Archive for the ‘IV. PRL (od 1945 do 1989)’ Category

Opracował Jerzy Czerwiński.

Muzyka jest jednym z naszych dóbr, które dziedziczymy po naszych przodkach. Można jednak zauważyć wyraźny brak zainteresowania dawnymi świątnickimi melodiami i tekstami. Być może nie każdy z tych utworów to arcydzieło poetycko-muzyczne, ale niegdyś te utwory łączyły we wspólnym śpiewie mieszkańców Świątnik i stanowią taką samą cześć naszej historii, jak świątnicy, płatnerze czy walczący w dawnych czasach żołnierze. Dobrze, żeby o tej części historii Świątnik pamiętali zwłaszcza ci, którzy przyjęli na siebie obowiązki kierowania głosem czy instrumentami muzycznymi i mają największy wpływ na to, co w Świątnikach się gra i śpiewa.

Niewiele pieśni świątnickich doczekało naszych czasów. O ile można liczyć na odnalezienie spisywanych ręcznie tekstów przez chórzystów czy harcerzy, to niestety nic nie wiadomo, żeby jakiś znany z imienia czy nazwiska kompozytor zachował melodię w zapisie nutowym. Muzyka przekazywana była w drodze nauki z jednego na drugie pokolenie. Jednak po II wojnie światowej, gdy nowy system zburzył obowiązujące wcześniej fundamenty życia zawodowego (likwidacja prywatnych wytwórców) i towarzyskiego (likwidacja stowarzyszeń, w tym Czytelni Ludowej), proces przekazywania tej wiedzy wyhamował na tyle, że dzisiejsze pokolenie chcąc nie chcąc ma utrudnione możliwości jej poznania. Choć żyją jeszcze osoby, pamiętające tamte melodie, nie wszystkie da się dziś odtworzyć.

Niniejsze opracowanie dzięki internetowi będzie mogło przekazać nie tylko tekst i ilustracje, ale także da możliwość odsłuchania niektórych utworów. Dzięki życzliwości Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych będziecie mogli państwo m.in. posłuchać nagrań świątnickich piosenek w wykonaniu samych świątniczan sprzed 40 lat nagranych przez Marcina Mikułę na szpulową taśmę magnetofonową o szerokości 0,25 cala.

Zastanawiać tylko może, czemu w wydanym w 2010 roku zbiorowym opracowaniu „Legendy, przepisy, zwyczaje czyli… gulasz świątnicki” nie ma ani jednej świątnickiej piosenki.

Muzyka w Świątnikach.

Świątniczanie od wieków słynęli z zamiłowania do śpiewu. Towarzyszył im on podczas prac przy zbiorach, jak i przy wytwarzaniu uzbrojenia, kłódek czy zamków. Warsztatowe śpiewanie ucichło w dopiero w drugiej połowie XX w., kiedy to powstały spółdzielnie pracy, a w pozostałych warsztatach zaczęły pojawiać się radioodbiorniki. Znamienny był pierwszy dzień pracy w Spółdzielni „Przyszłość”, zapamiętany we wspomnieniach Marcina Mikuły:

„Po zainstalowaniu odpowiednich maszyn i urządzeń, rozpoczęto produkcję w zakładzie otwartym w r.1956, likwidując tym samym prace chałupnicze w domach prywatnych. Były początkowo opory, trzeba było przełamać wiekowe przyzwyczajenia. Pamiętam dobrze pierwszy dzień pracy. Po krótkiej chwili stukania młotkami zaintonował ktoś starą pieśń „Kiedy ranne wstają zorze”. Wszyscy chóralnie podjęli śpiewanie. Przeszli następnie do pieśni patriotycznych i świątnickich. Zapanował pogodny nastrój i jakoś z miejsca przekonali się wszyscy do nowych – bardziej nowoczesnych – warunków pracy.”1

Najbardziej znaną pieśnią świątnicką traktującą o rzemiośle jest poniżej przedstawiona, będąca zarazem opisem typowego dnia świątnickiego kłódkarza:

Nic mnie tak nie cieszy,
Nic mnie tak nie cieszy,
Jak świątnickie rzemiosło.

Rano wstaje, już mi daje,
Kukuryku zniosą jaje.

Nic mnie tak

Rano wstaję, sachle kuję,
A żona mi obsypuje.

Nic mnie tak

Zwrotek było znacznie więcej, a każda opisywała kolejne czynności warsztatowe wykonywane podczas montażu kłódek.

<<<< Nic mnie tak nie cieszy MP3>>>>

Śpiew poza warsztatem pracy gościł przede wszystkim podczas spotkań towarzyskich. Przez wieki głównym miejscem spotkań była lokalna karczma. Świątniczanie bawili się również na festynach oraz na spotkaniach przy tradycyjnym węgierskim gulaszu. Repertuar odśpiewywanych pieśni obejmował od polskich pieśni patriotycznych po ludowe. Przy tak dużym zaangażowaniu nie powinno dziwić, że powstały także utwory lokalne. Poniżej zaprezentuje cztery takie piosenki. Słowa ich dotyczą głównie spraw obyczajowych, lecz pomimo dość swobodnych treści, znajdują się tam czasem także ciekawe informacje.

Gorzała lipka z jałowca

Gorzała lipka z jałowca, z jałowca, z jałowca, z jałowca,
Najlepsza herbatka z Dziadowca, z Dziadowca | x2
Bęc!

Gorzała lipka i jawor, i jawor, i jawor, i jawor,
Gdzieżeś się Jasiu zabawił, zabawił? | x2
Bęc!

Zabawiłem się u Resie, u Resie, u Resie, u Resie,
Pasła konisie na rosie, na rosie | x2
Bęc!

Gorzała lipka z jałowca, z jałowca, z jałowca, z jałowca,
Nie wychodź dziewczyno za wdowca, za wdowca | x2
Bęc!

Bo by ci wdowiec wymawiał, wymawiał, wymawiał, wymawiał,
Że pierwszą żonę lepszą miał, lepszą miał. | x2
Bęc!

Kupże se Jasiu kokoszkę, kokoszkę, kokoszkę, kokoszkę,
Niech ci wygrzebie nieboszczkę. | x2

Bęc!

<<<< Gorzała lipka MP3>>>>

W tej znanej jeszcze świątnickiej pieśni, warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy: pierwsza to wspomnienie słynnej studni w Dziadowcu – lesie leżącym poniżej Spółdzielni „Przyszłość”, szkoły podstawowej i miejskiej oczyszczalni ścieków. Znajdująca się tam studnia stanowiła jeden z głównych punktów zapewniających stały dostęp do pitnej wody, która ponadto słynęła z bardzo dobrego smaku. Wspomniana słynna „herbatka z Dziadowca” sporządzana była z dodatkiem wódki lub rumu. Drugą ciekawostką jest typowe dla Świątnik w dawnych wiekach ponowne zawieranie związku małżeńskiego przez licznych w owych czasach wdowców i wdowy. Brak medycyny i należytej higieny zbierał pokaźne śmiertelne żniwo. Nie było zaskakujące dla nikogo, że ktoś zostawał podwójnym wdowcem. Wracając do piosenki, ostatnia zwrotka jest ciekawym przykładem lokalnego, czarnego humoru.

Kolejne dwie pieśni to typowe utwory ludowe o tematyce męsko-damskiej. Pisownia zachowuje gwarowe wyrażenia, dziś już w znacznej mierze nieznane i nieużywane.

Kalina w lesie

Kalina w lesie pochyliła się | x2
Kasia na Jasia pogniewała się. | x2

Pojechał Jasiu na polowanie, | x2
Zostawił Kasieńkę, swoje kochanie. | x2

Przyjechał w nocy, koło północy, | x2
Zastukał, zapukał i otarł oczy. | x2

– Kasieńko moja napój mi konia. | x2
– Nie będę poiła, niem twoja żona! | x2

– Nie mojaś żona, aleś kochanka, | x2
Napójże, napój mego kasztanka. | x2

<<<< Kalina w lesie MP3 >>>>

Wysokie przełazecki.

Wysokie przełazecki
Pan tata je zagrodził
Abym ja, dziewczyno | x2
Do ciebie nie przechodził.

Oj wezmę siekiercki,
Porąbie przełazecki
I będę przechodził | x2
Do swojej kochanecki.

Oj, skoroś ty wiedziała
Żem ja jest urlopniecek2
Po cóżeś chodziła | x2
Kaj za mną na trawnicek.

Za las, chłopcy, za las

Za las, chłopcy, za las,
Bo za lasem grają,
Bo mi się za lasem |
Panny podobają.   | x2

Chodźwa my se oba,
Nie bójna się boba,
Bo boby malutkie |
Zbijema go oba.    | x2

Chłopcy świątniczanie
Każcie sobie zagrać,
Ino se nie dajcie            |
Czupryny potargać.    | x2

Bo ta czupryneczka
Nie lada, nie lada,
Żeby ją targała           |
Konarska gromada.  | x2

Ostatnia z odnalezionych świątnickich pieśni dotyczy wypraw do sąsiednich miejscowości na lokalne festyny. W zależności od miejsca zabawy, ostatnia linijka tekstu przybierała odpowiednie określenie: sieprawska, wrzosowska czy zestarska gromada.

Wspomniane powyżej pieśni wpisują się w świątnicki zamierzchły folklor, który stanowiły także ludowe ceremonie i obrzędy. A że i świątnicka tradycja miała własne utrwalone obrzędy, dziś już mało kto pamięta. Do takich ceremonii należy zaliczyć w pierwszym rzędzie zaślubiny. O tym, że i w Świątniki miały swoją własną tradycję zaślubin świadczą zachowane fragmenty komedii „Świątniczanie” Józefa Dziewońskiego z 2. połowy XIX w.

Chór prządek z komedyi pt. „Świątniczanie”

Gdy krótki dzionek w zmroku zapadnie,
A srebrne gwiazdeczki rozsieje noc,
Gdy spracowany do mnie się kładnie,
By utraconą odzyskać moc;
Dziewuchom hożym nie do pościeli
Nie jeszcze pora w spoczynku śnić
Toć przyzwoiciej siąść przy kądzieli
Z niej pożyteczna wysnuwać nić.
„Dziewuchy! Siądźmy do pracy wkoło
A po kolei niech każda z nas
To śpiewem bawi, gadką wesołą
Jak biczem trzasnął, uleci czas.3

Fragmenty libretta opublikował Związek Świątnicki w 1911 r. i są to jak dotąd jedyne znane fragmenty tej sztuki. A okoliczności odgrywania tej komedii najlepiej oddają słowa sprzed ponad wieku:

„W poprzednich numerach „Związku” piosenka prządek i kujawiak Franka, wyjątki z komedyi „Świątniczanie”, napisanej przez śp. Józefa Dziewońskiego, śpiewano na wieczorku w domu Michalca. Zeszły się tam dzieuchy, kobiety, by przy wspólnej, ochoczej pracy przy kołowrotku zaśpiewać wesoło, pogadać i najnowszymi wieściami czy też „bajkami” się podzielić. Przyszli tam i Jaśki, Jantki, Franki, bo każdy z nich ma między dziewczętami swoją ulubioną Resię, Wikcię, Kasię. W takiem towarzystwie nie braknie przeto i śpiewu, dowcipów zjadliwej zwłaszcza i ciętej w języku starej Sobkowej. I skrzypce się znalazły, a zabawa – w tany się zmieniła przeplatana krakowiakami […]”.4

Należy zaznaczyć, że spotkania świątniczan połączone ze śpiewem nie są w dzisiejszych czasach rzadkością. Do stałych wydarzeń należą sobótkowe i świętojańskie ogniska czy spotkania w dniu św. Jana (27 grudnia), których śpiew jest nieodłączną częścią.

Na początku XX wieku w Świątnikach utworzono chór, nad którym niedługo później opiekę objęła Czytelnia Ludowa. Nauka muzyki i śpiewu chóralnego stanowiły zresztą jeden ze statutowych założeń towarzystwa. Repertuar chóru składał się z melodii ludowych, w tym wspomnianych pieśni świątnickich, rozrywkowych oraz pieśni patriotycznych i religijnych. Śpiewano m.in.: Jak długo na Wawelu, Marzenie (muz. Chopin), Ave Maria (muz. Schubert), Powróćmy jak za dawnych lat, Prząśniczki (muz. Moniuszko), Płynie Wisła płynie, Szturmówka itd. Tradycja śpiewu chóralnego świątniczan pielęgnują obecnie chór „Milenium”, schola „Beatus” oraz kościelny męski chór „Credo”.

Wspomniana Czytelnia Ludowa zajmowała się także organizacją uroczystości patriotycznych, podczas których nieodłącznym elementem było wykonywanie z pomocą miejscowego chóru polskich pieśni „Boże Ojcze”, „Rotę” czy „Boże, coś Polskę”. Na „wieczorkach” wystawiano patriotyczne sztuki i śpiewogry oraz odtwarzano wybrane arie i pieśni z kompozycji polskich mistrzów. Jednak pieśni o tematyce patriotycznej znany były w Świątnikach znacznie wcześniej, o czym świadczy dobitnie opis miejscowości nakreślony przez W. L. Anczyca, który ok. 1862 roku miał okazję przyglądać się Świątnikom i świątniczanom. Jedną z rzeczy, które zadziwiły tego znanego literata, wydawcę i badacza kultury ludowej, był śpiew świątniczan i pieśni pamiętające czasy zygmuntowskie.

Pieśni religijne.

Charakter i tradycja obrzędów religijnych sprawia, że w kościołach wciąż rozbrzmiewają dźwięki i słowa napisane przed kilkoma wiekami. W parafiach takich jak Świątniki, które mogą cieszyć się wielopokoleniową historią, przez lata powstawały melodie czy też całe pieśni wykonywane tylko w miejscowym kościele. Pradawne hymny i pieśni ustępują jednak miejsca wciąż tworzonym nowym utworom, a zjawisko to dotyka także te „unikatowe” pieśni. Własna melodia czy aranżacja niekoniecznie musi oznaczać, że jest to muzyczne dzieło. Niemniej jednak jest to także cząstka świątnickiej historii. Cząstka Świątnik.

Droga Krzyżowa. Osoby, które przybyły do Świątnik i biorą udział w obrzędach religijnych tutejszej parafii, zawsze porusza śpiewana w okresie Wielkiego Postu, a kulminacyjne podczas obrzędów Wielkiego Piątku, forma nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Najstarszy polski tekst Drogi Krzyżowej został wydany w 1731 roku we Wrocławiu i nosi tytuł: „Sposób nabożeństwa drogą krzyżową nazywanego”. Pierwowzór tekstu Drogi odprawianej od wielu lat w Świątnikach (najstarsi ludzie potwierdzają, że właśnie ta Droga Krzyżowa towarzyszyła im całe życie w świątnickim kościele) pochodzi co najmniej z początku XIX wieku. Ta pradawna forma nabożeństwa odprawiana jest nadal także w kilku innych parafiach w różnych częściach Polski: w Zaborowie, Rudzie Śląskiej (wersja skrócona 1-zwrotkowa, bliższa tekstowi oryginalnemu), Lublinie (parafia Świętego Stanisława) czy w Borowym Młynie. Warto dodatkowo zaznaczyć, że tekst tej drogi krzyżowej stał się jednym z motywów rozważań bł. Honorata Koźmińskiego OFMCap5. Poniżej zestawiam obok siebie najstarszy tekst tej Drogi z wersją śpiewaną w Świątnikach do przełomu XX i XXI w. (obecnie tekst został w kilku miejscach zmieniony).

 

Pieśń przy obchodach Drogi Krzyża Ś. ze Stacyami6 Świątnicka Droga Krzyżowa

Boska dobroci uderz w serce moje
Łaską skuteczną, by obfite zdroje
Łez wytrysnęły, nad Panem ciepiącym,
Krzyż dźwigającym.

Niech te strumienie, które grzech głęboko
Zamulił w sercu, spławią nasze oko;
Bo inszych Jezus zmęczony tak srodze
Nie chce w swej drodze.

I

Po wielu krzywdach i obelgach Pana,
Zawziętość ludzka stawia przed tyrana;
Aby nań wyrok ogłosił wołają,
Zbawcy nie znają.

Obwinia Piłat niewinność istotną,
Na śmierć skazuje u wszystkich sromotną,
Żeby na krzyżu Bóg zawisł z łotrami
I złoczyńcami.

II

Bierze Zbawiciel krzyżową machinę
Na swe ramiona, która grzechów winę
Naszych znaczyła, chcąc przez tę ofiarę
Znieść z ludzi karę.

Spieszy z ciężarem przy wielkiej ochocie,
By jak najprędzej na górze Golgocie
Stanął i umarł, za wszystkich grzeszników
I niewdzięczników.

III

Ach duszo moja! cóżeś uczyniła?
Żeś krzyż tak ciężki na Pana zwaliła,
Pod którym z nagła na ziemię upada,
Sobą nie włada.

Żeby wstał prędko kaci nalegają,
Naśmiewając się nogą popychają:
Żaden w upadku Zbawcy nie ratuje,
Ani folguje.

IV

Postawszy z ziemi, gdy na Kalwaryją
Zwróci się Jezus, postrzeże Maryją,
Matkę kochaną, ta ku niemu drżąca
Idzie płacząca

Wejrzą na siebie, nie mówią ni słowa,
Dla żalów ciężkich ustała wymowa:
Same w nich słychać głębokie wzdychania,
Jęki i łkania.

V

Boleść z żałością, że się wraz złączyły,
Jezusa w siłach ciężko osłabiły:
Tak, że już krzyża daléj nieść nie może,
Któż mu pomoże?

Pomóż człowiecze dźwigać krzyża Panu,
Wszak to dla twego szczęśliwości stanu:
Przyłącz się chętnie do Cyrenejczyka,
Za pomocnika.

VI

Nie tak rzęsisty sok z grona wyciska
Prassa, jako krzyż, gdy Pana przyciska:
Twarz świętą broczy krwią z potem zmieszaną,
Od złych zeplwaną

Na co żałosna patrząc Weronika,
Ociera Pańską twarz, wziąwszy ręcznika:
Tę wyrażoną w nagrodę uczynku,
Ma w upominku.

VII

Postąpi daléj, niosąc krzyża brzemię
Jezus kochany, w tem padnie na ziemię:
W bramie sądowej drzewem obalony,
Leży zemdlony.

Leje się źródłem krew z najświętszej głowy,
Gdy krzyż uderzył o wieniec cierniowy:
Ztąd nowa boleść Jezusowi memu
Na pół żywemu.

VIII

Zacne Matrony na ten widok nowy
Zapatrując się, a nie mogąc słowy
Żalu wyrazić, łzy obficie leją,
Wszystkie truchleją.

Cieszy je Jezus, nad własną osobą
Nie każąc płakać, chybaby nad sobą,
I nad synami, za których swawole,
Cierpi te bóle.

IX

Gdy daléj krzyża nieść w mdłości nie zdoła
Jezus zraniony, a hałastra woła:
Postępuj prędzéj na miéjsce karania,
Bez omieszkania,

Upadłszy ciężko, już to po raz trzeci,
Niby Cedr wielki gdy z Libanu leci,
Stęknie na ziemi, krew się z ran dobywa,
Hojnie wypływa.

X

Już stanął Jezus na górze Golgocie,
Gdzie go złość katów ku większej sromocie
Z szat obnażyła, zkąd się Jezus wstydzi,
Lud z niego szydzi.

Podaje ocet żółcią zaprawiony
Ustom Jezusa, by wypił spragniony,
Częstuje rzesza, nagli do spełnienia
Dawcę zbawienia.

XI

Obnażonego o krzyż uderzają,
Złośliwi kaci, litości nie mają:
Ciągną za nogi, ręce, bez ochrony,
Jak w lutni strony.

Dziurawią dłonie i nogi gwoździami,
Bijąc w nie silnie ciężkiemi młotami:
Krew się obficie leje z każdej rany,
Jako z fontany.

XII

Podnosi z krzyżem Jezusowe ciało,
Które się zewsząd krwią najświętszą zlało,
Stawia je wpośród dwóch łotrów, w dół skały,
Lud zbyt zuchwały.

Patrzy na wszystko Matka Boska z Janem,
Ta nad swym Synem, ten płacze nad Panem,
Że tak okrutnie na krzyżu rozpięty,
Kochanek święty.

XIII

Już dług wypłacił śmiercią Pan na drzewie,
Za grzech nieszczęsny w Adamie i Ewie:
Zdejmują ciało, nie bez łez wylania,
Do pochowania.

Matka bolesna, mając na swem łonie
Syna zmarłego, niema we łzach tonie:
Płacze, narzeka, ręce załamuje,
Rany całuje.

XIV

Obmywszy Ciało Jezusowe łzami,
Matka stroskana, z świętymi uczniami
Niesie do grobu i w nim ze czcią składa,
Mdlejąc upada.

Cna Magdalena, że jej we łzach mało,
Skrapia olejkiem woniejącym ciało:
Jęczy jak gołąb, że nadspodziewanie
Traci kochanie.

Pieśń idąc do Najświętszego Sakramentu

Płacz i ty duszo, wszak ta śmierć dla ciebie,
Żebyś wiecznością żyła z Bogiem w niebie;
Żałuj za grzechy, proś o zmiłowanie:
Odpuść mi Panie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 

I

Po ciężkich krzywdach i obelgach Pana,
Zawziętość Żydów stawia przed tyrana;
By dekretował żyjącego wiecznie,
Boga koniecznie.

Obwinia Piłat niewinność istotną,
Na śmierć krzyżową u wszystkich sromotną,
Aby był Jezus na krzyżu z łotrami
Przybity gwoździami.

II

Bierze Zbawiciel krzyżową machinę
Na Swe ramiona, która ciężką winę
Grzechów znaczyła, chcąc przez tę ofiarę
Znieść z ludzi karę.

Spieszy z ciężarem sercem niestrwożony,
Dźwiga siłami już na śmierć zwątlony,
By jak najprędzej stanął na Golgocie,
Umarł w sromocie.

III

Stój, duszo moja, patrz coś uczyniła,
Jakoś krzyż srogi na Pana włożyła,
Pod którym w mdłości za ciebie upada,
Sobą nie włada.

Żeby wstał prędko kaci przymuszają,
Nogami kopią, gwałtem popychają.
Żaden w tym razie Pana nie ratuje,
Ani folguje.

IV

Dwa kwiaty śliczne z sobą się stykają,
Dla zelżywości blady kolor mają.
Jezus z Maryją, Syn z Matką cierpiący,
Współbolejący.

Schodzą się z sobą przednie niebios światła,
Słońce i Księżyc, lecz Jutrzenka zgasła.
Jezus z Maryją ćmią Swoje jasności
W ciężkiej żałości.

V

Wściekłość żydowska, lud zapamiętały
W swej zawziętości i uporze stały,
Nieść dalej każe krzyż osłabionemu,
Panu naszemu.

Kto kocha Boga, pomóż dźwigać Panu,
Wszak to dla twojej szczęśliwości stanu.
Przyłącz się sercem do Cyrenejczyka
Za pomocnika!

VI

Zacna matrona święta Weronika
Płacząc rzewliwie z Panem się spotyka,
Ociera świętą Twarz krwią ubroczoną
Swoja zasłoną.

Skoro otarła usta Jezusowe,
Obaczy cudo niesłychanie nowe,
Gdy twarz podobną bierze w prześcieradło
Jako zwierciadło.

VII

Idzie Zbawiciel drzewem obciążony,
Sił Mu nie staje, mdleje udręczony,
W bramie sądowej, gdy sobą nie włada
Drugi raz pada.

Leje się źródłem krew z Najświętszej Głowy,
Gdy ją przyciska krzak straszny, cierniowy,
Stąd nowa boleść Jezusowi memu
W pół umarłemu.

VIII

Widząc nabożne niewiasty stojące,
Cieszy Pan Jezus rzewliwie płaczące,
Rozrywa serce smutkiem napełnione
Zbyt zakrwawione.

Nie jest wylania łez inna przyczyna,
Tylko jedyna w nas grzechowa wina,
Która do kropli Krew Pańską wylała,
Zamordowała.

IX

Dźwiga zemdlony Jezus drzewo srogie,
Znosi boleści na Swym ciele mnogie,
Stawa pod górą kalwaryjską miły
Bez żadnej siły.

Pada po trzecie, by wyniósł grzesznika
Z ran od upadku, ból Pana przenika,
Nie rzuca jednak drzewa krzyżowego
Do zgonu swego.

X

Tu Ciało Święte wstydem obnażają,
Gdy z Pana szaty nieszyte zdzierają,
Które On nosił przez życia wiek cały
Dla naszej chwały.

Podają wino żółcią roztworzone,
Częstują usta Pańskie upragnione.
Z Stwórcy wszech rzeczy bezbożnie żartują,
Gorzko traktują.

XI

Szarpie łotrostwo Baranka cichego,
Uderza o krzyż Jezusa miłego.
Wyciąga ręce, nogi tak okrutnie,
Jak struny lutnie.

Oddaj ofiarę Najwyższy Kapłanie!
Zaleć nas Ojcu, dobrotliwy Panie!
Na pniu krzyżowym, które się ostało
Ofiaruj Ciało!

XII

Podnoszą w górę z Jezusem machinę,
Ostatnią Jemu zadają ruinę.
Nagle spychają krzyż gruby, wysoki
W dół zbyt głęboki.

Żałując Pana nierozumne skały
Z wielkiego żalu w sztuki się krajały,
A nasze serca czy Boga nie znają,
Że się nie krają?

XIII

Oto już skończył Jezus życie Swoje
Na drzewie twardym za sprośności moje.
Czyń litości nad Nim, proś o zmiłowanie.
Odpuść mi Panie!

Matka Bolesna piastując na łonie
Zmarłego Syna, z żalu we łzach tonie,
Płacze, narzeka, ręce załamuje,
Rany całuje.

XIV

Co czynisz grobie okropne mieszkanie,
Że nam zabierasz najmilsze kochanie?
Zostawiasz tylko na nasze powieki,
Łzy w późne wieki.

 
 
 
 
 
 

Płacz i lamentuj moja nieprawości,
Opłakuj zbrodnie, opłakuj swe złości,
Bo ty tej śmierci stałaś się przyczyną,
Pana ruiną.

 

Należy podkreślić, że śpiewnik ks. Mioduszewskiego do dzisiaj stanowi kanon wśród kościelnych śpiewników. Nie jest znane pochodzenie melodii śpiewanej w Świątnikach. W XIX wieku powyższy tekst śpiewano na melodię innej, dobrze znanej pieśni wielkopostnej Rozmyślajmy dziś, a dzięki zamieszczonemu zapisowi nutowemu można odtworzyć drugą melodię.

droga-1838

Brzmi to następująco:

<<<< Droga krzyżowa 1838 MP3 >>>>
Zapis nutowy świątnickiej wersji, a także jej brzmienie zamieszczam poniżej:

droga_swiatnica

<<<< Świątnicka Droga Krzyżowa MP3>>>>

Skoro już poruszyłem wątek śpiewników kościelnych, to w kontekście świątnickich pieśni należy wspomnieć Śpiewnik Kościelny ks. Jana Siedleckiego, wydawany od 1880 roku do czasów dzisiejszych. Śpiewnik ten doczekał się 41 wydań, lecz także na tym polu nuta współczesności wypiera klasykę. Najbardziej poszukiwanymi i cenionymi śpiewnikami są te pochodzące z wydania XXXIX (1987 r., 1990 r. 1994 r.), zawierające prawie 700 pozycji, niejednokrotnie w kilku wersjach melodycznych. Warto dodać, że jednym z redaktorów owego wydania był świątniczanin ks. Marian Michalec CM. Znalazły się tam dwie pieśni mające w Świątnikach Górnych własną melodię: kolędę Z nieba wysokiego oraz pieśń Witaj, święty Stanisławie. Poniżej prezentuje zapis nutowy oraz linię melodyczną obu pieśni.

siedlecki_Znieba

<<<< Kolęda – Z nieba wysokiego MP3>>>>

siedlecki_Stanislaw

<<<< Witaj święty Stanisławie MP3>>>>

W późniejszych wydaniach Śpiewnika zniknęły alternatywne, świątnickie melodie do tych pieśni. A przecież nie są to jedyne świątnickie aranżacje pieśni kościelnych. Może jednak warto pielęgnować te tradycje, zwłaszcza że nie mamy się czego wstydzić.
Na koniec chciałbym przypomnieć jeszcze jedną pieśń, choć akurat w jej przypadku odejście w zapomnienie nie powinno nikogo dziwić. Pieśń, która łączyła wtedy sacrum i profanum w głównej mierze dlatego, że takie pieśni ludzie mieli odwagę śpiewać tylko w kościele. Pieśń, podczas której każdy angażował wszystkie swoje siły, a kościół drżał od tego wspólnego, gromkiego głosu. W końcu pieśń, której wspomnienie bardzo mocno związane jest ks. proboszczem Stanisławem Koniecznym i pamiętnymi z lat 80. XX wieku Mszami za Ojczyznę. Mam na myśli pieśń Ojczyzno ma. Warto o takich pieśniach nadal pamiętać, chociaż lepiej by było, żeby ta pieśń nigdy nie stała się ponownie aktualna.

Ojczyzno ma (słowa i melodia ks. Karol Dąbrowski)

Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana,
Ach jak wielka dziś Twoja rana,
Jakże długo cierpienie Twe trwa!

Tyle razy pragnęłaś wolności,
Tyle razy gnębił Cię kat,
Ale zawsze czynił to obcy,
A dziś brata zabija brat!

Ojczyzno ma…

Biały orzeł znów skrępowany,
Krwawy łańcuch zwisa u szpon,
Ale wkrótce zostanie zerwany,
Bo wolności uderzy dzwon.

Ojczyzno ma…

O Królowo Polskiej Korony,
Wolność, pokój i miłość racz dać,
By ten naród boleśnie dręczony
Zawsze wiernie przy Tobie trwał!

O Matko ma, Tyś Królową polskiego narodu,
Tyś wolnością w czasie niewoli
I nadzieją, gdy w sercach jej brak!

(Kraków 1981 r.)

<<<< Ojczyzno ma MP3 >>>>

Przypisy:

1 M. Mikuła, Ludzie i wydarzenia w Świątnikach Górnych 1888-1955, Świątniki Górne 2015, s. 64.

2 Urlopnicek – osoba na urlopie w czasie odbywania służby wojskowej

3 Związek Świątnicki, nr 2/1911, s. 14-15.

4 Związek Świątnicki, marzec 1912, s.8.

5 O. Honorat, Sześć Dróg Krzyżowych, Gorzkie Żale i inne pieśni wielkopostne, Warszawa 1900, s. 11-40.

6 X. M. M. Mioduszewski CM, Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w Kościele Katolickim używane dla wygody kościołów parafialnych, Kraków 1838, s. 437

Reklamy

Opracował Jerzy Czerwiński.

Okres międzywojenny to bez wątpienia złote lata świątnickiego rzemiosła, a zwłaszcza kłódkarstwa. Przed Wielką Wojną rzemieślnik miał do wyboru pracować dla kupca lub w Spółce Ślusarskiej. Wszelkie plany rozwoju rozbijały się o animozję między kupcami a rzemieślnikami oraz między samymi rzemieślnikami. Dominował rzemieślniczy konserwatyzm – starzy majstrowie bardzo niechętnie przyjmowali nowinki techniczne i technologiczne ze świata, które raz za razem podsuwała im państwowa Szkoła Ślusarska w postaci darmowych dokształcających kursów. Nowinki chwytali tylko młodzi adepci ślusarstwa, którzy albo wyjeżdżali w świat za pracą w przemyśle metalowym, albo podejmowali prace u owych starych majstrów, gdzie nie mieli okazji rozwijać skrzydeł.

Po wojnie zmieniło się absolutnie wszystko – odzyskana niepodległość i młode państwo, które wśród swoich europejskich również młodych sąsiadów musiało rozpychać się łokciami, by w końcu móc się określić na mapach Europy. Nowy porządek państwa i nowa gospodarka wymusiły także nowe podejście do handlu kłódkami, a w następnym kroku do ich produkcji. Starzy kupcy, których cała praca i dorobek brał się z utrzymywanych szlaków handlowych wzdłuż cesarstwa, musieli odejść i zostawić miejsce następnemu pokoleniu ludzi młodych, wykształconych w dobrych szkołach handlowych i zawodowych, a zarazem gotowych podjąć nowe wyzwania. A wyzwań było niemało – w pierwszych latach powojennych szalejąca inflacja, później światowy kryzys, a w końcu okupacja niemiecka.

Główną siłę napędową świątnickiego rzemiosła stały się spółki ślusarskie. Zakładali je razem dawni kupcy wraz z rzemieślnikami jak również sami majstrowie. Największymi i mającymi największy wpływ na rozwój rzemiosła były: kontynuująca tradycje przedwojenną Spółka Ślusarska oraz młode spółki: Mazur, Mieczysław Czerwiński i Spółka czy Polonez. To co łączyło te spółki to pełna samowystarczalność w produkcji kłódek, zamków oraz elementów kutych, a następnie w handlu tymi artykułami.

Nadal powszechnie prowadzone były warsztaty domowe, lecz na pewno lepiej wyposażone i bogatsze w środki techniczne. Na wyroby takich warsztatów nadal czekali handlarze z pobliskiego Krakowa i okolic. Nie zaginęło też całkiem hausernictwo, choć dotykało głównie najuboższych rzemieślników, a bardziej odżyło dopiero w latach okupacji II wojny światowej.

Spółka Ślusarska. Podobnie jak dla Szkoły Ślusarskiej, zmiany, które nastały po I wojnie negatywnie wpłynęły na funkcjonowanie Spółki założonej w 1888 roku. Przed wojną niewiele było takich szkół pod opieką rządu cesarza Franciszka Józefa I, a po wojnie świątnicka szkoła trafiła do jednego grona zawodowych szkół państwowych. Wraz z kłopotami finansowymi młodej II Rzeczypospolitej, cierpiała też oświata. Jeszcze trudniej miała Spółka, gdyż wcześniej była dotowana z budżetu Galicji i funkcjonowała głównie dzięki preferowanym kredytom. Co prawda wszelkie zadłużenie odeszło w niepamięć, ale pamiętać też trzeba, że niewypłacalna stała się austriacka waluta i wszelkie oszczędności w koronach oraz państwowych obligacjach przepadły.

Spółka Ślusarska utraciła wspomaganie finansowe państwa, a dodatkowo przyszło jej się mierzyć z prężnie rozwijającymi się ślusarskimi przedsiębiorstwami. Większość państwowych zleceń przejęła znacznie mniejsza firma Mazur. Wobec takich trudności Spółka kilkukrotnie zawieszała swoją działalność, m.in. w latach 1932-37. O kondycji spółki świadczy też tak, że w tym właśnie czasie spółka postanowiła sprzedać budynek swojej siedziby – był to murowany parterowy budynek (dzisiejszy adres Bruchnalskiego 15 – siedziba władz Miasta i Gminy). Budynek został zlicytowany i zakupiony przez Stanisława Dziewońskiego (w latach 20. pełnił godność wójta Świątnik) z myślą o przeznaczeniu tego budynku na bursę szkoły ślusarskiej. Dziewoński dobudował piętro i zamieszkali tam uczniowie szkoły, którymi opiekował się Franciszek Batko (senior).1

Ryc. 1 Budynek Spółki Ślusarskiej w 1930 r.

Ryc. 1 Budynek Spółki Ślusarskiej w 1930 r.

Kapitał Spółki był w dużej mierze uzależniony od darczyńców. Nie zachował się żaden z katalogów produktów Spółki, co w dużej mierze świadczy o ograniczonym zakresie produkowanych artykułów. Nasuwa się wniosek, że Spółka dawała głównie ślusarzom świątnickim dostęp do maszyn szkoły ślusarskiej, a ci wytwarzali produkty na swoje własne potrzeby. Tuż przed wybuchem II wojny Spółka ponownie została reaktywowana, jednak po rozpoczęciu się okupacji została potraktowana na tej samej zasadzie co polskie stowarzyszenia i ostatecznie rozwiązana. Ostatnim prezesem Spółki był Józef Kowal. Po wojnie członkowie Spółki zapisali się do krakowskiej Spółdzielni Pracy „Spólnota”, co jednak nie było zbyt wygodnym rozwiązaniem dla świątnickich rzemieślników.

„Mazur” Przemysł żelazny. Fabryka kłódek i zamknięć. Bracia Ludwik i Stanisław Kwintowscy.

Ryc. 2 Ogłoszenie w Gazecie Lwowskiej z 2 czerwca 1920 r.

Ryc. 2 Ogłoszenie w Gazecie Lwowskiej z 2 czerwca 1920 r.

Spółka braci Kwintowskich powstała z przekształcenia warsztatu Stanisława Kwintowskiego jeszcze w 1916 roku. Zarząd spółki stanowił inż. Ludwik Kwintowski (1885-1964) mieszkający we Lwowie-Persenówce pod adresem ul. Nad Jarem 7 m. 4, a „fabryka” mieściła się w Świątnikach Górnych pod numerem 248. Prowadzili także biuro handlowe w Krakowie przy ul. Krakowskiej 6. Pierwotnie spółkę stanowiło rodzeństwo: Stanisław, Ludwik, Sebastian Kwintowscy i Anna Słomka (siostra). Stanisław Kwintowski (1873 – 1952) był mistrzem kowalstwa, który do dnia 14 grudnia 1929 roku pracował także jako nauczyciel zawodu w Państwowej Zawodowej Szkole Ślusarskiej. Jako instruktor przepracował prawie 50 lat. Stanisław jeszcze przed wojną prowadził mały warsztat utworzony dzięki stypendium dra Arnolda Rapaporta h. Porada. Następnie bracia przekształcili go w sprawnie działające przedsiębiorstwo, które wzięło na siebie wytwarzanie artykułów ślusarskich i kowalskich dla wojska (łóżka polowe, wędzidła, strzemiona, munsztuki, łańcuchy, ostrogi, kłódki specjalne), policji (kajdanki i hartowane kłódki), poczty, kopalń oraz kolei (kłódki pancerne). Kuźnia specjalizująca się w wyrobie wspomnianych artykułów dla wojska została uruchomiona w 1925 roku.

Warsztat ruszył na początku 1918 roku a jego początki opisał naoczny świadek, Feliks Słomka (syn Anny) – na postawie nagrania audio z 25.11.1992 r :

Rano przywieźli Górale deski. Pod wieczór przywieziono drzewa sosnowe, nieokorowane. Na drugi dzień, w czas rano, zeszło się kilkoro ludzi, mi.in. ja, zaczęto wbijać, wkopywać słupy, obijać deskami, robić dach i powstał w ten sposób pierwszy tzw. barak. Wniesiono tam następnie maszyny będące poprzednio własnością stryja Stanisława: mi.in kuźnię polową, tokarkę (dość prymitywną), wiertarkę ręczną, imadła oraz dużą prasę ręczną, którą otrzymano z Centrali Odbudowy Kraju. Uzyskano bardzo dużo zamówienie na łóżka żelazne, koszarowe, dla policji, a później i wojska.

Ryc. 3 Warsztat firmy Mazur.

Ryc. 3 Warsztat firmy Mazur.

Firma produkowała szeroki asortyment kłódek od prostych klasycznych kłódek walcowych po nowoczesne kłódki automatyczne i tłoczone na zimno. Najpopularniejszymi produktami były kłódki: „Mazur” – sztandarowa kłódka ryglowa tłoczona podobnie jak „Krakus” i „Lech”; „Wotan”, „Globus” i „Bosfor” – kłódki automatyczne; „Pancer” – ryglowa kłódka z czworobocznym sachlem zabezpieczonym przed wybiciem, nitami spiłowanymi tak, aby nie było wystających części; „Sema” – ryglowa kopaczka używana do plombowania; „Depo” – ryglowa kopaczka z łańcuchem rowerowym; tabakierka „Tabak”; fortelowe zegarkowe „Zegar” i literowe „Litera”; ryglowe i automatyczne „Kotwice” używane do kajdanek przez żandarmerię WP, marynarkę, KOP, więziennictwo i policję oraz automatyczne „Kop” i „Mewa” używane do kajdanek przez KOP i policję. Nieustającą popularnością cieszyły się klasyczne ryglowe kopaczki „Rodak I” i „Rodak II” tzw. mazurki o wymiarach od 40 do 100 mm w 4 rożnych wersjach oraz kłódki automatyczne „Alle”.

Ryc. 4.

Ryc. 4.

Ryc. 5.

Ryc. 5.

Ryc. 6.

Ryc. 6.

Ryc. 7.

Ryc. 7.

Ryc. 8.

Ryc. 8.

Ryc. 9.

Ryc. 9.

Ryc. 4-9 Tablice reklamowe (wystawowe) z produktami firmy „Mazur”

Ryc. 10 Stoisko firmy Mazur na jednej z wystaw.

Ryc. 10 Stoisko firmy Mazur na jednej z wystaw.

Ponadto Stanisław Kwintowski przyjmował indywidualne zlecenia z zakresu kowalstwa artystycznego wykonując kute bramy i balustrady krakowski willi. Praca w warsztacie odbywała się w trybie 8-godzinnego dnia pracy. Pierwszy barak szybko rozbudowano, a następnie wybudowano kolejne. Według wspomnianej relacji Feliksa Słomki, dla Mazura pracowało nawet 100 osób.

Ryc. 11 Pracownik Mazura przy prasie napędzanej silnikiem.

Ryc. 11 Pracownik Mazura przy prasie napędzanej silnikiem.

Ryc. 12 Praca w warsztacie podczas okupacji (1942 r.).

Ryc. 12 Praca w warsztacie podczas okupacji (1942 r.).

Przedsiębiorstwo Mazur funkcjonowało także podczas okupacji dając konieczną pracę m.in. absolwentom szkoły ślusarskiej. Ludwik Kwintowski mieszkał wówczas na ul. Lelewela 17 m. 4. Zmniejszyła się jednak liczna pracowników oraz zwolniło się tempo produkcji. Po wojnie Spółka nadal działała, jednak większość mienia i pracowników przejęła Spółdzielnia Przyszłość, a Sebastian Kwintowski postanowił wystąpić ze spółki. Kwestia wzajemnych rozliczeń podzieliła rodzeństwo.

Ryc. 13 Pismo informujące, że Władysław Bujas posiada stałe zatrudnienie w spółce Mazur (1942 r.).

Ryc. 13 Pismo informujące, że Władysław Bujas posiada stałe zatrudnienie w spółce Mazur (1942 r.).

Mieczysław Czerwiński i Spółka z o.o. Haszpień. Po zakończeniu Wielkiej Wojny Mieczysław Czerwiński (1891 – 1966) przejął po swoim zmarłym ojcu Piotrze działającą od 1869 roku firmę kupiecką. Z tego okresu zachował się Cennik polskich kłódek ręcznego wyrobu, a firma sygnowała się imieniem Piotra Czerwińskiego. W roku 1922 Mieczysław Czerwiński postanowił rozwinąć działalność z handlu świątnickim towarem na własny wyrób i handel. Razem ze Stanisławem Kotarbą, Janem Miziurą, Julianem Miziurą, Edwardem Miziurą, Alfonsem Kotarbą, Janem Dębskim i Stanisławem Popczyńskim zawiązali spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Po pewnym czasie wycofali się Edward Miziura i Jan Dębski. Spółkę lokalnie nazywano Haszpieniem.

Ryc. 14 Hala warsztatowa Haszpienia (1933 r.).

Ryc. 14 Hala warsztatowa Haszpienia (1933 r.).

W pierwszych latach działalności spółki wynajmowano budynek pod warsztat, natomiast w roku 1933 wybudowano własny murowany budynek. W owej małej fabryczce obowiązywał 8-godzinny dzień pracy. Zainstalowano innowacyjny napęd mechaniczny przy wykorzystaniu silnika spalinowego do poruszania pras. Pojawiły się również nowoczesne maszyny – piłowarki, mechaniczne wiertarki, nożyce do cięcia blach itp. Na własne potrzeby skonstruowano lub też przyswojono tzw. „bębny”, w których wnętrzu umieszczano produkty i ścinki skór, a następnie bęben zamykano i silnik obracał go przez dłuższy okres czasu, a po wyciągnięciu elementy były wyczyszczone i wypolerowane (wcześniej ten sam efekt uzyskiwano metodą chałupniczą poprzez wielokrotne przepuszczanie np. kłódek przez rękaw koszuli). W Haszpieniu po raz pierwszy w Świątnikach próbowano montować kłódki w systemie taśmowym. Ponadto spółka miała własny numer telefonu oraz prowadziła rachunki bankowe w Warszawie i Krakowie.

Ryc. 15 Budynek produkcyjny firmy M. Czerwiński i Spółka (1933 r.).

Ryc. 15 Budynek produkcyjny firmy M. Czerwiński i Spółka (1933 r.).

W roku 1929 spółka otrzymała srebrny medal na wystawie krajowej w Poznaniu. Prezentowana wówczas była m.in. kłódka autorstwa Jana Kotarby ‚Żurowskiego’, będąca majstersztykiem rękodzieła kłódkarskiego i artystycznego. Spółka posiadała również jako pierwsza i jedyna przed wojną w Świątnikach swój własny znak ochronny umieszczany na produktach najwyższej klasy – przedstawiał on poziomy łuk refleksyjny ze skierowaną ku górze strzałą oraz napis po obu stronach znaku: „SUP WERT” jako skrót od Superior-Wertheim.

Ryc. 16 Jan Kotarba Żurowski i jego kłódka jak dar dla prezydenta Mościckiego w 1929 r.

Ryc. 16 Jan Kotarba Żurowski i jego kłódka jak dar dla prezydenta Mościckiego w 1929 r.

Ryc. 17 Dyplom przyznający srebrny medal na wystawie w Poznaniu w 1929 r.

Ryc. 17 Dyplom przyznający srebrny medal na wystawie w Poznaniu w 1929 r.

Każdego roku spółka wydawała nowy katalog swoich produktów. Stałe pozycje w nich zajmowały (czyli jednocześnie były najbardziej rozpoznawalne i popularne) oznaczone wspomnianym znakiem ochronnym ryglowe kopaczki z kutolanymi kluczami pod numerem katalogowym „106”, „116” i całe mosiężne „126”; ryglowe kopaczki „101” i „105”; tradycyjne kłódki walcowe proste „102”; ryglowe francuskie „107”; fortelowe dzwonkowe „108”, rokowe „109”, zegarkowe „110”, literowe „111” i filarkowe „113”; walcowe półkluczowe „112”; rurowe „120”; automatyczne „114”, „214”, „580”, „1275” także w wersji z łańcuszkiem oraz oryginalne „kłódki rowerowe”. W ostatnich latach przedwojennych wprowadzono na rynek bardzo udany lakierowany model „450” kłódki ryglowej tłoczonej (później powielana przez Spółdzielnie „Przyszłość” jako „Alfa”); automatyczny model „1430”; także automatyczną ryglową kłódkę z płaskim kluczem „AS 38” oraz stalową kłódkę automatyczną „Zenit” z całkowicie innowacyjnym zamkiem typy Yale. O jakości wykonywanych produktów niech świadczą zachowane egzemplarze tych kłódek, z których większość znanych autorowi jest w pełni sprawna i funkcjonalna.

Ryc. 18 Strona tytułowa cennika – widoczny znak ochronny oraz srebrny medal otrzymany w 1929 roku.

Ryc. 18 Strona tytułowa cennika – widoczny znak ochronny oraz srebrny medal otrzymany w 1929 roku.

Po wkroczeniu wojsk niemieckich we wrześniu 1939 roku warsztat Haszpienia został ograbiony przez miejscową ludność. Po przegranej kampanii wrześniowej spółka wznowiła działalność i działała do końca wojny.

Ryc. 19 Montaż kłódek w Haszpieniu (1933 r.).

Ryc. 19 Montaż kłódek w Haszpieniu (1933 r.).

Ryc. 20 Praca w warsztacie M. Czerwiński i Spółka (1933 r.).

Ryc. 20 Praca w warsztacie M. Czerwiński i Spółka (1933 r.).

Polonez. Bodzoń i Słomka spółka prywatna. Założycielami firmy byli Stanisław Bodzoń i jego szwagier Aleksander Słomka. Zakład powstały z przedwojennego warsztatu Bodzonia, który specjalizował się w wytwarzaniu wykrojników do pras. Również Aleksander Słomka przed Wielką Wojną organizował warsztat w nowo wybudowanym budynku o numerze 10 i tam też mieścił się warsztat firmy „Polonez”. Posiadali silnik diesla napędzający maszyny. Zatrudniano tam wraz z chałupnikami kilkanaście osób. Po śmierci Stanisława Bodzonia wspólnikiem został jego syn Karol, jednak współpraca nie układała się najlepiej więc Aleksander Słomka rozwiązał spółkę i wraz z kilkoma osobami prowadził dalej warsztat do swojej śmierci.

Małe warsztaty. Wprowadzone przez spółki Mazur i Haszpień systemy zatrudnień najemnych w znacznym stopniu przyczyniły się do likwidacji dawnych mini-warsztatów opartych na pracy majstra, jego rodziny lub czeladnika. W okresie międzywojennym pracowało w Świątnikach blisko 50 tzw. warsztatowców zatrudniających średnio po 5 wykwalifikowanych osób. Warsztatowcy nie byli samowystarczalni i musieli współpracować z chałupnikami wytwarzającymi określone prefabrykaty oraz specjalne wykrojniki do pras ręcznych (sztanc).

Ryc. 21 Typowy warsztat domowy chałupniczej rodziny – sztanca ustawiona w kuchni (1932 r.).

Ryc. 21 Typowy warsztat domowy chałupniczej rodziny – sztanca ustawiona w kuchni (1932 r.).

Popyt i podaż. W Polsce po I wojnie światowej do roku 1922 nie było wielkiego zainteresowania artykułami świątnickich ślusarzy. Dopiero gdy przyszło uspokojenie nastrojów społecznych i gospodarczych po wojnie polsko-bolszewickiej pojawiło się zapotrzebowanie na rynku towarów zabezpieczających i chroniących mienie. Ten stan trwał do 1929 roku, kiedy to na świecie rozpoczął się kryzys. Na skutek koniecznego wyhamowania produkcji około 20% warsztatów zostało zamkniętych, a najbardziej odczuli to czeladnicy pracujący u „warsztatowców”, którzy jako pierwsi tracili pracę. Majster prowadzący warsztat zostawał sam i tryb pracy wracał do systemu chałupniczego. Na samych siebie musieli też liczyć udziałowcy Spółki Ślusarskiej, choć ci przynajmniej nadal mieli do dyspozycji szkolne maszyny. Drastycznie spadły zarobki pracujących u „warsztatowców”, którzy przed 1929 rokiem zarabiali od 3 do 10 zł dziennie, a w czasie kryzysu od 0,30 do 1,50 zł.

Sytuacja zaczęła się poprawiać po 1933 roku. Z zachowanych cenników świątnickich przedsiębiorstw wynika stabilność cen produktów do 1939 roku. Jeśli chodzi o zarobki, to tygodniowy zarobek warsztatowców przed 1939 rokiem wynosił od 15 do 20 zł, natomiast rzemieślnicy pracujący przedsiębiorstwach takich jak Haszpień czy Mazur zarabiali od 20 do 48 zł, przy czym najwyższą stawkę otrzymywali „narzędziowcy”.2

Wraz z II wojną światową i niemiecką okupacją przyszedł kolejny regres w świątnickim rzemiośle. Po pierwsze pojawiły się trudności ze zdobyciem surowców potrzebnych do produkcji, a po drugie spadł popyt przede wszystkim na kłódki, natomiast wzrósł na metalowe artykuły używane w gospodarstwach domowych i rolnictwie. Powróciło hausernictwo, które jednakże wiązało się z ryzykiem zatrzymania przez okupanta i wywiezienia do obozów pracy. Wiele rodzin żyło praktycznie w stanie wegetatywnym.

Bezpośrednio po wojnie głównym problemem wznowienia działalności wytwórczej był brak surowca. Sytuacja ustabilizowała się od 1947 roku i produkcja ruszyła pełną parą. Na drodze rozwoju stanęła jednak nowa władza.

Ryc. 22 Przykład hausernictwa – Karol Drapich sprzedający kłódki w Jaśle (1937 r.).

Ryc. 22 Przykład hausernictwa – Karol Drapich sprzedający kłódki w Jaśle (1937 r.).

Zmierzch kłódkarstwa świątnickiego. Pomimo tego, że PRL upadł ponad dwadzieścia lat temu, nadal nikt nie pokusił się prawdy, w jaki sposób doszło do utworzenia pierwszych dwóch spółdzielni pracy w Świątnikach i jakim kosztem tego dokonano. A wbrew temu, co dotychczas o tym wydarzeniu pisano, nie odbyło to się w duchu radości i entuzjazmu.

Już w 1945 roku władze PRL zaczęły wprowadzać do przedwojennego polskiego systemu podatkowego radzieckie standardy, które zrywały z dotychczasową zasadą równości podatników wobec prawa. Podatki przez następne lata stały się instrumentem eliminacji prywatnej przedsiębiorczości z gospodarki narodowej. Przede wszystkim od płacenia podatków zwolnione były wszystkie państwowe przedsiębiorstwa, a wartości podatku zależały od branży podmiotu oraz podporządkowania się szczeblowi centralnemu. Na dodatek było to tzw. prawo powielaczowe, które było ustanawiane nie przez sejm, ale przez organa władzy wykonawczej i nie było nigdzie publikowane, tylko odgórnie przekazywane resortowym urzędom. Taki system stanowienia prawa podatkowego był oczywiście niekonstytucyjny, a obywatel o wielkości zobowiązania podatkowego dowiadywał się z otrzymywanego nakazu płatniczego.

W 1945 roku w Świątnikach istniał jedynie sektor prywatny. Im większe przedsiębiorstwo, tym dotkliwiej odczuło nową władzę. Wielkości naliczonych podatków dla firmy Haszpień czy Mazur przekraczały możliwości finansowe spółek nawet w latach prosperity. W takiej sytuacji zarówno przedsiębiorcy jak i warsztatowcy stanęli przed wizją zamykania działalności, albo organizowania się na zasadach Polski Ludowej. Zawiązanie się pierwszej spółdzielni Metalo-Zabawka w lutym 1950 roku oraz „Przyszłość” we wrześniu 1950 roku było jedynym wyjściem wobec tak postawionego szantażu gospodarczego. W innym przypadku i tak państwo zajęłoby niewypłacalne firmy i warsztaty.

Spółdzielnia Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Metalo-zabawka” zawiązała się w lutym 1950 roku dzięki staraniom Marii Słomki (‚Maniusi’), Józefa Miki i Kazimierza Michalca (kościelnego), a zarząd tworzyli: Józef Mika (długoletni prezes), Kazimierz Michalec i Maria Słomka (‚Marylka’). Zakład produkował zabawki: grabki, wiaderka, wagi, kuchenki, młynki, samoloty, bączki itp. Spółdzielnia istniała do 1965 roku, kiedy to doszło do połączenia z „Przyszłością” – tzn. przez „połączenie” należy rozumieć przejęcie pracowników i mienia „Metalo-zabawki” oraz zaprzestanie wyrobu wspomnianych artykułów i urządzenie na tym terenie Zakładu nr 2, tzw. Narzędziowni.

Spółdzielnia Pracy Metalowców „Przyszłość” powstała w wyniku zgody współwłaścicieli przedsiębiorstw Mazur i M. Czerwiński i Spółka, a także przedwojennych członków Spółki Ślusarskiej zrzeszonych po 1945 roku w krakowskiej Spółdzielni Pracy „Spólnota”. Nowa spółdzielnia zagarnęła majątek Haszpienia burząc poprzedni warsztat i stawiając najpierw w 1956 roku budynek produkcyjny (drugi patrząc od ulicy Bielowicza), a w 1958 roku drugi budynek administracyjno-socjalny (pierwszy o ulicy). Spółdzielnia zagarnęła po Haszpieniu i Mazurze projekty produkowanych przed wojną kłódek i wykonywała je jako własne. Przejęła nawet linie i numer telefonu „6”. Jako założycieli spółdzielni uznaje się Mieczysława Czerwińskiego, Alfonsa Kotarbę, Juliana Miziurę, Stefana Michalca (pierwszy prezes), Jana Michalca, Bronisława Słomkę, Gustawa Dębskiego, Juliana Dudka, Aleksego Kotarbę, Józefa Rogala i Franciszka Widomskiego. Jak widać próżno tutaj szukać braci Leńczowskich, a Mieczysław Czerwiński bardziej tytularnie pełnił funkcję głównego księgowego, podczas gdy wdrażaniem księgowości zajmował się jego syn, Józef Czerwiński.

Działalność „Przyszłości” to kolejny etap w rozwoju ślusarstwa w Świątnikach, ale zarazem koniec kłódkarstwa świątnickiego. Co prawda pierwsze produkowane artykuły zbliżone były do standardów jakościowych sprzed wojny, głównie dlatego, że były to te same kłódki, tylko produkowane w systemie taśmowym. Były to głównie kłódki ryglowe (nazywane tu zastawkowymi – m.in. modele „Alfa”, „Lux”, „Tabakierka”) i pierwsze kłódki automatyczne („Beta”). Wartą zwrócenia uwagi była kłódka „Mars”, która zastąpiła dawne kłódki gospodarcze i stała się uniwersalną kłódką stosowaną do zamykania drzwi, obejść, bram, garaży czy nawet jako kłódka rowerowa. Podróżując po Polsce wszędzie można wytropić ten model sprzed kilkudziesięciu lat.

Ryc. 23 Materiały reklamowe kłódek produkowanych w pierwszych latach Spółdzielni „Przyszłość” - w numerach katalogowych znajdują się symbole z katalogów „Haszpienia”.

Ryc. 23 Materiały reklamowe kłódek produkowanych w pierwszych latach Spółdzielni „Przyszłość” – w numerach katalogowych znajdują się symbole z katalogów „Haszpienia”.

Rolą Narzędziowni była przede wszystkim produkcja narzędzi dla zakładu macierzystego, a także wykonywanie narzędzi dla innych spółdzielni czy zakładów pracujących w branży metalowej.

Wraz z upływem czasu pojawiało się coraz więcej modeli o kiepskim wykonaniu, zwłaszcza kłódek automatycznych z rodziny „Delta”, „Gamma” czy „Jota”. Kłódki te szybko rdzewiały, a otworzyć je można nawet niezbyt silnym uderzeniem młotka. W kolejnych latach stosowano coraz gorszej jakości materiały, tak że bez porównania jakościowego są np. „Marsy” z początku produkcji, a te egzemplarze z lat ostatnich.

Ryc. 24 Karta informacyjna kłódki zatrzaskowej „Delta”.

Ryc. 24 Karta informacyjna kłódki zatrzaskowej „Delta”.

W czasach, gdy kłódki coraz bardziej zaczęły odchodzić do lamusa, „Przyszłość” zaczęła coraz bardziej rozwijać produkcję zamków do drzwi, w tym także zamków przeciwwłamaniowych, czego przykładem jest np. zamek „Bastion”.

Ryc. 25 Kłódki „Mars” i „Eta” wciąż obecne na rynku.

Ryc. 25 Kłódki „Mars” i „Eta” wciąż obecne na rynku.

Warsztatowcy w PRL. Jedną z idei przyświecających przy tworzeniu świątnickich spółdzielni była likwidacja wytwórstwa chałupniczego. Pomimo starań władz oraz środowiska spółdzielczego nie udało się tego dokonać. Chałupnictwo stanowiło nawet konkurencję dla „Przyszłości”, a suma wytwarzanych ręcznie kłódek była równa tej wypracowanej w zakładach spółdzielni. Wielu chałupników zatrudnionych było w „Przyszłości”, choć często były to żony ślusarzy, którzy po godzinach wykonywali ten drugi etat. Część warsztatowców założyło w 1966 roku własną Rzemieślniczą Spółdzielnię Zaopatrzenia i Zbytu „Krakus”. Po roku spółdzielnia liczyła 86 członków. Wkrótce liczba członków przekroczyła sto osób. Korzyścią przystąpienia do „Krakusa” było wspólne realizowanie zamówienia na surowiec oraz pomoc w zbycie, aczkolwiek tu już była dowolność i możliwość szukania własnych klientów. Gdy w latach 70. „Przyszłość” zatrudniała około 1 tysiąca pracowników, w tym samym czasie istniało w Świątnikach 190 małych przydomowych warsztatów, w których pracowało ponad 300 rzemieślników. W latach 70. wielu rzemieślników miało już za sobą pracę w Spółdzielni „Przyszłość” i odchodziło „na swoje”, gdyż przez lata pracy, zwłaszcza w Narzędziowni, wykonali dla siebie konieczne narzędzia (zwłaszcza wykrojniki) i mogli otworzyć własny warsztat zapisując się do „Krakusa”. Początkowo wytwarzano kłódki i okucia budowlane, a z czasem produkcja przeszła na zamki drzwiowe i meblowe. Rzemieślnicy ci przeważnie specjalizowali się w jednym typie produktu (który najczęściej był ich własnego autorstwa) i produkowali go przez lata. Do dnia dzisiejszego przetrwało niewiele takich warsztatów, a przyczyniły się do tego ciężkie lata 90. uwolnionej gospodarki oraz powstałe w tych czasach kilka większych zakładów produkcyjnych w Świątnikach i okolicy.

SPIS ILUSTRACJI:

Ryc. 1, 2, 13, 14, 17-19, 21, 25 – materiały własne.

Ryc. 3-12, 15, 16, 20, 22, 23, 24 – materiały Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych.

1 Na podstawie wspomnień Stanisława Dziewońskiego – spisał Witold Szczygieł, rękopis z 30 listopada 2004 roku.

2 Kwaśniewicz Władysław, Wiejska społeczność rzemieślnicza w procesie przemian, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 122.

Opracował Jerzy Czerwiński.

System określenia granic miejscowości polegający na usypywaniu ziemnych kopców najprawdopodobniej wywodzi się dopiero z XV wieku. Kopcem nazywano usypany przez człowieka (w odróżnieniu od naturalnych) pagórek ziemny, wewnątrz którego dla większej trwałości umieszczano kamienie, skorupy, cegły, żużel, elementy metalowe czy potłuczone szkło, a niekiedy także butelki ze zbożem czy zapisaną nazwą miejscowości. Rozróżniano trzy rodzaje kopców: narożne (węgłowe, węgielne) sypane w miejscach gdzie schodziły się trzy granice; ścienne znajdujące się obok granicy oraz stróże znajdujące się dokładnie w granicy (miedzy).

Liber beneficiorum. W swojej historii Świątniki czterokrotnie miały dokonane opisanie granic. Pierwsze miało miejsce w XV wieku, a dokonał tego Jan Długosz w Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis (1470-80):

Graniczy również wspomniana wieś ze wsiami: Wrząsowice [fonetyczna pisownia oryg. Wrzossowycze] i tam rzeka zwana Woźnica [Wosznycza]stanowi granicę, także z Rzeszotarami [Rzeschotary] i tam w połowie kopce, w połowie zaś popełnia się bezprawie z jednej i drugiej strony, następnie z Sieprawiem [Szepraw] i tam są kopce, lecz w jednym miejscu uszkodzone i zniszczone, w kilku zaś miejscach oddziela rzeka Siepraw, dalej z Olszowicami [Olschowice] i tam także są kopce, wreszcie z Lusiną [Luzyna] i tam również były kopce, ale zostały zburzone, przez co wyrządzono wielki gwałt i szkodę wymienionej wsi.

Co ciekawe, w łacińskim tekście Długosz na określenie kopców używa słowa scopuli, które sugeruje, że były to kopce kamienne. Trwałość kopców była zagrożona jednak nie tylko przez naturę, ale głównie przez mieszkańców sąsiednich miejscowości. Najbardziej niespokojna była granica północno-zachodnia czyli w przybliżeniu rejony Wydartej, której zresztą nazwę przypisuje się właśnie od tego, że są to grunty „wydarte” sąsiedniej wsi. Średniowieczne spory graniczne z Sieprawiem znalazły natomiast swoje odbicie w legendzie o Kopytku.

Spory graniczne pojawiały się co jakiś czas przez kolejne wieki, jednak znamy zaledwie kilka incydentów. W 1490 roku kustosz Jan Szebiński skarżył się przed sądem biskupim, że poniósł w obronie granic Górek z Sieprawiem spore nakłady finansowe. W latach 1685-1686 uwięziony został Albert Kotarba ze liczne najścia na grunt szlachcica Tomasza Wiejskiego. W tym okresie (1690-1696) toczono także spory z innym szlachcicem – Tomaszem Ujejskim, właścicielem Olszowic. Jak można zauważyć, najtrwalszymi granicami były te określone ciekami wodnymi.

Metryka józefińska. Drugiego opisania granic, tzw. ograniczenia, dokonały władze austriackie w 1786 roku. W dniach od 11 do 14 grudnia tegoż roku dokonano komisyjnego obchodu świątnickich granic, opisania kopców starych i geodezyjnego odtworzenia kopców zniszczonych. Tak przedstawioną granice zaakceptowały władze Górek i sąsiednich miejscowości. Wspomniany opis granic stanowi część tzw. metryki józefińskiej zakładającej pierwszy kataster i znajduje się w Archiwum Państwowym we Lwowie. Ponieważ tekst ten nie był dotychczas w całości publikowany, a zawiera wiele ciekawych informacji, jak choćby nazwy lokalne, w całości prezentuje go na końcu niniejszego opracowania. W tym miejscu przytoczę jedynie fragment ogólnego opisu granic:

Wieś Kameralna Górki – Świątniki z przypierającymi do siebie wsiami graniczy: na wschód słońca z Rzeszotarami Kameralnymi, na południe z Sieprawiem niegdyś szlacheckim teraz kameralnym i Olszowicami przedtym także szlacheckimi, teraz do kamery przyłączonymi, na zachód z tymiż samymi Olszowicami i Konarami szlacheckimi, na północ z Wrząsowicami Kameralnymi.

Dokument następnie wspomina, że kiedyś grunty świątnickie były bardziej rozległe, a za ubytki sięgające kilkaset morgów odpowiedzialna była szlachta władająca sąsiednimi włościami oraz kustoszowie katedry niedbający o swoje ziemie. Następnie opisane zostały wszystkie kopce graniczne ponumerowane cyframi od 1 do 52 w tym, że kopce narożne znajdujące się Pod Szubienicami (na styku granic Świątnik, Sieprawia i Olszowic) zostały dwukrotnie ponumerowane jako 23 i 32. Opis kopców ma charakter protokołu, pod którym podpis złożyły delegacje władz wszystkich zainteresowanych gromad. W znacznej mierze udało mi się zrekonstruować opisany przebieg granic z wyjątkiem odcinka 23-24-25-26-27-28-29-30-31, gdyż granica ta biegnie przez dzisiejsze grunty sieprawskie, o czym świadczą sieprawskie nazwy lokalne: Księży Brzeg czy Na Jastrzębiu. Jak zresztą za chwilę przedstawię, 60 lat później grunty te zostały ostatecznie przyłączone do Sieprawia.

Na podstawie pomiarów określono powierzchnie użytków rolnych (role, ogrody, łąki, pastwiska, krzaki) na 703 morgi i 151 sążni2, co odpowiada 404,6309 ha, natomiast nie podano powierzchni pozostałych użytków nierolnych (nieużytki, zabudowane, lasy, drogi). Metryka józefińska oprócz opisania granic zlikwidowała średniowieczny podział Świątnik na 12 zagród, a wprowadziła 6 niw, dla których określono powierzchnie gruntów rolnych; wprowadziła nowe stawki podatkowe oraz dokonała spisu ludności. Tymi zagadnieniami zajmę się w kolejnych artykułach.

Metryka franciszkańska. Drugi kataster galicyjski został zapoczątkowany przez cesarza Franciszka II w 1817 roku, stąd też określono go mianem metryki franciszkańskiej. Wprowadził on pojęcie parceli katastralnej jako części gruntu należącego do tego samego właściciela lub posiadacza. Na potrzeby tego katastru konieczne były szczegółowe pomiary tzw. metodą stolikową i wykonanie dokładnych map. Tereny Świątnik zostały pomierzone w 1847 roku i z tego roku pochodzi pierwsza wielkoskalowa mapa Świątnik w skali 1:2880. Pomierzone zostały na nowo także zewnętrzne granice wsi i na mapie oznaczono położenie kopców. Na poniższej mapie zaznaczyłem kopce z metryki józefińskiej kolorem czerwonym, a także dodatkowe kopce kolorem niebieskim. Zagęszczona dodatkowymi kopcami została granica Świątnik z Wrząsowicami oraz z Rzeszotarami. Przebieg granicy jest bardzo zbliżony do dzisiejszego stanu w ewidencji gruntów.

Mapa katastralna Świątnik z 1847 roku z oznaczonymi kopcami z 1787 roku.

Mapa katastralna Świątnik z 1847 roku z oznaczonymi kopcami z 1787 roku.

Ewidencja gruntów. Ostatni „opis” granic Świątnik miał miejsce przy zakładaniu nowej ewidencji gruntów i budynków w latach 70. XX wieku. Władze PRL postanowiły wyręczyć obywateli w uregulowaniu stanu prawnego i władającym gruntami (którzy niekoniecznie musieli być ich właścicielami) wręczono Akty Własności Ziemi. Sporządzono nowe mapy w skali 1:2000, jednak poza granicami zewnętrznymi Świątnik nie wykonywano kompleksowych pomiarów granic działek. A granice zewnętrzne w znacznej mierze oparto na istniejących jeszcze austriackich kopcach granicznych, w których osadzono betonowe znaki graniczne. Z map ewidencyjnych zniknęło oznaczenia kopców. W późniejszym okresie i czasach obecnych nie praktykuje się już budowania kopców.

W poszukiwaniu zaginionych kopców. Wiele kopców granicznych od czasów średniowiecza zachowało swoje położenie poprzez wielokrotne ich wznawianie. Od dłuższego czasu planowałem rozpocząć poszukiwanie śladów ich obecności. W tym celu dzięki kartograficznym przekształceniom dokonałem „wpasowania”, czyli tzw. kalibracji mapy z 1847 roku na obecnie funkcjonującą mapę, dzięki czemu mogłem uzyskać współrzędne tychże punktów i umieścić je w turystycznym odbiorniku GPS. Przedmiotem poszukiwań była cała historyczna granica Świątnik z Olszowicami, Konarami i Wrząsowicami (północna i zachodnia granica), a także granica z Sieprawiem od Rzeszotar do okolic Kopytka. Prawdopodobieństwo istnienia kopców w terenach zurbanizowanych oraz w pobliżu cieków wodnych uznałem za bliskie zeru.

Kopiec nr 50 – kopiec świątnicki w bardzo kiepskim stanie położony w lesie Zabuczanie mający potwierdzenie w metryce józefińskiej, franciszkańskiej oraz aktualnej ewidencji gruntów. Betonowy znak graniczny jest przewrócony, natomiast wewnątrz najprawdopodobniej znajduje się dodatkowy znak na płycie betonowej. Kopiec uległ naturalnemu zniszczeniu (erozja wodna).

Kopiec nr 50 z przewróconym znakiem granicznym.

Kopiec nr 50 z przewróconym znakiem granicznym.

Kopiec nr 37 – położony na trójmiedzy kopiec graniczny stanowiący jednocześnie aktualną granice miasta przy lesie na Podłaziu. Na skutek użytkowania rolniczego gruntów po stronie Olszowic kopiec częściowo już utracił swój pagórkowaty charakter i powoli przekształca się w miedzę.

Kopiec nr 37.

Kopiec nr 37.

Kopiec nr 35 – bardzo dobrze zachowany kopiec graniczny z betonowym znakiem stanowiącym aktualną granice miasta położony około 20 metrów na północ od polnej drogi Za Czarnowce. W kopiec wrosły trzy brzozy, a ponieważ jest oddalony od terenów zurbanizowanych, ma szansę przetrwać jeszcze wiele lat w dobrym stanie.

Kopiec nr 35 od strony północnej.

Kopiec nr 35 od strony północnej.

Kopiec nr 35 od strony południowej.

Kopiec nr 35 od strony południowej.

Kopiec nr 33 – kolejny dobrze zachowany kopiec w lesie Pod Szubienicami i co najważniejsze – nie stanowi on części dzisiejszej granicy Świątnik, co bezspornie oznacza jego historyczne pochodzenie z czasów austriackich. Kopiec nosi ślady erozji, ale nadal zachowuje swój pierwotny charakter. Ponieważ nie został naruszony przy zakładaniu ewidencji, jest on najcenniejszym z odnalezionych kopców.

Kopiec nr 33 od strony północnej.

Kopiec nr 33 od strony północnej.

Kopiec nr 33 od strony południowej.

Kopiec nr 33 od strony południowej.

Kopiec nr 23 i 32 – w tym miejscu, gdzie także dziś graniczą ze sobą Świątniki, Siepraw i Olszowice niegdyś znajdowały się 3 kopce narożne. Znajdują się tu dwa wzniesienia na między, które mogłyby odpowiadać kopcu sieprawskiemu i olszowickiemu. W miejscu trzeciego kopca po stronie świątnickiej znajdują się dwa betonowe zbiorniki kanalizacji lokalnej. Dziś do miejsca tego przylegają bezpośrednio tereny zabudowane i trudno z całą pewnością stwierdzić, czy pagórki te stanowią historyczne kopce graniczne. Równie dobrze mogły powstać przy kopaniu wspomnianych zbiorników.

Prawdopodobnie kopiec sieprawski nr 23.

Prawdopodobnie kopiec sieprawski nr 23.

Prawdopodobnie kopiec olszowicki nr 23.

Prawdopodobnie kopiec olszowicki nr 23.

Kopiec nr 1 – w miejscu, gdzie łączą się potoki, z których jeden stanowi granicę z Wrząsowicami, a drugi z Rzeszotarami. Za czasów metryki józefińskiej były tam 3 kopce narożne, a na mapie z 1847 roku zaznaczono ich aż pięć. Właśnie z powodu tej liczby postanowiłem odnaleźć ich ślady mając nadzieje, że położone zostały w oddaleniu od rzecznych wąwozów. Po stronie Wrząsowic i Rzeszotar brzeg jest dość łagodny, świadczący o tym, że potok mógł z łatwością podmywać te tereny i nie ma możliwości, żeby został ślad po kopcach. Po stronie świątnickiej jest kilkumetrowa stroma skarpa, a na jej szczycie niewielki pagórek wznoszący się ponad teren otaczających te tereny łąk. Stąd też domniemywam, że jest to pozostałość po świątnickim kopcu węgłowym.

Prawdopodobnie kopiec świątnicki nr 1.

Prawdopodobnie kopiec świątnicki nr 1.

Możliwe, że istnieją jeszcze ślady po innych świątnickich kopcach i zachęcam wszystkich do wędrowania szlakiem kopców świątnickich. Dlatego też umieszczam poniżej mapę z zaznaczonymi kopcami z 1787 roku (kolor żółty), z 1847 (kolor fioletowy), kopce przeze mnie odnalezione i zidentyfikowane (kolor zielony) i prawdopodobne kopce (kolor czerwony). Punkty można również umieścić w turystycznych odbiornikach GPS i wybrać się na tzw. geocaching, czyli poszukiwanie oznaczonych specjalnie miejsc w terenie przy użyciu nawigacji satelitarnej.

Plik z kopcami w formacie KMZ.

Metryka Józefińska l.220 nr 169

Świątniki Górne, 16.XII.1787

Ograniczenie wsi kameralnej Górki – Świątniki zwanej w Królestwie Galicji, w cyrkule bocheńskim, państwa niepołomickiego przy osobistej przytomności współgraniczących ze sobą gromad w roku 1787 dnia 11.XII rozpoczęte, a dnia 14 tegoż miesiąca i roku dokończone. Wieś Kameralna Górki – Świątniki z przypierającymi do siebie wsiami graniczy: na wschód słońca z Rzeszotarami Kameralnymi, na południe z Sieprawiem niegdyś szlacheckim teraz kameralnym i Olszowicami przedtym także szlacheckimi, teraz do kamery przyłączonymi, na zachód z tymiż samymi Olszowicami i Konarami szlacheckimi, na północ z Wrząsowicami Kameralnymi.

Wieś Górki – Świątniki z chojności Mieczysława króla polskiego, kościołowi katedralnemu na zamku miasta stołecznego Krakowa i Królestwie Polskim ku usłudze dana i zaznaczona w zupełnym i obszernym swoim ograniczeniu. A że z wielu stron szlacheckimi dobrami dziedzicznymi otoczona przez buntowną przemoc dziedziców przypierających wiele gruntu użytecznego dla kilkaset morgów cesarskich ma sobie oderwanych i dla zaniedbania prześwietnej krakowskiej kapituły pod owe czasy nie przewróconych.

Atoli dotąd jak jawnie tak widoczne są w polach i lasach kopce, które przez Imciów J.C.K.M. inżynierów zwidziane i do Górek Świątnik zmierzone, teraz tak dla geometrycznego zamiaru, jako i dla zaświadczenia sędziwych ludzi, którzy od swoich poprzedników o tych kopcach do Świątnik należących słyszeli i mówili, a co większa i w innych gromadach. Przeto jak stare kopce są odnowione tak też i w tych miejscach, w których jest pól i pastwisk do dziś dnia używanie, a od Imciów urbanialnych mierników przemierzone nowymi zaznaczone kopcami w obecności obcych gromad.

I. GRANICE Z RZESZOTARAMI

1. Idąc na wschód słońca, a stawając nad schodzącymi dwiema rzeczkami Wrześnicą i Pod Rzeszotary zwanymi na samym pagórku dla miejsca sposobności i trwałości kopiec przez swą gromadę wysypany, poniżej zaś nad tymiż samymi rzeczkami są dwa kopce w prawą rzeszotarski, w lewą ochoński przez swe gromady wysypane.

2. Ponad tąż samą rzeczką, która jest granicznikiem w prawą idąc i przechodząc do miejsca, które Postronie się zowie, w brzegu samego pagórka jest kopiec świątnicki przez swą gromadę wysypany, naprzeciw którego o krok jeden jest kopiec rzeszotarski.

3. Na tymże samym Postroniupod Dębiną na górze jest odnowiony stary kopiec od którego o krok jeden jest kopiec rzeszotarski przez swą gromadę wysypany.

4. Idąc wprost dalej, ku południowi się obracając jest stary kopiec prze swą gromadę odnowiony, naprzeciw siebie mający kopiec rzeszotarski.

5. Nad drogą od Krakowa ku Myślenicom prowadzącą na Dziale od karczmy rzeszotarskiej sub numero 57 o sążni 41 i 3/6 jest kopiec świątnicki przez swą gromadę nowo wyrobiony. Naprzeciw zaś o sążni 3 jest kopiec rzeszotarski.

6. Idąc dalej o sążni 82 jest kopiec świątnicki stary przez swą gromadę odnowiony, drogi bliższy o pół sążnia od naszego jest kopiec rzeszotarski.

7. Na pastwiskach Dział zwanymi od dopiero wspomnianych kopców o sążni 160 i 3/6 przy drodze od Krakowa do Myślenic prowadzącej jest kopiec wspólny.

8. Idąc prostą linią o sążni 55 od dopiero wspomnianego kopca jest kopiec stary wielki szerokości w sobie mający sążni 4 3/6 teraz przez swą gromadę ponowiony, naprzeciw którego o sążni 4 w gruncie pastewnym Stanisława Najdra nr 47 z Rzeszotar jest kopiec rzeszotarski.

9. Pod przykopą u pola Antoniego Dzida z Świątnik jest kopiec rzeszotarski.

II. GRANICZENIE Z SIEPRAWIEM

10. W rogu pola Macieja Pietrzyka nr 178 z Sieprawia jest kopiec świątnicki przez swą gromadę wysypany, naprzeciw zaś o sążni 2 nad drogą od Myślenic ku Wieliczce jest kopiec rzeszotarski. Odtąd poczynają się kopce, które są podług teraźniejszego gruntów używania.

11. Pod południe idąc pod polem Macieja Pietrzyka nr 178 z Sieprawia na uwrociu i z drugiej strony tegoż pola, a od chałupy Mikołaja Dudka nr 133 z Świątnik o sążni 167 jest kopiec świątnicki.

12. Dalej wprost idąc na uwrociu Pod Gruszeczkami pomiędzy polem Macieja Pietrzyka nr 178 i Piotra Szudra nr 177 także z Sieprawia, a pastwiskami gromady świątnickiej jest kopiec.

13. Idąc wprost dalej pomiędzy polami Piotra Szudra nr 177 z Sieprawia i Bartłomieja Męki z Sieprawia jest kopiec świątnicki nowo przez swą gromadę wystawiony.

14. Dalej jeszcze idąc wprost i stawając na uwrociu pomiędzy dwoma polami Kazimierza Kwinty nr 2 z Sieprawia, a przy przypierających pastwiskach gromady świątnickiej jest kopiec świątnicki.

15. Prostą linią idąc i stawając na uwrociu dopiero wspomnianego Kazimierza Kwinty nr 2, a przy tychże samych ciągnących się pastwiskach jest kopiec świątnicki.

16. Spuszczając się prostą linią w lasek Podbucze zwany na pagórku przy świerkowych i jałowcowych krzakach jest kopiec świątnicki nowo przez swą gromadę wysypany.

17. Nad rzeczką Leńczówką zwaną i od niej o sążni 2 2/6 w Podbuczu jest kopiec nowo wysypany przez świątnicką gromadę.

18. Idąc w różne ugięcie tak jak prowadzi rzeczka Leńczówka, która jest granicznikiem i przechodząc nad pole Kaspra Michalca z Sieprawia nr 112 jest kopiec świątnicki.

19. Od dopiero wspomnianego kopca wprost idąc i stawając na uwrociu ornego ogroda, a z drugiej strony przy polu wzwyż wspomnianego Kaspra nr 112, a od chałupy tegoż o sążni 29 2/6 jest kopiec świątnicki.

20. Za przykopą, która dotąd była poprzecznikiem przy polu tegoż samego Kaspra, jest nowo wysypany przez swą gromadę kopiec świątnicki.

21. W krzakach Madejki zwanych od chałupy Franciszka Uchacza do Świątnik należącego o sążni 45 w krzakach jałowcowych jest kopiec świątnicki prze swą gromadę wysypany.

22. Wprost tymiż samymi idąc krzakami, a od drożyny w lewą o sążni 8 jest nowo wysypany kopiec przez świątnicką gromadę.

23. Stawając pod lasem sosnowym na miejscu pod Szubienicami nazwanymi, gdzie się trzy znajdują kopce: świątnicki pierwszy, naprzeciw jego w prawą sieprawski, w lewą olszowski.

24. Pod chałupą Macieja Pietrzyka nr 178 i od węgła tejże chałupy o sążni 13 nad drogą prowadzącą do Myślenic jest kopiec nowo przez swą gromadę wysypany.

25. Między polami na Walaszkach Piotra Szudra nr 177 i Józefa Fitali o sążni 20 jest nowo wysypany świątnicki kopiec.

26. Idąc wprost dalej na niwie kaczmarskiej Jana Turczy z Sieprawia jest nowo wysypany kopiec przez świątnicką gromadę.

27. Na podniwiu pod krzakami od chałupy Tomka Miki nr 137 z Sieprawia o sążni 20 jest stary kopiec przez gromadę odnowiony.

28. Idąc wprost dalej i stawając przy księżej roli do kościoła sieprawskiego należącej na miejscu Księży Brzeg zwanym, gdzie stary wielki znaczny kopiec granice dawane świątnickie opowiada, jest przez świątnicką gromadę ten kopiec ponowiony.

29. W świerczynie pod pastwiskiem teraz Wawrzyńca Perdka, karczmarza z Sieprawia nr 69 i na potoczkiem poniżej płynącym jest kopiec nowo wysypany.

30. Na Jastrzębiu pod polem teraz Wojciecha Miki nr 104 i pod domem jego i ku nizinie nad studzienką jest kopiec świątnicki.

III. GRANICZENIE Z OLSZEWICAMI.

31. Na dziale od Olszowickiej granicy, gdzie jest dopęd powyższego prostociągu z Sieprawiem i gdzie równyż jest z Olszowicami lubo przy zagubionych wielu znakach w dowodach prawnych. Często wzmiankowanych, a gdzie inżynier swój geometryczny znak stawił pod polem Bartłomieja Kaina nr 23 z Olszowic nad drożyną jest kopiec świątnicki, naprzeciw o krok jeden sieprawski, a obok naszego ma być olszowski.

32. Na miejscu Pod Szubienice zwanym są trzy kopce: świątnicki, naprzeciw którego olszowicki, a obok sieprawski wszystkie przez swe gromady wysypane. Ten to sam jest kopiec graniczący, o którym wyżej pod liczbą kopców 23.

33. Tymże samym sosnowym idąc lasem doszliśmy miejsca, gdzie wpośród wspólnego kopca jest udana jodła młoda, czyli naokół jodły jest kopiec wyrobiony.

34. Idąc dalej pod sosną jest kopiec wspólny nad Lizawą potokiem przez złączone gromady wysypany.

35. W tymże lesie nad drożyną Za Czarnowce zwaną jest kopiec wspólny.

36. Tymże samym dalej idąc lasem jest kopiec świątnicki i olszowski wspólny przez złączone gromady wysypany.

37. Przy lesie Podłazie zwanym jest kopiec wspólny przez obydwie gromady wysypany.

38. Prostą ciągnąc ścianę w tymże samym lesie jest kopiec wspólny.

39. Dalej jeszcze idąc a cośkowiek w wygięcia się obracając jest kopiec wspólny.

40. Nad potokiem Zimna Woda zwanym jest kopiec wspólny przez obydwie gromady wysypany.

41. Prostym idąc ciągiem jest w tymże lesie kopiec wspólny.

42. Dalej w prostą idąc linię jest kopiec wspólny.

43. W krzakach jałowcowych za Kopanią jest kopiec wspólny.

44. Pod karczmarskim olszowskim ogrodem na pastwisku gromadzkim wspólny kopiec.

45. Pod płotem naprzeciw stajni karczmarskiej Buk zwany jest kopiec wspólny o sążni 7 3/6.

IV. GRANICZENIE Z KONARAMI.

46. Naprzeciw kopca pod liczbą 45 zapisanego, a przed stajnią karczmy Buk zwanej lubo na gruncie świątnickim wystawionej nad drogą od Wieliczki ku Lanckoronie i nad drogą od Olszowic do Krakowa podług geometrycznego rozmiaru jest kopiec przez świątnicką gromadę wysypany od wspomnianego kopca daleki sążni 31 2/6.

47. W miedzy czyli przykopie przy ornym ogrodzie Jędrzeja Bruzdy nr 2 z Konar podług geometrycznego pomiaru w prostym ciągu jest kopiec świątnicki.

48. W rogu tegoż samego ogrodu i tegoż samego posiadacza nr 2 i wrogu pola z wdanymi wpośród żużlami, węglami i szkłem jest kopiec nowo wysypany.

49. Nad potokiem Zabuczanie czyli Pustosz zwanym w brzegu lasku Pod Bruzdą czyli Zabuczanie zwanym są dwa kopce w prawą świątnicki, w lewą konarski.

50. W lesie Zabuczanie zwanym pod dwoma świerkami nowo naciętymi i liczbą roku teraz zbiegającego naznaczonymi głębokim wyrżnięciem jest stary świątnicki kopiec przez swą gromadę odnowiony.

51. W tymże lasie pod wysoką jodłą na której geometryczny znak był stawiony i która teraz jest nacięta i krzyżem znaczona jest kopiec świątnicki przez swą wysypany gromadę.

V. GRANICE Z WRZESZOWICAMI

52. Za starym krakowskim gościńcem na drożyskach za Kopanią w prawą jest kopiec świątnicki, w lewą wrząsowski, wszystkie przez swe gromady wysypane.

Od tego ostatniego kopca obracając się na wschód słońca przyszliśmy do tego kopca, od którego rozpoczęliśmy ograniczenie wsi kameralnej Górki – Świątniki zwanej, a tak ta wieś na obłąg jak ograniczona, tak podług rzeczywistej potrzebymi stare ma odnowione kopce i nowymi opatrzona została. Graniczy więc na wschód słońca: z Rzeszotarami kameralnymi, na południe: z Sieprawiem teraz kameralnym i z Olszowicami także kameralnymi, na zachód tekże z Olszowicami tymiż i Konarami szlacheckimi, na północ z Wrząsowicami kameralnymi. Z mocy od przeświętej J.C.K.M. Urbanialnej niepołomskiej dyrekcji ku ograniczeniu wsi kameralnej Górki – Świątniki w Królestwie Galicji, cyrkule bocheńskim, państwie niepołomskim znajdującej się mnie udzielonej i danej zaświadczam, jako ta wieś wzwyż wzmiankowana przy osobistej przyległych sobie gromad przytomności w graniczeniu podług sprawiedliwych granic i przez uprzywilejowanych inżynierów uczynionego rozmiaru i granic zaznaczenia teraz przy mnie bez wszelkiego wszech stron pokrzywdzenia ograniczoną i kopcami opatrzoną została. Co do zupełniejszej wiary przy podpisie ręki zatwierdzam i zaświadczam.

Signatum w Górkach – Świątnikach R. 1787, dnia 16.XII. Jakub z Zalesia Zaleski, niepoł. Kancel. Deleg. Plenipotent.

My niżej podpisane państwa a gromady wezwane a osobiście o graniczeniu wsi kameralnej Górki – Świątniki zwanej przytomnie szczerze i rzetelnie zaświadczamy: Jako wzmiankowana wieś kameralna podług geometrycznego sobie uczynionego rozmiaru przy swych granicach ograniczona została.

Co dla zupełniejszej wiary rąk naszych podpisem przy zwykłym przyciśnieniu pieczęci zatwierdzamy i zaświadczamy.

Rzeszotary: Maciej Kuc (wójt), Jerzy Sikora (przysiężny), Piotr Burda (detto), Tomasz Stryszowski (mężowie), Jan Opryszek (detto), Marcin Klaś (detto), Jan Burda (detto).

Siepraw: Jędrzej Szala(wójt), Jakub Szorówka (przysiężni), Błażej Ptak (detto), Wojciech Solowski (detto), Józef Cholewa (detto), Piotr Perdek (mężowie), Klemens Uchacz (detto), Józef Pitala (detto), Wojciech Ślosarczyk (detto), Stanisław Baran (detto).

Olszowice: Wojciech Fliśma (wójt), Szymon Świniarski (przysiężni), Michał Gwoździowski (detto), Bartłomiej Kazimierz (mężowie), Jakub Tylek (detto), Grzegorz Góral (detto), Jędrzej Świdowski (detto), Józef Dziektarz (detto).

Konary: Tomasz Gubała (wójt), Wojciech Piwowarczyk (przysiężny), Wojciec Kopa (mężowie), Jędrzej Bruzda (detto)., Jan Gadocha (detto).

Wrząsowice: Błażej Łukasik (wójt), Michał Fabian (przysiężny), Marcin Matys (mężowie), Jakub Wójcik (detto), Franciszek Hisko (detto).

Górki – Świątniki: Błażej Drapich (wójt), Jakub Bujas (przysiężni), Stanisław Cholewa (detto), Jacenty Kowalczyk (detto), Maciej Kotarba (detto), Sebastian Drabik (mężowie), Jan Słomka (detto), Michał Kotarba (detto), Józef Bujas (detto), Antoni Kowalczyk (detto), Szymon Rogal (detto), Józef Zakulski (pisarz gromady).

Opracował Jerzy Czerwiński.

Równie dobrym tytułem niniejszego opracowania mogłoby być: „Szkoła ślusarska i zmierzch rzemiosła świątnickiego”. Długo odwlekałem w czasie napisanie tego opracowania i to nie w oczekiwaniu, że światło dzienne ujrzą jakieś nowe istotne fakty. Zwłoka moja bardziej miała źródła w próbie zrozumienia jak coś, co było chlubą Galicji oraz II RP można było doprowadzić do upadku i praktycznej likwidacji, a jednocześnie bez jakiegokolwiek wyrzutu czy refleksji, szczycić się tą przeszłością. Istniejący dziś na terenie dawnej szkoły ślusarskiej Zespół Szkół podaje, jakoby kontynuował tradycje edukacyjne Szkoły Ślusarskiej. Czy kontynuacja polega tylko na korzystaniu z zabytkowego gmachu po wcześniejszym wyburzeniu części budynków? A może powieszenie na jednym z nowych budynków czerwonej tablicy, która niezbyt zgodnie z prawdą informuje, że tu nadal mieści się „Szkoła Ślusarska”? Jedyny ślad dawnych czasów, jaki można znaleźć wśród kompleksu szkolnego, to Muzeum Ślusarstwa i jego otoczenie.

Historia szkoły ślusarskiej jest dobrze znana i opisana. Wspomniane muzeum posiada liczną dokumentacje szkolną od początku jej powstania. Drukiem wydano niektóre sprawozdania działalności szkoły z lat przed I wojną światową. W ostatnich latach pojawiły się dwie prace magisterskie w całości poświęcone szkole: J. Hojna, Cesarsko-królewska Zawodowa Szkoła Ślusarska w Świątnikach Górnych w latach 1887-1918 napisana w 2010 roku oraz P. Dymacz, Szkoła ślusarska w Świątnikach Górnych 1888-2003 z roku 2012. Historię sprzed I wojny światowej szeroko badał Franciszek Batko (m.in. Początki Szkoły Ślusarskiej w Świątnikach Górnych – maszynopis oraz w licznych publikacjach okolicznościowych), a Witold Szczygieł uzupełnił licznymi artykułami. Jeśli dodać do tego jeszcze Świątniki Górne (krótki zarys dziejów) Feliksa Kiryka, Ludzi i wydarzenia Marcina Mikuły oraz Kronikę Świątnik Górnych Elżbiety Miziurowej otrzymamy pełny obraz wydarzeń związanych ze szkołą.

Trzeba jednak przyznać, że większość informacji w poszczególnych opracowaniach pokrywa się ze sobą, a kolejne bazują na poprzednich opracowaniach lub tych samych materiałach źródłowych. Dlatego zdziwiło mnie przy lekturze stenogramów sejmu galicyjskiego, że tak łatwo można było dowiedzieć się o planach budowy szkoły na blisko 20 lat przed ich realizacją, o czym próżno szukać opracowaniach historii szkoły. Skutecznie też pomijano wszelkie głosy krytykujące funkcjonowanie i działalność szkoły w jej pierwszych latach – a takich było niemało. Kazimierzowi Bruchnalskiemu bezustannie przypisuje się dokonania innych, choć całkowicie niepotrzebnie, bo człowiek ten zrobił tak wiele dla Świątnik, że niepotrzebne mu są zasługi innych.

Utworzenie szkoły. Pierwsze plany utworzenia w Świątnikach Górnych zawodowej szkoły pojawiły się na początku lat 70. XIX wieku. Galicyjska Izba Przemysłowo-Handlowa i posłowie sejmu galicyjskiego nie mieli wątpliwości co do celowości utworzenia „wzorowej szkoły i warsztatu”, gdyż było to idealne miejsce do rozwinięcia nowoczesnego ośrodka przemysłu rękodzielniczego – Świątniki razem z okolicznymi wioskami, w których mieszkańcy obeznani byli od pokoleń w sztuce rzemiosła (według ówczesnych wyliczeń w Świątnikach było ok. 700 rzemieślników, a razem z okolicznymi miejscowościami 1500). Aby podźwignąć ich do poziomu technicznego i technologicznego Prus i Austrii należało uaktualnić wiedzę majstrów oraz sprowadzić nowoczesne maszyny i narzędzia. Przedstawiciele rządowych komisji odwiedzali w kolejnych latach Świątniki, pochylali się nad biedą rzemieślników, a tymczasem rząd wciąż nie mógł podjąć ostatecznej decyzji.

Dyskusje galicyjskich polityków opisałem szczegółowo w opracowaniu: Jak posłowie we Lwowie o Świątnikach radzili, gdzie szeroko cytuję wystąpienia posłów w sprawie Świątnik. Największą aktywnością wykazywał się dr Ferdynand Weigel, poseł i członek wspomnianej Izby Przemysłowo-Handlowej. Przewidywano potencjalny koszt 30 000 złr. Najpierw pojawił się termin utworzenia szkoły w 1884 roku. W dniu 1 września 1885 roku c. k. Prezydium namiestnictwa wysłało oficjalne zapytanie (pismo l. 8.593/pr) do Wydziału Krajowego, czy rząd przekaże fundusze na rzecz projektowanej szkoły i w jakiej wysokości. Wydział krajowy odpowiedział 16 kwietnia 1886 roku (l. 20.796) wyrażając taką chęć, ale domagał się konkretnego projektu. W tymże roku Świątniki odwiedziła komisja rządowa na czele z ministrem wyznań i oświecenia Paulem Gautschem von Frankenthurn, który przychylił się pozytywnie do tego projektu (reskrypt z dnia 6 sierpnia 1896 r. l. 8.769). Mając ministerialne poparcie, Prezydium Namiestnictwa wystąpiło w dniu 21 sierpnia 1886 roku (l. 8.439/pr) z wezwaniem skierowanym do rządu do utworzenia szkoły do Wielkanocy w 1887 r. Profesor Hauff (rektor politechniki wiedeńskiej) ocenił konieczne prace i koszty szkoły:

  • koszta nadzwyczajne: pierwsze urządzenia – 6.500 złr (spłata z zysku przyszłego warsztatu miała być rozłożona na 2 lata szkolne);
  • koszta zwyczajne: płace nauczycielskie (dla kierownika – miał nim zostać według propozycji profesora Hauff’ego cudzoziemiec zatrudniony dotychczas w Grazu, 1 nauczyciela i 2 werkmistrzów oraz 1 służącego) – 5.300 złr (drugi werkmistrz miał dojść po drugim roku), zakup pomocy naukowych – docelowo 1.100 złr;
  • w planie miały być także stypendia dla uczniów.

Gmina Świątniki zobowiązała się do znalezienia lokali, jednak jak się okazało przy kolejnych inspekcjach, nie wywiązała się z tego zobowiązania, zapewne nie do końca rozumiejąc potrzeby przyszłej szkoły. Chodziło bowiem o dwa duże lokale na utworzenie warsztatów z kuźniami oraz jedno mniejsze na cele dydaktyczne. Brak porozumienia na linii między gminą i rządem spowodował kolejne opóźnienia1. Urzędnicy zaczęli rozważać potrzebę zbudowania nowych budynków na cele szkoły. Wydział Krajowy mając to na uwadze, zwrócił się do rządu centralnego, aby w całości przejął założenie i utrzymanie szkoły wzorem innych szkół w cesarstwie (l.63.364 z 31 października 1886 roku). W wezwaniu tym dowiadujemy się także, że rokowania z radą gminną w Świątnikach zaowocowały zobowiązaniem zaciągnięcia pożyczki w Banku Krajowym na budowę budynku szkolnego kredytowaną na 20 lat, a także po 100 centnarów cłowych2 rocznie węgla na opał. Wydział poprosił także o oddelegowanie do Świątnik rzeczoznawcę, który miał się rozeznać w sytuacji i podjąć decyzje o lokalizacji szkoły, przy czym dopuszczano możliwość chwilowego korzystania z najmowanych pomieszczeń. Rzeczoznawcą tym został inż. Frydryk A. Majer (Maier). Przedstawiono przed nim następujące zadania:

a) Ma on postarać się o bezzwłoczne dostarczenie według możności jak najodpowiedniejszego lokalu na prowizoryczne pomieszczenie zakładu, dalej studjować kwestyę stanowczego pomieszczenia szkoły i przedłożyć Wys. c. k. Ministerstwu wyznań i oświecenia w przepisanej drodze służbowej wnioski wynikające ze zbadania lokalnego stanu rzeczy, mianowicie co do kwestyi, czy należy wystawić nowy budynek lub czy przez adaptacyę uzyskać można odpowiedni budynek szkolny, przyczem także mają być dołączone kosztorysy.

b) Na podstawie studjów przeprowadzonych co do przemysłu domowego w Świątnikach, ma inżynier Majer ułożyć szczegółowy program urządzenia zakładu, względnie zakupna potrzebnych maszyn, narzędzi, środków naukowych i t. d. przedłożyć ten program za pośrednictwem inspektora Hauffego Wys. c. k. Ministerstwu wyznań i oświecenia do zatwierdzenia, a następnie w miarę dostarczonych środków pieniężnych zarządzić zakupno i przeprowadzić urządzenie zakładu.

c) Dalszem zadaniem inżyniera Majera będzie ułożyć prowizoryczny statut organizacyjny oraz prowizoryczny plan nauki i przedłożyć statut i plan w przepisanej drodze Wys. c. k. Ministerstwu wyznań i oświecenia3.

We wspomnianym powyżej wezwaniu pojawia się nazwisko inż. Kazimierza Bruchnalskiego. Wydziałowi Krajowemu nie przypadła do gustu kandydatura wysunięta przez prof. Hauffego, żeby w krytycznym początkowym okresie działania szkoły funkcję tę sprawował cudzoziemiec nieznający ani języka, ani lokalnych problemów. Wydział Krajowy zlecił rektoratowi politechniki lwowskiej na wytypowanie odpowiedniego kandydata, a ten wskazał na inż. Bruchnalskiego będącego na stanowisku asystenta. Wydział przesyłając do Wiednia swoją kandydaturę, zobowiązał się w razie konieczności opłacić Bruchnalskiemu dodatkowe szkolenie w Wiedniu.

Kazimierz Bruchnalski, ok. 1890 r.

Kazimierz Bruchnalski, ok. 1890 r.

Ministerstwo nie wyraziło sprzeciwu na kandydaturę inż. Bruchnalskiego, jednakże polecono mu udanie się na dodatkowe szkolenie do podobnych szkół w Steyr i Königgrätz (Hradec Králové) oraz do Wiedeńskiego Technologicznego Muzeum Przemysłowego, na co Wydział Krajowy wyasygnował 500 złr. Szkolenia tego typu mieli mieć dodatkowo kolejni kierownicy tej placówki. Plan zajęć miał zostać opracowany na wzór szkoły w Königgrätz z uwzględnieniem lokalnych potrzeb4.

Na posiedzeniu Komisji Krajowej dla spraw Przemysłu Domowego i Rękodzielniczego w dniu 8 czerwca 1887 roku uchwalono szereg istotnych kwestii związanych z założeniem szkoły. Na funkcję przewodnika warsztatów wybrano Bolesława Marynicza, który kształcił się c. k. szkole ślusarskiej w Königgrätz, Komisja przyznała mu zasiłek 100 złr „na zwiedzenie fabryk wyrobów Towarzystwa akcyjnego „Morawia” i innych pracowni ślusarskich w Wiedniu, dla gruntowego przestudyowania wchodzących w ten zakres maszyn specyalnych5. Ponadto zostały już zamówione części do maszyny parowej.

Ministerialny delegat inż. Majer po zbadaniu sytuacji w Świątnikach przesłał sprawozdanie w dniu 26 lipca 1887 roku (l. 37.580) zapraszając dra Weigla, aby zajął się adaptacją budynku. Od września 1887 roku przyłączyli się do niego w Świątnikach Bruchnalski i Marynicz i włączyli się w proces adaptacji lokali.

Ostatnią przeszkodą do pokonania w procesie założenia szkoły było zapewnienie dostawy wody do silnika parowego. Z racji położenia Świątnik na garbie pogórza, konieczne okazało się wykopanie studni głębinowej na 42 metry. Koszty budowy studni wziął na siebie Wydział Krajowy, pomimo tego, że było to zadaniem gminy. Podsumowując ilość prac poczynionych do adaptacji najmowanych świątnickich lokali na potrzeby szkoły, rząd Galicji zaczął brać pod uwagę potrzebę wykupienia od najemców tych posiadłości.

Komisja przemysłowa przychyliła się do wniosku kierownika Bruchnalskiego z 14 maja 1888 roku, aby urządzić przy szkole kurs praktyczny dla majstrów, gdyż jak oszacował, na 500 rzemieślników jest zaledwie 5 majstrów wykwalifikowanych, którzy posiadają nie tylko umiejętności robienia kłódek, ale także innych wyrobów ślusarskich. W zamierzeniu chodziło o skierowanie przemysłu świątnickiego także na wyrób zamków, okuć, zawiasów itp. Komisja przekazała na ręce dra Weigla 500 złr.6

Ponadto, zaczął się powoli kształtować zamysł utworzenia spółki z ograniczoną poręką i wsparciem państwa, która by wzięła na siebie czynności handlowe wyrobów wytwarzanych w warsztatach szkolnych. Stałym opiekunem szkoły, która miała zostać uroczyście otwarta 20 września 1888 roku, został poseł dr Weigel7.

W ten właśnie sposób zakończył się kilkunastoletni proces powstawania szkoły ślusarskiej. Na koniec tego rozdziału chciałbym zaznaczyć, że w niektórych publikacjach pojawia się informacja, że w 1887 roku podpisano akt założycielski szkoły, jednakże brak jest podania źródła tej informacji. W sprawozdaniach komisji przemysłowych i Wydziału Krajowego brak jest informacji o takim akcie. Mimo to w roku 1887 powołano kierownika szkoły i przystąpiono do realizacji tego projektu, natomiast wiek szkoły liczony jest od jej uruchomienia w 1888 roku.

Karta tytułowa pamiątkowej księgi Szkoły Ślusarskiej.

Karta tytułowa pamiątkowej księgi Szkoły Ślusarskiej.

Cel.

Celem c. k. Zawodowej Szkoły jest wykształcenie dzielnych ślusarzy i podniesienie ślusarstwa istniejącego w Świątnikach i w okolicy. Cel ten ma być osiągnięty:

  1. Przez udzielenie systematycznie urządzonej nauki teoretycznej i praktycznej.
  2. Przez użytkowanie maszyn, narzędzi, urządzeń i środków naukowych zakładu ze strony przemysłowców w Świątnikach8.

Zrealizowanie punktu pierwszego odbyło się poprzez urządzenie szkoły zawodowej wraz z warsztatami. Kilka pokoleń i setki absolwentów pracujących w zawodzie świadczą niewątpliwie o osiągnięciu tego zamierzenia. Należy też szkole zapisać podniesienie poziomu technicznego i technologicznego procesu produkcyjnego, a przez to podniesienie konkurencyjności świątnickich produktów.

Instrumentem do wykonania punktu drugiego miała być Spółka Ślusarska. Jednak szkoła wraz ze Spółką Ślusarską nie zrealizowały w pełni zamierzenia wpłynięcia w sposób znaczny na lokalną społeczność. Tę porażkę skutecznie się pomija w historiografii szkoły, a wręcz próbuje się wmówić, że szkoła odniosła na tym polu sukces. A przecież już współcześni mieli świadomość tej porażki, o czym dobitnie świadczą artykuły ze świątnickiej gazetki „Związek Świątnicki”. Szkoła miała zlikwidować monopol kupiecki, poprawić materialny byt świątnickim rzemieślnikom i sprawić, że produkowany towar będzie mógł konkurować z wyrobami austriackimi i pruskimi. Żadnych z tych założeń nie zrealizowała, choć przyczyn było wiele.

O sukcesie całego przedsięwzięcia można by było mówić tylko wtedy, gdyby Spółka porozumiała się z resztą rzemieślników i kupcami w celu utworzenia wspólnego przedsiębiorstwa czy to na zasadzie wspólnego kapitału, czy też stworzenie w Świątnikach zakładu pracy o charakterze fabryki. Takie plany były snute, aczkolwiek blokowały je lokalne spory i kłótnie między ślusarzami a kupcami oraz wewnętrzne między samymi rzemieślnikami.

W świątnickich warunkach wykonanie zamierzeń postawionych przed szkołą było niemożliwe, o czym nie mogli wiedzieć politycy we Lwowie. A czy w ogóle były możliwe do wykonania w innych okolicznościach? Tak i świadczy o tym przykład Sułkowic, gdzie znacznie później, bo dopiero w 1912 roku zawiązano spółkę kowalską, do której nie przystąpiło tylko 3 kowali.

Pieczęć szkolna.

Pieczęć szkolna.

Cesarsko-królewska Zawodowa Szkoła Ślusarska w Świątnikach Górnych (K. K. Fachschule für Schlosserei)

Pierwsza szkoła miała dwie lokalizacje: warsztaty szkolne w parterowej części domu Józefa Słomki (dziś ul. Bielowicza 15) oraz nauki teoretyczne w domu „na Wyspie” (Wstronie). Organizacja szkoły była następująca: szkoła dzieliła się na dwa oddziały – teoretyczno-praktyczn z dwuletnim kursem odbywanym od 15 września do 1 sierpnia oraz pięciomiesięczny praktyczny (doszkalający) dla majstrów. Nauka w latach 1888-1894 trwała 2 lata, ale była możliwość dodatkowego dokształcenia praktycznego się w trzecim roku. Aby uzupełnić skromną wiedzą nabytą w szkole ludowej, szkoła prowadziła także kurs przygotowawczy 10 godzin tygodniowo (język polski, język niemiecki, rachunki i rysunki). Właściwą wiedzę uczniowie nabywali poprzez 16 godzin tygodniowo nauki teoretycznej i 32 godziny praktycznej w każdym roku nauki. Na I roku uczono religii, języka polskiego z korespondencją przemysłową, języka niemieckiego, arytmetyki i rachunków przemysłowych, przedmiotu geometria, rysunki geometryczne i rzutowe oraz zajęcia z elementarnych rysunków odręcznych i kaligrafii. Na II roku odbywały się zajęcia z religii, języka polskiego, języka niemieckiego, rachunków przemysłowych i buchalterii; mechaniki, fizyki i technologii; rysunków zawodowych i rysunków wolnoręcznych. Uczeń po uzyskaniu absolutorium mógł rozpocząć samodzielną pracę lub szukać zatrudnienia jako robotnik w fabrykach.

Dom na Dziale, w którym w latach 1888-1894 urządzone były szkolne warsztaty.

Dom na Dziale, w którym w latach 1888-1894 urządzone były szkolne warsztaty.

Zgodnie ze wcześniejszymi założeniami organizacyjnymi grono nauczycielskie składało się z kierownika, nauczyciela, katechety, dwóch werkmistrzów oraz pomocnika. Pierwszym nauczycielem zawodu, czyli werkmistrzem, został Franciszek Wasserab, a drugim Alfred Wilkicki. Nad zabezpieczeniem interesów szkoły czuwał Wydział Szkolny, czyli 8-osobowe grono wybierane na 3-letnią kadencje, którego przewodniczącym był każdorazowo starosta powiatowy. Pierwszy Wydział liczył wyjątkowo 9 osób, a wśród nich byli: Leon Kurykowski (c.k. starosta wielicki), dr Ferdynand Weigel (zastępca i opiekun szkoły z ramienia Wydziału Krajowego), Tadeusz Baranowski (prezes Izby Handlowej i Przemysłowej w Krakowie), Leon Chrzanowski (poseł), Sławomir Odrzywolski (profesor Państwowej Szkoły Przemysłowej w Krakowie), Józef Sare (nadinżynier Namiestnictwa), Kazimierz Bruchnalski (kierownik szkoły), Wacław Kwiatkowski (komisarz rządowy) i Józef Kotarba (członek rady gminnej). Po pierwszym dwuletnim cyklu nauczania szkoła wykształciła 15 majstrów posiadających wiedzę nie tylko w zakresie wyrabiania kłódek, ale również zamków i okuć.

Franciszek Wasserab (1864-1928).

Franciszek Wasserab (1864-1928).

Wydział Krajowy przyznawał każdego roku stypendia dla uczniów. Dodatkowo 3 stypendia ofiarowała Izba Handlowa oraz indywidualne jak na przykład osobne ufundowane przez posła dra Arnolda Rapaporta h. Porada. Dla zamiejscowych uczniów stypendia fundowały powiaty, z których pochodzili uczniowie. Szkoła była kilkukrotnie wizytowana przez prof. Hauff’a, który w swych sprawozdaniach dla Centralnej Komisji oceniał bardzo wysoko działalność kierownika oraz postępy dydaktyczne szkoły, pomimo ubogich warunków panujących w najmowanych budynkach szkolnych9. Podkreślał także pozytywny wpływ szkoły na lokalną społeczność. Wizytował szkołę także prof. Jan Nepomucen Franke, który do 1892 roku kierował Katedrą Mechaniki i Teorii Maszyn na Politechnice Lwowskiej, a następnie był członkiem Rady Szkolnej Krajowej Galicji dla szkół zawodowych, realnych i przemysłowych.

Jeszcze przed uruchomieniem szkoły w lipcu 1888 roku okazało się, że pracujące maszyny nadwyrężyły jedną ze ścian budynku warsztatów i konieczne było natychmiastowe jej wzmocnienie. 9a

W nocy z 23 na 24 listopada 1889 roku wybuchł w Świątnikach pożar, który strawił zabudowania położone na południowej stronie wzgórza świątnickiego. Same zabudowania szkolne nie ucierpiały, jednak był to potężny cios w materialną stronę życia w Świątnikach oraz w rzemiosło lokalne, gdyż spłonęło kilkadziesiąt domów mieszkalnych, w których ulokowane były warsztaty i kuźnie ślusarskie, a wraz z nimi narzędzia ślusarskie. Bruchnalski nie mógł stać obojętnie wobec takiego nieszczęścia i uruchomił wszystkie swoje kontakty, aby zwiększyć pomoc dla pogorzelców. Zmieniono także plany lokalizacji nowej szkoły tak, aby znalazła się poza gęstą zabudową miejscowości. W 1890 r. zakupiono pole o powierzchni 1,6 morgi. Budynek zaprojektował Józef Sare – nadinżynier i wiceprezydent Krakowa. Prace miały ruszyć w 1891 roku, a szacowany koszt wynosił 30 tys. złr., z czego gmina zobowiązała się przekazać 10 tys. złr. Potrzeby okazały się jednak większe, a możliwości gminy mniejsze i budowa ruszyła dopiero w 1892 roku.

Po zakończeniu każdego roku szkolnego kierownik przesyłał do Komisji Krajowej sprawozdanie z działalności szkoły. W pierwszym sprawozdaniu Bruchnalski zwrócił uwagę na ograniczone możliwości rozwoju szkoły w najmowanych „dwóch niskich domkach włościańskich”, konieczność zapewnienia dla każdego ucznia stanowiska ze śrubstakiem oraz krytycznie odniósł się do stanu dróg łączących Świątniki z Krakowem, co miało według niego kluczowy wpływ na podniesienie się rzemiosła w Świątnikach10. W drugim sprawozdaniu dowiadujemy się o zamówieniach, jakie uzyskała szkoła przy pomocy państwa – kutą żelazną lampę wieczną do krypty Adama Mickiewicza w Katedrze Krakowskiej, a także 12 sztuk okuć do dawnych drzwi i skrzyń (XVII i XVIII wiek) zakupionych w Tyrolu przez inż. Majera11. Wspomnianą lampę zaprojektował prof. Sławomir Odrzywolski, a wykuł Stanisław Kwintowski pod okiem werkmistrza Teodora Pretoriusa, który uczył ślusarstwa artystycznego. Okucia zostały potem zwrócone szkole i stanowiły część muzeum szkolnego. W 1891 roku szkoła dostała również zlecenie wykonania okuć do budowanego schroniska im. Lubomirskiego w Łagiewnikach.

Od roku 1892 Bruchnalski zorganizował na terenie szkoły wspomniane muzeum. W kolejnych latach powiększano zbiory, dokonując zakupów XVII i XVIII wiecznych kłódek, zamków i wyrobów kutych. W 1910 roku muzeum szkolne liczyło już około 200 egzemplarzy. Większość zbiorów ukradli podczas okupacji Niemcy w czasie II wojny światowej.

Zbiory muzeum szkolnego ok. 1911 roku.

Zbiory muzeum szkolnego ok. 1911 roku.

Z dniem 1 kwietnia 1893 roku Namiestnictwo przeniosło Bruchnalskiego do Państwowej Szkoły Przemysłowej we Lwowie.

Wystawa wyrobów metalowych szkoły ślusarskiej we Lwowie z 1894 roku.

Wystawa wyrobów metalowych szkoły ślusarskiej we Lwowie z 1894 roku.

Od roku szkolnego 1894/95 wprowadzono nowy system nauczania i nowy plan lekcji. Nauka odtąd odbywała się przez 4 lata. Poszerzono zakres przekazywanej wiedzy i zrezygnowano z oddzielnego kursu przygotowawczego. Zachowano system 16 godzin nauki teoretycznej i 32 godzin warsztatów. Wykładane przedmioty: rok I (religia, język polski, język niemiecki, rachunki, rysunki, kaligrafia); rok II (religia, język polski, język niemiecki, rachunki, geometria i rysunki geometryczne, rysunki odręczne); rok III (religia, stylistyka przemysłowa polska, język niemiecki, rachunki, nauka o rzutach, fizyka i chemia, rysunki zawodowe, rysunki odręczne); rok IV (religia, stylistyka przemysłowa niemiecka, buchalteria, technologia, rysunki zawodowe, rysunki odręczne). Podczas nauk praktycznych nauczano prac z użyciem narzędzi ręcznych (rok I), prac na tokarkach i heblarkach (rok II), wykonywanie okuć ozdobnych (III rok) i sporządzanie narzędzi i części maszyn (IV rok). Po uzyskaniu absolutorium uczeń potrzebował jeszcze odbyć 1 rok praktyki, aby móc rozpocząć samodzielną działalność lub szukać zatrudnienia w innych zakładach.

Szkoła Ślusarska wraz z warsztatami oddana do użytku w 1894 roku.

Szkoła Ślusarska wraz z warsztatami oddana do użytku w 1894 roku.

Nowy budynek szkolny oddano częściowo (warsztaty) jesienią 1894 roku, budynek główny podczas ferii zimowych 1895 roku, ale prace wykończeniowe trwały do sierpnia 1896 roku. Szkoła została wyposażona w silnik parowy o mocy 4 KM, prasę ekscentryczną, prasę ręczną, 100 sztanc, tokarnię, wiertarkę, brus do szlifowania, wiatrak Roota, ognisko polne, ognisko murowane z kapą żelazną, pompę dwutłokową, rezerwuar na wodę, 29 śrubstaków, 2 kowadła i nożyce do blachy12. Budynek warsztatów składał się z dużej sali ze stołami ślusarskimi dla uczniów klas pierwszych i drugich. W drugiej hali znajdowały się obrabiarki, w trzeciej mieściła się kuźnia z kilkoma ogniskami kowalskimi i młotem, w czwartej szlifiernia, a w piątej galwanizowano i pokrywano metal niklem, miedzią lub srebrem. W głównym budynku znajdowały się sale wykładowe, izba wypoczynkowa werkmistrzów i muzeum szkolne rzemiosła artystycznego. Na I piętrze budynku szkolnego mieściła się kancelaria dyrektora i jego prywatne mieszkanie. W osobnym pomieszczeniu znajdowała się maszyna parowa, która dawała prąd elektryczny napędzający maszyny warsztatów oraz oświetlający główny budynek. Obok znajdował się zbiornik na wodę dla maszyny parowej, który istniał jeszcze po II wojnie światowej. Szkoła ponadto posiadała centralne ogrzewanie, wodociąg oraz łaźnie z natryskami.

Warsztaty Szkoły Ślusarskiej, rok 1898.

Warsztaty Szkoły Ślusarskiej, rok 1898.

W roku 1899 wyceniono wartość wykonanych prac przez szkołę na 514 tys. złr. Od 1901 roku rozpoczęła działalność Tajna Organizacja Młodzieży.

Od roku 1901 przez następne kilka lat zaczęły się nad szkołą ślusarską zbierać czarne chmury. Było to niewątpliwie związane ze śmiercią dra Weigla. Wobec braku obrońcy i orędownika szkół przemysłowych w Świątnikach i Sułkowicach uaktywnili się przeciwnicy tychże szkół i zaczęli dążyć do ich likwidacji i przeniesienia do Krakowa. Wodą na młyn tych wydarzeń były nieporozumienia mieszkańców Świątnik z władzami szkoły w 1903 roku:

Chcę zwrócić uwagę na szkoły państwowe w Świątnikach i Sułkowicach. Otóż widocznie w tych szkołach muszą być jakieś mankamenta, bo ogół tamtejszych mieszkańców żali się na zarząd tych szkół. Nawet wpłynęła w tym kierunku petycya do Sejmu, gdzie w drastyczny sposób są uwidocznione te wszystkie żale. Przeszło 4.000 robotników w Świątnikach żali się na zarząd tamtejszej szkoły przemysłowej13.

Nieporozumienia były też w Spółce Ślusarskiej, a do Wydziału Krajowego dotarła petycja o przysłanie ministerialnego delegata „celem zbadania stosunku tejże spółki do szkoły ślusarskiej i jej dyrektora Bilygo”. Jak na razie nie udało się ustalić przyczyny tych nieporozumień i raczej nie ma możliwości znalezienia wyjaśnienia w oficjalnych raportach szkolnych, gdyż już wówczas podważano ich wiarygodność:

Do tego czasu dzieje się tak, te dla przekonania się i wykazania pożytku i wydatności tamtejszej szkoły ślusarskiej, bierze się tylko sprawozdania Dyrekcyi, która oczywiście zawsze pisze, że szkoła się pomyślnie rozwija i stoi na takiej wysokości swego zadania, że może konkurować z wyrobami zagranicznemi. Naturalna rzecz, że Dyrekcya inaczej pisać nie może, bo tu chodzi przecież o jej własną skórę. 14

O kłopotach w szkole i Spółce może też świadczyć powstanie w tym czasie w Świątnikach pierwszych małych zakładów zatrudniających po kilku rzemieślników. Inicjatywy te podnosili młodzi absolwenci szkoły, będący w opozycji wobec niepostępowych majstrów skupionych w Spółce Ślusarskiej. Zakłady te zajmujące się m.in. produkcją wykrojników nie odegrały znaczącej roli w przedwojennych Świątnikach, poza pobudzeniem opinii publicznej w planach uprzemysłowienia produkcji świątnickiej.

Kuty gryf umieszczony na narożniku budynku szkolnego, 2008 r.

Kuty gryf umieszczony na narożniku budynku szkolnego spod ręki St. Kwintowskiego, 2008 r.

W roku 1902 dyrektor Bily wprowadził do świątnickiego rzemiosła wyrób specjalnych metalowych portmonetek na bilon, wykonanych z tzw. nowego srebra czyli pakfongu niklowanego (inaczej mosiądz wysokoniklowy będący stopem miedzi, niklu i cynku). Od 1903 roku do nauki wprowadzono techniki wykonywania ozdobnych okien oraz zamków meblowych. W 1904 roku szkoła otrzymała za wyroby uczniów odznaczenie i pochwały. W 1906 roku nauczyciele ze świątnickiej szkoły prowadzili w Krakowie kursy zawodowe dla ślusarzy.

Podręcznik "Technologii mechanicznej" autorstwa Kazimierza Sedlaka (Sułkowice 1905).

Podręcznik „Technologii mechanicznej” autorstwa Kazimierza Sedlaka (Sułkowice 1905).

Stanisław Kwintowski już jako uczeń został zauważony przez Bruchnalskiego, a następnie kształcił się we Lwowie i Linzu i pracował w zakładach przemysłu metalowego w Belgii i Niemczech. Powrócił, aby pracować jako mistrz-artysta i kierownik kuźni. Znany był z niezwykłej umiejętności odkuwania kwiatów z jednego kawałka metalu, czego przykładem jest szkolna brama żelazna wykonana wraz z uczniami w 1911 roku, która zawierała ponad 20 kutych róż (przez lata brama była dewastowana i okradana z bezcennych detali). Brama została zamontowana w kwietniu 1911 roku, a jej wartość wyceniano na 6000 złr. Jako nauczyciel szkoły przepracował blisko 50 lat. Jego wyroby można również podziwiać w różnych miejscach w Świątnikach: wiele kutych krzyży na cmentarzu czy dzwonek w prezbiterium kościoła parafialnego,

Stanisław Kwintowski (1873-1952).

Stanisław Kwintowski (1873-1952).

Brama szkolna, rok 2009.

Brama szkolna, rok 2009.

Ponowne problemy zaczęła odczuwać szkoła pod koniec pierwszej dekady XX wieku. Zawiązało się silne polityczne lobby, które dążyło do likwidacji zarówno szkoły zawodowej w Świątnikach, jak i w Sułkowicach. Na pierwszy plan wysunęła się tu postać dra Antoniego Benisa, sekretarza Izby Handlowo-Przemysłowej w Krakowie, który od 1910 roku nawoływał do jak najszybszego zlikwidowania tych szkół i przeniesienia ich do Krakowa lub Podgórza. Głównym powodem miał być fakt, że szkoła nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Jedność i determinacja całej społeczności świątnickiej, tj. zarówno rzemieślników, jak i kupców, przyniosła pozytywne efekty. W dniu 5 grudnia 1911 roku Rada Szkolna Krajowa na specjalnym posiedzeniu rozważyła wszystkie głosy i uznała zasadność pozostawienia szkoły zawodowej w Świątnikach, jednak nakazała reorganizację szkoły poprzez skrócenie nauki z 4 do 3 lat oraz w przyszłości zmianę profilu na specjalność maszynową z wyłączeniem ślusarstwa budowlanego i artystycznego, które to specjalności miały zostać przeniesione do szkoły w Jarosławiu15. Wniosek o zmianę profilu przedstawił Radzie były dyrektor Bily. Na szczęście zmiana profilu nie została w pełni zrealizowana przed wybuchem wojny.

Świadectwo opisowe ucznia Stanisława Kwintowskiego wystawione przez dyr. Bruchnalskiego w 1891 r.

Świadectwo opisowe ucznia Stanisława Kwintowskiego wystawione przez dyr. Bruchnalskiego w 1891 r.

W związku z planowaną budową nowej szkoły ludowej gmina zobowiązała się przekazać stary budynek szkolny na bursę dla szkoły ślusarskiej. Do budowy nowej szkoły ludowej jednak nie doszło.

Budynek szkoły z kutą bramą, ok. 1911 rok.

Budynek szkoły z kutą bramą, ok. 1911 rok.

W roku 1914 wybuchła wojna. Podczas walk toczonych w okolicach Krakowa budynek szkolny wykorzystywano przez pewien czas na potrzeby wojska (m.in. wojskowy lazaret). Niepoznane dotychczas są kolejne plany rozwojowe szkoły, gdyż zgodnie z preliminarzem budżetowym na rok 1918 szkoła miała otrzymać na zasadzie pożyczki niebagatelną kwotę 54 tys. złr. Czy miało to być związane z powiększeniem zabudowań szkolnych albo budowy bursy szkolnej możemy się tylko domyślać. Z oczywistych przyczyn związanych z klęską Austrii szkoła nigdy tych pieniędzy nie zobaczyła.

Liczba uczniów sukcesywnie rosła. Gdy nauka odbywała się w najmowanych budynkach (od 1888 do 1895) liczba uczniów zwiększyła się od 15 do 34. Wraz z oddaniem nowego budynku w roku szkolnym 1895/96 liczba wzrosła do 43 i w następnych latach aż do wybuchu wojny rosła osiągając wartość 80. Na stałym poziomie była ilość pierwszoroczniaków: przykładowo w  roku szkolnym 1892/93 zapisało się nowych uczniów 31, w 1893/94 – 28 uczniów, w 1894/95 – 30 uczniów. W latach wojny 1914-1918 liczba uczniów zmalała od 40 do 65.

Nauczyciele i pracownicy (opracowane na podstawie Szematyzmów Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkim Księstwem Krakowskiem na lata 1889-1914 oraz zapisów z Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach.

ROK Kierownik Nauczyciele Werkmistrzowie / nauczyciele zawodu* Personel
1889 Bruchnalski Kazimierz Marynicz Baltazar (rysunki odręczne, kaligrafia, zajęcia praktyczne), ks. Karpiński Franciszek (katech.)
1890 Bruchnalski Kazimierz Marynicz Baltazar (rysunki, zajęcia praktyczne), ks. Karpiński Franciszek (katech.), Kościuk (rysunki geometryczne, rachunki, kaligrafia)
1891 Bruchnalski Kazimierz Marynicz Baltazar, Ungeheuer Adam (rysunki, polski, rachunki, teoria), Nadherny Jan (rysunki, niemiecki, geometria), ks. Karpiński Franciszek (katech.)
1892 Bruchnalski Kazimierz Nadherny Jan,  ks. Karpiński Franciszek (katech.), Ungeheuer Adam, Płachciński Nikodem (rysunek geom.) Śluzar Kornel, Wilkicki Alfred
1893 Bruchnalski Kazimierz Nadherny Jan, Płachciński Nikodem, Ungeheuer Adam, ks. Twardowski Ignacy (katech.) Wilkicki Alfred, Wasserab Franciszek
1894 Freud Stanisław Płachciński Nikodem, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wilkicki Alfred, Wasserab Franciszek, Marynicz Bolesław, Lahmer Józef, Śluzar Kornel 2 pomocników werkmistrzów, 1 palacz do maszyny parowej, 1 stróż
1895 Freud Stanisław Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik (niemiecki, rachunki), Ungeheuer Adam, ks. Twardowski Ignacy (katech.) Wasserab Franciszek, Ślusar Kornel, Kmiecicki Kazimierz jw.
1896 Freud Stanisław Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Ślusar Kornel, Kmiecicki Kazimierz, Kwintowski Stanisław (kuźnia) 2 pomocników werkmistrzów, 1 palacz do maszyny parowej, 1 stróż, 1 sługa pomocniczy
1897 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Ślusar Kornel, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek, Kwintowski Stanisław jw.
1898 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek (ślusarstwo), Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz (ślusarstwo), Godawski Franciszek (toczenie w metalu) jw.
1899 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1900 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Twardowski Ignacy (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek 3 pomocników werkmistrzów, 1 palacz do maszyny parowej, 1 stróż, 1 sługa pomocniczy
1901 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1902 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1903 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1904 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik, Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1905 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Godawski Franciszek jw.
1906 Bily Karol Płachciński Nikodem, Zagajewski Ludwik (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Karpiński Franciszek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Godawski Franciszek jw.
1907 Bily Karol Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz (rysunki), Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek 4 pomocników werkmistrzów, 1 palacz do maszyny parowej, 1 stróż, 2 słudzy pomocniczy
1908 Bily Karol Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz, Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek 4 pomocników werkmistrzów, 2 słudzy pomocniczy
1909 Bily Karol Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1910 Klimko Maryan Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1911 Klimko Maryan Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek 3 werkmistrzów, 1 pomocnik werkmistrza, 2 słudzy pomocniczy
1912 Klimko Maryan Zagajewski Ludwik (prof.), Sedlak Kazimierz (prof.), Ungeheuer Adam, Wołoch Stanisław, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz, Godawski Franciszek jw.
1913 Klimko Maryan Sedlak Kazimierz (prof.), Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz jw.
1914 Klimko Maryan inż. Sedlak Kazimierz (prof.), inż. Kwieciński Maryan, Ungeheuer Adam, ks. Józef Migdałek (katech.) Wasserab Franciszek, Kwintowski Stanisław, Kmiecicki Kazimierz Werkmistrzowie: Bodzoń Alojzy, Bodzoń Piotr, Cholewa Józef, Synowiec Stanisław

* – od 1911 roku dawniejsi werkmistrzowie byli tytułowani jako nauczyciele zawodu, wcześniejsi ich pomocnicy awansowali na werkmistrzów, którzy otrzymali jednego pomocnika.

Kazimierz Sedlak z żoną Marią (z domu Kotarba 'Filamus').

Kazimierz Sedlak z żoną Marią (z domu Kotarba ‚Filamus’).

Dyrektorzy:

  • Inż. Kazimierz Bruchnalski (1887-1893) – wcześniej asystent Politechniki Lwowskiej, uczył technologii i niemieckiego.
  • Stanisław Freund (1893-1894) – pracownik Uniwersytetu Jagielońskiego, uczył technologii i niemieckiego.
  • Inż. Karol Bily (1894-1910) – z pochodzenia Czech, uczył nauk przyrodniczych i technologii;
  • Inż. Marian Klimko (1910-1918) – oficer rezerwy Marynarki Wojennej, przedsiębiorca, uczył fizyki, chemii, budowy maszyn.
Pieczęć szkolna.

Pieczęć szkolna.

Państwowa Zawodowa Szkoła Ślusarska (1918-1939)

Dyrektorzy:

  • Kazimierz Sedlak (1918-1920)
  • Marian Kwieciński (1920-1925)
  • Fryderyk Klementys (1925-1939)

Od września 1922 roku okres nauki w PZSŚ trwał 3 lata. Przedmioty nauczania podzielono na ogólne, pomocnicze i zawodowe. Z przedmiotów ogólnych uczono: religię, język polski, korespondencję zawodową, krajoznawstwo i geografię gospodarczą Polski oraz gimnastykę na roku I; religię, język polski i gimnastykę na roku II i religię, ustrój Polski, gimnastykę oraz higienę ogólną i zawodową na roku III. Przedmiotami pomocniczymi były rachunki oraz fizyka z chemią na roku I, rachunki na roku II i ogólne zasady kalkulacji i rachunku zawodowego na roku III. Przedmioty zawodowe to materiałoznawstwo, rysunek odręczny oraz geometria, rysunek geometryczny i rzuty na roku I, technologia, maszynoznawstwo, ślusarstwo budowlane, rysunek odręczny, rysunek zawodowy oraz geometria, rysunek geometryczny i rzuty na roku II i technologia, maszynoznawstwo, elektrotechnika i rysunek zawodowy na roku III. Łącznie nauka teoretyczna zajmowała 21 godzin tygodniowo na roku I, 20 godzin na roku II i 14 godzin na roku III. Nauka praktyczna obejmowała na roku I 24 godziny tygodniowo ślusarni i kuźni, 24 godziny ślusarni, kuźni i obrabiarek na roku II i 32 godziny ślusarni, kuźni i obrabiarek w ostatnim roku zajęć. Dla osób spoza Świątnik funkcjonowała bursa (internat) w domu Stanisława Dziewońskiego (budynek Urzędu Miasta i Gminy na ul. Bruchnalskiego 15) – budynek ten odkupiono od Spółki Ślusarskiej, a następnie dobudowano piętro, na którym zamieszkali uczniowie pod opieką Franciszka Batki (seniora). Uruchomienie bursy było jednym z warunków dalszego funkcjonowania szkoły.

Szkolne muzeum w 1928 r.

Szkolne muzeum w 1928 r.

Liczba uczniów szkoły cały czas sukcesywnie rosła: od 64 w roku szkolnym 1918/19 do 96 1936/37. Nagły wzrost nastąpił w ostatnich latach przedwojennych – w roku 1937/38 uczniów było 130, a w roku 1938/39 było ich 144. Ponieważ chętnych do szkoły było tak wielu, szkoła musiała organizować egzamin wstępny. Ciągły wzrost liczby uczniów świadczy o progresywnym rozwoju szkoły i organizacji nauczania przy jednoczesnym zachowaniu standardów wyniesionych z czasów austriackich. Przy takiej ilości uczniów szkoła musiała zapewne pracować w trybie zmianowym, gdyż sam budynek był przygotowany na 50 uczniów.

Kompleks budynków szkolnych w 1932 r.

Kompleks budynków szkolnych w 1932 r.

Nauczyciele uczący z tym czasie w szkole: ks. Migdałek (religia), St. Fyda (polski, niemiecki, rachunki), inż. Marian Kwieciński (kaligrafia, chemia i fizyka, geometria, arytmetyka, rysunki), Franciszek Wasserab (ślusarstwo), Kazimierz Kmiecicki, Stanisław Kwintowski (kowalstwo), Piotr Bodzoń (toczenie w metalu), inż. Marian Klimko (rysunek, ślusarstwo, technologia), ks. Zwardoń (religia), Fryderyk Klementys (kalkulacje), Feliks Słomka (elektrotechnika), Franciszek Batko (senior – ustrój Polski, gimnastyka), dr Franciszek Bielowicz (higiena), Trojan (rysunek zawod.), Stanisław Popczyński (ślusarstwo), Olekniewicz (kowalstwo).

Państwowa Szkoła dla Przemysłu Metalowego (Staatliche Handwerkerschule für Metallgewerbe)(1939-1945)

Dyrektor: Fryderyk Klementys

W okresie okupacji do roku 1944 szkoła funkcjonowała bez większych przerw. Nadal okres nauki trwał 3 lata, a był to zarazem maksymalny czas nauki w ponadpodstawowych szkołach, w jakich Polacy mogli uczyć się podczas wojny. Zredukowano liczbę godzin nauczania, a z rozkładu zajęć zniknęły przedmioty zakazane przez okupanta. Do szkoły powrócił narzucony język niemiecki. Uczniowie nie pozostali jednak bez możliwości zdobywania zakazanej wówczas wiedzy, gdyż nauczyciele w domach prywatnych nauczali języka polskiego, historii oraz geografii.

Wiosną 1944 zajęcia zostały przerwane, gdyż budynek szkolny i jego zaplecze miały odtąd służyć jako warsztaty remontowe dla pojazdów. W głównym budynku zostali skoszarowani żołnierze węgierscy, sojusznicy faszystowskich Niemiec. Do pomocy przy pracach warsztatowych Węgrzy zatrudnili wielu lokalnych majstrów i absolwentów szkoły. Ponieważ wielu z nich współpracowało z miejscowym ruchem oporu (AK i PPS) prace w warsztatach remontowych były sabotowane, ale sami Węgrzy niespecjalnie się tym przejmowali. Węgrzy złożyli zapotrzebowanie do władz Generalnej Guberni o dostarczenie z Krakowa linii wysokiego napięcia. Wniosek zaopiniowano pozytywnie i przystąpiono do budowy sieci. Pod koniec sierpnia 1944 roku zbliżający się front walk zmusił Niemców do przeniesienia warsztatów w głąb Rzeszy i zwrócono szkole budynki. Prace nad elektryfikacją zakończyły się przed nadejściem zimy i przez krótki czas szkoła i jej okolica otrzymała nowe źródło energii. W dniu 22 stycznia 1945 do Świątnik wkroczyła Armia Czerwona.

Dyrektor szkoły Fryderyk Klementys był blisko związany z działalnością ruchu oporu – więcej o tym w artykule: A więc wojna!

Państwowe Męskie Gimnazjum Mechaniczne (1945-1950)

Dyrektorzy:

  • Fryderyk Klementys (1945-1949)
  • Franciszek Borkowski (1949-1950)

Po wojnie we wrześniu 1945 roku szkoła kolejny raz zmieniła nazwę. Zachowano 3-letni okres nauki oraz podział przedmiotów nauki teoretycznej na przedmioty ogólne, pomocnicze i zawodowe. Uczono z przedmiotów ogólnych: religię, język polski, język rosyjski, historię ogólną, geografię gospodarczą Polski gimnastykę, śpiew, ustrój Polski, PW SP, higienę ogólna i zawodową; z przedmiotów pomocniczych: rachunki, fizykę, chemię, zagadnienia społeczno-wychowawcze i naukę o społeczeństwie; z przedmiotów zawodowych: rysunek zawodowy, technologię, maszynoznawstwo. Zajęcia praktyczne odbywały się w wymiarze godzin: 18 na roku I i II oraz 21 godzin na roku III.

Władze PRL nie mogły do końca zdecydować się co do przeznaczenia szkoły stąd też i w następnych latach częste zmiany nazwy i profilu. Na terenie szkoły funkcjonowały także jednocześnie dwie szkoły. W pierwszych latach nastąpił znaczny przypływ młodzieży chętnej do nauki zawodu (do 240 uczniów) co oznaczało organizowanie nauki na zmiany.

Świadectwo złożenia egzaminu na czeladnika.

Świadectwo złożenia egzaminu na czeladnika.

Państwowe Liceum Mechaniczne I stopnia (1950-1952)

Dyrektor: Franciszek Borkowski (1950-1952)

Okres nauki pozostał bez zmian. Nieznacznie zmienił się sam program nauczania, a w szczególności: przedmioty ogólne: religia, język polski, język rosyjski, nauka o przedsiębiorstwie, geografia gospodarcza Polski, gimnastyka, historia Polski, PW SP, higiena ogólna i zawodowa, biologia, śpiew i nauka o społeczeństwie; przedmioty pomocnicze: rachunki, fizyka; przedmioty zawodowe: technologia, materiałoznawstwo, maszynoznawstwo, rysunek zawodowy. Nie zmienił się program zajęć praktycznych.

Technikum Mechaniczne (1950-1954) – szkoła o kierunku obróbka i skrawanie.

Dyrektor: Franciszek Borkowski (1950-1954)

Zasadnicza Szkoła Metalowa (1952-1959)

Dyrektorzy:

  • Franciszek Borkowski(1952-1957)
  • Jan Matys (1957-1958)
  • Jan Chmiel (1958-1959)

Była do 2-letnia szkoła o specjalności tokarz, ślusarz maszynowy i ślusarz narzędziowy. Nauczano z przedmiotów ogólnych: język polski, język rosyjski, nauka o przedsiębiorstwie, gimnastyka; z przedmiotów pomocniczych: rachunki i fizyka; z przedmiotów zawodowych: technologię, materiałoznawstwo, rysunek zawodowy i technologię. Na roku I odbywało się 18 godzin tygodniowo warsztatów, a na roku II – 21 godzin.

Zasadnicza Szkoła Zawodowa (1959-2000)

Dyrektorzy:

  • Jan Chmiel (1959-1969)
  • Kazimierz Cholewa (1969-1990)
  • Krystyna Matys (1990-1997)
  • Henryk Kisiel (1997-1999)
  • Tadeusz Nowak (1999-2000)
Szkoła ślusarska z warsztatami – lata 70. XX wieku.

Szkoła ślusarska z warsztatami – lata 70. XX wieku.

Do końca swojej działalności była to 3-letnia szkoła. Program nauki zmieniał się w czasie. W latach 60. były to przedmioty ogólne: język polski, język rosyjski, gimnastyka, higiena ogólna i zawodowa, nauka o przedsiębiorstwie; przedmioty pomocnicze: rachunki, fizyka i nauka o społeczeństwie; przedmioty zawodowe: technologia, materiałoznawstwo, rysunek zawodowy, maszynoznawstwo ogólne, elektrotechnika.

Absolwenci szkoły bez problemu znajdowali zatrudnienie w zakładach pracy m.in. w Zakładzie im St. Szadkowskiego w Krakowie oraz Mostostal – Zabrze, a od 1961 roku głównie do Huty im. Lenina. Huta zresztą bezpośrednio kontaktowała się z władzami szkoły i słała listy gratulacyjne za dobrze wykwalifikowanych absolwentów. Władze huty dodatkowo fundowały uczniom szkoły stypendia. Liczba uczniów w latach 60. przekraczała 230.

W 1976 roku dobudowano halę obróbki ręcznej z zapleczem socjalnym. Szkoła była finansowana z Urzędu Miasta Krakowa. Warsztaty szkolne stanowiły jednocześnie zakład produkcyjny elementów metalowych – świeczniki, lampy, ogrodzenia czy bramy. Ściśle współpracowała szkoła z zakładem «Befaret» z Bielska-Białej, dla którego warsztaty wykonywały zamówione elementy.

Na obchodzone w 1979 roku 90-lecie szkoły Ministerstwo Oświaty przyznało medal Komisji Edukacji Narodowej. Ponadto szkoła otrzymała patrona w postaci Stanisława Staszica, a Koło Absolwentów ufundowało pamiątkowy sztandar. Wybito pamiątkowe medale okolicznościowe, a w uroczystościach wzięło udział blisko 500 absolwentów. Niemniej hucznie obchodzono 100-lecie szkoły: Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego przyznał Złotą Odznakę ZNP, wybito pamiątkowe medale i urządzono wystawę pamiątek szkoły.

Od roku 1983 obowiązywał program nauczania zajęć praktycznych P-41304-12/82 na specjalności tokarz i ślusarz.

Warsztaty szkolne.

Warsztaty szkolne.

Po upadku PRL i nastaniem problemów krakowskiej huty zakończyła się współpraca z tą instytucją. Wiązało się to również z utratą dotacji i stypendiów. Kuratorium w 1990 roku również nie miało pieniędzy na szkołę. Od zmiany ustroju zmianie uległ też system nauczania. Na drugim roku uczniów dzielono na specjalności tokarza i mechanika maszyn i urządzeń przemysłowych. Powstała również pracownia stolarska. Próbowano stworzyć kierunek rzemiosła artystycznego – na pierwszym roku jako kółko zainteresowań, a na drugim jako specjalność: ślusarz wyrobów artystycznych. Kolejnym pomysłem był profil sprzedawca, który miał przyciągnąć głównie dziewczyny.

Sukcesywnie spadało jednak zainteresowanie samą szkołą wśród młodzieży. O ile wcześniej większość młodych wybierała kształcenie techniczne i zawodowe, to w latach 90. młodzież wolała szkoły ogólnokształcące. Do szkoły przylgnęła też niezbyt pochlebna nazwa „śluska”. Osobiście pamiętam określenie z końca lat 80. jednego z pedagogów szkoły podstawowej, który przestrzegał, że jak ktoś się nie będzie uczył, to będzie musiał „iść do śluski”.

Po roku 1997 obowiązek finansowania szkoły spadł na nowo utworzony powiat krakowski. Powiat nie miał jednak funduszy na konieczne remonty gmachu szkolnego. Wówczas władze gminy zaproponowały wzięcie na siebie obowiązków utrzymania szkoły. W 1999 roku gmina postanowiła urządzić w zabytkowym gmachu szkoły gimnazjum. Usunięto kutą tablicę z nazwą szkoły i wyrzucono na śmietnik, a w miejsce jej zamocowano tablice gimnazjum. Zburzono zabytkowe warsztaty z XIX-wieczną kuźnią, które przeszkadzały władzom gminy w rozbudowie kompleksu szkolnego. Zabytkowe maszyny gmina sprzedała lokalnym rzemieślnikom – część z nich wróciła do Muzeum Ślusarstwa.

Zespół Szkół im. Biblioteki Polskiej w Paryżu.

Dyrektorzy:

  • Antoni Jędrzej, Jacek Zawada (2001-2003)
  • Barbara Chrobaczyńska (2003-2012)
  • Danuta Staszczak (2012-)

Utworzony zespół szkół składał się z gimnazjum, liceum profilowanego i szkoły zawodowej. Dla szkoły ślusarskiej gwoździem do trumny była likwidacja warsztatów szkolnych. Na terenie ich zaplanowane bowiem zostały dalsze budynki szkolne, w tym sala gimnastyczna. Pozbawienie szkoły warsztatów i kierowanie uczniów do „najbliższych warsztatów w Krakowie” zalatuje komizmem rodem z filmu Barei. Skoro uczeń miał jeździć do Krakowa na warsztaty, to równie dobrze mógł i tam jednocześnie zdobywać wiedzę teoretyczną o potencjalnie wyższym standardzie. W latach 1999-2001 dowożono uczniów na warsztaty do Krakowa na ul. Skrzyneckiego.

Jednocześnie od momentu utworzenia zespołu szkół władze szkolne faktycznie starały się odradzać zapisy do szkoły ślusarskiej chętnej młodzieży. Aby kierunek mógł być reaktywowany, konieczne było 25 osób chętnych. W 2003 roku zakończyły naukę ostatnie klasy i zaprzestano kształcić uczniów w szkole ślusarskiej.

Wiosną 2013 roku władze gminy i szkoły zdecydowały się na ponowne otwarcie rekrutacji do szkoły zawodowej. Pytanie, jakie należy postawić, brzmi czy przywrócenie szkoły ślusarskiej związane będzie z jednoczesnymi planami rozwoju rzemiosła w gminie. Jaki cel będzie miała szkoła? Ludzie tacy jak Weigel czy Bruchnalski mieli w zamierzeniu oddziaływanie na lokalne rzemiosło i w pewnym stopniu ten plan zrealizowali. Do II wojny światowej absolwenci szkoły znajdowali pracę głównie w Świątnikach i okolicach, a emigrowała stosunkowo niewielka liczba osób. Po wojnie do roku 1990 wzrosła liczba emigrantów zarobkowych (Nowa Huta, Śląsk), ale lokalny rynek wciąż potrzebował pewną liczbę pracowników – „Metalozabawka”, Spółdzielnia Pracy „Przyszłość” oraz prywatni rzemieślnicy zrzeszeni w Spółdzielni „Krakus”. W ostatnich latach jednak znacznie spadła liczba indywidualnych rzemieślników, ale funkcjonuje jeszcze kilka większych zakładów produkcyjnych. Jaki zatem charakter ma mieć ta 3-letnia szkoła z praktyką w prywatnych zakładach pracy, odpowiedzi dostarczy czas. Życzyłbym sobie i ewentualnym uczniom jednak tego, żeby pomysł reaktywacji szkoły pomyślany był z troską o nauczenie tych młodych ludzi zawodu zapewniającego prace, a nie był tylko okazją do obchodów 125-lecia szkoły.

Spółka Ślusarska (1888-1939). Aby szkoła zawodowa spełniła postawione przed nią zamierzenia, konieczne było utworzenie lokalnej spółki rzemieślników. Pierwsze plany powstały już w latach 1884-1886, kiedy uznano, że musi powstać szkoła, warsztaty i spółka produkcyjno-magazynowa. Inicjatywę tę podnieśli posłowie dr Weigel i ks. dr Kopyciński16. Powołany na dyrektora szkoły w 1887 roku Bruchnalski otrzymał polecenie zawiązania w Świątnikach spółki.

Ślusarze zrzeszeni w Spółce Ślusarskiej, 1889 rok

Ślusarze zrzeszeni w Spółce Ślusarskiej, 1889 rok

System pracy w Spółce nie różnił się niczym w stosunku do kupieckiego systemu produkcyjnego. Rzemieślnik kupował materiał od Spółki, jedynie część prac wykonywał na maszynach w warsztatach szkolnych, natomiast cała ręczna obróbka nadal wykonywana była w przydomowym warsztacie. To czy rzemieślnik sprzedał swój towar Spółce, kupcowi czy samemu zależało już tylko od niego. Nie było żadnych rygorów i zobowiązań pracy poza wewnętrznymi umowami, które musiały funkcjonować przy wielkich zleceniach. Brak wizji ufabrycznienia Spółki był istotnym hamulcem w rozwoju rzemiosła świątnickiego, które miało szanse jeszcze przed I wojną światową rozpocząć ten nowoczesny typ produkcji. I tak się miało stać, że przełomu produkcyjnego dokonała nie Spółka, a w głównej mierze absolwenci szkoły.

Nie oznacza to jednak, że spółka poza technologią, nie wprowadziła istotnych zmian na świątnicki rynek wytwórczy. Przede wszystkim ustanowiła całoroczną stałość cen, czego większość kupców nie praktykowała. Pojawiła się też możliwość uzyskania premii w postaci rocznej dywidendy o wartościach 30-50 złr, pod warunkiem, że Spółka wypracowała zysk. Kupcy byli zmuszeni zatem do podobnych kroków i zmiany podejścia do rzemieślników, aby ci nadal dla nich pracowali. Jednym z dużych osiągnięć Spółki było opracowanie i opatentowanie specjalnego stopu stali „Delta”. W skład jego wchodziły: miedź, cynk, żelazo i mangan. Cechował się on znaczną odpornością na wilgoć, wodę słoną i kwaśną.

Należy wspomnieć o specyficznych relacjach, jakie łączyły kupców i rzemieślników i wybiegały znacznie ponad sprawy finansowe i materialne. Współpraca rzemieślnika z kupcem łączyła nie tylko tych dwoje, a także całe ich rodziny, często przechodząc na kolejne pokolenie. Tak jak w każdej społeczności, w której funkcjonowały dwie różne pod względem zamożności klasy społeczne, mniej zamożni (rzemieślnicy) szukali oparcia i wstawiennictwa u tych drugich (kupcy). Z tymi relacjami społecznymi Spółka nie mogła konkurować. A wręcz przeciwnie, gdyż wszelkie negatywne relacje między kupcami i rzemieślnikami były niczym w porównaniu z wewnętrznie skłóconym środowiskiem rzemieślników. Zazdrość, zawiść, wieloletnie spory między rodzinami oraz wewnątrzrodzinne uniemożliwiały dalszy rozwój Spółki i niweczyły plany ogólnoświątnickiej współpracy produkcyjnej.

Dyplom wyróżnienia dla Spółki Ślusarskiej w Świątnikach z wystawy we Wiedniu w 1890 r.

Dyplom wyróżnienia dla Spółki Ślusarskiej w Świątnikach z wystawy we Wiedniu w 1890 r.

Początkowy kapitał wynosił 4 złr 21 c. Pierwszym prezesem Spółki został Stanisław Bodzoń (Zuberek), dyrektorem technicznym Kazimierz Bruchnalski, a długoletnim sekretarzem Józef Bujas17. Niewiele zachowało się z personaliów władz spółki. Związek Świątnicki wspomina o Tadeuszu Kotarbie, jako przewodniczącym Rady Nadzorczej Spółki do 1912 roku. W sprawę utworzenia spółki zaangażował się proboszcz ks. Karpiński, będąc jednym z pierwszych ofiarodawców. Z uzbieranych funduszy zakupiono w pierwszej kolejności parterowy murowany dom po matce Stanisława Słomki (Jonoska), w którym mieści się obecnie Urząd Miasta i Gminy (ul. Bruchnalskiego 15). Tam w każdą sobotę rzemieślnicy przynosili wykonane przez siebie produkty i mogli nabywać w znajdującym się w zachodniej części parteru sklepie materiały oraz produkty spożywcze. W niedzielę natomiast do siedziby spółki przychodzili darczyńcy.

Członkowie Spółki Ślusarskiej prezentują maszynę parową. Rok 1894.

Członkowie Spółki Ślusarskiej prezentują maszynę parową. Rok 1894.

Spółka Ślusarska do I wojny światowej była cały czas dotowana przez państwo i miała zagwarantowane otrzymywanie większych zamówień rządowych – koleje, Poczta i Telegrafy, wojsko (artyleria) i więziennictwo. Poza tym Spółka podobnie do rodzin kupieckich miała także ofertę sprzedaży hurtowej kłódek (na tuziny). Zachowało się niewiele cenników w języku niemieckim, co może świadczyć, że nie stanowiło to główny cel Spółki.

Dyplom dla Spółki Ślusarskiej z wystawy we Lwowie, rok 1894.

Dyplom dla Spółki Ślusarskiej z wystawy we Lwowie, rok 1894.

W 1912 roku Spółka zaczęła odczuwać skutki powiązań finansowych z państwem. Problemy militarne w Bośni i Hercegowinie na długi czas zamroziły ulokowane w tym regionie przez Spółkę fundusze, co spowodowało ograniczenie do 50% obrotu pieniędzmi i konieczność nawet 3 krotnego zaniżania wartości produkowanych towarów, co oczywiście wywołało fale niezadowolenia członków Spółki.

Sytuacja Spółki po I wojnie światowej uległa istotnej zmianie. Po pierwsze odradzające się państwo nie kontynuowało finansowego wsparcia Spółki, która mogła liczyć jedynie na prywatnych darczyńców. Powstałe w latach dwudziestych zakłady produkcyjne szybko uzyskały przewagę techniczną i technologiczną. Trapiona problemami finansowymi Spółka była zmuszona zawieszać działalność w latach 1932-1937, a także pozbyć się swoich nieruchomości – zlicytowano budynek siedziby spółki, który zakupił Stanisław Dziewoński w zamierzeniu pod bursę szkolną. Po rozpoczęciu okupacji niemieckiej w 1939 roku Spółka została ostatecznie rozwiązana tak, jak wszystkie polskie stowarzyszenia i organizacje. Po wojnie nie doszło do kolejnego wznowienia działalności.

Liczba członków dość mocno się wahała: 140 (1891 r.), 150 (1893 r.), 92 (1906 r.), 135 (1909 r.).

Najważniejsze daty z działalności Spółki Ślusarskiej:

1890 – dyplom wyróżnienia na wystawie w Wiedniu,

1891 – zamówienie na 500 kłódek wertheimowskich,

1893 – kapitał zakładowy 4,5 tys. złr.

1894 – srebrny medal na Powszechnej Wystawie Krajowej we Lwowie,

1897 – spółka zwolniona z podatków państwowych na kolejne 10 lat,

1898 – Wydział Krajowy udzielił pożyczki oprocentowanej na 3% na sumę 3 tys. złr.

1912 – subwencja na 6 tys. złr na zakup maszyn pomocniczych z Urzędu Popierania Przemysłu we Wiedniu18,

1912 – problemy finansowe – zamrożenie ulokowanego na Bałkanach kapitału spółki,

1914-1918 – zawieszenie działalności,

1932-1937 – zawieszenie działalności,

1939 – rozwiązanie spółki.

O Spółce Ślusarskiej zwykło się pisać w podobnym tonie, co o samej szkole, czyli w samych ogólnikach i superlatywach. Poniżej przedstawiam najczęściej poruszane sprawy:

  1. Pierwsza spółka produkcyjna w Galicji – PRAWDA. Instytucje takie funkcjonowały już w Austrii, w Czechach czy na Węgrzech, ale prawdopodobnie była to pierwsza taka społeczna organizacja19.
  2. Spółka powstała z inicjatywy Bruchnalskiego – FAŁSZ. Inicjatywę utworzenia spółki podniósł dr Weigel i ks. dr Kopyciński już w 1884 roku, kiedy jeszcze faktycznie kwestie istnienia szkoły leżały w dysputach posłów i obietnicach Wiednia. Wraz z materializowaniem się tych zamierzeń sprawa spółki była już nieodłącznie związana ze szkołą. Przed Bruchnalskim postawiono zadanie nie tylko utworzenia szkoły, ale i namówienia lokalnych rzemieślników do przystąpienia do Spółki. Jego zasługi są w wykonaniu, przynajmniej częściowym, tychże zamierzeń. Niestety w historiografii Świątnik zwykło się wszystkie zasługi związane ze szkołą przypisywać Bruchnalskiemu, zapominając całkowicie o innych. O tym, że inaczej niż dziś, patrzono na to wówczas, świadczy ten cytat ze Związku ŚwiątnickiegoZałożona w r. 1888 Spółka ślusarska przez Wydział krajowy i szkołę ślusarską […]20.
  3. Bruchnalski był prezesem Spółki – FAŁSZ. Kazimierz Bruchnalski pełnił funkcję dyrektora technicznego spółki, ale nie był jej prezesem. Prowadził kasę i zajmował się sprawami administracyjnymi. Pierwszym prezesem był Stanisław Bodzoń (Zuberek).
  4. Spółka konkurowała z kupcami – FAŁSZ. Spółka realizowała w dużej mierze wielkie rządowe i krajowe zamówienia, natomiast kupcy mieli „swoje” ściśle określone w cesarstwie regiony, gdzie handlowali i pojawienie się Spółki nie ograniczyło ich terytoriów. Jedynie lokalnie spółka i kupcy konkurowali o rzemieślników, aby pracowali dla nich. Ponieważ jednak liczba członków Spółki była na jednym poziomie przy dość znacznym wzroście liczby ślusarzy, miało to znaczenie głównie w okresie początkowym spółki.
  5. Spółka była monopolistą – FAŁSZ. Liczba członków dochodziła do 150, podczas gdy w samych Świątnikach rzemieślników w latach 80. XIX wieku było ok. 700, a w 1910 roku już 1484 osób21. Rodzin kupieckich było zaledwie kilka, więc jakkolwiek by nie liczyć, nadal więcej rzemieślników pracowało dla kupców czy nawet na pojedynczego kupca niż dla Spółki.
  6. Spółka zapewniała wysokie zyski członkom – FAŁSZ. A właściwie zdanie mocno na wyrost. Z dostępnych badań m.in. Kwaśniewicza wynika, że do 1914 roku Spółka wypłacała nieznacznie większe wynagrodzenie od kupców. Jednak kupcy bojąc się, żeby Spółka nie przejęła pracujących dla nich rzemieślników, również podnieśli dla nich wynagrodzenia i starali się wyrównać do poziomu Spółki. Spółka stanowiła istotne źródło dostaw materiału i również na tym polu kupcy musieli zmienić swoje podejście i inaczej wyceniać surowce. Uzyskanie większych zarobków nie było możliwe wobec panującego kryzysu ekonomicznego w cesarstwie związanego z problemami przemysłu metalowego.
  7. Spółka doskonale prosperowała – FAŁSZ. Najczęściej w publikacjach podawane są tylko zyski Spółki, które owszem nie były małe, ale w ogóle nie wspomina się, że Spółka cały czas była zadłużona na preferencyjnym rządowym kredycie. Zadłużenie w 1909 roku wynosiło już ponad 20 tys. złr, a otrzymała kredyt na kolejne 10 tys. złr. Co prawda sporą sumę stanowił wyprodukowany towar, ale żeby utrzymać płynność przedsiębiorstwa potrzebne były kredyty. Może trochę dziwić, że choć Spółka zwolniona była od podatków i dostawała co chwile duże zastrzyki gotówki w postaci pozyczek, to nie była w stanie wypracować większych zysków.

Tajna Organizacja Młodzieży (1901-1914). Pomimo panujących względnych swobód narodowościowych w Galicji państwowa szkoła ślusarska nie mogła jawnie wspierać ruchy patriotyczne. Młodzież postanowiła sama wziąć sprawy w swoje ręce i zawiązała tajną organizację. Pierwsze zebranie uczniów odbyło się 1 listopada 1901 roku w domu ojca jednego z uczniów, a równocześnie wójta świątnickiego, Wojciecha Kotarby. Ułożono program działalności stowarzyszenia, w którym zobowiązano się do cotygodniowego spotkania, na którym planowano dokształcać się w historii Polski, śledzić bieżące wydarzenia społeczne i polityczne poprzez czytanie prasy polskiej takich jak Polak Wojciecha Korfantego, Tekę, czy Przegląd Wszechpolski Romana Dmowskiego. Dyskutowano także o wybranych zagadnieniach naukowych. Prowadzono kasę na ewentualne potrzeby niesienia pomocy członkom stowarzyszenia. Wybrano na naczelnika Jana Jaworskiego, a tzw. Wydział tworzył naczelnik z trzema innymi uczniami: Janem Stecem, Stanisławem Kozłowskim i Chudibą. Każdy z członków składał przysięgę przed naczelnikiem, a w sumie złożyło ją jeszcze 19 członków. Stowarzyszenie podzieliło się na 3 „kółka”, a na czele każdego stał „starszy kółka”. Założono także własną bibliotekę, której początek dał Stanisław Kotarba pseud. „Osti Eri”

W roku 1902 zmieniono program stowarzyszenia i nazwę na „Koło Samokształcenia im. Tadeusza Kościuszki”. W programie spotkań pojawiły się opowiadania historyczne (głównie z okresu zaborów m.in. powstań narodowych) i referaty z czasopism oraz wspólne ich omawianie. Nawiązano również kontakt z delegatami z Krakowa (byli to uczniowie szkoły realnej lub studenci) W roku szkolnym 1902/03 wybrano naczelnikiem Steca. Usunięto część nieaktywnych członków. Na 3 Maja zamówiono mszę o 6 rano u katechety szkolnego ze składek towarzystwa. W roku 1903/04 naczelnikiem był Władysław Górecki, a liczba członków wynosiła 14. Zaczęto prenumerować wychodzące we Lwowie czasopismo Ojczyzna. Pomimo braku kontaktu z delegatem z Krakowa w roku szkolnym 1904/05 po przewodnictwem Tatara udało się utrzymać organizację liczącą 12 członków. W roku 1905/06 doszło do częściowej dekonspiracji towarzystwa, gdy jeden z uczniów szkoły dowiedział się o tej organizacji i zaczął się tą informacją dzielić z innymi. Udało się na szczęście powstrzymać dalsze rozpowszechnienie tej informacji. Wprowadzono do porządku spotkań czytanie literatury polskiej, jednak 9 członków zaniechała z tego powodu dalszego uczestnictwa w organizacji. Dzięki współpracy z o. Honoratem Jedlińskim OFM, który zastępował chorego proboszcza ks. Karpińskiego, 17 lipca 1906 roku odbyła się śpiewana msza za dusze poległych Polaków wraz z występem chóru.

W roku 1906/07 doszło do reformy „Koła” dzięki współpracy nowego naczelnika Franciszka Rutkowskiego (po I wojnie był nauczycielem zawodu w szkole ślusarskiej) ze słuchaczem prawa na UJ Janem Dębskim (późniejszy doktor prawa, zamordowany w Auschwitz). Dyrektor Bily po raz pierwszy zezwolił na uczczenie święta narodowego 3 Maja z uroczystą mszą odprawioną przez nowego proboszcza ks. Migdałka. Dotychczas bowiem władze szkolne w osobie czeskiego dyrektora nie były przychylne manifestowaniu polskością przez uczniów i przy okazji pamiętnych rocznic z historii Polski zabraniano noszenia biało-czerwonych kokardek, śpiewania patriotycznych pieśni na grobach powstańców czy urządzania wspólnych wieczorków ze świątnickimi gimnazjalistami. W roku 1907/08 naczelnikiem został Marian Juraś.

Nieznane są dalsze losy organizacji, a powyższe informacje pochodzą z zapisków Stanisława Kotarby, który w 1907 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Krakowie. Swoje zapiski sporządził w Krakowie, 20 lipca 1921 roku.

1Sprawozdanie Wydziału krajowego z czynności w zakresie przemysłu krajowego, alegat 52 do IV sesji Sejmu Krajowego V kadencji 1886/1887.

2Centnar, inaczej cetnar polski – jednostka wagi wynosząca wg norm lwowskich 128 funtów = 51,84 kg.

3Odezwa z 8 marca 1887. C. k. Prezydyum Namiestnictwa we Lwowie L. 2.277/pr., Alegat 3 do sprawozdania Komisji przemysłowej z 22 października 1887 roku (LW kr. 57.263/87)

4Tamże

5Sprawozdanie z czynności Komisji krajowej dla spraw przemysłu domowego i rękodzielniczego za czas od Października 1886. do Listopada 1887 r. Alegat 1 do sprawozdania Wydziału Krajowego L. 57.263/1887

6Sprawozdanie z czynności Komisji krajowej dla spraw przemysłowych za czas od początku marca do końca sierpnia 1888.

7Tamże.

8Statut i regulamin oraz instrukcya o używaniu przyrządów warstatowych c. k. Zawodowej Szkoły Ślusarskiej w Świątnikach, Kraków 1894. s.1

9Protokoll über die XXIX Sitzung der Cenetral-Kommission für Angelegenheiten des gewerbl. Unterrichtes vom 10 Dezember 1890. Centralblatt Bd. X s. 57.

9aGazeta lwowska, 20 lipca 1888, Nr 165 Rok 78.

10Sprawozdanie z Komisji Krajowej dla spraw przemysłowych za czas od sierpnia 1888 do sierpnia 1889, Alegata do sprawozdań stenograficznych Sejmu krajowego za rok 1889.

11K. Bruchnalski, Drugie sprawozdanie zawodowej szkoły ślusarskiej w Świątnikach, Kraków 1891, s.10-12.

12F. Batko, Pisma z historii Świątnik Górnych i okolic, UMiG Świątniki Górne 2008, s. 72.

1342. posiedzenie, I. sesyi VIII. peryodu Sejmu galicyjskiego z dnia 26. października 1903.

14Tamże.

15Związek Świątnicki, marzec 1912 roku.

16Sprawozdanie z 25. posiedzenie 2. sesyi V. peryodu Sejmu galicyjskiego z dnia 23. października 1884 oraz 3. posiedzenie 22. posiedzenie 3. sesyi V. peryodu Sejmu galicyjskiego z dnia 15 stycznia 1886

17Marcin Mikuła, Ludzie i wydarzenia

18Związek Świątnicki, nr 3/1912, s.18

19W. Kwaśniewicz, Wiejska społeczność rzemieślnicza, s. 43.

20Związek Świątnicki, nr 2/1911, s.6

21Dane ze spisu ludności wykonanego 31 grudnia 1910 roku, na podstawie „Związek Świątnicki” nr 1/1911

Opracował Jerzy Czerwiński.

Chciałbym tym razem poruszyć temat historii świątnickich szkół od pierwszej szkoły trywialnej przekształconą następnie na powszechną i w końcu podstawową. Największe badania w tej dziedzinie poczynił Franciszek Batko mając możliwość korzystania jako jedyny historyk z Kroniki Szkoły Powszechnej w Świątnikach Górnych 1865-1952. Właściciel kroniki, czyli władze szkolne, nie potrafiły należycie zadbać o tę bezcenną księgę i jedynie można domniemywać, gdzie dziś się ona znajduje. Drugim niezwykle ważnym źródłem w tym zagadnieniu jest Kronika Świątnik Górnych nauczycielki Elżbiety Miziurowej (Muzeum Ślusarstwa w Świątnikach Górnych). W te części wspomnę także o świątnickiej szkole gospodarczej. Skorzystałem tutaj z opracowania Ludzie i wydarzenia w Świątnikach Górnych 1888-1955 Marcina Mikuły oraz artykułom opublikowanym w książeczce jubileuszowej pod tytułem Nasza szkoła.

Oświata w XIX-wiecznej Galicji była na bardzo niskim poziomie. Ta najliczniejsza kraina cesarstwa długi czas zajmowała przedostatnie miejsce w ilości szkół, a te co były nie dostarczały nawet minimum wiedzy. Nauczanie elementarne dzieci odbywało się głównie przy szkółkach parafialnych. Zatwierdzona przez Marię Teresę w 1774 roku reforma oświaty co prawda wprowadzała tzw. szkoły trywialne (szkoły podstawowe wiejskie 3-letnie i miejskie tzw. „normalne” 4-letnie z obowiązkiem nauki w wieku 6-12 lat), ale przepis ten był martwy aż do połowy XIX wieku.

Pierwsza połowa XIX wieku upłynęła pod hasłem germanizacji w państwowych szkołach, a w całej Galicji było w sumie patrząc na szkoły średnie: 9 gimnazjów (z podstawą dydaktyczną opartą na łacinie i grece) i 2 szkoły realne (6-letnie szkoły według pruskiego systemu oświaty, gdzie podstawą dydaktyczną były języki nowożytne oraz przedmioty matematyczno-przyrodnicze). Dla przykładu w roku 1860 w Galicji było już 16 gimnazjów i 5 szkół realnych, a w 1900 roku 30 gimnazjów i 6 szkół realnych.

Pierwsze poważne zmiany w systemie oświaty zaczęły się po Wiośnie Ludów w 1848 roku, gdyż zniesiona została pańszczyzna i pojawił się problem wyciągnięcia chłopów z całkowitego analfabetyzmu. Już podczas rewolucji próbowano przeprowadzić reformę oświaty wprowadzając min. 8-klasowe gimnazja przygotowujące do studiów wyższych, a także język polski jako wykładowy. Jednak po upadku powstania z surowością niszczono wszelkie dokonania rewolucjonistów i na zmiany trzeba było poczekać do 1859 roku, od którego to momentu zaczęła się zmieniać polityka Franciszka Józefa I. Germanizacja Galicji zakończyła się definitywnie po klęsce Austrii z Prusami w 1865 roku.

Dla oświaty galicyjskiej niezwykle ważne było powołanie przez Wydział Krajowy w 1867 roku Rady Szkolnej Krajowej, która nadzorowała i zarządzała szkolnictwem podstawowym i średnim. Z posiadanych przez siebie funduszy zaczęto budować nowe szkoły. Rada przeforsowała w 1867 roku nauczanie w językach lokalnych, tj. w polskim i ukraińskim, wprowadziła obowiązek i bezpłatność nauki.

W 1884 roku Sejm Krajowy utworzył dwa typy szkół ludowych różniące się zakresem programowym: wiejskie i miejskie. Środowiska konserwatywne z jednej strony chciały zlikwidować analfabetyzm, z drugie jednak strony celowo ograniczano poziom wiedzy na wsi.

Fundacja ks. Zakulskiego. Pochodzącemu ze Świątnik ks. Wojciechowi Zakulskiemu Świątniki zawdzięczają nie tylko dzisiejszy kościół parafialny, ale także pierwszą szkołę podstawową, która zresztą według jego zamysłu miała powstać jeszcze przed gmachem kościelnym. W dniu 22 marca 1832 roku ks. Zakulski napisał w swoim testamencie w punktach 5 i 6:

Quinto. Na fundusz stały posesora w górkach-Świątnikach powiedzianych, to jest na jego roczną pensję, sumę, prowizję roczną pięćdziesiąt czerwonych złotych na ciężki kamień ważonych od tysiąca takichże czerwonych złotych przy Krakowie na Kazimierzu u W.J.P. Zakulskich Rydmillerów wymienionych, który to kapitał by wieki bezpieczny i cały zostawał, takowy dobrotliwości prześwietnej Akademii Krakowskiej i Przezacnego Arcybractwa Miłosierdzia, i Banku Pobożnego Krakowskich o to jak najprzyzwoiciej upraszam. A gdyby przez nieprzewidziany jaki przypadek ten kapitał w całości musiał co utracić, na tedy jaki mój mająteczek jeszcze wolnym byłby z tego, a jeżeli już wolnego nie było, z prowizji od tego kapitału dołożyć,a by wiecznie tysiąc czerwonych złotych. Najwięcej sobie życzę, aby tym posesorem był ksiądz szlachetnych katolickich obyczajów, jednak żeby nie był obowiązany trzymać Curam Animarum, aby silnej i pilniej pracował w zastępowaniu dzieci, w niedostatku księdza uzdolniony kleryk, w niedostatku świecki, ale zdatny do uczenia katolik i obyczajów prawdziwie szlachetnych, którego obowiązek będzie dzieci uczyć podług przepisów krajowych św. religii, czytać i pisać po polsku, niemiecku i nieco po łacinie, a przed zaczęciem i po skończeniu szkoły zawsze prosić P. Boga o łaskę i miłosierdzie i o wybawienie dusz z czyśćca, fundatora ks. Wojciecha, rodziców Jakuba i Anny, rodzeństwa jego Józefa i Stanisława, Zofii, Reginy i Agnieszki, jego i ich krewnych i powinowatych według modlitwy osobno ustanowionej.

Seksto. Plac jakiby po najukochańszych moich rodzicach do mnie należał i te, które na fundusz nabyłem pod kościół, mieszkanie księdza, szkołę i na ogród dla księdza i szkoły z prośbą, aby został splantowany i według mojego doświadczenia pod i na tę powymierzany, fundamenta co pilniej wszystkie pomurowane, a szkoła najpierw wystawiona, tem końcem jak najwcześniej dostateczna ilość wapna była na miejscu sfolowana.

Ks. Zakulski był członkiem Arcybractwa Miłosierdzia Najświętszej Marii Panny Bolesnej w Krakowie – najstarszej polskiej organizacji charytatywnej założonej w 1584 roku przez Piotra Skargę. Arcybractwo to prowadziło także wspomniany Bank Pobożny (łac. Montes Pietatis), który udzielał pożyczek biednym wiernym na zasadach lombardu. Ks. Zakulski powierzył swoim krewniakom Zakulskim-Rydmillerom 1000 dukatów (czerwonych złotych), aby zabezpieczyli je w nieruchomościach tak, aby rocznie prowizja z tego majątku w wysokości 50 dukatów1 przeznaczona była na utrzymanie nauczyciela (posesora) w Świątnikach. Ks. Zakulski zażyczył sobie w ostatniej woli, aby tym nauczycielem został duchowny bez curam animarum, czyli taki, który nie ma obowiązku opieki duchowej nad wiernymi. Chodziło o to, aby ksiądz bez takich zobowiązań pilniej przykładał się do swojej roli nauczyciela. W razie braku księdza nauczycielem mógł zostać kleryk, a w ostateczności świecka osoba katolickiego wyznania. Grunt dla szkoły ks. Zakulski zapewnił ze swoich rodzinnych świątnickich gruntów.

Za owe 1000 dukatów zakupiono nieruchomości na Kazimierzu (przy ulicy Ciemnej obok cmentarza Remuh). Realności te następnie wykupili lokali Żydzi: Joachim Wasserberg i Józef Dallet. Gdy Gmina Świątniki postanowiła w końcu sięgnąć po zapisany majątek i wyegzekwować uzbierane odsetki, właściciele odmówili tego zobowiązania i dopiero Prokuratura Krakowska zmusiła ich do zapłaty całości odsetek, co dało w przeliczeniu na walutę austriacką łącznie 9777 guldenów (złotych reńskich) i 28 centów.

Nieruchomości zabezpieczające płace nauczycieli w następnych latach kupiła nowo powstała gazownia należąca do niemieckiej firmy Dessau, którą po 25 latach wykupiło Miasto Kraków. W 1896 roku władze miejskie postanowiły spieniężyć zobowiązanie hipoteczne przeliczając po kursie 1 dukat = 5.63 złr i gotówkę wpłacono na Fundusz Szkolny Krajowy. Oznaczało to realne pomniejszenie wypłaty dla świątnickich nauczycieli. Po upadku monarchii po I wojnie światowej fundusz ks. Zakulskiego przepadł całkowicie wobec niemożliwości egzekwowania waluty austriackiej.

Szkółka parafialna. Pomimo dokonanego zapisu na poczet przyszłej szkoły zarówno władze Gminy, jak i posiadająca dominium biskupińskie rodzina Konopków nie spieszyli się z realizacją tego zamysłu. Rodziny, które było stać na to, zapewniały swoim dzieciom prywatnych nauczycieli. Pierwszą szkołą w Świątnikach była szkółka parafialna powstała po utworzeniu się kapelanii w Świątnikach w 1846 roku. Prowadził ją miejscowy organista, za co pobierał wynagrodzenie 60 złr rocznie, które otrzymywał od barona Antoniego Konopki na mocy deklaracji z 4 września 1820 roku. Konopkom posiadanie dominium biskupińskiego zapewniało także rolę kolatora dającą im przywilej przedstawiania władzom kościelnym kandydatów na lokalne stanowiska proboszczów i zarządców dóbr kościelnych. W 1856 roku Henryk Konopka, syn Antoniego, sprzedał swoje prawa do Świątnik i od tego czasu zobowiązanie wynagradzania dla nauczyciela parafialnego przeszło na Gminę.

Szkoła trywialna, szkoła ludowa. Szkołą trywialną nazywano taką szkołę podstawową działającą dwustopniowo – pierwszy stopień dwuletni i drugi jednoletni. Obowiązkiem nauczania objęto dzieci 6-12 lat. Przedmiotem nauki było pisanie, czytanie i rachowanie oraz religia. Poziom nauki w szkołach wiejskich był zbyt niski, żeby po skończeniu trzeciej klasy można było dostać się do gimnazjum i konieczne było uzupełnić wiedzę przez kolejny rok nauki w szkołach głównych działających w miastach władz obwodowych. Szkoły trywialne dotowała gmina, probostwo i właściciele ziemscy.

Po tym, jak Gmina wyegzekwowała od właścicieli gruntów z fundacji ks. Zakulskiego kwotę 9777 złr i 28 ct przystąpiono do budowy gmachu szkoły. Można w dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że grunt rodowy Zakulskich znajdował się wówczas pod opieką lokalnej kapelanii.2 Prace rozpoczęły się jeszcze w 1864 roku i zakończyły w roku następnym. Wybudowano murowany budynek dwukondygnacyjny i podpiwniczony. Budowa pochłonęła koszt 7889 złr i 3ct, a za pozostała sumę zakupiono obligacje Wysokiego Namiestnictwa, które miały zapewnić pensję dla nauczycielki nauki robót ręcznych dla dziewcząt w wysokości 60 złr rocznie.

Budynek pierwszej szkoły ludowej – ilustracja Kazimierza Cholewy do Kroniki Świątnik Górnych Elżbiety Miziurowej.

Budynek o którym mowa to leżący dziś przy ulicy Królowej Jadwigi 12 budynek komisariatu Policji. Od czasu wybudowania w 1865 roku był na pewno wielokrotnie remontowany i modernizowany, ale służył jako szkoła do II wojny światowej, później jako przedszkole, a obecnie jako komisariat. Jest to dziś jeden z najstarszych budynków w Świątnikach.

Już na początku działalności szkoły powstał spór między Gminą, a władzami kościelnymi o prawa do opieki nad szkołą i decydowaniu o obsadzie nauczycielskiej. Społeczność lokalna nadto domagała się respektowania testamentu ks. Zakulskiego i oczekiwała osoby duchownej na tym stanowisku. Sprawa dotarła do Ministerstwa Wyznań i Oświaty w Wiedniu, gdzie zdecydowano, że o wyborze nauczycieli będą decydowały władze kościelne, a Gmina i lokalny kapelan będą mieli prawo przedstawiać kandydata do akceptacji. Pierwszym kierownikiem szkoły został powołany przez Konsystorz Tarnowski Jan Malicki, który przybył do Świątnik 10 listopada 1865 roku wraz z żoną Sylwerią, która miała prowadzić nauki dla dziewcząt. Budynek poświęcił dziekan wielicki ks. Ludwik Kusionowicz w dniu 20 listopada w asyście starosty wielickiego Tustanowskiego i ks. Scherszenia z Podgórza, a Akt Erekcyjny szkoły wydała Komisja Namiestnictwa we Lwowie 8 marca 1866 roku.

Jan Malicki u schyłku życia (1928 r.)

Jan Malicki u schyłku życia (1928 r.)

Wspomniany spór o patronat nad szkołą spowodował negatywne nastawienie lokalnej społeczności do powstałej szkoły i jej kierownika, która domagała się wypełnienia zapisów testamentu. Skutkiem tego do szkoły zapisało się tylko 62 dzieci w pierwszym roku działalności. W kolejnym roku atmosfera się poprawiła i do szkoły uczęszczało już 184 dzieci. Naukę religii prowadzili administratorzy świątnickiej kapelanii. Od roku szkolnego 1868/69 dodatkowym nauczycielem (suplentem) został organista Leon Kapłański, a od grudnia 1871 Karol Chlebowski.

Gmina wypłacała pensje dla nauczycieli – dla kierownika rocznie 50 dukatów z funduszu ks. Zakulskiego, dla pomocnika (suplenta) 150 złr, dla nauczycielki robót ręcznych 60 złr, dla obsługi szkoły 40 złr i na drobne potrzeby 10 złr. Przyznawana była też nagroda dla najlepszego ucznia w roku szkolnym w wysokości 10 złr. Szkoła otrzymała także drewno opałowe od Gminy.

Od roku 1869 w Rada Szkolna Krajowa zezwoliła na naukę w świątnickiej szkole dzieci z Konar, Ochojna, Olszowic, Rzeszotar i Wrząsowic, w których to miejscowościach nie było jeszcze takiej szkoły. Świątnicka szkoła na początku swej działalności była 2-klasowa, dopiero decyzją Rady Szkolnej Krajowej powiększono szkołę do pełnych 3 klas w roku 1879, jednak wiązało to się z wynajęciem dodatkowego pomieszczenia, gdyż nie było już miejsca dla tak dużej ilości dzieci. W rzeczywistości więc jako 3-klasowa szkoła zaczęła funkcjonować od 1884 roku.

Jan Malicki wpisał się w historię Świątnik nie tylko jako pierwszy i wieloletni nauczyciel i kierownik szkoły ludowej, ale także pomysłodawca utworzenia w 1879 roku Ochotniczego Towarzystwa Straży Ogniowej, którego został pierwszym komendantem i przewodził mu do 1884 roku.

Daniela Nayder, nauczycielka matematyki.

Daniela Nayder (1860-1926), z d. Adamska, nauczycielka matematyki.

Tak jak wspomniałem, zaginiona Kronika Szkoły Powszechnej 1865-1952, mogłaby dostarczyć więcej faktów z życia szkoły, jednak wobec jej, miejmy nadzieje chwilowego braku, trzeba polegać na innych źródłach. Poniższa tabela przedstawia wykaz pracujących nauczycieli według wydawanych we Lwowie po niemiecku szematyzmów Galizisches Provinzial z lat 1866-1869 oraz  Szematyzmów królestwa Galicyi i Lodomeryi z wielkim księstwem krakowskiem z lat 1870-1914.

Rok

Kierownik

Nauczyciele

1866

Malicki Jan

1868

Malicki Jan

Kapłański Leon – nauczyciel pomocniczy

Malicka Sylveria – roboty ręczne

1869

Malicki Jan

Kapłański Leon – nauczyciel pomocniczy

Malicka Sylveria – roboty ręczne

1870

Malicki Jan

Kapłański Leon – nauczyciel pomocniczy

1871

Malicki Jan

1872

Malicki Jan

1873

Malicki Jan

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1874

Malicki Jan

Chlebowski Karol – nauczyciel pomocniczy

1875

Malicki Jan

Chlebowski Karol – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

katecheza – duchowieństwo miejscowe

1876

Malicki Jan

Nodzeński Józef – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

katecheza – duchowieństwo miejscowe

1877

Malicki Jan

Nodzeński Józef – nauczyciel młod.

Malicka Sylweria – roboty ręczne

katecheza – duchowieństwo miejscowe

1878

Malicki Jan

Nodzeński Józef – nauczyciel młod.

Malicka Sylweria – roboty ręczne

katecheza – ks. Krzyściak Sebastian

1879

Malicki Jan

Malicka Sylweria – roboty ręczne

2 posady puste

1880

Malicki Jan

Malicka Sylwera – roboty ręczne

Gargul Emil – nauczyciel

Nodzeński Józef – nauczyciel

1881

Malicki Jan

Malicka Sylwera – roboty ręczne

Pietrzak Jan – nauczyciel

Kluziewicz Andrzej – nauczyciel

1882

Malicki Jan

Terlikiewicz Teofil – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1883

Malicki Jan

Terlikiewicz Teofil – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1884

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1885

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1886

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1887

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwerya – roboty ręczne

1888

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel star.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwerya – roboty ręczne

1889

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Kłak Jan – nauczyciel

Malicka Sylwerya – roboty ręczne

1890

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Adamska Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwerya – roboty ręczne

1891

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Nayder Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1892

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Nayder Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1893

Malicki Jan

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Nayder Daniela – nauczyciel młod.

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1894

Nayder Józef (tymcz.)

Nayder Daniela – nauczyciel młod.

Domańska Aniela – nauczyciel

Malicka Sylwera – roboty ręczne

1895

Chlebowski Karol

Nayder Daniela – nauczyciel star.

Domańska Aniela – nauczyciel

1896

Chlebowski Karol

Nayder Daniela – nauczyciel star.

Rączka Michał – nauczyciel młod.

Nogówna Władysława – nauczyciel

1897

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayder Józef – nauczyciel rzecz.

Studnicka Anna – nauczyciel młod.

Słowińska Józefa – nauczyciel

1898

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayder Daniela – nauczyciel rzecz.

1899

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayder Daniela – nauczyciel rzecz.

Rachel Antoni – nauczyciel młod.

1900

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayder Daniela – nauczyciel rzecz.

Oleśnicka Teresa – nauczyciel młod.

Kaczor Jan – nauczyciel

1901

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayder Daniela – nauczyciel rzecz.

Oleśnicka Teresa – nauczyciel młod.

Ackerman Stanisław – nauczyciel

1902

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayderowa Daniela – nauczyciel rzecz.

Oleśnicka Teresa – nauczyciel młod.

1903

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayderowa Daniela – nauczyciel rzecz.

Oleśnicka Teresa – nauczyciel młod.

Kuligówna Marya – nauczyciel

1904

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayderowa Daniela

Radlmesserówna Marya

Oleśnicka Teresa

Kuligówna Marya

1905

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayderowa Daniela

Cieszanowski Józef

Radlmesserówna Marya

Cieszanowska Marya

1906

Chlebowski Karol

ks. Twardowski Ignacy – katecheza

Nayderowa Daniela

Cieszanowski Józef

Nowińska Zofia

Beresówna Stanisława

1907

Chlebowski Karol

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Cieszanowski Józef

Czerkiewicz Józef

Naydrowa Daniela

Beresówna Stanisława

1908

Chlebowski Karol

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Świder Józef

Naydrowa Daniela

Wąs Karol

Cieszanowska Ludwika

Reimanówna Klementyna

1909

Ćwikowski Jan (tymcz.)

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Świder Józef

Naydrowa Daniela

Wąs Karol

Jędryjasówna Stefania

Reimanówna Klementyna

1910

brak

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Świder Józef

Naydrowa Daniela

Garanówna Teresa

Wąs Karol

Małysik Jan

Jędryjasówna Stefania

1911

Blarowski Stanisław

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Naydrowa Daniela

Garanówna Teresa

Wąs Karol

Małysik Jan

1912

Blarowski Stanisław

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Naydrowa Daniela

Garanówna Teresa

Stasieniewiczówna Marya

Naydrówna Zofia

Domiczek Karol

1913

Blarowski Stanisław

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Naydrowa Daniela

Garanówna Teresa

Stasieniewiczówna Marya

Naydrówna Zofia

Śnieżek Karol

1914

Blarowski Stanisław

duchowieństwo miejscowe – katecheza

Naydrowa Daniela

Garanówna Teresa

Machniewicz Irena

Naydrówna Zofia

Śnieżek Karol

Jan Malicki pracował jako nauczyciel i kierownik szkoły do 1893 roku (przez 28 lat). Przez kolejny rok fukcję dyrektora pełnił długoletni nauczyciel w Świątnikach Józef Nayder, a od 1895 roku Karol Chlebowski.  Nauczyciele najczęściej przychodzili do Świątnik uczyć przez okresu roku lub dwóch, z nielicznymi wyjątakami jak wspomniany Józef Nayder i Daniela Nayder (z domu Adamska, pracowała od 1882 do 1915).

 W 1902 roku szkoła przekształciła się w mieszaną szkołę 4-klasową. Kolejnym kierownikiem szkoły ludowej, który wpisał się w historię Świątnik, był Stanisław Blarowski i pełnił tą funkcję od 1911 roku do I wojny światowej. Blarowski, jak również pozostałe grono nauczycielskie bardzo mocno związali się z powstałym w 1907 roku Towarzystwem Czytelni Ludowej. Od 1912 roku pełnił tam funkcję wiceprezesa i wygłaszał patriotyczne mowy podczas uroczyście obchodzonych polskich świąt narodowych, tak jak w dniu 3 maja 1912 roku, kiedy wypowiedział cytując Staszica: Upaść może naród wielki – zginąć tylko nikczemny.

Budynek szkoły ludowej dobrze spełniał swoją role do końca XIX wieku. Ciągle rosnąca liczba uczniów sprawiła, że niegdyś przestronny budynek stał się niewystarczający i Gmina musiała wynajmować niemałym kosztem dodatkowe pomieszczenia. Już wtedy pojawiły się głosy o konieczności budowy nowego budynku, jednak Gmina Świątniki, która poza nierentowną i źle zarządzaną rzeźnią nie posiadała żadnych własnych dochodów, była zbyt biedna na taką samodzielną inwestycję.

Sprawa ta była wciąż aktualna 10 lat później, kiedy głos krytyczny w tej sprawie zabrała emigracja świątnicka redagująca Związek Świątnicki:

Budynek szkoły ludowej wystawiony przez proboszcza Świątn. ś. p. ks. Zakulskiego był niewątpliwie pałacem wobec boiska stodoły, w której „kulawy krawiec” uczył naszych ojców abecadła. Duże naówczas sale szkoły zbiegiem lat wskutek mnożenia się ludności i otwierania nowych klas stawały się za ciasne i było ich za mało na pomieszczenie wszystkich dzieci szkolnych tak, że już od kilkunastu lat okazała się potrzeba odnajmowania sal w domach prywatnych. Skutkiem braku miejsca uwalniano chętnie wiele dzieci od obowiązku chodzenia do szkoły, mimo to jednak nie zdołano przeszkodzić przepełnieniu. I dziś tak się sprawa ma, że na 420 zapisanych do szkoły dzieci jest 5 klas, to znaczy w jednej klasie, a jest 6 oddziałów – siedzi przeciętnie 70 dzieci przez 4 do 5 godzin. Jeżeli się przy tem uwzględni, że z tych 5 klas jest zaledwie jedna możliwa do użycia, reszta zaś, zwłaszcza 2 umieszczone w budynku gmin. Mają zaledwie po kilkanaście kroków wzdłuż i wszerz i są prawie bez okien, dopiero się pojmie, w jakich warunkach są zmuszone uczyć się nasze dzieci i jak się to na ich zdrowiu odbija.

Ten wzgląd jak i druga równie ważna okoliczność mianowicie, że klasy poza właściwym budynkiem szkolnym musi wynajmować i utrzymywać opał i obsługa gmina obciąża jej budżet o blisko R1000 rocznie, sprawiły, że rada gmin. zeszłego roku zdecydowała się nareszcie skorzystać z funduszu krajowego przeznaczonego na budowę nowych szkół.3

Pojawiła się możliwość otrzymania ze Lwowa subwencji na budowę szkoły. Aby otrzymać taką dotację z Wydziału Krajowego Gmina musiała przedstawić, że posiada plac o powierzchni co najmniej 1 morgi (0.5755 ha) zaakceptowany przez fizyka powiatowego jako odpowiedni pod przyszły budynek szkolny. Dyrektor Szkoły Ludowej Stanisław Blarowski stanął na czele komitetu rady gminnej, który wytypował dwa place – jeden położony na Dziale poza obszarem zabudowań i drugi na pagórku nad cmentarzem. Fizyk zaopiniował pozytywnie ten drugi wariant z racji lepszej dostępności i bliskości do studni, natomiast rada optowała ze wariantem pierwszym i powstały impas sparaliżował dalsze prace. Gmina stwierdziła, że nie stać ją na zakup parceli, a liczący każdy grosz radni woleli przeciągać sprawę, żeby wybadać, czy Świątniki w ogóle mają szansę na tą subwencję. Niezbyt poprawnie zachowali się właściciele typowanych ziem, którzy węsząc zarobek od razu wywindowali ceny gruntów. Nie znalazł się też nikt, kto by własnym majątkiem wspomógł ten cel.

Istniała jeszcze jedna konieczność pilnego wybudowania nowego gmachu szkoły. W roku 1911 wciąż trwały walki o utrzymanie szkoły ślusarskiej w Świątnikach. Ostatecznie Wydział Krajowy postanowił pozostawić szkołę ślusarską w Świątnikach i nawet obiecał rozbudowę szkoły, jednak warunkiem na to było udostępnienie obecnego gmachu szkoły ludowej jako bursę (internat) szkoły ślusarskiej. Gmina przystała na ten warunek, więc zaakceptowała konieczność budowy nowej szkoły. W roku 1912 zakupiona została parcela na Dziale.

Jeśli chodzi o poziom nauki starszych dzieci poza granicami Świątnik, to w roku szkolnym 1912/13 uczyło się: 13 osób w gimnazjach, 3 na uniwersytetach, 2 w seminariach nauczycielskich, 10 w szkołach wydziałowych. Nauki odbywali głównie w Krakowie, Białej i Drohobyczu.

Szkoła wstrzymała naukę w czasie I wojny światowej i wznowiła działalność dopiero w roku 1921 już jako szkoła powszechna II Rzeczypospolitej.

Szkoła powszechna. Po odzyskaniu niepodległości w państwie polskim przyjęto system szkół powszechnych. Docelowo były to szkoły 7-klasowe – obowiązkowe 6 klas i ostatnia dla tych, którzy nie planowali dalej kontynuować nauki. Organizacja tych szkół jednak różnie wyglądała ze względu na warunki materialne, tak że zdarzały się sytuację, że wszystkie klasy miały zajęcia w jednej sali zbiorowej. W Świątnikach szkoła była urządzona następująco: w budynku dawnej szkoły ludowej na parterze w małej sali uczyła się klasa IV, klasa V na piętrze w sali po stronie wschodniej, a w dużej sali na parterze klasy VI i VII. Na parterze znajdowała się też mała kancelaria i na piętrze mieszkanie kierownika Romana Morawieckiego. Klasy I-III uczyły się w budynku koło ówczesnej poczty, na miejscu dzisiejszej remizy i Strażnicy Kultury. Do szkoły w Świątnikach uczęszczało duża ilość dzieci z okolicznych miejscowości, gdyż tam najczęściej znajdowały się tylko szkoły 4-klasowe.

Procesja Bożego Ciała ok. 1937 roku. W tle budynek w którym znajdowała się placówka poczty i sala lekcyjna szkoły powszechnej.

Roman Morawiecki, tak jak jego poprzednik bardzo mocno związał się z Czytelnia Ludową i brał aktywny udział w pracach tego towarzystwa jako wieloletni członek Zarządu. Problem budowy nowego gachu szkoły przez kolejne lata nie był poruszany. Życiem tętnił natomiast plac zakupiony przed wojną na ten cel. W 1921 na jego skraju zasadzono Drzewko Wolności i miejsce to stało się docelowym punktem wszystkich patriotycznych obchodów. Od 1926 roku z terenu tego korzystali świątniccy piłkarze grający pod szyldem Czytelni Ludowej – teren został zniwelowany i ogrodzony.

W roku 1923 przeprowadzono w okresie letnim remont szkoły, o czym świadczą protokoły Czytelni Ludowej, która korzystała z sali szkolnej organizując tam amatorskie przedstawienia. Sprawy budowy zaczęły nabierać obrotu dopiero w połowie lat 30. Oddajmy głos nauczycielce Elżbiecie Miziurowej:

W istniejącej trudnej sytuacji najważniejszym problemem stała się konieczność budowy nowej szkoły powszechnej, ponieważ rozrzucone, wynajęte lokale, a także budynek szkolny, były nieodpowiednie pod wielu względami. Ponieważ gmina posiadała już parcelę budowlaną pod budynek szkolny nabytą jeszcze w roku 1912, zawiązał się 1 kwietnia 1935 roku Komitet Budowy Szkoły, który zbierał fundusze w drodze dobrowolnego opodatkowania się mieszkańców. Za uzyskane kwoty wypalano we własnym zakresie 192 tysiące cegieł, sporządzono plany i przystąpiono do budowy pierwszego skrzydła nowej szkoły. W sierpniu 1939 roku osiągnięto wykończenie piwnic pod zachodnim i środkowym skrzydłem, płyty nad piwnicami i parter, oraz trochę murów I piętra. 20 sierpnia 1939 roku wmurowano płytę pamiątkową. Rozpoczęcie budowy szkoły było dużą zasługą kierownika szkoły Romana Morawieckiego.4

Wojna przerwała budowę szkoły. Na krótki okres czasu Niemcy przejęli budynek starej szkoły i przeprowadzili akcję odwszawiania dzieci – szkoła przez ten czas przeniosła się do sal w domu Marii Słomki „Maniusi” przy Rynku. Nauka w szkole odbywała się w wyjątkiem języka polskiego, historii i geografii.

Nauczyciele z czasów wojny: Roman Morawiecki z żoną Marianną, pani Karnasiewicz, Elżbieta Neydrówna (później Miziurowa)5, Wanda Dziewońska.

Budynek pierwszej szkoły ludowej, powszechnej i przedszkola – Komisariat Policji w Świątnikach Górnych, sierpień 2012 r.

Szkoła podstawowa. W dniu 8 maja 1950 zakończono rozpoczętą przed wojną budowę i oddano do użytku zachodnie skrzydło szkoły podstawowej. Nadano jej także patrona w osobie Adama Mickiewicza. Szkoła nosiła wtedy oficjalna nazwę: Szkoła Średnia Ogólnokształcąca Stopnia Podstawowego. Kronika Miziurowej podaje następnie:

W roku 1957 dzięki zabiegom kierownika szkoły Ignacego Hyżego zaczęto budowę drugiego skrzydła Szkoły Podstawowej. Prace wykończeniowe przy szkole, urządzenia wewnętrzne, wraz z ewentualnym ogrzewaniem i urządzeniem wodno – kanalizacyjnym prowadziła Gromadzka Rada Narodowa, która otrzymała na ten cel z funduszów państwowych 550 000 złotych. Koszt wybudowania drugiego skrzydła wyniósł 1 120 000 złotych. W tym miejscowe społeczeństwo partycypowało kwotą 213 334 złote i pracami pomocniczymi w naturze, a resztująca kwota 906 666 złotych została pokryta z funduszów państwowych. Drugie skrzydło Szkoły Podstawowej oddano uroczyście 1 września 1960 roku.6

Szkoła podstawowa i skrzydło wschodnie z przedszkolem – sierpień 2012 r.

Od roku 1960 w ramach reformy szkolnictwa w miejsce szkół powszechnych wprowadzono szkoły podstawowe początkowo 7-klasowe, a w latach 1967-1999 8-klasowe. Od 1 września 1999 roku reforma oświaty przywróciła gimnazja i szkoły podstawowe ograniczono do 6. klas. W latach 90. wybudowano w Świątnikach wschodnie skrzydło z mała salą gimnastyczną. Skrzydło to następnie zaadoptowano na potrzeby przedszkola, które dotychczas zajmowało budynek dawnej szkoły ludowej. W latach 2008-2010 Gmina z dotacjami z Unii Europejskiej wybudowała na miejscu dawnego boiska sportowego nową sale gimnastyczną

Sala gimnastyczna Szkoły Podstawowej – sierpień 2012 rok.

Państwowa Szkoła Przysposobienia w Gospodarstwie Rodzinnym I. Stopnia. Wspomniana wcześniej Maria Słomka (Swajsier) (1903-1995) zwana powszechnie „Maniusią” ukończyła kursy nauczycielskie w kraju, w Wiedniu i Szwajcarii. W 1929 roku współorganizowała Szkołę Hotelarstwa w Zakopanym, gdzie pracowała do wybuchu wojny. Wróciła do Świątnik i zorganizowała w rodzinnym budynku przy Rynku szkołę gospodarczą.

Budynek szkoły gospodarczej w Świątnikach – rok 1945.

Pomysł na organizowane nauki dla dziewcząt nie był nowatorski. Już od 1926 roku w Świątnikach Koło Polek organizowało liczne kursy wędrowne z dziedziny szycia, kroju, koronkarstwa, gotowania czy trykotarskie, które nota bene odbywały się w tym samym budynku, co późniejsza szkoła. Noszono się nawet z zamysłem utrzymania takich kursów na stałe. Szkoła została otwarta 15 września 1940 roku nabożeństwem. W pierwszym roku pobierało nauki 40 uczennic, z czego 31 otrzymało promocję. Na zakończeniu roku szkolnego odbyła się uroczysta wystawa prac uczennic. W drugim roku dzięki dotacjom z kuratorium i z organizowanych popołudniowych kursów szkoła zakupiła odpowiedni sprzęt dydaktyczny. Przez 3 lata prowadzono przy szkole dożywialnię dla ubogich jako przedmiot szkolny (gotowanie zbiorowe) z ramienia Polskiego Komitetu Opieki – korzystało 120 najbiedniejszych starców i dzieci z Ochronki i szkoły powszechnej.

W drugim roku uruchomiono popołudniowy kurs trykotarski oraz jednoroczny kurs krawiecki dla absolwentek szkoły. Prowadzono także tajne kursy z języka polskiego i rachunkowości.

Władze niemieckie zlecały szkole wykonywanie prac dla wojska. Aby uchronić dziewczyny przed wyjazdem na przymusowe prace w Niemczech szkoła zawiadomiła pobliskich wójtów i sołtysów z sąsiednich miejscowości i w rezultacie zapisało się sto uczennic. Wobec zbliżającej się Armii Radzieckiej rok szkolny 1944/45 został otwarty dopiero w październiku. Przybyli wtedy też do Świątnik i zajęli parter szkolny internowani warszawiacy. Początkowo mieli zostać rozdzieleni po prywatnych domach, ale ostatecznie pozostali w budynku szkoły i szkoła z przerwami dalej działała aż do stycznia 1945 roku. Po „wyzwoleniu” Świątnik szkoła wznowiła dalszą naukę 15 lutego po uroczystym odśpiewaniu „Boże coś Polskę” i mogła już jawnie uczyć języka polskiego i historii. W jednym z lokali budynku znajdował się w marcu 1945 szpitalik dla warszawian. Kiedy szpitalik został przeniesiony lokal bez pytania zajęła milicja. Utworzono także mały internat dla zamiejscowych dziewcząt. Od 1946 roku szkoła uruchomiła dział hotelarsko – gastronomiczny.

W szkole uczono tego, co uważano że każda przyszła gospodyni oraz matka-obywatelka wiedzieć powinna: prowadzenie gospodarstwa, gotowanie, urządzanie ogródka warzywnego i owocowego, towaroznawstwo, higieny, hodowli drobiu, podstawy kroju i szycia, religii i wychowawstwa. Dodatkowo w ramach kursu hotelarskiego nauczano: organizacji i urządzania przedsiębiorstw przemysłowych, rachunkowości, księgowości, zasad żywienia, materiałoznawstwa, geografii gospodarczej i turystycznej, języka polskiego, języka angielskiego, ćwiczeń i śpiewu.

Dyrektorka Maria Słomka miała już podczas wojny problemy, gdyż lokalna komórka Armii Krajowej uznała ją za winną współpracowania z okupantem za prace dla wojska, które wykonywała jej szkoła. Została naznaczona przez ogolenie głowy. Również po wojnie doniesiono władzom o tym i musiała tłumaczyć się przed sądami – ostatecznie została rehabilitowana.

Trudno obecnie doszukać się daty zaprzestania działalności tej placówki. Trudność polega min. w tym, że szkoła ta zmieniała wraz z pierwszymi latami PRL swoją nazwę i profil, a jak podaje Mikuła, Maria Słomka nawet już jako emerytka angażowała się w prowadzenie rozmaitych kursów dla dziewcząt. Kwaśniewicz podaje lata funkcjonowania szkoły gospodarczej na 1946-1951.

Budynek dawnej szkoły gospodarcza – sierpień 2012 rok.

Grono nauczycielskie w latach wojny:7

Dyr. Maria Słomka, ks. Edmund Brzostek, Maria Strzelecka, Wanda Drezińska, Jadwiga Rzepka, Maria Zając, dr Franciszek Bielowicz, Franciszek Batko, mgr. Jan Marchlewski, inż. Stanisława Podoba, Waleria Ansion, Otylia Pytasz, Krystyna Grinn, Maria Słomka, Wanda Lowenhoff, Maria Królikowska, Helena Stadniczenko, Maria Brzostek, Antonina Duszanka.

Szkoła Rolnicza w Świątnikach – istniała w Świątnikach także kolejna szkoła zawodowa prowadzona przez Zygmunta Miziurę. Szkoła ta funkcjonowała do roku 1971.

1 Zarówno Franciszek Batko jak i Elżbieta Miziurowa w swojej Kronice wspominają o dukatach holenderskich, pomimo tego, że w testamencie wyraźnie jest mowa o dukacie polskim (czerwonym złotym). Korzystanie jednak z waluty holenderskiej jest zasadne, gdyż wobec handlowej dominacji Niderlandów dukaty te wykonane z czystego złota (próba 986) i ważące 3.5 grama stały się uniwersalną walutą handlową całej Europy.

2 Na danych mapach katastralnych znajdowała się tam jedna duża parcela, podzielona dopiero w późniejszych czasach, a jeszcze do niedawana znajdowała się tam drewniana stodoła „plebańska”.

3 Związek Świątnicki, nr 3/1911

4 Elżbieta Miziurowa, Kronika Świątnik Górnych, Świątniki Górne 1967 r.

5 Elżbiera Miziurowa (1898-1968) z d. Neyder, nauczycielka matematyki – za wieloletnią prace nauczycielki otrzymała Order Polonia Restituta, na rok przed śmiercią ukończyła Kronikę Świątnik Górnych

6 Elżbieta Miziurowa, Kronika Świątnik Górnych, Świątniki Górne 1967 r.

7 Nasza szkoła, Świątniki Górne, lipiec 1945 r.

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić zbiór map dotyczących Świątnikach Górnych i okolic od czasów XVIII wieku do czasów obecnych. Przy okazji ilustracje posłużą mi do opisania zmian zagospodarowania przestrzennego –sieci dróg, charakterystycznych miejsc oraz nazewnictwa terytorialnego.

XVI w (druga połowa). Corona Regni Poloniae

Corona Regni Poloniae - rekonstrukcja mapy woj. krakowskiego z 2. poł. XVI w.

Corona Regni Poloniae – rekonstrukcja mapy woj. krakowskiego z 2. poł. XVI w.

Projekt Atlasu Historycznego Polski PAN. jako pierwszy tom ukazał się w 2008 r. tom pierwszy: Województwo krakowskie w drugiej połowie XVI wieku, pod red. H. Rutkowskiego, K. Chłapowski, J. Duma, K. Follprecht, J. Laberscheck, E. Rutkowska, H. Rutkowski, R. Skowron, J. Suproniuk, M. Wilska, M. Zbieranowski. Mapa w skali 1:250000 i baza danych powstała na podstawie licznych materiałów źródłowych zarówno tekstowych (m.in. spisy podatkowe, lustracje majątków itp.) jak i kartograficznych.

Na mapie widać strukturę administracyjną: województwo krakowskie, powiat szczyrzycki, dekanat skawiński, parafia Mogilany. Kolorem fioletowym oznaczono Świątniki Górne [Świątniki] jako własność duchowną. W dołączonym do mapy indeksie dodatkowo umieszczono alternatywną nazwę: Górka.

1772. Karta granic Polski, Węgier y Niemiec, zawieraiąca Woiewodztwo Krakowskie, Starostwo Spizkie, Hrabstwo (Warmegye) Pozońskie, Nitry, Trenszczynu, Thuróczy, Arwy, Liptowa, Barszi Zolyoma, Neogradu, Hontu, Gömöry y Aba-UJ-Wàru. Szląsko-Austryackie.

Carte de la Pologne - autor Rizzi Zannoni (1772 r.)

Carte de la Pologne – autor Rizzi Zannoni (1772 r.)

Atlas map Polski w skali 1:690000 wykonany przez włoskiego astronoma, matematyka i mierniczego Rizzi Zannoni’ego, składający się z 24 kart, wydany w Paryżu w 1772 r. Głównymi wykonawcami byli kapitan Franciszek Czaki oraz Jan Fryderyk Endersch, matematyk króla Stanisława Augusta. Atlas wydano na koszt Józefa Aleksandra Jabłonowskiego. Na tym pięknie wykonanym atlasie przedstawiającym stan przez dokonaniem zaborów, pierwszy raz na mapach pojawiają się Świątniki [Swiętniki]. Warto zwrócić uwagę także na dwa szczegóły: po pierwsze odnotowano istnienie kaplicy świątnickiej, po drugie Świątniki leżą na głównym szlaku drogowym łączącym Kraków z węgierską Orawą. Co ciekawe, mapy tej nie wykorzystano przy tworzeniu Atlasu Historycznego Polski, choć moim zdaniem jest technicznie lepeij wykonana od mapy Partheesa (1787).

1779-1783. Die Landesaufnahme von Galizien. Pierwszy pomiar wojskowy.

Die Landesaufnahmen von Galizien - oryginał

Die Landesaufnahmen von Galizien – oryginał

Die Landesaufnahmen von Galizien - czystorys

Die Landesaufnahmen von Galizien – czystorys

Najstarsza wojskowa mapa topograficzna austriackiego Kwatermistrzostwa Sztabu Generalnego obejmująca Świątniki Górne, tzw. mapa Miega, została wykonana podczas tzw. zdjęcia józefińskiego i wprowadzanego pierwszego katastru. Szczegółowe mapy w skali 1:28800 zostały sporządzone dla całego imperium od Niderlandów po Sycylię i Wołoszczyznę. Tak dokładne mapy nie były dotychczas sporządzane na terenach polskich. Co ciekawe, opisy map był utajnione do 1864 roku, a oficjalnie mapy zaprezentowano dopiero na wystawie światowej w Wiedniu w 1873 r. Galicja została podzielona na 413 arkuszy. Świątniki i okolica znalazły się na arkuszu nr 24 (kolumna V). Mapa została sporządzona bez dokładnego pomiaru geodezyjnego, przez co nie jest w pełni kartometryczna i przedstawione kształty (np. dróg czy rzek) mają mocno ogólny charakter. Zachowane są odległości, które były najistotniejszym parametrem map wojskowych. Mapa jest również lekko skręcona w lewo, gdyż mapy austriackie nie były orientowane na kierunek północy. Po lewej widoczny jest oryginał mapy (sporządzony w terenie), po prawej kopia oryginału (tzw. czystorys) sporządzona w szkole grawerskiej Akademii Sztabu Generalnego. Można dostrzec niewielkie różnice w wersjach mapy.

Mapa przedstawia bardzo wyraźnie przebieg szlaków drogowych i rzeźby terenu, jednak pierwszą ważną informacją, która rzuca się w oczy jest nazwa SZWĄTNIKI, jako że Austriacy odeszli od staropolskiej nazwy Górki dla tej osady. Nazwy miejscowości zapisane są po niemiecku w sposób fonetyczny. W części zachodniej wsi widać karczmę Buk, natomiast droga z Mogilan biegnie dawną trasą (ul. Różana). W połowie ul. Rózanej znajdowała się nieistniejąca już przydrożna kapliczka i rozstaje, gdzie droga odchodziła na Wrząsowice łącząc się z istniejącą dziś drogą na zakręcie pod firmą „Kowal”. Droga do centrum wsi biegła dalej po drodze mijając 2 kapliczki w miejscu, gdzie dziś są figury św, Piotra i Pawła oraz Matki Boskiej. W centrum skrzyżowanie dróg obok zaznaczonego świątnickiego kościółka. Przebieg dalszej drogi (ul. Bielowicza) bez większych zmian. Drogę krajową stanowił trakt z Węgier do Krakowa. Idąc od południa biegł on ul. Św. Stanisława, przy czym na Leńcach odchodziła droga leśna przez Dziadowiec i wychodząca na ul. Ekologiczną. Droga na Kraków biegła ul. Podgórską, a potem Królowej Jadwigi i pod Zaglonkami prosto na Wrząsowice. Istniała również droga z rynku przez Braci Leńczowskich do Sportowej, potem Karpacką i znów Sportową pod Jamę i tam na Olszowice i Siepraw przecinając ulicą Graniczną. Ścieżki piesze oznaczono na mapie jako czarne kropki na żółtym tle.

Poza mapą znajduje się opis w języku niemieckim podający istotne parametry dla wojska. Całość przetłumaczoną cytuje poniżej:

SWIĄTNIKI

Odległości [w godzinach marszu]: od Rzeszotar [Rzeszsutary] 1, od Łycznaki [Licąka] 3/4, od Sieprawia 3/4, od Olszowic 1, od Mogilan [Mogielany] 1 1/2, od Wrząsowic [Rzossowice] 1, od Konar 3/4.

Wody: Wieś ta leży na wzgórzu, a schodzące dolinami strumienie mają niewiele wody i przeważnie głęboko wcięte koryta.

Lasy: Las w kierunku Wrząsowic, przez który przebiega droga krajowa, ma wysokopienne drzewa iglaste i jest rzadki.

Łąki i bagna: jak wyżej.

Drogi: Przechodząca tędy droga krajowa z Krakowa do Myślenic i dalej na Węgry ma we wsi i w kierunku Wrząsowic, szczególnie jednak w kierunku Sieprawia, głębokie głębocznice i wyrwy od wody, gliniaste podłoże i przy mokrej pogodzie bardzo złe właściwości. Droga na grzbiecie, zarówno w kierunku karczmy Buk, jak i w kierunku Byszyc, jest dobra; pozostałe należy traktować jako złe drogi polne.

Góry: góra, na której leży wieś, dominuje okolice na obie strony.

1787. Mappa szczegulna Woiewodztwa Krakowskiego i Xięstwa Siewierskiego zrządzona z innych wielu mapp mieyscowych tak dawniey iak i swiezo odrysowanych tudziez goscincowych i niewątpliwych wiadomosci wszystko według reguł geograficznych i obserwacyi astronomicznych przez Karola de Parthees, Pułkownika Woysk Koronnych i JK Mci Geografa 1787.

Mappa szczegulna Woiewodztwa Krakowskiego i Xięstwa Siewierskiego, 1787.

Mapa ta została wykona przez nadwornego geografa (kartografa) króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i jemu dedykowana. Przedstawia stan administracyjny po pierwszym rozbiorze dokonanym w 1772 roku. Ilość treści mapy dotyczących terenów zabranych przez Austrię może świadczyć o tym, że prace nad tą mapą zaczęto jeszcze przed 1772 rokiem.  Tereny Galicji zostały opatrzone nazwą: CZĘŚĆ ZAKORDOWANEGO KRAIU TERAZ GALICIĄ NAZWANEGO. W kwestii dokładności mapy zaliczyłbym ją do map średnioskalowych (choć wiele elementów przedstawiono pobieżnie i orientacyjnie).

Świątniki Górne (opisane „Świętniki”) zostały przedstawione na skrzyżowaniu dwóch traktów. Z północy na południe (południkowo) biegnie trakt od Krakowa (dokładnie to odchodzi od głównego traktu Kraków-Skawina), przez Łagiewniki, Wróblowice, Świątniki i Siepraw do Myślenic. Drugi trakt biegnie od Wieliczki, przez Sierczę, Zawildzie, Janowice, Świątniki, Włosań, Głogoczów, Krzywaczka i Izdebnik (trakt równoleżnikowy). Widać orientacyjne położenie wielu miejscowości: Ochojno i Rzeszotary położone są za bardzo na zachód, Gorzków jest kilka kilometrów na południe. Ciekawym elementem jest przedstawienie dużego kompleksu leśnego na północy i zachodzie od Świątnik

1797. Karteeines Theils von Neuoder West Gallicien, welcher die Woywodschaften Sendomier und Krakau enthältnebsteinem Theil von Alt Gallicien in XII Blatt entworffen von Daniel Gottlob Reymann. Königl: Preufs: Plan Kammer Inspector und Ingenieur Geographe.

Karteeines Theils von Neuoder West Gallicien, 1797.

Jest to 12 arkuszowa mapa terenów Galicji, województwa sandomierskiego i Krakowa w skali 1:180000. Kolorami przedstawiono granice cyrkułów. Jak widać, Górki Świątnicze należały wówczas do cyrkułu bocheńskiego. Ponieważ przedstawiono jedynie główniejsze trakty drogowe, przez Świątniki biegnie tylko droga z północy na południe.

1824. Koenigreich Galizien und Lodomerien herausgegeben im Jarhe 1790 von Liesganig nach den vorzüglichsten neuern hülfsquellen vermehrt und verbessert von dem K.K. Oest. Generalquariermeisterstabe im Jahre 1824.

Fragment mapy von Liesganiga z 1790 r. zaktualizowanej w 1824 r.

Fragment mapy von Liesganiga z 1790 r. zaktualizowanej w 1824 r.

Mapa w skali 1:288000 przedstawiająca na 33 arkuszach Królestwo Galicji i Lodomerii. Świątniki Górne [Górki Świątnicze] leżą na na południkowym szlaku łączącym Podgórze z Myślenicami.

1847. Świątniki Górne in Galizien, Bochnier Kreis, bezirk Biskupice Konopka.

Świątniki Górne in Galizien, Bochnier Kreis, bezirk Biskupice Konopka, 1847.

Jest to wielkoskalowe opracowanie mapy katastralnej w skali 1:2880. Świątniki zostały przedstawione na 5 arkuszach. Mapa ta zawiera szereg ciekawych informacji o zagospodarowaniu Świątnik w połowie XIX wieku. Granica wsi generalnie pokrywa się z dzisiejszym obszarem. Na mapie oznaczono wszystkie kopce graniczne, wówczas jeszcze istniało ich ok 200. Na pierwszy rzut oka widać, jak gęsta była zabudowa miejscowości skupiona na niewielkim obszarze. Kolorem żółtym oznaczono budynki drewniane, kolorem ciemnoczerwonym budynki murowane w liczbie dwóch: kościół  i sąsiadujący z nim budynek, w którego miejscu znajduje się kotłownia kościelna.

Mapa katastralna dokładnie przedstawia przebieg sieci dróg: trakt z Krakowa biegnie od Wrząsowic drogą polną, potem ulicą Królowej Jadwigi, a następnie ulicą Podgórską, przez Rynek i ulicą Św. Stanisława do Sieprawia. Ciekawostką jest fakt, że nie było drogi (poza dojazdem do zabudowań) między Rynkiem a skrzyżowaniem Kr. Jadwigi i Podgórskiej – na skrzyżowaniu stała stara świątnicka kaplica. Trak z Wieliczki biegł ulicą Bielowicza do Rynku, potem ul. Bruchnalskiego i dalej ul. Różaną. W połowie ul. Różanej była droga na północ prowadząca do Wrząsowic. Widać także na Wydartej wąską dróżkę, która dziś jest dalszym ciągiem ul. Bruchnalskiego. Poza tym można dostrzec ulice: Stromą, Targową, Ekologiczną, cześć Widokowej i Słonecznej, Metalowców, Ogrodową, Ks. Koniecznego i Ks. Zakulskiego, Węgielnik, Spokojną, Graniczną, Kotarby i Myślenicką. Do ulicy Sportowej w Wąwozie dojeżdżało się od ul. Św. Stanisława.

Obszary zabudowane dotyczyły Zboisk, Gwoźnicy, Kosterki, Wąwozu, Wstronia i Działu. Kilka budynków było też po zachodniej stronie Wydartej, na ul. Spokojnej i kilka na Gierasówkach.

Uwaga. Łatwo można dostrzec, że nazwy terytorialne są poumieszczane w różnych dziwnych miejscach, jak np. Postronie na Wydartej. Mapę przedstawiam w niepełnej rozdzielczości, gdyż dokładna mapa jest własnością Archiwum Państwowego w Krakowie. Przygotowuję cyfrową wersję tej mapy.

1855. Administrativ-Karte von den KÖNIGREICHEN GALIZIEN UND LODOMERIEN mit dem Grossherzogthume KRAKAU und den HERZOGTHÜMERN AUSCHWITZ, ZATOR UND BUKOWINA in 60 Blättern

Administrativ Karte von den Königreichen Galizien und Lodomerien (1855 r.)

Administrativ Karte von den Königreichen Galizien und Lodomerien (1855 r.)

Zbiór map w skali 1:115200 w 60 arkuszach z granicami administracyjnymi. Na mapie oznaczono świeżo wybudowany kościół, cmentarz oraz główne szlaki drożne.

1856. Generalkarte des Österreichischen Kaiserstaates J. Scheda

Mapa J. Scheda (1856 r.)

Mapa J. Scheda (1856 r.)

Mapa w skali 1:576000 z zaznaczonym podziałem administracyjnym Galicji.

1859. Karta dawnéj Polski z przyległémi okolicami krajów sąsiednich według nowszych materyałów na 1:300000

Karta dawnej Polski (1859 r.)

Karta dawnej Polski (1859 r.)

Mapa autorstwa Wojciecha Chrzanowskiego, zbiór 48 miedziorytów ziem polskich przed zaborami, opracowywana w latach 1822-1857, wydana w całości z prawami autorskimi Biblioteki Polskiej w Paryżu. Tereny Galicji musiały być opracowywane na początku prac, gdyż Świątniki wciąż figurują jako Górki.

1806-1869 Drugi pomiar wojskowy -tak jak pierwszy kataster związany był z opracowanie map wojskowych, także pomiar franciszkański przyniósł opracowanie do celów wojskowych map w skali 1:28000. Dla Galicji mapy zostały opracowane około 1867 roku.

Mapa znacznie dokładniejsza od swojej poprzedniczki z lat 1779-83. Przedstawiono dokładnie przebieg dróg i ścieżek, ukształtowanie terenu, obszary zalesione i zabudowane. Czytelne jest położenie kościoła, cmentarza, figur św. Piotra i Pawła, Matki Boskiej, św. Stanisława oraz krzyż na Dziale. Podano wysokości w sążniach wiedeńskich (1 sążeń = 1,8966 m), a także oznaczono punkty triangulacyjne – punt we Włosani nosiła nazwę TZ Gorki. Na niebiesko oznaczono granicę cyrkułu krakowskiego.

Ok. 1869 r. - drugi (franciszkański) pomiar wojskowy

Ok. 1867 r. – drugi (franciszkański) pomiar wojskowy

1869-1887 Trzeci pomiar wojskowy – uaktualnienie wojskowych map w skali 1:75000

Trzeci pomiar wojskowy 1869-1887

Trzeci pomiar wojskowy 1869-1887

Na mapie dobrze zostały pokazane świątnickie kapliczki oraz zasięg ówczesnej zabudowy.

1874, 1880. General-Karte von Central-Europa L6 „Leutschau

 

General-Karte von Central-Europa (1874 r.)

General-Karte von Central-Europa (1874 r.)

General-Karte von Central-Europa (1880 r.)

General-Karte von Central-Europa (1880 r.)

Dwie wersje z różnych lat mapy wojskowej w skali 1:300000.

1884-1894. Atlas Geologiczny Galicyi.

1884-1894 Atlas Geologiczny Galicyi

1884-1894 Atlas Geologiczny Galicyi

Opracowana na podkładzie wojskowej mapy z trzeciego pomiaru wyników badań geologicznych przeprowadzonych przez dr. W. Szajnocha w 1884 r. i uaktualnionych w 1894 r. Gleby południowej części Świątnik wraz z centrum zostały zaliczone do piaskowców ciężkowickich (poziome fioletowe linie), a północe gleby do ziem pochodzenia z dolnej kredy.

1898. Inżyniera S. Kornmana mapa dróg bitych, żelaznych i wodnych Galicyi i Bukowiny

Inżyniera S. Kornmana mapa dróg bitych, żelaznych i wodnych Galicyi i Bukowiny, 1898.

Ciekawym opracowaniem jest mapa dróg obszarów Galicji i Bukowiny. Na barwnej mapie co prawda nie widnieją Świątniki, ale przedstawiono skrzyżowanie traktów południkowego i równoleżnikowego. Na podstawie tej mapy można zobaczyć, jak na znaczeniu utraciły te trakty pod koniec XIX wieku. Jeszcze co prawda nie istniała „zakopianka”, ale główna droga na południe (czyli kierunek Wiedeń) od Krakowa biegła przez Mogilany, Izdebnik i później kierunek na Myślenice i Rabkę lub na Wadowice i Bielsko.

1903. Spezialkarte der Österreichisch-Ungarischen Monarchie 1:75 000, godło 6 XXII (4064), nazwa „WIELICZKA und MYŚLENICE”


Spezialkarte der Österreichisch-Ungarischen Monarchie, 1903.

Spezialkarte der Österreichisch-Ungarischen Monarchie, 1903.

 Spezialkarte der Österreichisch-Ungarischen Monarchie, 1907.

Spezialkarte der Österreichisch-Ungarischen Monarchie, 1907.

Do dość ciekawa mapa o bardzo dużej dokładności. Schemat dróg niewiele różni się od tego z mapy katastralnej. Ponieważ rozebrano już starą kapliczkę,a na wzniesieniu wybudowano Szkołę Powszechną, połączono ulicę z Rynku na Gwoźnicę (pierwsza część Kr. Jadwigi). Nie przybyło wiele zabudowań, w pierwszej wersji mapy brak jest istniejącego już w tamtych czasach kompleksu c.k. Szkoły Ślusarskiej – pojawia się on w późniejszych wydaniach. Przedstawiono figury św. Piotra i Pawła, Matki Boskiej na Zboiskach, Krzyż na Gwoźnicy, figura św. Stanisława na Kosterce, św. Jana Nepomucena na Leńczach oraz Serca Pana Jezusa na Dziale. Figura Matki Boskiej w istocie w tamtych czasach była po północnej stronie drogi, dopiero później zmieniono przebieg drogi (wyprostowano zakręt) i figura znalazła się po stronie południowej, wobec czego obrócono figurę na cokole, przez co przez dziesiątki lat inskrypcje fundatorów znajdowały się z tyłu figury).

1910. Mapa ścienna Królestwa Galicyi i Lodomeryi z Wielkim Księstwem Krakowskiem z Księstw: Oświęcimskiem i Zatorskiem przez Stanisława Majerskiego.

Mapa ścienna Majerskiego (ok. 1910 r.)

Mapa ścienna Majerskiego (ok. 1910 r.)

Mapa w skali 1:350000 warta wspomnienia, że po raz pierwszy na takiej ogólnokrajowej mapie pojawiają się Świątniki.

1912. Operationskarte G4 „Krakau”

Operationskarte G4 "Krakau" (1912 r.)

Operationskarte G4 „Krakau” (1912 r.)

Mapa operacyjna Wojskowego Instytutu Geograficznego we Wiedniu (K.u.k. Militärgeographisches Institut) w skali 1:400000.

1912. Telegraphen und Telephonkarte(Verbindungskarte) für den Kriegsfall “R”, nachträge bis 29./II. 1912) 1:750.000

Telegraphen und Telephonkarte, 1912.

Mapa sieci telegraficznej i telefonicznej w Austrii. Kolorem czarnym jest przedstawiona sieć telegrafu, niebieskim – sieć telefoniczną. Małe kółko oznacza zainstalowany telegraf.

1914.  Generalkarte von Mitteleuropa: „Krakau” 1:200 000, nr 38-50 oraz Kartographisches, früher Militärgeographisches Institut in Wien 1930 r.

Generalkarte von Mitteleuropa: „Krakau”, 1914.

Mapa została częściowo aktualizowana 25.05.1913 roku. W roku 1930 wykonano dokładny przedruk tych map – zaktualizowano jedynie opis ramkowy, natomiast treść mapy pozostała bez zmian. Na mapie pojawiła się ulica Krakowska, wybudowana ok. 1912 roku razem z Nowym Gościńcem, czyli Ulicą Sportową od cmentarza, przez Wąwóz, Pod Jamą do ul. Św. Stanisława.

1915. Polen, südliche Hälfte gegen Schlesien & Oesterreich

Polen, südliche Hälfte gegen Schlesien & Oesterreich Ravensteins Kriegskarte n°8 - (1830 r.)

Polen, südliche Hälfte gegen Schlesien & Oesterreich Ravensteins Kriegskarte n°8 – (1915 r.)

Małoskalowa mapa austriacka. Mapa dość wiernie pokazuje przebieg głównych dróg w Świątnikach: szlak południkowy i równoleżnikowy (widać wyraźnie “garb” ulicy Różanej).

1934. Mapa Taktyczna Polski 1:100 000, WIG ”Wieliczka P49 S30”, wzór 1931, stan na 1932 rok

Mapa Taktyczna Polski 1:100 000, 1934.

Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego będąca postawą do kolejnych opracowań.  Ciekawą sprawą jest granica wsi (powiatu) z Sieprawiem – Madejki świątnickie (ul. Graniczna) włączono do Sieprawia

1934. WIG „Cieszyn”, 1:300 000, arkusz sprawdzony z 1932 r.

WIG „Cieszyn”, 1:300 000, 1934.

1936„Swoszowice”, P49 S30 A, wydanie turystyczne WIG z 1936 roku, stan na 1932, 1:25000.

„Swoszowice”, P49 S30 A, wydanie turystyczne WIG, 1936.

Dokładna turystyczna mapa topograficzna używana jeszcze długie lata po wojnie.

1937. Mapa administracyjna Rzeczypospolitej Polskiej „Cieszyn”, wyd. GUS RP, 1:300 000

Mapa administracyjna Rzeczypospolitej Polskiej „Cieszyn”, 1937.

Mapa przedstawia administracyjny podział kraju. Świątniki były siedzibą gminy w skład której wchodziły miejscowości: Świątniki Górne, Rzeszotary, Ochojno, Wrząsowice, Olszowice, Konary, Włosań, Mogilany, Chorowice w powiecie krakowskim.

1940. Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:100 000

Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:100 000 (1940 r.)

Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:100 000 (1940 r.)

Arkusz wojskowej sowieckiej mapy M-34-76 (Myślenice).

1941. Karte des Deutschen Reiches Großblatt 389, wyd. Reichsamt für Landesaufnahme 1:100 000

Karte des Deutschen Reiches Großblatt 389, 1941.

Pierwsza z wojennych map niemieckich była po prostu kopią mapy WIG z 1934 w wersji czarno-białej.

1942. Großblatt 389, 1:100 000,  Krenau-Krakau-Wadowice-Wieliczka, wyd. 1942

Großblatt 389, 1:100 000, 1942.

Bardziej dopracowane wydanie mapy. Naniesiono na nią siatkę DHG (Deutsches Heeres Gitter) oraz podano parametry deklinacji magnetycznej (kąt miedzy kierunkiem północy magnetycznej a geograficznej niezbędny do kierowania ogniem artyleryjskim). Treść pochodzi z mapy WIG 1934.

1943, 1944. Vogels. Karte von Mitteleuropa.

Vogels. Karte von Mitteleuropa (1943 r.)

Vogels. Karte von Mitteleuropa (1943 r.)

Vogels. Karte von Mitteleuropa - Fliegerkarte (1944 r.)

Vogels. Karte von Mitteleuropa – Fliegerkarte (1944 r.)

Zbiór map środkowej Europy w skali 1:500000. Warto zwrócić uwagę na zgermanizowane nazwy polskich miejscowości: Gross Slaze (Wieliczka), Salzberg (Bhochnia), Kondradshof (Skawina) czy Frauenstadt (Wadowice). Druga wersja mapy pochodzi z 1944 r opracowana została do celów lotniczych.

1944. Deutsche Heereskarte, 1:25000 49/30 A Swoszowice, Herausgegeben vom OKH/Gen St d H, Chef des Kriegskarten und Vermessungswesens, Herausgabe 1944

Deutsche Heereskarte, 1:25000 49/30 A Swoszowice, 1944.

Topograficzna mapa wojskowa opracowana na podstawie WIG

1944. POLAND 1:100000 Sheet T-14 Krakow for use by War and Navy Department Agencies only, wykonana przez Cheif of Engineers U.S. Army by Army Map Service (GU), Washington, D.C. 1944

POLAND 1:100000 Sheet T-14 Krakow, 1944.

Wojenna mapa Aliantów, opracowana na podstawie polskich map 1:100 000 WIG z 1934 roku oraz przebiegu dróg opracowanego na podstawie danych Wywiadu Brytyjskiego z 1943 r. Kolorystyka określa wysokości terenu. Oznaczenia dróg: w kółku N oznacza drogi wąskie (narrow), W drogi szeroki (wide).

1944.

1945. Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:200 000.

Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:200 000 (1945 r.)

Генеральный Штаб Рабоче-Крестьянской Красной Армии 1:200 000 (1945 r.)

Kolejna mapa Generalnego Sztabu Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej, tm razem w skali 1:200000.

1947. WIG „Kraków” 1:500000

WIG "Kraków: 1:500000 (1947 r.)

WIG „Kraków: 1:500000 (1947 r.)

Powojenna małoskalowa mapa topograficzna WIG w skali 1:500000.

Różne. Festungkommando Krakau. Świątniki Górne.

Festungkommando Krakau. Świątniki Górne.

Interesujący szkic wykonany na kalce, prezentowany w Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych. Nazwa mapy sugeruje związek z Twierdzą Kraków (z czasów pierwszej lub drugiej wojny światowej). Jednakże treść szkicu świadczy o innym czasie powstania. Przedstawiona linia wysokiego napięcia powstała dopiero po II wojnie światowej (oddziały węgierskie stacjonujące w 1944 roku podciągnęły napięcie tylko do Szkoły Ślusarskiej). Na mapie również jest oznaczona wybudowana po wojnie Szkoła Podstawowa.

Niewiadomą jest przede wszystkim cel tego szkicu. Zaznaczono bez wątpienia wszystkie charakterystyczne elementy topograficzne – figury i krzyże przydrożne (w tym także w Dziadowcu), źródła wodne, punkty widokowe z opisem obszaru widzianego (błąd jest w kierunku na „Dobczyce”). Pojawiają się też nazwy terytorialne. Być może jest to kopia szkicu wojennego (stąd właśnie kalka) z naniesionymi powojennymi poprawkami

2012. Świątniki Górne. Mapa nazw terytorialnych 1:5000

Świątniki Górne. Mapa nazw terytorialnych, 2012.

Na końcu chciałbym przedstawić najnowszą mapę Świątnik Górnych. Mapa przedstawia stan aktualny stan zagospodarowania i obszarów zielonych na podstawie opracowań geodezyjnych i zdjęć lotniczych. Nazwy terytorialne podałem zgodnie z pracą magisterską Katarzyny Szczygieł, MIKROTOPONIMIA MIASTA ŚWIĄTNIKI GÓRNE W WOJEWÓDZTWIE MAŁOPOLSKIM, Kraków 2002 r. Mapę przedstawiam w wersji rastrowej PNG, wektorowej SVG oraz PDF.

Świątniki Górne. Mapa nazw terytorialnych – PDF

Świątniki Górne. Mapa nazw terytorialnych – SVG [poruszanie przy użyciu przeglądarki internetowej]

Opracował Jerzy Czerwiński.

Ponieważ artykuł o historii świątnickiej parafii zawierał już dość pokaźną kolekcję fotografii, chciałbym teraz przedstawić, jak zmieniał się budynek kościoła po kolejnych remontach.

Pierwsze dekady XX wieku.

Ołtarz Matki Boskiej.

Prawdopodobnie najstarsze zdjęcie przedstawiające barkowy ołtarz z obrazem Matki Boskiej Łaskawej. Przed ołtarzem otwierane drewniane balaski. Ołtarz udekorowany bożonarodzeniowymi ozdobami. Zdjęcie prawdopodobnie z początku XX wieku.

Kościół przed 1925 r.

To jedno z najbardziej znanych zdjęć kościoła ujętego w pierwszym planie. Tak wyglądał kościół za czasów ks. Migdałka przed podniesieniem wież 3.5 metra nad zegarami. Brak figury i galeryjki. Dach kryty blachą. Zdjęcie prawdopodobnie jeszcze sprzed I wojny światowej.

Koścół po 1927 r.

To samo ujęcie, lecz zdjęcie wykonane kilkadziesiąt lat później (sądząc po rozmiarach roślinności). Podwyższone wieże, dachówka karpiowa, okrągły witraż IHS, figura Serce Pana Jezusa.  Zdjęcie prawdopodobnie sprzed II wojny światowej.

Kościół po 1927 r.

Zdjęcie wykonane w podobnym okresie co poprzednie.

Stara plebania i kościół – lata 30-te XX w.

Stara plebania ze studnią. Poniżej ten sam motyw ujęty zimą.

Stara plebania i kościół zimą – lata 30-te XX w.

Remont 1984 r.

Kościół świątnicki podczas remontu przeprowadzonego przez ks. Koniecznego. Zdjęcie wykonane podczas odpustu nowej patronki parafii – wówczas błogosławionej królowej Jadwigi.

Wnętrze kościoła przed zmianą polichromii w latach 1983-1984.

Wejście

Tak wyglądała „nawa główna” kościoła świątnickiego przed remontem. Dwukolorowa posadzka kamienna złożona z 6-kątnych elementów, 3 wawelskie konfesjonały, obrazy wiszące na głównych kolumnach oraz niezwykła polichromia wykonana w roku 1927 r. pod okiem Mieczysława Różańskiego.

Wejście boczne

Kościół przed remontem był słabiej oświetlony – brak większości kinkietów na kolumnach i ścianach bocznych. Na pierwszym planie piękne dębowe ławki. Przed prezbiterium zamiast balasków są dwa podłużne klęczniki. Na froncie ambony umieszczony przez ks. Koniecznego obraz św. Jana.

Polichromia w drugiej części nawy głównej.

Polichromia Różańskiego zachwycała nie tylko parafian ze Świątnik, ale była także uznawana i doceniana przez środowisko artystów. Tak o niej pisała w dniu 11 września 1927 roku Gazeta Podhalańska (nr 37):

Znany już, choć młody artysta malarz p. Mieczysław Różański, wychowanek gimnazjum nowotarskiego, uczeń sławnego prof. Bukowskiego, ciągle się swemi pracami pełnemi talentu społeczeństwu przypomina. W ciągu ostatnich miesięcy zdobył nasz rodak pierwszą nagrodę za projekt cegiełki na samolot sanitarny woj. Krakowskiego. Nagroda ta pomnożyła szereg odznaczeń, nagród i wyróżnień za różne prace naszego artysty, jak afisze, wywieszki, dyplomy, witraże i td. Chlubnie się też zaznaczył p. Różański jako twórca dekoracji do paru sztuk w teatrze im. Słowackiego w Krakowie.

Ostatnio p. Różański zaprojektował i wykonał w starożytnym kościele parafialnym w Świątnikach Górnych pod Krakowem przebogata polichromię, która świadczy o jego bujnym rozroście talentu dekoracyjnego i wielkim a dojrzałym rozmachu. Polichromia ta, jak również witraż ze św. Stanisławem jego projektu zyskał sobie bardzo przychylną krytykę fachową. Duże uznanie uzyskał też nasz artysta za projekt witrażu Wniebowzięcia N. M. P. do kościoła w Piaskach pod Krakowem. Przez te prace zdobył sobie p. Różański wśród artystów młodszej generacji ładne nazwisko. – Niechże tylko nie zapomina o Podhalu, któremu z resztą w swej sztuce jest wierny. Podhale również niech nie zapomina, że ma w p. Różańskiem nieprzeciętnego artystę, mającego w swoim krótkim życiu artystycznym już pięknie zapisane karty, godnie stojącego w jednym szeregu z Brzegą, Rekuckim, Sobczakiem, Gąsienicą i td. Nie muszą koniecznie odnawiać kościołów podhalańskich expastuchy malarze pokojowi, mający o sztuce zielone pojęcie, wtedy, gdy nie brak na Podhalu ludzi, którzy zadaniu mogą znakomicie odpowiedzieć. (St. K.)

Polichromia nad ołtarzem św. Jadwigi.

Przy tym zdjęciu warto zwrócić uwagę na malowidło nad wejściem na wieżę i chór.

Prawa nawa kościoła.

Polichromia i wygląd prawej nawy kościoła. Konfesjonał wawelski widoczny w całej okazałości. Przy ścianie także neogotycki XIX-wieczny drewniany ołtarz po ks. prof. Telidze.

Chór i prospekt organowy.

Polichromia pierwszej części nawy głównej, a także chór z organami ufundowanymi w 1966 roku jako wotum z okazji Tysiąclecia.

Prezbiterium.

Polichromia nad prezbiterium z wizerunkami zwierzęcych wizerunków czterech apostołów-ewangelistów (wg. Apokalipsy św. Jana). Widoczne także piękne drewniane stalle obok wejścia do zakrystii.

Nawa główna.

Nawa główna widziana od prezbiterium. Po lewej. ks. Konieczny. Nad ołtarzem tylko jedne „wieczne światło”. Pozostałe dwa „światła” znajdowały się przy bocznych ołtarzach.

Ołtarz neogotycki

Pierwotnie ołtarz neogotycki znajdował się przy prawej kolumnie kościoła. Widać już pewne zniszczenia ażurowych elementów. W tle ołtarz Ukrzyżowania wraz z drewnianymi balaskami.

Uroczystości.

Procesja Bożego Ciała ok. 1937 roku.

Zdjęcie z procesji w święto Bożego Ciała za ks. Brzostka. W tle widoczna stara świątnicka poczta znajdująca się w miejscu dzisiejszej „Strażnicy Kultury”.

Pogrzeb Władysława Kotarby.

Zdjęcie z pogrzebu 29 lipca 1938 roku Władysława Kotarby – lotnika, który zginął w katastrofie lotniczej nad Rumunią w 22 lipca.

Boże Ciało – wyjście

Kilka zdjęć z procesji w dniu święta Bożego Ciała, rok ok 1985. Procesję prowadzi ks. Kazimierz Jancarz.

Boże Ciało – droga

Boże Ciało – Dział

Boże Ciało – ołtarz z kopią obrazu z głownego ołtarza kościoła.

Boże Ciało – Rynek.

W tamtych latach dominowały polityczno-patriotyczne elementy przy ozdabianiu ołtarzy procesji.

Msza polowa na Kopytku – 1990 r.

Jedno z niewielu zdjęć z mszy polowej odprawionej przez ks. Koniecznego w 1990 roku na „Kopytku” – skale znajdującej się w sieprawskim lesie zwanym Borkiem. Msza święta odprawiona została w intencji pomordowanych przez NKWD  w Katyniu, Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku.

Prawie wszystkie zdjęcia pochodzą ze zbiorów Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych – część z nich Muzeum przekazała pani Zofia Kotarba. Jak wygląda kościół w obecnych czasach można zobaczyć na moich panoramach:  Panoramy kościoła w Świątnikach Górnych.

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić zarys kształtowania się parafii w Świątnikach Górnych od utworzenia kapelanii i budowy kościoła, po dzień dzisiejszy. Dotychczasowym badaczom nie udało się ustalić momentu utworzenia samodzielnej parafii w Świątnikach i wątek ten był często pomijany w opracowaniach dotyczących duszpasterstwa świątnickiego. Postaram się wyjaśnić tę zagadkę. Przedstawię także pełną listę administratorów, proboszczów, wikariuszy i księży pracujących w Świątnikach Górnych oraz prace związane z funkcjonowaniem kościoła.

Józefinizm. Początki tego okresu należy upatrywać jeszcze za rządów cesarzowej Marii Teresy Habsburg, a następnie idee zostały w pełni urzeczywistnione w czasie panowanie Józefa II. Główny zamysł tej reformy Kościoła Rzymskokatolickiego na terenach Cesarstwa Rzymsko-niemieckiego polegał na ograniczeniu roli Kościoła do nauki moralizatorskiej (kosztem roli duszpasterskiej) w celu uczynienia poddanych dobrymi obywatelami cesarstwa. Kościół stał się tym samym elementem administracji państwowej.

Pierwszym krokiem do nowego porządku była likwidacja majątków kościelnych i utworzeniu Funduszu Religijnego. Fundusz przejął dotychczasowe dobra Kościoła, a dobra, które pozostały pod pieczą instytucji kościelnych, były w zasadzie dzierżawione przez Fundusz. Dochody Funduszu miały służyć zakładaniu nowych parafii, uposażeniu biedniejszych parafii i biskupstw oraz na działalność charytatywną. Za utracony majątek przysługiwała także skromna roczna pensja (kongrua). W rzeczywistości podczas konfiskaty majtków doszło do defraudacji blisko połowy majątku. W następstwie wojny z Turcją (1788-1791), później z Francją i wojen napoleońskich do 1814 r majątek Funduszu został wykorzystany na operacje wojenne.

Następnym etapem było zerwanie więzi Kościoła z Rzymem. Korespondencja biskupów z Rzymem odbywać się mogła tylko poprzez dwór cesarza. Wszystkie decyzje i ogłoszenia biskupie musiały być potwierdzane przez urzędników cesarskich. Rozmiary diecezji i dekanatów zostały dopasowane do podziału administracyjnego na cyrkuły, a później powiaty.

Wydano blisko 6 tysięcy przepisów określających funkcjonowanie Kościoła i pracy duszpasterskiej. Min. zabroniono odprawiania wszelkich nabożeństw poza mszą prowadzoną ścisłe według Rytuału Rzymskiego, określano ile świec może się palić na ołtarzu, zakazano oświetlania ołtarzy bocznych, sprzedaży świec, tworzenia Grobu Pańskiego na Wielki Piątek czy też Stajenki na Boże Narodzenie.

Kolejni władcy stopniowo łagodzili kolejne przepisy. Sytuacje ostatecznie uporządkował konkordat Austrii ze Stolicą Apostolską w 1855 roku.

Józefinizm a Świątniki Górne. Świątniczanie szybko odczuli rządy Józefa II. W 1780 roku zniesione zostały dobra kościelne leżące w archidiecezji krakowskiej i Świątniki przeszły na własność państwa. W 1783 cesarz Józef II utworzył diecezję tarnowską (zatwierdzoną przez papieża Piusa VI dopiero w 1786 roku) na ziemiach dotychczasowej archidiecezji krakowskiej. Świątniki wraz z Mogilanami należące do dekanatu skawińskiego znalazły się zatem w nowoutworzonej diecezji.

W dniu 26 października 1782 cesarz przedstawił Plan regulacji i tworzenia nowych parafii, w którym określono szczegółowo, jakie warunki muszą być spełnione, aby można było utworzyć parafię oraz założono utworzenie w Galicji 79 parafii, 52 kapelanie lokalne i 73 wikariaty. Plan zatwierdzono 30 marca 1787 roku. Wg tego planu przewidziano założyć parafię min. w Skotnikach, w Świątnikach Górnych, Kalwarii Zebrzydowskiej. Skutkiem wspomnianych uprzednio problemów finansowych Funduszu Religijnego, z wyjątkiem Świątnik, wymienionym wyżej miejscowościom przyszło czekać na budowę kościoła i założenie parafii ponad 100 lat.[1]

Rozpoczęcie budowy nowej świątyni. Pierwsze wspomnienia o zapisach testamentowych na rzecz budowy kościoła pochodzą jeszcze z końca XVIII wieku. Przez następne lata józefinizm skutecznie zablokował praktyki polegające na zapisywaniu nieruchomości na cele kościelne. Sytuacja zaczęła się poprawiać już w latach 30. XIX wieku. Najistotniejszym zapisem na rzecz budowy nowej świątyni stał się testament pochodzącego ze Świątnik ks. Wojciecha Zakulskiego[2] (1773-1832) sporządzony 22 marca 1832 roku w Zebrzydowicach. Oprócz zapisów związanych z pochówkiem (punkt Primo), stypą (punkty Secundo i Tertio), na msze za duszę (Quarto) i na przyszłą szkołę w Świątnikach (Quinto), punkt szósty głosił:

Seksto. Plac jakiby po najukochańszych moich rodzicach do mnie należał i te, które na fundusz nabyłem pod kościół, mieszkanie księdza, szkołę i na ogród dla księdza i szkoły z prośbą, aby został splantowany i według mojego doświadczenia pod i na tę powymierzany, fundamenta co pilniej wszystkie pomurowane, a szkoła najpierw wystawiona, tem końcem jak najwcześniej dostateczna ilość wapna była na miejscu sfolowana.

Potrzeba budowy nowej świątyni związana była z dwoma faktami. Po pierwsze istniejąca kaplica drewniana była zbyt mała, by gromadzić wiernych. Po drugie wobec zatwierdzonych planów powstawania probostw, władze cesarskie nie miały nic przeciwko, aczkolwiek na pomoc finansowa nie można było liczyć, więc pozostała kwestia dobrowolnych zbiórek na budowę. W każdym kupieckim sklepie zainstalowano skarbony i od każdej skupowanej kłódki, w zależności od jej wielkości i wartości, potrącano podatek na budowę kościoła od 1 do 10 krajcarów.[3] Zbiórka trwała przez 30 lat.

W roku 1846 uznano, że zebrane fundusze są wystarczające. Zakupiono parcelę od Wojciecha Popczyńskiego. Rozpoczęcie budowy nastąpiło po przysłaniu do urzędu gromadzkiego aktu erekcji kościoła wydanego przez Konsystorza Tarnowskiego w dniu 17 maja 1846 roku. Od tego dnia rozpoczęło się formalnie duszpasterstwo w Świątnikach – założono księgi metrykalne – urodzin, chrztów, ślubów, zgonów i pogrzebów. Oficjalnie Świątniki zostały zapisane jako ab Ecclesia Mogielanensi separata propio curato provisa Capellania, czyli tzw. kapelania lokalna (lokalnia) oddzielona od parafii w Mogilanach. W 1846 roku Świątniki przynależały do dekanatu wielickiego.

Już wcześniej w Seminarium Teologicznym w Tarnowie odbył się zgodnie z ówczesnymi przepisami egzamin na przyszłego administratora w Świątnikach Górnych. Zgłosiło się 16 kandydatów. Konkurs wygrał ks. Józef Nowakowski, dotychczasowy wikariusz w Pcimiu i Wieliczce.

Kierownikiem budowy został Alojzy Wandruszka, inżynier c.k. galicyjskiej Dyrekcji Budownictwa. Prace ruszyły 9 czerwca 1846 roku.

Kościół parafialny w Świątnikach Górnych – widok z ul. Myślenickiej (2002 r.)

Plany kościoła. W tym miejscu należy wspomnieć o jednym tzw. mitów w historii Świątnik Górnych, a mianowicie mit Debreczyna. Franciszek Batko wspomniał, jakoby tradycja świątnicka utrzymywała, że kupcy świątniccy zakupili (kopiowali) plany budowy kościoła w węgierskim Debreczynie, na wzór tamtejszej klasycystycznej świątyni[4]. Świątnicki kościół miał stanowić wierną kopię debreczyńskiego odpowiednika. Problem tylko w tym, że wskazana przez Batkę świątynia jest w rzeczywistości protestancką bazyliką, która ani z wyglądu, ani z kształtu (powierzchnia bazyliki to 1500 m²) nie przypomina obecnego świątnickiego kościoła. Byli też tacy, którzy szukali oryginalnej świątyni w Fünfkirchen (Pecz). Jednakże i tam brakuje kościoła, który by choć trochę przypominał świątnicką świątynie.

Przeglądając kościoły w Debreczynie odnalazłem jedynie pewne podobieństwa do fasady barokowej bazyliki św. Anny. Jednakże tego typu zdobienia można spotkać na wielu innych kościołach. Pozostają więc następujące opcje – albo kupcy przywieźli nie plany, a rysunki kościoła, albo jeśliby to miały być plany konstrukcyjne, to pochodziły z innych miast niż Debreczyn czy Pecz. Albo po prostu cała ta sytuacja nie miała miejsca, bo brak jest jakiejkolwiek wzmianki o posiadaniu przez parafię takich planów (w przeciwieństwie do planów pierwszej świątyni, które za czasów ks. Brzostka jeszcze znajdowały się w posiadaniu parafii).

Budowa kościoła 1846-1856.[5] Przebieg budowy świątyni przebiegał przy aktywnym uczestnictwie świątniczan. Kupcy udostępniali transport materiałów, a pod okiem majstrów stawiano murowane elementy przyszłej świątyni. W dniu 3 września 1847 roku wmurowano kamień węgielny, poświęcony przez ks. Stanisława Osuchowskiego, dziekana wielickiego i proboszcza z Bieżanowa. W następnym roku odbył się pierwszy odpust w dniu 8 maja. Uroczystą sumę odprawił proboszcz mogilański ks. Stanisław Rechowicz, a kazanie wygłosił ks. Jan Komperda z Podstolic.

W latach 1848-1849 wybuchła Wiosna Ludów. Skutkiem działań wojennych na terenie Cesarstwa Austriackiego zmniejszyły się dochody z handlu kłódkami, a co za tym idzie, także wpływy na dalszą budowę. Jednakże prace, choć spowolnione, nadal posuwały się do przodu. W roku 1855 kupcy zakupili i przywieźli z Węgier dzwon.

W dniu 8 grudnia 1856 roku doszło do przeniesienia nabożeństw ze starego kościółka do nowej świątyni. Mszę odprawił ks. Osuchowski, a kazanie wygłosił ks. Kompreda, którego tekst zachował się do dnia dzisiejszego. Kończąc ks. Kompreda powiedział:

 W dzisiejszych czasach, gdy tak trudno, aby kto wystawił kaplicę; gdy tak trudno, aby kto sprawił nowy ołtarz, ornat, albę, obraz, krzyż lub świecę… jakże się nie cieszyć, gdy nowy kościół ze wszystkimi potrzebami – jakby cudem – przybywa.

Dlatego ciesz się, gromado, że twej gorliwości i wiary stawiłaś budujący pomnik całej okolicy. O! ileżto wśród tak ciężkich, a tak długich dziesięciu lat potrzeba było zwyciężyć przeszkód! ileżto razy wśród pracy opadały ręce! ileżto czart musiał podsuwać przeszkód i niechęci! ileżto razy przyszło do zwątpienia o dziele czy przyjdzie do skutku! ileżto razy może żałowano przedsięwzięcia tak moralnego a kosztownego! ileżto razy żółci i goryczy potrzeba było skosztować! Wszystko z pomocą Boga zwyciężyliście…

Nie wiemy dokładnie, jaki los spotkał kaplicę położoną na Rynku.

Całkowity koszt budowy świątyni wyniósł 20 tys. złotych reńskich. Oprócz kościoła, jeszcze w 1846 roku wybudowano pospiesznie (bez piwnic) drewnianą plebanię – budynek rozebrany w roku 2002 pod budowę nowej plebanii. Założono także  cmentarz  poza obszarem zabudowań,  przy drodze do Mogilan. Pierwszym pochowanym w dniu 25 maja 1846 roku był zmarły na tyfus majster kłódkarski Jan Miziura.

Pierwsza plebania, później służyła za magazyn i punkt katechetyczny w czasach PRL.

Kapelania lokalna 1846-1888. Jak wspomniałem powyżej, w Świątnikach Górnych założona została z dniem 17 maja 1846 roku kapelania oddzielona od parafii w Mogilanach, pod warunkiem, że będzie ustanowiony administrator lub wikariusz (curato). Kościół został uroczyście konsekrowany w dniu 27 czerwca 1858 roku przez ks. Józefa Alojzego Pukalskiego, biskupa tarnowskiego, podczas wizytacji parafii. Wspomina o tym fakcie ks. Karol Noszkowski, proboszcz z Podstolic:

Odbyła się kanoniczna wizyta biskupa. Najprzewielebniejszy ks. Józef Alojzy Pukalski Biskup Diecezji Tarnowskiej zawitał do Podstolic dnia 27 czerwca 1858 r. o godz. 5 i ½ po południu na granicy od Świątnik, skąd po odbytej tamże wizycie kanonicznej i poświęceniu tamtejszego nowo wybudowanego kościoła miał przybyć.”[6]

W tym dniu prawdopodobnie odbyła się konsekracja głównego ołtarza i umieszczenie w nim relikwii św. Fortunata i św. Felicyty.

Administratorzy kapelanii (w nawiasie podane lata urzędowania) oraz ważniejsze wydarzenia i prace związane z parafią:

1. Ks. Józef Nowakowski (1846-1870) – ur. w 1812 r. w Łapszach na Spiszu, święcenia otrzymał w 1838 r, następnie pracował jako wikariusz w Pcimiu i Wieliczce. Organizował prace związane z budową kościoła, plebanii i założeniu cmentarza. Prowadził także szkołę parafialną. Otrzymał za swoją pracę wyróżnienie od Konsystorza Tarnowskiego w postaci godności kanonika Expositorii Canonicalis (EC). Zmarł 11 maja 1870 roku.

W 1860 roku wykonany został przez krakowskiego malarza Walerego Eliasza Radzikowskiego obraz do głównego ołtarza: Wskrzeszenie Piotrowina.

Ołtarz główny – w retabulum obraz Wskrzeszenie Piotrowina.

2. Ks. Józef Kalczyński (1870-1871) – ur. w 1822 r. w Jordanowie, święcenia w 1847 r. Przebywał w Świątnikach do 4 czerwca 1871 roku.

3. Ks. Jan Słomka (1871-1874) – ur. w 1838 r. w Świątnikach Górnych, święcenia w 1866. Funkcję administratora podjął w dniu 22 maja 1872 r. Ks. Słomka był inicjatorem sprowadzenia do Świątnik Sióstr Służebniczek NMP w 1873 roku. Zm. 14 lipca 1874 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Powstały bractwa: Różańca Żywego i Serca Pana Jezusa.

4. Ks. Aleksander Gajdecki (1874) – pełnił posługę kapelana przez kilka miesięcy po śmierci ks. Słomki.

5. Ks. Sebastian Krzyściak (1874-1885) – ur. w 1832 r. w Tymbarku, święcenia w 1865 r. Pracę w kapelanii świątnickiej rozpoczął 24 listopada 1874 roku. Nauczał religii w szkole ludowej. W 1885 został powołany na proboszcza w Lanckoronie. Zmarł w 1896 roku. Zamówił do Lanckorony kopię obrazu Matki Boskiej Łaskawej ze Świątnik Górnych u krakowskiego malarza, W.E. Radzikowskiego. Aktywnie angażował się w pomoc dla ofiar wielkiego pożaru w Świątnikach Górnych w 1889 roku.

W dniu 20 stycznia 1880 roku papież Leon XIII bullą Sanctae Apostolicae Sedis odłączył od diecezji tarnowskiej dekanaty: bielski, oświęcimski, skawiński, wadowicki oraz część dekanatu wielickiego, dobczyckiego, myślenickiego i makowskiego. Świątniki Górne wróciły do archidiecezji krakowskiej. Prawdopodobnie około 1880 roku kapelania otrzymała w darze od kapituły Krakowskiej neogotycki ołtarzyk prywatny po ks. prof. Karolu Telidze z przyciemnianego dębu.

Neogotycki ołtarz drewniany z XIX w.

6. Ks. Franciszek Karpiński (1885-1888) – patrz lista duszpasterzy parafii.

7. Ks. J. Basiński (1888 r.) – jego podpis znajduje się w Aktach Kapituły Krakowskiej (A.Cath. 2322) pod „świadectwem moralności” dla kandydata na świątnika wawelskiego, Józefa Gorzkowskiego.

Utworzenie parafii w 1888 roku. Kwestia wyznaczenia dokładnej daty utworzenia w Świątnikach parafii nie jest prosta. Po pierwsze zarówno w aktach parafialnych Archiwum Diecezji Tarnowskiej jak i Archiwum Kurii w Krakowie nie ma aktu erygowania parafii. W pewnych jednak sytuacjach przekształcenia kapelanii w parafie dokonywano automatycznie, jednak jakiś ślad powinien pozostać w Notyfikacjach lub w dzienniku podawczym Konsystorza Krakowskiego. Być może dalsze badania pozwolą na bliższe sprecyzowanie daty. Dokumenty z krakowskiego archiwum dotyczące ks. Karpińskiego w roku 1888 tytułują go administratorem, a w 1889 roku proboszczem. Udało mi dodatkowo prześledzić historię kilku parafii z terenów Galicji i natrafiłem na wzmianki o przekształceniach kapelanii w parafię pod koniec 1888 roku.

Zatem, jak wynika z mojego wcześniejszego dowodu, najprawdopodobniej w roku 1888 cesarz Franciszek Józef I zarządził, aby dotychczasowe kapelanie lokalne przekształcono w parafie pod warunkiem, że miejscowości spełniają podstawowe wymogi na utworzenie niezależnej parafii. Świątniki Górne te wymogi spełniały już w 1782 roku, ale ustanowienie parafii wstrzymywały względy finansowe – kwestia dotacji z Funduszu Religijnego oraz pensje, które kapelanom i proboszczom wypłacało państwo poprzez Fundusz Religijny.

Lista duszpasterzy parafii w Świątnikach:

1. Ks. Franciszek Karpiński (1888-1906) – ur. 7 października 1851 roku w Andrychowie, święcenia w 1877 r. Pod koniec życie ciężko chorował i wyjeżdżał do wielu uzdrowisk. Podczas choroby i nieobecności parafią zajmował się ks. Honorat Jedliński OFM i ks. Ignacy Twardowski, który zmarł w Świątnikach w 1906. Odszedł na emeryturę w 1906 roku. Zmarł 2 lipca 1908 r. w Podgórzu.

Ks. Franciszek Karpiński.

Ks. Franciszek Karpiński.

Pieczęć parafii i podpis ks. Karpińskiego z 1903 roku.

Po wielkim pożarze 23 października 1889 roku ks. Karpiński kierował komitetem związanym z odbudową i pomocą dla pogorzelców. Do kościoła sprowadzono z Wawelu ok 1905 r. dwa barkowe ołtarze F. Placidiego.

Ołtarz boczny lewy z XVIII w z obrazem Matki Boskiej Łaskawej z XVII w, w zwieńczeniu obraz św. Kingi

Ołtarz boczny prawy – Ukrzyżowania Pana Jezusa z XVIII w, w zwieńczeniu obraz św. Stanisława BM

2. Ks. Józef Migdałek (1906-1936) – ur. 17 sierpnia 1871 r. w Wieprzu, wcześniej pracował jako wikariusz w Tenczynku, w Mucharzu i w Suchej Beskidzkiej. Pracę w Świątnikach rozpoczął jako administrator 3 września 1906 r., a następnie jako proboszcz. Zmarł po długiej chorobie 20 sierpnia 1936 roku.

Ks. Migdałek – zdjęcie z dokumentu tożsamości z 1915 roku

Wykonano prace remontowe kościoła: naprawiono dach, wykonanie baldachimu, wykopanie studni. Z informacji umieszczonych w „Związku Świątnickim” (czasopisma dotyczącego życia w Świątnikach, wydawanego w latach 1911-12) do 1911 roku wykonano także remont wewnątrz całego kościoła, a na zewnątrz kościół był w kiepskim stanie.  Maria Sedlakowa, zmarła 6 kwietnia 1914 roku, zapisała w formie darowizny na parafię dom położony obok kościoła oraz 3 tys. koron na remonty.

Druga plebania w Świątnikach funkcjonująca w latach 1914-2006. Od 2010 roku służy jako świetlica parafialna „Betania”

Podczas I wojny światowej władze zarekwirowały w 1917 roku dzwony: większy 350kg w 1915 roku i mniejszy 185 kg, płacąc ekwiwalent odpowiednio 1400 i 692 koron. Po wojnie zakupiono ze składek za łączną sumę 150 tys. marek nowe dzwony (większy „Józef” ważący 185 kg i mniejszy „Jan Ewangelista” ważący 100 kg), poświęcone uroczyście 1 września 1921 przez ks. Anatola Nowaka, biskupa sufragana krakowskiego.

Kościół przed 1925 r.

W 1925 kościół poddano renowacji: otynkowano na zewnątrz, podniesiono wieże o 3.5 metra (inicjatywę podjął i pokrył koszty Józef Słomka), a także dach dotychczas kryty blachą cynkową zastąpiono nową dachówką karpiową (w 1924 roku wichura poważnie uszkodziła wieże kościoła). Odnowiono fasadę od południa i umieszczono figurę Serce Pana Jezusa ufundowaną przez naczelnika gminy Stanisława Dziewońskiego (żelazną galerię ofiarował werkmistrz Szkoły Ślusarskiej Stanisław Kwintowski). Koszty restauracji trwającej 5 miesięcy wyniosły 28 tys. złotych. Pracami kierował majster Kowalczyk z Podstolic pod nadzorem p. Hołyni z Myślenic.

Figura Serce Pana Jezusa z żelazną galerią wyk. 1925 r.

W 1927 rozpoczęto remont generalny wewnątrz świątyni pod kierunkiem Mariana Arczyńskiego z Krakowa oraz Mieczysława Różańskiego – artystę, malarza i dekoratora z Teatru im. Słowackiego. Wykonano wewnątrz polichromię, wymieniono wszystkie okna, odnowiono ołtarze, ambonę, chór, konfesjonały i ławki. Wg. projektu M. Różańskiego powstał witraż św. Stanisława w 1927 r. ufundowany przez nauczycieli i werkmistrzów Szkoły Ślusarskiej.

Pieczęć parafialna za czasów ks. Migdałka.

Z inicjatywy księdza Migdałka powstała w Świątnikach 28 października 1906 roku Spółka Oszczędnościowo – Pożyczkowa (podlegająca Patronatowi Zachodniej Galicji pod dyrekcją Franciszka Stefczyka), a także promował Akcję Katolicką.

Witraż św. Stanisława wg. proj. Mieczysława Różańskiego.

Ks. Migdałek (1931 r.)

3. Ks. Józef Zwardoń (1935-1936) – ur. 12 listopada 1908 r. w Zwardoniu, święcenia w 1934 r. Wcześniej był wikariuszem w Mucharzu, a następnie wobec obłożnie chorego ks. Migdałka, skierowany do parafii w Świątnikach w roli wikariusza od 17 sierpnia 1935 r. do 14 października 1936 r. Utytułowany dwiema godnościami kanonika – Expositorii Canonicalis (EC) i Rochettum et Mantolettum (RM). Zmarł 21 stycznia 1971 r.

4. Ks. Edmund Brzostek (1936-1973) – ur. w Jaśle w 1903 r, świecenia w 1927 r. Pracę proboszcza parafii w Świątnikach objął 15 października 1936 roku. Prywatnie kolekcjonował dzieła sztuki, głównie obrazy z okresu Młodej Polski. Na plebani stworzył małe muzeum. Zmarł 23 marca 1973 roku w Jaśle po 36 latach pracy w parafii świątnickiej.

Ks. Brzostek (1937 r.)

Od samego początku rozpoczął prace od uporządkowanie otoczenia kościoła – nowy mur oporowy od strony drogi, kwietniki, drzewa i krzewy. W 1936 r. odnowiono stare szaty liturgiczne i zakupiono nowe ornaty, a w 1937 roku odnowiono 3 kielichy.

Zabytkowe stroje i sprzęt liturgiczny. Muzeobranie 2010.

W 1938 r. ks. Kazimierz Figlewicz z katedry na Wawelu podarował min. 2 chorągwie z herbami kapituły. Na początku II wojny światowej Niemcy, którzy zajęli Świątniki wprowadzili do świątyni konie, wobec czego przez pewien czas ks. Borzostek odprawiał msze święte na plebani.  Około roku 1940 przybył wygnany z Wielkopolski do parafii jako rezydent augustianin (Niemcy wypędzili księży z tamtych terenów). Niedługo później przybył jako rezydent także ks. Romański. Mieszkali oni w domu u pani Dzielskiej (przy Rynku). W 1943 Niemcy zabrali dzwony, jednakże dzięki postawie ks. Brzostka udało się ukryć sygnaturkę pochodzącą jeszcze z XVIII-wiecznej kaplicy świątnickiej. Wycofujący się Niemcy w styczniu 1945 ostrzelali budynek kościoła. Nowe dzwony zakupiono w 1951 r – o wadze 475 kg, 270 kg i 170 kg. W dniu 30 września 1961 r. odbyła się wizytacja ks. bp. Juliana Groblickiego. W dniu 16 grudnia 1966 roku biskup Karol Wojtyła odprawił mszę św. na której poświęcił odnowione i zmodernizowane organy (zwiększono liczbę głosów z 7 na 13) stanowiące wotum Tysiąclecia.  Kolejną wizytację przeprowadził 6 czerwca 1970 r. ks. bp. Albin Małysiak.

Procesja Bożego Ciała ok. 1937 roku.

5. Ks. Józef Jędrysek (1973-1982) – ur. 11 marca 1921 r. w Ślemieniu, święcenia 19 grudnia 1943 r. Wikariusz w Morawicy (1945-47) i Lipniku, proboszcz w Lubniu (od 1966). Zajmował się katechizacją szkolna w liceum i uzdrowisku Bellvue w Rabce.  Od 1983 roku pracował w szpitalu o.o. Bonifratrów w Straubing (Bawaria, Niemcy) i jako proboszcz w Grafenkirchen (diecezja Regensburg, Niemcy). Do Polski wrócił w 1988 roku – najpierw do bielskiej parafii na Osiedlu Karpacki, a od 6 sierpnia 1991 r. przebywał jako rezydent w parafii Nawiedzenia NMP w Bielsku-Białej Hałcnowie (diecezja bielsko-żywiecka). Zmarł 21 stycznia 2013 roku. Uhonorowany godnościami kanonika EC i RM.

Ks. Jędrysek (1977 r.)

Wykonano wymianę pokrycia dachowego na blachę miedzianą. W roku 1974 kardynał Kardynał Wojtyła odprawił Świątnikach mszę św. na rozpoczęcie Roku Świętego.

Wnętrze kościoła w Świątnikach – prawdopodobnie lata 70.

6. Ks. Stanisław Konieczny (1982-1994) – ur. w 1939 r. w Poznachowicach Górnych, święcenia w 1962 r, kapelan „Solidarności”, był wikariuszem w Igołomii, w kościele św. Katarzyny w Krakowie, a także od 1977 r w Mętkowie koło Babic, gdzie od 3 kwietnia 1982 pełnił funkcje proboszcza w nowoutworzonej parafii. Stamtąd został przeniesiony do Świątnik od dnia 23 października 1982 r. – początkowo pracował jako wikariusz – ekonom, od 1983 jako proboszcz. Angażował się w liczne działania „solidarnościowe”, min. w protest głodujących w kościele w Bieżanowie zorganizowany przez Annę Walentynowicz – ks. Konieczny głosił w 1985 roku rekolekcje wielkopostne w Bieżanowie oraz zapraszał do Świątnik ks. Adolfa Chojnackiego, bohaterskiego proboszcza z Bieżanowa. Wspierał także działalność ks. Kazimierza Jancarza. W związku ze swoją działalnością był inwigilowany przez SB. Podobnie jak ks. Brzostek, kolekcjonował obrazy na plebanii. Był wielkim orędownikiem kultu św. Jadwigi, inspirowały go także miejscowe tradycje i zwyczaje. Zmarł nagle będąc w trasie 21 listopada 1994 roku.

Ks. Konieczny (1985 r.)

Wykonano remont generalny kościoła w latach 1983-1984: wykonanie nowej polichromii przez malarza Zygmunta Wiglusza, odnowienie obrazu ołtarza głównego, zakupienie obrazu Czesława Leńczowskiego Królowa Jadwiga, wymiana posadzki na marmurową, wymiana ławek i konfesjonałów (poprzednie pochodzące z Katedry na Wawelu zostały zniszczone), instalacja centralnego ogrzewania, wymiana pokrycia dachowego na nową blachę miedzianą, wymiana zegarów (mechanizmy i blaty), wykonanie kraty do głównego wejścia i do zakrystii w Szkole Ślusarskiej. Ustanowiono drugiego patrona w osobie Królowej Jadwigi. W dniu 26 września 1984 r. ustawiono przed kościołem dwie figury patronów.

Królowa Jadwiga pędzla Czesława Leńczowskiego.

7. Ks. Stanisław Czulak (1994-2009) – proboszcz, ur. 24.08.1934 w Międzybrodziu Bialskim, świecenia w 1958 r. Uhonorowany RM. Od 2009 roku mieszkał na plebani jako rezydent. Zmarł 8 marca 2014 r.

Wybudowano w 2006 roku nowy budynek plebanii na miejscu pierwszej z XIX w, wykonano ogrodzenie wokół kościoła oraz wysuszono fundamenty kościoła.

Ks. Czulak (2003 r.)

8. Ks. Robert Janczura (2006-2009) – wikariusz, święcenia w 1997 r.

9. Ks. Jarosław Nowak (2009-2011) – pomoc duszpasterska (jednocześnie pełnił funkcję koordynatora ds. wolontariatu Caritas Archidiecezji Krakowskiej), święcenia w 1996 r.

10. Ks. Grzegorz Mrowiec (od 2009) – święcenia w 1984 r, proboszcz, EC, wcześniej pracował min. w parafii Podwyższenia Krzyża w Krakowie – Kurdwanowie (1992-1998) i jako proboszcz parafii Opatrzności Bożej Kraków – Swoszowice (1998-2009)

Wykonano w 2009-2010 r. nowe brukowane alejki na cmentarzu, a w roku 2011 nowe ogrodzenie cmentarza, do którego projekt wykonał inż. M. Majcher. W listopadzie 2009 roku powołano Parafialny Zespół Caritas. W roku 2010 budynek starej plebani poddano renowacji i utworzono w nim świetlicę parafialną „Betania”, w październiku 2010 roku ukazał się pierwszy numer czasopisma parafialnego „Świątnik”. W 2014 roku został poddany renowacji i konserwacji prawy boczny ołtarz Ukrzyżowania, w 2015 roku prace objęły ołtarz Matki Boskiej, a także odnowione zostały wszystkie 4 krzyże na wieżach i dachu kościelnym. W 2016 roku przy współudziale Gminy wykonane zostało oświetlenie zewnętrzne budynku kościoła oraz remont drewnianego ołtarza św. Królowej Jadwigi, któremu przywrócono pierwotną kolorystykę. Podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 Świątniki gościły ponad 300 pielgrzymów z Rumunii pod przewodnictwem ks. Florentina Crihalmeanu, biskupa Cluj-Gherla. W 2017 r. rozpoczęto renowację dębowego ołtarza neogotyckiego oraz figur św. Piotra i św. Pawła z ołtarza głównego.

Ołtarz Ukrzyżowania Pana Jezusa po renowacji w 2014 r.

Ołtarz Matki Boskiej Świątnickiej po renowacji w 2015 r.

Ołtarz Matki Boskiej Świątnickiej po renowacji w 2015 r.

Oświetlony kościół w Świątnikach Górnych (2016).

Oświetlony kościół w Świątnikach Górnych (2016).

Ołtarz św. Królowej Jadwigi po renowacji w 2016 r.

Ołtarz św. Królowej Jadwigi po renowacji w 2016 r.

11. Ks. Marek Matusik (2011-2013) – wikariusz  pochodzący z Ruszczy, święcenia w 1993 r. w Świątnikach od 27 sierpnia 2011 roku do 28 sierpnia 2013 roku.

Wszystkich Świętych 2011 r. – po lewej ks. Matusik, po prawej ks. Mrowiec.

12. Ks. Michał Wicher (2013-2016) – wikariusz pochodzący z Naprawy, święcenia w 2011 r. w Świątnikach od 28 sierpnia 2013, wcześniej jako wikariusz w Poroninie, gdzie był dekanalnym animatorem Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży. W parafii zajmował się młodzieżą (mi.in ministranci, lektorzy oraz przygotowania do Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016), nauką religii, był także aktywnym członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej.

13. Ks. Sebastian Baster (od 2016 d0 2017) – wikariusz pochodzący z Nielepic (k. Krzeszowic), święcenia w 2012 r. W Świątnikach od 28 sierpnia 2016 r., wcześniej pracował w parafii w Szaflarach.

Ks. proboszcz G. Mrowiec i ks. S. Baster – Wszystkich Świętych 2016 r.

14. Ks. Zbigniew Gerle (rezydent od 2017 r.) – kapelan Ojca Świętego, wyświęcony w 1973 r., od 1994 r. był przez 23 lata proboszczem parafii św. Klemensa w Wieliczce, gdzie przez wiele lat zajmował się m.in. renowacją świątyni, a także liczne akcje charytatywne i społeczne, za co mieszkańcy Wieliczki nagrodzili go tytułem Honorowego Obywatela Wieliczki. Otrzymał tytuł prałata oraz pełnił funkcję dziekana dekanatu Wieliczka.

Bibliografia:

  1. Ks. Józef Krętosz, Józefiński proces budowy kościoła państwowego na terenie monarchii habsburskiej w okresie rządów Józefa II (1780-1790), Śląskie Studia Teologiczne 29, 1996 r s. 41-67
  2. Franciszek Batko, Pisma z historii Świątnik Górnych i okolic, Świątniki Górne, 2008 r.
  3. Włodzimierz Słomka, Świątniki Górne, maszynopis i wersja cyfrowa z 2008 r.
  4. Witold Szczygieł, Historia świątnickiego kościoła, gazetka parafialna „Świątnik” nr 1-2, 2010 r.

[1] Kościół w Skotnikach wybudowano w 1915 roku – parafia powstała w 1921 roku, a Kalwarii Zebrzydowskiej kościół wybudowano w 1906 roku, a parafia św. Józefa została erygowana w 1942 roku.

[2] W publikacjach dotyczących parafii świątnickiej bardzo często wymienia się ks. Zakulskiego, jako osobę pracującą w tej parafii tudzież budowniczego lub inicjatora budowy kościoła. Twierdzenia takie są sprzeczne z logiką i po prostu nieprawdziwe i chyba nie ma powodów do większych wyjaśnień.

[3] Srebrna moneta, do 1857 roku 1 krajcar (kreuzer) = 1/60 złotego reńskiego (florena, guldena). W 1857 roku doszło do reformy monetarnej w Cesarstwie Austriackim i wówczas 1 kreuzer = 1/100 guldena.

[4] F. Batko, Świątniki Górne na starych fotografiach, Kraków 1998, s. 32.

[5] W niektórych publikacjach podawany jest mylnie rok zakończenia budowy jako 1858.

[6] Cytat za F. Batko, Pisma z historii Świątnik Górnych i okolic, Świątniki Górne 2008, s. 36.

Opracował Jerzy Czerwiński.

W tym artykule chciałbym przedstawić rodzaje kłódek, jakie wytwarzano w Świątnikach od wieku XVIII do II wojny światowej. Bliżej zajmę się ich klasyfikacją, gdyż według mojego rozeznania, w różnych dotychczasowych publikacjach pojawiały się problemy i wynikające z nich pomyłki w prawidłowym zidentyfikowaniu danej kłódki. Przedstawię również jak wyglądał proces wytwarzania najbardziej popularnych rodzajów kłódek oraz jakie wykorzystywano do tego narzędzia.

Świątniczanie, żeby poznać zasadę działania i składania kłódek, korzystali z aktualnych wyrobów dostępnych na rynku – na początku z kłódek średniowiecznych, potem z kłódek austriackich, pruskich, a nawet amerykańskich, rozbierali je na poszczególne elementy, a następnie kopiowali działanie mechanizmu i składali z powrotem. Z czasem wykwalifikowani majstrowie zaczęli wprowadzać własne rozwiązania, zmieniać kształty i wymiary

Klasyfikacja. Kłódkarstwo, jako nauka, nie doczekało się spójnej terminologii i klasyfikacji. Nazewnictwo kłódek odnosi się najczęściej do kształtu kłódki, jej miejsca produkcji lub sposobu działania. Katedra krakowska zamawiała u miejscowych krakowskich ślusarzy np. kłódkę kręczoną w 1659 czy kłódkę gdańską w 1743 r. Znane były też kłódki salomonowe. Mylnie jednak w literaturze pojawiła się kłódka ingrichtowaingrycht występował nie w kłódkach, lecz w zamkach i oznaczał przegródkę mechanizmu przechodzącą przez blat (brodę) klucza[1].

Uwaga. W nawiasach podaję alternatywne nazwy kłódek nazywane tak w Świątnikach oraz nazwy niemieckie. W podpisach zdjęć podaje zidentyfikowanego producenta kłódki oraz numer katalogowy występujący w cennikach. W cudzysłowie może pojawić się nazwa własna kłódki.

Kłódki świątnickie dzielimy na:

1)      trójkątne albo trojaste – najstarsze kłódki trójkątnego kształtu produkowane w Świątnikach w wieku XVIII, a wzorowane na takich kłódkach znanych już w średniowieczu. Egzemplarz takiej kłódki znajdował się kiedyś w posiadaniu Izby Regionalnej prowadzonej przez Marcina Mikułę. Do dziś widnieje wpis w inwentarzu: Kłódka kuta z kluczem z XVII wieku (trójkątna)[2]. Herb Miasta i Gminy Świątniki Górne przedstawia właśnie taką kłódkę. Pytanie, co się stało z tą kłódką, pozostawiam tylko do własnego przemyślenia…

2)      rurowe (lufki, kłódki czciaste) – proste kłódki (albo raczej mechanizmy zamykające) przeznaczone dla gospodarstwa rolnego. Wykonywano je w różnych wymiarach – zarówno długie służące do oporządzenia końskiego jak i małe do psich obroży (tzw. pieski). Produkowano je od XVIII wieku do II wojny światowej, w tym, że w XX wieku kłódki te raczej wykonywali już rzemieślnicy spoza Świątnik, a firmy świątnickie skupywały je, aby poszerzyć swój asortyment handlowy.

Rys. 2 K. rurowa – M. Czerwiński i Ska Nr 120

Rys. 3 K. rurowa po rozłożeniu

3)      walcowe (niem. Radschlösser) – kłódki produkowane od początku wieku XIX do 1939 roku. Często nazywano je także kłódkami gospodarskimi, gdyż były głównie skierowane do odbiorcy wiejskiego, który potrzebował kłódkę prostą, a solidną. Nazwa odnosi się do kształtu rygla, który obracał się na nicie. Kłódki walcowe można łatwo rozpoznać po formie blatu (brody) klucza, który był gięty w różnych kierunkach, co stanowiło zabezpieczenie przed próbą otwarcia kłódki bez klucza. Rozróżniamy następujące rodzaje kłódek walcowych:

a)      proste (zwyczajne) – najpopularniejsze kłódki walcowe. Charakteryzowały się tzw. uszami, które mogły być ostre lub zaokrąglone. U Kwaśniewicza można przeczytać o kłódkach prostych z kulasami, czyli z pewną formą przytrzymki, jako dodatkowym zabezpieczeniem przed próbą otworzenia kłódki wytrychem. W Muzeum Ślusarstwa znajduje się kilka egzemplarzy takich kłódek, w tym także kłódki o kutych połówkach.

Rys. 4 K. walcowa prosta z okrągłymi uszami – Spółka Ślusarska Nr1

Rys. 5 K. walcowa prosta z ostrymi uszami – Spółka Ślusarska Nr3

Rys. 6 K. walcowa prosta – Spółka Ślusarska Nr18

Rys. 7 K. walcowa prosta – M. Czerwiński i Ska Nr102

Rys. 8 K. walcowa prosta z guzikami z roku 1863

Rys. 9 K. walcowa prosta – Spółka Ślusarska Nr18c

b)      sztajerskie (steyerskie) – kłódki o charakterystycznym kształcie bez uszów. Nazwa prawdopodobnie wywodzi się od nazwy surowca, z jakiego była początkowa robiona (chodzi o tzw. żelazo sztajerskie, które pochodziło ze Styrii w Austrii). Brak znanych zachowanych egzemplarzy.

Rys. 10 K. sztajerska – Mazur Nr 8

c)       półkluczowe (z półkluczem) – kłódki z kluczami posiadającymi specjalne nacięcia, których blaty wchodzą do połowy serca. Kłódka najprawdopodobniej jest ewolucją kłódki sztajerskiej. U Kwaśniewicza pojawia się też nazwa półblot, zapewne chodzi półblat, co by sugerowało, że jest to wcześniejsza nazwa kłódek półkluczowych. W Muzeum Ślusarstwa znajduje się jedna taka kłódka.

Rys. 11 K. półkluczowa – Spółka Ślusarska Nr 9

Rys. 12 K. półkluczowa – M. Czerwiński i Ska Nr 112

Rys. 13 K. półkluczowa – M. Czerwiński i Ska Nr 112

d)      dwusercowe (dwóchsercowe) – charakterystyczne kłódki o blacie klucza zawiniętego na kształt cyfry 8 (stąd też pochodzi nazwa mówiąca, że kłódka ma podwójne serce, czyli otwór na klucz), rozwinięcie kłódki prostej. Nie zachował się żaden egzemplarz takiej kłódki, więc działanie tej kłódki pozostaje w sferze hipotez. Być może kłódka ta była otwierana poprzez obrót klucza wokół każdego serca.

Rys. 14 K. dwusercowa – Spółka Ślusarska Nr 19

e)      dwuwalcowe (dwóchwalcowe) – nazwa kłódki sugeruje, że posiadały w mechanizmie podwójny obrotowy rygiel, aczkolwiek nie wiemy, czy poza tym elementem te kłódki się wyróżniały także kształtem, gdyż z zachowanej dość sporej ilości cenników z XIX i XX wieku nie ma już takich kłódek. Brak znanych zachowanych egzemplarzy. Jeśli przyjąć moją hipotezę dotyczącą kłódek dwusercowych, być może chodzi o ten sam rodzaj kłódki ukryty pod inną nazwą.

f)       rajzetaszki (niem. Reisetaschenschlösser) – małe kłódki mosiężne w systemie walcowym używane do zamykania podręcznych bagaży podróżnych, a także psich obroży. Wykonywane były przez Spółkę Ślusarską.

Rys. 15 K. rajzetaszka – Spółka Ślusarska Nr 17

4)      ryglowe (niem. Riegelschlösser) w Świątnikach nazywane jako wetheimowskie lub wertańskie, gdyż jak głosi tradycja, w latach 70. XIX trzech majstrów obywających praktykę w wiedeńskich zakładach Wertheima przywiozło plany (lub skradło) konstrukcji rejestru takiej kłódki. Charakterystyczną cechą kłódek wertheimowskich były tzw. cuhalty (drabinki lub przytrzymki). Klucz podnosił cuhalt, który przepuszczał lub zatrzymywał sztyft przynitowany do rygla. Cuhaltów w kłódkach było od 2 do 5. Co ciekawe, jak wspomina Bruchnalski, świątniczanie z początku stosowali mechanizmy ryglowe, ale bez cuhaltów. Stąd w terminologii kłódkarskiej pojawiały się kłódki wertheimowskie i kłódki wertheimowskie z cuhaltami. Ze względu na kształt (formę) można rozróżnić:

a)      kopaczki – najpopularniejszy kształt kłódki rodem z zakładów Wertheima, produkowane seryjnie do II wojny światowej. Z roku 1948 pochodzi kłódka wystawowa zrobiona przez S. Sargę, będąca największa kłódka tego typu. Występowały w wersji z cuhaltami i bez. Istniały również wersje przeznaczone dla kolei o wzmocnionej konstrukcji. Produkowane także po roku 1945.

Rys. 16 K. kopaczka – Spółka Ślusarska Nr 4

Rys. 17 K. kopaczka bez cuhaltów – M. Czerwiński i Ska Nr 105

Rys. 18 K. kopaczka z cuhaltami „AS”

Rys. 19 K. kopaczka z cuhaltami – model Superior-Wertheim ze znakiem ochronnym M. Czerwiński i Ska Nr 106P

Rys. 20 K. kopaczka z cuhaltami – Mazur Nr 44 „Rodak I”

Rys. 21 K. kopaczka wystawowa z 1948 r. – wyk. S. Sarga

Rys. 21 K. kopaczka wystawowa z 1948 r. – wyk. S. Sarga

b)      tabakierki – masywne okrągłe kłódki ze stosunkowo krótkim sachlem i z dużą ilością nitów. Produkowane także po II wojnie w Spółdzielni Przyszłość.

Rys. 22 Tabakierki prod. Spółki Ślusarskiej Nr 7 i 8

Rys. 23 Tabakierka firmy Mazur Nr 5 „Tabak”

c)       francuskie (a la Wertheim) – termin ten dotyczy właściwie jednego rodzaju kłódek, produkowanych od XIX w do II wojny światowej o charakterystycznym okrągłym korpusie i obrotowej zasłonce. Posiadały 3 do 4 cuhaltów. Nazywano je także kłódkami czynszowymi.

Rys. 24 K. francuska Spółki Ślusarskiej Nr 11

Rys. 25 K. formy francuskiej – M. Czerwiński i Ska Nr 107

d)      specjalne – kłódki o specjalnym przeznaczeniu o wzmocnionych, ukrytych nitach, wytrzymałej stali korpusu oraz hartowanym sachlu. Przeznaczone dla kolei, wojska i różnych innych instytucji państwowych, gdzie konieczna była solidność, wytrzymałość i bezpieczeństwo. Posiadły one najczęściej unikatowy kształt. Specjalizowała się w takich produktach firma Mazur tworząc serie o nazwie „Pancer”. Do tej kategorii zaliczam także tzw. kłódki wawelskie.

Rys. 26 K. pancerna firmy Mazur Nr 110 „Pancer”

Rys. 27 K. wawelska firmy Mazur

e)      tłoczone (prasowane) – ostatni etap technologiczny w produkcji kłódek wertheimowskich, który się pojawił w okresie międzywojennym. Kłódki te nie posiadały obwódki, lecz przy użyciu prasy tłoczono już odpowiedni kształt połówek. Najbardziej popularna była kłódka z firmy M. Czerwiński i Ska o numerze katalogowym 450, której produkcje kontynuowała Sp-nia Przyszłość pod nazwą Alfa oraz sztandarowe kłódki firmy Mazur o nazwie „Mazur”. Tuż przed II wojną światową zaczęły pojawiać się także wersje tych samych kłódek z płaskimi kluczami.

Rys. 28 K. tłoczona firmy Mazur Nr 140 „Lech”

Rys. 29 K. tłoczona firmy Mazur Nr 120 „Mazur”

Rys. 30 K. tłoczona firmy M. Czerwiński i Ska Nr 450

Rys. 31 K. tłoczona firmy Mazur Nr 325 „Arma”

5)      fortelowe (sekretne) lub sztuczne (niem. Vexirschlösser) – kłódki, których mechanizm otwiera się po wykonaniu odpowiednich mechanicznych czynności. Pojawia się do tych kłódek przymiotnik automatyczny oznaczający sprężynowe otwarcie kłódki po wykonaniu „sekretu”.

a)      zegarkowe (niem. Vexir-Uhrschlösser) – posiadają tarcze zegara ze wskazówkami, a mechanizm otwiera właściwie ustawiona godzina bez użycia klucza. Kłódki o charakterze dekoracyjnym. Brak znanych zachowanych egzemplarzy.

Rys. 32 K. zegarkowa Spółki Ślusarskiej Nr 15

b)      literowe – otwarcie mechanizmu dokonywane jest poprzez właściwie ułożone słowo bez użycia klucza lub w połączeniu z prostym mechanizmem z kluczem. Kłódki o charakterze dekoracyjnym.

Rys. 33 K. literowa z 1923 r.

c)       dzwonkowe (niem. Glocken-Vexir) – kłódki o konstrukcji ryglowej francuskiej, z tym jednak szczegółem, że serce zasłonięte jest mosiężną zasłoną, której odsłonięcie następuje poprzez naciśnięcie żelaznego elementu konstrukcji na krawędzi kłódki. Produkowane przez większość XX-wiecznych firm w Świątnikach. Brak znanych zachowanych egzemplarzy.

Rys. 34 K. dzwonkowa M. Czerwiński i Ska Nr 108

Rys. 35 K. dzwonkowa Spółki Ślusarskiej Nr 13

d)      rokowe – kłódki o zasadzie działania podobnej do dzwonkowych – aby otworzyć mosiężną płytę blokującą dostęp do serca kłódki, należało najpierw końcem klucza nacisnąć odpowiednią cyfrę w wybitej na kłódce liczbie (roku). Brak znanych zachowanych egzemplarzy.

Rys. 36 K. rokowa Spółki Ślusarskiej Nr 14

e)      listwowe – dosyć ciekawa rodzaj kłódek produkowanych min. przez firmę Mazur, której konstrukcja wygląda podobnie jak zwykła kłódka walcowa (sztajerska), z tym jednak „sekretem”, że po przekręceniu klucza sachel się nie otworzy dopóki nie naciśnie się spodniej listwy „górą na prawo”. Brak znanych zachowanych egzemplarzy.

Rys. 37 K. listowa firmy Mazur Nr 7

f)       filarkowe (bramkowe lub drzwiczkowe) – najbardziej wymyślne kłódki posiadające dodatkowo mechanizm z kluczem, jednakże dostęp do serca blokują drzwiczki, których otwarcie możliwe jest po wykonaniu odpowiedniego szeregu czynności mechanicznych polegających na przesuwaniu i naciskaniu odpowiednich elementów dekoracyjnych. Mogły być też kombinacje z innymi rodzajami kłódek fortelowych (np. drzwiczki otwierane przez właściwe ułożenie hasła i naciśnięcie odpowiedniego elementu). Wykonywano takie kłódki seryjnie (z prostymi kombinacjami) oraz okazjonalnie, co było pokazem niezwykłego kunsztu ślusarskiego. Najczęściej stosowano mechanizmy z kłódek walcowych. W posiadaniu rodziny Czerwińskich znajduje się bliźniaczy egzemplarz ozdobnej kłódki filarkowej, która została podarowana w 1929 roku prezydentowi Mościckiemu w Krakowie przez jej autora, Jan Kotarbę (Żurowskiego).

Rys. 38 K. filarkowa Spółki Ślusarskiej Nr 10

Rys. 39 K. filarkowa M. Czerwiński i Ska Nr 113

Rys. 40 K. filarkowa – Mazur Nr 6

Rys. 41 K. filarkowa wyk. przez Jana Kotarbę (Żurowskiego) w 1929 r.

Rys. 42 K. łącząca w sobie elementy k. filarkowej i literowej, wyk. przez L. Cholewę w 1918 roku

Rys. 43 K. filarkowa okolicznościowa

g)      zębate – dość niezwykły rodzaj będący wariantem kłódek filarkowych zdecydowanie jednak przeznaczonych do specjalnego użytku, jakich np. było ochrona niezwykle cennych miejsc. Zasada działania wymagała takiego samego postępowania, jak przy skompilowanych kłódkach filarkowych w tym, że w trakcie wykonywania tych czynności wysuwały się ostre żelazne zęby, których zadanie było okaleczenie i unieruchomienie ręki niewtajemniczonej osoby. Osoba zaznajomiona z kłódką po prostu wiedziała, kiedy należy cofnąć rękę. Kłódki takie były produkowane na zamówienie już w XVIII w (min. zamówił taką kłódkę proboszcz mogilański) i XIX w. Muzeum Ślusarstwa zakupiło niedawno egzemplarz takiej XIX-wiecznej kłódki w doskonałym stanie. Izba Regionalna posiadała niegdyś też taką kłódkę z XVIII w.

Rys. 45 K. zębata z XIX w

6)      automatyczne – następna generacja kłódek, następująca po kłódkach ryglowych. Spółka Ślusarska produkowała takie wzorem z kłódek austriackich jeszcze przed I wojną światową, ale prawdziwą popularność zyskały w okresie międzywojennym. Pośrednim produktem były kłódki ryglowe tłoczone. Kłódki automatyczne były wytłaczane na prasie bez obwódek, jednakże zastosowano w nich całkiem inny mechanizm również posiadający zastawki (cuhalty). Pozwoliło to na zastosowanie kluczy płaskich, a kłódki mogły być otwierane na pół obrotu klucza. Sachel po otwarciu odskakiwał automatycznie na sprężynie, a zamknięcie następowało przez zatrzask. Technologia kontynuowana po wojnie w Sp-ni „Przyszłość”

Rys. 46 K. automatyczna z początku XX w Spółka Ślusarska Nr 8½

Rys. 47 K. automatyczna „Wotan” – Mazur Nr 275

Rys. 48 K. automatyczna „Kotwica” z cuhaltami stosowana do kajdanków – Mazur Nr 90

Rys. 49 K. automatyczna M. Czerwiński i Ska Nr 1430

Rys. 50 K. automatyczna M. Czerwiński i Ska Nr 114

Rys. 51 K. automatyczna –Mazur Nr 17

System Chubb. W literaturze dotyczącej kłódkarstwa świątnickiego oraz w prasie przełomu XIX i XX wieku pojawia się informacja, że w Świątnikach wytwarzano kłódki systemu Chubb. Nazwa pochodzi od angielskiej firmy Chubb Locks założonej w 1804 roku i istniejącej do dnia dzisiejszego. Firma ta znana jest przede wszystkim ze swoich patentów dotyczących ochrony i bezpieczeństwa. Zamki i kłódki tej firmy posiadały liczne i nowatorskie zabezpieczenia uniemożliwiające otworzenie ich przy użyciu wytrycha. Tylko Spółka ślusarska stosowała nazwę tego systemu w swoich kłódkach ryglowych kopaczkach oraz zamkach drzwiowych, a poza tym przyjęła się polska nazwa jako kłódki bezpieczeństwa.

Historia produkcji. Zastosowana powyżej numeracja przy klasyfikacji rodzajów konstrukcyjnych kłódek odpowiada generalnie kolejności chronologicznej produkcji tych rodzajów w Świątnikach Górnych.

Na początku ślusarze świątniccy w XVIII w wykonywali kłódki trójkątne na wzór kłódek znanych już w średniowieczu. W tym samym okresie zaczęli wykonywać także kłódki rurowe. Wraz z wiekiem XIX do Świątnik trafiły wzory kłódek walcowych. Produkcja tych kłódek trwała do II wojny światowej, aczkolwiek w pierwszej połowie XX wieku dominowały już kłódki ryglowe, czyli wertheimowskie. Produkcję ich rozpoczęto gdzieś w latach 70. XIX w. Tradycja lokalna utrzymuje, że trzech majstrów odbywających praktykę w Wiedniu przywiozło te nowoczesne rozwiązania i dostosowało je do tutejszej technologii.[3] Ponieważ mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się dopiero pierwsza prasa ręczna (sztanca)[4], należy założyć, że korpusy pierwszych kłódek ryglowych pochodziły wciąż z wykuwanych na miejscu blach. W XIX w zaczęto wykonywać także kłódki fortelowe, głównie jako wyroby dekoracyjne i będące świadectwem kunsztu ślusarskiego.

Wraz z pojawieniem się sztanc, zaczęły zanikać kuźnie w Świątnikach i na ich miejscach kupcy instalowali sztancowanie. Sztanca dała możliwość precyzyjnego wykonywania elementów składowych kłódki, co pozwoliło poprawić jakość wykonywanych produktów oraz rozszerzyć asortyment o kłódki małych rozmiarów, praktycznie niewykonywane ze względu na wcześniejsze trudności wykucia ręcznie blachy zarówno cienkiej jak i odpowiednio wytrzymałej. Duży wkład w rozpowszechnienie sztanc miała Szkoła Ślusarska, która poza tym, że sama je posiadała i udostępniała swym członkom, to jeszcze sprowadzała z Krakowa odlane korpusy pras, a pozostałe elementy wykonywano na miejscu i złożone prasy sprzedawano na miejscu. Znany jest również fakt wykonania sztancy przez jednego z przedstawicieli rodziny Urbanów, jednak takie wykonanie nie zapewniało takiej precyzji, jak przy prasach sprowadzanych z Wiednia, czy też montowanych w Szkole Ślusarskiej.

Okres międzywojenny oznaczał zmianę dotychczasowych odbiorców, ale niewielką zmianę asortymentu produkowanych kłódek. Znikł natomiast problem z konkurencją wobec zagranicznych producentów z zachodu, gdyż rząd Polski skutecznie blokował napływ zagranicznego (głównie niemieckiego) przemysłu, dając szanse na rozwinięcie się polskich przedsiębiorstw. W Świątnikach obok funkcjonującej Spółki Ślusarskiej, pojawiły się trzy prężnie rozwijające się przedsiębiorstwa – firma Mieczysław Czerwiński i Ska zwana „Haszpieniem”, spółka braci Ludwika i Stanisława Kwintowskich zwana jako „Mazur” oraz spółka Bodzoń i Słomka zwana jaka „Polonez”. Oprócz produktów kłódkarskich, firmy te oferowały także zamki, a firma Mazur posiadająca własną kuźnie wykonywała także różne elementy kute – od łóżek żelaznych i okuć po wojskowe oporządzenie kawaleryjskie.

Nowa technologia umożliwiła produkcję kłódek tłoczonych (prasowanych), początkowo w systemie wertheimowskim, później także już wersje lżejsze z płaskimi kluczami.

Po wojnie władze PRL uniemożliwiły dalsze funkcjonowanie zarówno Spółki Ślusarskiej, jak i prywatnych spółek. Rzemieślnicy zostali zrzeszeni początkowo w dwóch, a później po połączeniu, w jednej spółdzielni. Produkowane masowo kłódki w Spółdzielni „Przyszłość”, poza pierwszymi modelami, które były kontynuacją kłódek przedwojennych, w większości utraciły cechy solidnych i bezpiecznych kłódek świątnickich.

Starzy kłódkarze jeszcze przez pewien okres czasu nadal wykonywali swoje produkty w domowych warsztatach. Przykładowo Jan Sarga w swoim warsztacie w Rzeszotarach produkował seryjnie kłódki filarkowe na wzór kłódki z ryc. 43.

1950x_produkcja_klodki_sekretn

Rys. 57 Lata 50. XX wieku – produkcja kłódek, Jan Sarga (w głębi), Rzeszotary.

klodka

Rys. 58 Powojenna kłódka filarkowa

Surowce. Do lat 70. XIX zarówno blachę jak i drut wytwarzano we własnym zakresie. Kupcy sprowadzali z Kuźnic koło Zakopanego oraz z Węgierskiej Górki bryły żelaza (tzw. lupy żelaza fryszerskiego), które przetapiano, aby pozbyć się zanieczyszczeń (żużel), a następnie przekuwano na blachę. Począwszy od lat 50. istniała też możliwość zaopatrzenia się w surowiec w Krakowie.

W momencie, gdy rzemieślnicy zaczynali używać pras ręcznych, zaczęto sprowadzać gotową blachę stalowa w postaci arkuszy, blachy taśmowej (tzw. bednarki) i drutu. Sprowadzano blachę najpierw z Trzyńca na Śląsku Cieszyńskim, potem z Krakowa i Podgórza. Transport konny, pod koniec XIX w wynosił 400 ton rocznie, a w późniejszych latach jeszcze się zwiększył.

Proces produkcji kłódek:

  1. Rozkuwanie żelaza na blachę. Wykonywano „na oko”, przez co trudno było zachować jednolitą grubość blachy. Jedna osoba obsługiwała miech, a druga wielkim młotem uderzała tak długo, aż nie osiągnęła odpowiedniej grubości. Jednego dnia uzyskiwało się materiału na 12-18 kłódek. Od lat 70. XIX wieku ten etap produkcji zniknął, gdyż zaczęto sprowadzać gotowe blachy.
  2. Wykuwanie kabłąków (sachli) i nitów rogatych w kuźni, a następnie w imadle (śrubstaku) piłowano, aby uzyskać odpowiedni kształt i wymiar. Sachle do kłódek małych rozmiarów nie wykuwano, ale wyklepywano na kowadełku zwanym babką. Następnie przy użyciu przebijaka stalowego zwanego sztuczką wybijano w pysku sachla otwór, przez który miał przechodzić rygiel. Kabłąki czyszczono umieszczając w specjalnym worku, którym rytmicznie potrząsano.
  3. Wykonanie połówek i obwódki: do płata blachy przykładano miarę (żelazny szablon) kształtu kłódki, obrysowywano go kiernerem z zaznaczeniem także miejsc na nity, następnie druślakiem wykonywano szereg otworów wzdłuż narysowanych linii, a później myślem (dłutem do metalu) wycinano cały kształt. Pilnikiem obrykiwano nierówności. W latach 70. XIX wieku wykonywanie tych czynności zostały zastąpione przez prasę ręczną (sztancę). Wymagała ona jedynie odpowiedniego przygotowanego wykrojnika. Efektywność sztancy wynosiła kilkaset wybijanych połówek na godzinę.
  4. Wykonanie kluczy i mechanizmu zapadkowego (rejestru) dostosowanego do wzoru klucza. Pierwsze klucze wykonywano w ten sposób, że z jednego kawałka blachy wycinano stojak, czyli rurkę klucza i jego ząb, a z drugiego kawałka rękojeść, czyli rydkę. W kłódkach walcowych ząb klucza był odpowiednio wyginany tworząc piętkę, dopiero w kłódkach ryglowych wzór zęba wycinany był przy użyciu bukfela. Następnie stojak był lutowany do rydki mosiądzem lub boraksem z gliną. W okresie międzywojennym klucze były kutolane, czyli odlewane z materiału otrzymanego w procesie długotrwałego wyżarzania. Cuhalty były żelazne lub mosiężne.
  5. Składanie poszczególnych elementów kłódki – rozwiercanie w odpowiednich miejscach połówek drylem z rozwiertką otworów, umieszczenie mechanizmu i nitowanie na zimno. W niektórych rodzajach kłódek w ramach podniesionego bezpieczeństwa nity spiłowywano i ukrywano, a dzięki odpowiedniemu kształtowi otworów na nity, nawet po ścięciu główki nita połączenie dalej trzymało.
  6. Wykonaną kłódkę piłowano i czyszczono na połysk lipką z haszpieniem. Zamiast czyszczenia wykonywano też zabieg przypalania w ogniu kłódki maczanej w oleju. W efekcie kłódki zyskiwały czarny połysk.

Procedura polegająca na ręcznym wytwarzaniu kłódki od brył żelaza po gotowy produkt pozwalała na wykonanie przez majstra (i jego rodzinę) 2-3 kłódek tygodniowo. Dla dużych kłódek o skompilowanym mechanizmie czas produkcji wynosił nawet do 2 tygodni. Trzeba jeszcze dodać, że na czas pracy miał niestety także wpływ styl życia świątnickich majstrów niestroniący od częstego spożywania alkoholu.

Niektóre modele kłódek, zwłaszcza wertheimowskie z cuhaltami, wykonywane były w tzw. garniturach (opakowaniach) po 6 lub 12 sztuk, co oznaczało, że każda kłódka w garniturze miała swój własny unikalny klucz, ale jednocześnie dla całego garnituru wykonywany był tzw. klucz generalny, który otwierał wszystkie kłódki z opakowania.

Terminologia kłódkarska. Kłódka składa się z trzech głównych elementów: z pudła (korpusu) kłódki, kabłąka i klucza. Poniżej przedstawiam listę podstawowych elementów kłódki oraz schematy oparte na kłódkach ryglowych. Niestety brak podobnych wizerunków dla kłódek walcowych, nie wspominając już o kłódkach fortelowych.

Elementy składowe pudła (korpusu) kłódki:

  1. Połówka (tarcza) górna (wierzchnia) i dolna,
  2. Obwódka
  3. Podgardle – otwór, w który wchodzi pysk sachla
  4. Uszy – okrągłe lub ostre
  5. Nity rogate (unszwajsztyfty) łączące obwódkę z połówkami wykonane z żelaza gwoździstego
  6. Szczyt (otwór na klucz w połówce górnej)
  7. Serce – nit okrągły wchodzący w rurkę klucza
  8. Mechanizm, a w nim min:

            8.1. Rygiel (w k. walcowych walec obracający się na nicie podwalcu)

            8.2. Rejestr, czyli zastawka posiadająca wyrznięcia odpowiadające wzorowi klucza

            8.3. Cuhalty, zuhalty, przytrzymki, drabinki

            8.4. Grządka (na niej oparty jest rygiel i umożliwia jego ruch prostolinijny)

            8.5. Sprężyna (kulas w k. walcowych)

Kabłąk zwany w Świątnikach jako sachel lub bigiel składa się z:

  1. Ogonek – koniec sachla zawinięty w kluczkę z nitem, wokół którego obraca się sachel
  2. Pysk – koniec sachla wchodzący w podgardle
  3. Otwór na rygiel w części pyska sachla

Klucz:

  1. Stojak, stojaczek – rurka klucza wraz z zębem, ale bez rydki, początkowo wykonane były z jednego kawałka odpowiednio wyciętej blachy zawiniętej tak, że powstawała jednocześnie rurka i ząb.
  2. Ząb klucza, zwany jako blat, bart lub broda, który przy kłódkach walcowych posiadał piętkę (zagięcie w lewo lub w prawo)
  3. Rydka, rajda – rękojeść klucza

Rys. 52 Schemat budowy k. ryglowej – tłoczonej (model M. Czerwiński i Ska Nr 450)

Rys. 53 Elementy składowe k. ryglowej specjalnej – model Pancer firmy Mazur.

Warsztat ślusarski i narzędzia. Do okresu międzywojennego podstawowym miejscem wykonywania kłódek był warsztat ślusarski. Zajmował on najczęściej część kuchni domu mieszkalnego rodziny kłódkarza. Mało kto mógł sobie pozwolić na warsztat prowadzony w oddzielnym pomieszczeniu i to dopiero w wielkim pożarze w 1889 roku, który znacząco wpłynął na sposób przestrzennego zagospodarowania wsi. W warsztacie pracowała cała rodzina rzemieślnika łącznie z dziećmi od lat 6 wzwyż. Przy takim modelu pracy najwięcej obowiązków spadało na kobietę, która oprócz zajęć związanych z zajmowaniem się dziećmi i wyżywieniem rodziny, to musiała wykonywać szereg prac w warsztacie, takich jak piłowanie kluczy, piłowanie kłódek, czy przygotowywanie koksu pod „kuźnicę”.

Oprócz domowego warsztatu, cześć produkcji odbywała się w kuźniach kupieckich, gdzie kuto blachy na połówki i obwódki oraz sachle. Istnieje hipoteza o funkcjonowaniu w tamtym okresie kuźni gromadzkiej, aczkolwiek brak jest materiałów pozwalających na jej zweryfikowanie zarówno co do wieku XVIII (brak takich informacji w Aktach sądowych kustosza), jak i wieku XIX. Gdy pojawili się lokalni kupcy, przejęli oni część kuźni świątnickich, pozostałe uległy likwidacji. Żeby przyspieszyć produkcję, kupcy wzięli na siebie najbardziej pracochłonne czynności związane z pracą w kuźni, rzemieślnicy natomiast zajmowali się wykonywaniem drobnych elementów mechanizmu kłódki oraz wykonywaniem sachli i kluczy. Kłódkarze dysponowali małymi paleniskami, które pozwalały na wykuwanie drobnych elementów.

Głównym elementem warsztatu był odpowiedni, solidny stół, do którego przykręcone było proste imadło zwane powszechnie śrubstakiem, gdyż składało się dwóch ramion (zwanych gębą przednią i tylną) spinanych wielką śrubą (wrzecionem). Na potrzeby produkcji kłódek obie gęby były od góry płaskie, co pełniło funkcje kowadełka, a jedna z nich posiadała na płaskiej części specjalne dwa rowki różnej długości (tzw. zyki) pozwalające na nabijanie nitów rogatych.

Rys. 54 Śrubstak świątnicki – ekspozycja w Muzeum Ślusarstwa

Sachle do małych kłódek były wyklepywane na małym kowadełku zwanym babką, posiadającym wyprofilowane zagłębienie. Z kowadeł używano także tzw. szparóg – wąskie i wysokie kowadło z dwoma długimi rogami.

Niektóre narzędzia stanowiły wielką wartość dla rzemieślników – były przekazywane z pokolenia na pokolenie i mogły stanowić zabezpieczenie kredytów i długów. Świadczy o tym wpis do Ksiąg sądowych kustosza katedry krakowskiej z 15 października 1739 roku. Po zmarłym Marcinie Kotarbie pozostały śrobstaków dwa miech jeden młot y co się więczy z Inkwizycyi pokarze[5] na zabezpieczenie wierzycieli, u których Kotarba zaciągnął za życia dług.

Rys. 55 Bukfel – ekspozycja w Muzeum Ślusarstwa

Nieodzownymi narzędziami warsztatu ślusarskiego były różnej wielkości i kształtu młotki i pilniki – grubo nasiekane, siatfele (mało nasiekane), piłki pobla (półokrągłe) oraz trzygraniaste. W ciągłym użyciu był bukfel, czyli specjalny rodzaj piłki do wyżynania wzoru klucza, druślak – narzędzie do wybijania dziurek w blasze, dryl – rodzaj drewnianego wiertła sznurkowego do rozwiercania otworów na nity przy pomocy nałożonej na dryl tzw. rozwiertki, jachemek – kawałek kwadratowej stali z dziurką używany jako podkładka przy wybijaniu przebijakiem (sztuczką) otworu w pysku sachla, przez który przechodzi rygiel, myśel czyli dłuto do metalu, rychtownik do zawijania sprężyny mechanizmu kłódki, zaginak do zaginania sachli k. ryglowych. Były też tzw. maszynki, czyli różne narzędzia pomocnicze – małe wybijaki, puklaczki do puklowania guzików kłódek, nagłowniki do formowania nitów.

Rys. 56 Dryl – ekspozycja w Muzeum Ślusarstwa

Chciałbym jeszcze dodać, że wbrew powszechnie panującemu poglądowi takie nazwy jak bukfel, siatfel czy śrubstak nie były nazwami powstałymi w Świątnikach, lecz powszechnie używanymi w środowisku ślusarzy głównie na terenie Galicji. Te i inny narzędzia można odnaleźć na przykład w Słowniku języka polskiego pod red. min. Jana Karłowicza, wydanego w Warszawie w latach 1898-1927.

Powstanie Spółki Ślusarskiej nie spowodowało zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu warsztatu ślusarskiego, gdyż praca członków Spółki nadal polegała na indywidualnym montowaniu kłódek w domowych warsztatach. Sytuacja zaczęła się zmieniać po powstaniu pierwszych większych spółek w okresie międzywojennym. Spółki te organizowały prace we własnych halach produkcyjnych. Firma M. Czerwiński i Ska, powstała około 1922 roku, wprowadziła napęd mechaniczny napędzany silnikiem spalinowym do poruszania pras, a także mechaniczne wiertarki, nożyce do cięcia blach i piłowarki. Wprowadzono tam, a także w firmie Mazur, ośmiogodzinny system pracy. Jednakże praca w domowych warsztatach przetrwała do dzisiejszych czasów, a w latach 90. XX wieku wciąż w Świątnikach można było spotkać warsztaty umiejscowione w części kuchennej domu.

Wykorzystane materiały. Do opracowania klasyfikacji i schematów kłódek wykorzystałem katalogi i cenniki Spółki Ślusarskiej(ok. 1910), Stanisława Zaporowskiego (1892), firmy Mazur i M. Czerwiński i Ska z lat 20. i 30. XX wieku, zdjęcia tablic reklamach firmy Mazur (1950 r.) będących własnością Muzeum Ślusarstwa im. Marcina Mikuły w Świątnikach Górnych oraz katalogi firmy M. Czerwiński i Ska oraz Mazur stanowiące własność rodzinną.

W szczególności fotografie kłódek i rysunki stanowiące własność:

Muzeum Ślusarstwa: 2,4-9,11-17,21-24,28-29,31-32,34-36,38-40,42-43,45-51,53-56

Zbiory prywatne: 3,10,18-20,25-27,30,33,37,41,52

Arkadiusz Chlebda: 57 i 58


[1] J. Karłowicz, Słownik języka polskiego, t. 2, Warszawa 1900 r.

[2] Księga inwentarzowa nr 1 Izby Regionalnej, s. 5.

[3] W. Kwaśniewicz, Wiejska społeczność rzemieślnicza w procesie przemian. Studium socjologiczne wsi Świątniki Górne pow. krakowskiego 1850-1960, PAN 1970 r. s.29-30.

[4] Prawdopodobnie pierwszą osobą, która sprowadziła do Świątnik sztance był kupiec Błażej Dębski zwany Idzioskiem.

[5] Ai.Cz, s. 14