilka grup. Pierwsza to przydomki pochodzące od imienia najczęściej przodka lube nestora rodu np. Flipek, Florosek, Jonasek, Mikołajcyk czy Kubosek. Druga grupa to przydomki powstałe od ulubionych wyrażeń, sposobu wysławiania lub specyficznego zachowania się, np. karczmarza, który sprzątając stół pytał „Czyja to opita?” nazwano Opitą, pasjonata gry w karty nazwano Filamusem, bo mawiał „fila [damę] mus na stół położyć„, pytającego wiecznie towarzyszy „a pójdziewa na kileusek” przezwano Kieluskiem, Konicek posiadał najładniejsze konie, Turut pokazywał, że diabeł „ma tu rut [róg] i tu rut„, Żuroszczyk gotował żur na WieIkanoc, a Rachwałem nazwano nieszczęśnika, którego za młodu matka ubrała w różową sukienkę z paskiem, a ojciec skomentował, że teraz przypomina św. Rafała. Trzecią grupą są przydomki związane z jakimś szczególnym wydarzeniem w życiu osoby, np. Pielgrzymka wybrał się na pielgrzymkę do Rzymu, Swajsier walczył w pułku szwoleżerów, German był w Niemczech. Kolejną grupą są przydomki związane z wykonywanymi czynnościami jak: Kościelny czy Piekarz. Niektóre przydomki powstawały w sposób indywidualny, do którego nie da się przypisać konrkenego schematu, np. Łycaniokiem nazwano osobę, która się ożeniła z dziewczyną z Łyczanki.

ZAŁĄCZNIK nr 1:

Poniższa tabela zawiera nazwiska świątnickie występujące w dokumentach i spisach do 1918 roku.

Skróty: AI (Acta Iudicialia) – księgi kustoszowskie 1717-1821; MJ – metryka józefińska z 1787 roku, MF – metryka franciszkańska z 1847 roku, SR – Spis rodzin i przydomków z 1905 roku, SZH – Spis zwierząt hodowlanych z 1918 roku, CM – tablice cmentarne na 2013 rok, EGiB – dane z ewidencji gruntów i budynków na rok 2019.

Nazwisko

AI

MJ

MF

SR

SZH

CM

EGiB

Bączek

1 (1755)

brak

brak

brak

brak

brak

brak

Bałaziński

1

8

6

Bania

1

brak

brak

Bednarczyk

1

1

brak

brak

Biertak, Biertasik

4

1

brak

brak

brak

Blak

1

brak

2

Błaszczyk

1

1

3

brak

Bodzoń

31

4

7

10

8

28

18

Bujas

30

8

2

5

5

20

18

Bułat

2

brak

brak

Chachlica, Hachlica

1

6 Chachlica

1 Hachlica

4 Chachlica

1 Hachlica

Cholewa

29

6

16

22

13

52

39

Chorobik

1

1

2

Chrobak

1

brak

brak

brak

brak

Cygan

1

brak

4

Czernecki

1

7

9

Czerwiński

1

7

4

16

9

Ćmielowski

1

4

1

brak

Dębski

6

5

4

5

3

7

4

Domagała

3 (1740)

brak

brak

brak

brak

Drabik, Drapich, rzadziej Drabich i Drapik

30 Drabik

30 Drapich

8 Drabik

1 Drabik

1 Drapich

3 Drapik

1 Drabik

6 Drapich

5 Drapich

15 Drapich

11 Drapich

Duda

1 (1808)

1

brak

brak

brak

1

3

Dudek

2 (1808)

2

4

6

6

18

16

Dyndała

brak

brak

brak

brak

brak

brak

brak

Dziedo

15

1

brak

brak

brak

brak

brak

Dziewoński, także Dziewuński

11

4

4

5

6

13

4

Figiel

2

3

4

1

Gadocha

1

6

4

Galas lub Gallas

4

1

1

1

1

5

4

Gawęda, Gawenda

1

brak

1

3

15

19

Gorzkowski

28

3

8

4

4

11

1

Góral, Góralczyk

7

brak

brak

brak

brak

brak

brak

Górnisiewicz, Górnikiewicz

brak

brak

1

1

1

2

7

Grochal

brak

brak

1

brak

brak

brak

2

Grzesik

5

1

2

1

13

5

Gunia

brak

brak

brak

brak

brak

brak

brak

Gwoździowski

1

1

brak

brak

Hoeflich

1

brak

brak

Izdebski

1

1

1

1

brak

Jarski

2

brak

brak

brak

brak

brak

brak

Kamiński

1

brak

brak

2

3

Kępiński

1

9

6

Kierc

1

brak

brak

Klisz

1

brak

brak

Knapczyk

4

brak

brak

brak

Kochanik

2

brak

3

5

Kotarba (Koterba)

130

28

49

66

48

184

94

Kowal, Kowalczyk, Kowalik

3 Kowal

16 Kowalczyk

6 Kowalczyk

1 Kowal

1 Kowalczyk

3 Kowal

1 Kowalczyk

2 Kowal

2 Kowalczyk

10 Kowal

4 Kowalczyk

2 Kowalik

8 Kowal

11 Kowalczyk

Kozioł, Kozieł, Kozłowski

25 Kozioł

3 Kozioł

4 Kozioł

7 Kozioł

3 Kozłowski

6 Kozioł

5 Kozłowski

14 Kozioł

19 Kozłowski

10 Kozioł

2 Kozłowski

Królikowski

1

3

3

brak

1

brak

Kuboń

1 (1756)

brak

brak

brak

Kuc

4

1

1

2

brak

1

Kwinta, Kwintowski

1 Kwinta

2 Kwintowski

2 Kwintowski

20 Kwintowski

6 Kwintowski

Lech

1

brak

brak

Leńczowski, Lenczowski

21

3

10

8

10

25

9

Loch

1

1

brak

brak

Luzar

7

1

brak

brak

5

Łopaciński

1

brak

brak

brak

Marianowicz

2

1

brak

brak

Marszałek

1 (1739)

brak

brak

brak

Michalec

brak

1

4

7

9

41

15

Mika

1

11

11

Młynarczyk

2

2

4

4

Mizura

9

1

1

2

4

16

4

Muszeński

2

brak

brak

Nalepa, Nalepczyk

2 (1701)

brak

1

brak

brak

Naprawczyk, Naprawski

7

3 Naprawski

1 Naprawski

brak

brak

Nawała

1

1

1

2

2

Nayder, Najder

1

1

4

6

Nieć

4 (1692)

brak

brak

brak

brak

Nowak

2 (1692)

1

3

7

5

17

13

Oramus

1

brak

1

Oskub, Oskubek

15

1

brak

brak

brak

Owsiarek

2 (1748)

brak

brak

Paletko

1

1

3

brak

Piecek

2

brak

brak

brak

Pitala

1 (1746)

brak

6

Popek, Popczyński

34 Popek

6 Popek

1 Popek

1 Popek

2 Popczyński

brak

1 Popek

3 Popczyński

4 Popek

2 Popczyński

Prawda

9

1

2

2

brak

brak

brak

Przybysz

2

2

2

3

brak

Rogal, Rogalski

6

2

2

1

2

8

3 Rogal

1 Rogalski

Rojak

1

brak

brak

brak

Rosół

4

2

brak

brak

brak

brak

Skrzyński

2

1

brak

brak

1

Siatka

1

2

3

1

Słomka, Słąka, Słonka

20

1

4

17

15

57

21

Staszek

3 (1692)

brak

brak

brak

Stefanik

2 (1751)

brak

brak

brak

Stok

1 (1755)

brak

brak

Strzeboński

1

1

brak

3

Strzeszyn

1 (1760)

brak

brak

brak

Suder

3 (1755)

brak

1

2

4

14

17

Synowiec, Synowczyk

24

6

11

24

23

86

61

Szafarski

1

brak

brak

brak

Syrek

1

1

6

3

Szczurek

1

17

27

Szczygieł

1 (1801)

1

brak

1

3

4

2

Szczypa

1

brak

brak

Szwachta

1

8

10

Świder

2

brak

brak

brak

Terela, Terella

16

2

2

1

1

brak

brak

Turcza

1

1

brak

brak

brak

Tylek

2 (1815)

2

6

10

Ungehauer

1

brak

brak

Urban

1 (1756)

1

brak

brak

brak

Urbanik

3

1

1

4

Walas

39

11

14

17

20

43

15

Wądorski, Wątorski

1

2

brak

brak

Wilkosz

3

4

1

brak

Wodziański

1

2

7

6

Zaczek, Zaczyk

56 Zaczek

2 Zaczek

3 Zaczek

3 Zaczek

1 Zaczyk

3 Zaczek

10 Zaczek

4 Zaczyk

1 Zaczek

3 Zaczyk

Zakuła, Zakulski

43 Zakuła

5 Zakuła

3 Zakulski

2 Zakuła

2 Zakulski

1 Zakuła

3 Zakuła

1 Zakulski

2 Zakuła

brak

Zaporowski

2

3

2

7

brak

Żaba

1

brak

2

Żalek

1 (1701)

brak

brak

ZAŁĄCZNIK nr 2:

Przydomki świątnickie oraz komentarz do niektórych świątnickich nazwisk.

  • Biertak – nazwisko, które zanikło w I połowie XIX wieku. Jednakże na początku XX wieku Biertak był także przydomkiem rodziny Drapichów i być może istniał związek z tą rodziną. Przydomek: Łętowski.
  • Blak – Przydomek: Leśny
  • Błaszczyk – Przydomek: Hrabia
  • Bodzoń – stare świątnickie nazwisko posesorów jednej z 12 zagród świątnickich (Zagroda Bodzońska, Bodzowska). Przydomek Zuber zanotowany w metrykach w 1663 roku. Przydomki: Baran, Baranek, Busol, Kosa, Zając, Zuber, Zuberek .
  • Bujas – nazwisko starego rodu świątnickiego, posesorów Zagrody Bujasowskiej. Przydomki: Kołlonek, Konicosek, Maksyk, Malłacz, Mojżes, Mysiewicz, Petrasz, Pietrasioka.
  • Cholewa – jedno z najstarszych nazwisk polskich, pierwsze udokumentowanie z 1347 roku10. W Świątnikach posesorzy Zagrody Cholewińskiej (Cholewieńskiej). Co ciekawe, choć w nazwisko w XVII wieku już było szeroko reprezentowane, to nie pada ono w ogóle w najstarszych metrykach parafialnych. Przydomki: Brzyzek, Cholewka, Florosek, Jacuś, Kochaneczek, Kochanecki, Majcherek, Metruś, Niemiec, Opiciany, Rachwał, Surut, Suruta, Szymański, Tyrkac (Tyrkacz), Zalecany.
  • Czerwiński – pierwszymi tego nazwiska byli Krzysztof i Marianna Czerwińscy, którzy w 1830 roku ufundowali figurę śś. Piotra i Pawła. Przydomki: Krzyś (Krzysik, Krzysiak) [od wspomnianego Krzysztofa].
  • Ćmielowski – przydomek: Moskalik.
  • Dębski – na rozprawie z 1775 roku przy sporze o grunty pod Czarnym Dębem z rodziną Zaczków podana jest w AI informacja, że przodek Dębskich imieniem Szymon zwany Góralczykiem był przychodniem do dóbr Kustoszowskich Wsi Górki11, czyli najprawdopodobniej rodzina ta pojawiła się w drugiej połowie XVII wieku. Potwierdza to Franciszek Batko, wskazując, że nazwisko to pojawia się metrykach parafialnych od 1662 roku.12 Przydomek: Idziosek.
  • Domagała – niegdyś posesorzy Zagrody Domagaleńskiej (Domagalińskiej), nazwisko występuje w najstarszych księgach parafialnych oraz w AI, ale potem już zanika całkowicie.
  • Drabik, Drapich, rzadziej Drabich i Drapik – niegdyś jedna z większych rodzin świątnickich, posesorzy Zadrody Drabowskiej. Pozornie można by było wziąć jako dwa nazwiska, bowiem zarówno Drabik, jak i Drapich występuje w AI 30 razy, jednakże księgi dostarczają dowodów, że dla tej samej osoby zapisywano nazwisko w obu wariantach. Można by również postawić hipotezę, że Drabik był przydomkiem nazwiska Drapich, albo na odwrót. Po 1918 roku nazwisko Drabik już nie występuje. Przydomki: Biertak, Drapisek, Floruś, Kudałcyk, Mareczek, Marecosik, Siwek, Wróbelek.
  • Dudek – Przydomki: Garusek, Kalwaryan, Magduś.
  • Dyndała – nazwisko posesorów Zagrody Dyndałowskiej, nazwisko występuje tylko w najstarszych zapisach metrykalnych w XVII w.
  • Dziewoński, także Dziewuński – jedno z niewielu nazwisk zakończonych na –ski w XVIII-wiecznych Świątnikach. Przydomki: Karczmiska, Wiewiórka.
  • Figiel – Przydomek: Męka.
  • Galas lub Gallas – Przydomek: Sapka.
  • Gorzkowski – Przydomki: Babula, Domińczyk, Fajny, Grzybek.
  • Górnisiewicz, Górnikiewicz – Przydomek: Kuśnierz.
  • Grzesik – stare nazwisko świątnickie, notowane w najstarszych księgach metrykalnych. Przydomek: Białomacyk.
  • Gunia – nazwisko w Polsce zanotowano się w 1499 roku i oznaczało derkę albo koc.13 W Świątnikach byli to niegdyś posesorzy Zagrody Gunieńskiej, ale źródła od XVII wieku nie notują tego nazwiska w Świątnikach.
  • Izdebski – Przydomek: Siarczak (Siarcocyk).
  • Jarski – Walenty Jarski był przez wiele lat wójtem góreckim, ale miał tylko córkę, która wyszła za Synowca i nazwisko zanikło.
  • Knapik, Knapczykknap był określeniem tkacza i jako nazwisko występuje w Polsce już od 1293 rok.14 Nazwisko w Świątnikach notuje się w 1663 roku w osobie Błażeja Kanpika z Wrząsowic. Jan Knapczyk był wieloletnim pisarzem gromadzkim w połowie XVIII w.
  • Kotarba, rzadziej Koterba – lokalne mity wywodzą nazwiska z Węgier, tymczasem źródła wskazują, że Kotarbowie występowali co najmniej od XIV wieku w powiecie kościańskim województwa poznańskiego na terenie miejscowości Rokosowo, Bączylas i Karc15. Księgi sądowe kilkukrotnie wspominają o sporach granicznych Mikołaja Kotarby Rokosowkiego16 oraz wymieniają jego krewniaka Pawła Kotarbę [Kottharba]. W dawnym powiecie kaliskim leżała także miejscowość Kotarby, a obecnie stanowi ona część wsi Bógwidze w gminie Pleszew. Pochodził stamtąd min. Tomisław Kotarba z Kotarb.17 W Świątnikach do wieków najczęściej występujące nazwisko, posesorzy Zagrody Kotarbińskiej (Kotarbieńskiej). Przydomki: Adamczyk, Balaka, Basa, Bazarnik, Bącek (Bączek), Bobak, Bobaczyk, Bobowian, Budziosek, Buldok, Cescyk, Ciaka, Chmielnik, Cieczka, Filamus (Filemus), Gemza, Górny, Kasia, Karaśka, Klutyk, Kołtonek, Koniczek (Konicek), Konicosek, Kościelny, Krawczyk, Krzysztofek, Kuś, Kusik, Kwasiok, Kwasiocyk, Łabuś, Majsterek, Matuzek (Matusek), Misiak, Na Grzesikówce, Obarzanek, Opita, Opitka, Pachoń, Pachonik, Pielgrzymka (Pielgrzymek), Połonczyk, Pupula, Raj, Rajczyk, Skawiniak, Sobeczek, Staruszek, Suwaj, Szafran, Świerczek, Trąbka, Żurowszczyk (Żuroszczyk, Żuroszczy), Żurowski.
  • Kowal, Kowalczyk, Kowalik – nazwisko Kowal notowane w źródłach polskich od 1387 roku. Przydomki: Kościelny, Pitala.
  • Kozioł, Kozieł, Kozłowski – niegdyś bardzo często występujące nazwisko. Przydomki: Cyganki, Grzesiak, Markowy.
  • Królikowski – Przydomki: Grzybek, Landwehr.
  • Lech – Przydomek: Mirek.
  • Leńczowski, Lenczowski – Przydomki: Chodok, Dziubek, Dziubka, Filipek, Maciaszek, Piętka, Polczanek.
  • Łukowicz – nazwisko często pojawiające się w metrykach parafialnych z XVII wieku, w XVIII wieku już zanikło. Przed II wojną światową mieszkał w Świątnikach szewc Cyryl Łukowicz urodzony w Sieprawiu, który został zamordowany w Gross-Rosen w 1941 roku.
  • Michalec – nazwisko notowane w polskich źródłach od 1487 roku i pochodzi od imienia pełnego Michał;18 w Świątnikach pierwsza rodzina pojawiła się pod koniec XVII w. Przydomki: Blacharka, Chachor, Floreczek, Kucharz, Łabusiewicz, Mróz, Mrozik, Turut, Ulinka.
  • Mika – przydomek: German.
  • Miziura – nazwisko posesorów Zagrody Mizurowskiej.
  • Nowak – to nazwisko pojawia się w Polsce w 1335 roku i oznaczało osobę nową w osadzie;19 właściciele Zagrody Nowakowskiej. Przydomki: Blocik, Cescyk, Juka, Kościelny, Nowaczyk.
  • Oskub, Oskubek – dość popularne nazwisko w XVIII wieku, całkowicie zanikło w I połowie XIX wieku. Wg. Ksiąg metrykalnych z 1667 roku nazwisko pochodziło z Lusiny.
  • Paletka, Paletko – Przydomki: Kuruś, Madeja.
  • Piątka – Przydomek: Sieprawian.
  • Piecek – Przydomek: Niemowa.
  • Plewa – plew oznaczało łuskę po wymłóceniu zboża, nazwisko w Polsce notowane od 1427 roku;20 niegdyś w Świątnikach posesorzy Zagrody Plewińskiej, jednak od połowy XVII w. nazwisko już nie występowało w Świątnikach.
  • Popek, Popczyński – jedna z najstarszych rodzin świątnickich, występuje już w najstarszych księgach parafialnych, posesorzy Zagrody Popczyńskiej. W XVI wieku nazwisko to występowało także we wsi Trąbki, z której także pochodzili świątnicy katedralni.
  • Rogal, Rogalski – Przydomek: Od Biertoski, Ziomek.
  • Rosół – niegdyś znacząca rodzina, posesorzy Zagrody Rosołowskiej (Rosołoskiej), nazwisko zanika na początku XIX w.
  • Słomka, często zapisywane jako Słąka lub Słonka – stara świątnicka rodzina, posesorzy Zagrody Słomczyńskiej, w AI zanotowano 20 osób o tym nazwisku. Co ciekawe w MJ zapisana była tylko 1 rodzina o tym nazwisku, której głową był Jan Słomka mieszkający na Dziale pud numerem 2, zastępca wójta i wówczas najbardziej majętna osoba w Świątnikach (posiadał najwięcej gruntów i przez to płacił największy podatek). Wojciech Słomka był fundatorem krzyża na Wydartej z 1846 roku, zniszczonego przez Niemców w 1941 roku. oraz Przydomki: Blausz, Grzegorczyk, Jacuś, Jonosek (Janasek, Janoszek), Kaźmirek, Klarnet, Mikołaczyk (Mikołajcyk), Piekarz, Stasiaczek, Szwajcar, Szwajsier (Szwalizer, Szwaliżerek), Swajsierek.
  • Strzeboński – Przydomek: Bajda.
  • Suder – Przydomek: Waleczek.
  • Synowiec, Synowczyk – kiedyś oznaczało syna brata, wnuka, potomka czy po prostu krewnego. Najstarszy datowany zapis tego nazwiska w Polsce pochodzi z 1398 roku.21 W Świątnikach jedna z najstarszych rodzin, posesorzy Zagrody Synowcowskiej. W 1815 roku Kasper Synowczyk ufundował kapliczkę przedstawiającą Pietę, na skraju wsi przed cmentarzem, po północnej stronie gościńca. Ponieważ gościniec z czasem został wyprostowany, kapliczka wylądowała po południowej stronie drogi, figurę obrócono, ale przez blisko 100 lat jej cokół z nazwiskiem fundatora był niewidoczny. Po renowacji figury cokół także obrócono, jednak zamiast napisu Synowczyk pojawił się Synowciysk (sic!). Tadeusz Kubosek Synowiec (1889-1960) był piłkarzem Cracovii oraz pierwszej reprezentacji P3olski w piłce nożnej w latach 20. XX wieku. Przydomki: Antusik, Bartuś, Benegda, Białoń, Fatacz (Fatac), Guzielczyk, Izabelka, Jaga, Jana, Jantusik, Komoda, Kosiutek (Koszutek), Kubasek (Kubosek), Kubaczyk (Kubocyk), Matuzek (Matusek), Mikołaj, Mospanek, Pisarz, Rosjan (Rosjanin), Szwedzik, Wawrzyńczyk (Wawrzeńczyk), Wojcina, Zamkowy.
  • Szczurek – Przydomek: Włosań.
  • Szczygieł – Przydomek: Bola, Bolski.
  • Terela, Terella – jedna z najstarszych rodzin świątnickich, których nazwisko już zanikło. Z tej rodziny pochodził Mateusz Terella, pierwszy wójt świątnicki, którego nazwisko trafiło do rejestrów podatkowych z 1629 r. Według F. Batki, ostatni potomek rodziny zaginął w czasie II wojny światowej. Przydomek: Biskupek.
  • Walas – jedna z najstarszych rodzin świątnickich, posesorzy Zagrody Walasowskiej (Walaszowskiej). Przydomki: Czyż, Błach, Błasiaczyk, Dziujka, Kloryk, Kubonik, Obarzanek, Ogier, Pazurek, Ułanek, Ułaneczek.
  • Wątorski, Wądorski – Przydomek: Łukasik.
  • Wilkosz – jeden z przedstawicieli tej rodziny był odpowiedzialny za wielki pożar miejscowości w 1889 roku. Przydomek: Bułaniak (Bułaniok).
  • Zaczek, Zaczyk – niegdyś bardzo liczna rodzina, posesorzy Zagrody Zaczkowskiej. Przydomek: Walczak.
  • Zakuła, Zakulski – rodzina świątnickich płatnerzy z XVIII w, niegdyś bardzo liczna, ale obecnie już zanika. Pochodzący ze Świątnik ks. Wojciech Zakulski zapisał testamentem w 1832 roku swój majątek na rzecz budowy szkoły i kościoła w Świątnikach. Przydomki: Kunik, Konik, Poczta.
  • Zaporowski – Przydomki: Kramarz, Kramarczyk.

1W dniu 14.02.1663 roku wzięli ślub w Mogilanach Tomasz Kanoska z Trąbek i Regina Domagalina, a świadkami byli Stanisław Słomka, Sebastian Słomka oraz Maciej Gorzkowski.

2J. Długosz, Roczniki czyli kroniki słynnego Królestwa Polskiego, 1455-1480.

2aA. Z. Helcel, Starodawne prawa polskiego pominiki z ksiąg rękopiśmiennych dotąd nieużytych główniej zaś z ksiąg dawnych sądowych ziemskich i grodzkich ziemi krakowskiej tom II, Kraków 1870, s. 634-635

3Piotr Myszkowski h. Jastrzębiec, ur. ok 1505, zm. 1591, biskup płocki 1567-1577, biskup krakowski 1577-1591.

4Archiwum Kapitulne w Krakowie, Liber Privilegiorum Episcopalium ab anno 1582 ad annum 1598, nr 8 s.16-21.

5Za niepublikowanymi maszynopisami F. Batko na prawach rękopisów oraz W. Szczygieł, Świątniki Górne. Historia, kultura i tradycja na przestrzeni dziejów, praca magisterska, Kraków 2001.

6W. Słomka, Świątniki Górne, maszynopis 1985.

7F. Batko, Nazwiska i imiona świątniczan w Metryce Franciszkańskiej rejestr z r. 1847), Język polski. Organ Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego, rok 1994 nr 1 (LXXIV), Kraków 1994.

8Patrz Załącznik nr 2.

9Z. Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana, Warszawa 1902.

10Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 25

11AI cz 2, 23.05.1775, k. 158

12F. Batko, Nazwiska i imiona świątniczan w Metryce Franciszkańskiej rejestr z r. 1847), Język polski. Organ Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego, rok 1994 nr 1 (LXXIV), Kraków 1994, s. 15.

13Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 55.

14Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 68

15Słownik historyczno-geograficzny ziem polskich w średniowieczu, Poznań, część II, IH PAN 2010-2019, s. 153.

16Tamże, Poznań, część IV, s. 133.

17Tamże, Poznań, część IV, s. 133; WR 2 nr 745 zapis z 1423 r..

18Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 95

19Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 106

20Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 121

21Z. Kowalik-Kaleta, L. Dacewicz, B. Raszewska-Żurek, Słownik najstarszych nazwisk polskich – pochodzenie językowe nazwisk omówionych, Warszawa 2007, s. 154.

opracowanie Jerzy Czerwiński © 2019

Temida

Temida

Dlaczego urząd wójta świątnickiego był niebezpieczny? Jak nazywał się świątnicki Janosik? Czy poza kłódkami ślusarze wytwarzali też wytrychy? Kto chciał hodować w Świątnikach jedwabniki i zaplanował włamanie do skarbca na Wawelu? O tym, a także o innych zbrodniach na tych ziemiach opowie niniejszy artykuł. Z lekkim przymrużeniem oka.

Rys historyczny.

Jak pamiętamy, w dniu 28 sierpnia 1252 na zjeździe w Oględowie książę krakowski Bolesław V Wstydliwy nadał biskupstwu krakowskiemu szerokie immunitety w zakresie niezależności ekonomicznej (podatki) i sądowniczej (niezależność). Uprawnienia obejmowały także dobra kapituły krakowskiej, czyli wieś Świątniki zwane także Górkami. Książę zatwierdził nadanie 18 czerwca na zjeździe w Chrobrzu, następnie powtórzył w dniach 17-18 kwietnia 1255 roku w Zawichoście i rozszerzył w dniu 18 maja 1255 roku w Basztowej. Dla świątniczan oznaczało to, że odtąd wszelkie sprawy sądowe (prawa prywatnego i karnego) będzie prowadził wyłącznie kustosz katedry krakowskiej lub mianowany przez niego plenipotent (pełnomocnik). Dziś niestety większość świątniczan uważa, że przywileje te nadała królowa Jadwiga.

Po kodyfikacji prawa przez Kazimierza Wielkiego, polskie sądy zaczęły od XIV w. prowadzić księgi rozpraw, terminów i wyroków sądowych. Prowadzono księgi dla sądów grodzkich (np. dla miasta Krakowa) i sądów ziemskich, które obejmowały jurysdykcją wsie graniczące ze Świątnikami (Wrząsowice, Rzeszotary, Siepraw, Olszowice i Lusinę). Z terenów Małopolski zachowało się około 3500 ksiąg z lat 1374-1796. Inaczej rzecz się miała na gruntach kościelnych, gdzie prawa nikt nie reformował, toteż nie wiadomo kiedy zaczęto prowadzić księgi sądowe czterech wsi kustoszowskich. Niestety w pierwszej dekadzie XX wieku kapituła krakowska przekazała gminie (naczelnikowi) komplet ksiąg sądowych, które przez lata zalegały w prowadzonej przez niego karczmie, a gdy w czasie I wojny światowej i kolejnych latachzaczęły się braki papieru, zaczęto wykorzystywać stronice ksiąg np. przez rzeźnika do pakowania mięsa. Jeden podwójny tom udało się odkupić od rzeźnika Mieczysławowi Czerwińskiemu. Drugi tom trafił także ostatecznie do biblioteki PAN. O innych księgach brak wiadomości.

Sądy kustosza odbywały się w Krakowie, a także na miejscu podczas objazdu gromad oraz gdy sytuacja wymagała szybkiego działania. Kustosz wydawał wyrok nazywany dekretem ordynacji. Przebieg rozprawy zapisywał pisarz kustosza lub pisarz gromady na kartach, które z czasem łączono w księgę. Pisarz sporządzał także sam dekret, którego podpisywał kustosz i przekazywał wójtowi do obwieszczenia. Skazani otrzymywali kary pieniężne wymierzane w grzywnach (grzywna była jednostką masy wynoszącą ok. 200 g oraz monetą srebrną przy zasądzanych karach) i plagach (kara cielesna wymierzana kijem). Samym księgom kustoszowskim poświęcę osobny artykuł, bo jest to temat na obszerny i wart osobnego słowa. Badane przeze mnie księgi obejmowały okres od 1717 do 1815 roku. Jak na wiek historii, spraw karnych w Świątnikach nie było wiele. Poniżej przedstawię wszystkie przypadki, posługując się cytatami, które będąc zapisem protokolarnym wypowiedzi ówczesnych, są także świadectwem mowy świątniczan z XVIII w.

Ciężkie życie wójta góreckiego. Sporom świątników z kustoszami poświęciłem osobny artykuł, a tematykę tego boju Dawida z Goliatem poruszało także wielu przede mną. Kustosz ks. Sebastian Komecki był jednym z tych zwierzchników wsi świątniczych, który uważał, że średniowieczne przywileje jego podwładnych powinno się reinterpretować i rewaloryzować . Przywilejem zwierzchności kustosza był wybór wójta gromady. W czasach napięcia na linii kustosz – świątnicy, to wójt był tym, który jako pierwszy odczuwał wyrazy społecznego niezadowolenia. Czasami bardzo bolesnego niezadowolenia. I tak w dniu 11 marca 1726 przed kustoszem katedralnym stawił się wójt górecki Walenty Jarski ze skargą na Piotra Zakułę, który posponuiąc porwał się y za piersi chwycił tegoż woyta y za łeb go wodził. Kustosz atak na swojego urzędnika musiał traktować poważnie, więc oskarżony został uznany winnym i skazany na 60 plag i do zapłaty kwotę 6 grzywien, a w przypadku powtórzenia sytuacji konfiskatę całego majątku.1

Walenty Jarski pełnił urząd wójtowski przez wiele lat, co przy nieustającym konflikcie mieszkańców z kustoszem na zdrowie mu nie wychodziło. W dniu 2 marca 1730 roku ponowie doszło do pobicia wójta i na tyle dotkliwie, że nie był w stanie samemu stanąć przed kustoszem. Tym razem sprawcami byli Łukasz Bujas, Jan Knapik, Jan Kunik, Piotr Zakuła, Jerzy Kotarba ps. Luzar i Stanisław Kowal. Kustosz dokonał obdukcji, z której wynikało, że rany były skutkiem zbicia […] od zbuntowanej przeciw Panu Gromady, a osobliwie od przywódców wcześnie wspomnianych, którzy całą Gromadę osiemdziesiąt siedmiu chłopa zwabiwszy, przymuszali rozciągnąwszy go dla sromoty na kupie gnoiu wszyscy. Z obdukcji ran wójta wynikało, że ciało iego zczerniałe y do kości obite bardzo spuchłe, zaś piersi pogniecione spuchłe, głowa potłuczona.2 Warto nadmienić, że wspomniany Łukasz Bujas, przywódca zbuntowanej gromady, w 1738 roku jako wójt był członkiem trzyosobowej delegacji wsi świątniczych do Rzymu ze skargą na kustosza i niekorzystny dekret biskupa krakowskiego. Delegację zawrócono w Loretto (Włochy), groźbą przymuszono do powrotu, a Bujas zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.

Pobicia były najczęstszym z wykroczeń popełnianych w Świątnikach. W dniu 4 maja 1755 przed sądem kustoszowskim stanął Adam Kozioł, składając oskarżenie (manifest) na Marcina Zakułę (Konika), który zadał mu rany głowy i szyi w dniu św. Jakuba. W tym samym dniu oskarżony miał także pobić swoją żonę oraz Wojciecha Kotarbę.3 W dniu 25 czerwca 1755 roku przed obliczę kustosza przyszedł złożyć skargę Kazimierz Bujas na Wojciecha Janka, który jego brata Marcina Bujasa zbił tak bardzo, że z tego pobicia umrze. Przyczyną agresji miało być nieupilnowanie cieląt, które weszły na pole owsa oskarżonego. Brat pokrzywdzonego był w tej sprawie u wójta, ale ten nie zajął się jego krzywdą. W końcu Kazimierz Bujas spotkał się, by rozmówić z Jankiem, ale ten powstał na niego słowy nieuczciwemi wołać, tak uwiedziony impetem wyłamał gałązkę z krzaka olszowego, uderzył go kilka razy, ale nie okaleczył.4

Świątniczanie podróżujący ciągle między Krakowem a Świątnikami byli dodatkowo narażeni na wypadki na trakcie. W tymże roku 17 listopada przyszedł skargę złożyć Antoni Góralczyk i prezentował ranę na lewym boku pod szyią szpadą przez żołnierza alteryi koronney, dnia 16 listopada na Stradomiu przed S. Jadwigą na dobrowolney drodze iadącemu uczynioną, tudziesz uskarżał się, że mu cisz żołnierze pieniędzy zł 12 wzieni.5

Ciężka ręka urzędnika. W dniu 18 października 1757 roku sąd kustoszowski rozpatrywał sprawę pobicia Zofii Salonki przez przysiężnego gminnego Antoniego Kowalczyka, który jej kijem rękę stłukł tak dalece, że nią ruszyć nie może, ani kawałka chleba przez długi czas zarobić. Sąd nakazał, aby oskarżony otrzymał 30 plag i wypłacił jej 5 zł rekompensaty, a gdyby sytuacja miała się powtórzyć, to wówczas kara wyniesie 100 plag i 15 grzywien. W toku śledztwa i z przesłuchania świadków wynikło, że pokrzywdzona dołożyła wcześniej kilka zelżywych słów Kowalczykowi, toteż sąd i jej wymierzył 30 plag. Ciekawa jest sentencja dekretu: aby od dnia dzisiejszego w zgodzie somsiedzkiey żyli y nie wadzili się pod karą więzienia y plag po 50.6

Kłótnie sąsiedzkie. W dniu 4 sierpnia 1767 roku przedstawiono następującą sprawę: w domu Franciszka Synowca doszło do kłótni między Łukaszem Synowcem, Jakubem Zakułą oraz Anna Knapową. Gdy Łukasz Synowiec, będąc podpity, gdy się upomniał Jakubowi Zakule o dług swój zł 21 Polsk[ich] za zabranie łóżek za niego przez Żydów, Jakub Zakuła pierwey chwyciwszy Łukasza Synowca obadwa się szarpali y bili iednak Zakuła w tym iest obwiniony, że się pierwszy porwał do Synowca y bardzo go poterpał y ukrzywdził. Anna zaś Knapowa że lubo przy wspólney zwadce y chałasie iednak iż żonę Łukasza Synowca tyrpać bić y niby za zelżywość swoią sprawiedliwość sobie czynić odważyła się, iako teraz sądownie sama wyznała y zuchwale sobie poczynała y gadała[…]. Sąd nakazał przeprosiny, Jakub Zakuła miał dać aktorowi (czyli stronie oskarżającej) 3 grzywny oraz parę świec (fontowych lautrowych) do dyspozycji sądu, a szkodę wynikającą z zabrania łóżek w sumie 21 złp miał niezwłocznie spłacić. Anna Knapowa otrzymała 20 plag u wójta oraz parę świec do dyspozycji sądu.7

W listopadzie 1774 roku miał miejsce finał zatargu między Wojciechem Walasem a jego bratem stryjecznym Jakubem Walasem. Poza sporem o podział gruntu sąd badał sprawę kłótni i zaboystwa [tj. pobicia]: Woyciech na niego [Jakuba] y na żonę iego zachodził z siekierą, nasiekiem, ze strzelbą usiłuiąc zgubić Jakuba lub żonę iego. Na co Jakub też nie był bierny: zaczaił się na Wojciecha i trzonkiem od wideł posinił y potłukł. Wojciechowi sąd nakazał zapłacić 20 grzywien. Jakub za to, że w obecności sądu y w obecności Plenipotenta Kustoszowskiego gdy Woyta swego w gębę uderzył, y po tym w uczieczkę do lasa udał się, uchodząc kary zasłuzoney otrzymał na 40 grzywien.8 Jak widać, wójtowi znów się dostało.

Karczemne burdy. W tym samym czasie doszło do kolejnych bójek. Otóż żona Sebastiana Kotarby bez najmniejszej racji uderzyła w gębę w karczmie karczmarza Macieja Bujasa. Ponieważ w tym dniu w miejscowości przebywał kustosz i odbywały się sądy na miejscu, karczmarz udał się złożyć skargę, a kustosz wymierzył karę dla Kotarbowej 10 plag. Kara została wymierzona natychmiast, ale żona Sebastiana wróciła do domu i poskarżyła się mężowi. Gdy ten usłyszał, przez kogo ją ukarano, udał się do domu Bujasa, zaczął zaraz go poniewierać y w gębę bić nie zważając na obecność Sądu y Zwierzchności Kustoszowskiej. Przeto kustosz skazał Kotarbę na karę 30 grzywien do natychmiastowej zapłaty.9

Gdzie dwóch się bije tam sąd korzysta. W dniu 21 lipca 1779 roku przed obliczę Kajetana Olszowskiego10, w owym czasie plenipotenta kustosza krakowskiego, został postawiony Maciej Biskupek, pozwany za szkaradne pobicie Antoniego Kotarbę w karczmie, który przed sądem okazał do obdukcji blizny. Sąd po wysłuchaniu obu stron uznał, że obydwie strony są winne tego zajścia, ale choć prawo nakazywało w takich sytuacjach karać surowo obie strony, sąd wziął pod uwagę także to, iż oboje zwaśnieni byli pijani i zasądził, że Kotarba za zbytnie swoie piańswo y okazywanie napaści w karczmie zapłaci grzywien 4 Sądowi. Pozwany zaś Maciey Biskupek za zbytnią zuchwałość przestępstwo Ordynacyi y za szkaradne pokrzywdzenie aktora, zapłacić powinien aktorowi w przeciągu 14 dni grzywien 12. Sądowi zaraz po publikacji Dekretu grzywien sześć.11

Wiek XIX i XX.

Zabójstwa. W zachowanych aktach sądów kustoszowskich i gromadzkich z wieków wcześniejszych nie odnotowano najpoważniejszych przestępstw kryminalnych, co oczywiście nie oznacza, że się w ogóle nie zdarzały, ale z pewnością było to zjawisko marginalne. Sprawy związane z zabójstwami rozpoczynamy ponownie od stanowiska naczelnika gminy, a mianowicie Józef Synowiec został uwikłany w sprawę morderstwa Jana Gallora. Jednak 3 czerwca 1899 roku w Krakowie ława przysięgłych jednogłośnie uniewinniła go od tego zarzutu.12

We wtorek poranek dnia 27 lutego 1900 roku, w lasku na poboczu drogi do Wrząsowic znaleziono zwłoki kobiety. Komisja sądowa mimo szybkiego zawiadomienia dotarła na miejsce zbrodni dopiero we środę rano. Oględziny lekarskie wykazały, że przyczyną śmierci było uduszenie, a zbrodni dokonano w nocy z poniedziałku na wtorek około godziny 12. Ofiarą była kobieta, lat około 30, wzrostu średniego, włosy ciemne, ubrana z miejska, tj. w czarny żakiet i szarą spódnicę, Posiadała srebrną obrączkę na placu. Sprawca pozostał nieustalony.13

Do tragedii nieumyślnego spowodowania śmierci doszło w marcu 1911 roku, gdy nieznani sprawcy wytłukli wszystkie szyby w mieszkaniu Józefa Cholewy ps. Surut, wskutek czego jego żona Sylweria nabawiła się ciężkiego zapalania płuc i zmarła 6 kwietnia. Nie wiadomo czy był to głupi kawał, zemsta lub po prostu głupota. 14

Poborowi do armii austraickiej zaatakowali grupą w lipcu 1912 roku na Gwoźnicy Ludwika Cholewę. Stanisław Kotarba ps. Filamus i jego żona próbowali pomóc, jednak jeden z napastników ranił ciężko Kotarbę pilnikiem w śledzionę. Filamus zmarł 1 września 1912 roku. Poborowym, który zadał śmiertelny cios, okazał się Józef Synowiec ps. Białoń. Został aresztowany i skazany na 2 lata więzienia 27 listopada 1912 r. 14a

Do tragedii domowej doszło w dniu 30 kwietnia 1929 roku, gdy w wyniku sprzeczki małżeńskiej, ślusarz Jan Kotarba wyciągnął rewolwer i oddał kilka strzałów do swojej 50-letniej żony Marii. Jedna z kul trafiła poniżej lewej łopatki i Maria Kotarbowa zmarła w ciągu godziny. Sprawca uciekł z miejsca zbrodni, jednak funkcjonariusze V komisariatu aresztowali go i przekazali do aresztu sądowego.15

Próba samobójcza fanatycznego grzesznika. W dniu 20 lipca 1909 roku o godzinie 11 Józef Synowiec, 58-letni wyrobnik ze Świątnik, rzucił się do Wisły pod mostem podgórskim naprzeciw podgórskiej ekspozytury policji. Zanim dokonał skoku, chodził wzdłuż Wisły i zagadywał ludzi, pytając o to, w którym miejscu rzeka jest najgłębsza. Zwróciło to uwagę służb mundurowych, więc gdy wreszcie zdecydował się skoczyć do wody, pomoc była już w drodze i Synowca szybko wyciągnął z wody ratownik Jakub Stelmach. Jak się okazało w toku przesłuchania, próba samobójcza była związana z fanatyczną religijnością Synowca, który uznawszy, że jest tak wielkim grzesznikiem, że jest nie godzien chodzić po ziemi, postanowił zakończyć swe życie. Znaleziono przy nim także sznur, który miał posłużyć do ewentualnego powieszenia się.16

Przestępstwo religijne. W czasach monarchii austro-węgierskiej były to bardzo poważne przestępstwa. W dniu 17 sierpnia 1901 roku ślusarz Piotr Bujas został skazany przez krakowski sąd karny za obrazę religii na 5 miesięcy ciężkiego więzienia.17

Przestępstwa polityczne. Prasa krakowska wspomina, że w kwietniu 1864 roku prawomocnym wyrokiem c. k. sadu wojennego w Krakowie za zbrodnię zaburzenia spokojności publicznej § 66 k. k. na 6 miesięcy więzienia został skazany Władysław Cholewa, 17-letni uczeń gimnazjum. Chodziło o agitację i poparcie dla trwającego powstania styczniowego. 18

Kosztowna nauka tańca Kotarby. W dniu 14 marca 1907 roku przed trybunałem karnym i sędzią Raczyńskim w Krakowie toczyła się sprawa przeciw 19-letniemu Józefowi Bochenkowi, pomocnikowi dekoratorskiemu w teatrze miejskim, karanym dwukrotnie za kradzież i oszustwo. Oskarżony w nocy z 18 na 19 lutego, po zakończeniu przedstawienia w teatrze, spotkał na ul. Szpitalnej lekko podchmielonego 68-letniego Wojciecha Kotarbę, który po całym dniu zajęć i interesów, po zakończonym spektaklu poszukiwał dalszej nocnej rozrywki. Bochenek podając się za aktora dramatycznego, ofiarował się być przewodnikiem po nocnym życiu Krakowa. Odwiedzili prawie wszystkie miejsca rozrywki i rozkoszy. Blisko świtu, gdy Bochenek odprowadzał już Kotarbę na dworzec kolejowy, padła propozycja nauki tańca tzw. „bostona”, którego to tańca na pewno w Świątnikach nie znają. Nauka odbywała się na zlodowaciałym gościńcu ulicy Pańskiej, więc dość mocno już wstawiony Kotarba potknął się i upadł, a Bochenek wykorzystał sytuację i uwolnił świątniczanina od ciężaru pugilaresu (portfela) z zawartością 280 koron, 2 akcjami Tramwaju Elektrycznego w Krakowie oraz wekslem na 1600 koron. Kotarba dość szybko wytrzeźwiał i udał się na posterunek policji. Wyznaczony agent policji w przeciągu 12 godzin ujął „artystę”, który zdążył spalić weksel i akcje, wydać 40 koron, zakopać 240 koron pod podłogą mieszkania na ulicy Lubicz, a pulares wrzucił do Rudawy.19 Sąd skazał go na 3 miesięce ciężkiego więzienia.20

Duplikat Cholewy. W dniu 29 grudnia 1903 przed krakowskim sądem stanął 27-letni Iwan Benia, dotąd 16 razy karany za kradzież, w tym razem także oskarżony o zbrodnię kradzieży. Został zatrzymany 12 sierpnia 1903 roku w starostwie w Złoczowie, gdzie wylegitymował się jako Józef Cholewa ze Świątnik. Starostwo sprawdziło, że Józef Cholewa istotnie pochodzi ze Świątnik, ale jest porządnym obywatelem i przebywa obecnie w Świątnikach. Jak się okazało, Cholewa prowadził w Krakowie w 1902 roku kawiarnię i pozwolił raz przenocować oskarżonemu na zapleczu, jednak rano okazało się, że zniknął kufer z książką robotniczą, książką kasy oszczędnościowej oraz gotówką około 80 koron. Oskarżonego przewieziono do Krakowa. Cholewa, jego matka i żona rozpoznali oskarżonego. Benia dostał 1,5 roku ciężkiego więzienia z postem co 14 dni.21

Ślusarstwo dla włamywaczy, czyli nowy kierunek Szkoły Ślusarskiej. Szkoła ślusarska jest dziś zapamiętana jako chluba i ważna część historii Świątnik. Jednak wśród wówczas prestiżowej szkoły zdarzały się też czarne owce, które wykorzystywały nabyty fach w zupełnie inny sposób. Otóż w dniu 28 maja 1909 roku przed sądem w Kołomyi rozpoczęła się rozprawa dotycząca kilku kradzieży i szeregu napadów rabunkowych, dokonanych przez uczniów tamtejszego prywatnego seminarium nauczycielskiego i gimnazjum. Oskarżonymi byli Włodzimierz Homik (uczeń prywat. semin. naucz.), Stefan Wełyczko (uczeń prywat. semin. naucz.) i Paweł Drozdowski (uczeń 6. klasy gmin. ruskiego). Oprócz nich oskarżeni o współudział zostali także miejscowy nauczyciel ludowy, właściciele folwarku oraz 21-letni Rusin Mikołaj Bukojemski, syn Kornela i Florentyny, uczeń Szkoły Ślusarskiej w Świątnikach, który został oskarżony o przekroczenie § 469 za wykonanie dla wspomnianej grupy wytrychów.22

Wszystko dla ukochanej. Krakowska kronika kryminalna podała, że w dniu 7 sierpnia 1921 roku został zatrzymany Władysław Walas, 18-leni wyrobnik ze Świątnik, który został oskarżony o kradzież damskiego kostiumu.23

Alkohol – towar niebezpieczny. W dniu 9 lipca 1922 roku na Pokrzywkach w Zbydniowicach kilku bandytów napadło na Stanisława Ćmielowskiego ze Świątnik i grożąc mu śmiercią, zrabowali 9 litrów spirytusu. Policja ujęła sprawców w osobach Ludwika Mandela z Rojkowic oraz Władysława i Walentego Królów z Łysiny.24

Przykre skutki podróżowania nocą. Kupiec Józef Kotarba ps. Kwiasioczyk tudzież Kwasiok wracał do domu z żoną Katarzyną i dziećmi nocą 24 marca 1912 roku. Na moście w Łagiewnikach napadło na niego dwóch mężczyzn (prawdopodobnie robotnicy lokalnych fabryk), z których jeden pchnął Kotarbę sztyletem w plecy obok łopatki, po czym zamachowcy oddalili się. Żona musiała jednocześnie tamować krwawienie męża i powozić do Świątnik, gdzie rannego opatrzył miejscowy doktor Hoeflich. Józef Kotarba na szczęście doszedł do siebie, ale nie był to jedyny incydent na tej drodze w ostatnich tygodniach. Po wybudowaniu fabryk w Borku Fałęckim (zakłady Solvaya), wraz z napływem pracowników, znacznie wzrosła przestępczość na drogach w tym rejonie.25

Przeciwnicy szkoły ślusarskiej w akcji. Przed sądem karnym w Krakowie, pod przewodnictwem radcy Wajdy, w dniu 22 kwietnia 1914 roku stanęli ślusarz Antoni Drapich (Drabik) oraz jego 8 towarzyszy, oskarżeni o zbrodnię gwałtu publicznego i przekroczenie złośliwego uszkodzenia cudzej własności. Drapich i spółka w dniu 24 lutego 1914 roku świętowała mocno zakrapiane ostatki karnawałowe i postanowili zemścić się na osobach, do których mieli urazy. Zabrawszy ze sobą sztylety, noże i żelazne pałki, w pierwszej kolejności napadli na doktoranta prawa Ludwika Cholewę, grożąc mu i raniąc go sztyletem. Następnie wybili szyby w szynku prowadzonym przez Stanisława Dziewońskiego oraz w domach Piotra Wilkosza, Jana Walasa, Franciszka Cholewy i Stanisława Walasa. Ponadto pobili napotkanych dwóch chłopców, wtargnęli do domu Marii Kotarbowej i pobili mieszkających u niej uczniów szkoły ślusarskiej.26 Ludwik Cholewa doznał bardzo ciężkich obrażeń. Główny oskarżony otrzymał wyrok 2 lat ciężkiego więzienia z postem co tydzień, Tadeusz Kotarba ps. Maciek otrzymał 8 miesięcy więzienia, Urbanik 5 miesięcy więzienia, a Piotr Zamorek, Tadeusz Kotarba ps. Bazarnik, Jan Bodzoń i Władysław Zaczek każdy 4 miesiące więzienia, natomiast Stefan Synowiec i Franciszek Kotarba ps. Suraj zostali uniewinnieni.27 Jedną z przyczyn wzburzenia awanturników była niechęć do szkoły ślusarskiej robiącej konkurencję miejscowym ślusarzom.28

Arsene Lupin ze Świątnik. Latem 1910 roku w Krakowie plagą stały się włamania rabunkowe, z czego największy dotyczył okradzenia jubilera Spiegla na ul. Miodowej, gdzie skradziono 500 koron gotówki oraz znaczną ilość złotych i srebrnych zegarków i łańcuszków. Po długich poszukiwaniach policji udało się aresztować 21-letnią Franciszkę Urbańską oraz 20-letniego Józefa Jedynaka ps. Zych. Jednakże na wolności wciąż pozostawał szef szajki, znany jako Franciszek Kosterka, oczywiście ze… Świątnik.29

Prowokatorzy rozruchów masowych. W sierpniu 1919 roku sytuacja gospodarcza i ekonomiczna kraju była słaba. W miastach takich jak Kraków nie było pracy i artykułów spożywczych, więc władze musiały wprowadzać aprowizację, czyli zaopatrywanie ludności w artykuły pierwszej potrzeby, jednak zaczęły się pojawiać problemy. 5 sierpnia o świcie pod piekarniami ustawiły tłumy na próżno oczekujące możliwości zakupu prowiantu. Niezadowolenie rosło z każdą godziną, zwłaszcza że docierały do miasta wiadomości, że Warszawa dostaje białe pieczywo, podczas gdy krakowianie już od dłuższego czasu mogli liczyć tylko na ciemną kwaśno-gorzką mąkę, żółtą melasę zamiast cukru, a ziemniaki, jarzyny i jaja już dawno odeszły w zapomnienie. Na ulice wyszły głównie młode, bezrobotne kobiety i przez kolejne dni miasto zostało opanowane przez grupy wyrostków napadające początkowo na otwarte restauracje i kawiarnie, następnie także na sklepy. Policja sukcesywnie wyłapywała uczestników zajść, a zwłaszcza prowodyrów. I tak 8 sierpnia aresztowana została Zofia Dudek ze Świątnik, która krocząc na czele kilkunastu wyrostków podniecała ich do rozruchów, przyczem rzucała obelżywe słowa pod adresem rządu i państwa. Zanim policja ich powstrzymała, banda planowała rabunek sklepów na placu Szczepańskim. Tego samego dnia aresztowano także Wacława Walasa, który był prowodyrem napaści koło dworca kolei na przejeżdżającego kupca w dorożce, któremu zrabowano kilka koszy towarów.30

Zbójowanie po świątnicku. Świątniki miały także w historii swoją szajkę zbójecką, która w 1921 roku siała postrach w rejonie w dolinie Raby. Dokonywali śmiałych rabunków i włamań do sklepów i konsumów (sklepów przyzakładowych z ograniczoną dostępnością) w Podłężu, Dobczycach i Myślenicach. W skład szajki wchodzili: 18-letni Stanisław Kotarba, 22-letni Feliks Drapich, 55-letni Wojciech Michalec, 28-letni Stanisław Czerwiński (wszyscy ze Świątnik) oraz 38-letni Franciszek Turtak z Wieliczki, 27-letni Władysław Burliga z Płaszowa oraz 48-letnia Maria Wcisłowa z Czernichowic, która udzielała bandzie schronienia podczas pościgów. W tym czasie po podkrakowskich wsiach grasowało kilka takich band, dlatego Główna Komenda Policji Państwowej wraz z żandarmerią wojskową zorganizowały wielką obławę na przełomie 1921 i 1922 roku. Także „świątnicka” szajka została schwytana i pod silną eskortą została odstawiona do karnego sądu okręgowego w Krakowie.31

Kotarba i kradzież stulecia skarbca katedry krakowskiej. Na lojalność i uczciwość świątników wawelskich poważny cień rzuciła przed II wojną światową sprawa Władysława Budzisza, znanego działacza sportowego i kandydata do sejmu z ramienia Stronnictwa Chłopskiego (Centrolew), który w 1933 roku będąc sekretarzem kliniki uniwersyteckiej, został zatrzymany pod zarzutem zdefraudowania znacznej kwoty pieniężnej z kasy kliniki. Sprawa przez wiele miesięcy budziła szerokie zainteresowanie społeczeństwa, zwłaszcza że w toku śledztwa trwającego ponad rok, zaczęły wychodzić na jaw kolejne przestępstwa, planowane zbrodnie oraz śmiały plan okradzenia skarbca katedralnego. W centrum tych zbrodni był kolejny aresztowany, Marian Kotarba – syn jednego ze świątników wawelskich, ale zarazem znany już dobrze wymiarowi sprawiedliwości przestępca, który odsiedział 15 lat więzienia za fałszerstwo pieniędzy. Ala zacznijmy od początku tej wielowątkowej historii.

Wszystko rozpoczęło się właśnie od Wawelu, na dziedzińcu którego Budzisz zorganizował deficytowe misterium, skutkiem czego „pożyczył” ze skarbca kliniki UJ 10 tys. zł na spłacenie należności. Następnie Budzisz razem z Kotarbą założyli Spółdzielnie Kredytową, na której w celu rozruchu Budzisz pobiera kolejne 4 tys. zł. Spółka ma charakter piramidy finansowej – nowi członkowie wpłacają pieniądze, ale nic nie otrzymują w zamian. Aby spłacić kasę kliniki Budzisz wraz z Kotarbą, wiedeńskim kupcem Wilhelmem Pernetzem oraz krakowską urzędniczką Zofią Łazarską postanowili podrabiać pieniądze. Stroną techniczną miał się zająć znający to zagadnienie Kotarba. Kolejne wydatki obciążyły kasę kliniki na sumę 40672,23 zł. Budzisz, aby ukryć sprzeniewierzenie, musiał fałszować księgi rachunkowe.

Budzisz w toku śledztwa przyznał się także do ostatniego planowanego przestępstwa, które miało dopełnić ich zbrodniczą karierę, a mianowicie do planu ograbienia skarbca katedry krakowskiej. Kotarba miał wykraść ojcu klucze do katedry i jego skarbca, wykonać ich odciski i sporządzić kopie. Przygotowany był plan ucieczki: Budzisz miał kupić francuski samochód, w którym miała czekać Łazarska i razem po udanym napadzie mieli uciec najpierw do Paryża, gdzie planowali wymienić samochód na model kolonialny i ostatecznie uciec do Angoli. Wspólnicy uczyli się już w tym celu języka portugalskiego, a Budzisz postarał się o tzw. tryptyk samochodowy, który umożliwiał wyjazd samochodem za granicę. W Angoli Budzisz zamierzał zająć się handlem m.in. porcelaną i w tym celu jeździł do Ćmielowa. Kotarba planował swoją przyszłość jako masarz, albo jako fabrykant wody sodowej lub porcelany. Planował także do Świątnik sprowadzić i hodować jedwabniki, a następnie wytwarzać jedwab.

Na pierwszej rozprawie w dniu 23 października 1934 roku Budzisz przyznał się częściowo do winy, informując, że od 1931 roku miesięcznie pobierał z kasy 180 zł, natomiast Marian Kotarba oznajmił, że jest niewinny i nie wiedział, skąd pochodzą środki na Spółdzielnie Kredytową, a o fałszerstwie dowiedział się dopiero od Budzisza i Pernetza, gdy w Gdańsku otrzymał próbę srebra z monety 10-złotowej do dalszej analizy oraz dwie sztance (tj. wykrojniki do prasy) do wybijania faszystowskich monet wraz z pismem po niemiecku skierowanej do partii hitlerowskiej w Gdańsku, który informował o powstaniu na ternie Polski braterskiej partii faszystowskiej – pismo to jednak zniszczył, bo bał się zostać uwikłany w polityczne sprawy. Budzisz miał go także namawiać go do przemycania kokainy z Czechosłowacji do Polski, jednak Kotarba odmówił, więc Budzisz w końcu zajął się przemytem gumowych rękawiczek lekarskich. Pernetz domagał się w listach do Budzisza nowych pieniędzy na realizację przedsięwzięcia, a gdy nie dostał odpowiedzi, zaczął grozić wydaniem planu. Kotarba zeznał następnie, że Budzisz wraz z Łazarską namawiali go do zamordowania niebezpiecznego wspólnika: Kotarba miał zwabić do lasu Pernetza i tam zamordować. Kotarba jednak się nie zgodził i zamiast do Wiednia pojechał do Świątnik. Po jakimś czasie otrzymał list od Budzisza, że ponieważ wyszły na jaw malwersacje w klinice, Budzisz ukrywa się w Dębnikach i planuje uciec do Czechosłowacji, jednak ucieczka się nie udała z powodu braku funduszów. Potwierdził także przed sądem historię z planem rabunku Wawelu.

Zeznania Kotarby były momentami tak nieprawdopodobne, że zaczęto się zastanawiać, czy Kotarba nie cierpi na chorobę umysłową, tym bardziej że już austriacka komisja wojskowa w 1917 roku stwierdziła u niego dementia praecox (med. otępienie wsteczne). Kotarba podczas pierwszego więzienia został poddany opinii biegłego, który zaczął podejrzewać, że Kotarba udaje, gdyż posiadana biegłość w fałszerstwie stoi w sprzeczności z taką chorobą umysłową. Na końcu wyszedł na jaw romans Kotarby z dozorczynią więzienną, która dostarczała Kotarbie alkohol do celi, żeby ten upijał się do nieprzytomności i w ten sposób symulował chorobę. Biegli w tej sprawie również nie mieli wątpliwości co do poczytalności Kotarby.

Zofia Łazarska zeznała, że jedynie pracowała w Spółdzielni Kredytowej Budzisza, pobierając pensję 150 zł miesięcznie. Zaprzeczyła kategorycznie zeznaniom Kotarby. Najbardziej szczegółowe zeznania złożył Pernetz, informując sąd, że w sierpniu 1932 roku Budzisz wraz z Łazowską przedstawili mu ogólny projekt sprowadzenia z Berlina sztanc, ale uznał, że są to sztance do wybijania medalionów. Pernetz miał pojechać do Berlina i zamówić dwie sztance, z których pierwsza miała wybijać orła i wizerunek śp. Niewiadomskiego (zabójcy prezydenta Narutowicza), a druga miała napis 10-złoty i rewers: „Faszystowska partia w Polsce” – miało to zmylić władze, a jednocześnie zapewnić obie strony monety 10-złotowej. Znalazł na miejscu rytownika, ale ten się przestraszył i zawiadomił policję niemiecką. Pernetz został zatrzymany, ale po wyjaśnieniach ostatecznie wypuszczony, bo nie był to czyn karalny w Rzeszy. Z Berlina Pernetz pojechał do Wiednia i tam został aresztowany przez policję i przekazany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Pernetz zapewniał, że nie zamierzał przystać do spółki fałszerzy, a jedynie chciał wyciągnąć od Budzisza 3 tys. zł, którą to sumę był mu winien. Pozostali zeznający świadkowie potwierdzili przygotowania Budzisza do wyjazdu do Angoli, który zakupił już paciorki i medaliki dla wodzów plemion afrykańskich.

W czasie samego procesu pominięto wątek planowanego rabunku skarbca wawelskiego, jako że tego nie obejmował akt oskarżenia. Wyrok zapadł 26 października: Budzisz został uznany za winnego sprzeniewierzenie pieniędzy kliniki, fałszowanie ksiąg rachunkowych, przywłaszczenie pieniędzy Spółdzielni Kredytowej i za usiłowanie fałszerstwa, otrzymując wyrok 5 lat wiezienia z utratą praw obywatelskich oraz nakaz zwrotu sprzeniewierzonych pieniędzy dla UJ. Marian Kotarba za usiłowanie fałszerstwa został skazany na 1,5 roku więzienia i utratę praw obywatelskich na 4 lata. Wilhelm Pernetz za usiłowanie fałszerstwa i nielegalne przekroczenie granicy został skazany na rok więzienia z zawieszeniem kary na 5 lat, a Zofia Łazarska za usiłowanie fałszerstwa, przyjęcie od Budzisza pieniędzy zdefraudowanych rok więzienia z zawieszeniem na 3 lata.32

Przypisy:

1Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1717, karta 5.

2Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1721, karta 197.

3Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1717, karta 40.

4Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1755 ad Anno 1764, nr 7157.

5Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1755 ad Anno 1764, nr 7161.

6Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1755 ad Anno 1764, nr 7204

7Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1721, karta 94.

8Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1721, karta 152.

9Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1721, karta 153.

10Prawdopodobnie chodzi o Kajetana Olszowskiego h. Prus (1750-1827), syna Antoniego Jana Olszowskiego i Katarzyny Niemojowskiej h. Wieruszowa, kanonika katedralnego.

11Acta Iudicialia Custodiae Ecclesiae Cathedralis Cracoviensis ab Anno 1721, k. 208.

12Słowo Polskie, nr 131 rok IV, Lwów 4 czerwca 1899 r.

13Słowo Polskie, nr 103 rok V, Lwów 3 marca 1900 r.

14Związek Świątnicki, nr 2 rok 1911, Kraków 1911.

14aZwiązek Świątnicki, nr 8 rok 1912, Kraków 1912.

15Głos Narodu, nr 115 rok XXXVI, Kraków 1 maja 1929 r.

16Nowa Reforma, nr 326 rok XXVIII, Kraków 20 lipca 1909 r.

17Gazeta Lwowska, nr 188 rok 91, Lwów 18 sierpnia 1901 r.

18Gazeta Narodowa, nr 109 rok III, Kraków 13 maja 1864 r

19Gazeta Lwowska, nr 45 rok 97, Lwów 24 lutego 1907 r.

20Nowa Reforma, nr 122 rok XXVII, Kraków 14 marca 1907 r.

21Czas, nr 297 rok LVI, Kraków 30 grudnia 1903 r.

22Nowa Reforma, nr 242 rok XXVIII, Kraków 28 maja 1909 r.

23Goniec Krakowski, nr 212 rok IV, Kraków 7 sierpnia 1921 r.

24Nowa Reforma, nr 155 rok XLI, Kraków 13 lipca 1922 r.

25Związek Świątnicki, nr 3 rok 1912, Kraków 1912.

26Nowa Reforma, nr 143 rok XXXIII, Kraków 22 kwietnia 1914 r.

27Nowa Reforma, nr 144 rok XXXIII, Kraków 23 kwietnia 1914 r.

28Gazeta Lwowska, nr 92 rok 104, Lwów 24 kwietnia 1914 r.

29Nowa Reforma, nr 347 rok XXIX, Kraków 2 sierpnia 1910 r.

30Goniec Krakowski, nr 213 rok II, Kraków 9 sierpnia 1919 r.

31Nowa Reforma, nr 3 rok XLI, Kraków 4 stycznia 1922 r.

32Nowy Dziennik, nr 291-294 rok XVII, Kraków 24-27 października 1934 r.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Niedawno przeszukując archiwa, natrafiłem na opis jednego z najważniejszych dni dla świątniczan w XIX wieku, tj. dnia, w którym zwieńczone zostały trudy kilku dekad. Myślę, że warto przypomnieć ten dzień, którego opis dotychczas zamykał się w jednym zdaniu.

Zarys historii powstawania duszpasterstwa w Świątnikach Górnych przedstawiłem już w artykule pt. Od kapelanii do parafii, czyli historia duszpasterstwa w Świątnikach Górnych. Przypomnę zatem, że Świątniczanie od dekad czynili starania, aby móc wybudować własną świątynię i mieć własnego duszpasterza. Mały drewniany kościółek, postawiony na świątnickim rynku w 1767 roku, wymagał poważnego remontu, a w tej perspektywie zaczęto myśleć o większym gmachu. Aby zrealizować przedsięwzięcie, problemów do pokonania było całkiem sporo: spełnić wymagania konieczne do uzyskania zgody władz zaborczych (liczba ludności, wielkość zabudowy), wykonać plany budowy i uzyskać zgodę na ich realizację, uzyskać akceptację parafii mogilańskiej i kurii tarnowskiej, znaleźć odpowiedni plac oraz uzbierać konieczne fundusze do rozpoczęcia inwestycji.

Jeśli chodzi o warunki stawiane przez władze austriackie, to podstawowym była liczba mieszkańców, a ta w pierwszych dekadach XIX wieku wynosiła nieznacznie ponad tysiąc. W czasie, gdy zmieniali kolejni władcy Austrii i łagodzono relacje z kościołem katolickim, dynamicznie rosła populacja świątniczan, tak że w 1846 roku wynosiła już około 1,3 tys. mieszkańców. W sprawie placu i finansów świątniczanie rozpoczęli działanie już od 1820 roku i cierpliwie zbierali przez 26 lat środki, odkładając grosze z każdej wytworzonej kłódki. Grunty pod kościół zapisał w 1832 świątniczanin ks. Wojciech Zakulski i choć ziemie te wykorzystano później pod budowę szkoły, to ten zapis testamentowy jest dowodem organizacji świątniczan i długoterminowego planowania. Ostatecznie zakupiono grunt pod kościół od Wojciecha Popczyńskiego, bo zgodnie z testamentem ks. Zakulskiego, w pierwszej kolejności miała powstać na tym gruncie szkoła (patrz ryc. 1). Zgodę na powstanie kapelanii uzyskano w 1846 roku i rozpoczęto prace budowlane, nad którymi czuwał zarząd budowy na czele z mianowanym kapelanem ks. Józefem Nowakowskim oraz takimi osobistościami jak baron Henryk Konopka z Wrząsowic1, Antonim, Feliksem i Leonem Grabowskimi2 i miejscowym wójtem Popkiewiczem.

Ryc. 1. Kolorem czerwonym oznaczono teren pozyskany na budowę kościoła w 1846 roku, kolorem niebieskim grunty zapisane przez ks. Zakulskiego na budowę szkoły i kościoła (zdjęcie Google).

Ryc. 1. Kolorem czerwonym oznaczono teren pozyskany na budowę kościoła w 1846 roku, kolorem niebieskim grunty zapisane przez ks. Zakulskiego na budowę szkoły i kościoła (zdjęcie Google).

Biskup diecezjalny tarnowski Józef Alojzy Pukalski3 wyruszył 19 czerwca 1858 roku, aby dokonać kanoniczych wizytacji kolejno w Niegowici, Gdowie, Zakliczynie i Sieprawiu. Do Świątnik miał przybyć wieczorem, w sobotę dnia 26 czerwca, więc od rana trwały w miejscowości przygotowania do uroczystego przywitania i ugoszczenia biskupa w Świątnikach. Poranne ciężkie, ciemne chmury nie wróżyły dobrej pogody, ale już w południe pogoda zaczęła się poprawiać, aż do całkowitego wypogodzenia. Na przywitanie specjalnego gościa wykonano pod kościołem bramę z napisem: „Witaj Pasterzu nasz!”. Na powitanie biskupa zabrzmiały nowy dzwon oraz salwy z moździerzy, a cała wieś, od najmłodszych po najstarszych przybyła, aby witać oczekiwanego gościa.

Najpierw pojawili się konni wysłannicy – świta świątniczan w strojach świątecznych z szarfami przez ramie przepiętymi, którzy torowali drogę od granic z Sieprawiem. Wraz z nimi przyjechali także konni sieprawianie, którzy odprowadzali biskupa po zakończonej u nich wizytacji. Przy wspomnianej bramie oczekiwała już cała wieś na czele z ks. Nowakowskim. Z biskupiego powozu pierwszy wysiadł ks. infułat Franciszek Szlosarczyk4, który przyjął od ks. Nowakowskiego kropidło i wodę święconą, którą pokropił zgromadzonych wiernych. Wówczas miejscowy kapelan przywitał biskupa następującymi słowami:

Jaśnie wielmożny i najprzewielebniejszy Pasterzu! W uczuciu najżywszej radości witamy Cię wpośród zagród naszych,, dokąd po raz pierwszy wstępujesz jako prawy następca apostołów, Pasterz i Ojciec nasz! Tęsknie, o bardzo tęsknie wyglądaliśmy tego dnia, w którym z Sobą raczysz przynieść nam oraz błogosławieństwo Boże i ojcowską ogarniesz nas miłością. O to jest ta trzódka, która miłością ku Bogu przejęta, a duchem Bożym poruszona, własną swoją pracą, trudem i znojem tę wspaniałą świątynię na cześć św. Stanisława, owego wielkiego naszego Patrona, najwyższemu wystawiło Panu. Jeżeli przewielebny Pasterzu spostrzegasz łzy w oczach naszych, są one dziękczynną modlitwą do Boga, za wyczekane szczęście powitania Cię pośród domów naszych, oraz najpokorniejszą prośbą: abyś z ramienia Bożego, ten dom ku chwale Najwyższego przez ten lud spracowany wystawiony, jako z ramienia Bożego do tego upoważniony poświęcić i konsekrować raczył”.

Na owo przywitanie biskup Pukalski tak odpowiedział: „Wiem, że już królowa Jadwiga tę osadę bogobojnych mieszkańców w swojej szczególnej miała opiece, nadając im kawał ziemi w tym celu, aby strzegli katedralnego kościoła na Wawelu. Wiem i to, że teraźniejsi mieszkańcy Świątnik, własną swoją pracą, zabiegami i trudy tak piękny na całą okolicę wystawili kościół. Jak najchętniej przeto przychylam się do ich prośby i chcę w imię Boga w Trójcy jedynego, a na cześć wielkiego Patrona św. Stanisława, ku chwale Najwyższego ten nowo wystawiony konsekrować kościół”.

Wówczas ponownie odezwały się moździerze, a zgromadzony lud zaintonował pieśń Boże w dobroci nigdy nieprzebrany i wprowadził gości do nowej świątyni. Jak jednak było w zwyczaju przy wizytacji biskupiej, najpierw odbyła się procesja dookoła kościoła w intencji za dusze zmarłych. Po procesji duchowni zatrzymali się przed wejściem do kościoła, gdzie przygotowano wcześniej namiot z ołtarzem, na którym umieszczono relikwie świętych męczenników Klemensa i Celza, które to w dniu następnym miały zostać umieszczone w ołtarzu głównym kościoła. Świątniczanie czuwali pieśnią i modlitwą całą noc przed kościołem.

Ryc. 2. Kościół świątnicki z 1932 roku (fot. Ilustrowany Kurier Codzienny)

Ryc. 2. Kościół świątnicki z 1932 roku (fot. Ilustrowany Kurier Codzienny)

O godzinie 8 rano dnia następnego, czyli w niedzielę 27 czerwca przy asyście salw moździerzy i orkiestry wielickiej do namiotu przybył biskup Pukalski wraz z towarzyszącym mu duchowieństwem i rozpoczęły się obrzędy konsekracji świątyni. O godzinie 11.45 odprawiona została pierwsza suma, którą celebrował ks. kan. Stanisław Rechowicz5, 82-letni proboszcz mogilański oraz konsyliarz konsystorialny, a kazanie wygłosił ks. Ludwik Lewartowski, proboszcz z Inwałdu, który w pierwszej części jasno i dokładnie wytłumaczył obrzędy konsekracji świątyni, następnie nakreślił alegoryczny obraz kościoła jako troskliwej matki, będącej przy swych dzieciach (parafianach) od kołyski po grób, a na końcu podziękował biskupowi z konsekrację. Świątniczan niezwykle ujęła i wzruszyła ta przemowa.

Po kazaniu głos zabrał ks. infułat Szlosarczyk, wyjaśniając znaczenie odpustu zupełnego, którego następnie udzielił wiernym biskup Pukalski. Po zakończonej sumie zwrócił się on do świątniczan, utwierdzając ich w wierze i zamiarze dalszych prac przy ozdobienia wnętrza swojej świątyni, po czym rozpoczął katechizację młodzieży świątnickiej, która udowodniła znajomość katechizmu i zasad wiary. Po katechizacji przyszła pora na pierwszy w Świątnikach sakrament bierzmowania, który przyjęło 600 świątniczan.

O godzinie 17.30 świątniczanie uformowali pod bramą pochód ze świecami, chorągwiami, obrazami i ruszyli drogą usłaną kwiatami, aby odprowadzić orszak biskupi do granic parafii podstolickiej.

Ryc. 3. Rynek świątnicki z 1927 roku.

Ryc. 3. Rynek świątnicki z 1927 roku.

Nieznany świadek i uczestnik tych uroczystości, na końcu swojego opisu wyraził nadzieję, że tak piękna nowa świątynia i jej ołtarz główny powinien się doczekać stosownego obrazu pędzla któregoś z krakowskich malarzy, gdyż krakowianie mają dług wobec świątniczan za ich wielowiekową służbę dla katedry krakowskiej. Jak wiadomo, dwa lata później, ołtarz główny zdobił już obraz Wskrzeszenie Piotrowina, wykonany przez krakowskiego malarza, Walerego E. Radzikowskiego.

Niedawno, 7.01.2019 r. podczas prac renowacyjnych ołtarza głównego została odnaleziona następująca wiadomość:  W ROKU PAŃSKIM 1904 DNIA 12 KWIETNIA NAJPRZEWIELEBNIEJSZY I CZCIGODNY ANATOL NOWAK BISKUP IRENOPOLITANUS ORAZ BISKUP POMOCNICZY KRAKOWSKI OŁTARZ TEN PRZENIESIONY KONSEKROWAŁ I RELIKWIE ADEODATA I FLORUSA MĘCZENNIKÓW WŁOŻYŁ. Oznacza to, że obecny ołtarz główny konsekrowany został w 1904 roku, nie wiemy zatem, jaki kształt i formę miał ołtarz z 1858 roku i na czym polegało przeniesienie tego ołtarza.

Bibliografia:

Czas, rok 1858 nr 172 (31.07.1858).

Przypisy:

1 Henryk Konopka h. Nowina (1821-1892) – urodzony 25.01.1821 roku w Biskupicach, baron, poseł do Sejmu Krajowego, właściciel dóbr min. klucza Biskupice, do którego należały także Świątniki Górne do 1856 roku, w samych Świątnikach posiadał jedynie plac pod dawną kustoszowską karczmą oraz prawo propinacji, zmarł 7.10.1892 r. we Wrząsowicach.

2 Rodzina Grabowskich była właścicielami dóbr w Konarach.

3 Józef Alojzy Pukalski (1798-1885) – urodzony 16.03.1798 r. w Cieszynie, święcenia kapłańskie w 1821 r, wikary w Skoczowie i proboszcz w Wilamowicach; konsekrowany 23.05.1851 r. na biskupa tarnowskiego. Pius IX mianował go 27.12.1868 r. asystentem tronu papieskiego i hrabią rzymskim. Dwukrotnie wizytował swoją diecezję. Lojalista popierający władze w Wiedniu. Zmarł 5.01.1885 r. w Tarnowie.

4 Ks. Franciszek Wojciech Szlosarczyk (1791-1870), infułat tarnowski, wikariusz generalny i oficjał, zastępca bpa Pukalskiego w czasie Soboru Watykańskiego I (1869-1870). Zmarł. 23.05.1870 r.

5 Ks. Stanisław Rechowicz (1776-1859) – kanonik, członek kapituły tarnowskiej, dziekan skawiński i proboszcz mogilański, święcenia 28.08.1808 r, celebrował także pierwszą sumę odpustową na fundamentach budowy kościoła świątnickiego w dniu 8.05.1847 r; zmarł 24.11.1859 r.

oprac. Jerzy Czerwiński ©

Początki fotografii sięgają lat 20. XIX wieku, a w Krakowie studia fotograficzne pojawiły się już od połowy XIX wieku. Wraz z nową technologią pojawiła się fotografia amatorska, a wraz z nią także wyjście poza komercyjną fotografię atelierową. W Świątnikach rozwój fotografii amatorskiej związany był z Towarzystwem Czytelni Ludowej, a przede wszystkim z osobami Leona Franczykowskiego – poczmistrza, wieloletniego kierownika i reżysera Kółka Amatorskiego i prezesa Czytelni w latach 1918-1924 oraz Wojciecha Kotarby (Pachonika). Tym dwóm osobom zawdzięczamy utrwalenie wyglądu Świątnik Górnych z początku XX wieku, gdyż wydali swoje amatorskie fotografie w formie pocztówek, a kartki te trafiły do wielu świątnickich domów. W 2007 roku Towarzystwo Przyjaciół Świątnik wydało w formie współczesnych kartek pocztowych cztery kartki archiwalne, niestety z nie do końca prawidłowym podpisem. Poniżej przedstawię kolekcję 12 kartek, których odbitki zawdzięczam własnym zbiorom rodzinnym, rodziny Słomków, pana Stanisława Kuryłasa i Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych, a które poddałem cyfrowej obróbce.

Na początek przedstawię kartki autorstwa Leona Franczykowskiego z okresu od ok. 1910-1924:

  • Panorama Świątnik z nieistniejącej już Starej Drogi (przedłużenie ulicy Karpackiej).

Świątniki Górne – widok ogólny (L. Franczykowski)

  • Rynek świątnicki od strony zachodniej.

Świątniki Górne. Rynek. (L. Franczykowski)

  • Rynek świątnicki i jego mieszkańcy: widok od strony wschodniej

Niedziela w Świątnikach Górnych (L. Franczykowski)

  • Ulica „Zboiska” czyli obecnie ulica Bruchnalskiego z dwoma widokami: spod kościoła w kierunku zachodnim oraz spod domu przy Bruchnalskiego 31 w kierunku wschodnim.

Świątniki Górne. Ulica Zboiska. (L. Franczykowski)

  • Widok z powstającego Nowego Gościńca (ul. Sportowa) ok. 1912 roku.

Świątniki Górne. Strona południowa (L. Franczykowski).

  • Opisem kolejnej serii widokówek ze Świątnik będzie opis zamieszczony w numerze nr 3 Związku Świątnickiego z 1911 roku: W sierpniu b.r. pojawiły się nowe kartki z widokami Świątnik, wydane nakładem p. Wojciecha Kotarby (Pachonika). Na seryę składają się 4 kartki, z których przedstawiają: 1) widok ogólny zdjęty z Dziadowca, 2) kościół, 3) szkołę ślusarską oraz muzeum tejże szkoły, a na 4) są powyższe 3 widoki pomniejszone. Nowością w tem wydaniu jest umieszczenie muzeum szkoły ślus. oraz skombinowanie tych trzech widoków na jednej kartce; od starych kartek różnią się one także odmienionymi zdjęciami, na czem zyskał przede wszystkim kościół. Na starych bowiem kartkach kościół wydaje się być niskim, obecnie zaś przez zdjęcie całego cmentarza przed kościołem on sam zyskał na wysokości.1 Warto podkreślić, że kartka przedstawiająca gmach szkoły ślusarskiej jest zarazem pierwszą fotografią zamontowanej w kwietniu 1911 roku bramy szkolnej, wykonanej przez Stanisława Kwintowskiego.

Świątniki widok ogólny (W. Kotarba, 1911)

Kościół w Świątnikach (W. Kotarba, 1911)

Świątniki: C. k. szkoła ślusarska i Muzeum w c.k. szkole ślusarskiej (W. Kotarba, 1911)

Kościół, widok ogólny i c.k. szkoła ślusarska (W. Kotarba, 1911)

  • Ciekawe zestawienie zawierające nowe ujęcie szkoły ślusarskiej, kościoła, budynku poczty, posterunku żandarmerii oraz szkoły ludowej (literówka w opisie).

Pozdrowienia ze Świątnik Górnych (W. Kotarba)

  • Szkoła ślusarska z warsztatami o strony wschodniej, zdjęcie po 1918 roku.

Warsztaty i budynek Państwowej Szkoły Ślusarskiej.

  • Rocznicowa kartka na 50-lecie szkoły ślusarskiej z miniaturkami warsztatów, muzeum szkolnego, sali lekcyjnej, szkolnego korytarza i bramy głównej.

Państwowa Szkoła Ślusarska 1888-1938.

 

Przypisy:

1 Związek Świątnicki, numer 3/1911, s. 12.

Opracował Jerzy Czerwiński ©

 

W artykule pt. Życie w Świątnikach Górnych na przestrzeni wieków przedstawiłem charakterystykę zarówno zagospodarowania Świątnik w kolejnych wiekach, a także schematy świątnickich domów z przełomu XIX i XX wieku, czyli tzw. budynków na jeden koniec i na dwa końce. Niedawno jednak w zbiorach krakowskiego Muzeum Etnograficznego udało się odnaleźć plany i opisy świątnickich domów oraz całych zagród z 1917 roku, dlatego postanowiłem uzupełnić zagadnienie i przedstawić szczegółowe informacje o budownictwie i zagospodarowaniu przestrzennym anno Domini 1917. Starych świątnickich budynków ubywa z każdym rokiem, więc tym bardziej warto utrwalać odchodzący w przeszłość ten typ zabudowy.

Ryc. 1: Ulica Ks. Koniecznego z nieistniejącymi już XIX wiecznymi zabudowaniami.

Ogólna charakterystyka zabudowy i zagospodarowania z początku XX wieku. Jak wiadomo, w Świątnikach dominowały w tamtym okresie trzy zawody: ślusarstwo, drobny handel (hausernictwo) oraz kupiectwo. Ślusarze i hausernicy posiadali przeważnie od 0,07 ha do 2,30 ha gruntów rolnych, które to grunty rolnicy z sąsiednich miejscowości uprawiali za wynagrodzeniem dziennym 200 koron. Terenu zabudowanego posiadali około 0,02 ha, z czego blisko połowę zajmował dom (średnie wymiary 10 x 7,5 m), a resztę podwórze i ogródek. W zagrodach tych z drzew najczęściej rosły śliwy. Kupcy posiadali pola rolne o powierzchni od 7 ha do 26 ha, a także własne konie do prac rolnych oraz na stałe zatrudnionych parobków z sąsiednich miejscowości. W sadach kupców rosły jabłonie, grusze, wiśnie, czereśnie, orzechy włoskie, agrest, porzeczki, maliny i truskawki. Sadzono także kasztany, lipy, robinie akacjowe, topole i jarząb.

Ryc. 2: Nadgryzione czasem zabudowania przy ul. Bielowicza (2010 r.)

W ogródkach świątniczanie uprawiali sałatę, ogórki, cebulę, marchew, pietruszkę, seler, chrzan, kapustę i buraki, a w większych także kalarepę, kapustę włoską, kalafior, pomidory, groch cukrowy i szparagowy, rzodkiew i szczypiorek. W części ogródków sadzono zioła w postaci szałwii, mięty pieprzowej, piołun, rutę, melisę, bylicę (boże drzewko), żywokost, barwinek, hyzop (józefek), dziewannę, dzięgiel czy bobownik. Z kwiatów hodowano róże, bratki, storczyki, stokrotki, lilie, piwonie, rezedy, georginie, lawendy, astry, goździki czy orliki, a w ogrodach większych lewkonie, tulipany, powoje, begonie, lwie paszcze, portulaki, cynie i dzwonki.

Drewno do budowy ścian i konstrukcji domów sprowadzono z okolic Myślenic (Trzebunia, Stróża, Pcim, Bieńkówka, Jachówka). Deski, gonty, łaty, żerdzie nabywano na targu w Sieprawiu. Do stawiania drewnianych budynków zatrudniani byli górale. Większość domów pełniła zarówno funkcję mieszkalną, warsztatową i gospodarczą, a jedynie zamożniejsi posiadali oddzielne budynki gospodarcze. Ściany budynków drewnianych budowano z bali okrąglaków lub półokrąglaków (konstrukcja wieńcowa ścian na zrąb tj. na zamek). Budynki gospodarcze w zamożniejszych zagrodach stawiano nierzadko murowane z cegieł. Pokrycie dachowe stanowiły głównie papa, gont i od niedawna eternit, a rzadziej dachówka. Stajnie i stodoły kryto najczęściej słomą lub gontem, a nowsze budynki także papą i dachówką.

Ryc. 3: Grafika młodego Stanisława Wyspiańskiego, przedstawiająca nieistniejący już dom Stanisława Synowca (ul. Ks. Koniecznego)

Ściany domów na zewnątrz malowano farbą z wapnem, przeważnie na niebiesko, żółto lub zielono. Ściany budynków gospodarczych były albo naturalnym kolorze drewna, albo bielone z pasami spoinowymi. Wewnętrzne ściany izb mieszkalnych bielono, a czasem także malowano w kolorze różowym, żółtym, zielonym, niebieskim, liliowym (raczej unikano jaskrawych odcieni). W domach zamożniejszych świątniczan ściany malowano także we wzory.

W izbach hodowano następujące rośliny doniczkowe: mirty, rozmaryny, geranie, pelargonie, bluszcze, malinki, pokrzywki, złocienie, kaktusy, oleandry, tuje, weroniki czy różyczki.

Ryc. 4: Nieistniejący już budynek leżący przy danych jatkach, a później placu targowym.

Zabudowa do XVIII wieku. Najstarszym istniejącym i zamieszkałym jeszcze w 1917 roku domem była chata Marianny Walasowej „Rafałki”, handlarki drzewem, nabiałem i owocami, wybudowana około 1790 roku przez rodzinę Dziewońskich. Była to typowa kurna chata (nieposiadająca komina), pierwotnie z glinianym klepiskiem, a następnie z podłogą z desek w części mieszkalnej.

Ryc. 5. Plan zagrody z XVIII wieku.

Okna były pojedyncze, dwuskrzydłowe, a każde skrzydło miało po 3 szyby. Wymiary okien to 80 x 60 cm. Drzwi wejściowe, jednoskrzydłowe o wymiarach 172 x 88 cm, a drzwi wewnętrzne 152 x 82 cm. Zachodnia część domu zapadła się i bliska była ruinie. Powierzchnia parceli wynosiła 150 m2, z czego 73 m2 gruntu pod budynkiem.

Na początku XX wieku kurne chaty występowały wciąż w Świątnikach w znacznej ilości. Chaty z oszklonymi oknami występowały już na polskich wsiach od połowy XVI wieku.

Typowa XIX wieczna zabudowa. Przykładem najczęściej występujących w Świątnikach zabudowań z XIX wieku jest dom drewniany B. Zakułowej o wymiarach 10 x 7,5 m, z dachem naczółkowym krytym gontem (patrz Ryc. 10 a). Podwórze wyłożone było częściowo kamieniami.

Ryc. 6. Plan typowej zagrody z XIX wieku.

Typową zagrodę z początku XX wieku reprezentuje dom Józefa Synowca „Kosiutka” o wymiarach 13,5 x 8 m, wybudowany w 1917 roku w miejscu chałupy, która spłonęła w 1916 roku. Dach został pokryty eternitem.

Ryc. 7. Zagroda z początku XX wieku

Duża zagroda kupiecka, czyli zabudowania należące do kupca i gospodarza Mieczysława Czerwińskiego. Powierzchnia zajęta pod budynki wynosiła 1400 m2. Gospodarstwo ogrodzone było sztachetami i żywopłotem oraz posiadało dwie bramy. Główny drewniany budynek mieszkalny i sklepowy wybudowano w 1854 roku, a pozostałe budynki niedługo później. Wszystkie budynki z wyjątkiem stajni posiadały ściany z bali drewnianych (wiązanych na zamek), a stania posiadała murowane ściany z cegieł. Dach dwuspadowy, nad budynkiem mieszkalnym kryty łupkiem, nad składem, stajnią i spichrzem kryty dachówką, a nad stodołą i wozownią kryty papą. Pod częścią mieszkalną znajdowała się piwnica murowana, a druga piwnica była pod spichrzem. Budynek z częścią mieszkalną, sklepem, składem i stajnią istnieje do dzisiaj (ul. Bielowicza).

Ryc. 8: Plan gospodarstwa kupca M. Czerwińskiego.


Ryc. 9: Zabudowania kupieckiego gospodarstwa przy ul. Bielowicza (2010 r.)

Największa zagroda świątnicka. Zagroda należąca do kupca i gospodarza Józefa Słomki o powierzchnia całkowitej 2200 m2. Gospodarstwo było ogrodzone sztachetami, w części także żywopłotem głogowym i posiadało dwie bramy wjazdowe. Z drzew owocowy rosły jabłonie, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie i jeden orzech, a z drzew dzikich i ozdobnych robinie akacjowe, lipy, jawory, jarzębiny, głóg i tuje. W ogrodzie było miejsce na krzewy: agrest, porzeczki, bez, bukszpan oraz jarzyny: pietruszka, sałata, groch, mak, czosnek, cebula i chrzan.

Ryc. 10: Plan największego gospodarstwa w Świątnikach.

Budynek mieszkalny drewniany wybudowany w 1876 roku, z dachem naczółkowym (a) krytym papą, stajnia murowana z cegieł z dachem dwuspadowym (b) krytym dachówką, a wozownia i skład towarów drewniane z dachem dwuspadowym (b) kryte gontem. Ściany budynku mieszkalnego wykonane z bali ze zrębem złożonym na zamek. Wozownia posiadała dębowy szkielet, a ściany wykonane z desek. Ponadto ze względu na gęstą zabudowę, gospodarz posiadał jeszcze stodołę poza obszarem zabudowanym Świątnik o szkielecie dębowym ze ścianami z desek i dachem dwuspadowym (b) krytym dachówką. Stodoła miała wymiary 20 x 10 m i mieściła dwa sąsieki przedzielone boiskiem o szerokości 4,60 m. Budynek mieszkalny oraz mury stajni i składu zboża istnieją do dzisiaj (ul. Podgórska).

Ryc. 11: Istniejący budynek mieszkalny przy ul. Podgórskiej (2019 r.)

Inne budynki według opisu z 1917 roku.

  • Budynek gminny z 1805 roku – drewniany, tynkowany, parterowy o trzech ścianach zewnętrznych zaszalowanych deskami. Dach dwuspadowy o kącie nachylenia 45 stopni pokryty papą. Od strony północnej znajdował się ganek na drewnianych słupach.

Ryc. 12: Budynek poczty ok. 1911 r. (obecnie cukiernia)

Ryc. 13: Budynek żandarmerii ok. 1911 r.

  • Plebania z 1846 roku – drewniana, tynkowana, parterowa o trzech ścianach zewnętrznych zaszalowanych deskami. Dach dwuspadowy pokryty papą. Od strony drogi (południa) drewniany ganek.

Ryc. 14: Pierwsza plebania z 1846 roku (fot. z 2002 r.)

  • Budynek szkoły ludowe z 1865 roku – murowany, piętrowy. Dach czterospadowy pokryty czerwoną dachówką.

Ryc. 15: Budynek pierwszej szkoły ludowej – ilustracja Kazimierza Cholewy do Kroniki Świątnik Górnych Elżbiety Miziurowej.

  • Kościół parafialny z 1856 roku – murowany z kamieni i cegieł, tynkowany, bielony zewnątrz i wewnątrz. Dach budynku oraz na wieżach czterospadowy, ścięty od frontu, pokryty blachą.

 

Ryc. 16: Kościół (1911 r).

Źródła:

  • K. Chlebowski, Odpowiedź na ankietę w sprawie budownictwa wiejskiego, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, I/152/Rkp.

Wykorzystano fotografie i skany fotografii własne.

Opracował Jerzy Czerwiński.

Istniejący do dzisiaj krzyż cmentarny, który pierwotnie miał napisany rok „1865” (obecnie jest „1863”) - rysunek K. Chlebowskiego.

Istniejący do dzisiaj krzyż cmentarny, który pierwotnie miał napisany rok „1865” (obecnie jest „1863”) – rysunek K. Chlebowskiego.

W kolejnej części zaglądania w czasy sprzed ponad wieku nadszedł moment na przyjrzenie się sprawom śmierci, czczenia zmarłych i wierzeń w życie pozagrobowe. Etnografów szczególnie te zagadnienia interesowały, gdyż tam właśnie przetrwały najstarsze i pierwotne cząstki dawnej kultury. I jak się będzie można przekonać, tak było także u świątniczan. Dzisiaj już trudno sobie to wyobrazić, że jeszcze niedawno nasi przodkowie pomimo tego, że od blisko tysiąca lat wyznawali wiarę chrześcijańską, że poprzez służbę w królewskiej katedrze mieli kontakt z ludźmi z całego znanego świata, że sami potrafili docierać na krańce Europy z towarem wykonanym w tutejszych warsztatach i pomimo tego nadal silna była wiara w świat duchów, strzyg i czarownice. A potem nagle w XX wieku te przesądy i wierzenia całkowicie zniknęły. Dlaczego? Postaram się odpowiedzieć na końcu tego artykułu.

Postanowiłem oddzielić poważne zagadnienie rytuału, tradycji pochówku i czczenia zmarłych, od wierzeń i niejednokrotnie groteskowych zabobonów, choć dla ówczesnych ludzi stanowiło to jedną wspólną całość. Przewodnikiem w poznaniu XIX wiecznych Świątnik ponownie jest Karol Chlebowski, ówczesny dyrektor szkoły ludowej. Gdy spisywał swoje notatki w 1899 roku, łączył w nich spojrzenie wykształconej osoby niepochodzącej ze Świątnik zarazem z osobą wżenioną w tamtą społeczność i dającą się przekonać do miejscowych wierzeń. Prezentuję także kilka rysunków nagrobków cmentarnych, wykonanych w tymże roku przez uczniów klasy IVb.

Nagrobek Feliksy Słomkowej 1865-1905 (2015 r.)

Nagrobek Feliksy Słomkowej 1865-1905 (2015 r.)

Rytuał pogrzebowy. Rytuały pogrzebowe są najstarszym świadectwem istnienia cywilizacji. Każda społeczność posiadała własną, uregulowaną tradycję (rytuał) grzebania swoich zmarłych. Poniżej przedstawię, jak wyglądało to w Świątnikach pod koniec XIX wieku.

Konanie. Umiejącemu najczęściej towarzyszyli krewni i jeśli w ostatnich chwilach życia zachowywał przytomność, to starał się przekazać otoczeniu swoją ostatnią wolę oraz instrukcje co do stroju pogrzebowego, miejsca pochówku i rodzaju trumny. Najczęściej umierający chcieli być pochowani blisko swoich nieżyjących krewnych. Krewni zapalali świecę (gromnicę) i modlili się, odmawiając litanię za umierających. Jeśli konający tego sobie życzył, to sprowadzano księdza, aby udzielił ostatnich sakramentów, a także proszono siostry zakonne o wspólną modlitwę. Nierzadko jednak umierający nie chcieli ostatniej sakramentalnej posługi.

Śmierć. W chwili zgonu tradycją było zatrzymanie w domu zegara na godzinie śmierci. Zmarłego przykrywano tymczasowo prześcieradłem, a następnie krewni przygotowywali ciało zmarłego do pochówku poprzez umycie i ubranie. Zdarzało się, że czynności te wykonywali najmowani ubożsi. Jeśli zmarły miał otwarte oczy, to zamykano je, a niekiedy także kładziono na oczy monety, tzw. czworaki, czyli złote monety 4-dukatowe austriackie.

Kamienny krzyż (2016 r.)

Kamienny krzyż (2016 r.)

Strój pogrzebowy. Wybierano najczęściej najlepsze ubranie, jakie zmarły miał za życia. Nie zakładano kapeluszy i chust. Często były to ślubne stroje. Zamożniejsi zamawiali czasem uszycie nowych strojów. Dzieci ubierano w stroje białe, bladoniebieskie lub liliowe. Dziewczęta ubierano w białe sukienki, młode kobiety w stroje popielate, niebieskie i liliowe (nie czerwone), a starsze w suknie ciemne, granatowe i fioletowe. Końce sukien wypuszczano później na zewnątrz trumny i ozdabiano kwiatami.

Trumna. W owych czasach było dwóch stolarzy wykonywających trumny. Dostępne były droższe trumny z twardego drewna (np. dębowe) oraz tańsze z drewna miększego. Jednakże nawet najubożsi zamawiali trumny malowane i ozdabiane. Dla dzieci trumny malowano na biało, a z papieru pozłacanego wycinano i ozdabiano ją krzyżami i koronkami. Dla starszych trumny malowane były w kolorze orzechowym, wiśniowym lub brązowym także ze złocistymi krzyżami i galonikami. Droższe trumny miały krzyże zdobiące wykonane z blachy oraz żółte i białe galony szychowe.

Czuwanie przy zmarłym. Do czasu dostarczenia przez stolarza trumny, zmarły pozostawał w swoim łóżku. Następnie ciało zmarłego umieszczano powoli w trumnie na wznak i ustawiano obok krzyż i dwie zapalone świece. Pod głowę zmarłego kładziono poduszkę, którą stolarz wypełnił wiórami z desek. Ręce zmarłego składano jak do modlitwy, wkładając do rąk książeczkę modlitewną, różaniec, koronkę lub krzyżyk. Dzieciom do rąk wsadzano obrazek. W zamożnych domach przy marach ustawiano także wazony z kwiatami, duże (kościelne) świece i mniejsze przy krzyżu lub figurze Matki Boskiej. Jeśli to było możliwe (ze względu na stan ciała), to trumna była otwarta, a każdy kto chciał, mógł przyjść na modlitwę. Przy trumnie czuwał opłacony wyrobnik1 i modlił się – nie było jednak w Świątnikach tzw. dziadów2, znanych w innych regionach Polski. Odwiedzający modlili się w ciszy, a po wyjściu wspólnie omawiali i szczerze podsumowywali życie zmarłego, nie stroniąc czasem i od przykrych słów o nim, jeśli na nie zasłużył. Wieko trumny opierano o ścianę frontową domu na znak, że w tym domu leży zmarły. Dla dzieci, panien i kawalerów wieko było zdobione wiecami z zieleni i kwiatów. Zamożniejsi ozdabiali trumnę sztucznymi wieńcami zamówionymi w Krakowie z opisanymi szarfami. Zmarłym członkom straży ogniowej umieszczano na trumnie (do czasu pochówku) hełm, toporek i pas strażacki oraz ozdabiano wieńcami od kolegów strażaków. Z zamknięciem trumny czekano, aż przyjdzie ksiądz i zmówi modlitwy.

Rysunek ucznia szkoły ludowej nagrobka Joanny Bodzoń (1876-1896) z 1899 r.

Rysunek ucznia szkoły ludowej nagrobka Joanny Bodzoń (1876-1896) z 1899 r.

Procesja do kościoła. Zgodnie z lokalną tradycją trumnę ze zmarłym chłopczykiem niosły dziewczęta w białych strojach i z wiankami zielonymi na głowach, a zmarłą dziewczynkę nieśli chłopcy w odświętnych strojach. Kawalera lub pannę nieśli zawsze kawalerowie z asystą panien ubranych na biało z czarnymi pasami, które niosły świece. Dorosłych niosło zawsze czterech silnych mężczyzn, krewnych zmarłego.

Przy ostatnim wyjściu z domu niosący trumnę symbolicznie uderzali nią trzykrotnie o każdy mijany próg domu, na znak ostatniego pożegnania się zmarłego z domem. Podczas procesji do kościoła ksiądz i organista śpiewali psalmy, a w rzadkich przypadkach, kiedy to ksiądz nie brał udziału w procesji, proszono śpiewaka Wojciecha Koterbę o prowadzenie pieśni żałobnych. W kościele trumnę ustawiano na katafalku w ten sposób, aby głowa zwrócona była w kierunku drzwi. Przy katafalku ustawiano tacę, do której rodzina zmarłego składała ofiarę za posługę, przeważnie 60-80 centów3. W połowie mszy uczestnicy pogrzebu zawartość tacy wrzucali do skarbony za ołtarzem.

Pochówek. Po mszy świętej wyruszała z kościoła procesja do miejsca pochówku. Po opuszczeniu trumny do wykopanego dołu najpierw ksiądz, a następnie wszyscy uczestnicy z wyjątkiem dzieci zmarłego rzucali grudkę ziemi na trumnę. Po utworzeniu ziemnej mogiły sadzono w niej kwiaty (róże, lilie, astry, goździki) lub krzewy (tuje, kalinę, bez turecki), a z czasem stawiano krzyż lub kamienny nagrobek. Krzyże stawiano drewniane (ubożsi) lub żelazne (bogatsi). Nagrobki najczęściej budowano z piaskowca.

Pamięć o zmarłych. Krewni i znajomi dbali o to, by co najmniej raz w roku, w rocznicę śmierci, odprawić za duszę zmarłego mszę świętą oraz dać na wypominki w wigilię Dnia Zadusznego i w sam Dzień Zaduszny. Wierzono szczerze, że tylko dusze wspomniane na wypominkach mogą liczyć na łaski. Na dzień 1 i 2 listopada ozdabiano groby poprzez rozwieszenie na krzyżach i nagrobkach wieńców z zieleni i kwiatów, składano świeże i sztuczne kwiaty oraz zamówione wieńce z Krakowa. Pod wieczór w dniu Wszystkich Świętych na cmentarz udawała się procesja i wtedy cmentarz rozświetlał się światłem świec. Kolejna procesja wiernych odbywała się rano w Dniu Zadusznym, po nabożeństwie w kościele.

Fantasmagoryczny świątnicki cmentarz w noc Wszystkich Świętych (2015 r.)

Fantasmagoryczny świątnicki cmentarz w noc Wszystkich Świętych (2015 r.)

Świat duchów. Powszechnie wierzono w przenikanie się świata zmarłych i świata żyjących. Zmarli mieli się kontaktować głównie poprzez sny i w nich przekazywać o tym, co je dręczy i dlaczego spokoju nie mogą zaznać. Zapewnienie spokoju duszy przodków było bardzo ważne dla świątniczan, w związku z tym byli oni zobligowani do wypełnienia ostatniej woli zmarłego, a gdy zmarły pojawiał się w snach, spokój jego duszy miało zapewnić zamówienie mszy świętej w jego intencji oraz jałmużna dla ubogich.

Krzyż żelazny na grobie Tekli Walas (1834-1898) – rysunek ucznia z 1899 r.

Krzyż żelazny na grobie Tekli Walas (1834-1898) – rysunek ucznia z 1899 r.

Pod koniec XIX wieku nadal nie budziły większej sensacji kontakty z duchami na jawie. Wierzono, że duchy można spotkać między 23 a północą zwłaszcza pod przydrożnymi figurami. Jeśli się sąsiadowi zaorało kawałek pola, to na tym zajętym bezprawnie kawałku miała pokutować i straszyć później jego dusza. Ingerencji umęczonej duszy można było się spodziewać, jeśli ktoś dopuściłby się dewastacji grobu. Wierzono w istnienie strzygoni i strzyg4, które dostrzegali ci nieliczni, co podróżowali nocą. Świadków kontaktów nie było trudno znaleźć – niejaki Błażej Bodzoń twierdził, że o godzinie 0:30 pukał w okno jego domu strzygoń i chciał ognia, a znów za Jackiem Cholewą, który w nocy wyruszył do Krakowa, miał podążać drogą taki strzygoń aż do figury we Wrząsowicach.

Do największej demonstracji świata duchowego miało dochodzić w noc Wszystkich Świętych, kiedy to do powracającej ludzkiej procesji z cmentarza miała się dołączać procesja dusz w kierunku kościoła. Następnie zmarli kapłani odprawiali nabożeństwa dla nieżyjących wiernych. Co ciekawe, na tę noc faktycznie zostawiano na ołtarzu kielich i akcesoria mszalne. Przez całą noc duchy miały nawiedzać miejsca znane im za życia. Zmarli mieli wracać na cmentarz wraz z poranną procesją w Dniu Zadusznym. Wiele osób twierdziło, że widzieli światła z kościoła i słyszeli głosy modlących się dusz – m.in. żona Karola Chlebowskiego, którą nawet brat-proboszcz ks. Jan Słomka nie mógł przekonać. W nocy z 1 na 2 listopada przestrzegano, żeby nikt się z domu nie wychodził.

Nagrobek ks. Jana Słomki z 1874 r. (2015 r.)

Nagrobek ks. Jana Słomki z 1874 r. (2015 r.)

Społeczność lokalna w dość prosty sposób pojmowała prawdy wiary chrześcijańskiej i nie widziała sprzeczności z ludowymi wierzeniami. Wierzono, że po śmierci czekało piekło lub niebo. W piekle „lejom diabli pijakom smołę do ust, bogaczom zaś widłami pchają do ust pieniądze” i mieli tam trafiać bezpośrednio po śmierci ci, co za życia klęli, nie chodzili do kościoła, nie modlili się, nie spowiadali i zmarli bez pojednania się z Panem Bogiem. Niebem miało być miejsce 9 chórów anielskich, gdzie brak jest zmartwień i trosk, ale bezpośrednio do nieba miały trafiać tylko małe dzieci, a przed dorosłymi była to bardzo trudna droga. Uważano, że do nieba częściej trafiali biedacy, a bogaci częściej do piekła. Ponieważ stosunkowo niewielu miało trafiać bezpośrednio do piekła lub nieba, większość dusz miała przebywać („mieszkać”) na cmentarzu, dlatego większość ludzi z bojaźnią przekraczała bramę cmentarza, a nie było odważnego, co by w nocy drogą wzdłuż cmentarza chciał podróżować.

Przesądy świątnickie związane ze śmiercią i rytuałem pogrzebowym. Ludzie przełomu XIX i XX wieku nie znając jeszcze bakterii, wirusów czy nowotworów, próbowali jakoś wytłumaczyć nagłe choroby, zgony i szukali powiązań w znakach i symbolach, które miały zwiastować tragedię.

Gdy podczas ślubu zgasła przy ołtarzu świeca, zapowiadało to rychłą śmierć tego małżonka, po którego stronie ta świeca zgasła. Nadchodzącą śmierć w rodzinie zwiastowało uschnięte drzewo w sadzie czy też uschnięty egzotyczny kwiat w doniczce oraz gdy trzasnął stół, komoda, obraz, zegar czy okno. Śmierć nadchodziła, gdy nagle spadł obraz lub coś uderzyło w okiennicę. Nawet dyrektor Chlebowski potwierdza, że zgon jego teścia Antoniego Słomki, nastąpił w tym samym momencie, gdy rozpadł się nagle stół. Zdarzało się też, że o nadchodzącej śmierci informowali we śnie sami zmarli.

Nagrobek Stefana Dziewońskiego (1871-1903) i Stanisława Dziewońskiego (1860-1907) (2011 r.)

Nagrobek Stefana Dziewońskiego (1871-1903) i Stanisława Dziewońskiego (1860-1907) (2011 r.)

Ludowy przesąd miał także „pomagać” tym, którzy męczyli się i nie mogli spokojnie umrzeć. Wierzono, że nie można skonać na pierzu, więc umierającemu wyciągano spod głowy poduszkę. Szukano także osoby, z którą umierający był w sporze lub gniewie, bo dopiero podanie ręki i pogodzenie się miało pozwolić duszy odłączyć się od ciała.

Różnie próbowano wytłumaczyć nagłą śmierć: a to się przerwał coś dźwigając, a to wyszedł na pole zgrzany, a to się gniewał i krew go zalała, a to był otyły i go zadusiło, a to przysięgał fałszywie i umarł, a to mu się flaszka z naftą rozbiła i pomarło. Słowem – każde zdarzenie z minionego roku mogło być znakiem śmierci.

Gdy w domu ktoś umarł, odwracano wszystkie lustra do ściany. Oczy zmarłego zamykano, żeby śmierć nie wypatrzyła następnej osoby. Wodę po umyciu ciała zmarłego wylewano w takim miejscu, gdzie nic nie rośnie, aby żywe nie uschło. Jeśli szyto ubranie dla zmarłego, to ważne było, żeby ścieg był robiony „przed”, a nie „za igłą”, bo można było zaszyć duszę w ciele. W takie i inne niespisane tu przesądy wierzyli świątniczanie u schyłku XIX wieku.

Podsumowanie. Na postawione na wstępie pytanie, dlaczego w Świątnikach tak powszechna była wciąż wiara w duchy, a życie i zachowanie regulowane było licznymi przesądami, odpowiedź brzmi: wrak wiedzy. Dorośli schyłku XIX wieku byli ostatnim pokoleniem mieszkańców, którzy w większości nie mieli do czynienia z oświatą i nauką. Potwierdza to także Chlebowski pisząc, że wierzenia i zabobony obce są w zamożniejszych świątnickich domach, gdzie inwestowano w wykształcenie młodego pokolenia. Pokolenia, które wkrótce miało zobaczyć prawdziwe demony w okopach Wielkiej Wojny, przy których śmiechu warte okazały babcine duchy i strzygi.

Na postawie rękopisu K. Chlebowskiego „Świat zmarłych” z 23.12.1899 r., Muzeum Etnograficzne w Krakowie sygn. I/139/Rkp

Fotografie własne wykonane na cmentarzu świątnickim w dniach 1 lub 2 listopada.

Przypisy:

1Wyrobnik – dawniej osoba wynajmowana najczęściej do różnych prac fizycznych.

2Dziady – wędrowni żebracy uznawani przez społeczności wiejskie za posiadające zdolność kontaktu ze światem umarłych i w wielu regionach byli najmowani do pilnowania ciał zmarłych i stanowili ważny element rytuałów pogrzebowych.

3K. Chlebowski pozwolił sobie na komentarz, że w Świątnikach ofiary dla kapłana za posługę były bardzo niskie, ale za to dostępne dla każdej kieszeni.

4Strzygonie i strzygi – męskie i żeńskie słowiańskie demony, złe dusze w potwornym ciele mszczące się za krzywdy doznane za życia.

opracował Jerzy Czerwiński

Wielki Tydzień i Święta Wielkanocne to jeden z najważniejszych okresów nie tylko pod względem religijnym, ale także społecznym i kulturowym. Zapraszam ponownie to przeniesienia się do podkrakowskich Świątnik z początku XX wieku i przyjrzeniu się, jak rozumieli świat ówcześni ludzie.

Niedziela Palmowa. Od wczesnego rana na świątnickim placu targowym ruch był niebywały, albowiem zjeżdżali się do Świątnik handlarze z Wieliczki, Myślenic oraz Podgórza, aby sprzedać drewniane kołatki (tu nazywanymi kłapaczkami), terkotki (tzw. tyrkaczki), palmy, a także nabiał, wędliny i pieczywo. Kłapaczki i grzechotki stanowiły niezbędny atrybut w czasie od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty. Większość gospodyń zaopatrywała się w kupną wędlinę, nabiał i pieczywo, a tylko najmajętniejsze świątniczanki miały własne produkty do święcenia i późniejszego podania na stole wielkanocnym. Palmy, zwane tu bagnięciami, wykonywali najczęściej mieszkańcy okolicznych wsi, a świątniczanie kupowali już gotowe produkty. Taka bagnięć zbudowana była z 2-3 prętów1 wierzbiny, tudzież leszczyny z baziami oraz z szakłaku i trzciny zwyczajnej. Wszystko to związane było 2-3 razy witką wierzbową, szakłakiem lub kolorową tasiemką. Cena takiej palmy wynosiła od 4 do 8 halerzy. Z palmami w rękach świątniczanie udawali się do kościoła i tam poświęcone palmy zabierali do domów, jednak nie wnoszono ich izb, gdyż wierzono, że sprowadzają muchy do mieszkania, tylko w sieni każdy z domowników obrywał po jednej bazi z wierzbiny i połykał je, gdyż miała ona chronić przed bólami gardła. Samą palmę tradycyjnie wieszano nad drzwiami wejściowymi w sieni lub na strych2.

Wielki Tydzień. Od poniedziałku rozpoczynały się wielkie sprzątania domostw i obejścia. Poprawiano elewacje budynków i farbowano ją wapnem z domieszką niebieskiej farby. Na polu czyszczono naczynia i sprzęty domowe, a posiadacze bydła dodatkowo wyrzucali nawóz i sprzątali w budynkach gospodarczych.

W Wielki Czwartek mieszkańcy Świątnik licznie udawali się do kościoła brać udział w mszy świętej, gdzie podczas Glorii następowało „zawiązanie dzwonów” i aż do Rezurekcji ich dźwięk zastępowały kłapaczki i grzechotki. Po nabożeństwie i przeniesieniu Pana Jezusa do Ciemnicy (tu nazywanej też Piwnicą) powracano do prac domowych, zgodnie jednak z lokalnym przesądem w okresie „zawiązania dzwonów” powstrzymywano się od siania oraz sadzenia3.

Kłapaczki (fot. archiwum Parafii w Świątnikach Górnych)

Tyrkaczki (fot. Salvatore Capalbi – wikipedia)

W Wielki Piątek wszyscy wstawali przed wschodem słońca, aby umyć się w zimnej wodzie, na pamiątkę wrzucenia Pana Jezusa przez żołnierzy do potoku Cedron. Jedni robili to przed domem, inni udawali się do jednej z gromadzkich studni. Czynność ta miała pomagać przy wrzodach, strupach i innych chorobach skóry oraz przed takimi chorobami chronić. Podczas rannego nabożeństwa kapłani w procesji przenosili Najświętszy Sakrament do Grobu Pańskiego, który przygotowano na czarnym marmurowym ołtarzu pod chórem4. W tabernakulum umieszczano „puszkę”, a na tabernakulum wystawiano Najświętszy Sakrament w monstrancji. Pod ołtarzem znajdował się obraz przedstawiający w pozycji leżącej ciało Chrystusa. Na samym ołtarzu i na stopniach paliły się świece i lampy kolorowe. Siostry zakonne udekorowały stopnie wazonami i doniczkami z kwiatami. Na przełomie wieku nie było jeszcze tradycji trzymania straży przed Grobem, ale przez cały dzień świątniczanie mogli w ciszy modlić się i adorować. Cisza i powaga udzielała się także na ulicach, skąd znikł codzienny gwar i śmiech. Jedynym wyjątkiem były dźwięki kłapaczek i tyrkaczek, autorstwa nawet 30-osobowych grup młodych świątniczan. Wieczorem w kościele odprawiane były Stacje oraz Gorzkie żale, a nabożeństwo kończyło kazanie. Świątnicki kościół w tym dniu zwykle bywał przepełniony, gdyż poza świątniczanami przybywali także mieszkańcy z okolicy.

Procesja przeniesienia Pana Jezusa do Grobu 2008 r. (fot. archiwum Parafii w Świątnikach Górnych)

Wielka Sobota. Rano odbywało się w kościele poświęcenie ognia i wody, zatem za kościołem kościelny rozpalał ognisko z suchej tarniny wcześniej przygotowanej, a kapłan święcił ogień. Wypalone węgle i popiół z tarniny zbierali później ludzie, zwłaszcza z okolicznych wsi, uznając je za skuteczne lekarstwo na rany dla koni i bydła. Podczas mszy świętej, która odprawiana była zaraz po poświęceniu ognia i wody, w czasie Glorii następowało „odwiązanie dzwonów”. Po powrocie do domów sadzono w ogrodach kapustę, buraki oraz siano nasiona warzyw takich jak marchew czy sałata. Gospodynie natomiast miały do wykonania liczne prace przy kuchni, gdyż o godzinie 3 po południu pojedynczy dzwon oznajmiał czas, aby się udać na święcenie pokarmów. Trzeba było zatem przygotować i umieścić w wiklinowych koszach, chustach lub misach szynki cielęce, wieprzowe lub baranie (osoby uboższe); kiełbasy, chrzan, bochenki chleba, masło, oliwę, sól, pieprz, ocet i jaja. Do święcenia posyłano chłopców, dziewczęta, a czasem służbę. Kosze ustawiano przed kościołem, a kapłan poświęcał je kolejno. Do zamożniejszych domów ksiądz był zapraszany po południu i udawał się święcić przygotowaną zastawę, gdzie oprócz wspomnianych produktów było także wino oraz upieczone baby, placki oraz torty. Do początku XX wieku nieznany był obyczaj ozdabiania i malowania jaj (pisanki), a jedynie niektórzy gotowali je w łupinach cebuli, aby barwic jaja na kolor czerwony oraz w uciętej na polu trawie lub zbożu, aby nadać kolor zielony.

Grób Pański (2011 r.)

Rezurekcja odbywała się wieczorem, a rozpoczynała ją procesja trzy okrążeń wokół kościoła. Krzywym okiem patrzono, jeśli ktoś nie przeszedł wszystkich okrążeń, uznając taką osobę za czarownika lub czarownicę, bo Boża moc miała nie pozwalać im przejść całej uświęconej procesji.

Niedziela Wielkanocna. Rano świątniczanie zbierali się przy zastawionych stołach i odmówiwszy modlitwę, rozpoczynali uroczyste śniadanie poprzez dzielenie się święconym jajkiem i życząc sobie nawzajem zdrowia, powodzenia oraz doczekania szczęśliwie następnych świąt. Następnie spożywali święcone chleb i mięso wraz z „wielkanocnym chrzanem”, tj. tartym chrzanem zmieszanym z żółtkami jaj z dodatkiem octu. Popijano wódką, herbatą lub piwem. Na stołach zamożniejszych świątniczan pojawiały się też ciasta. Śniadanie kończyła wspólna modlitwa, a po śniadaniu udawano się do kościoła. Skorupy święconych jaj oraz kości mięs zakopywano w zagonach zasadzanych ziemniakami, gdyż miało chronić przed szkodnikami i zapewnić dobre zbiory. Z podobnymi intencjami niektórzy zakopywali je także między korzeniami drzew owocowych. Na ulicach panował spokój i powaga wielkiego święta, w związku z tym w tym dniu nie prowadzono handlu, a domy opuszczano tylko w celu udania się do kościoła.

Poniedziałek Wielkanocny. Gromady dzieciaków, zwłaszcza z biedniejszych rodzin, od wczesnego ranka biegały od domu do domu, a wchodząc do każdej izby, chwaliły Pana Boga i wołały, że przyszły po śmigusie. Mogły liczyć na kawałek kołacza, babki czy chleba, a czasem 2-4 halerze. Dzieci z zamożniejszych domów odwiedzały tylko krewnych i chrzestnych, licząc na kawałki ciast oraz święconego lub 10-20 halerzy.

Starsza młodzież oraz dorośli w tym dniu odwiedzali się wzajemnie w godzinach popołudniowych, częstowali się święconym oraz pili wino, piwo czy herbatę (ubożsi także wódkę). Obowiązkowo każdy kawaler musiał odwiedzić w tym dniu swoją narzeczoną, bo brak śmigusa był równoznaczny z zerwaniem znajomości. Pojawiały się także grupy poprzebieranych wyrostków przepasanych powrozem i twarzami umazanymi sadzą. Ci wchodząc do mieszkania, mówili:

Przyszedłem du po śmiguście,

Ale mnie też nie opuście.

Dajcie sera i kołacza,

Będę skakał koło pieca.5

Mogą oni liczyć także na kawałek święconego lub kilka halerzy.

Przez cały dzień w tym dniu chłopcy z sikawkami biegali po domach i polach, oblewając się wzajemnie wodą oraz czyhając na przechodzące dziewczęta.

We wtorek po Świętach życie miejscowości wracało do stanu powszechnego, bo starsi chwytali za młotki i bukfele, a jedynie młodzież więcej zaglądała do szynku, a niektórzy udawali się do Podgórza, by wziąć udział w Święcie Rękawki6.

Tradycje wielkanocne w latach późniejszych. Przez cały XX wiek wiele z opisanych tradycji przetrwało w podobnej do opisanej wyżej formie, gubiąc najczęściej swój wielowiekowy przesąd, który na początku XX wieku był jeszcze bardzo silny. Pojawiły się też nowe zwyczaje i zakorzeniły się w miejsce starych.

Wspomniane obmywanie się w zimnej wodzie z czasem zaczęto praktykować o północy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, gdzie wielu mieszkańców tłumnie udawało się do starych świątnickich studni np. do Dziadowca lub do Wielkiej Studni na Gwoźnicy. Zwyczaj ten ostatecznie zaczął zanikać w latach 90. XX wieku.

Przez lata zmieniała się liturgia i pory nabożeństw Triduum Paschalnego i dziś nabożeństwa te odprawiane są tylko wieczorem, a Rezurekcja została przeniesiona na godzinę 6.00 Niedzieli Wielkiej Nocy. Od kilku dekad Grobu Pańskiego strzeże miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna.

Świątniczanie wciąż święcą w swych koszykach nie tylko kolorowe pisanki, które od lat zadomowiły się w świątecznej tradycji, ale także tradycyjne pokarmy na niedzielny stół, choć wiele osób spożywanie święconego rozpoczyna już w Wielką Sobotę po święceniu, kiedy to liturgicznie ogłaszany jest koniec Wielkiego Postu.

Śmigus-Dyngus utracił w Świątnikach swój społeczny charakter, ale może to nie dziwić w czasach, kiedy osoba oblana wodą ma prawo wezwać Policję. Z drugiej jednak strony w wielu miejscowościach zwyczaj ten jest wspierany przez gminne ośrodki kultury i w formie społecznej zabawy ściąga wielu widzów i uczestników.

Należy także wspomnieć o tzw. judaszach, który to zwyczaj stosunkowo niedawno pojawił się w Świątnikach i polega na płataniu przez młodych ludzi różnych figli i dowcipów w nocy z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę, co jednak prawdopodobnie przy braku fantazji, prowadzi przeważnie do różnych chuligańskich wybryków łącznie z niszczeniem prywatnego mienia. Zwyczaj judaszy obchodzony jest lub był w wielu miejscowościach, ale trudno odnaleźć taki, który miałby podobieństwo do świątnickiego, tym bardziej że nawet te nieszkodliwe dowcipy nie za bardzo licują z powagą Wielkiego Piątku. Za to miejscowa Policja ma więcej roboty, bo „tradycja” ta popularna jest również w sąsiednich miejscowościach.

1Pręcie – cienki pręt; witka, rózga (także zbiorowo: pręty) – Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego.

2Według wierzenia miała chronić przed piorunami.

3Uważano, że zasiane lub zasadzone rośliny dałyby schorowane plony.

4Pierwotnie jeden z wawelskich ołtarzy marmurowych został umieszczony w „nawie” zachodniej pod chórem i skierowany był w kierunku północnym. Na podstawie K. Chlebowski, Opis zwyczajów i przesądów ludowych w czasie Świąt Wielkanocnych w Świątnikach Górnych, 1903, Muzeum Etnograficzne w Krakowie I/40/Rkp.

5Cytat za K. Chlebowski, op. cit.

6Święto Rękawki – zwyczaj od wieków praktykowany pod kopcem Krakusa w każdy wtorek po Świętach Wielkanocnych.

Oprac. Jerzy Czerwiński.

Po okresie świąt Bożego Narodzenia, począwszy od 6 stycznia, tradycyjnie rozpoczyna się karnawał, którego kulminacją są zapusty, dziś częściej zwane ostatkami. W Świątnikach Górnych zapustami nazywano ostatnie trzy dni przed Popielcem.

Dla dorosłych świątniczan zapusty oznaczały przede wszystkim wzajemne odwiedziny i gromadzenie się w większym towarzystwie, aby przy jedzeniu i piciu wspólnie porozmawiać o nowinkach, powspominać stare (lepsze) czasy oraz wspólnie pośpiewać, bo w Świątnikach nie było wspólnej zabawy bez śpiewu i muzyki. Na stołach z jadła pojawiała się kiełbasa, pączki, pieczone mięso, grzanki, a nade wszystko przypiekana słonina. Przysmak stanowiły psie ucha, którym to mianem miejscowa ludność określała kruche ciasto zwane chrustem lub faworkami. Szkło wypełniała wódka, piwo, wino, a najczęściej herbata z rumem (tzw. herbatka z Dziadowca). Śpiewano piosenki ludowe, ale także patriotyczne. Wspólne biesiadowanie rozpoczynało się już niedzielnym popołudniem, ale kulminacja świętowania przypadała na wtorek zapustny.

Ryc. 1. Świątnickie psie ucha, czyli chrust (2018).

Właśnie wtedy dodatkowy ruch we wsi zaczynali robić zapustnicy, zwani tu zapuśnikami lub bogusłami. Chłopcy w wieku od 8 do 14 lat zbierali się grupy 3-, 4-osobowe i przebierali się za Cyganów, tj. ubierali się stare, dziurawe stroje, podarte czapki, połamane kapelusze. Twarze czernili sadzą lub też nosili maski papierowe. Jeden z chłopców przebierał się za Cygankę, nosząc na plecach zawiniątko ze szmat niczym niemowlaka. Wchodząc do nawiedzanej izby tańczyli, „przygrywali” na patykach niczym na skrzypcach i fletach oraz śpiewali różne przyśpiewki, udając mowę cygańską:

Ja jest cygan nic nie mom

Jeno jedne cyganeckę, co z nią biegam

Cygon jo se, cygon, cygon

Weznę zapaseckę, zrobię cyganeckę.

Ja cyganka spadłam z wiśnie

Ostargałem se fartusek, widzieliście?

My cygani, dobrzy ludzie,

Wychowali cyganecke we psiej budzie.

Ja cyganka będę panio,

A jo cygon pude za niom.

Posedł cygon do fabryki,

I zarobił cyganeczce na tsewiki!1

Dzieciaki następnie przyskakiwali do gospodyni domu ze śpiewem: „Dajcie też ta gosposiu spereczki, kiełbaski, bułeczki, chlebeczka dla tego na plecach dzieciąteczka!” Za takie przedstawienie mogli liczyć na kawałek chleba, 2-3 jajka, kawałek kiełbasy, ciasta, czasem także na parę groszy. Otrzymawszy dary, wychodzili ze śpiewnym podziękowaniem: „Niech wom tez tu Bóg zapłaci i niech wom tez tu da zdrowie i scęście, żeby się wom wszystko dobrze rodziło! Żeby wom się rodziło w oborze, w komorze, w stajni i na polu i w każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje”.2

Grupy zapustników tworzyli też poprzebierani kawalerowie – muzykanci. Był tam Cygan z poczernioną twarzą ubogo ubrany; Cyganeczka takoż często z dwójką czy trójką dzieci; Żyd w chałacie, długich włosach, z siwą brodą i łupinami orzechów na oczach; Żołnierz w kabacie i czapce wojskowej; Ułan polski w rogatywce z kitą i kaftanie; byli i inni poprzebierani w kożuchy i w kaftany „na lewą” stronę ubrane. Wszyscy oni przy dźwiękach muzyki odwiedzali izby biesiadników. Cyganeczka tańczyła i „wróżyła” z ręki (za monety), a za trafne wróżby otrzymywała kawał chleba, sera, kiełbasy czy słoniny. Taki przykładowy zaśpiew rozchodził się po izbach:

Nie moge cię wyzałować miły mięsopuście,

Śtery spery w grochu były, a piąto w kapuście.

Jagem był maluśki, posołem cieluśki,

Siedziołem pod ksockiem bowiłem dziełuski.

Jagem się zalecoł miałem śtery sadła

Jakzem się ozenił wsyćkie baba zjadła.

Ej zapusty, zapusty, nie chcą baby kapusty,

Wolałyby kobzole upicone w popiole.3

W zamian za udany występ i zabawienie gospodarzy zapustnicy mogli liczyć nie tylko na poczęstunek herbatą, wódką i jakąś przekąską, ale także na datek pieniężny. Po skończonym obchodzie grupa wraz z uzbieranym dobytkiem kierowała swe kroki do domu jakieś panny lub wdowy i tam urządzali końcową imprezę.

Ryc. 2. Zapustnik świątnicki (1954).

Zwyczaj przebierania się dotyczył nie tylko wędrownych grup zapustników, ale także nierzadko podczas ostatkowego ucztowania z przyjaciółmi ktoś zaskakiwał współbiesiadników przebraniem, najczęściej kobiety przebierały się za mężczyzn, a mężczyźni za kobiety.

Pozostaje jeszcze wyjaśnienie, dlaczego zabawy w zapusty nazywano w Świątnikach sperkowinami albo też chodzeniem po sperkośku. Otóż jak wspomniałem, popularną przekąską ostatkową była przysmażana słonina (sperka) i nią często obdarowywano przebierańców.

Była też i ciemna strona zapustów, albowiem gdy tak przy alkoholu zaczynano wspominać dawne czasy, często przypominano sobie też o dawnych krzywdach i zniewagach, a alkohol i liczne towarzystwo zwiększało odwagę. Przykładem może być awantura wywołana przez ślusarza Antoniego Drapicha, który wraz z siedmioma współtowarzyszami został oskarżony „o zbrodnię gwałtu publicznego, współwiny w ciężkim uszkodzeniu ciała i przekroczenie złośliwego uszkodzenia cudzej własności”. A było to tak:

Szajka ta, składająca się z miejscowych awanturników, uraczyła się w dniu 24 lutego b. r. z powodu ostatków karnawału wódką, a wówczas zmówiła się, aby się zemścić na tych osobach w gminie, do których ktokolwiek z nich miał jaką urazę. Najpierw napadli na rygorozanta praw p. Ludwika Cholewę i grozili mu sztyletem, następnie wybili szyby w szynku St. Dziewońskiego, a potem mieszkaniach u Piotra Wilkosza, Jana Walasa, Fr. Cholewy i Stanisława Walasa, pobili ciężko dwóch chłopców, oraz wtargnęli do domu p. Maryi Kotarbowej i pobili jej lokatorów, uczniów miejscowej szkoły ślusarskiej. Oskarżeni uzbrojeni byli w sztylety, noże i żelazne pałki”.4

Fotografie:

Ryc. 1 – fotografia własna.

Ryc. 2 – Ze zbiorów Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych.

Przypisy:

Julian Tomaszewski, Karol Chlebowski „Zapusty w Świątnikach Górnych” Świątniki Górne, 1903 r. Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Dokumentacja Kontekstowa Kultur, I/108/Rkp

2 Tamże.

3 Tamże.

4 Nowa Reforma, wydanie popołudniowe z 22 kwietnia 1914 r., Rok XXXIII nr 143